Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

3.12.2016
sobota

Jeśli nie „socjał”, to co? Mam pewien pomysł..

3 grudnia 2016, sobota,

Nie lubię słowa „socjał”. Bardzo nie lubię. Użyłem go w tytule celowo, żeby przykuć Państwa uwagę i zagrać w karty, które są rozdane. Ale tak naprawdę to mi się te karty wcale a wcale nie podobają. Więc gorąco się temu „socjałowi” przeciwstawiam. Bo w samym tym słowie zawiera się ten cały ładunek pogardy i wyższości wobec słabszych współobywateli. Być na „socjale”. Trzeba zmniejszyć ten „socjał”. Czy „socjał” psuje biednych? Nawet Roosevelt mówił, że „socjał” to narkotyk, który niszczy duszę. I tak dalej. Autentyczne cytaty można mnożyć w nieskończoność.

Ale kryje się za tym pułapka, w którą nie zamierzam dać się wepchnąć. A i Państwa przed nią przestrzegam. Bo sprowadzenie ważnego mechanizmu redystrybucji do tak rozumianego „socjalu” to klasyczne odwracanie kota ogonem. W poprzednich odcinkach Atlasu próbowałem Państwu pokazać, że tworzenie sprawnego państwa dobrobytu to jeden ze starych i sprawdzonych sposobów ratowania kapitalizmu przed nim samym. Coś jakby wyciąganie mu z paszczy tego jego własnego ogona, żeby go sobie łaskawie nie odgryzł. Nie zawsze się jednak udaje. Tak było w zachodnich kapitalistycznych gospodarkach w ciągu minionych trzech dekad. W tym czasie redystrybucja słabła. A piewcy wolnego rynku krótkowzrocznie się tym cieszyli, nie widząc, że oto właśnie piłują gałąź, na której sami siedzą.

Warto tu dodać, że i na lewicy piłowanie rogów kapitalizmu przy pomocy samej tylko redystrybucji budziło zawsze spore zastrzeżenia. Dlaczego? Bo to jest już jakby „po herbacie”. Kapitał się już bowiem z pracą spotkał, z czego urodziła się jakaś wartość ekonomiczna. Po czym kapitał bez trudu mówi, że to właściwie jego dziecko. A praca niech się cieszy, że może sobie na nie popatrzeć w co drugi albo co trzeci weekend. A i to z łaski. Zupełnie jak ten „socjał”.

Jeśli chcielibyśmy to zmienić, to należałoby całą zabawę uzupełnić o PREDYSTRYBUCJĘ. Co to takiego? Mówiąc w skrócie: wszystko to, co dzieje się w gospodarce tuż przed spotkaniem kluczowych czynników produkcji kapitału i pracy.

W tym miejscu trzeba zadać sobie pytanie: czy te czynniki produkcji spotykają się w jakiejś wyimaginowanej próżni? Ekonomia neoklasyczna, a w ślad za nimi liberałowie, próbuje nas przekonać, że tak właśnie jest. Zdaniem owych liberałów spotkanie kapitału i pracy to coś jakby wersja bajki o Kopciuszku. Nieważne, że on jest księciem, a ona biedną córką złej macochy. Są sobie pisani, więc miłość zwycięża. Zakładam jednak, że większość czytelników tego tekstu ma więcej niż 7 lat i zdążyła się już zorientować, że w życiu jest inaczej. I że gdyby pisać Kopciuszka na poważnie, zaraz by się przecież pojawiły problemy natury klasowej, kulturowej, majątkowej oraz relacje władzy.

Ze spotkaniem pracy i kapitału jest podobnie. Kapitał (jako dobro rzadsze) stoi od początku na pozycji silniejszej. Pracodawca (dysponent kapitału) MOŻE wynająć pracownika. Pracownik MUSI podjąć pracę, bo nie będzie miał z czego żyć. Im pracownik słabiej wykwalifikowany, tym ta różnica będzie dotkliwsza. Mało tego, zazwyczaj pracodawca może wybierać z dostępnej puli pracowników. Im wyższe bezrobocie, tym pozycja pracownika słabsza. To spostrzeżenie prowadziło niektórych ekonomistów (np. Michała Kaleckiego) do twierdzenia, że w istocie biznes nie jest zainteresowany pełnym zatrudnieniem i używa wszystkich dostępnych środków politycznego wpływu, by podtrzymać istnienie „rezerwowej armii bezrobotnych”.

Podsumowując: praca spotykając się z kapitałem, jest de facto jak dziewczyna na castingu starająca się o pracę u znudzonego milionera. Niewykluczone, że wszystko skończy się dobrze. Ale pokus, by strona silniejsza wykorzystała swoją przewagę, jest – przyznają Państwo – wiele.

A predystrybucja jest właśnie sposobem, żeby tę sytuację przynajmniej trochę zrównoważyć. Słowem: żeby to spotkanie kapitału i pracy odbyło się na trochę bardziej neutralnym gruncie. Albo żeby ta słabsza strona (praca) miała się komu poskarżyć, jeśli silniejszy (kapitał) zacznie domagać się od niej rzeczy, na które ona nie ma ochoty.11451116164_f55f20e7e5_zSposobów na skuteczną predystrybucję jest kilka. Najbardziej oczywisty z nich to silne, skuteczne i reprezentatywne związki zawodowe. Niestety we współczesnej Polsce uzwiązkowiony górnik albo nauczyciel stał się odpowiednikiem imperialisty ze stalinowskiego plakatu propagandowego. Tego obrzydliwego, uprzywilejowanego tłuściocha, który śmieje się w twarz prawdziwym ludziom pracy. O ile jednak tamtego komunistycznego imperialisty nikt nie traktował poważnie, o tyle w straszliwego związkowca z najnowszej karykatury wielu Polaków zwyczajnie uwierzyło. Przez dwadzieścia kilka lat nad podkolorowaniem i utrwaleniem tego obrazu pracowało lobby pracodawców (nie wierzycie, to poczytajcie wystąpienia „ekspertów” Lewiatana, Pracodawców RP czy ZPP).

Media ten obraz ochoczo podchwyciły. W 2000 r. socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego Wiesława Kozek opublikowała tekst pod wiele mówiącym tytułem „Destruktorzy. Tendencyjny obraz związków zawodowych w tygodnikach politycznych w Polsce”. Autorka przeanalizowała w nim treść artykułów prasowych ukazujących się w najważniejszych polskich mediach opiniotwórczych. I doszła do bardzo wyraźnego wniosku: ilekroć w III RP poważne gazety zabierały się w Polsce do pisania o związkach zawodowych, to i tak wychodziła im zwykle… tabloidowa karykatura. Związkowca roszczeniowego, nieodpowiedzialnego i prymitywnego. Jeśli kogoś nie przekonuje takie stawianie sprawy, może sięgnąć po badania CBOS. Według danych z roku 2014 więcej niż jedna trzecia Polaków (38 proc.) uważa działalność związków za korzystną dla kraju. Niewiele mniej (31 proc.) badanych uważa, że związkowcy to po prostu szkodniki na zdrowym ciele społeczeństwa. A jeżeli dodać do nich pokaźną (31 proc.) grupę respondentów, których temat związków w ogóle nie obchodzi, to widać wyraźnie, że zwolennicy silnych i aktywnych lobby pracowniczych są w Polsce w zdecydowanej mniejszości.

Jakie są konsekwencje? Najpierw drobny obrazek, który wspomniałem już kilka tygodni temu na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”. Oto na Forum Ekonomicznym w Krynicy zorganizowano panel dyskusyjny o migracji do Polski pracowników ze Wschodu. Zasiedli w nim z jednej strony przedstawiciele lobby pracodawców (i to tych najbardziej twardogłowych w osobie lidera ZPP Cezarego Kaźmierczaka). A z drugiej – władzy państwowej (wicepremier Morawiecki). Kogo w tym składzie brakowało? Oczywiście związkowców.

Tylko że gdy dałem temu wyraz na jedynym ze społecznościowych portali, to spotkałem się ze ścianą niezrozumienia. „A co mają związki do planowania polityki migracyjnej polskiego rządu?” – pytano retorycznie. No właśnie mają. Bo oczywiście jest tak, że aktywne przyciąganie na polski rynek pracowników z Ukrainy jest starym postulatem pracodawców i sprzyjających im liberalnych think tanków. I trudno się temu dziwić. Przecież faktycznie zmniejszyła się ostatnio w Polsce tzw. rezerwowa armia bezrobotnych (poziom bezrobocia najniższy od początku lat 90. plus migracje zarobkowe Polaków na Zachód), a co za tym idzie – osłabła siła przetargowa rodzimego kapitału, który dotąd mógł z łatwością utrzymywać niski poziom pensji oraz śmieciowe zatrudnienie (nie podoba się? To mam na twoje miejsce trzech takich jak ty, tylko tańszych!). A teraz jest mu trudniej. Stąd ta ochota kapitału do szerszego otwierania drzwi dla pracowników ze Wschodu.

I nie chodzi w tym miejscu o to, by rozstrzygać polityczno-ekonomiczny spór o to, jak szeroko otworzyć drzwi dla migracji zarobkowych do Polski. Chciałem jedynie pokazać, że jeżeli temat migracji leży w obszarze zainteresowania lobby pracodawców, to niemal automatycznie oznacza, iż jest to temat dla przedstawicieli świata pracowników. I gdyby Polska była normalną demokracją, to takie rzeczy nie powinny budzić żadnej kontrowersji. Ale budzą.

Obrazki obrazkami, ale fakty wyglądają jeszcze gorzej. Według OECD w roku 2013 poziom uzwiązkowienia w Polsce wyniósł 12,7 proc. To kontynuacja trendu powolnego spadku (jeszcze w 2008 r. było 15,1 proc.). Więcej od nas mają dziś nawet latynoscy prymusi waszyngtońskiego konsensusu: Meksyk i Chile. Nie mówiąc o zachodnioeuropejskich rekordzistach: Islandii (86 proc.), Finlandii (69 proc.), Szwecji (67 proc.) czy Danii (66 proc.).

Ale nie o samą gęstość uzwiązkowienia jednak chodzi. Być może jeszcze bardziej liczy się odsetek pracowników, których te związki faktycznie reprezentują. Czyli mówiąc wprost: o beneficjentów związkowych rokowań i ustaleń. O to chodzi na przykład w modelu francuskim, gdzie do związków należy zaledwie 7,7 proc. pracującej populacji. Ale jednocześnie zbiorowe spory wpływają na sytuację… 98 proc. siły roboczej. Podobnie wysoki (powyżej 90 proc.) wskaźnik mają jeszcze Austria, Belgia i Finlandia. W Polsce ten współczynnik wyniósł w 2013 r. 14,7 proc. (tu znów delikatny spadek w porównaniu z 2008 r.).

I nie oznacza to bynajmniej, że związki nad Wisłą są tak okropne i walczą tylko o interes swoich członków. Problem raczej na tym, że u nas organizacje pracownicze mają coś do powiedzenia niemal wyłącznie w sektorze publicznym (to spadek po PRL-u). A w prywatnym są w zasadzie nieme. Po pierwsze z powodu ostrego oporu pracodawców („Istnienie związków zawodowych nie leży w kulturze korporacyjnej naszej firmy” – usłyszał kiedyś kolega, próbując organizować związki w branży dziennikarskiej). A dwa – ponieważ w Polsce żadna władza nigdy nie wspierała aktywnie idei uzwiązkowienia. Obecna też tego niestety nie robi (wkrótce w papierowej POLITYCE będziemy mieli na ten temat wywiad z czołowym badaczem polskiej pracy Juliuszem Gardawskim).

Czy to wszystko takie złe? Tak, słabe związki to bardzo zła sytuacja dla gospodarki. Bo jeśli z prezentowanych tu danych OECD da się wyciągnąć jakiś wniosek, to najprędzej taki, że w krajach bogatych i dobrze sytuowanych związki zawodowe są silne (i historycznie rzecz biorąc, one ten dobrobyt poprzedziły i jakby wywołały). Zwłaszcza gdy mówimy o europejskim modelu kapitalizmu, do którego z racji geograficzno-kulturowych powinno nam być najbliżej. Wszędzie tam opinia publiczna rozumie, że związki są jak… pszczoły. Może i ich ciągłe brzęczenie czasem nas denerwuje. Ale zapytajcie biologa, co by się stało, gdyby pszczół w ekosystemie zabrakło. A wraz z nią pierwszego z wyrazistych modeli predystrybucyjnych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 219

Dodaj komentarz »
  1. Predystrybucja , czyli dzielenie efektów pracy wykonanej przez pracownika,
    w wykonaniu tych, którzy pracy się brzydzą, czyli związkowców, urzędników państwowych, amatorów od podgrzewania stołków. Nie tędy droga.
    Celowo napisałem pracownika, a nie robotnika, bo dzisiaj robotnik, nawet przy prostych pracach z nowoczesną technologią się styka, mam na myśli sprzątanie,
    ciągnika z nowoczesnymi narzędziami, na przykład do usuwania śniegu.

    Czasy mamy takie, że człowiek z wiedzą, inteligencją, do poziomu szkoły podstawowej – nie ma co szukać, na współczesnym rynku pracy, może być tylko kandydatem do państwowego zasiłku, żeby z głodu nie zszedł był.
    To wszystkich profesji dotyczy, od babci klozetowej do profesora uniwersytetu.

    Twierdzi się, ostatnio dość powszechnie, że nowoczesna technologia zabiera ludziom pracę. Od miotły się zaczęło, w XVIII wieku tkacze umierali ze strachu,
    że im maszyny tkackie, do tego napędzane maszyną parową zabiorą pracę. Pierwsze krosno mechaniczne powstało w 1785 roku, bardzo się rozpowszechniły,
    jeszcze krótko po II wojnie, krosna z ręcznym napędem pracowały, na polskiej
    wsi, z autopsji je znam, jak rozpoczynałem pracę zawodową, to jeszcze krosno
    wyprodukowane w XIX wieku pracowały w polskim przemyśle. Obecnie wychodzą z użytku, razem z nimi tkaniny.
    Tempo zmian jest tak wielkie, nie nadąża za tymi zmianami nasze myślenie.
    Od dwudziestu lat użytkuję pojazd z zasilaniem w paliwo, elektryczność –
    a moja świadomość jest jeszcze przy gaźniku z pływakiem, cewki indukcyjnej nie mogę poszukać, nie wiem gdzie ona jest.
    Wiele nowych problemów się pojawiło, właśnie w związku z pracą, umysł
    współczesnego człowieka , za tym wszystkim nie może nadążyć. Wielkie zmiany nas czekają, mnie już nie, bo jestem stary, to też nie jest prawdą, bo prawie bez przerwy muszę się uczyć czegoś nowego.
    Żeby móc pisać, muszę być zdrowy, bez tabletek, bo tabletka, niby pomaga, ale jednocześnie podtruwa niszczy system neurobiologiczny człowieka.

    Pilot samolotu pasażerskiego dostaje zawału, w trakcie startu. Taki przypadek można wykluczyć, zmniejszyć prawdopodobieństwo takiego zdarzenia prawie do zera. Odpowiednimi badaniami stanu zdrowia, można to zrobić, wtedy, mogłoby się okazać , że jedna trzecia populacji , pilotów, powinna być odsunięta od
    wykonywania tej funkcji.
    …………
    te kropki oznaczają, że wątek nie może być skończony…. jak nić Ariadny.

  2. Panie Redaktorze,
    1 Jak Pan sam doskonale wie, uprzedziliśmy Pana w tym względzie, słusznie antycypując, że będzie Pan pisać w tym odcinku swego, znakomitego zresztą, blogu o tzw. predystrybucji, czyli inaczej tzw. pensji obywatelskiej, nieważne, jaką ona przyjmuje aktualnie nazwę.
    2. Przypominam, że pisał o niej już dano temu prof. Marian Guzek pod hasłem „cesjonalizm”, np. w Marian Guzek “Ekonomia Przejścia od Kolektywizmu do Systemu Przyszłości” Warszawa: Instytut Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego, 1990 a ostatnio w Marian Guzek „Przyszłość kapitalizmu – cesjonalizm?”, Warszawa: Uczelnia Łazarskiego, 2016,
    3. Tak, na lewicy „piłowanie rogów kapitalizmu” przy pomocy samej tylko redystrybucji budziło zawsze spore zastrzeżenia, jako że połowiczne reformy proponowane przez pseudolewicowych „fałszywych przyjaciół ludu” (to chyba cytata z Lenina), a obecnie przez takich pseudo-postępowców jak np. cytowany ostatnio na pańskim blogu przez „Wyzyska” prof. Michael Hudson, mają na celu, i to po raz kolejny, po Keynesie i jego mniej lub bardziej zdolnych naśladowcach, reanimację, dogorywającego trupa, jakim jest przecież, i to od od dawna, kapitalizm. Kto więc wie, może Trump chce przyspieszyć rewolucję, zmuszając do niej rozleniwionych przez zasiłki roboli (proles) poprzez odebranie im tych zasiłków (jeśli rzeczywiście ma takowe zamiary)? Sądźmy ludzi po ich skutkach ich czynów, a nie po tym, co nam się wydaje, że oni reprezentują czy szczególnie po tym, co oni głoszą. Przypominam, że Tońco Blair obiecywał etyczną politykę zagraniczną, a wyszła z tego brytyjsko-amerykańska agresja na Irak.
    4. Oczywiste jest, że biznes nie jest zainteresowany pełnym zatrudnieniem a więc używa on wszystkich dostępnych środków politycznego wpływu, by podtrzymać istnienie owej rezerwowej armii pracy (NIE „rezerwowej armii bezrobotnych”). Tyle, że tak postępując, kapitaliści szkodzą oni samym sobie, jako że obniżają oni tym samym popyt i tym samym także i swoje własne zyski. Nie pamiętam, czy Kalecki to zauważył, ale obawiam się, że raczej nie – inaczej jego uczniowie, u których pobierałem nauki z teorii ekonomii w dawnej SGPiS, na pewno zwrócili by na to uwagę (albo też ja tego nie pamiętam).
    5. Oczywiste też jest, imigracja zarobkowa jest zawsze w interesie kapitału, a wbrew interesom pracy. Dlatego też australijscy laburzyści, kiedy jeszcze byli oni partią lewicowa, a nie, jak dziś „alternatywną partią liberalną” („Alternative Liberal Party” – gra słów oparta na podobieństwie do „Australian Labor Party”) byli przeciwnikami imigracji zarobkowej do Australii. Popatrzmy zresztą na sytuację Ukraińców w Polsce i Polaków w W. Brytanii (wł. UK). Otóż Ukraińscy psuja rynek pracy w Polsce, akceptując niższe zarobki i gorsze warunki pracy niż Polacy, tak samo jak Polacy psują rynek pracy w UK, a akceptując tam niższe zarobki i gorsze warunki pracy niż Brytyjczycy. Różnica jest tylko taka, że Brytyjczycy powiedzieli wyraźne NIE takim praktykom, a Polacy się na to wciąż nie mogą zdobyć, jako że oficjalna, reżymowa propaganda wciąż ukrywa przed Polakami to, że Polska do UE de facto dopłaca, że to otrzymujemy z Brukseli to jest znacznie mniej niż to, co tracimy, głównie w postaci transferu zysków z zachodnioeuropejskich firm działających w Polsce na Zachód, do bogatych państw tzw. Starej Unii, a przede wszystkim do Niemiec. Pisałem już zresztą o tym na wielu blogach i forach, także „Polityki”.
    6. Obecna sytuacja związków zawodowych w Polsce jest pochodną tego, że „oryginalny” NSZZ „Solidarność” NIE był wcale związkiem zawodowym a tylko de facto prawicową, solidarystyczną partią, mającą w swym realnym, ale ukrytym przed jej szeregowymi członkami w latach 1980., restaurację kapitalizmu w Polsce. Więcej o tym np. w znakomitym dziele profesora Davida Osta p.t. „Klęska ‚Solidarności’”. Otóż, w wielkim skrócie: oryginalne „solidarnościowe” postulaty były oczywiście pracownicze czyli inaczej socjalistyczne, poza punktami podstępem podsuniętymi przez KOR-owców, którzy później zdominowali „Solidarność” i przyczynili się tym samym do utraty jej pracowniczego charakteru a więc tym samym do jej klęski. Profesor David Ost wyjaśnił to tak, że już na początku lat 1980. podjęto na Zachodzie, a więc u sponsorów KOR-u i NSZZ „Solidarność”, decyzję, że w Polsce ma być wprowadzony w życie model (neo)liberalny, czyli ekstremalnie wolnorynkowy, na wzór Chile a nie Szwecji. Wyjaśnił on też co sprawiło, że ci szeroko rozumiani ludzie pracy – motor i siła wolnościowej rewolucji z początku lat 1980., zostali już pod koniec owych lat 1980. uznani przez swoich inteligenckich przywódców za niebezpiecznych „hamulcowych” tzw. modernizacji, a tym samym wyrzuceni na margines i wepchnięci w ramiona populistów i radykałów, w dzisiejszej Polsce głównie prawicowych (n.p. PiS czy Kukiz). Prof. Ost stwierdził m. in., że cenne zasoby podziemnej prasy w latach 1980. były poświęcane na druk zachwalających wolny rynek książek von Hayeka (jako że ta prasa była przecież finansowana przez CIA). Profesor Ost stwierdził też, że wcześniej (lata 1980-1981) hasłem było: „Nie ma wolności bez solidarności” – przez małe i duże „s” – ale wkrótce pojawiło się: „Nie ma wolności (oczywiście tylko dla uprzywilejowanej garstki bogaczy) bez własności”. Więcej tu:
    http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,16233248,David_Ost_o_cwiercwieczu_wolnej_Polski__Nie_byliscie.html
    Pozdrawiam
    LK

  3. Dawniej, problem dociskania śruby pospólstwu przez możnych tego świata załatwiano prosto.
    szarżą ciężkozbrojnych…
    salwami karabinów maszynowych w tłum protestujacych…

    Obecnie, jest to nieco utrudnione, przynajmniej w naszej hemisferze.
    Tym bardziej, że elity odkryły iż ten plebs jest jednocześnie KONSUMENTEM.
    A dobrobyt elit zależy bezpośrednio od KONSUMPCJI wewnętrznej.

    I stąd ta cała schizofrenia.
    Maksymalizować zyski, minimalizować podatki, to dla elit nierozwiązywalny problem.
    Import mniej wymagających konsumentów z innych obszarów, jedynie odwleka jego rozwiązanie, nie usuwając go całkowicie.
    I przy okazji, stwarza nowe- problem asymilacji, przestępczości.
    Zagraża to stabilności układu społecznego jako całości.

    Historia ludzkości zdaje się zataczać kręgi, po spirali.
    Ale elity maksymalizując za każdym razem- w kolejnej epoce historycznej- swoje dochody, zdają się nie dostrzegać tego, że ten bląd powiela za każdym razem.
    Tendencje do samoograniczenia swoich apetytów na władzę i dochody, występują jedynie w nielicznych krajach, najbardziej rozwiniętych.

    Predystrybucja jest próbą rozwiązania problemu.
    Czy skuteczną?
    Skuteczniejsze byłoby równe opodatkowanie majątków obywateli.
    Stworzenie jakiejś równowagi finansowanej podatkami.
    Ale to byłaby psychologicznie niemożliwa zmiana dogmatów.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @jakowalski,
    nie bądź taki pewny, o predystrbucji trzeba mówić, nie zginie to zjawisko
    tak szybko. Jak sobie wyobrażasz zdmuchnięcie tych bęcwałów związkowych
    ze stanowisk, tej armii biurokratów, to nie będzie łatwe.
    Wielkie zmiany w społecznej świadomości muszą się dokonać. Do tego
    procesu – nie posiadamy edukatorów,myślenie wielkich zasobów ludzi trzeba będzie zmienić, na nowo edukować, sami muszą się zmienić ze swoim myśleniem:
    dziennikarze, ekonomiści, naukowcy .. cała niby inteligentna zbiorowość.
    Również KK się musi zmienić, ze swoją edukacją wiernych, sami biskupi muszą zmienić swoje myślenie, ciężko im to idzie. Papież Franciszek , zdaje mi się wyczuwa te procesy, grzmi, ale słabo.
    Całą edukację, od przedszkolaka trzeba będzie zmienić, z niemyślącej na myślącą.
    Mam żal, że już tego mogę nie doczekać, bo to wiele lat będzie trwało.

    Ta obecna niby reforma, polegająca na likwidacji gimnazjów, to tylko będzie strata pieniędzy. A z drugiej strony, w niej chodzi tylko o zmniejszenie wydatków
    budżetowych na edukację, z przyczyn demograficznych, o tym się głośno nie mówi, żeby nauczycielom nie było przykro.
    Do współczesnych wymagań, w stosunku do człowieka, prawdopodobnie trzeba będzie ograniczyć skalę edukacji, jej obszar, bo po co uczyć tumana, który nawet kierowcą ciągnika nigdy nie będzie mógł zostać.

    To tylko do dobrego może prowadzić, bo rodzice zanim zrobią dziecko, to najpierw się zastanowią, czy spełniają warunki, żeby za taką „produkcję” się brać.

  6. Wiesiek59 – 3 grudnia o godz. 15:25 745
    Tak, predystrybucja jest próbą rozwiązania problemu, któremu na imię kapitalizm. Czy skuteczną? Raczej nie, jako że NIE usuwa ona przyczyn wyzysku i przymusu, a tylko łagodzi ich skutki i nie jest ona zgodna z logiką kapitalizmu, więc nikogo ona nie zadowoli do końca.
    Wacław1 – 3 grudnia o godz. 15:48 746
    Im późnej nadejdzie kolejna antykapitalistyczna rewolucja, tym będzie ona bardziej krwawa, tym więcej głów poleci podczas niej. Niestety, elity nami rządzące nie chcą przyjąć do wiadomości tej, jakże przecież oczywistej prawdy.

  7. Ja mam zaawansowanego Parkinsona i tym sobie tłumaczę trudność zrozumienia wywodu Redaktora.
    Być może pisze On o tych kilkudziesieciu ZZ Górników ? a być może o innych zakamuflowanych ZZ także pretendujących a może nawet realizujących ,jak ZZ Górników, tzw PREDYSTRYBUCJĘ funduszy każdej maści a głównie sowicie dostarczanych przez „przyjacieli Ludu” aktualnie przy władzy,bez żadnej krępacji bowiem władza musi kosztować.Prywatni „przyjaciele Ludu” są niewymawialni i zmieniają się z każdym sezonem politycznym.
    Dociera do mnie (Parkinson) powoli,że Redaktor jednak ogarnia (to b.modny termin) kapitalizm całościowo i że odwołania do lokalnego bajora nie są tu na miejscu.
    By być światowym.
    Np w USA wymodlili Trumpa by ,nawet bez ZZ (one tam już zdechły przez globalizację) choć trochę i bez jakichkolwiek ZZ ,zażyć roboty.
    Np w takiej Indianie zarządzanej przez Pence’a.
    http://www.nytimes.com/2016/11/30/business/economy/trump-saved-jobs-at-carrier-but-more-midwest-jobs-are-in-jeopardy.html
    My mamy szczęście z nieszczęsciem Ukrainy.Przy szczęśliwej Ukrainie polski biznes by się tam przenosił.
    Tak jak z Indiany do Meksyku.Z nieodpartego wstrętu do PREDYSTRYBUCJI z udziałem nieszczęsnych ZZ.
    Redaktorze kochany,proszę wybaczyć familiaryzm staremu z Parkinsonem,taka PREDYSTRYBUCJA,w świecie ,jeszcze realnym,nie jest realna.
    Moze po III WW ?

  8. abchaz
    3 grudnia o godz. 16:26 748

    Sprawa jest z gatunku kwadratury koła.

    Panowie kapitaliści chcieliby produkować w krajach o niskich kosztach, sprzedawać w krajach o kosztach wysokich.
    Tyle że przenosząc produkcję, pozbawiają jednocześnie zarobków przyszłych konsumentów wytwarzanych dóbr.
    W krajach gdzie produkują, nie są w stanie produktu sprzedać za cenę osiąganą na tych dawniej bogatych rynkach zbytu.

    Przykładowo- Adidas.
    Na rynku chińskim, gdzie jest produkowana para butów, sprzedadzą za 40$.
    Na rynku amerykańskim, za 400$……
    Podobne proporcje w każdym innym REALNYM asortymencie.

    Zubożyć społeczeństwo amerykańskie można, dbając o swój indywidualny zysk.
    Tyle że w skali makro, poniosą ci wszyscy indywidualiści skutki- zubożą własny kraj.

    Ten spadek dochodów ludności jest pokrywany dotacjami, do żywności, mieszkania, usług komunalnych.
    Podtrzymuje sie popyt wewnętrzny i możliwość przeżycia sporego procenta populacji.
    Obcięcie dotacji, programów socjalnych, ze względu na pokój społeczny ie wchodzi w grę.
    Tlumienie zamieszek jest kosztowniejsze.

    Związki zawodowe jako strona negocjacji dotychczas rownoważyły interesy rządu i pracodawców.
    Zaniknięcie tego czynnika powoduje brak równowagi.
    Tym większy, że rząd i jego politycy siedzą w kieszeni przedsiębiorców w większości krajów zachodnich.
    Te fundusze wyborcze są smyczą na której politycy idą przy nodze…..

  9. Jeszcze kwestia Ukrainy…..

    Jest to nasz naturalny konkurent na rynku europejskim.
    W większości segmentów produkcji.
    Albo oni, albo my.
    Dla dwóch graczy tej wielkości, miejsca na rynku nie ma.
    Popieramy ich ze względów politycznych.
    Ekonomiczna konkurencja zaś, wyruguje wiele polskich firm wraz z ich produkcją i zatrudnieniem polskich pracowników.

    Przy wyborze kto ma byc głodny, wolałbym by nie dotykało to polskich rodzin.
    Te ukraińskie są mi raczej obojętne.
    Politycy polscy zapewniają sobie pełną michę na nasz koszt.
    Gdy wystarczająco wiele polskich misek będzie pustych, zmienimy polityków….

  10. Wieśku,
    losy Trumpizmu będą interesujace.
    Nawet bardziej,z perspektywy Redaktora,niż losy Kaczyzmu w bajorze lokalnym.
    Z mojej perspektywy te ostatnie okażą się mniej interesujace intelektualnie lecz bardziej bolesne.
    Wg maksymy odwiecznej „prawda nas zaboli”.
    Wracając do skali globalnej interesujacej Redaktora i Twoich uwag odnośnie „kadratury koła” (dawno już rozwiązanej przez liczbę pi) oraz przymiarką do sprowadzenia produkcji iPhone do Ojczyzny.
    To ma być sztandarowy test trumpizmu .
    Bloomberg ma watpliwosci:
    http://asia.nikkei.com/Business/AC/Apple-could-make-iPhones-in-US-in-future-sources?page=1

  11. @jakowalski
    3 grudnia o godz. 14:55 744

    „Obecna sytuacja związków zawodowych w Polsce jest pochodną tego, że „oryginalny” NSZZ „Solidarność” NIE był wcale związkiem zawodowym a tylko de facto prawicową, solidarystyczną partią, mającą w swym realnym, ale ukrytym przed jej szeregowymi członkami w latach 1980., restaurację kapitalizmu w Polsce….
    … oryginalne „solidarnościowe” postulaty były oczywiście pracownicze czyli inaczej socjalistyczne, poza punktami podstępem podsuniętymi przez KOR-owców, którzy później zdominowali „Solidarność” i przyczynili się tym samym do utraty jej pracowniczego charakteru a więc tym samym do jej klęski.”

    Zbyt mocna upraszczasz sprawę. Przypominam, że ustalenia pod-stolika ekonomicznego OKRĄGŁEGO STOŁU, któremu przewodniczyli profesorowie Trzeciakowski („Solidarność”) i Baka (strona partyjno-rządowa) były jak najbardziej „pracownicze czyli inaczej socjalistyczne”.
    Niestety, kiedy premierem został Tadeusz Mazowiecki, profesor Trzeciakowski (a po nim podobno kilku innych) NIE ZGODZIŁ się zostać wicepremierem i poprowadzić reformy. W końcu Waldemar Kuczyński – bliski doradca Mazowieckiego, zwolennik neoliberalizmu – podsunął Balcerowicza. Ostro działali też oczywiście wówczas w Polsce wpływowi eksperci zachodni ze słynnym Jeffrey’em Sachs’em na czele.

    Niektórzy kluczowi działacze KOR’u (Kuroń) czy „Solidarności” (Bujak) po kilku czy kilkunastu latach przyznawali się bardzo odważnie do poważnych zaniechań:

    Jacek Kuroń w 2002 roku mówił w wywiadzie: „Podżyrowałem ten jego plan [Balcerowicza] i to mój grzech niewątpliwy. Ale nie jest to grzech pierwszoplanowy, bo dziś nie jest istotne, co żyrowałem, tylko raczej moje zaniechania. To co wówczas trzeba było robić. Trzeba było złożyć inną propozycję, a ja do tego nie byłem przygotowany.”

    A już w lipcu 1991 roku z ust Zbigniewa Bujaka pada słynne zdanie: „Przepraszam za Solidarność”. Jak pisała GAZETA WYBORCZA: „Człowiek z opinią absolutnie odpornego na wirusa władzy i nieskorego do sięgania po korzyści przepraszał za kolegów, którym nieobce były podniety związane z luksusem, przepraszał, że piękne ideały „Solidarności” nie zostały zrealizowane. Przepraszał za kłótnie i podziały w parlamencie, za nieudolność, korupcję i politykę gospodarczą”.

  12. Wieśku,
    o relacji Ukrainy i RP (i) będą decydować Pozostali.

  13. @Rafał Woś

    Panie Redaktorze, serdecznie panu gratuluję tekstów a sobie tego blogu.
    To chyba jedyne obecnie miejsce na http://www.polityka.pl, które można czytać bez wykrzywiania ust i zaciskania pięści na jawną wręcz manipulację, hipokryzję i oportunizm autorów, mających swoich czytelników za idiotów.
    Jak pan odnajduje się w tym gronie? Przecież panu nawet zdarzało się napisać kilka ciepłych słów o programie PiS. Za coś takiego można być przez innych autorów POLITYKI wyzwanym od najgorszych lub/i zbanowanym. Dla nich Polska była do tej pory krainą powszechnej szczęśliwości miodem i mlekiem płynącą. Media były wolne i niezależne a wszystkie stanowiska były uczciwie obsadzane w drodze bezstronnego konkursu. I tylko ten Kaczyński wszystko popsuł…

    Przypomnę tak na marginesie, że pańscy „druhowie” zza miedzy (Adam Szostkiewicz i Jacek Żakowski) otrzymali w 2014 roku od prezydenta Komorowskiego „za wybitne osiągnięcia w działalności na rzecz przemian demokratycznych i wolności słowa w Polsce, za zasługi dla rozwoju wolnych mediów i niezależnego dziennikarstwa” Krzyże Oficerskie Orderu Odrodzenia Polski.

    A pan co?

  14. Swego czasu wyczytałem, że zysk Skarbu Państwa z jednego pracującego Polaka, wynosi w skali roku 60 000 zł w postaci różnych podatków, opłat, konsumpcji.
    Ubyło z naszego kraju pięć milionów, więc straty budżetu to jakieś 300 miliardów rocznie.
    Czyli, PKB zmniejszone o 25%……

    Polskie firmy które dokonują ekspansji na zagraniczne rynki, dokonują by być na nich konkurencyjne, tych samych sztuczek co zachodnie.
    Optymalizacja podatkowa, przenoszenie produkcji, szukanie tanich poddostawców.
    I oczywiście, likwidacja miejsc pracy, co skutkuje kolejnymi falami emigracji i zmniejsza wielkość naszego rynku wewnętrznego.

