Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

12.01.2017
czwartek

Pierwsze: będziesz sterował postępem!

12 stycznia 2017, czwartek,

Wracamy do Atlasu. Wiemy już, że kapitalizm pompuje nierówności. Wiemy też, że nierówności są zabójcze dla politycznej i społecznej spójności każdej wspólnoty. A kto nie wierzy, niech spojrzy na dzisiejszą Polskę. Dodajmy więc dwa do dwóch. Co nam wychodzi?

Na początku stycznia zmarł angielski ekonomista Anthony Atkinson. Był jednym z nestorów ekonomicznych badań nad nierównościami. Jednym z pierwszych ekonomistów, którzy pokazywali, że liczy się nie tylko rozmiar ciastka (jak zwiększać PKB), ale również sposób dzielenia narodowego bogactwa.

W roku 2015 ukazała się książka Atkinsona „Inequality. What Can Be Done?”. Coś w rodzaju jego naukowego testamentu. Niedługo po tym robiłem z Atkinsonem rozmowę dla POLITYKI, w której Anglik co nieco o swoim projekcie opowiedział. Kto ciekaw, niech sobie zajrzy.

W Nowym Atlasie chciałbym zaproponować przejście kawałka naszej drogi śladami Atkinsona (za inspirację, by to zrobić, dziękuję redakcyjnemu koledze Grześkowi Rzeczkowskiemu). Chodzi o pogłębienie jego 15 bardzo konkretnych i realnych politycznie propozycji na zmniejszanie nierówności. Tu i teraz. To jest właśnie sedno naukowego testamentu ekonomisty. No bo jeśli dodamy dwa do dwóch, to wyjdzie nam, że walka z nierównościami (najróżniejszymi) jest kluczem i największym politycznym zadaniem na kilka następnych dekad. A skoro tak, to warto wiedzieć, JAK właściwie się te nierówności obniża.

Dziś Atkinsona propozycja 1. Która brzmi tak: kierunek zmiany technologicznej musi być przedmiotem uwagi decydentów politycznych. Bo postęp (mechanizacja, robotyzacja) jest dobry. Tyle że trzeba nim sterować. Postęp technologiczny jest jak nurt wodny. Jeśli go nie opanujemy, to on nas porwie i zniszczy to, co zbudowaliśmy. Cała sztuka polega na tym, by nad nim zapanować. A jak zapanować nad presją poszukiwania zysku poprzez automatyzacje pracy?

Można. Jest przecież tak, że państwo wciąż odgrywa kluczową rolę w powstawaniu innowacji. Niektórzy (na przykład Mariana Mazzucato, autorka wydanej właśnie po polsku bestsellerowej książki „Przedsiębiorcze państwo”, rozmowę w POLITYCE znajdziecie tutaj) twierdzą nawet, że państwo stoi za WSZYSTKIMI kluczowymi technologiami (od ekranu dotykowego po syntezator głosu SIRI), które stanowią o sukcesie Smartfona. Jeśli więc jest tak, że państwo wciąż wyznacza kierunki rozwoju technologicznego, a biznes przychodzi dopiero na gotowe, to trzeba wykorzystać tę przewagę. Czyli uzależnić państwowe subsydiowanie innowacji – czy to na etapie finansowania, licencjonowania, czy regulowania rynku – od tego, czy dany wynalazek jest obliczony na wspieranie czynnika ludzkiego, czy też na jego eliminację.

Niestety, w przypadku wielkich publicznych projektów inwestycyjnych ostatnich lat, jak choćby amerykański Grand Challenge (pojazdy bez kierowcy) czy unijny PROMETHEUS (automatyzacja ruchu miejskiego), takich argumentów w ogóle nie brano pod uwagę. Czas to zmienić. Przestańmy się więc – powiada Atkinson – ekscytować tym, że jakieś rozwiązanie zwiększy wydajność. Pytajmy, jakie będą społeczne konsekwencje tej zwiększonej wydajności? I jak rozdzielić związane z nią zyski. Dziś jest tak, że wspomniane już firmy z Doliny Krzemowej uznały swoje zyski za coś, co się im w oczywisty sposób należy. I nie bardzo chcą się nimi dzielić. To, że ich produkty bazują na sfinansowanych z publicznych pieniędzy technologiach, nikogo nie obchodzi. Takich błędów nie wolno nam powtórzyć.

Dlaczego więc nie przekierować strumienia publicznych pieniędzy na usługi publiczne? Na przykład na służbę zdrowia. Zadziała to tak: państwo wyda więcej na to, by więcej lekarzy mogło oferować powiedzmy leczenie problemów z kręgosłupem. To będzie oznaczało, że powszechność tego zabiegu się podniesie (skróceniu ulegną na przykład kolejki). W tej sytuacji będzie na nie stać nie tylko lepiej sytuowanych, ale również klasy niższe (to problem bardzo widoczny w krajach anglosaskich). Klasy niższe z lepszym kręgosłupem to z kolei więcej zdrowych pracowników, którzy mogą pracować dłużej i wydajniej. Zysk dla gospodarki (zwiększona produktywność) jest więc na koniec spory. A jednocześnie nie ma efektu negatywnego w postaci eliminowania pracowników z rynku.

W tym sensie w gorącym ostatnio temacie przyszłości pracy (według różnych szacunków od 50 do 80 proc. ludzkich zawodów, które znamy dziś, ma potencjał do pełnej automatyzacji) tkwi pewna nadzieja. Być może gdy roboty zaczną pożerać pracę już nie tylko proletariatu, ale również „białych kołnierzyków” (prawnicy, lekarze, dziennikarze etc.), zachodnie społeczeństwa uświadomią sobie wreszcie powagę sytuacji. I że zamiast tylko mówić o konieczności zwiększenia inwestycji w kapitał ludzki (edukacja, zdrowie, nauka) – zaczną to wreszcie robić. Bo zmiany zostaną wymuszone przez coraz szersze masy społeczne zagrożone pauperyzacją i dojmującym spadkiem statusu społecznego.

To jednak dopiero początek Atkinsonowskich propozycji walki z nierównościami. Ciąg dalszy nastąpi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 77

Dodaj komentarz »
  1. Hitlerowcy świetnie sterowali postępem. Zakładali obozy pod szyldem „Arbeit mach frei” rozwiązując przy tym postępowo za jednym zamachem problemy bezrobocia, różnic narodowościowych i systemów emerytalnych.

    Czy autorowi też o taki postęp chodzi?

  2. Pompowali „równości” na siłę w PRL , innych demoludach,na Kubie ,Wenezueli.W Chinach trochę nie wyszło bo odpuścili , przestali pompować i wyszło im to na dobre.Natury ludzkiej nawet Atkinson nie zmieni. Pozostaje szukanie Złotego Środka Redystrybucji i z lepszym lub gorszym skutkiem go realizować albo dodałbym jeszcze Koreę Północną gdzie problem redystrybucji i przepompowania został dosyć skutecznie rozwiązany.

  3. Snake,
    Bezrobocie w III Rzeszy wyeliminowano w zupełnie inny sposób. Nie uprawiaj taniej demagogii.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. By Państwo rosło w siłę a ludziom żyło się dostatniej.
    Atkinson na to liczył .
    Może Trump ucieleśni.
    Trump Tower w każdej pipidówce .

    Ale..coś się dzieje ..w Kaliforni realizujacej program „first mile last mile” .Dojść do komunkacji publicznej z domu i potem od komunikacji publicznej do pracy.
    Sprzedaż samochodów w USA spadła wyrażnie.
    Nie chcą .Liczą na fm/lm.
    Może tylko moda a może trynd.

  6. Prospector
    1. Nie ma czegoś takiego jak „złoty środek”, Jest tylko optimum, które często bywa na poziomie minimum albo maksimum.
    2. Korea Północna jest zaś od dawna państwem (neo)feudalnym, z dziedzicznym tronem dynastii Kimów i z ideologią nie marksistowską, a samowystarczalności (dżucze) oraz kultem „wiecznie żyjącego” prezydenta (de facto króla albo nawet cesarza) Kim Ir Sena, a więc jako państwo feudalne ma ona ogromną rozpiętość w dochodach i stanie posiadania pomiędzy najbogatszymi a najuboższymi. Nie uprawiaj więc taniej demagogii.

  7. Panie Redaktorze,
    Zacznijmy od tego, że w społeczeństwach z niskimi podatkami dla bogatych, a więc z dużymi różnicami w majątkach i dochodach nie jest możliwa demokracja a tylko plutokracja (władza bogaczy), która zresztą w kapitalizmie rynkowym praktycznie zawsze degeneruje się w kierunku ochlokracji (rządów hołoty), jako że w kapitalizmie najbogatsi są z reguły tylko zwykłą hołotą.

  8. Panie Redaktorze – dalej:
    1. Postęp techniczny „jako taki” nie jest ani dobry ani zły,a le jest on zły w kapitalizmie. Zacznijmy może od tego, że na każdym etapie rozwoju ludzkości, może tylko poza prymitywną technologicznie wspólnotą pierwotną, funkcjonującą dziś chyba już tylko tylko gdzieś u australijskich Aborygenów, Indian w Amazonii czy też wśród Eskimosów, wypracowujemy zawsze jakąś nadwyżkę – w rozwiniętych krajach, a więc też i w Polsce, obecnie bardzo wysoką, a więc problemem jest tylko jak tę nadwyżkę rozdzielić. I tu się różnimy, jako że konserwatyści i liberałowie czyli prawica i centrum chcą ją dzielić niesprawiedliwie, czyli według wkładu kapitału, co z góry preferuje niewielką a bogatą mniejszość, kosztem ogromnej, a relatywnie a często też i bezwzględnie ubogiej większości, zaś lewica chce tą nadwyżkę dzielić sprawiedliwie, czyli według wkładu pracy, uwzględniając przy tym prawa tych, którzy nie są w stanie pracować, czy to z powodu wieku albo choroby czy inwalidztwa, czy też, last but not least, z powodu bezrobocia, które jak wiemy jest nieodłączną cechą kapitalizmu – ustroju, w którym się produkuje i zatrudnia ludzi NIE po to, aby zaspokoić potrzeb ludności, ale aby wytworzyć dodatkowy zysk dla i tak już obrzydliwie wręcz bogatej mniejszości posiadającej w swych brudnych rękach kapitał. Nie muszę tu chyba tłumaczyć, ze utrzymanie takiego status grozi wybuchem kolejnej rewolucji, w której znów najbogatsi stracą nie tylko swoje majątki, ale także i swoje głowy. Tak więc to w interesie najbogatszych leży wprowadzenie, i to jak najprędzej, owego dochodu minimalnego, który utrzyma popyt na produkowane przez nich towary. Inaczej, to czeka ich los Dostojnych z planety Indiotów, jak u Lema w Podróży 24 z „Dzienników gwiazdowych”.
    Przypominam tu, że o tym, iż roboty nie kupują praktycznie żadnych towarów, a właściciele robotów wykupić są w stanie tylko niewielki procent światowej produkcji towarów, pisał dość dawno temu Stanisław Lem w „Dziennikach gwiazdowych”, a dokładniej w Podróży 24 Ijona Tichego. Otóż problem z narastającym bezrobociem technologicznym „rozwiązano” na planecie (nomen omen) Indiotów budując tam w pełni automatyczną machinę zwaną DUPA (Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego), która przerabiała owych Indiotów, na początku Proletariuszy zwanych tam „Tyrałami”, a zbędnymi przecież po całkowitym zautomatyzowaniu przemysłu, rolnictwa, handlu oraz innych usług na ich planecie, na lśniące krążki, którymi wykładano w estetyczne wzory reprezentacyjne place i ulice ich planety. Pod koniec, kiedy zabrakło już bezrobotnych Proletariuszy czyli Tyrałów, owa DUPA wzięła się za ocalałych początkowo z tego zmechanizowanego pogromu kapitalistów, nazywanych tam „Dostojnymi”.
    Ciekawe, że ulubiony lemolog Lema, czyli prof. Jerzy Jarzębski z UJ, komentując dla zbiorowego wydania dzieł Lema (Interart, Warszawa, 1994) „Dzienniki gwiazdowe” a więc też i tę podróż, napisał, że to był błąd albo celowe przekręcenie kapitalistycznej rzeczywistości przez Lema, jako że, zdaniem Jarzębskiego (nota bene polonisty a nie ekonomisty) współczesny kapitalizm dawno temu rozwiązał problem bezrobocia. Cytuję: „Lem napisał swe Dzienniki z niebywałą zręcznością. Trzeba było ostatecznie zmylić cenzora — szczególnie w stalinowskich czasach dociekliwego — i napisać coś, co dałoby się odczytywać na dwa sposoby. Najlepiej widać to w Podróży dwudziestej czwartej, która na powierzchni jest kpiną z rzekomo (sic) nieuchronnych ekonomicznych sprzeczności rozsadzających kapitalistyczne demokracje. Autor ostentacyjnie pomija oczywisty fakt, że owe sprzeczności dawno już zostały na Zachodzie rozwiązane (sic). Jego niby-Ameryka nic nie wie o idei welfare state, próbuje się za to leczyć całkiem po sowiecku — przez wprowadzenie „absolutnego porządku”, a jej mechaniczny władca nie umie wyobrazić go sobie inaczej, jak w postaci deseniu układanego na polach z obywateli przerobionych w standardowe krążki. Istny „żywy obraz” z moskiewskiego czy pekińskiego stadionu!” – Jerzy Jarzębski „Spór między Munchhausenem a Guliwerem” (napisane w okolicach roku 1994) – link poniżej:
    http://solaris.lem.pl/ksiazki/beletrystyka/dzienniki-gwiazdowe/67-poslowie-dzienniki
    Jak widać, kiedy nawet dobry polonista bierze się za ekonomię i politykę, to popełnia on kardynalne wręcz błędy, tyle że nie tragiczne, a wręcz tragikomiczne, jako że myli on welfare state, czyli tzw. państwo dobrobytu z likwidacją bezrobocia, nie wiedząc w swej naiwności ducha i braku nawet elementarnej wiedzy z dziedziny ekonomii i politologii, że welfare state nie jest w stanie zwalczyć przyczyn bezrobocia, a tylko może złagodzić niektóre jego skutki, że „leczenie” nieuchronnego przecież w kapitalizmie bezrobocia koniunkturalnego (cyklicznego) a szczególnie zaś technologicznego poprzez zasiłki dla bezrobotnych, nawet tak wysokie jak w najbogatszych państwach kapitalistycznych w najlepszych ich latach, czyli z grubsza w latach 1950., 1960. i 1970, jest tak samo nieskuteczne, jak leczenie nowotworów złośliwych (czyli tzw. raka) środkami znieczulającymi, w tym nawet tak silnymi jak n.p. morfina, że to jest tylko maskowanie objawów, a nie leczenie choroby toczącej dany organizm – czy to raka toczącego organizm ludzki, czy też bezrobocia toczącego społeczeństwa kapitalistyczne. Pomijam tu już to, że owo umiłowanie do estetycznych deseniów cechuje także reżymy kapitalistyczne – nie tylko III Rzeszy Hitlera czy Italii Mussoliniego a nawet i USA czy Francji – wystarczy popatrzeć na plan Waszyngtonu albo na zdjęcia lotnicze stolicy USA czy też podobnie spojrzeć na śródmieście Paryża, radykalnie przebudowane za czasów Napoleona III, aby ułatwić policji rozbijanie robotniczych manifestacji, poprzez likwidację wąskich uliczek i zastąpienie ich szerokimi, prostymi bulwarami, jakże idealnymi dla szarży dawniej kawalerii a dziś samochodów z armatkami wodnymi na obywateli protestujących przeciwko nadużyciom władzy.
    Co więcej, sam Lem, obawiając się negatywnego przyjęcia tej podróży w USA, odradzał swojemu tłumaczowi, czyli M. Kandlowi, przetłumaczenie tej podróży (patrz „Sława i fortuna. Listy do Michaela Kandla”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013). Niemniej Kandel przetłumaczył tę podróż, tyle że z Indiotów zrobił on Głupaków czyli Phools, aby nie obrazić Indian i Indusów (amerykańska polityczna poprawność, dochodząca obecnie do szczytów absurdu). Anglojęzyczna Wikipedia, aby uniknąć krytyki kapitalizmu, tak oto streściła tę podróż, usuwając z niej wszelakie aluzje do kapitalizmu: „Elsewhere Tichy meets a race of aliens (called “Indioci” in the Polish original, “Phools” in the English translation) who, desiring perfect harmony in their lives, entrust themselves to a machine which converts them into shiny discs to be arranged in pleasant patterns across their planet.” (Wikipedia, hasło Ijon Tichy).
    Pozdrawiam
    LK

