Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

6.03.2017
poniedziałek

Czwarte: Rynek nie może wyznaczać płac! On tego nie umie

6 marca 2017, poniedziałek,

A już na pewno nie powinien wyznaczać ich sam i w pełni. To kolejna lekcja z pogłębionego czytania „Nierówności” Anthony’ego Atkinsona. I kolejny krok w Nowym Atlasie Ekonomicznym.

Porzućmy bajeczkę o tym, że rynek jest nieomylny. Bo nie jest. Owszem, Hayek i spółka mieli trochę racji. Ale tylko trochę. Bo rynek dobrze wyznacza cenę niektórych produktów, głównie tych najprostszych. „Rynek jest niezrównany, gdy trzeba wyznaczyć cenę majtek czy pietruszki, i nie ma sensu, by centralny planista się w ten proces mieszał” – mówił mi kiedyś prof. Kazimierz Łaski, który żył na tyle długo (ponad 90 lat), by dobrze poznać zarówno PRL (do 1968 roku), jak i kapitalistyczny Zachód (do śmierci w roku 2015).

Ale w realnie istniejącym kapitalizmie rynek po prostu zawodzi, gdy przyjdzie mu wyznaczyć cenę wielu bardziej skomplikowanych produktów. Jedną z tych rzeczy jest płaca. Dowód? Astronomiczne zarobki w sektorze finansowym przed kryzysem roku 2008. Które bynajmniej nie oznaczały, że praca wilków z Wall Street przynosi jakąś korzyść dla dobra wspólnego. Nie, te ich superpłace były zaczepione w chorym zjawisku finansjalizacji gospodarki. A więc w tym samym zjawisku, które przyniosło nam pokusę nadużycia, pompowanie krótkookresowego zysku w największych korporacjach i pompowaniu baniek spekulacyjnych.

Z drugiej strony w tym samym okresie mieliśmy stagnację pensji klasy średniej. I to jest kolejny dowód, że rynek z wyznaczaniem płac sobie nie radzi. Bo przecież gdyby kapitalizm (i rynek) miały tę legendarną mądrość, toby przecież nie dopuściły do nadmiernego wzrostu nierówności. A więc sytuacji, która przynosi wielkie napięcia społeczne, kryzys demokracji oraz problemy z popytem (każda z tych rzeczy uderza wszak w samych kapitalistów).

Dlatego płacami trzeba sterować. Oczywiście nie metodami czysto administracyjnymi poprzez uchwałę „w tekstyliach zarobimy tyle i tyle, a w finansach…”. Jak to robić realistycznie? Otóż przy pomocy wachlarza propozycji. Jeden z nich to oczywiście płaca minimalna. Temat znany, więc się nad nim nie zatrzymujmy. Zwłaszcza że – uważa Atkinson – tylko ten jeden mechanizm popychania całego spektrum płac w górę to zdecydowanie zbyt mało.

Potrzebny jest więc drugi mechanizm o nazwie „living wage”. Czyli jakby płaca godziwa, za którą można przeżyć. Jak wysoka? Trudno dać tu jedną uniwersalną odpowiedź. Wszystko zależy od kontekstu: głównie kształtu innych narzędzi państwa dobrobytu w danym kraju. A więc wysokości i długości zasiłków, tego, czy służba zdrowia jest naprawdę uniwersalna etc. Wyznaczanie takiej „płacy godziwej” powinno się odbywać w dialogu społecznym. I akurat my w Polsce mamy instytucję, która się takimi rzeczami może zająć. To Rada Dialogu Społecznego, która zastąpiła zmarłą w roku 2013 Komisję Trójstronną.

Po wyznaczeniu wysokości taka płaca winna być rodzajem dobrego przykładu. Należy naciskać na firmy, by do niej dążyły. A potem faworyzować (podatkowo, konsumencko, medialnie) tych, którzy do niej dochodzą. I odwrotnie. Piętnować maruderów, którzy wolą wyzyskiwać.