    Większe zyski indywidualne, kosztem kraju i jego rozwoju.
    Zarzut Kaczyńskiego że nie chcą nasi właściciele kapitału w Polsce inwestować, jest co prawda bzdurny, ale trafny jednocześnie.
    PO CO mają inwestować, skoro nikt nie kupi?
    Dla kogo mają produkować, skoro sami ograniczają popyt wewnętrzny?

    Globalizacja?
    Największe firmy mają najłatwiejszy dostęp do kredytów.
    Nasze do nich nie należą…

  15. Wieśku,
    przekleństwo pamięci.

    Towarzysz Wiesław zasłynął,między innymi,z wypowiedzi..
    „Moglibyśmy robić konserwy,gdybyśmy mieli mięso ..ale nie mamy blachy”

    Bzdurne ale trafne (było) jednocześnie.

  16. ” Przez dwadzieścia kilka lat nad podkolorowaniem i utrwaleniem tego obrazu pracowało lobby pracodawców”

    E taam.Sami na to zapracowali.Symbolem jest szef Solidarności który,zachowuje się jak
    zdziwaczały,zdemoralizowany amerykański milioner ,haftując monogramy swojego psa Kacperka na ręcznikach specjalnie przeznaczonych do jego pielęgnacji.
    Na dodatek jest pisowskim i biskupim przydupasem, za co użyczają mu trybuny
    w Częstochowie i innych kościołach.
    Rechotem historii jest fakt ,że Duda w czasach słusznie minionych będąc w jakiś oddziałach
    specjalnych ochraniał tamtą władzę przed Solidarnością.

    ” Związkowca roszczeniowego, nieodpowiedzialnego i prymitywnego”

    A to Alfred Bujara, który forsuje ustawę o zakazie handlu w niedzielę ,rzekomo w obronie kasjerek nie przejmując się losem milionów pracowników powiązanych z handlem,
    którzy zarobią mniej albo nie zarobią wcale.Myślę nawet ,że on nie jest zdolny intelektualnie, ustalić powiązań i zależności w gospodarce.
    Na razie spod jego ”obrony” wyrwały się porty przeładunkowe w obawie przed plajtą.
    Słabsi się nie obronią.
    Daję głowę ,że po roku wolnych niedziel jak wpływy z podatków spadną na ryj,
    rząd wróci do stanu poprzedniego ,ale odbudowa będzie trwała lata ,bo zrujnować
    jest łatwo, a budować bardzo trudno.
    Ale wtedy, będzie to wina Tuska albo kapitału.

  17. Predystrybucja w czasie rzeczywistym np.Tax Working Kredyt w Wielkiej Brytanii dla osób których dochód jest niższy od uznanego za konieczny do przeżycia.Wtedy właściel firmy stara się nie płacić więcej takiemu pracownikowi więcej jeśli tylko to możliwe.Teraz pytanie predystrubucja to czy wspieranie drobnego biznesu(zresztą nie tylko drobnego).
    Z chwilą wejścia Polski do UE rząd brytyjski entuzjastycznie zaprosił polaków do pracy w Wielkiej Brytanii.Był chroniczny brak rąk do pracy.Napłynęła ogromna ilość siły roboczej do pracy tam gdzie autochton nie chciał pracować np. w rolnictwie ale nie tylko.Przybyli młodzi ludzie chcieli pracować.farmerzy drobny biznes byli zachwyceni ale autochtoni już nie za bardzo.Korzyści były oczywiste.Stabilizacja cen dóbr,usług. Klasyczny przykład jak kapitał(przynajmniej jego część) zamiast odpłynąć z UK utrzymał firmy w kraju.Teraz po breksicie rząd predystrybuje miliardy funtów aby kapitał nie odpłynął za granicę.Czy to też predystrybucja?

  18. jakowalski, 14:55
    Na rewolucje antykapitalistyczna w kraju nie ma co liczyc, bo niezadowolonych wykopano na zmywaki do Londynu a tubylcy pod kierunkiem misjonarzy z ul. Czerskiej nie sa w stanie nawet wybudowac okretu wojennego.
    Dla przezycia jako spoleczenstwo, moze jednak lepiej wzorowac sie na rozwiazaniach Islandii
    niz Anglii ?
    Lepiej przeczekac wojne w obozie oficerskim niz w Gulagu na Kolymie ( ktory teraz Trump z kompanami z Wall Street buduje dla poddanych ).

  19. abchaz
    3 grudnia o godz. 18:39 756

    Mądrość etapu- jak ktos powiedział…..

    Krok po kroku.
    My doszliśmy do etapu możliwości konstruowania środków produkcji własnym sumptem.
    Stal, cement, maszyny i urządzenia, wykwalifikowana kadra.
    zbudowalismy bazę produkcyjną.
    Czasu na etap następny- zaspokajanie potrzeb konsumpcyjnych- zabrakło.
    Nawet obecnie, większość tych potrzeb zaspokaja import.
    Co eksportujemy w zamian?
    Siłę roboczą?

    Powoli oczywiście, to się zaczyna bilansować.
    Jako poddostawcy firm zachodnich, zaczynamy mieć handlowe nadwyżki walut wymienialnych.
    Tyle że zajęło to pokolenie.
    No i znikła własna baza produkcyjna, kadry, instytuty badawcze, działy rozwojowe.
    Odbudowa tego to następne pokolenie.

    Nie krytykuję zaszłości historycznych jako czegoś nieodwracalnego.
    Ważne jest co innego.
    Nauczyć się na błędach własnych nie powtarzania ich w przyszłości.
    A do tego potrzebna jest diagnoza i obiektywizm.
    Tymczasem, za dużo w ocenach ideologii, za mało liczb.

    Zrobiliśmy życie w Polsce dość nieznośnym dla wielu.
    Zbudowaliśmy specyficzny system gospodarczy, znacznie odbiegający od sąsiednich.
    Funkcjonujących z wielu względów znacznie efektywniej.
    Ważne są wnioski, sposoby naprawy, wzorce do nasladowania.

  20. Grzerysz
    Na razie odpowiem krótko – nie po to CIA finansowała KOR i NSZZ Solidarność, aby w Polsce dalej budowano socjalizm.

  21. Wyzysk
    Ja mam na myśli ogólnoświatową rewolucję, a nie rewolucję w samej tylko Polsce czy nawet w kilku innych państwach. Taka rewolucja musi wybuchnąć na tzw. Zachodzie, w największych gospodarkach świata, aby miała ona jakiekolwiek szanse na sukces – inaczej to zostanie ona albo krwawo stłumiona, jak np. w Chile, albo też musi ona zwyrodnieć w policyjną dyktaturę, jak to się wydarzyło w Rosji Radzieckiej a później w ZSRR – okrążonych i zwalczanych przez globalny kapitalizm (w latach 1920-1939 także i przez Polskę), a więc kierujących całe swoje siły na walkę z resztą świata zamiast na budowę nowego ustroju. A co do Islandii – to jest wysepka z ludnością, powierzchnią i gospodarką porównywalną do małego polskiego województwa, a więc jej doświadczenia maja dla Polski i Polaków bardzo ograniczoną wartość, podobnie jak doświadczenia takiego np. Monako.

  22. Wiesiek
    Odbudowa polskiej bazy produkcyjnej jest w teorii możliwa, np. za pożyczone pieniądze. Ale nie jest już możliwa odbudowa kadry, a szczególnie kadry instytutów badawczych i działów rozwojowych w przemyśle, jako że konkurencja nam na to nie pozwoli, albowiem nie ma ona w tym żadnego interesu, aby tworzyć sobie silną konkurencję. Przecież to my sami, w ramach tzw. Planu Balcerowicza zniszczyliśmy nasze własne polskie uczelnie wyższe, instytuty badawcze i działy badawczo-rozwojowe w naszych własnych polskich fabrykach, a teraz, po ponad ćwierćwieczu, ich odbudowa nie jest już możliwa, gdyż od lat nie mamy w już Polsce kadr zdolnych do odbudowania polskiego szkolnictwa wyższego i polskiej nauki, a co za tym idzie, nie mamy kadr potrafiących odbudować polską myśl techniczną, zniszczoną przez Balcerowicza i jego współpracowników w ramach tzw. transformacji. 🙁

  23. Wiesiek
    Sam przyznajesz na blogu „kanadyjskim”, że lewicowa, czyli rewolucyjna metoda zmian redystrybucji bogactw, jest jedyną realną metodą podniesienia poziomu życia ludzi pracy., jako że inne metody po prostu zawiodły – czy to próba przejęcia władzy metodami parlamentarnymi przez prawdziwą lewicę pod przywództwem Allende w Chile, czy też brazylijski eksperyment Luli, skończyły się niepowodzeniem, jako że prawicowa reakcja, wspomagana finansowo przez wielki zachodni kapitał, po prostu obaliła zarówno Allende, jak też i Lulę.

  24. Wieśku,Leonidzie,
    W 82 ,by kwaśny deszcz w okolicy Jaworzna nie padał, zmajstrowaliśmy (śmy) system z lokalnymi pomiarami atmosfery,przesyłem pomiarów na R32 w BB (radiolinii ESP Żar użyczył) i zliczaniem tzw „modelu atmosfery” wyklepanego na Pol Gliwice.Chałupnictwo całkowite ze zmajstrowaniem emulacji 3780 na M60 i MPX dla R32,który okazał się UX ale chodził .Mnóstwo innych chałupnictw z entuzjazmu i embarga.
    Jednak okazało się,że nawęglanie było wspólne dla podstawowego i rezerwowego i tzw ZD.
    Wiadomo ,że trza przejść na niezasiarczony węgiel rezerwowy ale nima jak.
    Czyli „gdybyśmy mieli mięso to zrobiliśmy konserwy ale nie mamy blachy”
    Łza się w oku kręci ..chociaż być może..to tylko mr Parkinson

  25. abchaz
    3 grudnia o godz. 21:30 765

    Mogę się odwołać do teorii Oparina……

    W ewolucji, możemy odtworzyć wszystkie czynniki.
    Skład atmosfery, wód, ciśnienie, temperaturę, gęstość.
    Z wyjątkiem jednego.
    CZASU.

    I o ten czynnik w ewolucji ekonomicznej chodzi.
    Nie da się przeskoczyć w rozwoju tego składnika.
    Mając wszystkie składniki układanki, budowane przez dwa pokolenia, ze względu na brak czasu- w sumie kilkanascie lat raptem, nie stworzyliśmy stabilnego systemu odpornego na zawnętrzne naciski.

    Zrobili to Azjaci, mając więcej czasu i nie będąc poddanymi naciskom, chroniąc do czasu własny rynek wewnętrzny.
    Obecnie, nasze firmy skazane są na połykanie przez międzynarodowe giganty.
    Jakakolwiek myśl techniczna powstająca u nas, zostanie błyskawicznie zassana.
    Przynosząc oczywiście zyski swym twórcom, astronomiczne z ich punktu widzenia.
    Ale nie ma szans na wykreowanie jakiejś przełomowej technologii.
    Jeżeli już, to jedynie niszowe, nie warte z punktu widzenia gigantów produkty.

    Osiągnęliśmy obecnie poziom dochodów Tajwanu, czy Korei Pd.
    Pod względem dochodu na głowę mieszkańca, eksportując sporo tych głów, co zawyża dochody.
    Ale nie wypromowalismy żadnej globalnej marki.
    I raczej nie zrobimy tego w przysżłosci ze względu na warunki prawne i ekonomiczne.
    Nasz system to UNIEMOŻLIWIA>

  26. abchaz
    3 grudnia o godz. 21:30 765
    ???

  27. Jeszcze taka uwaga, żeby nie być gołosłownym.

    Polscy informatycy regularnie, od kilkunastu lat, mieszczą się w pierwszej piątce laureatów różnych zawodów w programowaniu.
    Gdzie lądują po skończeniu studiów?

    I to jest klucz do rozwiązania problemu.
    Wysysane są z kraju najlepsze kadry.
    Przyszłość narodu.
    O tym by ich zatrzymać, nie myśli nikt.
    Bez rozwiązania tego, będziemy jedynie poddostawcami.

  28. Wieśku,
    poznałem w 99 b.miłego Tajwańczyka ,który ilekroć przepytywany nt tzw „warunków życia na Tajwanie” ,przechodził na skatologiczną angielszczyznę z dominacją „fucking” odnośnie tych warunków.
    Może to i dobrze,że nasz system UNIEMOZLIWIA.
    Chłopcy za pińcset pewnie wyprostują nasze warunki prawne i ekonomiczne.
    Do miłego

  29. jakowalski
    3 grudnia o godz. 21:14 764

    Po zmianach wprowadzonych przez Lulę, Brazylia nie wróci do stanu pierwotnego.
    Co najwyżej, proces zostanie powstrzymany na chwilę.
    Każda rewolucja pozostawia zmiany w świadomości tych najniżej postawionych.
    Ferment, legendę nie do zwalczenia.
    A z legendami, męczennikami, trzeba się na pewnym stopniu rozwoju liczyć bardziej, niż w społeczeństwach rozwiniętych bardziej.
    Nie ma powrotu dla elit, do poprzednich stosunków społecznych.

    Jest to chyba reguła- powinieneś wiedzieć więcej o teorii, ja to raczej intuicyjnie przeczuwam.
    Samoorganizacja społeczna w dobie niemożności kontrolowania przez rząd przepływu informacji, rodzi całkiem inne możliwości.
    Tym bardziej, gdy przybywa zdesperowanych nie mających do stracenia nic, prócz życia.
    A taka jest zdaje się sytuacja większości populacji Ameryki Łacińskiej.

  30. abchaz
    3 grudnia o godz. 21:59 769

    Z tego co czytałem, Tajwan czy Korea, niczym się nie różnią od obozu pracy.
    W PRL żyło się ZNACZNIE spokojniej.
    Zyski ich globalnych firm, niekoniecznie przekładają się na zarobki pracowników, czy jakość życia ogółu.
    Tempo, pospiech, wydajność, efektywność.
    Społeczeństwo mrówek sterowanych feromonami/pieniędzmi.

    Tyle, że ponoć istnieje tam rownież relacja zwrotna.
    Lojalność wobec firmy skutkuje lojalnością właścicieli wobec pracownika.
    Co funkcjonowało i u nas, czy szerzej, na Zachodzie.
    W XIX wieku…..wbrew pozorom.
    Fabrykant dbał o swoją siłę roboczą- w całkiem sporym zakresie.

    Współczesny kapitał, dba o cięcia kosztów osobowych.
    A współczesny pracownik ma sobie KUPIĆ to, co jest mu do życia potrzebne.
    Najczęsciej, na kredyt.
    Co przysparza klientów zaprzyjaźnionym kolegom z innej branży.

  31. @wiesiek59
    3 grudnia o godz. 21:52 768

    „Polscy informatycy regularnie, od kilkunastu lat, mieszczą się w pierwszej piątce laureatów różnych zawodów w programowaniu.”

    Nie jest to może do końca prawda, ale generalnie polscy programiści są dobrzy.

    Najważniejsze zawody programistyczne na świecie to ICPC (International Collegiate Programming Contest) – w 2015 roku najlepsza polska drużyna (UW) była na miejscu 12, a w 2013 roku – na miejscu 6.
    Wyniki tegoroczne są następujące:

    Place Name Solved
    1 St. Petersburg State University 11
    2 Shanghai Jiao Tong University 11
    3 Harvard University 10
    4 Moscow Institute of Physics & Technology 10
    5 University of Warsaw 10
    6 Massachusetts Institute of Technology 9
    7 St. Petersburg ITMO University 9
    8 Ural Federal University 9
    9 University of Wroclaw 9
    10 Nizhny Novgorod State University 9
    11 Lviv National University 9
    12 Fudan University 9
    13 University of Waterloo 9

    Trzeba tu wyraźnie podkreślić, że od wielu lat te zawody wygrywają drużyny z Rosji.
    W zeszłym roku zwycięzcy z Rosji odnieśli nawet historyczny sukces – po raz pierwszy w dziejach tych zawodów rozwiązali wszystkie zadania.

  32. Panie Wos, aby zrozumiec do czego prowadzi redystryucja proponuje wycieczke na Kube, albo do Wenezueli.
    Jestem sklonny poprzec ten wyjazd 100 dolarowa dotacja. Jako towarzysza podrozy proponuje JaKowalskiego. On tam bedzie sie czul jak u siebie w domu.

    Kosal

  33. Wiesiek
    W sobotę, na głównym placu w Santiago di Cuba, Raul Castro przemówił do dziesiątek tysięcy Kubańczyków. Prezydent oświadczył, że wprowadzi zakaz nazywania imieniem zmarłego brata „ulic, pomników, instytucji czy innych miejsc publicznych”. Nigdy nie powstaną też pomniki upamiętniające przywódcę kubańskiej rewolucji. W ten sposób zostanie spełnione życzenie samego Fidela, który nie chciał być obiektem kultu.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,21069167,nie-bedzie-ulic-ani-pomnikow-fidela-castro-jego-brat-nie-chce.html#MTstream

  34. Kosal
    Dlaczego nie proponuje Pan wycieczki do Norwegii czy Szwecji?
    Pana post to klasyczny przykład manipulacji i sprzedawania teorii, że redystrybucja=>socjalizm=>komunizm=>sierp, młot, Kuba i ZSRR.

    Alternatywa to rosnące nierówności, niezadowolenie społeczne, a w konsekwencji albo rewolucja, albo autorytaryzm i trzymanie tychże niezadowolonych za twarz (czego się nie da robić w nieskończoność).

    Temat „czy (p)redystrybucja ma sens” chyba już został na tym forum przerobiony – zastanawiamy się teraz nad sposobami. Nawiązując do wspomnianych dolarów – jest na przykład metoda amerykańska, czyli redystrybucja publicznych pieniędzy do banków, żeby przypadkiem nie poniosły konsekwencji swoich ryzykownych decyzji… Ale chyba nie o taką nam chodzi.

  35. Wiesiek
    1. Tajwan to jest wciąż de facto militarna dyktatura i państwo stanu wyjątkowego, zaś Koreańczycy są jak Japończycy – oni żyją aby pracować a nie pracują aby żyć. To są zupełnie inne kultury niż nawet środkowo- i północno-europejska kultura pracy wytworzona przez luteranizm a szczególnie zaś kalwinizm.
    2. Brazylia już praktycznie wróciła do stanu sprzed reform Luli, jako iż nie zadbał on o to, aby te reformy utrwalić także instytucjonalnie, szczególnie przez zmiany w prawie, a szczególniej zaś konstytucji. Reformy Luli nie dotknęły w ogóle domeny wywarzania ani finansów, a więc były one bardzo naiwne i tylko powierzchniowe, a więc z góry skazane były one na niepowodzenie.
    3. Zgoda – zdesperowanych nie mających do stracenia nic, prócz życia, przybywa w III świecie, ale wielu z nich wynajmowanych jest przez kapitał w celu tłumienia ruchów mających na celu wyzwolenie ludzi pracy z opresji gnębiącego ich od setek lat kapitału.

  36. Grzerysz & Wiesiek ad Polacy informatycy
    Te konkursy NIE mają nic wspólnego z praktyką programowania. Pamiętam doskonale, jak musiałem uczyć programować w realnym języku realne aplikacje całkiem zdolnego absolwenta informatyki teoretycznej dwóch wyższych uczelni: UW i The University of Melbourne. Na studiach uniwersyteckich uczą bowiem rozwiązywania sztucznych numerycznych problemów, z którymi nie styka się w praktyce prawie żaden programista pracujący w przemyśle czy nawet finansach. Stąd też wiedza wyniesiona z uniwersyteckich studiów informatycznych jest często wręcz przeszkodą w podjęciu pracy jako programista. A najgorzej jest, kiedy tacy informatycy-teoretycy zaraz o studiach zaczynają tworzyć systemy operacyjne – mamy wtedy takie potworki jak np. Windows Vista, które ładnie wyglądają na teoretycznych modelach, ale jakoś nie chcą się sprawdzić w praktyce…

  37. Kosal – 3 grudnia o godz. 23:57 773
    Byłeś na Kubie czy w Wenezueli? Nie, a więc przestań opowiadać takie bzdury. Polecam zaś tobie wycieczkę choćby do nie tak znów dalekiego Maroka, abyś zobaczył, do czego prowadzą skrajne kapitalistyczne, a nawet feudalno-kapitalistyczne nierówności, czyli do permanentnego stanu wojennego, w którym garstki bogaczy strzegą liczne patrole policyjne i wojskowe, rozstawione także i na drogach, które zatrzymują i rewidują wszystkie bez wyjątku samochody.

  38. Na fatalny obraz związków zawodowych w oczach społeczeństwa składa się moim zdaniem nie tylko historia (błędne decyzje, brak solidarności i wspólnej linii w „Solidarności”) i czarny PR. Myślę, że bardzo źle odbierane jest istnienie stanowisk „związkowych”, opłacanych przez pracodawcę, czyli całkowite zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy z zachowaniem wynagrodzenia.

    Na pewno zarządzanie dużym związkiem to też praca, ale zgadzam się, że taki „działacz” z czasem odrywa się od rzeczywistości i może stać się antybohaterem w mediach.

    Może lepszym pomysłem byłoby podzielić ten czas na dwie czy trzy osoby – niech będą przede wszystkim pracownikami, a potem dopiero związkowcami.

  39. Kosal
    Także: tacy apologeci kapitalizmu jak jak ty, są 100% hipokrytami, jako ze nie chcą oni zauważyć, że zwyrodnienie ustroju w ZSRR za Stalina było pochodną agresji na to państwo jego kapitalistycznego otoczenia, niestety łącznie z Polską, która w 1920 roku napadła na Rosję Radziecką. 🙁

  40. Panismok – 4 grudnia o godz. 10:35 779
    Problemem ze ZZ, i to na skalę globalną, jest głównie to, że liderzy ZZ dochodzą zbyt często do ugody z kapitałem, ponad szeregowymi członkami ZZ, do ugody korzystnej dla kapitału i góry związkowej, ale nie dla zwyczajnych ludzi pracy. Potrzebujemy więc więcej demokracji w ZZ.

  41. Panismok – 4 grudnia o godz. 10:35 779
    Problemem ze ZZ, i to na skalę globalną, jest głównie to, że liderzy ZZ dochodzą zbyt często, ponad szeregowymi członkami ZZ, do ugody z kapitałem – ugody korzystnej dla kapitału i góry związkowej, ale nie dla zwyczajnych ludzi pracy. Potrzebujemy więc więcej demokracji w ZZ.

  42. kosal.No właśnie.Uparcie lekceważenie natury ludzkiej i praw ekonomii przez polityków,którzy metodą Janosika zdobywają władzę prowadzi zwykle do dewastacji społeczeństw i niewyobrażalnych cierpień ludzi.Zapieranie się,że teraz zrobimy to lepiej np.wprowadzając ponownie komunizm(bo przecież teraz już wiemy jak) jest zaklinaniem rzeczywistości.Mimo tylu dowodów na to,że to się nie sprawdza,niektórzy w imię utrzymania swojej władzy topią swoje narody czego właśnie ostatnim dowodem jest zrójnowanie Wenezueli.Pozytywnym przykładem są Chiny gdzie jakimś cudem powstały elity,które kretynów pogoniły i dzięki temu ten kraj wydobył się z zapaści.Nastąpiła redystrybucja technologii,kapitału z grubsza rzecz biorąc.Redystrybucja-złoty środek tak trudny do osiągnięcia jeśli nie wpisuje się w ekonomię i naturę ludzką po prosu nie spełnia swojej roli.Redystrubucja w celu rozdawnictwa jest nieporozumieniem.Prowadzi do zaniku aktywności ludzkiej(ładnie nazwane lenistwo) i zbiegiem czasu do zacofania technologicznego i zapaści gospodarczej każdej społeczności.
    Rozumiem,że cykliczne artykuły gospodarza są w zamierzeniu prowokujące i dosyć skutecznie zachęcają do dzielenia się poglądami z czego z przyjemnością korzystam .Pozdrawiam !

  43. @jakowalski
    4 grudnia o godz. 10:09 777

    „Grzerysz & Wiesiek ad Polacy informatycy
    Te konkursy NIE mają nic wspólnego z praktyką programowania.”

    Piszesz oczywiście bzdury. To tak jakby napisać, że międzynarodowe olimpiady matematyczne nie mają nic wspólnego z praktyką matematyczną.
    Olimpiady na tym poziomie – czy to programistyczne, czy np. matematyczne – testują umiejętność logicznego myślenia na najwyższym poziomie i zdolność szybkiego rozwiązywania niebanalnych problemów w warunkach „olimpijskiego” stresu.
    Zapewniam cię, że członkowie czołowych kilkudziesięciu drużyn nie mieliby ŻADNYCH kłopotów, z rozwiązywaniem DOWOLNEGO problemu, z którym styka się „programista pracujący w przemyśle czy nawet finansach”.

    „wiedza wyniesiona z uniwersyteckich studiów informatycznych jest często wręcz przeszkodą w podjęciu pracy jako programista.”

    Kolejne bzdury.
    W czym może przeszkadzać solida wiedza z algorytmów albo struktur danych? Z programowania współbieżnego? Z umiejętności optymalizacji programów pod względem szybkości ich wykonywania? Ze znajomości zasad pisania poprawnych programów, profesjonalnej obsługi sytuacji wyjątkowych w tych programach?
    Zmorą świata są akurat niedouczeni programiści-amatorzy, których radosna twórczość w postaci byle jakich wolno wykonujących się programów z ogromną ilością błędów zaśmieca środowisko.

  44. Ale jak to Panie Redaktorze Gospodarzu ? Nie pracować tylko co ? Z czego maja się brać pieniądze ? Z brania zasiłków ? Zasiłki wypłaci rząd to wiem, Pan Redaktor Gospodarz wie, że rząd swoich pieniędzy n i e ma ?
    Forsę na zasiłki dla tych co nie pracują rząd wezmie od ludzi którzy pracują , rzecz nie ulega kwestii. TZW ” rząd dobrej zmiany ” usiłował dobrać się do kasy firm ubezpieczeniowych, banków i supermarketów czego skutkiem jest olbrzymia podwyżka OC, wszelkich opłat bankowych i awantura z Komisją Europejską . Morał działań tzw ” rządu dobrej zmiany ” jest taki ,że ”sredniakom ” czyli zarabiającym kilka tysięcy zł będą patroszone kieszenie. Natomiast korporacje śpią sobie spokojnie .
    Nie da się nie pracować i żyć z zasiłku. Nierówności m u s z ą być bo wymuszają postęp. Rzecz w tym żeby ludzie mieli możliwości emancypacji, awansu społecznego .A tzw ” rząd dobrej zmiany ” – z którym , umówmy się , ” zasadniczo ” Panu Redaktorowi Gospodarzowi jest po drodze , bardzo dba o to by ani emancypacji ani awansu społecznego n i e było .
    Kłaniam się .

  45. @blackley
    4 grudnia o godz. 12:33 785

    „Rzecz w tym żeby ludzie mieli możliwości emancypacji, awansu społecznego.”

    Tak, szczególnie Platforma Obywatelska dbała „żeby ludzie mieli możliwości emancypacji, awansu społecznego”; ludzie Platformy Obywatelskiej rzecz jasna…

    Raz jeszcze przypomnę krótki fragment z wywiadu z Dariuszem Jackiem Michalskim, byłym politykiem Platformy Obywatelskiej. Tytuł wywiadu w sobotnio-niedzielnym wydaniu RZECZPOSPOLITEJ (PlusMinus) sprzed kilku tygodni: „O Platformie trzeba zapomnieć, zabić ją gwoździami”:

    „Trzy czwarte działaczy PO zapisało się do tej partii, licząc na to, że dostaną ciepłe posadki, gdy Platforma zdobędzie władzę. Dlatego nie wierzę, że w tej partii cokolwiek się zmieni. Dla dobra naszej sceny politycznej o PO trzeba zapomnieć. Zabić ją gwoździami. Bo ona się nie zmieni. Większość działaczy myśli wyłącznie o własnych karierach.”

    Gorąco polecam lekturę całości wywiadu.

    Po ćwierćwieczu tzw. sukcesu transformacji dorobiliśmy się debilnych szkół, debilnych uczelni, debilnych mediów, debilnych elit i debilnego społeczeństwa. 70% obywateli naszego kraju nie bierze żadnej książki do ręki a ci co biorą też nie szaleją z czytelnictwem – sprzedaż rzędu 2000 egzemplarzy w czterdziesto-milionowym kraju należącym do UE i NATO uchodzi za spory sukces…
    Dodajmy do tego zapaść w służbie zdrowia i kulturze, zerową innowacyjność w gospodarce oraz polską „specjalizację” w przetwórstwie drewna i skóry oraz skręcaniu obcego sprzętu AGD.

    Zaiste, w kraju wtórnego analfabetyzmu z hitem eksportowym w postaci drewnianych trumien do samodzielnego montażu „możliwości emancypacji, awansu społecznego” jest spora – wystarczy nauczyć się czytać…

  46. blackley
    4 grudnia o godz. 12:33 785

    Czeka nas powtórka z epoki „wolnych najmitów”….
    Z punktu widzenia produkcji, jest nas za dużo.
    Z punktu widzenia konsumpcji, za mało.

    Skoro nie będzie rosło zatrudnienie w branżach produkcyjnych, to wzrośnie w innych:
    -marketing
    -prostytucja
    -przestępczość zorganizowana
    -bandytyzm i terroryzm
    -ochrona ludzi i mienia
    -siły policyjne

    Humanizm każe się zająć ludźmi zbędnymi.
    Efektywność ekonomiczna każe wyrzucać ich za burtę.

    Radziłbym poczytać sobie Zolę, Londona, Dickensa.
    Te klimaty wrócą z łatwością, o ile nie zajmie sie problemem Państwo.

    Możliwa jest oczywiście jeszcze jedna opcja- wojna.
    Po niej, wszyscy będą zajęci albo odbudową, albo umieraniem…..

  47. Wiesiek59
    – marketing – tym zajmie się AI;
    – prostytucja – tu widzę spore pole do popisu dla wirtualnego seksu oraz dla robotów seksualnych – patrz np. dość już stare opowiadanie SF Luca Vigana pod tytułem Cyntia (ze zbioru „Wakacje Cyborga”, Iskra 1968). czyli roboty, komputery i AI;
    – przestępczość zorganizowana – tu też widzę spore pole do popisu dla robotów, odpornych na kule policji i którym nie można przecież wytoczyć procesu;
    – bandytyzm i terroryzm – jak wyżej;
    – ochrona ludzi i mienia – jak wyżej i niżej;
    – siły policyjne – Robocop i jak wyżej.
    Ludzie zbędni będą musieli więc albo przejąć władzę, co powinno się im udać, jako że to oni będą przecież stanowić niedługo prawie 100% ludzkiej populacji albo też zostać skazani na zagładę, jak u Lema na planecie, nomen omen, Indiotów.

  48. Wojny wyzwalają wielkie pokłady ludzkiego myślenia, wyzwalają z marazmu bezsilności;
    Tak było na Wyspach Brytyjskich, po rewolucji agrarnej, gdzie od XVI wieku wprowadzono hodowlę owiec, produkcja rolna zwiększyła się dwukrotnie.
    Wielkie zmiany w ludzkim myśleniu, na korzyść, nastąpiły po wojnach
    napoleońskich w XIX wieku, w całej Europie, w Ameryce Północnej.
    Z kolei po I wojnie światowej, jaki rozwój nastąpił, za sprawą wprowadzenia
    paliw kopalnych do rolnictwa,połowu ryb elektryczności do przemysłu.
    Z kolei po II wojnie, jak ludzkość zmądrzała, nawet w Polsce.w kilka lat
    – analfabetyzm zlikwidowano.

    Obecnie , nie wiadomo jak będzie, jak, ta garstka właścicieli kapitału będzie leczyć
    z głupoty ludzkość, żeby nadawała się do roboty, do kreatywności, żeby był z niej pożytek. Pieniądze czekają, są w zapisach komputerowych, jeszcze nie wiadomo,
    kto je otrzyma, na rozpętanie zawieruchy, do napędzenia koniunktury.

    Ten proces już trwa, wędrówki ludów się odbywają, prowokuje się lokalne konflikty, tylko Sarajewa i Hitlera nam potrzeba.
    Jest tylko jeden problem: brakuje wybitnych naukowców, nauki na poziomie,
    takiej, jaką świat miał w I połowie XX wieku, wiadomo jakiej narodowości, głównie.
    Teraz tego nie ma.
    Chiny, cały daleki Wschód jest zagadką, czy spełnią się przepowiednie, o kopytach końskich z chińskim jeźdźcami w Wiśle, a nawet w Renie. A może jakaś ekologiczna broń masowego rażenia nas czeka, dla uzdrowienia ludzkiej populacji. Bo zatruta żywność, do tego celu się nie nadaje, tnie równo, po głupich i mądrych.

  49. Zapomniałem o dronach napisać, mogą zrobić rewolucję w wojowaniu.
    Dron może być tańszy od czołgu, a nawet rakiety. Małe to jest, trudne do
    unieszkodliwienia, nawet satelity do naprowadzania, nie będzie potrzebne,
    czy można sobie wyobrazić bitwę pod Kurskiem, z jednej strony dziesięć tysięcy czołgów Putina, a z drugiej dziesięć tysięcy dronów Macierewicza?

  50. grzerysz 4 grudnia o godz. 13:15 786
    ============================
    Uparłeś się, jak jaki dziki osioł, a po jaką cholerę, potrzeba dzisiaj na świecie
    – tylu ludzi wyuczonych. Procesowi edukacyjnemu podlega dzisiaj -dużo za dużo,
    ludzi. To już z samej biologi wynika: tylko 5 procent populacji nadaje się do szkolnictwa na poziomie wyższym. Uniwersytetów, politechnik, wszelkich innych miejsc do przechowywania młodzieży przed bezrobociem jest na świecie o wiele
    za dużo. Wielka deprecjacja nauki z tego się zrobiła. Kłopot tylko jest, bo nie można odróżnić mądrego od głupiego.

  51. grzerysz
    4 grudnia o godz. 13:15

    ”’Po ćwierćwieczu tzw. sukcesu transformacji dorobiliśmy się debilnych szkół, debilnych uczelni, debilnych mediów, debilnych elit i debilnego społeczeństwa. 70% obywateli naszego kraju nie bierze żadnej książki do ręki a ci co biorą też nie szaleją z czytelnictwem – sprzedaż rzędu 2000 egzemplarzy w czterdziesto-milionowym kraju należącym do UE i NATO uchodzi za spory sukces…
    Dodajmy do tego zapaść w służbie zdrowia i kulturze, zerową innowacyjność w gospodarce oraz polską „specjalizację” w przetwórstwie drewna i skóry oraz skręcaniu obcego sprzętu AGD.”

    Mówi grzerysz produkt czasów w których obywatel mógł nakupić sobie wszystkiego czego chciał
    łącznie z kulturą ,za ok 20$ na miesiąc,ale jakimś cudem wylądował ze spożyciem 12litrów
    czystego spirytusu na głowę.
    grzerysz to elita PRL, która uformowana w izolacji od wolnego świata,
    na łamach gazetek przeznaczonych do dalszego użytku,toczyła dyskusje między jednym a drugim piętrem tej samej uczelni w przekonaniu ,że popychają naprzód losy świata.