  9. Na mój Googiel wpadł był, bez mojego udziału, dzisiaj,
    taki link, są dwie części tego wykładu, pani dr Miry Modelskiej
    https://www.youtube.com/watch?v=ggjuDpWByfY

    Wiem, że nikomu nie zaszkodzę, dla mnie rzecz jest prosta, z konieczności
    żyję tym od prawie 30 lat…
    Wiem, że na blogach Polityki – nawet Jakowalski tego nie zrozumie, o co
    chodzi z tym globalizmem. Bo jest wychowany, wyedukowany na marksizmie,
    kapitalizmie, teoretycznie, oczywiście, bo żadnej praktycznej działalności
    gospodarczej nie prowadził w swoim życiu. A bez doświadczenia praktycznego
    to może być bardzo trudne do zrozumienia.

    Jakowalski, kapitalizm, marksizm , jako idee — to są aniołki przy globalizmie.
    Pani Dr o globalizmie mówi prawie dwie godziny. Warto posłuchać.
    Mam nieprzyjemnie doświadczenie, z wyjaśnianiem, na czym polega globalizm
    – praktycznie , nie udało mi się znaleźć człowieka, który by chciał słuchać,
    najczęściej słyszałem: przestań pieprzyć!

    Dotarło również do mojej świadomości, tego nawet pani Modelska nie zauważyła,
    że bardzo mało ludzi, na poziomie jednego procenta naszej zachodniej populacji,
    jest w stanie to pojęcie — globalizm — zrozumieć.
    Podobnie jest z pojęciem komunizm, kapitalizm, socjalizm, marksizm…

    Bez zrozumienia istoty globalizmu, wszelkie dywagacje, o tym co jest, są bezprzedmiotowe.

  10. Luddyzm wiecznie żywy. Będziecie palić maszyny, jak w XVIII wieku? To recepta na stworzenie taniej siły roboczej i na dodatek wzrost emisji CO2. Wiem, że red. Woś razem z resztą tzw. lewicy nie jest w stanie tego zauważyć, ale większość pracy, włącznie z ogrodnictwem, sprzedażą kebabów, rozwożeniem towarów i call-center, to interakcja społeczna i żadna robotyzacja ani automatyzacja tego nie zmieni. Być może dałoby się stworzyć robota-luddystę produkującego luddystyczne felietony do gazet, ale one raczej byłyby niestrawne w czytaniu. Zatrudnienie w skali świata stale rośnie, bieda systematycznie znika, a chwilowe perturbacje w krajach bogatych wynikają jak wiadomo z pojawienia się konkurencji w krajach biedniejszych, które później przystąpiły do światowej gospodarki kapitalistycznej. Podział bogactwa wewnątrz państw jest o tyle mrzonką, że żadne państwo nie obejmuje całej gospodarki i bardzo dobrze. Dzięki temu najbogatsi mogą inwestować w miejsca pracy najbiedniejszych i rozwiązywać problem biedy, gdzie jest on największy, a niekoniecznie najlepiej widoczny dla publicystów. Czy Wosia interesują miejsca pracy w Bangladeszu?

    Sterowanie postępem jest mrzonką i przykłady Wosia doskonale to pokazują. Ja nie mam smartfona i żyję. To żadna ‘przełomowa innowacja’, a raczej gadżet. Podobnie jest z automatycznymi samochodami i automatycznym ruchem, które służą reklamie i promocji firm albo państw, a nie rozwiązaniu jakiegoś problemu. Kierowców się w ten sposób nie zastąpi, bo kierowca musi znać zwyczaje panujące w danej miejscowości na drodze. Czy państwo może sfinansować jakieś istotne innowacje? Może się to zdarzyć, jeśli wysiłek będzie nakierowany na rozwiązanie konkretnego problemu, a nie ogólnikowe ‘sterowanie postępem’. W sprawie leczenia kręgosłupów nie czuję się ekspertem, ale podejrzewam, że kluczowe znaczenie w skali społeczeństwa mają nie tyle nowatorskie zabiegi, co profilaktyka w postaci zdrowego trybu życia. Sterowanie postępem to pomysł propagandowy, który z realnymi problemami w ogóle nie ma nic wspólnego. To jest koncentracja na gadżetach.

    Odnośnie konfliktu społecznego w Polsce, jego przyczyny nie są ekonomiczne, tylko ideologiczne, duża część społeczeństwa tęskni za czasami młodości, gdy panowała dyktatura wymuszająca ‘porządek’. Starsi panowie wspominają stare dobre czasy, gdy byli młodzi i uciekali przed policjantami pałującymi za długie włosy i nieprawomyślne stroje. Teraz też chcieliby zaprowadzić ‘porządek’ wcielając się w owych policjantów, którzy ich ganiali. Ale poza rozwaleniem kilku instytucji i zamknięciem części szkół wiele nie zdziałają. Generalnie to jest desperacja, stare dobre czasy nie wrócą. Zarówno dla luddystów, jak i ksenofobów.

  11. snakeinweb, 18:09
    Powinien Pan zaczynac swoj pseudonim od rattle-

  12. jakowalski
    Czy Pan Profesor sie orientuje, jakie byly roznice majatkowe we Francji przed obaleniem
    Ludwika XVI w porownaniu z roznicami majatkowymi pod neoliberalnymi rzadami May i Obamy ?

  13. @ wyzysk
    Po co się odzywasz, jak nie masz nic do powiedzenia?

  14. Przed komentarzami na moim ekranie ( nie wiem czy u innych też ) zdjęcie faceta ze złotym łańcuchem na „Biznesmeni w szoku. Bezrobotny zarabia miesięcznie jak Dyrektor Banku. Dzięki klikaniu w internecie stać go teraz na wszystko”

  15. MODERATOR – Proszę poprzedni wpis SZYJI I PODPISEM osunąć – kliknąłem nie w ten klawisz. Ten wstęp także. Niżej właściwy tekst.

    Przed komentarzami na moim ekranie ( nie wiem czy u innych też ) zdjęcie faceta ze złotym łańcuchem na „Biznesmeni w szoku. Bezrobotny zarabia miesięcznie jak Dyrektor Banku. Dzięki klikaniu w internecie stać go teraz na wszystko”.
    Jeśli wszyscy rzucimy się do zarabiania „klikaniem w internecie” to kto zajmie się przysłowiowym pieczeniem chleba?
    Przecież pieniędzy nie da się jeść !!!
    Gospodarka to wytwarzanie wszystkiego tego, co człowiekowi do życia niezbędne i przydatne a następnie rozdzielenie tego wszystkiego pomiędzy członków społeczności.
    Rozwój podziały pracy i specjalizacji sprawił, ze istotne znaczenie ma wzajemna wymiana dóbr i usług pomiędzy wytwórcami.
    Wprowadzenie pieniądza znacznie tę wymianę uprościła ale jej nie zastąpiła !
    Wartość pieniądza jest umowna i opiera się na zaufaniu – wytwórca ufa, że za pieniądze, które przyjął za swój produkt otrzyma ekwiwalentna ( w jego odczuciu ) ilość innych towarów czy usług.
    Jeśli nie będzie czym się wymieniać to pieniądz traci znaczenie i wartość.
    Butelkę wody w markecie kupię za 1 PLN ale na pustyni, 100 km od najbliższego źródła wody i milion USD może być za mało.

  16. Kaesjot,
    Świat marketingu, w tym także politycznego, nie ma już od dawna nic wspólnego ze światem realnym. I jak to już pisałem, większość osób formalnie zatrudnionych w krajach tzw. Zachodu (jak kto woli tzw. I Świata) nic realnego ani potrzebnego już dziś nie wykonuje, w więc jest de facto bezrobotna albo, jak kto woli, poza tzw. rynkiem pracy (wł. rynkiem siły roboczej).
    Poza tym, to zapomina się, że PKB wcale NIE jest miarą wielkości gospodarki, a tylko miarą aktywności na rynku, a więc owo „klikanie w Internecie” zwiększa PKB, nie czyniąc wcale społeczeństwa bogatszym, gdyż zyski z owego „klikania” pochodzą z (re)dystrybucji dochodów, a nie z tego, zwiększa się realny dochód ludności.
    I na koniec – pieniądz od dawna nie ma wartości, a tylko zmienną siłę nabywczą i zmienny kurs względem innych walut. Utrata wartości przez pieniądz nastąpiła w USA, a więc praktycznie wszędzie (ze względu na dominację dolara USA na rynku walutowym), już dnia 15 sierpnia 1971 r., kiedy to USA zawiesiły „tymczasowo” wymienialność dolara na złoto po stałej cenie, a więc kiedy dolar USA utracił swoją wymienialność na złoto po sztywnym kursie i tym samym przestał on mieć wartość i ma on dziś, tak jak inne waluty, tylko zmienną w czasie siłę nabywczą. Katastrofa ta wynikła zaś z tego, ze rząd USA finansował przegraną przez Amerykę wojnę z Wietnamem inflacyjnie, czyli „drukując” dolary, a nie jak to było np. podczas II Wojny Światowej, kiedy to wydatki militarne finansowano ze zwiększonych podatków. Więcej np. tu: https://en.wikipedia.org/wiki/Nixon_shock.

  17. wyzysk 13 stycznia o godz. 3:23 1346
    Bardzo dobre pytanie.

  18. Panie Redaktorze,

    Pisze Pan:

    „Pierwsze: będziesz sterował postępem!….
    Postęp technologiczny jest jak nurt wodny. Jeśli go nie opanujemy, to on nas porwie i zniszczy to, co zbudowaliśmy. Cała sztuka polega na tym, by nad nim zapanować”.

    Ta uwaga odnosi się oczywiście nie tylko do postępu technologicznego.
    Z uporem maniaka powtarzam, że kluczowe jest – szczególnie w dzisiejszych czasach – posiadanie dobrze wykształconego, łaknącego wiedzy i kultury, inteligentnego społeczeństwa.
    Wielka w tym rola przypada więc edukacji na wszystkich szczeblach, mediom – szczególnie publicznym – oraz rozwiniętej i ambitnej kulturze, z którą kontakt powinny mieć jak najszersze rzesze społeczeństwa.
    Niestety, wszystko to u nas leży na łopatkach i kwiczy: edukacja – szczególnie na poziomie wyższym – to dno całkowite, media – w tym publiczne – to poziom „mniej niż zero”, kultura – w szczególności wysoka – w upadku, uczestnictwo w niej społeczeństwa – nie istnieje. Istnieje za to bardzo rozwinięty wtórny analfabetyzm i wszechobecna chała.
    Z tak marnie wykształconym i skutecznie w ostatnim ponad już ćwierćwieczu zdebilizowanym społeczeństwem oraz z takimi marnymi elitami – w tym politycznymi; przypomnijmy sobie poziom Grzegorza Schetyny, Joanny Muchy, Ryszarda Petru czy Mateusza Kijowskiego – to o jakimkolwiek postępie można chyba zapomnieć…

  19. ”I że zamiast tylko mówić o konieczności zwiększenia inwestycji w kapitał ludzki (edukacja, zdrowie, nauka”

    To dowód niekonsekwencji w Pana myśleniu. Zaplątał się Pan we własne nogi.
    Przecież najprościej sterować postępem odcinając inwestycje w edukację i naukę.
    W ciągu paru lat można uzyskać piorunujący efekt; zabraknie fachowców
    do naprawy tych cholernych robotów i od razu można zatrudnić armię
    ludzi do ręcznego skręcania np. samochodów .
    Tym bardziej ,że Pana przekonanie o wiodącej roli państwa, w kreowani postępu
    technologicznego to mit.
    Państwo jest niezastąpione w kreowaniu biurokracji, przepisów, regulacji, korupcji
    i puszczania forsy w kanał.
    Dlatego nigdy nie zabraknie pracy dla prawników i innych białych kołnierzyków.

    Jeszcze jedno .Ludzie piszą książki także po to aby zarobić parę groszy.
    Często się zdarza ,że są to ludzie ,oględnie mówiąc, wyzwoleni z kompleksów.
    Jest też tak ,że mając świadomość swojej niedoskonałości ,nadzieje na upchnięcie
    gniota na rynku , pokładają po stronie niewymagającego klienta.
    Gdyby było inaczej to księgarnie musiały by być o połowę mniejsze.
    Dlatego ,niech Pan tak łatwo nie przywiązuje się do każdej książki,
    która wpadnie Panu w ręce.
    Dobrze by było gdyby ,po podniesieniu do rangi bestselleru, książki tej pani do teorii
    przedsiębiorczego państwa, podał pan, liczbę sprzedanych egzemplarzy i wydawnictwo.

  20. Państwo może sterować postępem technicznym jeżeli może drukować pieniądz światowy i potrafi ufundować i finansować bezgranicznie takie instytucje jak korporacje RAND i DARPA.
    W bezwzględnym celu uzyskanie globalnej przewagi militarnej.

    Internet ,iPhone ,autonomiczne wehikuły to wszystko wytwory tego postępu technicznego a właściwie jego pochodne.
    Czy ktoś wie jak wygląda aktualnie sieć zarządzania informacją militarną USA ?
    Czy GPS a własciwie jego aktualny kształt militarny wyglada jak GPS
    Itp..itd
    Okruszki ze stołu …
    Natomiast b.interesujaco wygląda i budzi nadzieje postęp cywilizacyjny np taki jak fm/lm.

  21. K. Mazur, Oj, jak bardzo się mylisz. 🙁
    1. Mój syn w Australii projektuje właśnie (oczywiście w zespole) roboty przeznaczone do pracy w rolnictwie, w tym i ogrodnictwie (np. sadzenie i zbiór truskawek). W handlu pojawia się coraz więcej kas samoobsługowych – w Australii czy w UK są już całe sklepy, gdzie są już tylko kasy samoobsługowe. Wciskanie ludziom niepotrzebnych im towarów czy też windykacja długów przez telefon też zostanie niedługo zautomatyzowane, jako że komputer jest nieskończenie cierpliwy i nie da się, w odróżnieniu od człowieka, wyprowadzić z równowagi i odpowiednio zaprogramowany zawsze będzie przestrzegać przepisów prawa. Komputery niebawem przejmą też w całości redagowanie gazetowych tekstów, a wynika to z rozwoju tzw. sztucznej inteligencji (AI).
    2. Zatrudnienie w skali świata rośnie obecnie tylko dlatego, gdyż przybywa na nim ludzi, ale to nie oznacza przecież, że rośnie zatrudnienie w sferze produkcyjnej, jako że większość osób formalnie obecnie zatrudnionych w krajach tzw. Zachodu (jak kto woli tzw. I Świata) nic realnego ani potrzebnego już dziś nie produkuje, a więc jest de facto bezrobotna albo, jak kto woli, poza tzw. rynkiem pracy (wł. rynkiem siły roboczej), a to samo obserwujemy także i w bardziej rozwiniętych państwach III świata, takich jak np. Chiny czy India.
    3. Nie jest też prawdą, że najbogatsi inwestują w miejsca pracy dla najbiedniejszych i rozwiązują tym samym problem biedy, jako że w kapitalizmie rynkowym inwestuje się dla zysku a nie dla stworzenia miejsc pracy a swoją drogą to zagraniczne inwestycje na ogół tworzą biedę, eliminując z rynku lokalnych producentów, a zyski z tych inwestycji są wywożone zagranice i wzbogacają tym samym tylko garstkę bogaczy z najbogatszych państw świata. I na koniec najważniejsze w tym punkcie – zachodni kapitał inwestuje obecnie w krajach z tanią siła roboczą, takich jak np. Polska czy Bangladesz albo Filipiny, ale ponieważ coraz więcej pracy ludzkiej zastopowane jest obecnie pracą maszyn, to niedługo produkowanie czegokolwiek w krajach z tanią ludzką siłą roboczą przestanie mieć sens, skoro ludzka siła robocza nie będzie już niedługo potrzebna w produkcji. Ale ty nie chcesz tego zauważyć, a więc wypisujesz brednie na temat dobrych kapitalistów inwestujących z dobrego serca w biedne kraje.
    4. I zgoda, obecne samochody „autonomiczne” nie zastąpią kierowców, ale co z następną ich generacją, opartą na prawdziwej AI? Poczytaj może coś o rozwoju parowozów – przez dziesiątki lat konstruowano parowozy, zanim stały się one użyteczne w transporcie ludzi i towarów. I tak Trevithick swoją pierwszą lokomotywę parową zwaną Puffing Devil (Sapiący Diabeł) skonstruował już w roku 1801, ale pierwszym praktycznym parowozem była dopiero Rakieta (Rocket) Stephensona z roku 1829, a jescze w latach 1830 rozważano w Polsce użycie koni a nie parowozów na Drodze Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Podobnie będzie zapewne i owymi samochodami autonomicznymi – ich pierwsze generacje są bowiem tylko zapowiedzią tego, co będzie w przyszłości.
    5. Poza tym, to wszystkim da się sterować, w tym i postępem, którym zresztą od dawna się steruje, tyle że w kierunku wykorzystania go przede wszystkim w wojskowości, czyli do tworzenia coraz to bardziej wydajnych i coraz to bardziej niezawodnych urządzeń, bądź też całych systemów, służących zabijaniu i kaleczeniu ludzi na masową skalę, ale to jest temat na osobną dyskusję.
    6. Obecny konflikt społeczno-polityczno-ideologiczny w Polsce ma zaś swoje fundamenty w gospodarce, tak jak cała ludzka działalność. Konserwatywny PiS zauważył, że ogromna większość Polaków ma problemy finansowe i pomysłami typu 500+ wygrał wybory, a (neo)liberalna opozycja spod znaku PO i KOD oraz Nowoczesnej nie ma pomysłu, jak zdobyć poparcie większości Polaków, jako że składa się ona głównie z zamożnych elit, które dawno już temu utraciły wszelaki kontakt z rzeczywistością, co najlepiej pokazują rady ex-Prezydenta Komorowskiego typu „zmień pracę i weź pożyczkę w banku”.
    7. I na sam koniec – w PRL-u nie było policjantów a tylko milicjanci, a oni „pałowali” młodzież nie za za długie włosy czy też za „nieprawomyślne” stroje a tylko za rozróby z okazji koncertów rockowych (wówczas zwanych „bigbitowymi”) i to też niegroźnie. Jak widać, pamięć u ciebie mocno zawodzi…

  22. António 13 stycznia o godz. 12:57 1353
    1. Kraj, który drastycznie obetnie inwestycje w edukację i naukę skaże się na (samo)zagładę, tak jak to widzimy na przykładzie wyludniającej się na naszych oczach Polski.
    2. Czynności wykonywane dziś przez urzędników i prawników przejmie niebawem sztuczna inteligencja (AI), która nie tylko zastąpiła właśnie kasjerów – bankomatami ale także gra już dziś na giełdzie w tempie nieosiągalnym dla ludzi, wykorzystując natychmiast najmniejsze nawet wahania kursów walut czy też akcji.
    3. Mistrzem w tworzeniu biurokracji, przepisów, regulacji, korupcji etc. są zaś wielkie koncerny będące własnością prywatną. Wiem coś na ten temat, jako że długo pracowałem na Zachodzie na dość wysokich stanowiskach (Executive) w takich właśnie koncernach.
    4. Ilość sprzedanych egzemplarzy nie świadczy o poziomie literackim czy naukowym książki. Rekordy sprzedaży biła np. „Trędowata” Mniszkówny a dziś bije je „Mein Kampf” Hitlera.
    5. Wujek Gugiel powiedział mi w tajemnicy, że książka prof. Atkinsona „Inequality. What Can Be Done?” wydana została przez Harvard University Press – http://www.hup.harvard.edu/catalog.php?isbn=9780674504769.

  23. Jakowalski,
    dlaczego nic jeszcze nie napisałeś o pani profesor Mirze Modelskiej, i jej stanowisku
    w sprawie globalizmu. Mówi tak otwartym tekstem, jakby jej życie nie było miłe.
    Wspaniale opisuje ten słynny program „Obama care”, dotkliwie go demaskując.
    https://www.youtube.com/watch?v=2r5tpKNH-tM&t=2268s

  24. Wacław1
    13 stycznia o godz. 19:32 1357
    A muszę o niej napisać? Niby dlaczego? I co ma do tego Obamacare?

  25. 1. Dziękuję za, jak zwykle, ciekawy art.
    2. Ja myślę z kolei, że sterowanie postępem to nie tyle mrzonka (KrzysztofMazur), co idea. A z ideami tak już jest, że wcielą się albo nie.
    Beneficjentami postępu na pewno jesteśmy my, i dlatego powinniśmy myśleć o tym czy postęp np. robotyka i automatyzacja jest właściwa czy staniemy w rozwoju.
    Nie sądzę że pozbawi nas pracy bo znajdziemy ją przy produkcji, obsłudze, serwisie robotów itp.
    3. Model państwa obecnie przez nas tworzonego nie zakłada jego omnipotencji we wszystkim. Tak już było w socjaliźmie, gdzie miało ono czuwać nad wszystkim…
    4.Pozdrawiam miłośników lit. Lema.

  26. Musisz zabrać głos. bo kto inny, jak nie Ty jest w stanie zrozumieć zagrożenie globalizmem.
    Dziwi mnie słabość debaty publicznej , w tym „temacie”, a rzecz jest zasadnicza.
    KK również boi się globalizmu https://www.youtube.com/watch?v=KoRs_9Lfn-w

    Jarosław Kaczyński, nie wiem do czego zmierza: chce walczyć z globalizmem,
    czy być jego wyznawcą?
    W naszym pięknym kraju, globalizm opanował prawie wszystko. Czy jest się z czego cieszyć?

    Pojęcie globalizmu jer w tym temacie istotne, bo wszelki postęp w globalizmie
    jest praktycznie niemożliwy, nie tylko w sferze gospodarczej, także w kulturze,
    edukacji, ochronie zdrowia….
    To się dzieje. Tylko ujemne cechy globalizmu są widoczne, gołym okiem.
    To się

  27. grzerysz, 1352
    Jedyna nadzieja w powrocie do przykladow z okresu poprzedzajacego I Wojne , kiedy ludzie organizowali sie samodzielnie w kolka czytelnicze, choralne, teatralne,dyskusyjne itd.
    Ruch oddolny dla wielu postepowych dzialaczy np w USA wydaje sie jedna z niewielu mozliwych drog.
    Spoleczenstwo musi tez odzyskac kosciol na poziomie parafialnym, zeby ograniczyc krwiopijczy wyzysk przez sojusz tronu z oltarzem.

  28. @wyzysk
    14 stycznia o godz. 4:27 1361

    „ludzie organizowali sie samodzielnie w kolka czytelnicze, choralne, teatralne, dyskusyjne itd.”

    Oczywiście, że to dobra droga i teraz chyba jedyna, gdy mamy wyłącznie chałowate i szmirowate media na bardzo kiepskim poziomie, które generalnie tematyką kultury nie są zainteresowane. Nie ma jednak szans na zastąpienie choćby genialnego Teatru Telewizji z czasów PRL, w którym pokazywano z reguły świetne sztuki z doborową obsadą aktorską poprzedzone kompetentnym wstępem krytyka na poziomie. Oglądały to miliony. W zasadzie na okrągło puszczano też w telewizji doskonałe filmy w ramach cyklu „100 arcydzieł światowej kinematografii”. Skąd dzisiejszy młody człowiek ma wiedzieć, że twórczość Bergmana, Antonioniego, Felliniego, Herzoga, Bressona, Kurosawy, Tarkowskiego, Viscontiego, Godarda, Bunuela czy też naszego Hasa to absolutne wyżyny światowego kina i ich filmy warto – i to wielokrotnie – oglądać i dzisiaj?
    W okresie PRL bardzo rozwinięty był ruch Dyskusyjnych Klubów Filmowych. Sam sporo czasu spędzałem w wybitnym DKF KWANT mieszczącym się w studenckim klubie Politechniki Warszawskiej RIVIERA-REMONT – tam też uczęszczałem na wykłady oraz pokazy w ramach Akademii Filmowej – oraz w DKF STODOŁA.

    Czy jednak w dzisiejszych, całkowicie zmaterializowanych i opanowanych żądzą pieniądza, czasach znajdą się ludzie gotowi poświęcić swój czas aby organizować kółka czytelnicze, choralne, teatralne, filmowe, muzyczne, dyskusyjne czy inne? Czy znajdzie się odpowiednio duża liczba chętnych aby w takich spotkaniach uczestniczyć? Na pewno byłoby sporo chętnych ludzi starszych – oni dobrze wiedzą, że kultura to rzecz niezwykle ważna. Ale jak dotrzeć do młodzieży?

  29. O ile dobrze pamiętam w latach 60-ch wychowywałem się w kręgach przyzwoitej kultury.Pamiętam krytykę moich rodziców i ich znajomych,że nie lubimy chodzić opery,sami przez się zajmować się klasykami literatury np.starożytnej,słuchać muzyki poważnej.Nie do końca to prawda.W którymś momencie życia poznawaliśmy i to ale wierzcie mi byłem zafascynowany tworzeniem własnej kultury i swojej własnej codzienności,byłem zafascynowany postępem technologicznym i różnymi możliwościami jekie on dawał. Jestem z tego zadowolony.Na dzień dzisiejszy te wszystkie gadżety te ochłapy technologii kosmicznej i wojskowej dają mi możliwość dosyć ciekawego życia i nie potrzeba mi do tego fury pieniedzy.Dla mnie starszego już człowieka jest to bardzo pomocne i przyjemniej mi się żyje.Dlaczego są to głównie produkty zgniłego kapitalizmu?A czy to ważne?Pompowanie trwa cały czas.Kontrolowanie postępu technologicznego?Kontrolowanie postępu wogłle?Mamy w Polsce próbę powrotu do sytuacji sprzed kilkudziesięciu lat.Znowu próbuje się wszystkim sterować „ręcznie” wbrew regułom ekonomii.Już wielu zapomniało jakie to było kosztowne?Pompujemy następną bańkę mydlaną ?Zniwelowanie nierówności.A co by było gdyby ich nie było?Muszą być i od nas zależy czy będą dla nas znośne i tu bym się zgodził ,że sposób uzyskiwania i dzielenia dóbr powinien być ale zrównoważony.W różny sposób państwa sobie z tym radzą.Zrównoważony tzn. przedewszystkim taki,który nie niszczy aktywności społeczeństw bo by pompować to trzeba mieć z czego.