    Może też być tak,że grzerysz nie może zaakceptować dzisiejszej rzeczywistości, bo nie jest
    wyróżniony przez władzę dostępem do specjalnych sklepów zarezerwowanych dla wybrańców.Mój znajomy cukiernik, choć wiedzie mu się nie najgorzej, to jednak ciągle
    jest sfrustrowany faktem,że każdy cham może kupić sobie śmietanę, a w PRL tylko
    on jeden w miasteczku miał na nią przydział.
    Panie .grzerysz to tysiące bohaterskich przedsiębiorców wygenerowały eksport za 800mld
    złotych rocznie ,na rynki wymagające innowacji i najwyższej jakości produktów przełamując
    tym samym klątwę PRL-owskiego ”czarnego złota”

  52. Blackley – 4 grudnia o godz. 12:33 785
    1. Pieniądze biorą się z banków, które je od już dość dawna tworzą z niczego, a nawet i z mniej niż z niczego, czyli z kredytu. Problem jest tylko to, aby ten pieniądz miał pokrycie w realnych dobrach i usługach, ale z tym nie ma już dziś też problemu, jako że komputery i roboty je dla nas wytwarzają i niedługo to praktycznie 100% dóbr i usług materialnych będzie produkowane bez udziału ludzi.
    2. Przykładowo: szacuje się, że za jakieś 10 lat w takich państwach jak USA, Kanada, Francja, Szwecja czy Australia, a nawet i Argentyna, to większość żywności będzie produkowana przez roboty (http://antyweb.pl/za-jakis-czas-rolnicy-znikna-i-zastapia-ich-wlasnie-takie-roboty-to-nie-szalenstwo). Tak nawiasem, to mój syn projektuje takowe właśnie w Australii, gdzie ze względy na spore rozmiary farm i ich znaczne oddalenie do miast, jest z jednej strony łatwo je zautomatyzować, a drugiej to automatyzacja rolnictwa ma tam także sens ekonomiczny, jako że mało kto chce w Australii pracować na farmie, a nawet jak się zgodzi i potrafi pracować na farmie, to jego praca (wł. siła robocza) jest na ogól zbyt kosztowna dla farmera.
    3. I nie powtarzaj też bredni, że rząd nie ma swoich pieniędzy. Rząd je ma, jako że to właśnie rząd ma monopol na emisję gotówki i na kontrolę nad kreacją pieniędzy przez prywatne banki komercyjne. Znów się odezwał kolejny ignorant z dziedziny ekonomii i finansów, „ekspert” ze szkoły Balcerowicza, Rostowskiego i Petru. 🙁
    4. Co zaś do nierówności ekonomicznych pomiędzy ludźmi, to nic nie usprawiedliwia tego, że jeden zarabia i ma tysiąc a nawet i więcej razy niż drugi, jako ze różnice w pracowitości i inteligencji miedzy ludźmi zdolnymi do pracy są w praktyce mniejsze niż dwukrotne.

  53. Wacław
    Zrozum proszę, że to Rosjanie będą dysponować nowoczesnymi, bezzałogowymi czołgami chronionymi przez nowoczesne, bezzałogowe samoloty i helikoptery, a Polacy dysponować będą w takim starciu ruchomymi pomnikami świętego Jana Pawła II, modlitewnikami z dedykacją Ojca Dyrektora oraz świętymi obrazkami Matki Boskiej Częstochowskiej, i tym samym polegną oni „chwalebnie” co do jednego w tym, jakże nierównym boju z prawosławną Rosją, obowiązkowo z pieśnią „Bogurodzica” na ustach. 😉

  54. antónio – 4 grudnia o godz. 17:16 792
    1. Znów powtarzasz za „Polityką” i „Wyborczą” prymitywne kłamstwa typu że zarabialiśmy w PRL po 20 dolarów na miesiąc, przeliczając tylko płace na dolary, ale nie przeliczając na dolary cen, a więc nie biorąc pod uwagę, że butelka najlepszej wódki kosztowała wtedy w Polsce dolara, litr benzyny 5 centów a chleb 3 centy, zaś mieszkania, edukacja i wizyty u lekarza, a nawet u dentysty, były wtedy praktycznie bezpłatne.
    2. Większość Polaków żyje przecież dziś zdecydowanie gorzej niż w latach 1970tych, a nawet i 1980tych, jako że większość Polaków boi się dziś utraty pracy i nawet jeśli pracuje, to jest w pracy pomiatana przez kierownictwo i właścicieli firmy oraz nie ma praktycznie żadnego zabezpieczenia na wypadek utraty pracy, inwalidztwa czy też starości. Statystyki są tu nieubłagane: dane IMF (MFW) i Banku Światowego (World Bank) wskazują, że w roku 1980 nasz PKB (Produkt Krajowy Brutto) per capita wyrównany do poziomu cen (czyli PPP – Purchasing Power Parity) wynosił około 35% PKB USA, a poziom ten osiągnęliśmy znów dopiero w roku mniej więcej 2008 i że obecnie jest on wciąż znacznie poniżej 50% poziomu USA (a przecież USA się de facto cofa w swym rozwoju od roku mniej więcej 1976), przy czym w roku 1980 to praktycznie wszyscy Polacy zarabiali mniej więcej tyle samo, a dziś różnice pomiędzy najwięcej a najmniej zarabiającymi są w Polsce olbrzymie, a więc można spokojnie przyjąć, że stopa życiowa przeciętnych Polaków jest dziś niższa niż w roku 1980, a tylko nielicznym jednostkom żyje się dziś w Polsce lepiej niż w roku 1980. Szczegółowe dane znajdziesz np. w Maddison „The World Economy: Historical Statistics” oraz Mitchell „International Historical Statistics”.
    3. Wypisujesz także oszczerstwa na temat tych, którzy krytykują obecną rzeczywistość, co w Polsce jest niezgodne zarówno z prawem cywilnym jak też i karnym. Równie dobrze to ja mogę napisać, że ty jesteś zadowolony z balcerowiczowskiej transformacji, jako że na niej zrobiłeś, kupując po znajomości, za zaniżoną cenę fabrykę, którą później zburzyłeś, a tereny do niej należące sprzedałeś z zyskiem zagranicznemu kapitałowi, albo że tak jak Kulczyk czy Żak wzbogaciłeś się na tym, że miałeś znajomości w policji, prokuraturze i służbach specjalnych, przez co uszła ci na sucho ordynarna kradzież mienia państwowego dokonana przez ciebie w początkowych latach owej „transformacji”.
    4. I na koniec – daj przykład choć jednej większej prywatnej polskiej firmy, czyli należącej do polskiego kapitału, która wygenerowała ów eksport za 800 mld złotych rocznie ,na rynki wymagające innowacji najwyższej jakości produktów przełamując tym samym klątwę PRL-owskiego ‚czarnego złota’”. Obawiam się, że znajdziesz dziś tam tylko takie wyroby „high tech” jak trumny, krzesła czy też palety drewniane. Nie znajdziesz tam zaś polskich komputerów, polskich układów scalonych czy też zaawansowanych polskich robotów. Taka jest prawda, i nie ma sensu się z nią sprzeczać.

  55. prospector – 4 grudnia o godz. 11:19 783
    Jakie masz dowody na owo „zrójnowanie” Wenezueli? To, co o niej pisze polska reżymowa propaganda? Nie rozmieszaj mnie. Zrujnować, to zrujnowano takie państwa jak np. USA czy Australia a także Grecja czy Portugalia, pod hasłami wolnego rynku.
    W Chinach zaś zawsze były elity i one zawsze tam rządziły. W Chinach wcale nie doszło też do redystrybucji kapitału, jako że w Chinach, tak jak wszędzie, zachodzi zjawisko koncentracji kapitału, opisane dawno temu przez Marksa i Lenina.
    I nie pisz bzdur, że ludzie są z natury leniwi – ludzie chcą pracować, ale tylko wtedy, jeżeli widzą oni sens tej pracy, czyli tylko wtedy, kiedy pracując będą się oni mieli lepiej niż nie pracując. Ale ty, jak kosal, nic nie rozumiesz z otaczającej cię rzeczywistości. 🙁
    Z wyrazami współczucia.

  56. Grzerysz – 4 grudnia o godz. 11:21 784
    Na ogół się zgadzamy, ale nie tym razem. Otóż nie ma czegoś takiego jak „praktyka matematyczna”, jako że matematyka, obok filozofii, jest jedyną w 100% abstrakcyjną, w 100% teoretyczną dziedziną wiedzy ludzkiej i odnosi się ona, tak jak filozofia, do obiektów („bytów”), które realnie nie istnieją w naszej fizycznej rzeczywistości – w przypadku matematyki takich jak np. liczby (nawet naturalne, nie mówiąc już o niewymiernych czy urojonych), zbiory, funkcje, granice, bezwymiarowe punkty etc.
    Myślenie atematyczne nie ma także wiele wspólnego z tym co laicy biorą za logikę, jako że logika, którą oni znają, załamuje się w obliczu zera czy też nieskończoności, a matematycy cały czas operują przecież tymi pojęciami, bez których współczesna matematyka, poczynając od najprostszej analizy matematycznej (różniczki, całki etc) nie jest po prostu możliwa.
    A aby zoptymalizować program, to trzeba najpierw zrozumieć jak działa prawdziwy, a nie wyimaginowany przez teoretyków komputer. Ale aby to wiedzieć, to trzeba mieć wiedzę nie tyle matematyczną, co inżynierską, a to są przecież zupełnie inne rodzaje wiedzy. Niestety, ale takie brednie, jakie ty tu wypisujesz na temat programomania komputerów może wygłaszać tylko ktoś, kto nigdy nie programował rzeczywistych aplikacji na rzeczywistych komputerach. 🙁

  57. Wacław1
    4 grudnia o godz. 16:57 791
    RACJA!

  58. @antónio
    4 grudnia o godz. 17:16 792

    1. tak się składa, że w normalnych sklepach po niskich cenach – i czarnorynkowy przelicznik dolarowy nie ma nic do tego – odstawszy i odczekawszy z rodziną swoje w kolejkach – kupiłem mieszkanie i wszelkie do niego wyposażenie; nigdy nie byłem głodny; miałem się w co ubrać; sporo czasu poświęcałem na uczestnictwo w kulturze najwyższego lotu – książki, czasopisma (mniej lub bardziej systematycznie czytywałem takie świetne tytuły jak FORUM, POLITYKA, KULTURA, LITERATURA, TYGODNIK POWSZECHNY, FILM, FILM NA ŚWIECIE, LITERATURA NA ŚWIECIE, ODRA, DIALOG), Dyskusyjne Kluby Filmowe „Kwant” i „Stodoła”, wybitny teatr (byłem częstym widzem TEATRU WSPÓŁCZESNEGO Axera, DRAMATYCZNEGO Holoubka, POWSZECHNEGO Hübnera, STUDIO Szajny a potem Grzegorzewskiego, NA WOLI Łomnickiego, NARODOWEGO Hanuszkiewicza, sporadycznie – STAREGO w Krakowie i POLSKIEGO we Wrocławiu i szeregu innych), fenomenalna telewizja z legendarnym TEATREM TELEWIZJI i KABARETEM STARSZYCH PANÓW i wybornym repertuarem filmowym,

    2. w każdą niemal sobotę spędzałem wiele godzin w Klubie Międzynarodowej Prasy i Książki gdzie oddawałem się lekturze prasy zachodniej; byłem również stałym gościem BRITISH COUNCIL gdzie wypożyczałem książki anglojęzyczne, oglądałem filmy, czytałem prasę; jeszcze w czasie studiów byłem kilkakrotnie na Zachodzie – dość tanie wyprawy studenckie, na które zapracowałem w spółdzielni studenckiej,

    3. odebrałem doskonałą edukację na wszystkich poziomach: świetne szkoły podstawowe, wyborne liceum, elitarny kierunek studiów (egzaminy wstępne zdałem praktycznie na maksa) na czołowej uczelni,

    4. po studiach miałem ambitną i bardzo satysfakcjonującą intelektualnie pracę.

    Dodam, że uczestnictwo w kulturze – również tej wysokiej – było wówczas powszechne – tłumy w teatrach i kinach na ambitnych rzeczach; masowe czytelnictwo dobrych książek; powszechne czytelnictwo świetnych czasopism, które mimo wysokich – często kilkusettysięcznych – nakładów sprzedawały się spod lady.

    A teraz?

    Debilne szkoły, debilne uczelnie, debilne media, debilne elity, debilne społeczeństwo przetwórców skóry i drewna i skręcaczy obcego sprzętu AGD w zupełnie peryferyjnym kraju, które nie czyta książek a ogląda jedynie prymitywne trzeciorzędowe seriale z udziałem czwartorzędnych tzw. aktorów.

    Wicepremierowi Morawieckiemu życzę jak najlepiej ale czy uda mu się wyrwać Polskę z kolonialnej zależności i intelektualnej i kulturalnej zapaści oraz pobudzić innowacyjność w kraju wtórnych analfabetów z czołowymi uczelniami w piątej setce światowego rankingu?

  59. @jakowalski
    4 grudnia o godz. 18:36 797

    Brednie to wypisujesz akurat ty.
    Bezpodstawnie deprecjonujesz osiągnięcia wybitnie utalentowanych ludzi z wielu krajów, którzy stają w szranki w najbardziej prestiżowym konkursie – i przecież szeregu innych – w programowaniu zespołowym i są chlubą swoich krajów. Żadnemu z tych młodych ludzi do dorastasz do pięt.
    Po skończeniu studiów mogą oni rozpocząć studia doktoranckie na najlepszych uczelniach światowych albo od razu podjąć pracę w wiodących firmach informatycznych.
    Podobnie wysoko należy cenić laureatów międzynarodowych konkursów i olimpiad matematycznych, fizycznych i wszelakich innych.
    Stwierdzenie, że te osiągnięcia nijak się mają do jakiejś wyimaginowanej „praktyki” przemysłowej czy finansowej są żenujące. Tak dobrych ludzi przemysł i instytucje finansowe kupią na pniu i zrobią doskonały interes.
    Podobnie idiotyczne jest stwierdzenie o rzekomo destrukcyjnym wpływie porządnych studiów informatycznych na dalszą karierę zawodową absolwentów.

  60. No i wyszło szydło z worka: red. Woś chce trzymać Ukraińców z dala od pracy w Polsce, bo ‚psują rynek’ jak Polacy w Londynie. Czy budowy fabryk na Ukrainie też by zabronił, bo to ‚przenoszenie miejsc pracy’? A może spytałby się polskich związkowców, czy można zbudować firmę na Ukrainie? I kto tu chce trzymać ludzi w bezrobociu albo biedzie?

  61. Panowie…….
    Apelowałbym o nieco powściągliwości.
    Nie zachowujcie się jak „zgorzkniali tetrycy”……

    Jako nieco młodszy i działający w nieco innej sferze- mediacji i powściągania rozbuchanych hormonów, myślę że nie warto przekładać na płaszczyznę osobistą różnicy zdań.
    Macie za sobą pół wieku innych doświadczeń, przemysleń, różnic w działaniach na różnych płaszczyznach wiedzy i praktyki.

    Wasze uwagi sporo wnoszą do meritum.
    Warto to psuć animozjami osobistymi?

  62. KrzysztofMazur
    4 grudnia o godz. 20:43 801

    Nasza planeta jest układem ZAMKNIĘTYM.
    Walka idzie o zdobycie rynku zbytu, też ograniczonego.
    zysk jednych, jest strata innych.
    Dlatego teoria nieskończonego wzrostu jest błędna.

    Ukraińcy?
    Czyim kosztem?
    To taka plemienna rozgrywka.
    Oni, czy my?
    Na tym właśnie dowcip polega……

    Nie za bardzo jest miejsce na rynku zbytu jednocześnie na produkty polskie i ukraińskie.
    Zdajesz się tego nie rozumieć.

  63. Grzerysz – 4 grudnia o godz. 19:58 800
    Ja niczego nie deprecjonuję. Niech sobie uniwersytety urządzają te konkursy, warte tyle co konkursy naprawy samochodów na czas, które ja pamiętam z wojska, a które nie mają przecież nic wspólnego ze sztuką naprawy samochodów, ale niech one nie udają, że te konkursy maja coś wspólnego z realnym światem.
    Także – dlaczego laureaci owych olimpiad i konkursów informatycznych nie maja później w życiu praktycznie żadnych osiągnięć? Dlaczego nie słyszymy o nich późnej jako o noblistach czy też jako o wybitnych uczonych albo wynalazcach?
    Poza tym, to nie przekręcaj moich słów, jako że ja napisałem wyraźnie, ze dobre studia informatyczne na politechnice, czyli oparte na pełnym zrozumieniu tego, jak działa komputer, są bardzo pomocne w pracy zawodowej i że bezwartościowe są tylko studia informatyczne na uniwersytetach, na wydziałach matematyki, jako że czysta uniwersytecka matematyka nie ma nic wspólnego z realnym, fizycznym światem, w którym my żyjemy.
    Nie brnij więc proszę w te bagno ataków ad personam na moją skromną osobę.

  64. Krzysztof Mazur
    Już ci tłumaczyłem, że tak samo jak Polacy w Anglii psują tamtejszy rynek pracy, tak samo psują go Ukraińcy w Polsce, czyli zgadzając się na jeszcze niższe płace i jeszcze gorsze warunki pracy niż tubylcy, czyli odpowiednio Anglicy i Polacy, albowiem w kapitalizmie linie konfliktu nie przebiegają tylko między biednymi i bogatymi ale również między rożnymi biednymi – walka o miejsca pracy, których generalnie przecież ubywa na skutek pracooszczędnego z natury postępu technicznego, a także o tanie mieszkania, tanią żywność etc. jak też i pomiędzy różnymi bogatymi – głównie walka o ryki zbytu i dostęp do tanich surowców, w tym do taniej a wydajnej siły roboczej. Taka, a nie inna, jest bowiem natura kapitalizmu, że antagonizuje on ludzi.

  65. jakowalski
    4 grudnia o godz. 23:00 805

    Domyslam sie, ze uwaza pan Red R.Wosia za wnuczka Karola Marksa.
    Problem w tym, ze wyborcy D.Trumpa obalili ‚doktryne Wosia’.

    Czas wiec rozejrzec sie za czyms bardziej dorzecznym (tzn. trzymajacym sie goeoplitycznych/ekonomicznych realiow globalnego swiata?

    (Wos/Marks zawiedli)

    Smacznego.

  66. @jakowalski
    4 grudnia o godz. 22:55 804

    „Nie brnij więc proszę w te bagno ataków ad personam na moją skromną osobę.”

    Absolutnie nie zamierzam.
    Ale w tak niewielu dziedzinach prezentujemy dzisiaj jakiś poziom, że tam gdzie znaczymy choćby trochę trzeba o to dbać i nie deprecjonować osiągnięć. Bo za chwilę będziemy już tylko eksportować drewniane trumny do samodzielnego montażu jako przykład polskiej myśli technicznej i innowacyjności…

    Kiedyś byliśmy potęgą na skalę światową w kulturze. Nie istnieje historia światowego teatru drugiej połowy XX wieku bez nazwisk Grotowskiego i Kantora.
    Teraz pozostały z tego już tylko wspomnienia…

  67. Jakowalski,ty w swojej wierze w komunizm i w swojej wiedzy i erudycji trochę się zapomominasz.Ja napewno nie powiedziałem,że ludzie są leniwi.O redystrybucji i przepływie kapitału chciełem powiedzieć,że chodzi mi o przepływ w skali globalnej.To ten wstrętny kapitał ze swoimi pieniędzmi i technologią wspomógł Chiny(korzyści były i są oczywiście obopólne) i wydobył setki milionów ludzi ze skrajnej nędzy.Nie z biedy ale ze skrajnej nędzy.A teraz się spytaj skąd ja to wiem bo przecież w Chinach nigdy nie byłem.Wiem nawet,że na Antarktydzie jest lód i nie potrzebny jest mi do tego skład chemiczny wody i wiedza o procesie przeradzania się wody w lód.Wiedza jest pożyteczna ale sama w sobie mądrością nie jest.Nie musisz mnie przy udowadnianiu swoich racji poniżać.Wyrazy mojego bardzo głębokiego współczucia!

  68. Prospector – 5 grudnia o godz. 9:49 808
    Nie powiedziałeś tego wprost, ale powtarzasz stare, XIX-wieczne pseudonaukowe teoryjki, według których robotnik jest z natury leniwy, a więc pracuje tylko wtedy, kiedy głód zagląda mu w oczy, a więc jego zarobek (konkretnie dniówka) nie może być wyższy niż to, co jest mu potrzebne na przeżycie do dnia następnego, jako że jeśli otrzyma on większą zapłatę niż to absolutne, biologiczne minimum, to zaraz wyda te pieniądze na alkohol, hazard i dziwki/chłopaków i następnego dnia nie przyjdzie do pracy, jeśli mu zostanie parę groszy (centów, pensów, fenigów etc.) na kawałek chleba.
    2. Kapitał nikomu jeszcze nigdy nie pomógł, a tylko wykorzystał. To zaś, że zachodnie firmy zainwestowały w Chinach nie wynika z ich dobrego serca, ale z tego, że w Chinach zobaczyły one ogromny rynek zbytu i ogromne zasoby taniej, a wydajnej siły roboczej, czyli to samo, co w oczywiście znacznie mniejszej skali, zauważył on w Polsce i wybudował u nas trochę montowni np. samochodów czy też ich podzespołów.
    3. Z biedy wyciągnęła Chińczyków polityka uprzemysłowienia Chin prowadzona przez wszystkie chińskie rządy od czasu odzyskania przez Chiny kontynentalne niepodległości, czyli od roku 1949. Oczywiście, prowadzona ona była z różnym szczęściem, popełniano błędy etc., ale kto nie popełnia błędów? Tylko ten, kto nic nie robi.
    4. Ja Ciebie nie poniżam, ja tylko eksponuję twoje zadufanie w sobie i twój brak elementarnej wiedzy oraz twoją niską inteligencję. Np. piszesz, że nie wiesz jak setki milionów Chińczyków wyszło z postkolonialnej nędzy, ponieważ w Chinach nigdy nie byłeś, a przecież można mieszkać dziesiątki lat i to od urodzenia w Chinach i tego nie wiedzieć. Wyrazy mojego bardzo głębokiego współczucia, skoro zostały ci już tylko ataki ad personam. 🙁

  69. mr.off – 5 grudnia o godz. 0:36 806
    Co ma Trump do Marksa? Odkąd to wyborcy decydują o tym, czy jakaś teoria naukowa jest poprawna czy też nie? Odkąd to Clinton jest marksistką a Trump klasycznym prawicowcem? Co ma piernik do wiatraka poza tym, że po zjedzeniu piernika, to stare pierniki, takie jak ty puszczają wiatry? 🙂

  70. grzerysz – 5 grudnia o godz. 9:47 807
    Zgoda, szczególnie co do eksportu drewnianych trumien do samodzielnego montażu jako przykładu naszej współczesnej polskiej myśli technicznej i innowacyjności oraz co do upadku kultury. Dodam tylko, że Teatr Wielki w Warszawie dostaje obecnie tak nędzne dotacje od rządu, że wystawia on opery, np. „Latający Holender” Wagnera, czy też balety, np. „Chopiniana” albo według „Bolera” Ravela z używanymi dekoracjami („Chopiniana”) albo wręcz bez („Bolero” a nawet i „Latający Holender”, gdzie okręt udaje tekturowe pudło). Ale pieniądze podatników są rozdarowywane dla kościoła na budowę potworka architektonicznego, jakim jest przecież warszawska „świontynia opaczności”.

  71. Droga praca na Zachodzie, będąca podstawą wysokiego poziomu życia społeczeństw, zostanie zastąpiona tanią pracą na Wschodzie i robotyzacją.
    OK.?

    Jakie implikacje będzie to miało dla zysków?
    na pewno wzrosną.
    Jakie dla wschodnich społeczeństw?
    Wzrośnie niewątpliwie poziom zamożności.

    A jaki będzie miało to wpływ na społeczeństwa zachodnie i ich poziom życia?
    Zapewne destrukcyjny…..
    I w tym całym sporze chodzi właśnie o tą kwestię.
    Za lat kilkadziesiąt, czy kilkaset, poziom życia się wyrówna.
    Tyle że przy filozofii maksymalizowania zysków i cięcia kosztów osobowych, zaczniemy coraz szybciej równać w dół.
    Człowiek nie liczy się tak bardzo, jak stopa zwrotu…..

  72. Wiesiek59 – 5 grudnia o godz. 10:28 812
    Jeśli praca na Zachodzie zostanie zastąpiona robotyzacją, to zyski spadną tam (a później i na Wschodzie) do zera, bowiem wraz z pracą ludzka zniknie na Zachodzie, a po nim na Wschodzie popyt. Nie łudź się, że po zastąpieniu ludzi robotami na Zachodzie, ten proces nie rozciągnie się szybko na Wschód, jako że będą wtedy, czyli dość bliskiej przyszłości, dostępne coraz tańsze i coraz wydajniejsze roboty, z którymi nawet ten przysłowiowy Chińczyk pracujący jak opętany za miskę ryżu dziennie nie będzie mieć szans.

  73. Wiesiek – p.s.
    Zawsze mnie dziwiło to, że w amerykańskich filmach i serialach SF powtarza się motyw porywania ludzi przez tzw. Obcych (Aliens) do pracy np. w kamieniołomach, kopalniach albo na farmach. A przecież ci Obcy zawsze dysponują na tych filmach czy serialach bardzo wysoką technologią, pozwalającą im na podróże z szybkościami ponadświetlnymi, a więc muszą oni także posiadać zaawansowane roboty, które przecież są znacznie bardziej opłacalne i wydajne niż niewolnicza, a więc mało wydajna, wymagająca ciągłego nadzoru siła robocza. No cóż, oni podświadomie wiedzą (czują?), że źródłem bogactwa USA była (obok rabunku mienia indiańskiego) niewolnicza praca Murzynów i półniewolnicza praca imigrantów nie-anglosaskiego pochodzenia, a więc też i z Polski. Ale dlaczego oni te niewolniczo-feudalno-kapitalistyczne stosunki przenoszą bezkrytycznie w przyszłość? Tu jedynym wytłumaczeniem jest niedostatek inteligencji i wyobraźni, jakże typowy nie tylko dla amerykańskich scenarzystów, ale także i dla współczesnych amerykańskich elit biznesu i pieniądza.

  74. No,no Jakowalski.Teraz to już wypisujesz bzdury.To właśnie tobie jak brakuje argumentów imasz się ataków ad personam(zresztą na wszystkich,którzy mają na tym blogu inne zdanie niż ty).Moja wiedza jest zupełnie wystarczająca na zdroworozsądkowe podejście do różnych sytuacji.Jesteś dla mnie człowiekiem wierzącym(rodzaj wiary nie ma znaczenia) a z wiarą dyskutować się nieda dlatego żegnam się z tobą.
    Z poważaniem !

  75. „Kiedyś byliśmy potęgą na skalę światową w kulturze. Nie istnieje historia światowego teatru drugiej połowy XX wieku bez nazwisk Grotowskiego i Kantora.
    Teraz pozostały z tego już tylko wspomnienia…”
    =================================================
    Za pomocą żywienia, zjadanych pokarmów –można w ciągu kilku dni zrobić z człowieka w miarę sprawnego intelektualnie – zrobić durnia, nawet profesora uniwersyteckiego.
    Taki proces miał miejsce w Polsce po 1989 roku, z całym naszym narodem,
    zdurniało nam wszystko.
    Ostatnim naszym rozumnym biskupem był kardynał Józef Glemp. Papież Jan Paweł II , święty, sprawił sobie Parkinsona, na własne życzenie, przecież nie podarował mu go Pan Bóg, przez ostanie swoje dziesięć lat życia praktycznie
    nie funkcjonował intelektualnie.
    Z powodu złego żywienia stracił życie, za wcześnie, biskup lubelski Życiński.
    Podobnie stało się z ks. profesorem Józefem Tischnerem.

    Wczoraj w „kawie na ławie” u red. Rymanowskiego wystąpił pan prezydent
    Andrzej Duda, która wesołka z siebie zrobił. Miałem wrażenie, ze Rymanowski
    ze swoim intelektem powinien być prezydentem.
    Przykro jest to mi napisać, ale pan prezydent podstawowych rzeczy nie kojarzy,
    jemu się zdaje, że TK służy do rządzenia krajem, że jest zawalidrogą dla rządu i
    parlamentu, nie może zrozumieć, że TK służy do wyrokowania, wydawania sądów,
    – że można TK krytykować, ale nawet jak się myli, nawet jak się nam wydaje, że jest niezgodne z prawem – musimy to uznać, wykonać wyrok, bez zwłoki nadmiernej. Panu prezydentowi należy odebrać jego tytuł doktora prawa,
    natychmiast, niech się sam nie męczy, i nas wszystkich.
    Panu prezydentowi, jego żywienie, zabrało komórki mózgowe – można to zbadać,
    za pomocą ultrasonografu, tomografu….bakterie mu zjadły mózg.

    Jakowalski, czy już mam szykować rączki do kajdanek pana Zbyszka, o szóstej rano być w pogotowiu ?

    To co się stało po 1989 roku to tylko o pomstę do nieba woła, stała się tragedia.
    Politycy od tego dobrobytu stracili rozum, ludziom przestały się podobać gazety, książki, telewizja, radio, tylko, podobno, takie są badania naukowe – tylko 3 trzy procent populacji potrafi czytać ze zrozumieniem.
    Tak nam zaszkodziło to amerykańskie żywienie, z niejednakową prędkością,
    pojedynczego człowieka szybciej można załatwić. Do leżenia przed telewizorem , tylko się nadajemy.

    Wszystko straciło swój poziom, w porównaniu, z tym przed 1989 rokiem, obiektywnie na to patrząc.
    Zacznijmy od demografii, Pan Bóg nie jest głupi, chorym dzieci nie daje, jeżeli już to patologiczne, wskazując im palcem:garbatym dzieci nie daję…
    Edukacja: to co te dzieci zaraz po przejścia z karmienia piersią na żywienie głupiego człowieka — dostają do pyszczka, zaraz się głupie robią, na ich twarzyczkach zaraz to widać. U swoich wnuków to widziałem, u obcych także.
    Ale jak tu mamusi powiedzieć: zastanów się, twoje dziecko głupieje, te kuleczki
    z mlekiem mu szkodzą…
    I , jak takie dzieci uczyć, czego?
    Z dorosłymi jest ten sam problem.
    A potem, leci wszystko, jak po sznurku, jeden wielki debilizm mamy, sami, nie jesteśmy w stanie tego zauważyć, ocenić..
    A po jaką cholerę, ja mam to wszystko opisywać, jak to wszystko widać….

    Piękno nam się straciło, zostały nam tylko paciorki, w postaci kolorowo otynkowanych budynków, wyrównanych jezdni, ładnych sal szpitalnych,w których
    tak samo jak dawniej nie potrafią leczyć, owszem przeszczepy im dobrze wychodzą, amputacje, wymiany bioder, wstawianie stentów, dmuchania naczyń krwionośnych….

    A pięknem dzieje się tak samo, jak z pieniądzem, złe, brzydkie wypiera piękne.
    To dlatego brzydki, wykoślawiony moralnie i etycznie człowiek nami rządzi.
    W Ameryce zamordowano trzech braci Kennedych z tego powodu.

    Wszystko co daje zarobek, dla interesu się robi, żeby jak najwięcej na głupim człowieku zarobić, mamy długo żyć, ale w chorobie, nad tym co oglądamy, słyszymy – mamy się nie zastanawiać, nie myśleć.

  76. Prospector – 5 grudnia o godz. 11:13 815
    Tłumaczyłem tu już, że tzw. zdrowy rozsądek NIE sprawdza się w nauce. Przykładowo: zdrowy rozsądek mówi nam, że coś musi być albo cząstką, albo też zakłóceniem czasoprzestrzeni czyli falą, a tymczasem to elektron jest jednocześnie jednym i drugim. Przykładów z samej tylko fizyki mogę ci dostarczyć na kopy, np. z teorii względności. A ty wciąż chcesz używać ów zdrowy rozsądek tam, gdzie z definicji on musi zawieźć, czyli w gospodarowaniu na skalę państwa.
    Przykład z ekonomii: zdrowy rozsądek mówi nam że należy jak najwięcej oszczędzać z pieniędzy, które zarobiliśmy, a nie wydawać je. Ale jeśli wszyscy konsumenci zaczęli by odkładać wszystko co zarobili, to nie byłoby popytu, gospodarka by się tym samym załamała, a więc oszczędności stały by się bezwartościowe, jako że niczego nie można by za nie kupić. Inny przykład – zdrowy rozsądek mówi przedsiębiorcy, aby obniżyć płace zatrudnionym przez niego pracownikom, aby tym samym zwiększyć swoje własne zyski. Ale jeżeli wszyscy przedsiębiorcy obniżą płace, to maleje popyt na ich produkcję i tym samym maleją ich zyski. Tyle tej „pochwały” zdrowego rozsądku…

  77. prospector
    5 grudnia o godz. 11:13 815

    W ramach zdrowego rozsądku, proponowałbym bliżej przyjrzeć się Japonii.
    Bardzo niskie bezrobocie, utrzymujące sie w granicach 2%, wysoka automatyzacja, utrzymujący się na stałym poziomie popyt, ujemny przyrost naturalny, wysokie oszczędności.

    To jest przyszłość Zachodu, czy przyszłość globu w perspektywie.
    Stagnacja na wysokim poziomie.

    Tyle że Japonia dba o pełne zatrudnienie, zastępując ubytki w sile roboczej robotami.
    Kraje zachodnie zastępują ubytki imigrantami, powodując szereg innych problemów socjologicznych.

  78. Prospector -5 grudnia o godz. 11:13 815
    Rejterujesz Waść z placu boju z braku argumentów ad rem. 😉

  79. No,nie.To zdrowy rozsądek w nauce i wsród biznesmenów jest nieobecny?Co ty mi tłumaczysz?I co to za argumenty?Nic nie stoi w miejscu nawet jak wydaje się,że stoi.Zgadzam się z panem panie Wieśku59.Różnie sobie nacje radzą.Wesołych Swiąt!

  80. Wiesiek59 – 5 grudnia o godz. 11:45 818
    Oficjalna stopa bezrobocia w Japonii w ciągu ostatnich 10 lat waha się pomiędzy około 3% a około 6%, a poniżej 3% była ona tylko w latach mniej więcej 1956-1986, zaś w latach ok. 1960-1970 wynosiła ona oficjalnie około 1% – patrz np. tu: http://www.tradingeconomics.com/japan/unemployment-rate. Jednak w rzeczywistości była ona i jest ona o wiele wyższa, co najmniej dwa razy, jako że w Japonii też stosuje się, i to od lat, statystyczne sztuczki zaniżające oficjalną stopę bezrobocia, takie jak niezaliczanie do bezrobotnych osób będących de facto bezrobotnymi, o czym już wiele razy pisałem na tym blogu. Przykładowo – oficjalne statystyki bezrobocia (metoda ILO czyli MOP) NIE zaliczają do bezrobotnych:
    – osób, które w tygodniu, w którym przeprowadzono badanie, wykonywały pracę zarobkowej o sekundę choćby dłużej niż przez godzinę (tak więc w praktyce wystarczy przepracować tylko jedną godzinę w tygodniu, n.p. roznosząc za nędzne grosze ulotki, aby wypaść ze statystyk bezrobocia);
    – osób, która choć nie mają pracy i chcą ja podjąć, ale w tygodniu badania nie poszukiwały one aktywnie pracy (n.p. były chore albo opiekowały się chorym członkiem rodziny);
    – osób, która choć nie mają pracy i chcą ja podjąć, ale kształcą się w systemie szkolnictwa w trybie dziennym, nawet jeśli aktywnie poszukują one pracy, nie mogąc utrzymać się z ich obecnych dochodów, n.p. ze stypendium;
    – właścicieli gospodarstw rolnych oraz ich rodzin, nawet jeśli aktywnie poszukują oni pracy nie mogąc utrzymać się z dochodów z ich gospodarstwa;
    – właścicieli nawet najmniejszych mikro-firm i ich rodzin, nawet jeśli aktywnie poszukują oni pracy, nie mogąc utrzymać się z dochodów ich mikro-firmy;
    – osób, które po bezskutecznym poszukiwaniu pracy w swoim regionie stwierdziły, że daremnym byłoby ponowne poszukiwanie pracy w tych samych miejscach co poprzednio;
    – osób, które w tygodniu, w którym przeprowadzane są badania bezrobocia w ramach metody ILO (MOP) czyli w Polsce BAEL, nie były gotowe do natychmiastowego podjęcia pracy, choć przewidują one taką gotowość w następnym tygodniu etc.
    Jak widzisz, w przypadku Polski czy Japonii, to większość osób będąca faktycznie bez pracy nie jest zaliczana do statystyk bezrobocia, z powodu przyjęcia tej, sztucznie restryktywnej, ale jakże wygodnej dla władz, definicji osoby bezrobotnej. Tak więc nawet Wikipedia podaje, że rzeczywista stopa bezrobocia jest zawsze wyższa, od oficjalnej, czyli podawanej w Polsce przez GUS czy też przez Eurostat. N.p. w roku 2012 rzeczywista stopa bezrobocia pod koniec lipca w Polsce wynosiła według Wikipedii 15,3%., czyli znacznie więcej niż stopa bezrobocia według statystyk Ministerstwa Pracy, która w tym okresie wynosiła 12,3% (przypominam, że statystyki Ministerstwa Pracy różnią się nieco od statystyk GUSu, ale też oparte są na bardzo zawężonej definicji osoby bezrobotnej). Jak zawsze, Diabeł chowa się w szczegółach o kpi sobie z tzw. zdrowego rozsądku. 😉
    Pozdrawiam.

  81. Prospector – 5 grudnia o godz. 12:02 820
    W nauce tzw. zdrowy rozsadek porzucono już za czasów Kopernika, jako że zdrowy rozsądek mówi nam, że Słońce krąży wokół płaskiej Ziemi. A w biznesie, to ów zdrowy rozsadek prowadzi do tego, że w pogoni za maksymalizacją zysków przedsiębiorcy tną płace i ograniczają zatrudnienie, mimo że w ten sposób obniżają oni popyt i tym samym obniżają oni także swoje własne zyski.

  82. Wacław1 – 5 grudnia o godz. 11:25 816
    Panbóg skarał Wojtyłę Parkinsonem za to, że był on patronem pedofilskich szajek grasujących w jego kościele i za to, że zwalczał on ruch księży-robotników – jedynych, którzy byli w tymże kościele wierni duchowi Ewangelii, a popierał on oszustów takich jak Rydzyk, z jego pławieniem się w luksusie, jakże obcym duchowi Pisma, a więc za to, że Wojtyła był wrogiem idei głoszonych przez Jezusa, w tym też i za to, że stawiał on sobie już za życia pomniki i kultywował on kult swej własnej osoby, wbrew przykazaniom Dekalogu.

  83. Zadanie na WOSie: „Trump obalił Wosia-Marksa?”. Z powyższego zdania wykreśl niepasujący element.. 😉

  84. Rafał Woś – 5 grudnia o godz. 12:26 824
    Bądź Pan dumny z tego, że stawiają Pana na równi z Marksem, i to tym od Engelsa a nie z tym bankrutem od Spencera. ;-(

  85. A co Pan Redaktor Woś na to:
    Renzi podaje się do dymisji. Czy to koniec euro we Włoszech?
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1685674,1,renzi-podaje-sie-do-dymisji-czy-to-koniec-euro-we-wloszech.read

  86. jakowalski
    5 grudnia o godz. 12:05 821

    Teoretyzując nieco, istnieje kilka krajów na świecie, w których podstawowe potrzeby zostały w pełni zaspokojone.
    Popyt na żywność, mieszkania, opiekę zdrowotną, wyposażenie domów, samochody, itp.
    jest skończony.
    Szczególnie przy spadku populacji.
    Większość dóbr jest dziedziczona, więc nie ma potrzeby zastępować ich nowymi dobrami.
    Rynek osiąga stan nasycenia.

    Kreowanie nowego popytu, nowych dóbr wartych pożądania, to cała gałąź przemysłu, ale ma również swój pułap- pewien odsetek kwoty rozporządzalnej.

    Cały przyrost produkcji jest w zasadzie kierowany na rynki wschodzące.
    Mają jednak one poważną wadę.
    Niskie płace, więc popyt jest ograniczony…..
    I robi sie błędne kolo w tym naszym kapitalizmie.

  87. Wiesiek59 – 5 grudnia o godz. 14:22 827
    Konkretnie które? Islandia? Monako? San Marino? Andorra? Liechtenstein? Może Szwajcaria, ale też chyba nie za bardzo. Bo przecież już nawet nie Katar czy Emiraty, pełne ubogich i pozbawionych wszelakich praw gastarbajterów z najbiedniejszych krajów Azji. Nawet Japonia ma bardzo niski standard budownictwa mieszkaniowego – praktycznie to wszystkiej budynki mieszkalne poza luksusowymi willami i apartamentami dla miliarderów nadają się tam tylko do wyburzenia.
    Pozdrawiam

  88. jakowalski
    5 grudnia o godz. 14:45 828

    Toż piszę że teoretyzuję, zwracam uwagę na trend który zdaje się wyłaniać….

    Na przykład, w przypadku Polski.
    Wyjazd 5 milionów spowodował spadek popytu na nowe mieszkania.
    Kwestią kilkudziesięciu lat- wymiany pokoleń, jest kompletna stagnacja budownictwa.
    Co je może napędzić?
    Imigranci z Ukrainy?

    Automatycznie, przełoży się to na popyt na materiały budowlane, wykończeniowe, miejsca pracy dla fachowców.
    Pozostaną jedynie sprawy remontów i awaryjne usuwanie skutków uszkodzeń.

    Kilka polskich miast się rozwija, zwiększa zaludnienie.
    Reszta, szczególnie Polska powiatowa, się wyludnia.
    Sprzedać tam nieruchomość odziedziczoną, jest trudno.
    Nie ma popytu.
    Jest marazm…..

    Co do posiadłości w Monaco, czy innych tego typu miejscach.
    Snobizm zmienia kierunki osiedlania wraz z modą.
    Bajecznie drogie, za kilka lat mogą znacznie potanieć te nieruchomości.
    To nadmuchiwane bańki spekulacyjne.

    No i rozmawiamy raczej o przeciętnie usytuowanych ludziach.
    Katalog ich potrzeb podstawowych jest raczej dość ograniczony.
    Apetyt rośnie w miarę jedzenia- zmiany dochodów, pozycji zawodowej.
    To raczej kwestia pewnego kodeksu zachowań zależnych od przynależności do klasy.
    Zarabiasz xxx, musisz mieszkać w N-dzielnicy, ubierać się w sklepach X, jeździć odpowiednim dla twej pozycji samochodem, jadać, bywać, itp.
    Kod kulturowy, po prostu.
    Jesteś profesorem, więc musisz się stosownie do pełnionej roli zachowywać.
    Takie sa oczekiwania społeczne.

  89. Jestem, jestem..

  90. Wiesiek,
    Popyt na mieszkania spadł w Polsce tylko w mniejszych, mało atrakcyjnych miastach i na wsi, czyli tam, gdzie nie ma ani pracy ani też atrakcji typu plaż, gór czy wód mineralnych, ale już np. nie w Warszawie, a ukrainizacja Polski mi się nie za bardzo podoba, jako że znam zbyt dobrze problemy, jakie Polacy od wieków mieli z Ukraińcami oraz ich pretensje do całkiem sporego kawałka Polski.
    A ponieważ standard mieszka w Polsce jest, jak na Europę, wciąż zdecydowanie niski, to nie widzę problemów z popytem na modernizację czy też wyburzanie starych budynków i budowanie na ich miejscu nowych oraz na remonty budynków zabytkowych. Dojdą do tego zapewne, jak prawie wszędzie w Europie czy Australii, przeróbki kościołów na inne cele (oby nie ma meczety), a więc o sektor budowlany w Polsce, to ja jestem spokojny.
    Monako ma zaś piękne położenie i idealny niemalże klimat, a więc bym się o nie raczej nie martwił. Spekulacyjna bańka na rynku nieruchomości pęknie raczej w Londynie czy Australii.
    Co do profesorów, to poza profesorami prawa, rachunkowości czy finansów i niektórymi ekonomistami, to oni nie przywiązują na ogół większej wagi do materialnych wyznaczników ich statusu społecznego – mowa tu oczywiście o prawdziwych profesorach, a nie o naszych polskich, czyli belwederskich i habilitowanych. To co opisałeś, to są zaś typowe zachowania nuworyszów (nouveau riches) i jest niewyczerpalnym wręcz źródłem tematów do kolejnych komedii, szczególnie w UK i Francji co najmniej od czasów Moliera.

  91. Wiesiek,
    Także wyjazd tych kilku, około 5 mln, Polaków jest największą klęską, jaka spotkała Polskę w całej jej ponad 1000-letniej historii, większą niż rozbicie dzielnicowe, potop szwedzki, zabory czy tez II WŚ, a odpowiedzialni za nią, czyli np. Balcerowicz, Wałęsa, Buzek, Bielecki, Tusk, Kwaśniewski, Miller i Kaczyński nie zostali za to pociągnięci do odpowiedzialności. A to jest przecież strata nie do nie do odrobienia i wraz ze spadkiem przyrostu naturalnego musi ona doprowadzić w ciągu najwyżej kilku pokoleń do zaniku polskości w Polsce. Pomijam już to, że straty wynikłe z tej ogromnej, wielomilionowej emigracji Polaków wynoszą obecnie ponad 1100 mld euro (czyli ponad 100 mld euro rocznie), począwszy szczególnie od roku 2004, czyli od momentu wstąpienia Polski do UE, czyli na skutek drenażu mózgów i ubytku z Polski najcenniejszego kapitału, czyli ludzkiego. Patrz np. opracowanie pod tytułem „Wspólnie zbudujemy naszą zamożność” autorstwa Fundacji „Pomyśl o Przyszłości” (Nowy Sącz 2015), a polecane przez profesorów SGH, SGGW i AGH oraz przez takich biznesmenów jak np. Romana Kluskę.

  92. jakowalski, 18:32
    Reporter sledczy z ,, The Washigton Post”, ktory zaslynal odkryciem spisku Watergate,
    Carl Bernstein,napisal w 1977 dlugi artykol dla pisma ,, The Rolling Stone”
    w ktorym podal, ze w poprzednich dekadach 400 dziennikarzy glownego scieku medialnego bylo na uslugach CIA.
    Trudno sie nie domyslac, ze system zmieniony w 1989 roku mial tez podobnych pomocnikow w budowaniu Drugiej Japonii.
    http://carlbernstein.com/magazine_cia_and_media.php

  93. http://vod.pl/programy-onetu/tomasz-lis-joanna-mucha-andrzej-celinski-radoslaw-markowski/mgf3017#autostart

    To co usłyszałem od posłanki Joanny Muchy wprawiło mnie w wielką rozpacz.
    Wzajemna nienawiść, prawie całkowity brak miłości, w rodzinie do rozwodu prowadzi, do konfliktów, o niewyobrażalnych rozmiarach.
    Oczywiście nikt nie zna przyczyny tych procesów, w małych i wielkich społecznościach. Zarówno filozofia, jak i socjologia, psychologia sprytnie opisuje
    jak to ludzie zabijają się z nienawiści, cieszą z nieszczęścia drugiego, na przykład,
    barwy tych patologii są rozbudowane.

    Taki profesor Bogusław Wolniewicz zaledwie domyśla się, że w biologi należy szukać przyczyn,tych szatańskich zachowań człowieka, coś wspomina o grzechu pierworodnym, o przypowieści w Księdze pierwszej Biblii, o perypetiach Adama i Ewy, z wężem, i zjedzonym przez nich jabłkiem.

    Nieszczęście spotkało człowieka, tak to określa nauka, dziesięć tysięcy lat temu,
    za sprawą wejścia w rolnictwo, uprawę gleby, i przeznaczanie produktów
    roślinnych do spożycia. Jak wiadomo większość roślin, żeby nadawały się do jedzenia, muszą być poddane obróbce cieplnej. Wcześniej człowiek tego nie robił,
    zjadał tylko to, co bez obróbki cieplnej nadawało się do spożycia.

    Przypowieść o jabłku jest mitem, ostrzeżeniem dla przyszłych pokoleń. Jest ich wiele. Zastanówcie się „ciemniaczki”, co robicie, zanim zjecie jabłko.
    c.d.n

  94. Wyzysk – 6 grudnia o godz. 5:00 833
    Przecież na Zachodzie od początku głośno mówiło się, że za wyborem Wojtyły na papieża, powstaniem KOR a później NSZZ Solidarność stało CIA, podobnie jak za wydarzeniami poznańskimi z roku 1956, wydarzeniami marcowymi z roku 1968 czy też za wydarzeniami na Wybrzeżu w roku 1970 i wydarzeniami radomskimi z roku 1976. Oczywiście, poza rokiem 1968, kiedy to konflikt był w zasadzie tylko pomiędzy „żydami” a „chamami” ze ścisłego kierownictwa PZPR, to te wszystkie wydarzenia łącznie z tymi największymi czyli z roku 1980 wybuchły w sprzyjających dla CIA okolicznościach, czyli głównie braków w zaopatrzeniu (lata 1970, 1976 i 1980) oraz obniżki płac realnych (rok 1956 czy 1976). Dowodzi to także tego, że zarówno Cyrankiewicz jak też Gomułka czy Gierek nie zdawali sobie sprawy z tego, że aby utrzymać się u władzy powinni bardziej dbać o kiełbasę dla zwyczajnych ludzi niż o czołgi czy samoloty dla wojska. Gierek początkowo zadawał sobie z tego sprawę, ale szybko zatracił ten zdrowy instynkt. Wydaje mi się, że Prezes Kaczyński zdaje sobie z tego sprawę, ale przeszkadza mu w tym wyraźnie Macierewicz – wyraźny agent CIA, jako że chce kupować nową, a kosztowną broń dla wojska polskiego, mimo że tak czy inaczej nie mamy szansy ani w konflikcie z Rosją, ani tez z Niemcami.
    Ukraina, jedyne państwo które oficjalnie głosi chęć nasze terytorium jest zaś w rozsypce i zamiast wykorzystać tę okazję i pomóc Rosji w jej rozbiorze, który by ja zneutralizował na dająca się do przewidzenia przeszłość, to obecne władze RP, wbrew polskiej racji stanu, popierają kijowski, czyli inaczej banderowski reżym, który jest przecież otwarcie antypolski. No cóż, chorobliwa antyrosyjski uniemożliwia w tym przypadku racjonalne myślenie polskim elitom władzy z prezesem Kaczyńskim na czele. A tymczasem, wracając do tematu niepotrzebnego marnowania pieniędzy na wojsko, to idea wojsk obrony terytorialnej jest dobra, tyle że powinny one zastąpić obecne wojsko, być neutralne politycznie i światopoglądowo oraz być uzbrojone wyłącznie w bron defensywną, czyli oprócz lekkiej broni (tzw. small arms) głównie w rakiety przeciwlotnicze i przeciwpancerne. Innymi słowy – Polska potrzebuje tylko wojsk ochrony pogranicza i obrony terytorialnej, a więc najcięższa bronią, jaką potrzebujemy są kutry patrolowe i helikoptery patrolowo-bojowe oraz wspomniane rakiety przeciwlotnicze i przeciwpancerne i ew. tzw. drony, ale tylko lekkie i defensywne, aby wysłać wyraźny sygnał naszym sąsiadom, a szczególne Rosji: nie mamy najmniejszego zamiaru was atakować, a tylko będziemy się bronić jeśli nas zaatakujecie.
    Przecież nie mamy, tak czy inaczej, najmniejszych szans wydawać tyle na zbrojenia co Rosja albo Niemcy i powinniśmy to sobie wyraźnie powiedzieć, a doświadczenia z II WŚ powinny nas nauczyć, że na Zachodzie nie mamy i nie będziemy mieć sojuszników, na których moglibyśmy polegać. Ale się rozpisałem…

  95. Wacław1
    6 grudnia o godz. 9:30 834
    Przestań, proszę…

  96. ależ przecież ja na te wszystkie pytania odpowiadam w kolejnych odcinakach Atlasu, co do jednego. Gdzież na przykład napisałem by nie pracować. No gdzie? 🙂

  97. Zrozum wreszcie jakowalski, że Twoje myślenie jest spaczone, skrzywione
    — tylko na opisywanie tego co było, objawami jedziesz, ględzisz, jak stara
    baba moherowa. ciota jaka, od Rydzyka. Śmietnik robisz z tego bloga.

    Tak samo pierniczysz, jak Hartman na sąsiednim blogu

    Ten link, jego zawartość jest wart wysłuchania, ale też niczego nie wyjaśnia,
    na przykład tego, dlaczego Kaczyński ma porąbane we łbie, dlaczego taka wielka nienawiść jest w naszym parlamencie, że niedługo ze sztachetami, drągami
    – będą przychodzić na obrady, jak kibole na mecze.

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjRp-T0vt_QAhWEBiwKHTHyB6sQtwIIHDAA&url=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3Dtp_q_oLW66o&usg=AFQjCNExiNGvSKs4_bqDu0Fe5aN7JnQCMw&sig2=0TK8EBQOfqJaDw1p6fSQkQ

    Już dwa razy słucham tego wykładu, trzeci raz mam zamiar wysłuchać.
    Tyle jest tutaj nowości dla mnie.
    Tobie, jakowalski też radzę podejść do płota. Zanim cegłę weźmiesz do ręki.

  98. Wacław1
    6 grudnia o godz. 12:59 838
    Znów nie na temat i znów tylko ad personam. 🙁

  99. Rafał Woś – 6 grudnia o godz. 12:43 837
    Pan tego nie napisał, ale ponieważ postęp technologiczny jest ze swej natury pracooszczędny, to niebawem zabraknie produkcyjnej, czyli realnej pracy dla ludzi. Polecam raz jeszcze coraz bardziej aktualną bajkę mistrza Lema o planecie, nom omen, Indiotów.

  100. Jakowalski,
    jak to nie na temat, opamiętaj się,z okowów Twojego wąskiego myślenia, wyrwij.
    Tematem aktualnym zadanym nam przez Redaktora jest sprawa Polski , jaka ma być, jak ma być rządzona.
    My tu jesteśmy, tylko i wyłącznie od myślenia, bez mocy sprawczej.

    Jeszcze lepszy jest następny wykład, niezwykle inspirujący do myślenia, a nie do obgadywania drugiego, co Ty właśnie swoimi tekstami robisz, nieustannie
    https://www.youtube.com/watch?v=tYt_iezbV9I

  101. Trochę o tym będzie w jutrzejszej papierowej POLITYCE. A w Atlasie też do tego dojdziemy

  102. Panie Red. Woś , jak Pan sobie wyobraża pensję obywatelską ?
    Proszę napisać jasno . Jak dotychczas Szwajcaria to odrzuciła , Przemyśliwa się nad bodaj Finlandia .
    Obawiam się , że powstałoby coś w rodzaju Eloidów i Morloków z „Wehikułu czasu ” Wellsa . Jedni by pracowali , inni tańczyli ( żyli swobodnie ) . Do czasu oczywiście , bo zostaliby zapędzeni do roboty przez kogokolwiek . Polityków , Morloków , czy innych przedstawicieli ludu .
    Taki system może istnieć TYLKO w kraju autorytarnym lub , lepiej , totalitarnym .
    Wtedy ludzie dostający minimum na życie MUSIELIBY coś (!) robić !
    Czyli jakaś forma robót publicznych jest NIEZBĘDNA !
    Nawet zbieranie śmieci w lesie . Ale k..a są prawa człowieka !
    NESPA ( celowo ) – więc zaraz ktoś by to zakwestionował . A , że przyzwyczajenie jest drugą naturą , więc LENISTWO SPONSOROWANE mogłoby łacno przejść w dziecioróbstwo poalkoholowe i … nowy problem !
    Co w końcu robić jak masz 1000 zł kasy i babę jeszcze chętną . A potem nowe problemy z przychówkiem , nienormalnymi dziećmi itp.itp.
    Pamiętajcie panowie , że przyzwyczajenie jest drugą naturą !
    A brak roboty i KONKURENCJI zabija !!!
    Za naszych czasów np. , dzieci były szczupłe , grały w podchody , klipę , bujały się na trzepaku .
    Dziś to banda otyłych gnojków , z cukrzycą ( często ) przedwcześnie uświadomionych spędzających godziny nad kompem w bezruchu .
    Z tymi z socjalpensją będzie tak samo !

    Więc UWAGA !

    @grzerysz . Doceniam zasługi PRL-u , ale nie wymieniaj stale tych osiągnięć kulturalnych , bo były to tematy zastępcze ! Chłopie , KTO chodził na pedalskie wygłupy Kantora czy Grotowskiego ?
    Snobistyczna młoda klasa średnia ( ówczesna ) .
    Wybitnym osiągnięciem PRL-u był teatr TV i tanie książki !

    Ale , grzeryszu , jak młody średnioklasowiec może sobie dziś polatać na kejcie albo połowić dorsze z kutra w Norwegii …
    To co ? Każesz mu siedzieć i oglądać PIERDOŁY ???

    Dlaczego piszę pierdoły – bo PRL , czego by nie rzec , był państwem ZAMKNIĘTYM !!!
    I ludzie oglądali METAFORY prawdziwych problemów , które dziś mają REALNIE , codziennie !

    Po cholerę mam oglądać np. „Odprawę posłów greckich ” ( pamiętasz ten słynny spektakl w TV ? ) mówiący metaforycznie (!) o Polsce , kiedy mam walkę na śmierć i życie PO z PiSem na żywo , albo Trumpa z Killary !

    Dlatego teatr TV zdechł ! Tak jak w innych krajach liberalnej ( jeszcze ) demokracji , gdzie wyjście do teatru / kabaretu jest czymś takim , jak wyjście do restauracji z przyjaciółmi ( koniecznie ) .
    Kłaniam się nisko .

    @jakowalski , cieszę się , że nie odszedłeś w dal… ( tu emotikon z uśmiechem ) . Widzisz , mam ten syndrom . Kasa i nic ( prawie ) do roboty . Więc alkohol się pojawia , ale na wesoło i bez prokreacji !!!
    Więc uwaga z socjalem !

    A wiesz , ja np. byłem w Wenezueli parę lat wstecz i różnica w stos. do Kuby , była taka , że jak w większości krajów Am. płd , każdy lepszy dom , stojący nie w strzeżonej dzielnicy miał wysoki płot z ostrym szkłem i jeszcze często drut kolczasty obok .
    O , tu byłem

    https://www.google.pl/maps/uv?hl=pl&pb=!1s0x8c31948693960535%3A0x78e7a6284fadaa43!2m16!2m2!1i80!2i80!3m1!2i20!16m10!1b1!2m2!1m1!1e1!2m2!1m1!1e3!2m2!1m1!1e4!3m1!7e115!4shttps%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Flh%2Fsredir%3Funame%3D106404066332907302361%26id%3D6228322100282246946%26target%3DPHOTO!5shotel%20hesperia%20wenezuela%20-%20Szukaj%20w%20Google&imagekey=!1e3!2s-5sk8ciRYZ7A%2FVVrBzHaa4VI%2FAAAAAAAAAFs%2F1wXG4IZX-OkP1FjCps0D39utBdtuuFbswCJkC&sa=X&ved=0ahUKEwjE7qX-1d_QAhWDWywKHXCnBCIQoioIjwEwCg

    Ty szanowny @jk myślisz , że tylko TY mogłeś gdzieś być ( żart , ale trochę ) . Smile !

    @grzerysz – czy to nie lepsze niż pierdoły „normalnego inaczej ” Kantora ???

  103. @grzeryszu , idealnie problem młodych inteligentów w PRL-u oddawali „Okularnicy” Osieckiej .
    Był to raczej przymus niż wybór !

  104. Jednym z pomysłów na powszechną pracę , aby ludzie nie dostali fioła z nieróbstwa był projekt któregoś z francuskich min. finansów kilkanaście lat temu . Gość chciał krótszego dnia pracy ( nie był skracany od dawna ) lub pracy 4 dni w tygodniu .
    Nie wypaliło jednak z przyczyn różnych .
    Bodaj Duńczycy czy Holendrzy mają tak lub przemyśliwają .
    Nie wiem jak to się bilansuje . Podobno nie najlepiej , zwł. w dobie globalnej gospodarki .
    Wenezuelczycy tak mają / mieli ze wzgl. na suszę i brak prądu .
    link tu :
    http://metrocafe.pl/metrocafe/7,145523,19911300,4-dni-pracy-i-3-dni-weekendu-to-nie-zart-tak-beda-pracowac.html

  105. Wacław1
    6 grudnia o godz. 13:43 841
    Atakując mnie ad personam, niczego nie zyskasz, a wiele stracisz w oczach innych.
    Opamiętaj się więc, SVP.

  106. Momo
    1. Pomysł skracania dnia pracy jest OK, ale na jak długo on wystarczy? A dlaczego on nie wypalił? To proste – kapitaliści są jak jeden mąż zwolennikami teorii wartości opartej na ludzkiej pracy, a więc najchętniej wdzieli by oni takich pracowników, którzy by u nich pracowali po 24 godziny na dobę non stop, jako że im dłuższy czas pracy pracownika najemnego, tym większy jest zysk kapitalisty – oczywiście ceteris paribus.
    2. W Wenezueli krócej mają pracować tylko urzędnicy państwowi, ale w ich przypadku to najlepiej gdyby oni w ogóle nie przychodzili do pracy, jako że wartość tego, co oni wytwarzają jest przecież ujemna.
    3. Jak to już ci wyjaśniałem, w Szwajcarii przeciwko temu projektowi głosowało osiemdziesiąt procent obywateli, ponieważ kwota gwarantowana była wysoka i obawiali się oni tym samym, że nie wytrzyma jej budżet federalny Konfederacji Szwajcarskiej.
    4. Poza tym, to Morlokami przyszłości będą roboty, a więc Eloidzi będą mogli bez problemów oddawać się rozrywkom, jako że dla robotów mięso ludzkie nie stanowi żadnego przysmaku.
    4. Co do Wenezueli – tam, jak praktycznie wszędzie w III świecie bogaci mieszkają w gettach otoczonych drutami kolczastymi. Ja to pamiętam doskonale z RPA.
    Pozdrówka
    LK

  107. Takie dwie uwagi na kanwie waszych wpisów Panowie…..

    1-PRL i inne demoludy były izolowane z dwóch stron.
    a-kontrolujący te kraje mieli psychozę zagrożenia i nie chcieli ucieczki ludzi
    b-kraje kapitalistyczne kontrolujące wówczas jakieś 80% wymiany handlowej świata wcale nie chciały niekontrolowanego napływu chętnych z każdego regionu świata.
    Choć z tego socjalistycznego czerpały chętnie…..

    Więc pseudosocjaliści budowali mury, zasieki, pola minowe……

    2-obecnie sytuacja się zmieniła.
    Mury i zasieki stawiają państwa bogate, by ograniczyć napływ niekontrolowany, przybierający masową skalę od kilku dekad.
    Zaczął Izrael, USA, trend dotarł do Europy.
    Strzeżone osiedla bogaczy i slamsy biedoty, to pejzaż wielu miast bogatego nawet świata
    Europy Zachodniej.
    I problem będzie narastał……

    Nedza rodzi przestępczość.
    Nędzarze się organizują w gangi, bandy, mafie, według różnych podziałów- często etnicznych.
    Danie ludziom pracy częściowo by ten problem rozwiązało.
    Danie jedynie pieniędzy, na pewno nie rozwiąże.

    Praca socjalizuje, ale to nie interesuje pracodawców nastawionych na zysk.
    Tyle że tych niezsocjalizowanych, niewykształconych, czesto analfabetów, nie da się zatrudnić w normalnym cyklu produkcyjnym.
    Mają inne priorytety, poczucie honoru, system wartości.
    Dzieci ulicy przy taśmie?
    Młodzi dealerzy odbijający kartę zegarową?
    Niewykonalne….

  108. Jakowalski,
    największym skarbem człowieka jest zdolność do myślenia,przez przypadek
    człowiek myśli, gdzieś od 200 milionów lat, jak ogień odkrył, do przyrządzania
    pokarmów,. podgrzewania upolowanej zwierzyny, później wyhodowanej,
    metabolizm się poprawił, pożywienie pozbawione było szkodliwych drobnoustrojów,
    w krótkim czasie pojemność czaszki człowiekowi się zwiększyła, o całe 0,5 litra.
    To się stało, zupełnie w sposób nie przewidziany przez matkę NATURĘ, Boga nie należy z tym mieszać. Bez ognia, człowiek żyłby sobie na poziomie szympansa.

    Jeszcze raz informuję Ciebie, i całą okolicę: Jesteś jakowalski najważniejszym
    nabytkiem każdego bloga, wysoko postawioną inteligencję posiadasz, wiedzę.
    To, że Jesteś „potyrpywany”, to z tej ponadprzeciętności Twojej wynika.

    A kogo ja mam poganiać do myślenia – jak nie Ciebie. W Twoim przypadku,
    jakowalski, widzę jedyną szansę, że zrozumiesz istotę grzechu pierworodnego,
    która nie pozwala człowiekowi być człowiekiem. To tylko religii chrześcijańskiej dotyczy. Żydzi nie posługują się, o ile wiem, tym terminem. Protestantom, ten termin – nie jest potrzebny, Chińczykom, Hindusom, i wielu innym…

    Powstał mit jabłkowy, który mówi, ostrzega ludzi, bo 3 tysiące lat temu, mądrzy ludzie zauważyli, że na żywieniu roślinnym , nie można mieć sprawnego mózgu.
    Dopiero od pół wieku wiemy: dlaczego? Tylko nieliczni to wiedzą. Bo medycyna akademicka, filozofia, neurobiologia…. jeszcze tego nie wie. Zaledwie przebłyski tej wiedzy pojawiają się w przestrzeni naukowej, medialnej….internetowej.

    Nauka wie: cukier to biały morderca, ale dlaczego, tego już nie rozgłasza, bo ludzie nauki mają tak stępione mózgi, że nie mogą tego zrozumieć, bo jeszcze w podręcznikach akademickich — nie jest to napisane.
    Własnej ślubnej małżonce nie mogę tego wytłumaczyć, córka też farmaceutka,
    łapie temat, dzieciom ogranicza cukier, ale jest bezsilna, otoczenie jet tak przecukrzone, że dała sobie spokój.
    To co powiedział profesor, pani profesor: jest święte, nie do podważenia, w społecznej świadomości.
    Roślinne żywienie, człowieka ubezwłasnawalnia, robi niewolnikiem. Jest to do
    naukowego opisania, to fizjologia tym rządzi. Organizm człowieka, jest drapieżnikiem – nie do jedzenia roślin jest ukształtowany, to miliony lat trwało.

    Na naszych oczach to widać w Ameryce, w USA. Stali się Amerykanie — niewolnikami samych siebie. Meksyk jest roślinożerny, dlatego cały katolicki.
    Kraje północnej Europy przyjęły luteranizm, bo z przyczyn geograficznych,
    klimatycznych, zboża nie ma tam gdzie uprawiać, ziemniaków…a tę roślinność, którą posiadają, na mleko przerabiają, bo to jest dla nich korzystniejsze.

  109. . Pomysł skracania dnia pracy jest OK, ale na jak długo on wystarczy
    ================================
    Głupstwa gadasz jakowalski. Francuzi się o tym przekonali, że skrócenie czasu pracy wepchnęło ich w czarną dziurę.
    Żeby była praca, to ci, którzy mogą pracę wykonywać muszą zapracować na miejsca pracy dla następców.
    Wielkim błędem, była likwidacja pracujących sobót.
    Nawet edukacja , na tym straciła.
    Człowiek musi pracować, bez pracy staję się ludzkim „bydlęciem”.
    Pracując, człowiek staje się człowiekiem. To nawet papież Jan Paweł II
    zauważył w encyklice Laborum exercens.

    „Praca jest czymś więcej niż tylko przetwarzaniem mater. Pierwszirzędnym jej celem jest to rozwój samego człowieka.”.

    A Japonii , Chinach realizują tę zamysł. Wiadomo z jakim rezultatem.
    .

  110. Wacławie,
    1. Nie ma czegoś takiego jak „grzech pierworodny”. Jest tylko wyzysk człowieka przez człowieka, obecny w każdym ustroju klasowym, czyli w niewolnictwie, feudalizmie i kapitalizmie, w tym i w kapitalizmie państwowym, zwanym nieprawidłowo „realnym socjalizmem”, a który był ustrojem takich państw jak PRL czy ZSRR.
    2. Cukier istnieje zaś w wielu naturalnych pokarmach np. w owocach, miodzie etc. Problemem jest tylko nadmiar jego konsumpcji, ale przecież nadmiar wszystkiego jest zawsze szkodliwy, stąd też nauka zna od dawna pojęcie optimum. I zgoda, człowiek jest z natury drapieżnikiem, stad też musi jeść mięso, a wszelkie próby jego wyrzucenia z diety zawsze skutkują strajkiem organizmu, tyle, że skutki tego strajku nie od razu są widoczne.
    3. Jeżeli mamy ogromne, realnie ponad 10% bezrobocie, to nie ma sensu zmuszanie ludzi do pracy w nadgodzinach czy w soboty, skoro są na rynku pracy ludzie, którzy mogli by pracować obok już zatrudnionych.
    4. Francja zrezygnowała ze skracania czasu pracy pod naciskiem kapitału, który, jak to już pisałem, jest zainteresowany w tym, aby pracownik pracował jak najdłużej, jako że wtedy wypracuje on większy zysk dla wyzyskującego go kapitalisty.
    5. Wojtyła w życiu nie przepracował tak naprawdę ani godziny, a więc nie jest on tu żadnym autorytetem.
    6. W pewnym niemieckim a więc zachodnim czyli nowoczesnym i postępowym kurorcie widnieje napis nad jego bramą wjazdową: „Praca uczyni cię wolnym” (oczywiście po niemiecku).

  111. Wiesiek,
    Tak, nędza i brak możliwości wydostania się z niej legalnymi sposobami zawsze rodzi przestępczość. Danie ludziom pracy na pewno by ten problem rozwiązało. Ale że pracy nie ma i będzie jej coraz mniej, to zostaje już tylko rozdawanie pieniędzy.

  112. Niejaki Piotr Łukasiewicz pisze w POLITYCE: „Wojskowi w gabinecie Donalda Trumpa”. A tam:

    „Mattis, Flyn, Petraeus – to może być jedna z najbardziej zmilitaryzowanych administracji w historii USA. Co daje nadzieję, że otaczający Trumpa generałowie nauczą go czegoś o współczesnym świecie.”

    Tak, „Co daje nadzieję, że otaczający Trumpa generałowie nauczą go czegoś o współczesnym świecie.”

    Niestety, czytanie POLITYKI nie daje żadnej nadziei, że będzie to znowu pismo na jakimś poziomie. Skąd redakcja bierze takich przygłupów?

  113. grzerysz
    6 grudnia o godz. 19:14 853

    Wojskowi to pewna nowość, ostatnio chyba rządzili za Eisenhowera…..

    Też to zauważyłem.
    Tyle, że wojskowi są pragmatykami, tak jak Trump.
    Wiedzą co jest MOZLIWE do osiągniecia przy konkretnych zasobach.
    Nie będą forsować nierealistycznych koncepcji politycznych.

  114. wiesiek59
    6 grudnia o godz. 21:18 854
    Obyś miał rację.