  30. Prospector,
    1. Jeżeli uważasz, że ingerencja państwa w gospodarkę jest wbrew regułom ekonomii, to przypominam ci, że ingerencja człowieka w przyrodę jest wbrew jej regułom. Zafascynowany jesteś postępem technologicznym i różnymi możliwościami jakie on ci daje, zadowolony jesteś z tego, że na dzień dzisiejszy te wszystkie gadżety, te ochłapy technologii kosmicznej i wojskowej dają ci możliwość dosyć ciekawego życia, a nie widzisz, jaką za to płacimy cenę jako ludzkość, a jest ona ogromna, jako że ceną tego postępu jest dewastacja naszej planety, jej naturalnego środowiska. Jako przeciwnik interwencjonizmu w gospodarce powinieneś być konsekwentny i sprzeciwiać się także ingerencji człowieka w jego naturalne środowisko, w tym sprzeciwiać się budowaniu domów, dróg dróg, kolei, kanałów, lotnisk, fabryk (w tym elektrowni), wodociągów i kanalizacji etc.
    2. Nikt na tym blogu nie głosuje za tzw. urawniłowką, a tylko za równością szans, a tej w kapitalizmie rynkowym na pewno nie ma, ze szkodą dla całej ludzkości.

  31. Wacław – 13 stycznia o godz. 22:45 1360
    Globalizm to nic nowego. W starożytności imperium globalnym był dla Europejczyków Rzym a dla Azjatów były nim Chiny. W XIX wieku mieliśmy Pax Britannica, a w XX wieku Pax Americana. Nihil novi sub sole.

  32. Listkiem figowym neoliberalizmu w POLITYCE jest redaktor Rafał Woś. Jego odpowiednikiem w GAZECIE WYBORCZEJ jest Grzegorz Sroczyński. Oto fragment jego artykułu z http://wyborcza.pl:

    „P jak prawo, P jak praca, P jak płaca, P jak 500+… Pięć przykazań opozycji

    W felietonie „Ty bardziej praktycznie do mnie mów” zaapelowałem do polityków opozycji, by zamiast ogłaszać patetyczny „Dekalog wolności”, odpowiedzieli na kilka bardziej przyziemnych pytań, m.in. o problem niskich płac w Polsce, plagę umów śmieciowych i transfery socjalne.

    Bloger Galopujący Major (Gamuel) krytykuje ten pomysł, twierdzi, że jeśli politycy Nowoczesnej i PO zaczną się rozwodzić o transferach socjalnych i śmieciówkach, to stracą neoliberalnego wyborcę. „Sroczyński chce z Petru zrobić socjaldemokratę, bo dla niego wszyscy są socjaldemokratami”.

    To celny zarzut. Postaram się krótko odpowiedzieć. Uważam, że po światowym kryzysie finansowym i w sytuacji zamieszania, jakie mamy w zachodnich demokracjach, podział na lewicę, liberałów i prawicę przestaje mieć znaczenie. Istnieje po prostu pewien wspólny worek wyzwań i frustracji społecznych, na które trzeba znaleźć jakąś odpowiedź, niezależnie, czy jest się neoliberałem, czy socjalistą. Istotą sukcesu „Solidarności” w 1980 roku była udana próba połączenia wysokich haseł wolnościowych z postulatami bliskimi życia robotników. Jeśli Galopujący Major spojrzy na listę 21 postulatów, to większość – dokładnie 14 – dotyczyła żłobków, urlopów macierzyńskich, podwyżek, wieku emerytalnego i lepszego dostępu do opieki zdrowotnej.

    To wszystko jest aktualne, w zasadzie można tamte postulaty przepisać słowo w słowo i wywiesić sobie dzisiaj na balkonie (bo raczej nie na strajku, strajków prawie u nas nie ma, w polskim prawie zostały praktycznie zakazane). Nie wiem, czy zajmowanie się takimi sprawami koniecznie musi być lewicowe, raczej mam wrażenie, że jest po prostu ważne. Nowoczesna może udzielić swoich odpowiedzi, np.: będzie milion prywatnych żłobków, bo zrobimy wam taką deregulację, że wszystkie problemy rozwiąże wolny rynek. W porządku.

    Na moją ankietę na razie odpisała tylko Partia Razem. Autorkami poniższych odpowiedzi są Marcelina Zawisza i Agnieszka Dziemianowicz- Bąk. Dziękuję. Liczę, że również Nowoczesna i PO odeślą ankietę. Natychmiast to opublikuję”.

    Załączam tylko pytania Sroczyńskiego. Jeśli kogoś interesują odpowiedzi Partii Razem to zapraszam na http://wyborcza.pl:

    „Pytanie 1. Wymiar sprawiedliwości. Co opozycja po wygranych wyborach zamierza zrobić z wymiarem sprawiedliwości? Polskie sądy są oceniane przez obywateli źle. Również przez tych, którzy znają sprawy od środka. Prof. Ewa Łętowska: „W Polsce sprawiedliwość trzeba sobie wyszarpywać”. Prof. Tomasz Koncewicz: „Sędzia polski jest uczony, jak z pompą, z całym rygoryzmem tłumaczyć, dlaczego nie może się sprawą zająć”. W jaki sposób chce ten problem rozwiązać PiS – już wiemy. Wziąć sądy za mordę. Natomiast kompletnie nie wiemy, jakie odpowiedzi ma opozycja i czy w ogóle widzi problem, który widzą obywatele.

    2. Niskie płace. Jak opozycja zamierza dowartościować polską pracę? Czy ma jakąś odpowiedź na niepokojące raporty Komisji Europejskiej, która wiele razy zwracała Polsce uwagę na problem tzw. biednych pracujących (czyli tych, którzy zasuwają po kilkanaście godzin dziennie i nie są w stanie z tego wyżyć)? Jak opozycja zamierza odpowiedzieć na uwagi Banku Światowego, że bijemy rekordy częstotliwości występowania niskich płac?

    3. Śmieciówki. Jaką opozycja ma odpowiedź na ostrzeżenia Brukseli, że elastyczne formy zatrudnienia dewastują nasz rynek pracy i obniżają innowacyjność gospodarki? 26-letnia Sylwia pracująca w firmie kateringowej mówi „Wyborczej” tak: „Raz wpadam do kuchni na cztery godziny, innym razem na dwanaście, nie jestem w stanie niczego zaplanować, córką opiekuje się moja mama na rencie. Gdybym miała etat lub chociaż pół, wiedziałabym, na czym stoję, miałabym stałe godziny pracy i pensję. Gdyby trzeba było zostać dłużej, pracodawca musiałby mi zapłacić za nadgodziny. A tak? Praca dosłownie zawładnęła moim życiem”. Co opozycja po wygranych wyborach chce zaoferować takim ludziom jak Sylwia?

    4. Wiek emerytalny. Z tego, co słyszę, chcecie go automatycznie podnieść do 67 lat, bo troszczycie się o budżet państwa. Łatwo mieć takie propaństwowe poglądy, gdy się osobiście nic nie ryzykuje – Grzegorz Schetyna czy Ryszard Petru mogą być czynni zawodowo choćby do dziewięćdziesiątki (pisać do gazet, wykładać na uczelniach, doradzać zarządom). Nieco inaczej sprawa wygląda z punktu widzenia Anny R., 55-letniej kasjerki: „Codziennie mam do przerzucenia około dwóch ton, bo nie jest tak, że kasjerka jest kasjerką, jesteśmy jednocześnie ochroniarzami, ładowaczami, brakuje mi sił, bo mam chory kręgosłup”. W jaki sposób opozycja chce rozwiązać problem wieku emerytalnego tych Polaków, którzy wykonują nisko płatne i ciężkie prace fizyczne? Co macie do zaoferowania tej grupie poza pouczeniami o elastyczności i konieczności przekwalifikowania się?

    5. Program 500+. Nie wiadomo, czy zamierzacie go kontynuować. Niby mówicie, że tak, ale po kątach dodajecie, że absolutnie nas na to nie stać. Chciałbym poważnej deklaracji z waszej strony – w tę lub we w tę. Chcę wiedzieć, jaki jest wasz prawdziwy stosunek do transferów socjalnych. Jeśli uważacie, że dawanie pieniędzy ludziom do ręki jest złe (ja akurat uważam, że dobre, ale są też argumenty przeciw), to czy jesteście skłonni te 23 mld rocznie wydać inaczej: na przedszkola, żłobki, lepszą służbę zdrowia i pekaesy na prowincji?”

  33. Listkiem figowym neoliberalizmu w POLITYCE jest redaktor Rafał Woś. Jego odpowiednikiem w GAZECIE WYBORCZEJ jest Grzegorz Sroczyński. Oto fragment jego artykułu z portalu GW:

    „P jak prawo, P jak praca, P jak płaca, P jak 500+… Pięć przykazań opozycji

    W felietonie „Ty bardziej praktycznie do mnie mów” zaapelowałem do polityków opozycji, by zamiast ogłaszać patetyczny „Dekalog wolności”, odpowiedzieli na kilka bardziej przyziemnych pytań, m.in. o problem niskich płac w Polsce, plagę umów śmieciowych i transfery socjalne.
    Bloger Galopujący Major (Gamuel) krytykuje ten pomysł, twierdzi, że jeśli politycy Nowoczesnej i PO zaczną się rozwodzić o transferach socjalnych i śmieciówkach, to stracą neoliberalnego wyborcę. „Sroczyński chce z Petru zrobić socjaldemokratę, bo dla niego wszyscy są socjaldemokratami”.
    To celny zarzut. Postaram się krótko odpowiedzieć. Uważam, że po światowym kryzysie finansowym i w sytuacji zamieszania, jakie mamy w zachodnich demokracjach, podział na lewicę, liberałów i prawicę przestaje mieć znaczenie. Istnieje po prostu pewien wspólny worek wyzwań i frustracji społecznych, na które trzeba znaleźć jakąś odpowiedź, niezależnie, czy jest się neoliberałem, czy socjalistą. Istotą sukcesu „Solidarności” w 1980 roku była udana próba połączenia wysokich haseł wolnościowych z postulatami bliskimi życia robotników. Jeśli Galopujący Major spojrzy na listę 21 postulatów, to większość – dokładnie 14 – dotyczyła żłobków, urlopów macierzyńskich, podwyżek, wieku emerytalnego i lepszego dostępu do opieki zdrowotnej.
    To wszystko jest aktualne, w zasadzie można tamte postulaty przepisać słowo w słowo i wywiesić sobie dzisiaj na balkonie (bo raczej nie na strajku, strajków prawie u nas nie ma, w polskim prawie zostały praktycznie zakazane). Nie wiem, czy zajmowanie się takimi sprawami koniecznie musi być lewicowe, raczej mam wrażenie, że jest po prostu ważne. Nowoczesna może udzielić swoich odpowiedzi, np.: będzie milion prywatnych żłobków, bo zrobimy wam taką deregulację, że wszystkie problemy rozwiąże wolny rynek. W porządku.
    Na moją ankietę na razie odpisała tylko Partia Razem. Autorkami poniższych odpowiedzi są Marcelina Zawisza i Agnieszka Dziemianowicz- Bąk. Dziękuję. Liczę, że również Nowoczesna i PO odeślą ankietę. Natychmiast to opublikuję”.

    Załączam tylko pytania Sroczyńskiego. Jeśli kogoś interesują odpowiedzi Partii Razem to zapraszam portal GW:

    „Pytanie 1. Wymiar sprawiedliwości. Co opozycja po wygranych wyborach zamierza zrobić z wymiarem sprawiedliwości? Polskie sądy są oceniane przez obywateli źle. Również przez tych, którzy znają sprawy od środka. Prof. Ewa Łętowska: „W Polsce sprawiedliwość trzeba sobie wyszarpywać”. Prof. Tomasz Koncewicz: „Sędzia polski jest uczony, jak z pompą, z całym rygoryzmem tłumaczyć, dlaczego nie może się sprawą zająć”. W jaki sposób chce ten problem rozwiązać PiS – już wiemy. Wziąć sądy za mordę. Natomiast kompletnie nie wiemy, jakie odpowiedzi ma opozycja i czy w ogóle widzi problem, który widzą obywatele.

    2. Niskie płace. Jak opozycja zamierza dowartościować polską pracę? Czy ma jakąś odpowiedź na niepokojące raporty Komisji Europejskiej, która wiele razy zwracała Polsce uwagę na problem tzw. biednych pracujących (czyli tych, którzy zasuwają po kilkanaście godzin dziennie i nie są w stanie z tego wyżyć)? Jak opozycja zamierza odpowiedzieć na uwagi Banku Światowego, że bijemy rekordy częstotliwości występowania niskich płac?

    3. Śmieciówki. Jaką opozycja ma odpowiedź na ostrzeżenia Brukseli, że elastyczne formy zatrudnienia dewastują nasz rynek pracy i obniżają innowacyjność gospodarki? 26-letnia Sylwia pracująca w firmie kateringowej mówi „Wyborczej” tak: „Raz wpadam do kuchni na cztery godziny, innym razem na dwanaście, nie jestem w stanie niczego zaplanować, córką opiekuje się moja mama na rencie. Gdybym miała etat lub chociaż pół, wiedziałabym, na czym stoję, miałabym stałe godziny pracy i pensję. Gdyby trzeba było zostać dłużej, pracodawca musiałby mi zapłacić za nadgodziny. A tak? Praca dosłownie zawładnęła moim życiem”. Co opozycja po wygranych wyborach chce zaoferować takim ludziom jak Sylwia?

    4. Wiek emerytalny. Z tego, co słyszę, chcecie go automatycznie podnieść do 67 lat, bo troszczycie się o budżet państwa. Łatwo mieć takie propaństwowe poglądy, gdy się osobiście nic nie ryzykuje – Grzegorz Schetyna czy Ryszard Petru mogą być czynni zawodowo choćby do dziewięćdziesiątki (pisać do gazet, wykładać na uczelniach, doradzać zarządom). Nieco inaczej sprawa wygląda z punktu widzenia Anny R., 55-letniej kasjerki: „Codziennie mam do przerzucenia około dwóch ton, bo nie jest tak, że kasjerka jest kasjerką, jesteśmy jednocześnie ochroniarzami, ładowaczami, brakuje mi sił, bo mam chory kręgosłup”. W jaki sposób opozycja chce rozwiązać problem wieku emerytalnego tych Polaków, którzy wykonują nisko płatne i ciężkie prace fizyczne? Co macie do zaoferowania tej grupie poza pouczeniami o elastyczności i konieczności przekwalifikowania się?

    5. Program 500+. Nie wiadomo, czy zamierzacie go kontynuować. Niby mówicie, że tak, ale po kątach dodajecie, że absolutnie nas na to nie stać. Chciałbym poważnej deklaracji z waszej strony – w tę lub we w tę. Chcę wiedzieć, jaki jest wasz prawdziwy stosunek do transferów socjalnych. Jeśli uważacie, że dawanie pieniędzy ludziom do ręki jest złe (ja akurat uważam, że dobre, ale są też argumenty przeciw), to czy jesteście skłonni te 23 mld rocznie wydać inaczej: na przedszkola, żłobki, lepszą służbę zdrowia i pekaesy na prowincji?”

  34. Czy zwolennik globalizmu, wolnego rynku i niewtrącania się rządu do gospodarki będąc właścicielem firmy pozwoliłby aby jego pracownicy, kierownicy działów i wydziałów, dyrektorzy w swej pracy stosowali te same zasady ?
    Nawet jeśli mają pewną swobodę co do metod to mają jednoznacznie określony CEL, który muszą osiągnąć i narzucone OGRANICZENIA do jakich muszą się stosować.
    Przecież państwo to też takie wielkie przedsiębiorstwo ze złożoną, wielostopniową strukturą mające jako CEL GŁÓWNY dbać o spokojne i dostatnie życie swych obywateli.
    Jeżeli rząd z tego zadania się nie wywiązuje a nawet zdaniem niektórych nie powinien się tym zajmować to na cholerę nam on i na cholerę nam państwo ?
    Technicznie jesteśmy w XXI wieku ale społecznie wracamy do 10-tego tysiąclecia p.n.e!
    Panem ten, kto ma silniejszą bandę zbójecką !

  35. grzerysz
    14 stycznia o godz. 14:58
    Dokładnie tak !!!
    Tego oczekujemy – jak rozwiązać problemy ważące na życiu większości obywateli .
    Ma być konkretnie na dany temat a nie ogólnikowe PIERDOŁY o wolności, demokracji , przestrzeganiu prawa czy nawet konstytucji.
    W dupie ludzie mają wolność i demokrację jak nie mają z czego żyć .
    Prawo to rzecz stanowiona przez ludzi i dla ludzi – jak im nie sprzyja to je zmienić !

  36. jakowalski.Twoja inteligencja cię chyba zżarła.Ja zupełnie oczym innym pisałem.

  37. Ta oświeceniowa wiara w racjonalne Państwo kierowane przez szlachetnych ludzi „ku dobru wspólnemu”
    jest wzruszajaca.
    Podobnie jak ,trudno powiedzieć z jakiego powodu,wiara w kierowanie tzw „postympem” przez szlachetnych ludzi kierujacych nawą państwową ku dobru wspólnemu.

    Wybrali i morda w kubeł .Niezależnie od wybranej opcji.
    TKM niezależnie..bo wybrali.

    Państwa się trudno pozbyć a państwa demokratycznego tym bardziej.Z tzw „mandatem”.
    Głosowało 0,5 uprawnionych,z tego 0,35 wybrało wybranych,czyli 17,5 uprawnionych uprawniło do TKM.

    Pieprzy mi się oczywiście ,zaznaczam na wszelki wypadek,gdyby wybrani mieli mi za złe ten rachunek.

  38. Kaesjot
    TAK – Prawo to rzecz stanowiona przez ludzi i dla ludzi – jak im nie sprzyja to trzeba je zmienić.

  39. Prospector 14 stycznia o godz. 16:00 1372
    A potrafisz napisać coś ad rem a nie tylko ad personam?

  40. Abchaz
    Jeśli ci się państwo nie podoba, to masz zawsze do wyboru Somalię. I jak mogła głosować połowa wyborcy? 😉

  41. Grzerysz
    Istotą sukcesu „Solidarności” w 1980 roku była udana próba głoszenia na 100% populistycznych haseł i żądań, takich jak powstanie państwa, w którym:
    1. Zagwarantowane jest prawo do strajku oraz bezpieczeństwo strajkującym i osobom ich wspomagającym.
    2. Przywróceni są do poprzednich praw ludzie zwolnieni z pracy po poprzednich strajkach.
    3. Podjęto realne działania mające na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji kryzysowej poprzez:
    – Wypłacenie wszystkim pracownikom biorącym udział w strajkach wynagrodzenia za okres strajku jak za urlop wypoczynkowy.
    – Podniesienie wynagrodzenia zasadniczego każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen.
    – Zagwarantowanie automatycznego wzrostu płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza.
    – Realizacja pełnego zaopatrzenia rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe, a eksportowanie tylko i wyłącznie nadwyżek.
    – Wprowadzenie na mięso i przetwory kartek – bonów żywnościowych.
    – Zniesienie cen komercyjnych w handlu detalicznym.
    – Wprowadzenie zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej, oraz zniesienie przywilejów policji i aparatu partyjnego poprzez: zrównanie zasiłków rodzinnych, zlikwidowanie specjalnej sprzedaży itp.
    – Obniżenie wieku emerytalnego dla kobiet do 50 lat, a dla mężczyzn do lat 55.
    – Poprawę warunków pracy służby zdrowia, co zapewnić ma pełną opiekę medyczną osobom pracującym.
    – Zapewnienie odpowiedniej liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących.
    – Wprowadzenie urlopu macierzyńskiego płatnego przez okres trzech lat na wychowanie dziecka.
    – Skrócenie czasu oczekiwania na mieszkanie.
    – Podniesienie diet i dodatku za rozłąkę.
    – Wprowadzenie wszystkich sobót wolnych od pracy, a pracownikom w ruchu ciągłym i systemie 4-brygadowym brak wolnych sobót zrekompensować zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy.
    Ja też tego chcę – tu i teraz!

  42. jakowalski

    Prospektor ma rację.

  43. Grzerysz
    Pytanie 1. Wymiar sprawiedliwości – Wziąć sądy za mordę, jako że sędziowie są obecnie na całym świecie chyba najbardziej zdemoralizowaną i najbardziej skorumpowaną grupą zawodową. Im się wydaje, że sądy są ich prywatną własnością (razu pewnego zwróciłem w Australii uwagę pewnemu sędziemu, że to nie jest jego sąd, a własność wszystkich bez wyjątku obywateli Związku Australijskiego, utrzymywana z ich podatków) i wydaje się im, że są oni ponad prawem, Uważam więc, że sędziowie powinni być odpowiedzialni przed specjalnym Wysokim Trybunałem w którym zasiadali by ławnicy nie będący prawnikami, a pochodzący z powszechnych wyborów i aby każdy obywatel mógł postawić każdego sędziego przed takim trybunałem. Inaczej, to mafia sędziowska będzie dalej sprawować (nie)rządy w sądach i drwić sobie ze sprawiedliwości pod płaszczykiem przestrzegania litery prawa.

  44. Grzerysz – z innej dyskusji:
    Nikt w wielkiej polityce, czyli na szczeblu całkiem sporego państwa, jakim jest przecież Polska, nie jest do końca czysty, ale chodzi tu o to, że jeśli ma się ten „szkielet w szafie”, to nikt z mediów nie ma prawa o tym wiedzieć. Zresztą Kijowski od początku stał na straconej pozycji, choćby z powodu tych swoich nieszczęsnych alimentów.
    W mediach całego świata wałkuje się zresztą dziś głównie tematy zastępcze, takie jak np. aborcja, nie wnikając w przyczyny tychże tematów. Jeśli chodzi o aborcję to jest przecież głównie bieda i brak odpowiedniej edukacji seksualnej w szkole, co wiąże się z kolei na ogół z mieszaniem się kościoła do polityki.
    Dalej:
    1. Jak wygląda obecnie konstytucyjny trójpodział władzy, a w szczególności niezależność sądownictwa?
    – Dla mnie to jest fikcja, jako że rząd kontrolujący parlament może przecież wszystko, łącznie z ogłoszeniem stanu wyjątkowego (wojennego) i zmianą konstytucji, Nie ma też naprawdę niezależnych sędziów – przecież nawet emerytowanemu sędziemu można cofnąć albo obniżyć emeryturę, zabrać ordery, tytuły, oskarżyć go o gwałt na osobie nieletniej etc.
    2. Na jakiej podstawie rząd publikuje jedne, a nie publikuje innych, wyroki Trybunału Konstytucyjnego?
    – Dla mnie taki Trybunał jest zwyczajnie nieporozumieniem, jako że pochodzi on nominacji a nie z wyborów, a więc z defincji nie ma on nic wspólnego z demokracją, jako że stoi on de facto ponad parlamentem, a więc ponad prawem i konstytucją, którą on de facto zmienia, interpretując ją tak, a nie inaczej.
    3. Jakie są podstawowe funkcje (prawne i moralne) prezydenta Rzeczypospolitej wobec narodu, którego jest reprezentantem i symbolem?
    – Uważam, ze nie ma sensu aby istniały osobne urzędy premiera i prezydenta, że powinien być pochodzący z powszechnych wyborów tzw. Executive President, będący jednocześnie głową państwa i szefem rządu, mający prawo wydawać dekrety z mocą ustawy i tylko kwalifikowana większość posłów (czyli np. 2/3) mogła by taki dekret skierować z powrotem do poprawek. Innymi słowy, jestem za silną władzą wykonawczą, gdyż to jej brak rozłożył przecież I RP a także rozkłada dziś nie tylko Polskę, ale także i np. Australię.
    4. Jakie są podstawowe funkcje i obowiązki marszałka sejmu (i marszałka senatu) w spolaryzowanym społeczeństwie i mocno spolaryzowanych izbach legislacyjnych?
    – Uważam Senat za przeżytek, jako że Polska nie jest przecież, jak USA czy Australia, federacją teoretycznie niezależnych stanów czyli inaczej państw. Marszałek Sejmu powinien być zaś drugą osobą w państwie, zaraz za prezydentem i mieć szerokie uprawnienia, aby nie dochodziło do takich parlamentarnych burd jak obecnie w Polsce. Marszałek powinien mieć prawo i obowiązek pozbawić posła-warchoła, blokującego mównicę, mandatu i ogłosić wybory uzupełniające na jego miejsce.
    5. Na ile apolityczne powinny być urzędy prezydenta i marszałków obu izb legislacyjnych?
    – To są na 100% urzędy bardzo polityczne. Fikcją jest przecież apolityczność prezydenta czy też marszałka Sejmu. Oczywiście, nie mogą oni należeć do jakiejkolwiek partii politycznej, nie powinni mieć żadnego majątku ani podczas sprawowania urzędu ani po ukończeniu swojej kadencji i nie powinni praktykować żadnej religii sprawując taki urząd. Odnosić się to też powinno też do sędziów.
    6. Na jakiej podstawie konstytucyjnej minister sprawiedliwości może grozić sędziom „dyscyplinarką” – jeśli nie podobają mu się jakieś wyroki, od tego jest proces apelacyjny, do Sądu Najwyższego włącznie, i na tym koniec.
    – Sędziowie są obecnie na całym świecie chyba najbardziej zdemoralizowaną i najbardziej skorumpowaną grupą zawodową. Im się wydaje, że sądy są ich prywatną własnością (razu pewnego zwróciłem w Australii uwagę pewnemu sędziemu, że to nie jest jego sąd, a własność wszystkich bez wyjątku obywateli Związku Australijskiego, utrzymywana z ich podatków) i wydaje się im, że są oni ponad prawem, Uważam więc, że sędziowie powinni być odpowiedzialni przed specjalnym Wysokim Trybunałem w którym zasiadali by ławnicy nie będący prawnikami, a pochodzący z powszechnych wyborów i aby każdy obywatel mógł postawić każdego sędziego przed takim trybunałem. Inaczej, to mafia sędziowska będzie dalej sprawować (nie)rządy w sądach i drwić sobie ze sprawiedliwości pod płaszczykiem przestrzegania litery prawa.
    7. Jak powinna wyglądać procedura dyskusji nad, i zatwierdzenia, budżetu państwa? Na ile społeczeństwo polskie (i wszelkie grupy zainteresowane poszczególnymi częściami budżetu) powinno być konsultowane i poinformowane?
    – Budżet w gospodarce rynkowej to jest tylko plan finansowy, który z reguły nie jest możliwy do wykonania, jako że przecież nikt nie wie w takiej gospodarce „nieplanowej” jakie będą dochody i potrzeby państwa w przyszłości, nikt nie wie jakie będą w przyszłości ceny surowców, w tym szczególnie energetycznych, jakie będą kursy walut i akcji na giełdzie, jaka będzie inflacja czy deflacja, jakie będzie bezrobocie, jaki będzie deficyt czy nadwyżka w handlu zagranicznym i na rachunku bieżącym etc. Oczywiście, społeczeństwo powinno być w tym względzie konsultowane i poinformowane, ale raczej jeśli chodzi o strukturę wydatków niż ich wysokość, która zależy przecież od wysokości przychodów, które są przecież nieznane z góry.
    8. Jak powinny wyglądać konsultacje społeczne dotyczące tak istotnych decyzji, jak struktura szkolnictwa.
    – Myślę, że tu są potrzebne konsultacje społeczne, ale decyzją muszą podjąć eksperci, mając na względzie przede wszystkim to, jak duży procent wydatków na edukację należy przeznaczyć w wydatkach państwa. Jestem zresztą zwolennikiem merytokracji, czyli rządów ludzi kompetentnych, jako że prawdziwa demokracja jest tylko abstrakcyjną ideą, niemożliwą do osiągnięcia, taką jak prawdziwa czyli idealna sprawiedliwość. Tak więc jestem za merytokracją a nie demokracją, która w kapitalizmie zawsze degeneruje się w stronę plutokracji (władzy bogaczy) i ochlokracji (rządów hołoty), jako że w kapitalizmie najbogatsi są z reguły tylko zwykłą hołotą (inaczej nie doszli by oni do aż tak wielkich pieniędzy).
    9. Jak powinien wyglądać proces konsultacyjny poszczególnych ministrów odpowiedzialnych za resorty gospodarki i kultury polskiej?
    – Za gospodarkę powinien odpowiadać tylko jeden minister, na szczeblu wicepremiera, a kultura w wąskim zrozumieniu tego słowa powinna być pozostawiona samorządom, a więc zbędne jest moim zdaniem ministerstwo kultury, szczególnie, że nie da się zaprogramować urodzenia geniusza klasy Chopina, a wszelakie rozdawanie pieniędzy artystom przez państwo oparte jest przecież na wysoce arbitralnych kryteriach i bardzo podatne na korupcję i nepotyzm oraz służy głównie tworzeniu grupy artystów posłusznych władzom.
    10. Jak wyobrażam sobie obecny rząd polski udział Polski we wspólnocie europejskiej w kontekście procesów integracyjnych (lub ich braku) i w kontekście konkretnych pozycji budżetowych UE, zwłaszcza tych, które dotyczą funduszy dla Polski?
    – Unia Europejska rozpada się na naszych oczach, jako że od początku była ona pomyślana jako próba pogodzenia Niemiec i Francji, a więc te dwa państwa od początku ją kontrolowały, ze szkodą dla reszty Europy. UE rozłożyła np. Grecję i Portugalię, a Brytyjczycy powiedzieli jej niedawno NIE. Polska, jako kraj de facto dokładający do Unii (jeśli uwzględni się transfer kapitału z Polski do najbogatszych członków Unii, a szczególnie do Niemiec) traci więc na członkostwie w Unii – nie tylko finansowo, o czym już pisałem, ale także tracąc najlepszych swych obywateli, jako że z Polski na Zachód emigrują przecież głównie młodzi, zdrowi i przedsiębiorczy, a w Polsce zostają głównie starzy, chorzy i nieporadni życiowo. Nie oszukujmy się – gdyby Niemcy nie zarabiali na członkostwie Polski w UE, to Polska nigdy by się w tejże Unii nie znalazła. Niestety, ale Unia jest od dawna grą o sumie zerowej – aby Niemcy w niej wygrali, to Polska musi w niej przegrać. 🙁 Podobnie jest też i z NAFTĄ – tam z kolei aby USA wygrały, to Kanada i Meksyk muszą przegrać.
    Pozdrawiam,
    LK