  115. „Nie ma czegoś takiego jak „grzech pierworodny”.”
    ——————–
    Jakowalski,
    żebym nie wyszedł był na totalnego naiwniaka.
    Zgadzam się; nie ma czegoś takiego jak „grzech pierworodny”
    to jest taki „wysmyk” teologiczny, żeby przykryć pewne niejasne
    rzeczy, trudne do racjonalnego tłumaczenia.
    Stoję , za księdzem profesorem Michałem Hellerem, który publicznie
    powiedział, że teologia katolicka wymaga korekty, likwidacji dogmatów,
    można do tego dołożyć grzech pierworodny.
    Dogmaty, nie przystają do świadomości współczesnego człowieka.

  116. Jeszcze , odnośnie bezrobocia, czasu pracy.
    Jest generalna prawidłowość: tam gdzie w narodzie jest odpowiednio wysoki
    potencjał intelektualny, wysoka czynność umysłu — tam roboty jest do jasnej
    cholery.
    Patrz: wszyscy chcą jechać do UK, Szwecji,Niemiec… to nie tylko o socjal chodzi.

    Praca jest tam, gdzie panuje wolność gospodarcza, niskie podatki, gospodarność ..

  117. Wacławie,
    1. Do UK, Szwecji czy Niemiec jedzie się głównie po socjal. Polacy pracujący w UK są przecież de facto na socjalu, jako że zarabiają oni tam na ogół tak mało, że utrzymują się głównie z tzw. tax credits, czyli inaczej z socjalu dla mało zarabiających – patrz https://en.wikipedia.org/wiki/Tax_credit#United_Kingdom. Podobnie jest też w Szwecji i w Niemczech.
    2. Kto ci nagadał tych głupot na temat przyczyn bezrobocia? Przecież wolność gospodarcza i niskie podatki są zaś powszechne w całym III świecie, a ludzie tam pracują naprawdę ciężko. I co z tego? Bezrobocie tam wręcz kwitnie, pomimo niskich płac i niskich podatków. Oto przykłady – podaje tu tylko większe państwa ze stopą bezrobocia ponad 25% (szczegóły pod Wikipedia – Lista państw świata według stopy bezrobocia):
    Kraj stopa bezrobocia w % siły roboczej
    Zimbabwe 95,0
    Nauru 90,0
    Turkmenistan 70,0
    Mozambik 60,0
    Tadżykistan 60,0
    Dżibuti 59,0
    Namibia 51,2
    Senegal 48,0
    Nepal 46,0
    Suazi 40,6
    Kosowo (Serbia – terytorium sporne) 40,0
    Kiribati 38,2
    Strefa Gazy 37,8
    Afganistan 35,0
    Jemen 35,0
    Macedonia 32,0
    Mali 30,0
    Mauretania 30,0
    Bośnia i Hercegowina 29,2
    Honduras 27,8
    Grecja 27,5
    Republika Południowej Afryki 25,0

  118. Wacławie,
    „Ksiądz profesor” to jest oksymoron, sprzeczność sama w sobie, jako że ponieważ religia jest dokładnym przeciwieństwem nauki, to można być tylko albo księdzem, albo profesorem. No chyba że profesorem teologii, ale przecież teologia nie jest nauką. 😉
    Poza tym, to religia bez dogmatów staje się nie religią, a nauką. A w boga się przecież wierzy, a nie bada jego właściwości metodami naukowymi czyli empirycznymi.
    Dobranoc!

  119. jakowalski. 10:40
    Dla uscislenia:
    tych 400 dziennikarzy, pracujacych w ,, wolnych ” mediach USA, zatrudnialo CIA do czarnej propagandy.
    A skoro CIA zafundowalo nam zmiane systemu, to pozostaje sie domyslac, ze w polskojezycznych mediach tez mialo wspolpracownikow, ktorzy pilnowali, zeby przemiany szly w oczekiwanym przez spekulantow z Wall Street kierunku.

  120. @wiesiek59
    6 grudnia o godz. 21:18 854

    „Tyle, że wojskowi są pragmatykami, tak jak Trump….
    Nie będą forsować nierealistycznych koncepcji politycznych.”

    Też mam taką nadzieję.
    Ale na pewno nie takie są oczekiwania Piotra Łukasiewicza, autora artykułu w POLITYCE…
    Jak i wielu w Polsce…

  121. grzerysz
    7 grudnia o godz. 5:55
    „Tyle, że wojskowi są pragmatykami, tak jak Trump….,
    ( ….)
    Też mam taką nadzieję.”
    Znasz powiedzenie, czyją matką jest nadzieja ?
    Czytałem niedawno cytowaną wypowiedź jakiegoś amerykańskiego profesora, byłego eksperta CIA ( dokładniejsze dane i cytat będę mógł podać w poniedziałek, gdyż wtedy będę miał do tego czasopisma ponowny dostęp ), że obecnie Pentagon nie jest już tylko Ministerstwem Obrony USA lecz ich tajnym rządem realizującym politykę swych mocodawców czyli kompleksu militarno – przemysłowego przed którym ostrzegał ustępujący z urzędu Dwight Eisenhower.
    Sprawdź choćby tylko bezpośrednie zaangażowanie USA we Wietnamie za Kennedy-ego i po jego śmierci.
    Może i wojskowi są pragmatyczni ale czy ich mocodawcy także ?
    Czy ich pragmatyzm pokrywa się z naszym ?

  122. Wyzysk
    Dziennikarze i publicyści są tylko tubą propagandowa reżymu. Ważniejsze jest to, że CIA od dawna ma ludzi w polskim rządzie (rozumianym szeroko jako nie tylko prezydent i rada ministrów, ale także posłowie, senatorzy i kierownictwo centralnych instytucji), wojsku i policji oraz, last but not least, służbach specjalnych oraz w episkopacie (stąd też taka a nie inna rola pewnego radyja z miasta, nomen omen, pierników).

  123. Kaesjot
    Nie bądź aż takim pesymistą. A swoją drogą to w USA nie ma żadnego tajnego rządu, skoro rządzi tym państwem, a więc też i całym tzw. Zachodem, i to od wielu, wielu lat, bezosobowy przecież wielki kapitał anglo-amerykańsko-żydowski, a właściwie jego interesy.

  124. @kaesjot
    7 grudnia o godz. 9:08 862

    „Może i wojskowi są pragmatyczni ale czy ich mocodawcy także ?
    Czy ich pragmatyzm pokrywa się z naszym ?”

    Musimy na to liczyć.
    Mam nadzieję, że wyjdzie na nasze a nie Piotra Łukasiewicza, autora artykułu w POLITYCE i wielu jego wojowniczych druhów…
    A i o Jagience Wilczak i Justynie Prus też trzeba przecież pamiętać…

  125. @Wacław1, @jakowalski
    Wydaje mi się, że należy rozróżniać pojęcie PRACY i ZATRUDNIENIA.
    Czy w Zimbabwe tylko 1 z 20-tu pracuje a pozostałych 19-tu wyłącznie „leży do góry brzuchem” ?
    Na pewno nie, gdyż poumieraliby z głodu. Pracują tak jak człowiek pierwotny – większość czasu poświęcając na zdobycie żywności. Oczywiście mam na myśli tych, którzy nadal żyją w swym środowisku tak jak ich dziadowie i pradziadowie. Problem w tym, iż nieco cywilizacji, oświaty, opieki zdrowotnej sprawiło, że wielokrotnie wzrosła szansa dożycia wieku dorosłego i rozwojowego a „nawyki rozrodcze” pozostały. Spowodowało to lawinowy wzrost liczby ludności w Afryce i Azji – najbardziej ważących obecnie na liczbie ludności świata. Wskaźniki wzrostu liczby ludności w XIX i XX wieku wynosiły odpowiednio :
    – dla Afryki – 1,22 oraz 6,32
    – dla Azji – 1,49 oraz 3,91
    dla porównania Europa – 2 oraz 1,8
    215 lat temu w Afryce żyło nieco ponad 100 mln ludzi – teraz (2012) 10-krotnie więcej a w Azji ok. 635 mln – teraz prawie 7-krotnie.
    Moim zdaniem, jeśli chcemy żyć w spokoju niezbędne są dwa kierunki działań – zmniejszenie tempa przyrostu naturalnego ( nawet do poziomu reprodukcji prostej czy wręcz regresu ) w tych rejonach oraz pomoc dla tych państw w stworzeniu warunków, by mogli SAMI polepszyć warunki życia. Ewentualnie jako trzeci kierunek działań – PLANOWA relokacja ludności z terenów nadmiernie zagęszczonych do bezludnych – oczywiście wraz ze stworzeniem tam warunków umożliwiających im tam samodzielny byt.

  126. Wszystkich blogowiczów, również Naszego Gospodarza, gorąco zachęcam do lektury artykułu „Turbokapitalizm i zwycięstwo kłamstwa” profesora Andrzeja Szahaja w dzisiejszej RZECZPOSPOLITEJ.

    Tak naprawdę, to tylko dla tekstów profesorów Łagowskiego, Walickiego, Romanowskiego i Szahaja oraz Rafała Wosia, Ludwika Stommy i Tomasza Jastruna
    warto jeszcze zaglądać do polskiej prasy…

  127. Jakowalski,
    z tym CIA to przeginasz. Może się zdarzyć, że jakiś frajer dostanie kasę,
    przerobi ją na swoje prywatne potrzeby,…
    Tu inny mechanizm działa.
    To może Putin wysłał swoich agentów, którzy rozwalili, i dalej rozwalają nam,
    ten światowy Raj, w północnej Ameryce. A inni agenci zbudowali raj w Japonii,
    a teraz uwijają się w Chinach.

    Takimi procesami przypadek rządzi jakowalski, LOS, oczywiście losowi ktoś pomaga, ale nie człowiek, wszystko się zmienia, wraz ze zmianą środowiska, w którym żyje człowiek.
    Wystarczy , jak nieznacznie zmieni się stopa życiowa, i mamy dziwadła, nad
    dziwadłami, nad którymi zastanawiają się mądrale całego świata. Dla przykładu: rozpadł się ZSRR,
    zaraz po śmierci Stalina, znacząco poprawiło się tam spożycie mięsa. Na skutek nie trzeba było długo czekać; przywódcy tam zaczęli idiocieć, od Chruszczowa to się zaczęło, a na Jelcynie skończyło. Z takim wodzami, to musiało się tak skończyć.
    Obecnie, naprawiają to, co te idioty zepsuli — Putin i Miedwiediew. Te sankcje
    z Zachodu, bardzo pomagają Rosji, w stawaniu się potęgą.

    Z amerykańskimi przywódcami dzieje się podobnie: ostatnim, który miał jaja,
    był Kennedy, dlatego, że je miał, został zamordowany. Wiadomo, do jakiego poziomu to się stoczyło, dwie kadencje murzyńskie musiały być, po drodze,
    a co będzie dalej, tylko los rozstrzygnie….

    Niedowład przywódczy, mówi się powszechnie….mamy.

    Nasze przemiany od 1945 roku, również, poprzez zmiany w żywieniu narodu następowały, były i są z nimi z korelowane…
    Opisywał tego nie będę, bo to ja , jaki pisarz gminny jestem….
    Niech się nad tym zastanowią cymbały filozofy, którym, aż którzy się z ich bezmyślności, głupoty, jaką sobą reprezentują,

    W Afryce, żeby zmniejszyć dzietność, trzeba im tam stopę życiową poprawić, te nadwyżki produkcyjne z Europy i USA – posłać. Efekt będzie natychmiastowy,
    zaraz przestaną biegać po tych pustyniach, preriach, ciała nabiorą, medycyna im się rozwinie, do Europy przestana wędrować…
    Tak się może, tylko przez przypadek, a nie rozumne działanie ….

  128. Amerykanie, jak to ludzie, politykę , za pomocą zła uprawiają, w której
    szlachetności uczuć nie ma, miłość mają, ale zaborczą. Zawiść jest im dana,
    zwierzęce obyczaje stosują. To wszystko wiem od filozofa Bogusława
    Wolniewicza, profesora, po kilkukrotnym wysłuchaniu jego wykładu
    – do takiego wniosku doszedłem. Amerykanie bawią się, uprawiają „złą radość”.

    Przy okazji wspomnę, nasze Pisuary, również za pomocą zła politykę uprawiają,
    bez miłości do bliźniego, nawet dobrze –według nich – mu robiąc, straszną krzywdę mu wyrządzają. Dobrze robią, a zło czynią.
    Filozofem nie jestem, ale tak mi się zdaje, że złem, jeszcze większe zło się czyni.
    Jak pod kim dołki kopiesz, to sam w nie wpadasz – mówi porzekadło.

  129. Wacław1
    1.Bodaj na początku tego roku amerykańska FDA (Agencja ds Żywności i Leków) opublikowała raport potwierdzający iż zwiększone spożycie mięsa ( głównie czerwonego ) sprzyja rozwojowi chorób nowotworowych.
    2.Grupa amerykańskich uczonych prowadziła badania nad wpływem zmian genetycznych na rozwój nowotworu wątroby. W tym celu u myszy i szczurów celowo uszkadzano określony gen wątroby ( mniejsza o szczegóły techniczne ). Po upływie określonego czasu zaobserwowano zmiany nowotworowe WYŁĄCZNIE wśród tych, w których żywieniu stosowano BIAŁKO ZWIERZĘCE.
    3. Wyprodukowanie odpowiedniej porcji żywności pochodzenia zwierzęcego wymaga zużycia 5 – 50-krotnie większego zużycia ziemi i jej zasobów niż ekwiwalentnej ilości pokarmu pochodzenia roślinnego.
    4. Metan wydzielany przez pasące się bydło więcej przyczynia się do efektu cieplarnianego niż wszystkie samochody razem wzięte.
    Wniosek – pójście świata drogą przez Ciebie proponowana przyspieszy koniec świata.

  130. kaesjot
    Twoje myślenie o żywieniu człowieka produktami od zwierzęcymi – nie ma nic wspólnego, z Twoim wyobrażeniem o nim. To, nie o to chodzi.
    Wykładu nie będę robił, to nie jest właściwe miejsce. Radzę, wejść na stronę
    Jana Kwaśniewskiego.
    Dla swojego dobra, proszę to zrobić.
    Czy warto żyć w niewiedzy, nieświadomości ?

  131. Jako, że nie wszyscy maja dostęp do artykułu profesora Szahaja, o którym pisałem wcześniej, przytaczam go poniżej w całości:

    Andrzej Szahaj: „Turbokapitalizm i zwycięstwo kłamstwa”

    „Nie przesadzę, jeśli powiem, że wygrana Donalda Trumpa w wyborach w USA była dla wielu szokiem. Zadziwienie wzbudziło przede wszystkim skuteczne posługiwanie się przez niego kłamstwem. W tym kontekście wielu komentatorów zaczęło mówić o postprawdzie, mniej lub bardziej świadomie odwołując się do dosyć dawno opublikowanej książki Ralpha Keyesa „Era post-prawdy: nieszczerość i oszustwo we współczesnym życiu”.

    Ku systemowi amoralnemu

    Rodzi się oczywiste pytanie, jak mogło dojść do sytuacji, w której kłamstwo się opłaciło. Do sytuacji, która podważa cały ład moralny zachodniego świata zbudowany na poszanowaniu prawdy i potępieniu kłamstwa.
    Nie ma tu nic do rzeczy fakt, że i wcześniej w polityce kłamstwo było czasami nagradzane powodzeniem, albowiem chyba nigdy jego nagromadzenie i intensywność nie były tak duże jak dziś, przynajmniej jeśli chodzi o kraje tzw. wolnego świata (w krajach totalitarnych jest ono wszak na porządku dziennym).
    Teza, którą chciałbym postawić, brzmi następująco: bezwstydny tryumf kłamstwa to pokłosie kilkudziesięcioletnich rządów systemu turbokapitalizmu, który czyniąc z zysku amoralne i jedyne kryterium sukcesu, doprowadził do rozpowszechnienia się przekonania, iż cel (zysk) uświęca środki, i oswoił wielu ludzi z kłamstwem.
    Kompletne odejście kapitalizmu od jakiejkolwiek moralności, uznanie, że zarabianie pieniędzy rozgrzesza ze wszystkiego zarówno jednostki („chciwość jest dobra”), jak i całe instytucje („udziałowcy domagają się zysków”) doprowadziło do dewaluacji tradycyjnie uznawanych wartości z prawdą na czele. Gdy masowo zaczęły kłamać banki, instytucje nominalnie zaufania społecznego, starając się naciągnąć swych klientów, gdy w błąd zaczęły wprowadzać reklamy, gdy kłamały spółki akcyjne, pompując swe wyniki finansowe, gdy pojawił się „kapitalizm drobnego druku”, system, który uczynił z naciągania ludzi i czynienia ich frajerami swój sposób na sukces (nie ma dnia, aby prasa codzienna nie donosiła o nowych próbach narażania klientów na niepotrzebne koszty i naciągania na zbędne zakupy), wszelkie tradycyjne wartości poszły w odstawkę.
    Kapitalizm, który wszak wyrósł z etycznych pobudek, tak dobrze widocznych jeszcze w pracach Adama Smitha czy zidentyfikowanych genialnie przez Maxa Webera w sławnej rozprawie „Etyka protestancka a duch kapitalizmu”, począł niebezpiecznie ewoluować ku systemowi całkowicie amoralnemu. Ostatnie kilkadziesiąt lat jest tego, niestety, świadectwem. Szczególnie destrukcyjne okazało się usytuowanie poza dobrem i złem całej sfery internetu będącej w późnym kapitalizmie kluczowym obszarem gospodarczym ze względu na komercyjne znaczenie tworzenia i przekazywania informacji.
    Uznanie, że o ile w tzw. realu trzeba się jeszcze hamować, o tyle w internecie wszystko już wolno, okazało się prowadzić do upowszechnienia się przekonania, iż słuszność jest zawsze po stronie tych, którzy zdobyli odpowiednio dużo lajków czy innych wyrazów aprobaty, choćby nawet pletli wierutne bzdury czy po prostu kłamali. Internet zaprojektowany jako sfera nieograniczonej wolności okazał się sferą nieograniczonej samowoli. Pokazało to, jak przenikliwe było przekonanie wielu filozofów, że absolutyzacja wolności prowadzi w ostateczności do zniewolenia przez głos większości (tego bali się m.in. wielcy filozofowie liberalni J.S. Mill i A. de Tocqueville).

    Nieoczekiwane skutki totalnej wolności

    U podstaw takiego zaprojektowania internetu legła ideologia libertarianizmu, czyli kult nieograniczonej wolności ocierający się o anarchizm, a zatem i uznanie państwa, prawa oraz wszelkich instytucji ponadjednostkowych za głównego wroga. Paradoksalnie, zdobyła ona szersze uznanie jako produkt uboczny lewicowego ruchu kontrkultury lat 60. XX w., choć sam libertarianizm kojarzony był dotąd z prawicą.
    Twórcy sukcesu internetu to hipisi z Kalifornii. Postanowili rozwinąć system komunikacji sytuujący się poza mackami państwa i stanowiący bastion nieograniczonej wolności, o którą walczyli na kampusach uniwersytetów amerykańskich, głosząc hasło „zabrania się zabraniać”.
    Internet okazał się tymczasem, wbrew ich intencjom, niezwykle funkcjonalny dla korporacji, które szybko narodziły się w jego obrębie. Bez potrzeby zawracania sobie głowy moralnością mogły skapitalizować aktywność jednostek, czyniąc z nich darmowych pracowników, którzy każdym kliknięciem przyczyniają się do wzrostu ich zysków. Nauczyły się zarabiać na wszelkich treściach przekazów, prawdziwych i nieprawdziwych, być może nawet głównie na tych drugich, wedle zasady: jeśli kłamstwo sprzedaje się lepiej od prawdy, tym gorzej dla prawdy.
    Co ciekawe, stopniowo potrafiły one uzupełnić ową wolność internetu rozwinięciem wysublimowanych narzędzi nadzoru i śledzenia (budowa profili osobowych na podstawie śledzenia poczynań w sieci, a następnie podsuwanie produktów i usług identyfikowanych jako trafiające w potrzeby internautów). Potrafiły zatem zarabiać na podtrzymywaniu wrażenia nieograniczonej wolności i swobody oraz na faktycznym manipulowaniu ludzkimi pragnieniami i potrzebami.
    Wziąwszy pod uwagę to, że z komunikacji internetowej korzystają obecnie miliardy ludzi, korporacje te uzyskały faktyczną władzę, o której państwa mogą tylko pomarzyć (w moim przekonaniu wraz z innymi korporacjami tworzą one obecnie coś, co można by określić mianem „pluszowego totalitaryzmu korporacyjnego”).
    Jeśli do typowego dla internetu zarabiania na kłamstwie (a także np. zaszczuwania ludzi przez wyspecjalizowane firmy…) dodamy działający od dziesięcioleci przemysł reklamowy i marketingowy, który stał się całkowicie amoralnym narzędziem manipulacji; prasę tabloidową, która swój sukces także często zawdzięcza nie do końca prawemu moralnie postępowaniu, oraz grzechy innych mediów (telewizja!) przeciwko przyzwoitości objawiające się czymś, co swego czasu nazwałem „kulturą upokarzania” – uzyskamy smutny obraz świata, w którym kłamstwo i manipulacja stały się czymś powszechnym. Przestały dziwić, spowszedniały.

    Porzucona hipokryzja

    I tak oto amoralność turbokapitalizmu połączona z amoralnością internetu przyczyniły się do tryumfu amoralności w polityce. Można rzecz jasna zauważyć, że ta ostatnia nigdy nie była moralnie czysta, przede wszystkim z powodu rozpowszechnionej w niej hipokryzji. To fakt. Ale jest kapitalna różnica między manifestacyjną niemoralnością a zwyczajową w polityce hipokryzją.
    Jak głosi znana maksyma Rochefoucaulda: „Hipokryzja to hołd oddany cnocie przez występek”. Mówienie czegoś innego niż się faktycznie myśli jest z reguły naganne moralnie, jednak jeszcze wstydzi się swej niemoralności, potwierdzając paradoksalnie siłę moralności samej. Jawny i otwarty bezwstyd niemoralnego zachowania rzuca wyzwanie moralności jako takiej, a wraz z nią fundamentom cywilizacji zachodniej (i każdej innej). Jeśli uzyskuje on nagrodę w postaci sukcesu i uznania za skuteczność, droga na moralne dno stoi otworem.
    Postprawda polityczna stowarzyszona z wcześniejszą postprawdą turbokapitalistyczną razem pchają nas ku upadkowi. Żadne społeczeństwo, żadna wspólnota nie może bowiem trwać, gdy rozpada się jej system wartości. W tym sensie moralność nie jest jedynie dodatkiem do czegoś ważniejszego, stanowi ona sedno wspólnotowej (społecznej) integracji. Wraz z jej zmierzchem rozpoczyna się proces rozpadu.
    Obawiam się, że jesteśmy właśnie w jego kolejnej fazie. Trudno będzie ją powstrzymać. Dopóki bowiem kłamstwo i nieuczciwość będą się opłacać, moralność nie ma szans. Tym bardziej że tradycyjne systemy moralne (chrześcijańskie i świeckie) chroniące (choć niedoskonale) przed nimi utraciły swoją moc działania. W pustkę po nich wcisnął się światopogląd czyniący z materialnego powodzenia jedyny sens ludzkiego życia. A w ten sposób otworzyła się droga do tego, aby pogoń za zyskiem finansowym i politycznym sukcesem ostatecznie zdemolowała moralność.”

  132. Profesor Andrzej Szahaj: „Turbokapitalizm i zwycięstwo kłamstwa” – zaledwie
    pogłaskał problem upadku moralnego, jaki toczy kapitalizm.
    Tylko o objawach tu się opowiada.
    Max Weber zauważył zaledwie, że protestanci lepiej uprawiają kapitalizm,że
    protestant dobrze je, a w tym samym czasie katolik dobrze śpi.
    Dlaczego tak się dzieje, tego, już Max Weber nie wyjaśnił?

    Profesor Andrzej Szałaj dołożył do tych wywodów Internet, jako sprawcę, tego,
    że kłamstwo mogło się szybciej rozpowszechniać po świecie. Co wykorzystali, te wstrętne kapitaliści.

    Skąd się bierze zatruta moralność, na złym oparta , na kłamstwie, „ta nagroda w postaci sukcesu i uznania za skuteczność, że droga na moralne dno stoi otworem”.
    Tego już współczesna i ta stara filozofia nie wie. Profesor Bogusław Wolniewicz,
    coś tam, zaledwie wspomina o biologii, że w środku człowieka to kłamstwo siedzi.

    To, że dobre jadło, może sprawność umysłu człowiekowi poprawić, udoskonalić
    – filozofom, jak do tej pory nie przychodzi na myśl. Że byt człowiekowi się poprawia, jak się lepiej naje(nażre), przy okazji staje się etycznie lepszy, uprawianie głupot wszelakich, jakby maleje , tego nikt nie chce widzieć. Co u protestantów wyraźnie widać.

    Przypominam, mamy w Polsce człowieka, który nie tylko wie, na czym degeneracja
    intelektualna człowieka polega, że zła od dobra nie potrafi odróżnić, dlaczego tak to się dzieje, od wielu tysięcy lat.
    Wie również, co trzeba zrobić, żeby zatrzymać to ogłupianie człowieka, utratę
    czynności umysłu , która patologiczną jest u współczesnego człowieka.
    Nazywa się ten człowiek – Jan Kwaśniewski, lekarzem medycyny jest, po WAM
    w Łodzi. Już od półwiecza to głosi, bezskutecznie.

    Zła z duszy człowieka całkowicie przepędzić się nie da, a nawet, gdyby się dało,
    to nie wolno tego robić, bo wzór zła musi pozostać, żebyśmy wiedzieli, jak wygląda.

  133. https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=6&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjD1t2s9eLQAhUDhywKHWSGBsAQFgg-MAU&url=https%3A%2F%2Fpl.wikipedia.org%2Fwiki%2FEtyka_protestancka_a_duch_kapitalizmu&usg=AFQjCNE9Sa-m3zw6NtThDJZbcHnA-uSKQQ&sig2=Zj9c8kce5lquVPPx0oh-0g

    To dziwne, że ta praca Maxa Webera, dopiero w 1994 roku po polsku została wydana,
    gdyby tak było, to niewielu ludzi w Polsce ją zna.
    A jest rewelacją. Nawet w ocenie zupełnego laika w sprawie, jakim jestem.

  134. Wacław
    1. Nie, nie przeginam. Taka jest bowiem obiektywna prawda.
    2. W Japonii zaś nie ma raju i nigdy go tam nie było – zwyczajni ludzie harują tam dniami i nocami, ale nie jest ich tam wciąż stać na nic lepszego niż mieszkanie w czymś, co nawet w Polsce uchodziło by za barak. Owszem, samochody są tam tanie, ale tylko dlatego, że jest tam ich nadprodukcja a koszty ich produkcji zostały w Japonii doprowadzone do absolutnego minimum, jak na obecny stan technologii, dzięki doskonałej organizacji pracy i postępującej automatyzacji w ich produkcji.
    3. I daj sobie spokój z tą twoją obsesją na punkcie diety. Ona jest ważna, ale nie tylko ona decyduje o tym kim jesteśmy i co robimy.
    4. Kennedy został zaś sprzątnięty, gdyż chciał on podjąć walkę z mafią, zapominając, że aby taką walkę zacząć, to trzeba by najpierw wprowadzić w USA stan wyjątkowy. A on, naiwny, chciał walczyć z mafią w ramach obwiązującego w USA prawa, co oczywiście z góry skazywało tę walkę na klęskę, ale szefowie amerykańskiej mafii postanowili, na wszelki wypadek, go jednak sprzątnąć.
    4a. I nie wiem czy wiesz, ale mafia powstała w USA „dzięki” prezydentowi Wilsonowi (temu samemu, który ma swój plac na warszawskim Żoliborzu), a który był aż tak naiwny, że uwierzył on, iż wystarczy zakazać w USA produkcji, importu i sprzedaży alkoholu, a USA staną się rajem na ziemi. Tak samo jak ty widzisz przyczyny całego zła w niewłaściwej diecie, tak on widział przyczyny całego zła w alkoholu. Co z tego wynikło – dobrze wiemy: powstanie gangów czyli tzw. zorganizowanej przestępczości, która, jak rak pożera tkankę społeczeństwa Stanów Zjednoczonych Ameryki, a z którą wygrać można obecnie już tylko metoda radykalną, czyli poprzez fizyczną eliminację wszystkich gangsterów, co jest oczywiście dziś już niemożliwe, ze względów prawnych i logistycznych, jako że ta rakowa tkanka tak się już w USA rozrosła i zrosła ze zdrową, że nie nie da się jej już dziś usunąć bez usunięcia także i całej zdrowej tkanki.
    5. Zaś posyłanie czegokolwiek w darze do Afryki tylko by pogłębiło jej obecne problemy, jako że te dary zostały by przejęte przez doszczętnie tam skorumpowane elity władzy i gangi, a zwyczajni Afrykańczycy znów nic by z tego nie mieli. 🙁

  135. Grzerysz
    1. Turbokapitalizm to jest nic nowego. Wymyślił ten dawno już temu termin amerykańsko-żydowsko-rumuński politolog Edward Luttwak (Litwak?)- patrz jego książka „Turbo-Capitalism: Winners and Losers in the Global Economy” New York: Harper Collins, 1999 („Turbokapitalizm. Zwycięzcy i przegrani światowej gospodarki” Wrocław: Wydawnictwo Dolnośląskie, 2000).
    2. Według Luttwaka, turbokapitalizm jest rozwiniętą współczesną formą kapitalizmu, w której najważniejsza jest efektywność rynkowa pozbawiona wszelkiej kontroli. Zysk ekonomiczny jest tu równoznaczny z zaspokojeniem potrzeb społecznych. Cechami charakterystycznymi turbokapitalizmu są: deregulacja, prywatyzacja oraz globalizacja. Kontrola gospodarki nie jest w gestii władz państwowych lecz w gestii rynku i wielkich korporacji, zaś celem któremu podporządkowane jest państwo i społeczeństwo jest tylko i wyłącznie zysk ekonomiczny. Oczywiste więc jest, że tak funkcjonujący system jest czasami efektywny ekonomicznie, jednakże tworzy on poważne problemy społeczne, do których należy między innymi bezrobocie, nierówności społeczne i brak silnych struktur społecznych, w więc rosnąca przestępczość i postępujący rozkład społeczeństwa. Turbokapitalizm jest zatem sposobem na bogacenie się, ale tylko dla niektórych jednostek.
    3. Dalej – kapitalizm NIE ma nic wspólnego z moralnością, z czego zdawał sobie już sprawę nawet Adam Smith, jako że kapitalizm oparty jest na wyzysku, czyli inaczej kradzieży. Przecież zysk przejmowany przez właściciela kapitału wypracowują ludzie pracy, którzy w tym systemie, nie posiadając kapitału, zmuszeni są sprzedawać swą siłę roboczą kapitalistom i to po cenie mniejszej niż jej realna wartość, co jest właśnie źródłem zysku, a więc bogactwa kapitalisty. Nie powtarzaj wiec aż takich bredni, że kapitalizm wyrósł z etycznych pobudek. W pracach Adama Smitha można zaś znaleźć, tylko trzeba wiedzieć gdzie, moralne potępienie kapitalistycznego wyzysku, a Max Weber w swojej rozprawie „Etyka protestancka a duch kapitalizmu” w ogóle nie zajmował się kwestią pochodzenia zysku kapitalisty, jako że uważał on zysk, zgodnie z tzw. wulgarną szkołą w ekonomii politycznej za wynagrodzenie kapitału, ale nie był on w stanie wyjaśnić mechanizmu, który powoduje, że kapitał przynosi zysk i w jaki sposób ów kapitał powstaje.
    4. Oczywiste też jest, że ideologia libertarianizmu, czyli kult nieograniczonej wolności, prowadzi do anarchizmu, a więc ze prawdziwi liberałowie są anarchistami, jako że według nich państwo jest niepotrzebne, skoro wszystkim najlepiej pokieruje tzw. niewidzialna ręka rynku.
    5. Internet zaś stworzony został przez wojskowych jako struktura nie posiadająca jednego centralnego ośrodka władzy, czyli odporna na zniszczenie takiego ośrodka. Tu wojskowi wyszli ze swoich ograniczeń i zrozumieli, że przyczyną upadku Starożytnego Cesarstwa Rzymskiego, Cesarstwa Bizantyjskiego, Cesarstwa Napoleona czy też III Rzeszy Hitlera było głównie to, że były to imperia centralnie zarządzane, a więc wystarczyło zniszczyć centralny ośrodek kierowniczy, czyli odpowiednio Rzym, Bizancjum (Konstantynopol), Paryż czy Berlin, aby te potęgi legły w gruzach. Internet nigdy więc nie miał przynieść wolności, a tylko jeszcze większą kontrolę na zwykłymi ludźmi – kontrolę, która nie ma jednego centralnego ośrodka władzy, a więc jest w praktyce niemożliwa do zwalczenia, jako że ma ona, tak jak bajkowe smoki, wiele głów – obetnie się jedną z nich, a na jej miejsce już wyrastają nowe.
    6. Natomiast marketing, którego częścią jest reklama, jest niezbędny dla podtrzymania kapitalizmu, jako że w kapitalizmie produkuje się dla zysku a nie dla zaspokojenia potrzeb ludności, a więc marketing, jako sztuka wciskania ludziom towarów, które nie są im potrzebne, a często dla nich wręcz szkodliwe (takich jak np. alkohol, tytoń czy junk food) jest wręcz niezbędny dla funkcjonowania kapitalizmu. A że opiera się on na kłamstwie? Przecież cały kapitalizm opiera się na kłamstwie, czyli na wmawianiu ludziom pracy, że nie są oni okradani przez zatrudniających ich kapitalistów, którzy czerpią przecież zyski z tego, że płacą oni tymże pracownikom mniej niż wynosi wartość wykonywanej przez nich pracy, korzystając z istniejącego w kapitalizmie, a usankcjonowanego prawnie, ekonomicznego przymusu pracy, który może być usunięty tylko poprzez przydzielenie każdemu obywatelowi tzw. pensji obywatelskiej, czyli stałego dochodu w wysokości co najmniej minimum socjalnego, a pozwalającego na rezygnację z konieczności sprzedawania kapitaliście swojej pracy (dokładniej siły roboczej) po cenie będącej poniżej jej wartości.
    7. Na koniec – polityka zawsze była sztuką zdobycia i utrzymania władzy, a więc nie ma ona z definicji nic wspólnego z moralnością, natomiast bardzo dużo z prakseologią. A światopogląd czyniący z materialnego powodzenia jedyny sens ludzkiego życia jest logicznym następstwem kapitalizmu, z leżącym u jego fundamentów dążeniem do maksymalizacji zysku a nie maksymalizacji szczęścia w wymiarze społecznym.
    Pozdrawiam
    LK

  136. Kaesjot
    1. Podałem szacunki stopy bezrobocia z Wikipedii. W polskojęzycznej wersji, z której skorzystałem, podano dla Zimbabwe 95%, z kolei anglojęzyczna Wikipedia podaje dla tego samego państwa 80%, co wydaje się być bardziej prawdopodobne. Oczywiście, chodzi tu tylko o osoby zdolne do pracy zarobkowej i jej poszukujące, co nie wyklucza tego, że ci bezrobotni de facto pracują, np. w mało wydajnych rodzinnych gospodarstwach rolnych, a więc nie umierają oni z głodu, niemniej jeśli mieli by oni możliwość podjęcia pracy zarobkowej, nawet za minimalną płace jaka obowiązuje obecnie w Zimbabwe (czyli pomiędzy 85 a 100 dolarów USA na miesiąc, co daje około 400 zł na miesiąc, ale trzeba też uwzględnić niższe koszta utrzymania w Zimbabwe niż w Polsce), to by ją podjęli, niekoniecznie zamiast, ale np. obok wykonywania pracy w rodzinnym gospodarstwie rolnym (a więc jako tzw. chłoporobotnicy).
    2. Tak, także i moim zdaniem, jeśli chcemy żyć w pokoju, to niezbędne są dwa kierunki działań – zmniejszenie tempa przyrostu naturalnego (nawet do poziomu reprodukcji prostej czy wręcz regresu ) i to na całym świecie oraz zakaz wszelakiej ingerencji w sprawy wewnętrzne państw III świata poza dopilnowaniem, aby nie zwiększała się nich ilość ludności.
    3. Relokacja ludności z terenów nadmiernie zagęszczonych do bezludnych nie ma zaś sensu, jako że wszystkie tereny bezludne nadające się do zamieszkania zostały już dawno temu zamieszkane, a chyba nie masz na myśli wycinania puszcz w Amazonii czy tez dookoła rzeki Kongo, aby tam przesiedlić miliony mieszkańców takich przeludnionych państw jak np. Bangla Desz? Przecież to by przyniosło tylko katastrofę ekologiczną, a więc najprawdopodobniej wyginięcie całej ludzkości. Podobnie, jak katastrofę ekologiczną przyniosło by nawodnienie Sahary albo wnętrza Australii czy też ocieplenie Syberii, północy Kanady, Grenlandii, Alaski czy też Antarktydy.