  45. Abchaz 14 stycznia o godz. 19:53 1380
    W czym to niby Prospector ma mieć rację? Że mamy poddać się rynkowi, a dokładniej prawom nim rządzącymi, ale nie poddawać się prawom rządzącym przyrodą i interweniować w nasze środowisko naturalne, dewastując je naszą działalnością obliczoną na krótkoterminowy zysk?

  46. Do poczytania:

    Jason Hickel – „Aid in reverse: how poor countries develop rich countries”.

    Oto link:

    https://www.theguardian.com/global-development-professionals-network/2017/jan/14/aid-in-reverse-how-poor-countries-develop-rich-countries

  47. Grzerysz,
    Oczywiste jest, że na globalizacji zarabiają tylko najbogatsi a tzw. pomoc bogatych dla biednych polega w kapitalizmie tylko na jeszcze większym wyzysku biednych przez bogatych.

  48. Jajakowalski.Ad rem.Nie mówiłem nic o poddaniu się rynkowi, nieingerencji państwa w gospodarkę,czy niszczeniu lub nie środowiska naturalnego itd.Pa!

  49. Wacław – 13 stycznia o godz. 22:45 1360
    Globalizm to nic nowego. W starożytności imperium globalnym był dla Europejczyków Rzym a dla Azjatów były nim Chiny. W XIX wieku mieliśmy Pax Britannica, a w XX wieku Pax Americana. Nihil novi sub sole.
    ==================================================
    Jakowalski,
    temat globalizmu jeszcze do Ciebie nie dociera, marnie, wymijająco mi odpowiedziałeś. Tylko o globalizmie powinniśmy dyskutować na tym blogu.
    Jak go wykorzystać dla dobra człowieka?
    Bo przed globalizmem nie uciekniemy, on już jest praktycznie we wszystkich dziedzinach naszego życia; od urodzin do śmierci. To globalista reguluje
    demografią, również wpływa na to, z jakich nagrobków, z jakiego materiału mają być wykonane. Chiny są najtańsze.
    To globalista nakazuje mojej wnuczce noszenie tornistra o wadze 10 kg , a może więcej, bo globalista musi zarobić na produkcji rozwiniętej bazy środków
    edukacyjnych: zeszyty z papieru kredowego, podobnie książki itd. Rodzice swoimi gratami wożą te swoje pociechy, razem z tornistrami, zanoszą je wprost na salę lekcyjną. Dziecko waży 15 kg. Globalista robi interes w sklepiku szkolnym, przetworzoną żywność dziecku nakazuje jeść, szkodliwą dla dziecka.

    Całą ochronę zdrowia mamy już w globalizmie, dla zysku globalisty istniejącą.
    To samo dotyczy kultury, nauki… wszystkiego.

    To , że doszło do wielkich nierówności — nie jest winą globalizmu, globalisty
    – absolutnie.
    Zwracam uwagę: globalizm powstał samoistnie, to rozwój sił wytwórczych o tym zdecydował. Globalizm nie posiada dyrekcji, centralnego zarządu, nie wiadomo gdzie jest ulokowany.
    Dlaczego nie podoba nam się obecna postać globalizmu?
    Z ludzkiej głupoty to wynika, wszechogarniającej, z tej „kultury idiotów”,również.
    Taki prezydent Stanów Zjednoczonych wprowadzając to powszechne ubezpieczenie „obamacare’ zrobił to dla dobra globalistów, a nie narodu amerykańskiego.

    Znakomicie to wyjaśnia, linki są wyżej, nasza mądra Amerykanka polskiego
    pochodzenia pani profesor MIRA MODELSKA.

    https://www.youtube.com/watch?v=2r5tpKNH-tM&t=1906s

    Jak by się kto pytał,Jakowalski, to Mira jest w naszym wieku, w 1971 roku zaczęła robić doktorat na UW – tylko była znacznie od nas zdolniejsza, szczególnie lingwistycznie. Nie znam jej daty urodzin.

    Nie da się tego ukryć: globaliści durnia sobie zrobili z Obamy, albo prezydent sam jest globalistą, świadomie to zrobił,czego nie wiemy, może wielką łapówkę wziął,
    cholera wie, jak było, dopiero czas pokaże kto w ciemnocie żyje.

    Niewielu przywódców naszego globalistycznego świata potrafi okiełznać globalistów, wykorzystuje mądrze globalizm dla dobra swoich narodów.
    Dobrze jest wprowadzany globalizm w Czechach, na Białorusi, Rosji, Chinach,
    w Islandii… Brytyjski Brexit jest ratunkiem przez niekorzystnymi wynalazkami
    globalizmu.

    A jak globaliści wykorzystują naszych z bożej łaski przywódców – to się w pale
    nie mieści. Cieszą się globaliści że się zadłużamy, skończy się to utratą suwerenności naszego kraju, nie wiadomo w jakiej formie.

    Moim zdaniem globalizacja, już tak głęboko weszła do Polski,że takie instytucje,
    jak Sejm, Senat, Rząd, a nawet organy samorządowe…są niepotrzebne, tylko dla pozoru istnieją.
    Dlaczego?
    Bo rządzą nami lobbyści, funkcjonariusze wielkiego kapitału, którzy wydają polecenia rządzącym — na niby — naszym pięknym krajem.
    Jako obywatele zostaliśmy pozbawieni własności, a jak własności to i wolności.
    Te resztki, które pozostały w naszych rękach, już nas nie uratują przed upadkiem, takim jak w XVIII wieku.
    Prezes, Broszka i pozostali beneficjenci upadku – tylko administrują masą upadłościowa, funkcję syndyka….. pełnią. Młody Morawiecki jest takim nieformalnym syndykiem. Naczelnym.
    Za Tuska, był nim Rostowski Jacek.

    Na własnej skórze przeszedłem wszystkie etapy procesu wchodzenia w globalizację:
    firmę kapitalistyczną miałem, bankructwo przeżyłem,akcję kredytową, zadłużenie, postępowanie komornicze, egzekucję długu na poziomie firm tym się zajmujących..aż dziw, że jeszcze żyję.
    Brakowało mi wiedzy o globalizmie i brakuje dalej.
    Jeszcze nasze uczelnie tego nie uczą, to powinno być przedmiotem nauczania, już w szkole podstawowej, zamiast religii.

    PS doszedłem do świadomości: ten cały spór o sposób uchwalania Budżetu
    Państwa jest bezprzedmiotowy, bo przy tak wielkim deficycie jest to tylko świstek papieru.

  50. Prospector
    Prospector – napisałeś dnia 14 stycznia b.r. o godz. 11:03 (136):
    1. „Na dzień dzisiejszy te wszystkie gadżety te ochłapy technologii kosmicznej i wojskowej dają mi możliwość dosyć ciekawego życia i nie potrzeba mi do tego fury pieniędzy. Dla mnie starszego już człowieka jest to bardzo pomocne i przyjemniej mi się żyje. Dlaczego są to głównie produkty zgniłego kapitalizmu? A czy to ważne?
    Czyli że uważasz, ze tylko kapitalizm (w domyśle rynkowy) jest w stanie poprawić twój poziom życia i że dla ciebie nie jest ważne, że te ochłapy z pańskiego stołu, które otrzymujesz, wynikają z wyzysku ludzi pracy i że są one wynikiem wyścigu zbrojeń, i że mimo tego, że już dawno zgromadzono na Ziemi dość bomb jądrowych zdolnych i środków ich przenoszenia aby zniszczyć życie na naszej planecie, to systemy zabijania i kaleczenia ludzi są wciąż udoskonalane, kosztem pogarszania się jakości życia większości ludzi. No cóż, ciebie interesuje tylko to, czy tobie się lepiej żyje, a po tobie, to choćby i potop… 🙁
    2. „Mamy w Polsce próbę powrotu do sytuacji sprzed kilkudziesięciu lat. Znowu próbuje się wszystkim sterować „ręcznie” wbrew regułom ekonomii.
    Czyli że uważasz, za Balcerowiczem czy Petru, że należy wszystko zostawić rynkowi, a będzie idealnie, nie zauważając, że rynek zostawiony samemu sobie degeneruje się w dyktat monopoli (w praktyce oligopoli, ale to nie ma żadnego znaczenia dla konsumenta i pracownika) i tworzy ogromne nierówności w dochodach i tym samym w stanie posiadania. I jakie to „reguły ekonomi”i masz na myśli? Pewnie nie wiesz, że nie ma jednej uniwersalnie zaakceptowanej teorii ekonomii, a wyrażasz się na ten temat autorytatywnie, ex cathedra, niemalże jak jakiś papież. 🙁
    3. „Zniwelowanie nierówności. A co by było gdyby ich nie było?Muszą być”(…)
    Czyli że uważasz, że musi być tak jak jest, że nieliczni powinni mieć tyle pieniędzy, aby nie wiedzieć co z nimi zrobić a masy powinny cierpieć biedę a nawet i nędze oraz że bez nierówności w dochodach i majątkach nie jest możliwy jakikolwiek postęp, ale przecież nie potrafisz tej tezy udowodnić.
    4. Rozwój (…) zrównoważony tzn. przede wszystkim taki, który nie niszczy aktywności społeczeństw bo by pompować to trzeba mieć z czego.
    Czyli że nie interesuje cię to, że rozwój powinien być taki, który nie dewastuje naszego środowiska naturalnego, a tylko taki, aby pozwalał na nieograniczona swobodę w robieniu interesów. Zgoda, aby pompować to trzeba mieć z czego, ale przecież problemem w kapitalizmie rynkowym jest zawsze nadprodukcja (czyli inaczej niedostateczny popyt wynikający ze zbyt niskiej siły nabywczej większości ludności) czyli dystrybucja tego co się wyprodukowało, a nie brak towarów na rynku.

  51. Wacław1 15 stycznia o godz. 10:39 1387
    1. Zrozum, że problemy globalizmu są problemami kapitalizmu.
    2. Poza tym, to wszystko, czego uczeń potrzebuje, powinno być w szkole, a w domu uczeń powinien odpoczywać a uczyć się w szkole. Bezsensem jest więc noszenie przez dzieci do szkoły i z powrotem książek czy zeszytów, jako że dziś wystarczy przecież laptop a w podstawówce leciutki przecież tablet.
    3. Przecież ogranicza się sprzedaż niezdrowej żywności w szkolnych sklepikach, a więc o co ci chodzi?
    4. Dyrekcja globalizmu mieści się na Wall Street w NYC.
    5. Uważasz, że powinno być tak, aby ponad 40 mln Amerykanów nie miało z powodu biedy dostępu do pomocy medycznej?
    6. Jeśli czerpiesz swą mądrość z youtube, to ci serdecznie współczuję.
    7. Przed wojną nie było globalizmu, a Polska była, tak jak dziś, własnością i kolonią zachodniego kapitału.
    8. Budżet w gospodarce rynkowej jest zawsze tylko rodzajem prognozy i na ogół nie jest on nigdy wykonywany, jako że podlega on po drodze licznym korektom, ponieważ nie da się w praktyce nigdy dokładnie przewidzieć zmian w cenach surowców, kursach walut czy cenach akcji na giełdzie. A więc cała ta afera związana z przyjęciem budżetu przez Sejm to jest wiele krzyku o nic.
    Pozdrawiam

  52. Dziękuję jakowalski ale czuję się jakbyś mi na siłę chciał włożyć w moje usta słowa,których ja nie wypowiadałem.Pozdrówko!