  137. Kaesjot
    1. Już za Gomułki i Gierka straszono nas tym, że zwiększone spożycie mięsa (głównie czerwonego ) sprzyja rozwojowi chorób nowotworowych. Ale gdyby tak było, to Eskimosi, których dieta opiera się praktycznie w 100% na mięsie, także saków, a więc czerwonego, dawno temu wymarli by z powodu nowotworów.
    2. Medycyna NIE zajmuje się chorobami mysz i szczurów – to jest domena weterynarii. Człowiek NIE jest bowiem wielkim szczurem czy też ogromną myszą, jako że ma on inne DNA niż gryzonie.
    3. Mięso jest naszym naturalnym pożywieniem ale problemem jest to, że jest nas za dużo jak na możliwości, jakie ma Ziemia aby wyprodukowywać dla nas na jej powierzchni wystarczając ilość mięsa, i to zdrowego, a więc przy użyciu metod naturalnych.
    4. To kapitalizm prowadzi nas do końca świata a nie nasz, rzekomo nadmierny, apetyt na mięso.

  138. @jakowalski,
    Ty siebie tylko słuchasz. Twoja prawda istnieje tylko na świecie. Kapitalizm jest zły.
    Kapitalizm bez moralności może istnieć.
    Nic bez moralności i etyki nie może istnieć. Owszem może, ale wtedy będzie samym złem, bez grama dobra.
    @jakowalski, jaki Ty doktorat z filozofii robiłeś, z czego, Stanisławem Lemem się
    fascynowałeś, a takie głupoty bredzisz, jak jaki porąbany. Za przeproszeniem.

    Nawet Twoje gadanie o czerwonym mięsie, tylko, o Twojej marnej wiedzy o
    żywieniu człowieka świadczy, podobnie zresztą, jak mówi , o tym, cała nauka
    medyczna, bredzi jak pomylona.

    W krótkim felietoniku, trudno jest wyłożyć, całą wiedzę, odkryć, o tym, gdzie leży istota, przyczyna zła, że z biologią razem trzeba sprawę rozpatrywać, z faktycznymi przyczynami kształtowania się mózgu człowieka, trzeba się zająć, żeby do myślenia się nadawał,
    Takiego myślenia, które Martin Heidegger odkrył.

    Maxa Webera musisz , jakowalski, przeczytać. Jeszcze nikt, przez ostatnie 100 lat
    przyzwoicie się nim nie zajął. I dalej się nie zajmie, bo nie zna przyczyny, tego zróżnicowania, między protestantami a katolikami.

    Nawet artykułu profesora Andrzeja Szahaja nie chciało Ci się przeczytać.

    W piśmiennictwie Jana Kwaśniewskiego Maxa Webera nie ma, choć bardzo dużo pisze, o wyższości intelektualnej protestantów w stosunki do katolików.
    Pisząc, o tym, z czego to wynika.

  139. jakowalski
    7 grudnia o godz. 23:44
    „Medycyna NIE zajmuje się chorobami mysz i szczurów – to jest domena weterynarii”
    Nie wiedziałem , że myszy i szczury mają swoją służbę zdrowia !
    A swój NFZ – też mają ? Składki to zapewne opłacają z tego, co rolnikom podp…lą ze stodoły i na czarnym rynku opylą.
    No ale żarty na bok.
    Nie udawaj , że nie wiesz, iż zanim zaczną ludzi męczyć takimi czy innymi lekami najpierw sprawdzają ich działanie na myszach i szczurach i otrzymane wyniki ekstrapolują na ludzi.
    W 1958 roku rząd amerykański przyjął plan badania czynników kancerogennych. Szczury i myszy poddawano działaniu tychże czynników w stężeniach przekraczających 1 000 – 10 000 razy przekraczających te, na jakie zwykle narażony jest człowiek. Jeśli w ciągu 2 lat u badanego szczura czy myszy pojawiał się nowotwór uznano dany czynnik za szkodzący także ludziom.
    Ok. 1980 roku podsumowano dotychczasowe wyniki badań, z których wynikało, że na 192 przebadane substancje 76 wykazało własności kancerogenne lecz tylko 37 z nich działało zarówno na szczury i myszy natomiast pozostałe 39 substancji działało tylko na jeden z tych , w końcu blisko spokrewnionych zwierząt ( Colin Campbell ” Ukryta prawda ” ).

  140. Wacławie1 z 6-go grudnia z tego co mi wiadomo to człowiek ma przewód pokarmowy roślinożercy(ponad wszelką wątpliwość) chociaż ja osobiście jem wszystko ze wskazaniem na owoce i warzywa.W wielu kwestiach się z tobą zgadzam ale tu chyba popełniłeś błąd.

  141. Do tego, co pisze @prospector a z czym się zgadzam, dodam przykład, o którym czytałem kilkanaście lat temu.
    W jednym z krajów azjatyckich karę śmierci wykonywano w ten sposób, że skazanych karmiono wyłącznie gotowanym mięsem.
    Żaden nie przeżył dłużej niż miesiąc !

  142. Uprzejmie informuję: wygotowane mięso, do zimnej wody włożone najpierw,
    staje się czystym białkiem. To jest znakomity surowiec do trucia ludzi. Jak wam lekarz powie, żebyście gotowane mięso jedli, to oznacza, że chce was podtruć.
    Obecnie, jest taka moda na świecie, bardzo dużo białka ludzie jedzą, szczególnie ci bogaci.
    To dlatego, tylu durniów mamy na wysokich posadach. Im się wydaje,że jak takie pieszczotliwe mięsko wpierniczają, to im rozumu przybywa — a jest odwrotnie.
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiG-4-A_-TQAhUKEywKHTckBkEQFggfMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.fmi.ch%2Fabout%2Fpeople%2Femeriti%2Femeriti.html%3Fgroup%3D9&usg=AFQjCNGSp5DorFt4hBsAbVkvB7uA2c5tEQ&sig2=V_-GtdCI9HB95WPOZOD8Ew

    Tego, to nawet te durnie w Bazylei nie wiedzą, ten Filipowicz, to jest mój kolega,
    ze szkoły podstawowej, za emeryta profesora tam robi.Oni tam dostają jeden
    milion dolarów na rok, i udają że badania robią, Właśnie na białku, genetyczne.
    A prostej rzeczy nie wiedzą, jak wielką trucizną jest mięso z rosołu.

    Chciałem sobie z nimi pogadać, z Witkiem także, okazało się być to niemożliwością, na moje maile pisane po niemiecku nie odpowiadają,
    proszę spróbować office@fmi.che Witek, nawet na sms-a nie odpowiada.
    Wygląda mi ten instytut na naukową twierdzę, nie do zdobycia – psiakrew.

    Oni tam, w tym instytucie, dobrze o tym wiedzą, że nieprzydatne dla ludzi badania robią. Boją się, żeby szydło nie wyszło na wierzch.

    Dlaczego jestem taki zawzięty, na to białko z rosołu, bo sam, z tego powodu,
    o mało, bym nie zszedł był z tego świata.
    Medycyna, tego problemu nie zna,jako przyczyny chorób neurologicznych, typu udar.

  143. Prospector
    Człowiek jest wszystkożerny, ale że je on także i mięso, to zaliczany jest, tak samo jak np. wszystkożerne niedźwiedzie, do drapieżników.

  144. Uprzejmie informuję: wygotowane mięso, do zimnej wody włożone najpierw,
    staje się czystym białkiem. To jest znakomity surowiec do trucia ludzi. Jak wam lekarz powie, żebyście gotowane mięso jedli, to oznacza, że chce was podtruć.
    Obecnie, jest taka moda na świecie, bardzo dużo białka ludzie jedzą, szczególnie ci bogaci.
    To dlatego, tylu durniów mamy na wysokich posadach. Im się wydaje,że jak takie pieszczotliwe mięsko wpierniczają, to im rozumu przybywa — a jest odwrotnie.

    Tego, to nawet te durnie w Bazylei nie wiedzą, ten Filipowicz, to jest mój kolega,
    ze szkoły podstawowej, za emeryta profesora tam robi.Oni tam dostają jeden
    milion dolarów na rok, i udają że badania robią, Właśnie na białku, genetyczne.
    A prostej rzeczy nie wiedzą, jak wielką trucizną jest mięso z rosołu.

    Chciałem sobie z nimi pogadać, z Witkiem także, okazało się być to niemożliwością, na moje maile pisane po niemiecku nie odpowiadają,
    proszę spróbować office@fmi.che Witek, nawet na sms-a nie odpowiada.
    Wygląda mi ten instytut na naukową twierdzę, nie do zdobycia – psiakrew.

    Oni tam, w tym instytucie, dobrze o tym wiedzą, że nieprzydatne dla ludzi badania robią. Boją się, żeby szydło nie wyszło na wierzch.

    Dlaczego jestem taki zawzięty, na to białko z rosołu, bo sam, z tego powodu,
    o mało, bym nie zszedł był z tego świata.
    Medycyna, tego problemu nie zna,jako przyczyny chorób neurologicznych, typu udar.

  145. Kaesjot
    1. Wielu ludzi hoduje myszy i szczury jako zwierzęta domowe, po angielsku określane mianem „pets”, a więc wielu weterynarzy specjalizuje się w chorobach tych gryzoni a także innych im podobnych, np. chomików. Leczenie domowych gryzoni opłacają zaś ich właściciele.
    2. Ekstrapolacja jest wybitnie nienaukową techniką, jako że pomija ona zmiany strukturalne zachodzące pomiędzy przeszłością a przyszłością oraz pomiędzy systemami małymi, takimi jak np. gryzonie a systemami większymi, takimi jak np. ludzie. O błędach wynikając z ekstrapolacji uczyli mnie już na I roku studiów na SGPiSie, ale to było jeszcze w Polsce Ludowej, czyli wtedy, kiedy polskie wyższe uczelnie mogły konkurować z najlepszymi na świecie.
    3. Sam zresztą podałeś dowody na to, że takowa ekstrapolacja nie ma nic wspólnego z metodą naukową. Nie oszukujmy się – wszyscy ci, którzy badają na zwierzętach leki przeznaczone dla ludzi są tylko zwyczajnymi hochsztaplerami.
    4. Ci skazańcy powinni jeść także mięso surowe i wtedy żyli by oni długo. Może doczekali by się uwolnienia z więzienia. Poza tym, to kara śmierci jest barbarzyństwem.

  146. Wacławie,
    1. Etyka, moralność, prawość, uczciwość etc, są luksusami, na które stać jest tylko najbogatszych, a bez nich istniały i dalej istnieją wielkie imperia – od Babilonu i Egiptu, poprzez Rzym i Bizancjum do Hiszpanii, Portugalii, Anglii, Francji, Rosji/ZSRR czy też USA.
    2. Max Weber był protestantem, a więc chwalił on protestantyzm, A tymczasem to najbogatszym krajem związkowym Niemiec jest katolicka Bawaria, a największa gospodarką świata jest zaś konfucjańska, a więc ateistyczna Chińska Republika Ludowa. Max Weber nie potrafiłby by też wytłumaczyć fenomenu tzw, azjatyckich tygrysów (Korea Płd, Tajwan, Singapur i Hong-Kong). Czytanie jego wypocin jest więc dziś już tylko stratą czasu.
    3. Pamiętaj także, iż Weber był rasistą i polakożercą, aktywnym ideologiem działań skierowanych przeciw Polakom i kulturze polskiej na ziemiach znajdujących się pod panowaniem pruskim. Uważał on, że Polacy, zachowując swoją tożsamość, nie mogą być obywatelami państwa niemieckiego, które w jego przekonaniu powinno się opierać na wspólnej kulturze (Kulturstaat). W związku z powyższym publicznie popierał on zdecydowanie działania germanizacyjne w wymiarze administracyjnym, ekonomicznym i kulturowym. Aktywnie wspierał on swoimi wystąpieniami „Hakatę”, dostarczając jednocześnie jej ideologom naukowych uzasadnień. W późniejszym okresie wyrażał on także opinie o nieprzystawalności do niemieckiej tożsamości katolików i Żydów. Poza tym, to mocno obstawał za umieszczeniem w Konstytucji Weimarskiej Artykułu 48, pozwalającego w szczególnych sytuacjach rządzić za pomocą dekretów, który kilkanaście lat później pozwolił Hitlerowi ustanowić dyktaturę. W sumie – mało ciekawa i bardzo niesympatyczna persona. 🙁

  147. Etyka, moralność, prawość, uczciwość etc, są luksusami, na które stać jest tylko najbogatszych,
    ============================================
    Czy naprawdę, nie ma , na tym blogu nikogo, kto mógłby wybić jakowalskiemu
    ten idiotyzm? Że wartości są elitarne.
    Moim zdaniem, równo się rozkładają.

    Ad. p2 problem polega na tym, że do współczesnego człowieka nie dociera,
    to że za pomocą pożywienia, człowiek może zmieniać swoją inteligencję.
    To się ludziom w „pale” nie może pomieścić!!!!!
    Pokazuje się w internecie coraz to więcej doniesień o tym wpływie. To nie dociera.
    Ludzkie umysły podobne są do łba konia dorożkarskiego, z klapkami, z czterech
    stron.
    Gdyby tak było, to nasze mamusie karmiłyby swoje pociechy, tym, co daje rozum.
    A jest odwrotnie. Spróbuj im powiedzieć, że źle karmią dzieci, swojego męża także.
    Dostaniesz w pysk!
    Obawiam się , że zdecydowana większość „mężów” nie odważy się na taki krok.
    Z prostego powodu, nasze mężusie, nie posiadają wiedzy żywieniowej, żadnej,
    łącznie z tą, która daje im inteligencję, nawet wiedzy żywieniowej dającej im popęd
    łóżkowy, nie znają, nie wiedzą że taka dieta może być.

    Taka ciemnota jest w narodzie, statystycznie równo rozłożona po wszystkich warstwach społecznych.
    Takiego myślenia, o tym, że żywienie, nie tylko do napełniania brzucha służy
    — nigdy nie było. Ono , dopiero powszechnie pojawiło się niedawno, po uprzemysłowieniu produkcji rolnej, czyli 30-40 lat temu.
    Takie myślenie: jedzenie daje inteligencję.
    Wcześniej, ludzie żywili się w miarę jednolicie, możliwości wyboru nie było.

  148. jakowalski
    ad1. Wielu – to znaczy ile ? Myszy i szczury powszechnie uważane są za obrzydliwe szkodniki a nie miłe zwierzątko hodowlane.
    ad2,3. badania medyczne bezpośrednio na ludziach to prowadzili np. hitlerowcy w czasie II WŚ. Oficjalnie się je potępia, nieoficjalnie przyznaje się , że w tym okresie medycyna poczyniła duży krok naprzód. Ale czy chciałbyś być tym obiektem ćwiczebnym ? Chyba, że na ochotnika ! Niekiedy pojawiają się afery, że eksperymenty prowadzono na więźniach czy żołnierzach ale regułą jest testowanie wpierw na zwierzętach.
    ad4 – a myślisz, że ci skazańcy mieli jakiś wybór ?

  149. Panie Redaktorze,
    dyskutują Pana pomysły Wapniaki.
    Młódż około 60 ,średniaki 60 +++ i wapniaki dojrzałe (ja) 70 +++.
    Rzuca Pan perły przed wapniaki.
    Bez sensu.
    Razem na Pana czeka.
    Im Pan jest potrzebny.
    POLITYKA nie zając.
    Platformę crowfundingową trzeba eregować .
    Wapniaki,ja na pewno ,sowicie się dorzucą.
    Mam nadzieję,że Zandberg,choć zadufany w sobie,będzie za.
    Będę pisać,w tej sprawie, do mojej organizacji lokalnej.
    Z junackim pozdrowieniem
    Michał

  150. Wacław1 – masz rację !
    Facet w tramwaju coś swtale gryzł aż jego sąsiad nie wytrzymał i zapytał – Co pan tak gryzie ?
    – Pestki jabłek.
    – A na co to ? – pyta dalej
    – Dobrze wpływa na rozum!
    – A może mi pan klika odstąpić ?
    – Zgoda – dziesięć pestek za dychę.
    Zapłacił, dostał pestki i zaczął gryźć.
    Po chwili klepnął się w czoło i mówi – ale zrobił mnie pan wkonia – za dychę to ja mogę kupić 5 kg jabłek !
    – A widzisz – już zaczęło działać – odpowiada ten pierwszy.
    Po co więc te kłótnie o system oświaty, o podstawy programowe ?
    Wystarczy w stołówkach szkolnych wprowadzić właściwy jadłospis !

  151. Wacław
    1. Na luksus posiadania tzw. wartości mogą sobie pozwolić tylko co najmniej zamożni. Ty, jako osoba zamożna, nie zdajesz sobie zaś sprawy z tego, że dla ogromnej większości ludności świata problemem jest fizyczne przetrwanie do dnia następnego, a aby zdobyć jedzenie, to są oni zdolni do wszystkiego. Ale cóż – bogaty biednego nigdy nie zrozumie.
    2. Inteligencji nie da się nijak poprawić. Można tylko nauczyć się lepiej rozwiązywać tzw. testy na inteligencję. A w Internecie pokazuje się coraz więcej ogłoszeń wróżek i astrologów – czy to znaczy, że wróżbiarstwo i astrologia stały się naukami?
    3. Jesteś więc klasycznym wręcz przykładem ciemnoty i niskiej inteligencji. Przykro mi, ale to jest obiektywna prawda. Jedzenie służy zaś przetrwaniu naszego organizmu a nie podnoszeniu inteligencji, której większość ludzi i tak ma za dużo, bo po co nadzwyczajna inteligencja komuś, kto nie ma szansy ukończyć choćby tylko kilku klas podstawówki?

  152. Kaesjot – 8 grudnia o godz. 20:07 890
    1. Mylisz się bardzo. Nie masz pojęcia ile osób hoduje myszy i szczury jako zwierzęta domowe: https://en.wikipedia.org/wiki/Pocket_pet
    2. W USA testuje się lekarstwa na ludziach na ogromną skalę. Wielu Polaków jeździ do USA na tzw. darmowe albo półdarmowe leczenie, które polega na tym, że na chorym, najczęściej na jakiś nowotwór złośliwy, testuje się nowe lekarstwo. Jak to mówią „tonący brzytwy się chwyta”.
    3. Mogli ogłosić strajk głodowy.

  153. kaesjot – 8 grudnia o godz. 20:24 892
    A co z tymi, którzy się nie stołują w szkolnych stołówkach?

  154. Abchaz – 8 grudnia o godz. 20:23 891
    Zapominasz, że wśród władz obecnej polskiej lewicy, a szczególnie Zielonych czy Razem, przeważają osoby ze środowisk gejowsko-lesbijskich i feministycznych, a przecież pod sztandarami ruchu LGBT czy też ruchu feministycznego, to długo jeszcze nikt nie przejmie władzy w Polsce, o czym najlepiej uczy nas eksperyment Palikota. Ludzie z Razem propagują także przyjmowanie do Polski imigrantów z krajów III świata, czyli popierają oni masowy najazd na Polskę taniej siły roboczej z III świata w celu obniżenia, i tak już skandalicznie przecież niskich, dochodów polskich ludzi pracy i zwiększenia tym samym zysków zachodniego kapitału, który przecież finansuje nie tylko PO i PiS czy też szczególnie Nowoczesną, ale także i PSL, Ruch Kukiza i SLD a nawet Razem i Zielonych. Taka to jest ta smutna prawda o naszej obecnej polskiej scenie politycznej i mediach, że są one finansowane i kontrolowane przez wielki zachodni kapitał, tak samo zresztą jak wszędzie w UE i w NATO oraz w Australii i Nowej Zelandii czyli na tzw. Zachodzie. Po prostu wszędzie, gdzie przybywa imigrantów z III świata, tam pogarszają się warunki pracy i płacy. Ale o tym, to „lewacy” z Razem ci nie powiedzą.

  155. jakowalski
    Mam kotę ( bardzo łowna ) i dwa psy ( żaden z nich pożytek – sprawdzają się tylko jako system wczesnego ostrzegania) – w hodowli innych „stworów” nie mam doświadczeń.
    Testy na ludziach ( badanie kliniczne ) to kolejny etap po próbach na zwierzętach.
    Gdyby ogłosili strajk głodowy, to wcześniej zmarliby z głodu a zresztą kto przejmowałby się skazanymi na śmierć.
    Obowiązek szkolny rozszerzyć na obowiązek żywienia się w szkolnych stołówkach.

  156. Kaesjot – 8 grudnia o godz. 20:57 897
    1. Testy lekarstw przeznaczonych dla ludzi na zwierzętach to jest tylko strata czasu i pieniędzy.
    2. To może powinno być tak, jak miało być w planach za Chruszczowa, czyli wprowadzić dla wszystkich Polaków obowiązek żywienia się w kontrolowanych przez władze stołówkach, dzieci wychowywać zaś w żłobkach a później w przedszkolach i szkołach z internatami, na wzór anglosaski, tyle że państwowych a nie prywatnych. Itp. Itd.

  157. Wiesiek59 – 6 grudnia o godz. 17:32 848
    1. A więc Zachód nas nie chciał. Wolał Turków. To po co my się tam pchamy na ten Zachód?
    2. Tak, pisałem o tym, że nędza rodzi przestępczość a więc rozdawanie biednym pieniędzy ogranicza jednak przestępczość wśród biednych.
    3. Praca socjalizuje, ale to oczywiście nie interesuje tzw. pracodawców nastawionych na zysk. Poza tym, to pracy brakuje dziś też i dla dobrze wykształconych, nawet dla inżynierów.

  158. jakowalski – to było do Wacława1 a ty dzielisz włos na czworo …..

  159. jakowalski,
    patrzac na ilosc twoich wpisow mozna powiedziec ze ty zyjesz tylko po to aby propagowac swiatowy komunizm. Twoje brednie ze terror Stalina byl odpowiedzia na agresje otoczenia na Rosja sa godne politowania. Nie wiem czy myslisz o Finlandii ktora „zaatakowala” Rosje czy o „panskiej” Polsce ktora „zaatakowala Rosje 17 wrzesnia. Jako prawdziwy komunista powinienes byc w stanie dac jakis przyklad agresji na ten „pokoj milujacy kraj Stalina.

  160. jakowalski 8 grudnia o godz. 20:39 893
    =====================================
    w tych trzech wywodach, punktach, jakowalski, to tylko
    w jednym przyznaję Ci rację: Wacek jest ciemniak, mało inteligencji posiada,
    przez delikatność tylko, nie napisałeś, jest chamem.

    Strasznie Ci jakowalski, to Twoje wykształcenie pomieszało w głowie. Nie wiem,
    czy mam , z tego powodu smucić się, czy płakać z rozpaczy. Z takim myśleniem
    — tylko katolikiem możesz być. Ja też nim jestem, z urodzenia, wychowania,
    wykształcenia…

    Jakowalski, szczerości Ci nie brakuje. Dzięki temu dowiedzieliśmy się tutaj,
    jak czasami pokracznie myślisz, dla przykładu w sprawach ekonomicznych,
    o tym, że Ci kapitalizm się nie podoba. Pokazałeś, w ten sposób, że Ci alfabet się nie podoba, albo tabliczka mnożenia. Z powodu Twojego myślenia o etyce i moralności – można się tylko pochlastać, jakimś ostrym narzędziem.
    Jakowalski, podobnie jak Ty, cały Zachód myśli, ten niby inteligencją, mądrością
    obdarzony, z tego powodu, tylko pokraczne instytucje buduje, z których UE jest
    największą POKRAKĄ.
    Wczoraj podałem przykład FMI w Bazylei się znajdujący instytut, do pozornych działań stworzony. Takich instytutów jest bardzo dużo, praktycznie wszystkie.
    W Warszawie takim instytutem , od siedmiu boleści, i ostatniej bidy jest
    Instytut Żywności i Żywienia. Nic mądrego z tego instytutu, pożytecznego dla człowieka nie wyszło.

    FMI białkiem się zajmuje, na poziomie molekularnym, czyli cząsteczkowym
    — a nie wie że cały Zachód, miliard ludzi jest na potęgę tym białkiem trute,
    tez na poziomie molekularnym. Takie mądre są tam te profesory, najlepsi
    z dobrych, jakich ma Świat. Czego oni tam szukają w tym białku: chyba dziury
    w całym?

    Po koleżeńsku, jakowalski, zwracam Ci uwagę, proszę, żebyś to poważnie
    potraktował – BIAŁKO – jest bardzo niebezpiecznym pokarmem, bez niego nie
    ma życia, życia być nie może, ale jednocześnie trzeba wiedzieć, że zjadać go za wiele nie można, powinno mieć wysoką wartość biologiczną.
    Jednocześnie, jak się białka zjada za mało, to też jest powodem nieszczęścia,
    przyczyną chorób.
    Wiedza, w tej sprawie jest konieczna, bezwzględnie. W akademickiej literaturze jej nie znajdziesz, bo problem pojawił się niedawno. Żeby , tym, zajęła się oficjalna nauka, to jeszcze trochę potrwa. A przyczyną, że białkiem się nauka nie zajmie jest
    — patologiczna czynność umysłu, ludzi, nauką się zajmujących.

    PS wczoraj byłem na pogrzebie kolegi, którego 25 lat prosiłem, żeby cukrzycy się pozbył, nie posłuchał. Cukrzycy typu II nie potrzeba leczyć, wystarczy chcieć jej nie mieć….

  161. Patologiczna czynność umysłu – wymyślona przez Jana Kwaśniewskiego, szeroko
    przez niego opisana jest wspólnym mianownikiem dla dwóch filozofów: Bogusława Wolniewicza i Jana Hartmanna, dla tego co głoszą.
    Profesor Wolniewicz grzmi w sprawie najazdu islamskiego na Europę. Profesor nie wie,
    jak to się mogło stać, że do czegoś takiego mogło dojść, dziwią Go argumenty używane
    przez klasę polityczną , publicystyczną, typu rasizm, ksenofobia, miłość bliźniego,
    antysemityzm, wojna z nienawiścią.
    Ofiarami wojny nienawiści, jesteśmy, my, tu na blogach, w imieniu tej walki z nienawiścią , cenzurę nam się zakłada, dla naszego dobra podobno.

    Profesor Wolniewicz wszystko zwala na rząd Niemiec, że lekkomyślnością się wykazali.
    Twierdzi profesor, że to dlatego, Niemcy chcą się wybielić, za krzywdy wyrządzone w czasie drugiej wojny światowej. Tych powodów najazdu profesor nawymyślał tyle, że nie jestem w stanie wszystkich wypisać. Wszystkie , moim zdaniem nietrafne.
    Felietonik ma być krótki.
    Profesor Hartmann z kolei martwi się o Kościół Katolicki, w nowym wstępniaku, o tym pisze, na blogu. Chodzi o nową nominację na stanowisko biskupa krakowskiego.
    Profesor Hartmann, podobnie nie może zrozumieć postępowania papieża Franciszka,
    że taką głupią decyzję podjął, biskupa z Łodzi powołując.
    Też tak myślę, biskup z myśleniem ojca Rydzyka to nie jest najlepsze rozwiązanie.

    Panowie profesorowie, młody i stary, mają wspólny problem: przyczyny zła nie mogą znaleźć. Czego, według mnie przyczyną jest — patologiczna czynność ich umysłów.

    @jakowalski, nawet niewielki ubytek inteligencji, spowodowany złym żywieniem,
    powoduje, że zdolność myślenia, nawet u profesorów ulega zahamowaniu, podnieść się nie może.

  162. @Jakowalski

    „To po co my się tam pchamy na ten Zachód?”

    Zeby miec co jesc. Bo inaczej to by juz byly marsze glodowe.

  163. Kosal – 9 grudnia o godz. 5:44 901
    A ty żyjesz tylko po to, aby propagować światowy kapitalizm. A swoją drogą to, terror Stalina był wynikiem blokady gospodarczej ZSRR ze strony tzw. Zachodu i groźby zaatakowania tegoż ZSRR przez Zachód. Przypominam ci tu interwencję zachodnich mocarstw podczas wojny domowej w Rosji, w której, niestety wzięła także udział Polska oraz operację Unthinkable (Operację Nie Do Pomyślenia) czyli brytyjski plan ataku na ZSRR, stworzony jeszcze podczas trwania II Wojny Światowej (dokładniej w drugiej połowie kwietnia 1945 roku), na polecenie znanego rusofoba Winstona Churchilla, przez brytyjski sztab generalny (dokładniej przez British Armed Forces’ Joint Planning Staff).
    Finlandia, tak samo jak Polska, odebrała Rosji, zaraz po rewolucji, etnicznie rosyjskie tereny, leżące tuż pod Leningradem, a więc nic dziwnego, że Stalin stała się je odzyskać i że je odzyskał, korzystając z tego, że Zachód okazał swą słabość w obliczu agresywnych poczynań Hitlera. Oczywiste też jest, że Polska nie zaatakowała ZSRR we wrześniu roku 1939, jako że została on wtedy zaatakowana przez swego niedawnego sprzymierzeńca, czyli przez Niemcy, ale przecież faktem jest też, że piłsudczycy cały czas opracowywali plany ataku na ZSRR i że w tym celu Polska zakupiła, zupełnie jej przecież nie potrzebne jej do ochrony swojego wybrzeża niszczyciele i okręty podwodne takie jak „Orzeł”, które miały zatopić torpedami większe okręty radzieckiej floty, kiedy te wypłynęły by Bałtyk. Polska uzbroiła się ponadto w bombowce „Łoś”, także przeznaczone do agresywnych działań na froncie wschodnim. 17 września roku 1939 ZSRR odebrał zaś Polsce tylko tereny etnicznie niepolskie (poza Lwowem i Wilnem z najbliższymi okolicami, przy czym Wilno przekazał zaraz Litwie), te same, które Polska siłą odebrała Rosji Radzieckiej w roku 1920, kiedy to Rosja była osłabiona wojną domową i zachodnią interwencją. To są fakty, a z nimi się nie dyskutuje.

  164. Wacławie,
    Znów piszesz nie na temat. Poza tym, to ja nie jestem katolikiem – nie jestem nawet chrześcijaninem.
    Bóg z Tobą, albo Ty z Bogiem. Gdyby jeszcze ten Bóg istniał…

  165. Panie Redaktorze,
    Proszę poinformować swojego kolegę po fachu z redakcji „Polityki”, czyli niejakiego Adama Szostkiewicza, że PKB per capita Białorusi wynosi obecnie około 18 tysięcy dolarów USA na głowę (per capita). On bowiem z uporem wręcz idioty twierdzi, że wynosi on około 5400 euro czyli około 5700 dolarów USA.
    Link: http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2016/12/07/lukaszenko-nadzieja-pis

  166. Oto dyskusja, jak się wywiązała na blogu red. Szostkiewicza w temacie pod tytułem „Łukaszenko, nadzieja PiS” – http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2016/12/07/lukaszenko-nadzieja-pis
    – Adam Szostkiewicz: (…) Morawiecki i Waszczykowski, też tacy mili panowie, będą budowali wspólnie z Łukaszenką polsko-białoruską potęgę gospodarczą (tempo rozwoju Białorusi od lat negatywne, PKB p.c. 5412 euro), a ministrowie pani Szydło skorzystają z bogatych doświadczeń białoruskiego reżimu (ciągle na czarnej liście UE) w budowie prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego.
    – zza kałuży: „PKB p.c. 5412 euro”. Sprawdziłem w kilku źródłach i białoruskie PKB per capita jest częściej podawany jako coś w okolicy $17k. Może zabrakło „1” przed „5”? Oczywiście rozumiem, że głównie chodziło o to, że jest znacząco niższy od polskiego, zwykle podawanego jako ok. $26k.
    Adam Szostkiewicz: @zz. Pan żartuje. Białoruś 15 tys. (Czego?) na głowę? Chyba pan czytał dane białoruskiego GUS im. Łukaszenki.
    zza kałuży: https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/bo.html
    w zakładce „economy” stoi jak byk: GDP – per capita (PPP): $17,700 (2015 est.) Podaję PPP bo przecież Białorusin nie kupuje kiełbasy za dolary w Nowym Jorku tylko za swoje ruble w sklepie na rogu.
    http://data.worldbank.org/indicator/NY.GDP.PCAP.PP.CD
    World Bank na 2015 podaje $17,660.9.
    Oczywiście wszystko to może być wraża propaganda białoruskiego satrapy. Nie mam jak tego sprawdzić, niestety.
    Adam Szostkiewicz: @zza. Nie może być, tylko jest. Zresztą nie tylko w przypadku Łukaszenki, ale i Putina itp. Dane dotyczące Białorusi są tak drastycznie różne w różnych źródłach, bo jak można je niezależnie zweryfikować? Więc podaje się szacunki symulacyjne. Prawdziwsze dane znają tylko służby specjalne i inner circles. Ja trzymam się własnych naocznych obserwacji, z wyjątkiem oligarchii i nomenklatury na topie, kraj dość schludny, ale biedny. 5-6 tys. Euro na głowę, naturalnie statystyczną, niekoniecznie realną, wydaje mi się bliższe prawdy.
    A ja na to, mało może grzecznie, ale w zgodzie z prawdą:
    Szostkiewicz – wydaje ci się stary durniu, że jesteś mądrzejszy niż MFW (IMF), Bank Światowy i CIA.:-(
    Białoruś – PKB per capita PPP w USD
    IMF 17715
    Bank Światowy 17661
    CIA 17800
    https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(PPP)_per_capita

  167. Oto dyskusja, jak się wywiązała na blogu red. Szostkiewicza w temacie pod tytułem „Łukaszenko, nadzieja PiS” – szostkiewicz.blog.polityka.pl/2016/12/07/lukaszenko-nadzieja-pis
    – Adam Szostkiewicz: (…) Morawiecki i Waszczykowski, też tacy mili panowie, będą budowali wspólnie z Łukaszenką polsko-białoruską potęgę gospodarczą (tempo rozwoju Białorusi od lat negatywne, PKB p.c. 5412 euro), a ministrowie pani Szydło skorzystają z bogatych doświadczeń białoruskiego reżimu (ciągle na czarnej liście UE) w budowie prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego.
    – zza kałuży: „PKB p.c. 5412 euro”. Sprawdziłem w kilku źródłach i białoruskie PKB per capita jest częściej podawany jako coś w okolicy $17k. Może zabrakło „1” przed „5”? Oczywiście rozumiem, że głównie chodziło o to, że jest znacząco niższy od polskiego, zwykle podawanego jako ok. $26k.
    – Adam Szostkiewicz: zz – Pan żartuje. Białoruś 15 tys. (Czego?) na głowę? Chyba pan czytał dane białoruskiego GUS im. Łukaszenki.
    – zza kałuży: cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/bo.html – w zakładce „economy” stoi jak byk: GDP – per capita (PPP): $17,700 (2015 est.) Podaję PPP bo przecież Białorusin nie kupuje kiełbasy za dolary w Nowym Jorku tylko za swoje ruble w sklepie na rogu. data.worldbank.org/indicator/NY.GDP.PCAP.PP.CD. World Bank na 2015 podaje $17,660.9. Oczywiście wszystko to może być wraża propaganda białoruskiego satrapy. Nie mam jak tego sprawdzić, niestety.
    – Adam Szostkiewicz: zza – Nie może być, tylko jest. Zresztą nie tylko w przypadku Łukaszenki, ale i Putina itp. Dane dotyczące Białorusi są tak drastycznie różne w różnych źródłach, bo jak można je niezależnie zweryfikować? Więc podaje się szacunki symulacyjne. Prawdziwsze dane znają tylko służby specjalne i inner circles. Ja trzymam się własnych naocznych obserwacji, z wyjątkiem oligarchii i nomenklatury na topie, kraj dość schludny, ale biedny. 5-6 tys. Euro na głowę, naturalnie statystyczną, niekoniecznie realną, wydaje mi się bliższe prawdy.
    – A ja na to, mało może grzecznie, ale w zgodzie z prawdą: Szostkiewicz – wydaje ci się stary durniu, że jesteś mądrzejszy niż MFW (IMF), Bank Światowy i CIA.:-(
    Białoruś – PKB per capita PPP w USD
    IMF 17715
    Bank Światowy 17661
    CIA 17800
    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(PPP)_per_capita

  168. Panie Redaktorze,
    Pański kolega redakcyjny, niejaki Adam Szostkiewicz, wyraźnie nie odróżnia PKB per capita w cenach bieżących od PKB per capita w jednostkach porównywalnych, czyli według PPP (Purchase Power Parity) czyli przeliczonej po parytecie siły nabywczej waluty danego kraju.
    I tak PKB per capita Białorusi i Polski wynosi w cenach bieżących odpowiednio dolarów USA:
    MFW (IMF) 5749 i 12192
    Bank Światowy 5742 i 12494
    ONZ 8014 i 14111
    (en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(nominal)_per_capita)
    A w dolarach porównywalnych, czyli PPP odpowiednio:
    MFW (IMF) 17715 i 26499
    Bank Światowy 17661 i 26135
    CIA 17800i 26500
    (en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(PPP)_per_capita)

  169. jakowalski, 21:14
    Najwieksze korporacje amerykanskie zastepuja amerykanskich inzynierow obcymi dla dodatkowego zysku
    https://techcrunch.com/2015/03/29/how-google-facebook-and-others-pay-their-h-1b-employees/

  170. Wyzysk
    Wiadomo. W Australii jest to samo – tam zastępują nie tylko inżynierów, ale także i informatyków lokalnych – tańszymi, głównie z Indii. W Polsce PESA zastępuje zaś polskich spawaczy tańszymi ukraińskimi. Powinna być więc przeniesiona na Ukrainę.
    Pozdrawiam.

  171. @jakowalski
    9 grudnia o godz. 19:52 909
    @jakowalski
    9 grudnia o godz. 22:29 910

    „Panie Redaktorze,
    Pański kolega redakcyjny, niejaki Adam Szostkiewicz, wyraźnie nie odróżnia…”

    Niestety, „kolega redakcyjny” Naszego Gospodarza „wyraźnie nie odróżnia” wielu rzeczy za to aż nadto wyraźnie potrafi manipulować i kłamać w żywe oczy. O brutalnym obrzucaniu inwektywami albo po prostu niedopuszczaniu do głosu mających inne zdanie nawet nie wspomnę.

    Jak podaje Wikipedia:

    „W 2014 prezydent Bronisław Komorowski, za wybitne osiągnięcia w działalności na rzecz przemian demokratycznych i wolności słowa w Polsce, za zasługi dla rozwoju wolnych mediów i niezależnego dziennikarstwa, odznaczył go Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski”.

    Jakie „zasługi” położył Adam Szostkiewicz i jemu podobni na rzecz „wolności słowa w Polsce” oraz „dla rozwoju wolnych mediów i niezależnego dziennikarstwa” w Polsce, to najlepiej widać właśnie na jego blogu oraz generalnie na rynku mediów w naszym kraju.

    Dorobiliśmy się przez ćwierćwiecze „sukcesu transformacji” mediów rzeczywiście wolnych, ale wolnych od poważnej debaty i ambitnych treści. A „niezależne dziennikarstwo”? Niezależne to ono niewątpliwie jest ale od myślenia i obiektywizmu…

  172. Grzerysz – 10 grudnia o godz. 11:14 913
    Tak, aż tak prymitywna propaganda, jaka uprawia „redaktor” Szostkiewicz była by nie do pomyślenia w „Polityce” za czasów, kiedy kierował nią Redaktor Rakowski.

  173. Do dyskusji Szostkiewicza ze Slawczanem dodam tylko to:
    Szostkiewicz – ty stary durniu,
    Sukces tych nielicznych przecież jednostek, które dzięki zmianie systemu „zarobili” te swoje pierwsze „prawdziwe” pieniądze, na ogół poprzez nieuczciwe, choć prawem dozwolone spekulacje, nie równoważy krzywdy milionów, które na tej zmianie systemu straciły i zmuszone były np. do emigracji z Polski.
    Non omne quod licet honestum est!

  174. @jakowalski
    10 grudnia o godz. 11:40 914

    „… w „Polityce” za czasów, kiedy kierował nią Redaktor Rakowski”

    POLITYKA za czasów, kiedy kierował nią Mieczysław F. Rakowski była tygodnikiem świetnym a przez co najmniej dekadę nawet wybitnym. Przede wszystkim zespół redakcyjny tygodnika składał się praktycznie wyłącznie z niezwykle inteligentnych i utalentowanych ludzi. Współpracownicy też byli z reguły wybitnymi jednostkami, prawdziwymi ekspertami w swoich specjalnościach.
    Weźmy np. taki Dział Kultury – zawsze na najwyższym poziomie. A „komórka” teatralna w końcu lat 1960. i pierwszej połowie lat 1970. to nawet mistrzostwo świata – recenzje pisywali najpierw Konstanty Puzyna a potem Marta Fik, nasi najwięksi. Oczywiście, istotne było, że mieli też o czym pisać. Wtedy to tworzyli przecież Grotowski, Kantor, Swinarski, Dejmek, Jarocki, Grzegorzewski, Szajna, Axer, Wajda, Hübner, Hanuszkiewicz….

    Teraz o takiej krytyce i takiej twórczości to możemy sobie tylko pomarzyć…

    Adam Szostkiewicz i jemu podobni, ludzie słabo wykształceni i – mówiąc delikatnie – niezbyt lotni, wypłynęli tylko i wyłącznie dzięki swojej tzw. działalności opozycyjnej i czołobitnemu, oportunistycznemu, bezmyślnemu i bezwzględnemu popieraniu kierunku Balcerowicza i partii typu Kongres Liberalno-Demokratyczny, Unia Wolności czy w końcu Platforma Obywatelska.
    W końcu order od Komorowskiego nie wziął się z sufitu…
    Wierny, oportunistyczny, choćby najbardziej tępy sługa musi być w końcu nagrodzony.
    I teraz taki Szostkiewicz walczy jak lew…

  175. grzerysz – 10 grudnia o godz. 12:21 916
    Tak, „redaktor” Adam Szostkiewicz i jemu podobni, ludzie słabo wykształceni i – mówiąc delikatnie – niezbyt lotni, wypłynęli tylko i wyłącznie dzięki swojej tzw. działalności opozycyjnej i czołobitnemu, oportunistycznemu, bezmyślnemu i bezwzględnemu popieraniu kierunku Balcerowicza i partii typu Kongres Liberalno-Demokratyczny, Unia Wolności czy w końcu Platforma Obywatelska.
    W końcu order od Komorowskiego nie wziął się z sufitu…
    Wierny, oportunistyczny, choćby najbardziej tępy sługa musi być w końcu nagrodzony.
    I teraz taki Szostkiewicz walczy jak lew…

  176. A tak wracając do naszych mediów.

    Na http://www.wirtualnemedia.pl podano – jak co miesiąc – najbardziej aktualne (za październik) wyniki sprzedaży ogółem (sprzedaż ogółem to suma sprzedaży egzemplarzowej wydań drukowanych, sprzedaży egzemplarzowej e-wydań oraz wszystkich form prenumeraty wydań drukowanych i prenumeraty e-wydań) dzienników. I tu taka informacja:

    „Liderem średniej sprzedaży ogółem wśród dzienników ogólnopolskich w październiku br. był „Fakt”. Drugie miejsce zajął „Super Express”, który po raz pierwszy w historii wyprzedził „Gazetę Wyborczą” – wynika z danych ZKDP opracowanych przez Wirtualnemedia.pl.”

    GAZETA WYBORCZA sprzedała ogółem w październiku 2016 roku jedynie 135 277 egzemplarze – to dokładnie o 13,14% mniej niż w październiku 2015 roku.

    To jeszcze nie wszystkie informacje z ulicy Czerskiej.

    „Zwolnienia grupowe ruszyły w Agorze w połowie października, po tym jak kierownictwo spółki porozumiało się co do ich warunków ze związkiem zawodowym. Redukcje obejmują głównie zespół „Gazety Wyborczej”. Z firmy zostali zwolnieni lub sami odeszli w ostatnich tygodniach m.in. Iza Michalewicz, Wojciech Fusek, Maciej Kałkus, Wojciech Mazowiecki, Marek Wielgo, Piotr Skwirowski, Przemysław Zych i Tomasz Zieliński. We wtorek spółka w komunikacie giełdowym podała, że zarząd zdecydował się zwiększyć skalę zwolnień do 190 pracowników, czyli 9,6 proc. osób zatrudnionych obecnie na etatach….

    W trzech kwartałach br. Agora zanotowała 858,1 mln zł wpływów ze sprzedaży i 24,9 mln zł straty netto. W tym okresie średnia sprzedaż „Gazety Wyborczej” wynosiła 143 302 egz., o 9,66 proc. mniej niż rok wcześniej, a w październiku „GW” pierwszy raz pod względem sprzedaży została wyprzedzona przez „Super Express”.

    Tak,w trzech kwartałach br. średnia sprzedaż „Gazety Wyborczej” wynosiła 143 302 egz. W październiku br. sprzedaż ogółem wyniosła już tylko 135 277 egz. – a więc nawet prawie 10000 egz. mniej niż średnia z pierwszych dziewięciu miesięcy…
    A zarząd AGORY już doskonale wie, że listopad był pewnie jeszcze gorszy niż październik a grudzień będzie z nich najgorszy…

    Oto kilka komentarzy internautów pod informacją o dodatkowych zwolnieniach w AGORZE:

    „Firma która cały czas zwalnia zatrudnia coraz słabszych pracowników. Co kumaty już dawno stamtąd odszedł.”

    „To już korkociąg….”

    „oni w agorze byli „zaradni i przedsiębiorczy”, oczywiście dopóki ktoś dostępu do koryta nie ograniczył;) teraz są zwolennikami socjalu, a zwłaszcza programu 5000+ dla dziennikarzy z wyborczej, wypłacanej z budżetu niemieckiego i darowizn sorosa;)”

    „Podziwiam menedżerskie talenty zarządu Agory :-/ . Ich umiejetności ograniczają się do zwalniania i zamykania. W tej sytuacji daje firmie jeszcze ze 2-3 lata dryfowania na powierzchni. 8 lat rządów PiS nie przetrwa. Chyba że ktoś zwolni zarząd i powoła kompetentny. Albo Soros znów zasponsoruje.”

    GAZETA WYBORCZA osiągnęła dziennikarskie dno już dawno temu i powinna po prostu zniknąć na śmietniku historii…

  177. JESZCZE GŁOS O GAZECIE WYBORCZEJ – „„Gazeta Wyborcza” obrała karkołomny kurs, pozbyła się bardzo wielu cenionych autorów, jest absolutnie przewidywalna i nieobiektywna. W mojej redakcji pracują zwolennicy lewicy, prawicy, centrum. Nie mam problemów z przedstawianiem opinii różnych ludzi – opisuje Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny Grupy „Super Express”.”

    „Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny Grupy „Super Express”, ma krótkie wyjaśnienie, dlaczego kierowany przez niego dziennik traci dużo mniej pod względem sprzedaży niż „Gazeta Wyborcza”. – Przyczyny są dwie: „Super Express” ma bardzo dobrego redaktora naczelnego i jeszcze lepszych ludzi pracujących z nim – mówi Jastrzębowski portalowi Wirtualnemedia.pl. – U mnie felietony pisze Marek Król, Leszek Miller, Janusz Korwin-Mikke, często pojawia się Paweł Kukiz – są to osoby od lewa do prawa. W mojej redakcji pracują zwolennicy lewicy, prawicy, centrum. Nie mam problemów z przedstawianiem opinii różnych ludzi – opisuje. W „Gazecie Wyborczej” Sławomir Jastrzębowski nie dostrzega podobnego pluralizmu ani bezstronności. – „Gazeta Wyborcza” obrała karkołomny kurs, który jest postrzegany przez wielu ludzi jako szkodzący polskim interesom. Ponadto pozbyła się bardzo wielu cenionych autorów. Jest absolutnie przewidywalna. Ja wiem, co tam jutro napiszą, jak będą coś komentować – stwierdza. – Ta gazeta jest też kompletnie nieobiektywna, nawet nie próbuje udawać obiektywizmu, co dla mnie jest wielkim błędem, ponieważ czytelnicy nie tego oczekują. Oni oczekują w miarę obiektywnych informacji, które będą mogli sami przefiltrować, a tu ktoś próbuje zrobić za nich tę robotę, co dla inteligentnych ludzi jest równoznaczne z tym, że traktuje się ich jak dzieci – ocenia.”

    Tak więc napiszę raz jeszcze: GAZETA WYBORCZA osiągnęła dziennikarskie dno już dawno temu i powinna po prostu zniknąć na śmietniku historii…

    Niestety, przykro to mówić, ale POLITYKA i inne tzw. opiniotwórcze tytuły też nie prezentują przesadnie wysokiego poziomu…
    Cóż, w okresie „sukcesu transformacji” dorobiliśmy się bardzo znaczącego wtórnego analfabetyzmu to i skutki są jakie są…
    Coraz mniej ludzi w tym kraju czyta, książki to już prawie nikt nie bierze do ręki, a jakiejkolwiek gazety albo czasopisma o poziomie choćby odrobinę zbliżonym do czołówki europejskiej ze świecą szukać…

  178. Fragment „dyskusji” na blogu Adama Szostkiewicza („Grzebanie w życiorysach”):

    „woytek
    10 grudnia o godz. 2:01
    Nie chcą grzebać w życiorysach , bo wreszcie dociera do nich świadomość , że stan wojenny rozpoczęty 13 grudnia to ogromny sukces Wojska Polskiego , które zatrzymało spodziewany „Majdan gdański”, a potem „Majdan śląski” i to wtedy Polska by rozpoczęła krwawą wojnę domowę , taką samą jaki globaliści wyreżyserowali na Ukrainie. Konskwencje wojny domowej by były takie same jak na Ukrainie i katastrofa ekonomiczna jeszcze większa od tej, jaką Polska ma po 25 latach trasformacji własnościowej. Wreszcie dociera do polityków świadomość totalnej klęski własnościowej , którą zrealizowali spekulanci globalni i tubylczy cwaniacy, przebierańcy komunistyczni uwłaszczający się jako samozwańcy po wyreżyserowanym przewrocie.Taką wizję klęski mają miliony Polaków. A to, że Polska przeszła bez rozlewu krwi zawdzięcza sprawnej interwencji Wojska Polskiego. Stan wojenny można porównać do zwycięstwa na bolszewikami w 1920 roku. To była wygrana bitwa z oszłomstwem , z obłudą , z cynizmem „bojowników” sterowanych z zewnątrz „szczodrymi” datkami. Taką opinię spotka pan redaktor w milionach polskich mieszkań. Taka opinia o 13 grudnia dociera również do polityków.”

    Szostkiewicz – jak zwykle oczywiście grzecznie i merytorycznie – odpowiedział, tym razem ustami internauty „zly”:

    „zly
    10 grudnia o godz. 14:34
    @woytek
    Biegnij na Kreml zanim zrodelko rubli wyschnie, putinowski trollu.”

    To się nazywa merytoryczna dyskusja na poziomie…

  179. @jakowalski
    Jesteś bardziej twórczy w obronie Marksizmu-Leninizmu od Marksa i Lenina do kupy! Jak mozna bronić tej zbrodniczej i ekonomicznie nieefektywnej dyktatury? Widać, ze nie masz lepszego zajęcia i bardzo duzo wolnego czasu. Po prostu dinozaur i nieugięty apologeta realnego socjalizmu, za którym nawet pies z kulwa noga nie pójdzie. A już nie wspomnę o Putinowskiej Rosji, Białorusi Łukaszenki, Kuby wiecznie żywego Fidela i koreańskiej dynastii Kimow. Same kwiatki w represyjnym obozie socrealu.
    Niedawno pomyślałem sobie, ze w Polsce mamy tylko zaślepionych neoendekow ze skrajnej PiSowskiej prawicy, A tu mamy jeszcze dinozaura ‚twardej tj dyktatorskiej lewicy’. Pełno u nas niestety wrogów społeczeństwa otwartego, obywatelskiego.

  180. „zly” to jest przecież alter ego Szostkiewicza.

  181. Profosorze Keller z WUML dajcie spokój NAM!

  182. jakowalski, 851
    Nowojorski profesor ekonomii, jezdzacy z popularnymi odczytami po Ameryce i publikujacy te wyklady na youtube, Richard Wolff, postuluje ze najlepsza odpowiedzia na destrukcje gospodarki przez neoliberalizm jest zakladanie kooperatyw.
    https://www.youtube.com/watch?v=Tr4l8hTJTR4
    W tej chwili 300 taksowkarzy w Austin w Texasie zaklada kooperatywe, zeby nie byc wyzyskiwanym przez Ubera.
    W regionie Emilia-Romagna we Wloszech kooperatywy generuja 30 % GDP.
    Najlepiej prosperujaca i najlepsza kooperatywa jest hiszpanska Mondragon , zalozona w biednej krainie Baskow PRZEZ KSIEDZA w 1956 roku a warta obecnie 24 miliardy euro i zatrudniajaca 74 tysiace pracownikow.
    200 najwiekszych przewoznikow morskich nie spodziewa sie zysku w najblizszym roku ( Maersk wlasnie zbankrutowalo ) z powodu zalamywania sie gospodarki swiatowej w modelu neoliberalnym.
    Czas zmienic konie.

  183. Amerykanie wybrali wladze w Kijowie, Rosjanie wybrali wladze w Waszyngtonie.
    Kazdej akcji odpowiada reakcja.

  184. Wyzysk
    1. Zbankrutował także południowokoreański Hanjin – Jędrzej Winiecki „Otwarcie zamknięci” (http://archiwum.polityka.pl/art/otwarcie-zamknieci,453015.html).
    2. Kooperatywy nie mają szans w starciu z prywatnymi firmami dysponującymi ogromnymi kapitałami, jeśli nie maja one poparcia władz państwowych.
    3. Władze w Kijowie zostały nominowane a nie wybrane, podobnie jak władze w Waszyngtonie. Wybory w kapitalizmie są bowiem tylko iluzją, a jak przypadkiem do władzy dojdzie w ich wyniku ktoś, kto nie reprezentuje wielkiego kapitału, to zaraz spotyka go los albo Allende (zamordowanie) albo Castro (blokada gospodarcza i próby zamordowania). Kapitalizm jest bowiem z defincji ustrojem przestępczym, opartym na wyzysku czyli inaczej kradzieży i przymusie pracy dla tych, którzy nie mają kapitału, czyli dla ogromnej większości.

  185. @jakowalski,
    w ten sposób pisząc,
    ……………………………
    ” Kapitalizm jest bowiem z defincji ustrojem przestępczym, opartym na wyzysku czyli inaczej kradzieży i przymusie pracy dla tych, którzy nie mają kapitału, czyli dla ogromnej większości.”
    ………………………………………..
    — tylko usprawiedliwiasz, tę garstkę bogaczy, a 99 procent tej garstki posiada narodowość żydowską, to znaczy tę, którą Ty swoją osobą reprezentujesz.
    Sam napisałeś, że jestem filosemitą, i nic się nie zmieniło, w dalszym ciągu za
    Żyda jestem w stanie w ogień iść, nie zazdroszczę im tego majątku.
    Podziwiam naród żydowski, ich religię, judaizm, matkę wszystkich innych religii.
    Tylko, czy to jest religia?
    Żydów na świecie jest zaledwie około 20 milinów, a mają w sobie więcej energii, tej potrzebnej do życia, dla mądrości — niż 2 dwa miliardy gojów, z całego Zachodu. Również do robienia interesów, wielkich wynalazków…
    Za co jeszcze żydów podziwiam; sportu nie uprawiają, jak się jaki pojawi, to zaraz wielką inteligencją błyszczy, odpowiedzialny jest, w tym co robi, konsekwentny,
    posiada wszystko to, czego nie posiada człowiek Zachodu.
    Żyd, tak samo jak goje degeneruje się psycho-fizycznie, bo ten z Izraela, ze swoim zapłodnionym żydowskim jajeczkiem jedzie(leci)szukać surogatki w Nepalu.

    Przypominam, tylko Max Weber prawidłowo definiuje kapitalizm. Nie zbaczaj z drogi, jakowalski, nie siej niezdrowej propagandy.

  186. Wacławie,
    1. Ja nie usprawiedliwiam władzy nad nami garstki zdemoralizowanych bogaczy, a tylko ją potępiam.
    2. Mylisz Żydów z Chazarami, a dokładnej mieszańców Chazarów ze Słowianami i Germanami.
    3. Max Weber nie miał pojęcia na czym polega kapitalizm, a więc wszystkie jego teorie są z definicji błędne, jako że oparte są one na rasizmie, antysemityzmie i antypolonizmie. Jako Polak pogardzam więc Weberem i jego rasistowskimi teoriami, które zresztą utorowały w Niemczech władzę dla Hitlera.

  187. jakowalski
    11 grudnia o godz. 8:48
    „Kooperatywy nie mają szans w starciu z prywatnymi firmami dysponującymi ogromnymi kapitałami, jeśli nie maja one poparcia władz państwowych.”
    U nas niestety od 27 lat robiono wiele, by tę spółdzielczość rozwalić, bo to „komuszy wymysł” jak to kiedyś wyraził się w telewizji jakiś „solidaruchowaty” poseł. Tradycje spółdzielczości w Wielkopolsce sięgają czasów zaborów. Pamiętam Kółko Rolnicze zarządzane społecznie przez samych rolników. Później przekształciło się w „upaństwowiony” SKR ( Spółdzielnia Kółek Rolniczych) a w końcu w MBM ( Międzykółkową Bazę Maszynową ). Ile w niej jeszcze było spółdzielczości – trudno powiedzieć. Była Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska mająca „pod sobą” 90% handlu detalicznego w gminie, ubojnię i masarnię, młyn, piekarnie, obrót płodami rolnymi, paszami, nawozami, opałem. Była mleczarnia – mleko z wieczornego i porannego udoju w południe już było w sklepach.
    I tak było w każdej gminie powiatu.
    Komu to przeszkadzało ?

  188. Kaesjot – 11 grudnia o godz. 10:20 929
    Komu to przeszkadzało?
    Zachodniemu kapitałowi.

  189. Chyba jedyny w GAZECIE WYBORCZEJ, który myśli, Grzegorz Sroczyński, napisał ostatnio:

    „Marek Borowski w „Polityce” krytykuje zakaz handlu w niedziele, który nazywa „gnębieniem hipermarketów”. Pisze, że „spadną obroty i wpływy podatkowe”. Zakupy musi robić akurat w niedziele, bo sprzęt AGD „wymaga dłuższych oględzin, porady sprzedawcy i namysłu”. Inny były polityk SLD Włodzimierz Cimoszewicz deklaruje, że ekonomii uczył się od Balcerowicza, a „atakowanie liberalizmu ekonomicznego jest szkodliwe, prowadzi do myślenia etatystycznego, przeregulowywania, tłumienia przedsiębiorczości”. Z kolei Leszek Miller wychwala podatek liniowy i usprawiedliwia tortury w więzieniu CIA w Szymanach.
    Dziwną mamy w Polsce lewicę. Borowski w swoim felietonie całkowicie pomija problem zmuszania pracowników handlu do niedzielnej pracy. Opędza to takim zdaniem: „Według przeprowadzonych badań 40 proc. pracowników handlu nie ma nic przeciw pracy w niedziele, a dalszych 30 proc. nie miałoby nic, gdyby za ten dzień otrzymywali nie tylko inny dzień wolny, ale i dodatkowe wynagrodzenie”. Nie wiem, jak to komentować, ale Borowski pisze o Yeti. Wolny dzień za niedzielę, dodatkowe wynagrodzenie czy zapłata za nadgodziny to są rzeczy, których większość pracowników handlu w życiu na oczy nie widziała.

    Zgrzytam zębami, bo konsekwencją takiej odklejonej od życia lewicy jest obecna władza PiS. Wypranie się z lewicowych haseł, brak zainteresowania SLD prawami pracowniczymi i socjalem pozwoliło Kaczyńskiemu zawłaszczyć te tematy. Niektórzy mówią, że teraz nie czas na takie rozrachunki, bo trzeba wspólnie bronić demokracji, Trybunału i tak dalej. Jestem skłonny się z tym zgodzić. Nie wypominałbym Borowskiemu czy Cimoszewiczowi ich odklejonej „lewicowości”, gdyby nie to, że właśnie teraz najbardziej ona szkodzi.
    To nadal wy, panowie, reprezentujecie lewicę w okienku telewizyjnym. Elektorat socjalny, gdy na chwilę przerzuci się z „Wiadomości” TVP na „Fakty po faktach” TVN, właśnie was widzi. Jeśli troszczycie się tam o „spadek obrotów” w galeriach handlowych, nie widząc jednocześnie, jak wyglądają w Polsce stosunki pracy, a cała wasza lewicowość polega na doprawieniu prorynkowych poglądów szczyptą niechęci do Kościoła, to ludzie mają wodę z mózgu. A PiS może spać spokojnie. Może poproście uczciwie, żeby was przedstawiano w mediach jako liberałów. Wtedy będzie OK.

    Nasza telewizyjna lewica w rodzaju Ryszarda Kalisza czy Włodzimierza Czarzastego nie jest zainteresowana tym, co się dzieje na dole, w firmach ochroniarskich, kurierskich, w sklepach z ciuchami, gdzie pracownik ma zakaz siadania. Niedawno prezes InPostu Rafał Brzoska sprzedał 1200 swoich pracowników spółce krzak. Jak pisze „Wyborcza”, zrobił to dwa dni przed wypłatą pensji, więc ludzie ich nie dostali i jadą na pożyczkach z Providenta. Spółka krzak wkrótce przeniosła ludzi do następnej spółki krzak – tym razem zarejestrowanej na Cyprze. Inspektorzy PiP, którzy weszli z kontrolą, mogą więc sobie nakukać.
    W 2014 roku prezes Brzoska w jakimś wywiadzie wygłosił taką mądrość: „Do roboty chodziło się w czasach komunizmu. I niestety, niektórym tak już zostało. Przychodzą do pracy o 8, wychodzą o 16 i nie odbierają telefonu służbowego. Po 16 całkiem wypisują się z życia firmy – i to właśnie jest przychodzenie do roboty. Natomiast człowiek, do którego mogę zadzwonić z pytaniem o 21 albo wysłać maila, a on odpisuje po pół godziny – to dla mnie wartościowy pracownik nowoczesnej organizacji”. Teraz okazało się, że to prezes Brzoska nie odbiera telefonów i nie odpisuje na maile od ludzi, którym należy się zapłata za pracę w jego „nowoczesnej organizacji”.
    Rodziny tych 1200 osób przy wigilijnych stołach będą prowadzić takie rozmowy: „Biednemu zawsze wiatr w oczy”, „Nic mu nie zrobią, bo to wszystko złodzieje” itp. Przemnóżcie sobie 1200 osób razy – powiedzmy – siedem osób przy każdym wigilijnym stole. Plus wszyscy znajomi, którzy też o tym usłyszą. Lekko licząc jakieś 50 tysięcy osób dowie się o tym skandalu bezpośrednio od pokrzywdzonych, a taka szeptana krzywda to bardzo mocny przekaz. Nie wiemy, ilu z nich w kolejnych wyborach zdecyduje się poprzeć siły głoszące: „Łapaj złodzieja”, „Rozwalić system”, „Pogonić elity”. Ale jakaś część tak właśnie zrobi. Zwłaszcza jeśli widywani w telewizji „lewicowi politycy” w takich sprawach nie zabierają głosu, bo ich to nie interesuje.

    W zasadzie mój postulat sprowadza się do tego, żeby dawna lewica poszła na emeryturę i przestała się pokazywać. Byłby to piękny patriotyczny gest służący obronie demokracji. Natomiast do nowej lewicy – czyli m.in. Partii Razem – mam gorącą prośbę. Zafundujcie sobie kurs machania rękami i modulowania głosu, a następnie zacznijcie po mediach chodzić i przekonywać do siebie. PRZEKONYWAĆ. A nie zajmować zwalczaniem Ryszarda Petru. Jak nie przeprosicie się z mainstreamowymi mediami i nie zastąpicie w okienku telewizora tamtych, to Kaczyński będzie rządzić wiecznie.”

  190. grzerysz
    11 grudnia o godz. 11:45
    Całkowicie się z Tobą zgadzam.
    Brzósce i innym „brzózkopodobnym” wydaje się , że ludzie żyją po to, by pracować a właściwie zapierdalać 24h/dobę 7 dni w tygodniu aby takim „brzóskom” dobrze się działo.
    Znam inny przykład przedsiębiorcy.
    Zaczynał 27 lat temu wywożąc pożyczoną ciężarówką śmieci z osiedla SM. Dzisiaj jego firma obsługuje kilkadziesiąt tysięcy klientów z 17 gmin. Posiada jedną z większych w kraju sortowni śmieci. Daje pracę mieszkańcom swej i okolicznych wsi, pomaga tym, którzy popadną w kłopoty. W szkole nie był pilnym uczniem – nauczycielka stale upominała go, że jak się nie weźmie do nauki to jako śmieciarz skończy. Na zjeździe szkolnym pojawił się z wielkim bukietem dla Pani Nauczycielki z podziękowaniem za wskazanie mu właściwej drogi życiowej.

  191. @kaesjot
    11 grudnia o godz. 12:32 932

    „Brzósce i innym „brzózkopodobnym” wydaje się , że ludzie żyją po to, by pracować a właściwie zapierdalać 24h/dobę 7 dni w tygodniu aby takim „brzóskom” dobrze się działo.”

    Tak jest. A paniom pracującym w TESCO czy innych hipermarketach wystarczy założyć pampersy i będą siedziały bez słowa protestu non stop przy kasie…

    Ludzi traktowano przez ćwierć-wieku jak konie a teraz panuje w niektórych środowiskach wielkie zdziwienie, że mają tego już naprawdę dość.
    Sroczyński nabija się z tzw. lewicowych polityków, którzy tak naprawdę byli i są bezkrytycznymi wyznawcami neoliberalizmu w jego najbardziej wilczej postaci.
    Ale przecież przypomnijmy sobie teksty Witolda Gadomskiego w GAZECIE WYBORCZEJ i Adama Grzeszaka w POLITYCE, że nie wspomnę już o powszechnym przecież entuzjazmie w tych „lewicowych” redakcjach w stosunku do Balcerowicza i jego polityki, którą tak naprawdę realizowały praktycznie wszystkie partie w okresie tzw. „sukcesu transformacji”.

    Ludzie dla „dziennikarzy” z Czerskiej i Słupeckiej oraz polityków większości naszych partii to po prostu zwykła mierzwa i nawóz historii, „folklor i syf”, jak mawiali w chwilach szczerości członkowie pupilki redakcji GAZETY WYBORCZEJ i POLITYKI, Platformy Obywatelskiej.

  192. ” Ja nie usprawiedliwiam władzy nad nami garstki zdemoralizowanych bogaczy, a tylko ją potępiam”

    jakowalski.
    To nie garstka bogaczy jest winna, że doszło do tak wielkich rozwarstwień.
    To elity państw narodowych, na czele z USA pozwoliły siebie skorumpować,
    a pozwoliły, bo utraciły zdolność oceny sytuacji, patologiczna czynność umysłu
    padła im na mózg. Od prezydenta Lincolna ten proces trwa, sprzeciwiał się,
    wiadomo, jak to się dla niego skończyło.

  193. Wacław1
    11 grudnia o godz. 13:04
    Jak rozumiem, to wg Ciebie to nie złodziej jest winny, że ukradł lecz jego ofiara, bo dała się okraść.
    Mogę się zgodzić z Twoim punktem widzenia pod warunkiem przywrócenia kary śmierci i prawa do samosądu.
    Jak komuś łeb zetnę to nie ja będę winny, lecz on, bo dał go sobie uciąć.

  194. Grzerysz
    W niedzielę pracują: lekarze i kolejarze, dentyści i artyści, aptekarze i tramwajarze, kierowcy i drogowcy, energetycy i hutnicy. W niedziele pracują także i naukowcy, a więc dlaczego nie mogą w niedziele pracować także handlowcy?
    A na serio – wystarczy, aby płacić więcej za pracę wykonywaną w niedzielę i wtedy na pewno nie zabraknie chętnych do jej wykonywania.

  195. Wacław – 11 grudnia o godz. 13:04 934
    Oj biedne te elity władzy, czyste jak zła, nieskalane zepsuciem jak Przenajświętsza Maryja Panna i sam Przenajświętszy Ojciec Święty Jan Paweł II, ale skorumpowane przez tych wstrętnych proletariuszy, którzy bezczelnie wciskali pieniądze do kieszeni przedstawicieli owych elit władzy. 🙂

  196. Wyznania Adama Szostkiewicza sprzed kilku godzin:

    „Co do oglądania mediów pisowskich, szkoda mi czasu i nerwów. W PRL też nie oglądałem, bo po co.”

    Ja natomiast w PRL oglądałem i (bardzo) dużo czytałem. Było co, było często na doskonałym poziomie i było po co.
    Teraz natomiast niczego nie oglądam i prawie niczego z naszej prasy nie czytam. Nie ma co i nie ma po co.
    Ograniczam się tylko do profesorów Bronisława Łagowskiego, Andrzeja Walickiego i Andrzeja Romanowskiego oraz felietonów Tomasza Jastruna i Ludwika Stommy. Oczywiście staram się czytać Rafała Wosia choć POLITYKI już od bardzo dawna nie kupuję, podobnie jak – choć dopiero od niedawna – weekendowego wydania GAZETY DZIENNIKA PRAWNEGO.
    Czasami przeczytam coś na http://www.polityka.pl i http://wyborcza.pl.