  53. 1. Zrozum, że problemy globalizmu są problemami kapitalizmu.
    ============================================
    Jakowalski,
    Tobie trzeba wszystko tłumaczyć , jak krowie na granicy.
    Globalizacja, to jednak jest zupełnie co innego niż kapitalizm, żeby
    to wiedzieć nie potrzeba mieć doktoratu z ekonomii, wystarczy własne
    myślenie, zmysł obserwacji, zdolność do samouczenia się. W gazetach ,
    w internecie całej prawdy o globalizacji się nie dowiesz, rozrosło się to
    pojęcie do takich rozmiarów, że z różnych źródeł trzeba szukać wiedzy,
    nawet od humanistów, bo wszystkim już doskwiera globalizm, nawet
    reżyserom filmowym, właścicielom teatrów,proboszczom KK,
    właścicielom prywatnych żłobków …
    Wykładu Ci Jakowalski nie będę robił, jak już do tego wieku, w jakim
    Jesteś nie zrozumiałeś różnicy między kapitalizmem, a globalizmem
    to już tego nie pojmiesz.
    Na wszelki wypadek wrzucam Ci link do wykładu zrobionego przez
    socjologa profesora Rajmunda Wnuk Lipińskiego

    https://www.youtube.com/watch?v=BXItaQAMETI&t=1567s

  54. Jakowalski,
    a może jesteś tutaj na tym blogu agentem nasłanym przez globalistów.
    W ich interesie jest, aby jak najwięcej ludzi żyło w ciemnocie, w sprawie
    jaką jest globalizm.

    Dla przykładu, jakby nauczyciele znali się na globalizmie, informatyce,to nie dopuściliby do tech absurdów jakie mamy w naszych szkołach, to samo dotyczy dziennikarzy, chłopów mało i średniorolnych.
    ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
    „2. Poza tym, to wszystko, czego uczeń potrzebuje, powinno być w szkole,
    a w domu uczeń powinien odpoczywać a uczyć się w szkole. Bezsensem jest więc noszenie przez dzieci do szkoły i z powrotem książek czy zeszytów, jako że dziś wystarczy przecież laptop a w podstawówce leciutki przecież tablet.”
    ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
    W zasadzie, Jakowalski, to ja jestem za globalizmem, ale takim oświeconym,
    rozumnym, bo jestem za postępem.Jednak, w takim wydaniu globalizmu, jaki mamy obecnie wszelki postęp jest niemożliwy.I tu jest problem.
    Niestety, globalizm nie podlegający kontroli, taki wprowadzający anarchię,
    egoizm, bezrozumność … jest nie do przyjęcia.
    Globalizm należy ucywilizować, podobnie jak wszystkie -izmy. Czasami to się ludziom udaje, jak im się uda uruchomić myślenie. Myślenie jest potęgą, największą na świecie.

  55. Wacław1 15 stycznia o godz. 13:47 1392
    Ależ oczywiście. Ja jestem przecież na tym blogu agentem kolejno Ochrany, Czeka, NKWD, KGB, Gestapo, SD, Abwehry, Stasi, Bundesnachrichtendienst, UB, SB, CIA, MI5, MI6 i oczywiście Mossadu. Moim jedynym problemem jest pranie pieniędzy które od tych tajnych służb otrzymuję. Poszukuje więc tzw. słupów, aby przez nich prac ową brudną kasę, którą codziennie otrzymuję. Może zostaniesz takim moim słupem? Oferuję uczciwą prowizję.

  56. Wacław1 15 stycznia o godz. 13:29 1391
    Wyjaśnij mi więc proszę, ale swoimi własnymi słowami, co to jest ta globalizacja, na czym ona polega, skąd się ona wzięła i dlaczego uważasz, że ona jest zła?

  57. Prospector 15 stycznia o godz. 12:47 1390
    To może więc wyjaśnisz mi, proszę:
    1. Dlaczego uważasz, że tylko kapitalizm (w domyśle rynkowy) jest w stanie poprawić twój poziom życia i że dla ciebie nie jest ważne, że te ochłapy z pańskiego stołu, które otrzymujesz, wynikają z wyzysku ludzi pracy i że są one wynikiem wyścigu zbrojeń, który przecież prowadzi ludzkość na krawędź samozagłady?
    2. Dlaczego uważasz, że należy wszystko zostawić rynkowi a nie zauważasz, że rynek zostawiony samemu sobie degeneruje się w dyktat monopoli (w praktyce oligopoli, ale to nie ma przecież żadnego realnego znaczenia dla konsumenta i pracownika) i tworzy tym samym ogromne nierówności w dochodach oraz w stanie posiadania pomiędzy garstką obrzydliwie wręcz bogatych a ubogimi masami, żyjącymi często wręcz w nędzy i to nie tylko gdzieś w III świecie, ale nawet w Unii Europejskiej czy też w USA?
    3. Dlaczego uważasz, że istnieje tylko jedna, uniwersalnie zaakceptowana teoria ekonomii, czyli neoklasyczna z elementami monetaryzmu, dominująca dziś w akademii i elitach władzy, ale nie potrafiąca wyjaśnić genezy takich zjawisk jak bezrobocie, cykliczne kryzysy nadprodukcji czy też nawet tak prostych zjawisk jak inflacja czy deflacja?
    4. Dlaczego uważasz, że tylko nieliczni powinni mieć tyle pieniędzy, aby nie wiedzieć co z nimi zrobić a masy powinny cierpieć biedę?
    5. Dlaczego uważasz, że nierówności muszą być i że bez nich wszelaki postęp jest niemożliwy?
    6. Dlaczego nie interesuje cię to, że rozwój powinien być taki, który nie dewastuje naszego środowiska naturalnego?
    7. Dlaczego uważasz że najważniejsza jest nieograniczona swoboda w robieniu interesów dla garstki bogaczy, a nie długofalowe interesy większości ludności naszej planety, które wymagają przecież ograniczenia liczby ludności w celu ocalenia naszego środowiska przed jego totalną dewastacją spowodowaną kapitalistyczną, a więc nadmierną, rabunkową eksploatacją zasobów naszej planety?
    Pozdrawiam
    LK

  58. ZŁOTE MYŚLI REDAKTORA NACZELNEGO POLITYKI JERZEGO BACZYŃSKIEGO.

    Jerzy Baczyński o Paszportach POLITYKI: Kultura to domena wolności

    „Wymagania polityczne są w sprzeczności z jakością kultury” – mówi redaktor naczelny POLITYKI Jerzy Baczyński.

    Jeśli działalność artystyczną próbuje się podporządkować polityce, to ekspresja i wolność twórców są ograniczone, przycięte wyłącznie do czyichś wymagań i wizji. A to ze sztuką już niewiele ma wspólnego – przekonuje redaktor naczelny POLITYKI Jerzy Baczyński. „Działalność artystyczna to domena wolności” – dodaje”.

    Wygląda więc na to, że PRL to była „domena wolności”.
    Mieliśmy bowiem wówczas kulturę na światowym poziomie. Teatr tworzyli Grotowski, Kantor, Dejmek, Jarocki, Grzegorzewski, Axer, Szajna, Wajda, Hübner. Polski film postawili na wyżyny teraz zupełnie niewyobrażalne Munk, Wajda, Has, Kawalerowicz, Polański, Morgenstern, Skolimowski, Konwicki, Różewicz (Stanisław), Kutz. Aktorstwo to byli Łomnicki, Holoubek, Zapasiewicz, Nowicki, Mrozowska, Mikołajska, Polony, Lassek, Budzisz-Krzyżanowska. W literaturze mieliśmy Różewicza (Tadeusza), Szymborską, Herberta, Mrożka, Białoszewskiego, Grochowiaka, Kapuścińskiego i Krall. Recenzje teatralne pisywali tacy mistrzowie jak Puzyna i (Marta) Fik a filmowe – Eberhardt, Marszałek, Werner, Michałek, Kałużyński.
    Wychodziły wtedy tygodniki KULTURA, LITERATURA, ŻYCIE LITERACKIE, FILM, EKRAN, MAGAZYN FILMOWY. Miesięcznik DIALOG uchodził wówczas za najlepsze pismo teatralne na świecie. Dział kultury w tygodniku POLITYKA, którego kierownikiem był w latach w 1960-1982 Tadeusz Drewnowski, to było coś o czym teraz możemy tylko pomarzyć.
    W telewizji mieliśmy niezapomniany Kabaret Starszych Panów, genialny Teatr Telewizji, filmy Bergmana, Antonioniego, Felliniego, Herzoga, Kurosawy i mnóstwo doskonałych programów kulturalnych.
    Światowa prapremiera wybitnego filmu Antonioniego „Zawód: reporter” miała miejsce w studenckim Dyskusyjnym Klubie Filmowym „Kwant”. Oczywiście z udziałem reżysera…

  59. Wacław1 15 stycznia o godz. 13:29 1391
    Wyjaśnij mi więc proszę, ale swoimi własnymi słowami, co to jest ta globalizacja, na czym ona polega, skąd się ona wzięła i dlaczego uważasz, że ona jest zła?
    ================================================
    Globalizm, w obecnym wydaniu to jest wolność bez ograniczeń, wszystko wszystkim wolno, co praktycznie oznacza, że wszystko wolno, ale tylko bogatemu, strzyc biedniejszego od siebie.
    To pani profesor Mira Modelska dobrze wyjaśnia.

    To jest niezgodne z prawami natury.
    Wszystko co żyje posiada ograniczenia. Wystarczy na człowieka spojrzeć: jest jednym wielkim ograniczeniem. ilość uderzeń serca – ścisłe granice,
    cukier we krwi, bardzo wąskie granice, zawartość tłuszczu we krwi(cholesterolu),
    każdy dowolny parametr to jednocześnie ograniczenie…
    Zlikwidowano cła, bardzo dobrze, tak być nie może, bo wydajność pracy jest różna.
    Wprowadzono wspólną walutę, dobre rozwiązanie, ale dla najbogatszego, czyli Niemiec.
    Z banku zrobiono jednostkę gospodarczą, z usługowej, idiotyzm ekonomiczny,
    to prezydent Clinton wprowadził.

    Dla głupiego człowieka, z patologiczną czynnością umysłu – każde rozwiązanie będzie złe. Wszystko rodzi się w głowie człowieka. Powtarzam, z głupiej głowy, tylko głupie rzeczy powstają. Inaczej być nie może.

    Globalizm w obecnej postaci, tylko Chinom dobrze służy, które korzystają z
    głupoty ludzi Zachodu.
    Chińczyk rośnie intelektualnie, jest wydajniejszy w pracy. Amerykanie to sprawili,
    ci niby globaliści, a swój naród do nędzy doprowadzają. Przestali myśleć, bo za dużo cukru jedzą.

  60. grzerysz, 1369
    Oligarchowie naradzaja sie w Davos nad rzuceniem 99% ochlapow w postaci
    Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego.
    Nawet jesli w najblizszych dekadach program ten zostanie wprowadzony, z wyplatami na poziomie ponizej pulapu biedy ( jak sugeruje cytowany przez Redaktora Wosia nomenklaturowy autorytet ), to mozna sie jedynie spodziewac podobnych rezultatow jak po obietnicach danych amerykanskim robotnikom przez podpisujacego cyrograf NAFTA prezydenta Clintona.
    Ludzie straca cel w zyciu a nic nie bedzie stalo na przeszkodzie by stopniowo te jalmuzne obnizac.
    W tej chwili 100 milionow Amerykanow nie ma pracy w pelnym wymiarze.
    Moze zamiast BDP pozwolic ludziom pracowac, jak w czasach Gierka ?
    Mozna pracowac bez jednoczesnego zapracowywania sie na smierc na 3 etatach- moze kazdy powinien pracowac tylko 3 dni w tygodniu ?

  61. wyzysk
    16 stycznia o godz. 2:29
    Jestem dokładnie tego samego zdania.
    Jeśli dla zaspokojenia potrzeb ludzi potrzeba coraz mniejszych nakładów pracy ludzkiej to podzielmy sie nie dochodami a praca. Niech pracują wszyscy lecz w mniejszym wymiarze czasu.
    Większa ilość wolnego czasu pracy wygeneruje nowe potrzeby zatem powstanie zapotrzebowanie na nowe rodzaje usług a zatem na nowe miejsca pracy.
    Problemem państw wysoko rozwiniętych jest to, iż przedsiębiorcy w pogoni za maksymalnym zyskiem przenieśli swe zakłady przemysłowe do krajów tzw. ” III-go świata”. Wydaje im się, ze owi przysłowiowi Chińczycy będą za miskę ryżu albo drukowane papierki zwane USD produkować dla nich wszystko co potrzebne.
    Każde społeczeństwo ( państwo ) musi zapracować samo na siebie, wytworzyć to co niezbędne. Ponieważ każdy kraj ma inne warunki i możliwości dlatego specjalizuje się w określonym rodzaju produkcji i wytworzone nadwyżki przeznacza na wymianę na to, czego sami nie wytwarzają. Wymiana ta musi się jednak bilansować.
    Wtedy będziemy mieli to, czego każdy normalny człowiek pragnie najbardziej – POKÓJ i współpracę miedzy narodami..

  62. Grzerysz,
    Oczywiście, że PRL to była w porównaniu do obecnej RP domena wolności intelektualnej. Umiarkowana PRL-owska cenzura z lat 1955-1989 nauczyła nas czytać pomiędzy wierszami i pisać między wierszami (patrz np. Lem i jego „Dzienniki gwiazdowe:), a więc rozwijała ona naszą inteligencję, a dziś to zarówno prasa, jak też radio i telewizja robią wszystko, aby naszą inteligencję obniżyć.

  63. Wacławie
    Masz bardzo złe źródła informacji. Globalizm jest to przecież ostatnią fazą kapitalizmu monopolistycznego polegającą na tym. że formalnie prywatne monopole, ale na ogół jednak mocno powiązane z elitami władzy państwowej (w praktyce są to na ogół oligopole, ale to na to samo przecież wychodzi) kontrolują rynki już nie tylko w skali, jak to dawniej bywało, państw, ale w skali kontynentów i całego globu, przez co powstaje coś na wzór proponowanego już przez H.G. Wellsa rządu światowego, który jest ponadnarodowy, oraz pochodzi z mianowania elit pieniądza a nie z demokratycznego wyboru, a więc globalizacja oznacza w praktyce koniec demokracji, nawet w jej ułomnej, burżuazyjnej formie znanej dziś także i w Polsce.
    Czy to wszystko jest zgodne z prawami natury to ja tego nie wiem, bowiem nie jestem specem od natury, ale wiem, ze to jest jak najbardziej zgodne z prawami ekonomii, w tym z prawem akumulacji i koncentracji kapitału.
    I nie jestem do końca pewien, czy globalizacja służy Chinom, jako ze uzależniła ona Chiny od rynku światowego,a ten, jak to w kapitalizmie bywa, wpada ciągle w kryzysy nadprodukcji czyli inaczej niedokonsumpcji. Poczekamy, zobaczymy…

  64. Kaesjot i Wyzysk
    Pracą to można było się dzielić jeszcze pod koniec XX wieku, ale dziś to pracy dla ludzi jest już tak mało, że nie ma w już w zasadzie czego dzielić. Minimalny zagwarantowany dochód obywatelski musi być zaś powyżej progu ubóstwa, jako że inaczej to nie rozrusza on kapitalistycznej gospodarki, która przecież od jej początków boryka się wciąż z problem nadprodukcji czyli inaczej niedokonsumpcji.
    Pokój nie jest zaś możliwy w kapitalizmie, jako że w tym ustroju najlepiej zarabia się przecież na zbrojeniach i wojnie.

  65. Redaktor ukazuje nam,zgredom,co i jak należy poprawić by było lepiej.Może nie dobrze ale lepiej.
    Posługując sie skarbnicą światowej myśli ekonomiczno-socjologicznej i otwierając ogródek dla zgredów by mogli sobie ulżyć oświeceni światową myślą ekonomiczno-socjologiczną.
    To jest super pomysł i właściwie model biznesowy na dziennikarkę „zaangażowaną”.
    Nie chodzi o to by było wiadomo „szto diełat ?” bowiem nikt nie ma na to patentu ale o to by pobudzić do myślenia.
    Ogrom mysli intelektualistów prezentowany przez Redaktora,z obietnicą „że będzie ciąg dalszy” ,mnie przynajmniej ,pobudza do poszukiwania ,w necie najbliższym,tzw faktów sprawdzających intelektualną myśl strzelistą.
    A tu właśnie:
    http://www.politico.eu/article/8-billionaires-own-the-same-as-half-the-world-bill-gates-jeff-bezos-mark-zuckerberg/
    Są do przodu.Jak najbardziej.
    Z rekomendacjami „szto diełat ?”

    Z kolei te rekomendacje mnie pobudzają do „kosy na sztorc”.
    Z uawagą,że z kosą miałem do czynienia 65 lat temu i uszedłem z życiem.
    A „na sztorc” też już było dosyć dawno.

    Spuszczam się na jakowalskiego.
    On z pewnością potrafi to wyjaśnić.

  66. jakowalski 1401
    Dieta globalna nami rządzi, a nie, jak nam się wydaje: światowa finansjera,banki, żydzi, kapitalizm, globalizm, i co tam jeszcze, prezydent St.Zj. , UE….rządy narodowe,
    Putin, Chiny….
    Pojęcie – dieta globalna – jest moim osobistym wynalazkiem, wujek Gógiel
    nie wyławia takiej zbitki pojęciowej, nawet u Dr Jana Kwaśniewskiego takiego
    dziwoląga nie ma – dieta globalna.

    Zawsze dieta decydowała o losach człowieka. Zaczęło się od tego, że to dieta
    dała rozum człowiekowi, nadający się do myślenia. Tematu nie będę rozwijał,
    bo to jest, w książkach Jana Kwaśniewskiego na stronie http://www.dr-kwasniewski.pl

    Wszystkie diety, którymi posługuje się człowiek można podzielić na trzy grupy:
    — diety pastwiskowe,
    — diety korytkowe,
    — stół.
    Najgorsze są diety korytkowe, występują wtedy, jak człowiekowi w miarę dobrze się powodzi, niedawno wyszedł diety pastwiskowej, takiej podobnej do diety dla zwierząt roślinożernych, i chwycił się, w niedozwolonych ilościach za pokarmy
    pochodzenia zwierzęcego.
    Takiej diety(korytkowej) nasz stwórca nie przewidział dla żadnego zwierzęcia,
    również dla człowieka. Zanim to nieszczęście nastąpiło, żywiliśmy się, my ludzie,
    tak jak drapieżniki, występujące na świecie, przypominam: jak pies, kot, wilk,..
    To odstępstwo, okazało się być bardzo niebezpieczne dla ludzi, wpędza ich w choroby, głupotę, w samo zło…

    A jak rozkłada dieta globalna po świecie: na Zachodzie, łącznie z USA panuje
    dieta korytkowa, mamy upadek cywilizacyjny…
    Chiny i okolice; tam żywią się pokarmami pochodzenia zwierzęcego,występuje
    tam dość duże zróżnicowanie, w Japonii obżerają się głównie rybą, a w Chinach
    wieprzowiną… wieprzowina jest lepsza biologicznie od ryby, dlatego Chiny prześcignęły gospodarczo Japonię, nie tylko gospodarczo…
    Reszta Azji, łącznie z Rosją, i Afryką jest na diecie pastwiskowej. Te okolice wyglądają, jak wielkie pastwisko.Jakie panują w tym obszarze zwyczaje, poziom życia, kultura… jest ogólnie znane, nie muszę o tym opowiadać.

    A gdzie jest stół, czyli żywienie, które daje zdrowie, rozum, długie życie, dobrobyt,
    pewność życia. Są takie okolice na globie ziemskim: północna część Europy, Szwajcaria, w Rosji Syberia, w Afryce, tam gdzie żyje plemię Masajów,
    Nowa Zelandia, Kanada, i jeszcze parę innych okolic …

    W USA był „stół” w żywieniu, wtedy jak tam biegały bawoły, bydło, owce…
    jak tam „dziki zachód” panował, cywilizacja się rozwijała, znamy to z filmów kowbojskich. Trwało do przełomu XIX i XX wieku.

  67. Wacław1
    16 stycznia o godz. 19:34
    Ja chyba zidiociałem, bo preferuję owoce i warzywa a już jabłkami to się obżeram bez umiaru. Może dlatego, że mam kiepsko rozwinięte kły …

  68. kaesjot
    Na diecie pastwiskowej człowiek może żyć zdrowo i szczęśliwie, pewne warunki muszą być zachowane, najważniejszy to niezbędna pewna niewielka ilość dobrego białka i tłuszczu w diecie.
    Na takiej diecie żyły niezmierzone pokolenia polaków, jak w diecie pojawił się ziemniak, barszcz okraszony słoniną, z niewielką ilością mleka, masła,jajko raz na tydzień, a mięso pojawiało się na Wielkanoc i Boże Narodzenie.
    To się skończyło, w epoce wczesnego Gierka.

  69. Panie Redaktorze, Jak w praktyce zrealizować postulat Atkinsona i sterować postępem technologicznym? Teza o tym, że większość przełomowych technologii powstała dzięki finansowaniu postępu przez państwowe pieniądze jest tylko częściowo prawdziwa. Państwo stało się w pewnym momencie głównym sponsorem badań naukowych. Przełomowe zmiany technologiczne zawierają zaś w sobie nowe komponenty, które bazują na przełomowych odkryciach w badaniach podstawowych. Żeby Edison mógł się skupić tylko i wyłącznie na wymyślaniu żarówki to najpierw Gilbert, Gray, Cuolomb, Ampere, Volta i Ohm musieli poinformować świat o istnieniu prądu elektrycznego. Zatem istotny udział Państwa w rozwoju postępu technologicznego to w dużej mierze finansowanie najbardziej nieprzewidywalnej części całego procesu zwanego postępem naukowo-technicznym. Są tutaj aż dwa obszary nieprzewidywalności. Po pierwsze nie wiemy co odkryjemy. Po drugie nie wiemy jakie odległe w czasie konsekwencje technologiczne będzie miało to odkrycie. Czy pańskim zdaniem najmądrzejszy nawet urzędnik poradzi sobie z odpowiedzią na obydwa te pytania? Jeśli tak to gratuluje wiary w omnipotencję Państwa. Jednak w takim wypadku prowadzenie jakichkolwiek badań nie ma już w ogóle sensu. Omnipotentny urzędnik omnipotentntego Państwa wie co zostanie odkryte i jak to wykorzystać w rozwoju technologicznym. Zamiast więc finansować badania naukowe należy finansować urzędników. Niestety propozycja Sir Atkinsona do tego właśnie prowadzi.

  70. Jarek16
    17 stycznia o godz. 7:54 1407

    Budżet najbardziej znanej agencji- DARPA- to ponoć 300 miliardów$, przeznaczonych na różne badania mogące mieć aspekt militarny.
    Część z nich będzie skomercjalizowana przez firmy które osiągną wyniki.
    Komercjalizacja oznacza że firmy otrzymają zamówienia rządowe, poza tymi cywilnymi.

    Wszystko to, za pieniądze podatników…..

    Wyścig całego świata przy takim wehikule finansowym jest praktycznie niemożliwy. Chyba że inne rządy w podobny sposób subsydiować będą własne koncerny.
    ale nie ma to nic wspólnego z wolnym rynkiem, czy wynalazczością.
    Raczej z wyścigiem zbrojeń, czy zapewnieniem jak największego udziału w rynku własnym podmiotom gospodarczym.
    Mit garażu jest jedynie mitem.
    Najczęściej, ktoś ten garaż finansuje jako obiecujący projekt.

  71. https://www.youtube.com/watch?v=b3upPURo6js
    Staszku kochany! O globalizacji to nawet ja tak nie pi…olę.

    Stasiczku! Zapomniałeś o globalnej diecie, Tobie szczególnie by się przydała,
    wyglądasz na pysku jakbyś same bułeczki wpierniaczał, z pszennej mąki.
    Tak Ci ta buzia spuchła, spyziała.

    Jak tego wysłuchałem – to już wszystko zrozumiałem, Jakowalski ma niewiele do powiedzenia o globalizacji, Stasiek jest niewiele lepszy, a globalizacja pędzi,
    jak wściekłe ciele…
    Ciekawe, co o globalizacji wiedzą prezes i broszka, z tego co gadają, to pewnie nic
    nie dziamią. I , jak tu ma być dobrze, kulturalnie, inteligentnie…
    Obawiam się, że myślenie Trampa Donalda, o globalizacji – może być równie
    prymitywne, bo on tylko o własnych osobistych interesach potrafi myśleć, o tym
    także, jakby tu jakiego nowego kociaka ustrzelić…płot z Meksykiem urządzić.

    Chińczyki się cieszą, a co na to wszystko ma powiedzieć cały lud roboczy, ciemny,
    niewyedukowany….

  72. https://www.youtube.com/watch?v=zJgSy2eUZJA

    Grzegorz Braun, także nie dostrzega potrzeby ucywilizowania
    globalizacji, nie widzi zagrożeń,jego wyobraźnia, jawi mi się niezwykle
    płytko.
    Moim zdaniem, na walkę z globalizmem jest już za późno, w tym sensie,
    żebyśmy narodowo, za dużo nie ucierpieli.

  73. Wacław1 17 stycznia o godz. 18:46 1410
    Walka z globalizmem w ramach kapitalizmu ma taki sam, sens jak wypowiedzenie wojnę prawom rządzącym ekonomią, czyli taki sam sens, jak wypowiedzenie wojny prawom rządzącym przyrodą, np. prawom fizyki.

  74. Abchaz 16 stycznia o godz. 19:10 1403
    Jednostka nic dziś sam już nie zdziała, a kapitalizm może upaść tylko naturalnie, tak jak dawniej upadło niewolnictwo i feudalizm, czyli z powodu kumulujących się w nim fundamentalnych sprzeczności, np. w kapitalizmie sprzeczności między pracą a kapitałem, niemożliwych dawniej do rozwiązania w ramach niewolnictwa i feudalizmu, a dziś ramach kapitalizmu. Tak to widział dawno temu Marks i tak ja to też widzę i dziś.

  75. Jarek16 17 stycznia o godz. 7:54 1407
    1. Edison niczego nie wymyślił, on tylko najzwyczajniej na świecie ukradł odkrycia prawdziwym wynalazcom z Teslą na czele.
    2. Pozostawienie wszystkiego rynkowi oznacza dalszy wzrost nierówności i tym samym albo kolejną krwawą rewolucję, albo też całkowite załamanie się rynku z powodu braku popytu. A prawdziwe badania naukowe są i tak dziś praktycznie w 100% finansowane przez państwo, w ramach wyścigu zbrojeń.

  76. Wiesiek59 17 stycznia o godz. 18:19 1408
    Mit garażu zrobił wiele złego. Wiadomo przecież, że Gates czy Jobs do niczego by nie doszli bez wsparcia na początku ze strony bogatych rodziców a później państwa. Poza tym, to nie każdy ma na początek nawet ten garaż.

  77. @jakowalski Wiele przełomowych odkryć naukowych powstaje z dala od kompleksu militarno-przemysłowego. Edison opatentował żarówkę w 1879 roku. Tesla przybył do Ameryki w roku 1884. Czyżby Edison ukradł wynalazek Tesli gdy ten mieszkał w Chorwacji albo w czasie studiów Tesli w Pradze? w Pradze? wieku przetestował setki prototypów żarówki? Proszę o źródło? Panowie się nie znosili ale

  78. @jakowalski Przepraszam. Kłopot z klawiaturą dotykową. Nie chce dzielić włosa na czworo, ale chodziło Ci chyba o świetlówkę a nie o żarówkę? No i nie o wrogości pomiędzy Edisonem i Teslą był mój komentarz.