  197. Wyznania Adama Szostkiewicza sprzed kilku godzin:

    „Co do oglądania mediów pisowskich, szkoda mi czasu i nerwów. W PRL też nie oglądałem, bo po co.”
    Ja natomiast w PRL oglądałem i (bardzo) dużo czytałem. Było co, było często na doskonałym poziomie i było po co.
    Teraz natomiast niczego nie oglądam i prawie niczego z naszej prasy nie czytam. Nie ma co i nie ma po co.
    Ograniczam się tylko do profesorów Bronisława Łagowskiego, Andrzeja Walickiego i Andrzeja Romanowskiego oraz felietonów Tomasza Jastruna i Ludwika Stommy. Oczywiście staram się czytać Rafała Wosia choć POLITYKI już od bardzo dawna nie kupuję, podobnie jak – choć dopiero od niedawna – weekendowego wydania GAZETY DZIENNIKA PRAWNEGO.

  198. grzerysz, 931
    Ole !

  199. jakowalski,926
    Przywodca angielskich socjalistow, Jeremy Corbyn, obiecal ze po wygranych wyborach w 2017 kazde przedsiebiorstwo chcace uciec do obcych bedzie moglo byc przejete przez pracownikow i skarb panstwa zapewni na to przejecie fundusze.
    http://www.thenews.coop/109400/news/co-operatives/john-mcdonnell-repeats-support-co-ops-labour-party-conference/
    Ukraincy walczyli o przetrwanie ekonomiczne na Kresach z Sanacja, ktora ich niszczyla, jak neoliberalowie obecnie Polakow, przy pomocy kooperatyw i spoldzielni.
    W fanatycznie katolickiej Hiszpanii, kooperatywe Mondragon, zatrudniajaca 74 tysiace pracownikowi
    i w posiadaniu majatku o wartosci 24 miliardow euro, ZALOZYL KSIADZ w 1956 roku, nie posiadajacy zlamanego grosza !
    https://en.wikipedia.org/wiki/Mondragon_Corporation
    W fanatycznie katolickiej Polsce tez bedzie to mozliwe, jesli ksieza wyrwa sie z pod kurateli Muchomorka i episkopatowych kolaborantow Wall Street.
    Razem i im podobne tez maja otwarta droge !
    Bank ministranta Morawieckiego ma wartosc 84 mld zl czyli 21 miliardy euro, wiec kooperatywa Mondragon moze z kapitalistami swobodnie konkurowac.
    W starozytnym rejonie Wloch, Emilia-Romagna, 8 tysiecy kooperatyw wypracowuje
    trzecia czesc GDP, buduje dochod jednego z najbogatszych regionow Europy, na ktory pracuja tez takie marki jak Ducatti, Ferrari i Lamborgini.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Emilia-Romagna
    Nie mozna czekac na to jak neoliberalowie popelnia zbiorowe samobojstwo , zastepujac pracownikow robotami i niszczac bezpowrotnie srodowisko naturalne, pozwalajace na przezycie gatunku ludzkiego.
    Zapalki w reku dziecka to pozar !

  200. kaesjot,
    coś o mleku napisałeś. To już 30 lat mija, jak te gnoje kapitalisty,
    ludzkość Zachodu, możliwości spożywania mleka niepasteryzowanego
    — pozbawiły.
    Co ludzie mają w zamian? Środki zastępcze, które nakazują nazywać produktami mlecznymi, w większości to grama mleka nie ma, wszytko zakonserwowane
    cukrem buraczanym. To ludzi do zguby doprowadzi, i doprowadza.
    Tego, nikt ludziom nie wytłumaczy, dlaczego tak się stanie. Bo profesorów
    od tych spraw, niby uczonych, ale nienauczonych mamy.
    Jak ktoś chce poznać nazwiska, niech wejdzie na stronę IŻiŻ w Warszawie, tam te durnie są wypisane.
    Oświadczam, wszystko co żyje musi być karmione, nawet to niematerialne,
    na przykład miłość, ta wielka, a nawet ta małżeńska. Najdoskonalszym produktem
    służącym do karmienia, również ludzkich neuronów, komórek mózgowych
    – jest mleko, a właściwie produkty z mleka, bez pasteryzacji.
    Najpierw było mleko z owcy, kozy, krowy kobyły, z dopiero potem człowiek.
    Nie odwrotnie.
    Bez mleka, człowiek musi zginąć, nawet jakby nie chciał, to tylko kwestia czasu.
    Ten proces już się odbywa.
    Są kraje, gdzie mleka, produktów mlecznych spożywa się bardzo dużo, w Wikipedii, o tym można się dowiedzieć. To krajów północnej Europy dotyczy,
    Szwajcarii, w Afryce Masajów… we Francji zamiast mleka wino piją. To dlatego, Francuzi są głupsi od Anglików, z tego powodu wojny ze sobą toczyli.

    Zbrodnię popełniono na człowieku, 30 lat temu, nikt za to nie poniósł kary, i nie poniesie. Za bardzo człowiek, przez te lata się zdegradował.

    To na blogowisku POLITYKI widać, w utracie do zdolności do pisania, to się objawia. Jeszcze u Passenta duch blogowy się ledwie telepie. Niedługo, i tam
    zginie.

    Wiedzy, jak za pomocą mleka karmione są neurony, nauka jeszcze nie odkryła,
    to w obszarze fizyki kwantowej się odbywa,…

  201. Wacław1 – 12 grudnia o godz. 9:22 942
    Czy nikt ci jeszcze nie powiedział, że przydała by ci się pomoc ze strony dobrego psychiatry? Czy ty naprawdę nie widzisz, że masz obsesję na punkcie diety, że wszystko sprowadzasz do owej diety? I co powiesz o Chińczykach, którzy mleka praktycznie nie piją? Byleś kiedyś w Chinach? Znasz chińską dietę i powody dla których jest ona taka a nie inna, w tym dlaczego nie zawiera ona mleka zwierzęcego? Czy termin lactose intolerance coś ci mówi?
    Skąd też u ciebie to stwierdzenie, że Anglicy są mądrzejsi od Francuzów gdyż ci pierwsi nie piją wina? Znasz takie słowo jak „claret”? Jeśli nie, to, zerknij pod https://en.wikipedia.org/wiki/Bordeaux_wine. Poza tym, to jeśli miałbym wybór, to wolałbym zdecydowanie zamieszkać we Francji niż w Anglii a szczególnie w Szkocji, mimo że jestem miłośnikiem whisky – wchodzi tu w grę nie tylko klimat ale też i styl życia, w tym szczególnie kuchnia, która, jak w wiadomo, na Wyspach należy do najgorszych na świecie.
    Piszesz też tak, jakby Anglicy ze sobą nigdy nie walczyli, zapominając np. cały okres pomiędzy rokiem 1765 a 1783 czyli prawie dwudziestoletnie bratobójcze walki pomiędzy Anglikami na obszarze tzw. Nowej Anglii, zakończone powstaniem obecnych Stanów Zjednoczonych Ameryki. Przypominam ci też, że Francuzi nigdy nie prowadzili walk francusko-francuskich na aż tak wielką skalę.
    Pomyśl więc, proszę, choć trochę, zanim znów napiszesz tu coś równie głupiego jak dziś.
    Amen.

  202. P.S.
    Szostkiewicz właśnie nam „odjechał” i to absolutnie, jako że na swoim blogu proponuje on ni mniej ni więcej, a to, aby posłowie z tzw. opozycji (ma on zapewne na myśli PO, PSL i Petru) masowo złożyli swoje mandaty, powodując tym samym brak kworum i niemożność akcji legislacyjnej, jako że według niego. to sejm (który pisze on zresztą małą literą) musi liczyć 460 posłów. Nie pomyślał biedaczek, że wtedy zarządzono by nowe wybory w których owa „opozycja” poniosła by jeszcze większą klęskę niż w ostatnich. Nawet Kalina to zauważyła…
    Więcej tu: http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2016/12/11/protest-13-grudnia-co-mozna-zrobic/ – jego wpis z 12 grudnia o godz. 1:00 (musi on, biedactwo, cierpieć na bezsenność). 😉

  203. @jakowalski,
    wszystkie ludzkie pomysły typu, religie, na czele z judaistyczną, wszelkie idee,
    systemy polityczne, edukacja formalna, wychowanie rodzicielskie, nic, dosłownie
    nic – nie jest w stanie stworzyć człowieka przestrzegającego zasad moralnych i etycznych…..
    A więc, co człowiekowi pozostało, żeby przynajmniej zbliżył się do bycia dobrym, pięknym , doskonałym , optymalnym…..
    Tylko ROZUM , jakowalski, nic poza tym … Tylko za pomocą rozumu człowiek może pozbyć się egoizmu….
    Kiedy ten rozum, w doskonałej postaci, może się w naszym ludzkim ustroju
    pojawić? Czynność umysłu musi być na właściwym poziomie, neurony, komórki dobrze poukładane, właściwej jakości, dobrze połączone, …..nie może ich brakować.
    Żeby te komórki mogły pracować, potrzebują bardzo dużo energii, w pokarmach musimy je dostarczać, żywieniem za pomocą węgla lub wodoru…

    Co tu dużo gadać, jakowalski, z kobiety w łóżku niewiele będziesz miał pociechy,
    jak jej dobrze nie nakarmisz, jak jej mózg nie będzie dobrze funkcjonował,
    i im będzie lepiej nakarmiona, tym więcej będziesz miał z niej przyjemności.
    Niezależnie od wieku, jakowalski. Podobno , dla przyjemności żyjemy.

    Rozwody, jakowalski, zdarzają się z tego powodu, że małżonkowie nie potrafią
    sobie nawzajem dać przyjemności, nie tylko w łóżku. Prawnicy, nauka, ludzie o tym nie wiedzą, bo niby od kogo mają się o tym dowiedzieć, jak nauka jeszcze nie jest na tym etapie, żeby to wiedzieć.
    Nawet profesor Jerzy Vetulani tego nie wie, neurobiolog, tylko bajeczki opowiada, że coś tam wie, a nic nie wie.

    Jakowalski, ja to zrozumiałem, dopiero na starość, czytając „Listy do syna”
    Stanisława Witkiewicza, do Witkacego. Witkacy dzieckiem był, miał zaledwie
    15 lat, a on mu bez przerwy,ten jego stary, ojciec, prawie w każdym liście powtarzał:
    nie wstydź się swoich uczuć, bądź dobry dla ludzi, szanuj wszystkich, bez przerwy
    nakazywał wszystkich obcałowywać, przytulać, ściskać, nawet przyrodę,
    „i pozdrów wody i ziemię, słońce i obłoki litewskie” , jak syn na Litwie był.

    To ma swoje wielkie uzasadnienie, niedoceniane w naszych czasach.

    Gdyby politycy potrafili swoje uczucia wyrażać nie mielibyśmy tych wstrętnych przepychanek , z pewnością.

    Uczucia są cielesne, materialne, czynami wyrażane – tylko, być mogą.

    A Ty mi mówisz , jakowalski, głupot mi nie opowiadaj, Wacek, do psychiatry mnie wysyłasz, a co on może mi poradzić, jak sam, każdy lekarz psychiatra, nie zna przyczyn chorób psychicznych.

    O tym wszystkim, również Jan Kwaśniewski mówi, już pół wieku dziadek się męczy,
    bezskutecznie, niewielu jest w stanie Go zrozumieć.

  204. @jakowalski
    12 grudnia o godz. 11:01 944

    „P.S.
    Szostkiewicz właśnie nam „odjechał” i to absolutnie…”

    Prawdziwa rozpacz człowieka ogarnia na myśl, że taki człowiek jest jednym z czołowych publicystów tygodnika pragnącego uchodzić za najbardziej opiniotwórczy w czterdziesto-milionowym kraju należącym do UE i NATO. A przecież takich jak on jest na Słupeckiej więcej…
    Jak nisko upadła POLITYKA…

  205. http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,102433,21105413,gif-prokuratorzy-dzialali-w-zorganizowanej-grupie-wywozacej.html#BoxNewsImg

    Informacje zawarte w tym linku, mówią tylko pół prawdy. Ten rysunek w filmiku,
    nie jest ścisły, ja to nazywam : sprzedażą kradzionego, to tak , jakby przewoźnik był złodziejem, ukradł leki innemu przewoźnikowi, towar zostawił w aptece/sprzedał/ za pół ceny.
    W rzeczywistości, odbywa się tak, że apteka kupuje od hurtowni lek, płaci gotówką,
    a następnie dnia zwraca lek do hurtowni,z fakturą, po drodze apteka dokonuje sprzedaży leków fikcyjnym kupującym, odprowadza VAT, wszystko odbywa się legalnie,
    ministerstwo przygotowało odpowiednie ustawy, dokonało korekt, Sejm wszystko zaklepał.
    Rzecz ma charakter międzynarodowy, unijny, wszyscy o wszystkim wiedzą,
    tylko „rżną głupa”.
    To jest trudne do zrozumienia, mnie to zajęło kilka lat, zanim zaskoczyłem,
    znam farmaceutów, aptekarzy, którzy za nic nie mogą tego zrozumieć. W pale im
    się to nie może pomieścić.
    Jeszce nie dodałem, lek wraca do hurtowni, a nawet do zagranicznego producenta, który również swoją dolę dostaje.
    O różnicy cen należy pamiętać, w Polsce stanowi 50% ceny producenckiej.
    Ten proceder wszystkim się opłaca, nawet budżetowi UE , dlatego jest tolerowany,
    akceptowany, jako legalny.

  206. @jakowalski
    12 grudnia o godz. 11:01 944
    „P.S.
    Szostkiewicz właśnie nam „odjechał” i to absolutnie…”

    Blog Szostkiewicza to nie tylko „odjechany” Gospodarz ale i – ostro przefiltrowani – internauci. Oto co napisał znany i z tego blogu nijaki „antónio”:

    „antónio
    12 grudnia o godz. 0:25
    Od dawna realizuję swój plan.
    Regularnie kupuję dostęp do niepisowskiej prasy.
    Płacę na oko press i nie jakieś symboliczne 50 zł.
    Płacę na Nowoczesną choć nie będę na nich głosować ale to opozycja i mają kłopoty finansowe.
    Za boga nie kupię pisowskiej gazety czy książki.
    Nie kupuję na stacjach Orlenu chociaż mam świadomość
    ,że w pojedynkę żadnej krzywdy im nie zrobię.”

    Należy szczerze podziwiać faceta, który nie potrafiąc przecież czytać, kupuje „dostęp do niepisowskiej prasy”…

  207. grzerysz, 947
    Krzyzacy z ul. Czerskiej najpierw przejeli na prywatny uzytek majatek publiczny, jakim byla gw
    a teraz zajezdzaja ja na smierc, wzorem lichwiarzy z Wall Street.
    Bardzo szkoda, ze nasi wybrani likwiduja polska prase na poziomie , realizujac program narodowego socjalizmu dla krajow podbitych. Tak jak w Generalnej Guberni, robotnikom w Amazonie i Toyocie potrzebne sa tylko trzy klasy.
    Wyborcza,zanim zaczela przedrukowywac jedynie przemowienia z akademii pierwszomajowych, byla dziennikiem na europejskim poziomie.Jeszcze niedawno Magazyn Swiateczny i Duzy Format to byla powazna lektura. Teraz juz nie.

  208. grzerysz
    12 grudnia o godz. 14:14 947
    No tak, w przypadku Szostkiewicza i „Polityki” to śmiech pusty mnie ogarnia i zarazem trwoga…
    12 grudnia o godz. 14:50 949
    Niejaki „antónio” jest typowym PO-wskim wykształciuchem, pozbawionym zarówno wiedzy jak też i inteligencji.

  209. Wyzysk – 12 grudnia o godz. 18:04 950
    Chyba 4 klasy, ale tak było tylko do Stalingradu. Później otwarto na nowo politechniki w Warszawie i Lwowie oraz SGH w Warszawie pod nazwą Miejskiej Szkoły Handlowej.

  210. Wacławie,
    12 grudnia o godz. 14:13 946
    Zasady moralne są względne i narzucane ludziom arbitralnie, a więc to, co w jednym miejscu i czasie jest uważane za moralne, w innym miejscu i czasie jest moralnie potępiane – weźmy na przykład niewolnictwo, pracę dzieci czy też małżeństwa zawierane z 12-letnimi dziewczynkami.
    Rozum ludzki jest zaś bardzo zawodnym narzędziem, a więc nie można się po nim za dużo spodziewać poza tym, że wytworzy on inteligencję następnej, doskonalszej generacji, która znajdzie wreszcie sposób na bezkonfliktowe powiązanie interesu jednostki z interesem społecznym.
    A kobieta im mądrzejsza, tym jest (na ogół) mniej sprawna seksualnie. Według twoich ulubionych protestantów, to ludzie żyją zaś po to, aby pracować, a nie aby być szczęśliwymi czy też aby mieć przyjemności. Daj sobie też spokój z tym narkomanem Witkacym – artysta z niego był bowiem dość przeciętny, a tylko skandalistą bywał on ponadprzeciętnym.
    Poza tym, to zdarzają się dobrzy psychiatrzy. Pamiętaj – lekarz nie musi znać przyczyn choroby, aby cię z niej wyleczyć, jako że medycyna wciąż NIE jest nauką, a sztuką, tylko częściowo opartą na nauce, tak jak np. architektura czy muzyka.
    12 grudnia o godz. 14:41 948
    To wszystko jest wynikiem tego, że lekarstwa produkuje się dla zysku a nie w celu leczenia ludzi.

  211. Wyzysk,
    Co to znaczy, że każde przedsiębiorstwo chcące „uciec” z UK do „obcych” będzie mogło być przejęte przez pracowników i skarb państwa zapewni na to przejecie fundusze? Przecież rząd nie może w UK zabronić właścicielom firmy przeniesienia zagranicę kapitału firmy i jej know how, w tym jej patentów oraz zabrania ze sobą kluczowych pracowników oraz listy klientów. Przecież firma przenosząc się zagranicę, nie utraci swych klientów, a nawet ich zyska, jako że sens ma przeniesienie firmy zagranicę tylko wtedy, jeżeli tam będzie miała ona niższe koszta produkcji, a więc będzie ona bardziej konkurencyjna niż pozostając w UK.
    Jedynym realnym rozwiązaniem w celu zatrzymania firm w kraju (tu konkretnie w UK) są więc tylko i wyłącznie cła na import oraz współpraca rządu z przedsiębiorstwami przemysłowymi, polegająca na finansowaniu przez rząd prac badawczo-rozwojowych w tym produkcji i testowania prototypów. Wychodząc z UE, UK będzie mogła zaś prowadzić taką niezależną, będąca w interesie Brytyjczyków, politykę gospodarczą.

  212. jakowalski,12 grudnia, 18:50
    Jak na razie o przyszlym programie gospodarczym Partii Pracy pod przywodztwem Jeremy Corbyna dla Anglii mowi tylko awangardowy profesor ekonomii z Nowego Jorku, popularny prelegent emitowany na youtube, Richard Wolff.
    Wolff twierdzi, ze kazde przedsiebiorstwo, ktore bedzie chcialo zlikwidowac dzialalnosc, sprzedac sie innemu przedsiebiorstwu albo gieldzie czy przeniesc sie za granice, pracownicy przy pomocy finansowej rzadu beda mogli wykupic i prowadzic je dalej jako kooperatywe.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Right_of_first_refusal
    Rzad angielski bedzie probowal prowadzic polityke dla dobra ogolu, dla ktorego czasami trzeba poswiecic jednostke jak strazaka czy zolnierza.

  213. wyzysk
    13 grudnia o godz. 5:59
    I tak powinno być !!!
    Człowiek może przetrwać tylko w stadzie dlatego interes stada jest ważniejszy od interesu jednostki.. Każdy, kto interes osobisty przedkłada nad interes stada a już w szczególności jego kosztem winien być z tego stada wykluczony.
    To co ludzie wytwarzają, usługi, które świadczą mają zaspokajać ich potrzeby oraz być przeznaczone na wymianę na to, czego sami wytworzyć nie mogą..
    Każdy członek społeczności , na miarę swych sił , umiejętności i wiedzy winien uczestniczyć w tym procesie i proporcjonalnie do wniesionego wkładu mieć swój udział w efektach..

  214. Wyzysk i Kaesjot
    Nie zrozumieliście mojego wpisu. Ja NIE neguję tego, że interes społeczeństwa jako całości jest ważniejszy od interesu jednostki, a tylko wam tłumaczę, ze w warunkach kapitalizmu niemożliwy jest do zrealizowania pomysł, aby dla każdego przedsiębiorstwa, które będzie chciało zlikwidować swoją działalność, sprzedać się innemu przedsiębiorstwu albo giełdzie czy też przenieść się za granice, to pracownicy przy pomocy finansowej rządu czyli podatników, będą mogli je wykupić i prowadzić je dalej jako kooperatywę, jako że oznaczało by to, że rząd musiałby de facto nacjonalizować takie przedsiębiorstwa za odpowiednią opłatą, czego by nie wytrzymał budżet państwa, jako że jeżeli taki np. Rolls Royce (dział silników lotniczych, jako że dział produkcji samochodów dawno temu już przejęli Niemcy) chciałby się przenieść, powiedzmy z UK do Polski, to rząd Zjednoczonego Królestwa musiałby by albo tej firmie na to pozwolić albo też ją w całości wykupić, w tym wykupić jej patenty, warte miliardy funtów. A z kolei firma, która nie ma patentów czy też swoich własnych technologii albo swojej własnej, wyłącznej bazy klientów, jest praktycznie nic nie warta i nie ma sensu jej wykupywania, jako że nie da ona sobie rady na rynku.
    Pomysł Corbyna jest więc typowym połowicznym, a więc nikogo nie zadowalającym pomysłem laburzystowskim, czyli skazanym z góry na porażkę, jako że ideologia laburzystów oparta jest przecież na afirmacji kapitalizmu z niewielkimi jego poprawkami, które w teorii maja służyć poprawie warunków pracy i płacy klasy pracującej (working class), ale ponieważ są one niezgodne z naturą kapitalizmu, czyli dążeniem firm do maksymalizacji zysku, to są one w dłuższym okresie czasu skazane na fiasko, jako że tak samo jak nie da się pogodzić ognia z wodą, tak samo nie da się pogodzić kapitalizmu z poprawą warunków pracy i płacy ludzi pracy.
    Poza tym, to historia zna wiele przypadków, kiedy pracownicy przejmowali bankrutujące przedsiębiorstwa, ale długo one nie funkcjonowały, jako że albo zabrakło im kapitału, albo też byli ono bojkotowani przez kapitalistyczne otoczenie, które utrudniało im zbyt ich produkcji oraz odmawiało kredytowania takiej firmy. Idea Corbyna, choć z pozoru pociągająca, nie jest możliwa do realizacji bez głębokich zmian w prawie brytyjskim, zmian ograniczających tak daleko prawo do własności kapitału, że niemożliwe jest ona do przeprowadzenia w drodze ewolucyjnej, czyli przez parlament, a więc wymaga ona przeprowadzenia w UK rewolucji, która z kolei spotkać się musi z bardzo silnym oporem tamtejszego i międzynarodowego kapitału. Corbyn ma oczywiście jak najlepsze chęci, ale nimi jest przecież piekło wybrukowane.

  215. akowalski
    13 grudnia o godz. 10:00
    A co proponujesz w kwestii uspołecznienia gospodarki ?
    Jeśli wszystko jest niemożliwe do zmienienia to po cholerę sobie tym głowę zawracać.
    Żyjmy jak jest i miejmy wszystko w d …

  216. Kaesjot – 13 grudnia o godz. 12:09 958
    Od dawna przecież postuluję uspołecznienie kluczowych gałęzi gospodarki, takich jak górnictwo, szczególnie zaś wydobycie nośników energii, szeroko pojętej energetyki, a więc łącznie z przetwórstwem ropy naftowej, telekomunikacji, transportu kolejowego, dróg (konkretnie prywatnych autostrad), większych zakładów przemysłowych, sieci supermarketów a przede wszystkim sektora finansów a także wielkich gospodarstw rolnych (w naszych warunkach ponad 50 hektarów). To jest zaś jak najbardziej możliwe – trzeba tylko tego chcieć. Prywatne czy też spółdzielcze mogą zaś pozostać rodzinne gospodarstwa rolne do 50 hektarów, mniejsze sklepy, usługi typu krawiectwa, szewstwa, napraw samochodów czy też sprzętu mechanicznego, elektrycznego i elektronicznego używanego w gospodarstwach domowych i rodzinnych gospodarstwach rolnych etc. Niemożliwe jest zaś uczynienie z kapitalizmu ustroju sprawiedliwego, jako że kapitalizm z definicji jest ustrojem niesprawiedliwym, jako że opiera się on na wyzysku i przymusie – konkretnie na wyzysku mas ludzi pracy przez garstkę posiadaczy kapitału na przymusie pracy dla ogromnej większości ludności, czyli dla wszystkich poza garstką posiadaczy kapitału.

  217. Panie Redaktorze,
    Przejdźmy do spraw poważnych. Cytuję z „Wyborczej”
    W ciągu najbliższych kilkunastu lat zniknie 47% miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych. Pierwszymi ofiarami postępującej automatyzacji padną pracownicy transportu i logistyki. Kolejni będą pracownicy produkcji i pracownicy biurowi – prognozuje Uniwersytet w Oxford w badaniu z maja 2016 r.
    Nad pozbawieniem zajęcia taksówkarzy intensywnie pracuje Elon Musk. Pomiędzy badaniami nad sztuczną inteligencją i przygotowaniami do kolonizacji Marsa zuchwały miliarder jest coraz bliższy wprowadzenia na rynek bezzałogowych autonomicznych taksówek. Czy zdaje sobie sprawę, jak brzemienne w skutki dla światowego rynku pracy mogą okazać się jego projekty? Całkowicie.
    – Trzeba szybko zintegrować zautomatyzowany świat sztucznej inteligencji z życiem ludzkim. Cała ta automatyzacja skończy się najprawdopodobniej wprowadzeniem bezwarunkowego dochodu podstawowego – oświadczył Musk w listopadzie.
    Bezwarunkowy dochód gwarantowany (BDG): niezależnie od tego, co i czy robisz, czy i ile zarabiasz, dostajesz od państwa stałą kwotę pieniędzy, którą wydajesz, jak chcesz. Jeszcze niedawno sama myśl o takim rozwiązaniu w większości ekonomicznych kręgów wydawała się moralnie nie do zaakceptowania. Bo pieniądze „za nic” rozleniwiałyby i nikt już nie poszedłby do pracy.
    Teraz, gdy ludzką pracę coraz częściej zastępują technologie, o takim rozwiązaniu mówi nie tylko znany z niezwykle śmiałych wizji Musk, ale pomysł na poważnie testują kolejne miasta. W styczniu taki eksperyment po raz pierwszy ruszy na poziomie całego kraju – Finlandii. Wiecej tu:
    http://wyborcza.biz/biznes/1,147666,21177941,przyszlosc-rynku-pracy-najpierw-cyfrowe-tsunami-potem-wszyscy.html#BoxBizLinkZ20

  218. C.d. ad BDG:
    Powodów wprowadzenia bezwarunkowego dochodu gwarantowanego czyli BDG jest wiele.
    Po pierwsze: dla walki z biurokracją. Do obsługi osób bezrobotnych lub korzystających z różnych świadczeń pomocy społecznej potrzeba rzeszy urzędników, którzy przyjmują i analizują wnioski, gromadzą i wystawiają dokumenty. Pieniądze na obsługę właściwego rozdysponowania świadczeń są wysokie, a same świadczenia, które otrzymują klienci znajdujący się na końcu tego łańcucha, niskie. Wprowadzenie BDG miałoby spowodować, że znikną zbędne wydatki, a zaoszczędzone pieniądze trafią bezpośrednio do kieszeni obywateli – bez żadnej weryfikacji.
    Po drugie: BDG ma motywować do pracy. Wielu beneficjentów pomocy społecznej nie podejmuje innych zajęć wyłącznie dlatego, że dorobienie nawet niewielkich pieniędzy oznaczałoby dla nich utratę zasiłku. A tracąc zasiłek, nie byliby w stanie przeżyć z prac dorywczych. Obawiając się utraty bezpieczeństwa, trwają w tym demotywującym stanie. Bezwarunkowe wpływy spowodowałyby, że mogliby przestać obawiać się przekroczenia progu dochodowego.
    Po trzecie: chodzi o przyszłość całego społeczeństwa. Europejska piramida demograficzna nie pozostawia złudzeń: starzejemy się. Coraz bardziej potrzebne zajęcia opiekuńcze są nisko opłacane nie cieszą się szczególnym szacunkiem. Badacze liczą, że mając stały podstawowych dochód, bezrobotni będą częściej podejmować zajęcia wprawdzie gorzej opłacane, ale potrzebne czy twórcze.
    I po czwarte: do tej pory bezrobocie w Europie spadało. Ale już wkrótce ten trend ma się odwrócić. Rosnąca automatyzacja oznacza nie tylko rosnące bezrobocie, ale też rosnące nierówności. Analitycy rynku pracy prognozują: podczas gdy rzesze osób bez pracy będą popadały w coraz większe wykluczenie i biedę, garstka posiadaczy maszyn będzie zbijała astronomiczne majątki.
    Tylko że produkty wytworzone przez ich maszyny ktoś musi kupić. Tylko kto, jeśli większość społeczeństwa nie będzie posiadała stałych dochodów? (koniec cytatu).
    O tym, że roboty nie kupują w ogóle koszul i leków, a właściciele robotów wykupią tylko niewielki procent światowej produkcji koszul i lekarstw pisał dawno temu Stanisław Lem w„Dziennikach gwiazdowych” , a dokładniej w Podróży 24 Ijona Tichego. Otóż problem z narastającym bezrobociem technologicznym „rozwiązano” na planecie (nomen omen) Indiotów budując machinę zwaną DUPA (Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego), która to w pełni automatyczna machina przerabiała owych Indiotów, na początku proletariuszy zwanych tam „tyrałami”, a zbędnymi przecież po całkowitym zautomatyzowaniu przemysłu, rolnictwa, handlu oraz innych usług na ich planecie, na lśniące krążki, którymi wykładano w estetyczne wzory reprezentacyjne place i ulice ich planety. Pod koniec, kiedy zabrakło już bezrobotnych proletariuszy czyli tyrałów, owa DUPA wzięła się za ocalałych początkowo z tego zmechanizowanego pogromu kapitalistów. nazywanych tam „dostojnymi”.
    Po prostu każda rewolucja, w tym i technologiczna, „zjada” po pewnym czasie swoje dzieci, a w przypadku technologicznej są to wszyscy ludzie. Nie oszukujmy się – prof. Hawking, najwybitniejszy żyjący współczesny uczony, przestrzega nas przed sztuczną inteligencją (AI), która uczyni zbędnymi nie tylko zwyczajnych ludzi, ale wyeliminuje ona ze stanowisk pracy nawet geniuszy, jako że człowiek nie jest w stanie, z powodu biologicznych ograniczeń swojego mózgu, przekroczyć progu IQ w wysokości około 200, a „sztuczny” rozum może, jako że jest on (będzie) inaczej zbudowany niż mózg ludzki, na tej samej zasadzie, na jakiej samochód jest szybszy od najszybszego człowieka czy zwierzęcia. I o tym pisał także Stanisław Lem w „Golemie”.
    Ciekawe, że ulubiony lemolog Lema, czyli prof. Jerzy Jarzębski z UJ, komentując dla zbiorowego wydania dzieł Lema (Interart, Warszawa, 1994) „Dzienniki gwiazdowe” a więc też i tę podróż, napisał, że to był błąd albo celowe przekręcenie kapitalistycznej rzeczywistości przez Lema, jako że, zdaniem Jarzębskiego (nota bene polonisty a nie ekonomisty) współczesny kapitalizm dawno temu rozwiązał problem bezrobocia. Cytuję:
    „Lem napisał swe Dzienniki z niebywałą zręcznością. Trzeba było ostatecznie zmylić cenzora — szczególnie w stalinowskich czasach dociekliwego — i napisać coś, co dałoby się odczytywać na dwa sposoby. Najlepiej widać to w Podróży dwudziestej czwartej, która na powierzchni jest kpiną z rzekomo (sic) nieuchronnych ekonomicznych sprzeczności rozsadzających kapitalistyczne demokracje. Autor ostentacyjnie pomija oczywisty fakt, że owe sprzeczności dawno już zostały na Zachodzie rozwiązane (sic). Jego niby-Ameryka nic nie wie o idei welfare state, próbuje się za to leczyć całkiem po sowiecku — przez wprowadzenie „absolutnego porządku”, a jej mechaniczny władca nie umie wyobrazić go sobie inaczej, jak w postaci deseniu układanego na polach z obywateli przerobionych w standardowe krążki. Istny „żywy obraz” z moskiewskiego czy pekińskiego stadionu!”
    Jerzy Jarzębski „Spór między Munchhausenem a Guliwerem” (napisane w okolicach roku 1994)
    http://solaris.lem.pl/ksiazki/beletrystyka/dzienniki-gwiazdowe/67-poslowie-dzienniki
    Jak widać, kiedy nawet dobry polonista bierze się za ekonomię i politykę, to popełnia błędy, tyle że nie tragiczne, a wręcz tragikomiczne, jako że myli on welfare state, czyli tzw. państwo dobrobytu z likwidacją bezrobocia, nie wiedząc w swej naiwności ducha i braku nawet elementarnej wiedzy z dziedziny ekonomii i politologii, że welfare state nie jest w stanie zwalczyć przyczyn bezrobocia, a tylko może złagodzić niektóre jego skutki, że „leczenie” nieuchronnego przecież w kapitalizmie bezrobocia technologicznego poprzez zasiłki dla bezrobotnych, nawet tak wysokie jak w najbogatszych państwach kapitalistycznych w najlepszych ich latach, czyli z grubsza w latach 1950., 1960. i 1970, jest tak samo nieskuteczne, jak leczenie nowotworów złośliwych (czyli tzw. raka) środkami znieczulającymi, w tym nawet tak silnymi jak n.p. morfina, że to jest tylko maskowanie objawów, a nie leczenie choroby toczącej dany organizm – czy to raka toczącego organizm ludzki, czy też bezrobocia toczącego społeczeństwa kapitalistyczne. Pomijam tu już to, że owo umiłowanie do estetycznych deseniów cechuje także reżymy kapitalistyczne – nie tylko III Rzeszy Hitlera czy Italii Mussoliniego a nawet i USA czy Francji – wystarczy popatrzeć na plan Waszyngtonu albo na zdjęcia lotnicze stolicy USA czy też podobnie spojrzeć na śródmieście Paryża, radykalnie przebudowane za czasów Napoleona III, aby ułatwić policji rozbijanie robotniczych manifestacji, poprzez likwidację wąskich uliczek i zastąpienie ich szerokimi, prostymi bulwarami, jakże idealnymi dla szarży dawniej kawalerii a dziś samochodów z armatkami wodnymi na obywateli protestujących przeciwko nadużyciom władzy.
    Co więcej, sam Lem, obawiając się negatywnego przyjęcia tej podróży w USA, odradzał swojemu tłumaczowi, czyli M. Kandlowi, przetłumaczenie tej podróży (patrz „Sława i fortuna. Listy do Michaela Kandla”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013). Niemniej Kandel przetłumaczył tę podróż, tyle że z Indiotów zrobił po Phools, aby nie obrazić Indian i Indusów (amerykańska polityczna poprawność, dochodząca obecnie do szczytów absurdu). Anglojęzyczna Wikipedia, aby uniknąć krytyki kapitalizmu, tak oto streściła tę podróż, usuwając z niej wszelakie aluzje do kapitalizmu: „Elsewhere Tichy meets a race of aliens (called “Indioci” in the Polish original, “Phools” in the English translation) who, desiring perfect harmony in their lives, entrust themselves to a machine which converts them into shiny discs to be arranged in pleasant patterns across their planet.” (Wikipedia, hasło Ijon Tichy).
    Pozdrawiam
    LK