Inna formą osiągania tego celu jest zmniejszanie rozpiętości płacowych wewnątrz firm. Również w sektorze prywatnym. Na świecie są dobre przykłady. Słynna hiszpańska spółdzielnia Mondragon płaci szefom co najwyżej 6,5 razy więcej niż najsłabiej zarabiającym pracownikom. Powiązanie górnych płac z dolnymi jest rozwiązaniem skuteczniejszym i bardziej przejrzystym niż sklejanie jej ze średnią krajową, co testowano u nas w sektorze publicznym.

Oczywiście spłaszczanie struktury płacowej w sektorze prywatnym wiąże się z postulatem jawności płac. Gdy u nas coś takiego proponował kilka lat temu OPZZ, wywołało to furię. Warto kiedyś jednak do tego postulatu wrócić. Choćby po to, by otworzyć rozmowę i dowiedzieć się, czego mamy się właściwie w związku z taka jawnością obawiać i czy zyski nie byłyby większe od potencjalnych strat.

Warto również pamiętać o nieco zapomnianych pomysłach skandynawskich. Tam w okresie powojennym funkcjonowała zasada, że za tę samą pracę, świadczoną dla różnych przedsiębiorstw, należy się taka sama płaca (reguła Rehna-Meidnera). I to niezależnie od kondycji ekonomicznej przedsiębiorstwa. Co przeciwdziała negatywnej konkurencji płacowej i stanowi dodatkową zachętę do efektywności ekonomicznej dla firm prywatnych. Powrót do rozmowy o regule Rehna-Meidnera byłby bardzo na czasie. Zwłaszcza w rzeczywistości pracy pozakodeksowej, oderwanej od etatu. Również w kontekście płacowych nierówności genderowych, które jakoś nie chcą się w kapitalizmie zmniejszać. Choć wielu obiecywało, że rynek załatwi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 130

Dodaj komentarz »
  1. A propos rozwiązań skandynawskich.
    Patrz Norwegia.

    Upowszechnione umowy zbiorowe w Norwegii są to branżowe umowy zawierające spisy warunków pracy oraz warunków wynagrodzenia, dotyczących pracowników danej branży, również w przypadku, gdy pracownik nie jest stroną zawartej umowy. Jest to jeden ze środków na utrzymanie takich samych warunków pracy i wynagrodzenia jak przyjęte dla Norwegów
    Umowy zbiorowe zostały uregulowane w oddzielnych rozporządzeniach zależnie od branży. Obowiązują w następujących branżach:

    Place budowy (dotyczy osób wykonujących prace budowlane)
    Przemysł stoczniowy
    Rolnictwo i prace ogrodnicze
    Branża sprzątająca

    A czy w Polsce , uwzględniając jej specyfikę nie można pójść tym tropem.
    Jest parę branż – szczególnie tych sfeminizowanych – gdzie aż prosi się o tego typu model.
    Można sobie wyobrazić jak przebiega rozmowa kierownika jakiejś handlowej sieciówki z przepraszającą , że żyje wiejską dziewuchą chcącą się zatrudnić w sklepie.
    Albo jakaś salowa, czy pielęgniarka negocjująca swoją stawkę godzinową z rozwalonym w fotelu Panem dyrektorem szpitala.
    Można sobie wyobrazić, ale po co.
    A gdyby były na szczeblu centralnym ustalone stawki godzinowe, stawki za nadgodziny „od – do” to biedna dziewczyna z Koziej Wólki nie byłaby narażona na uwłaczające jej godności „procedury”.
    Wszystko ustaliliby w Warszawie uzwiązkowieni przedstawicieli tej grupy zawodowej wspomagani przez grupę prawników i nikt nie byłby zdany później na czyjąś łaskę, czy dobry humor.

  2. No właśnie. Płace ma wyznaczać Komitet Centralny Zjednoczonej Partii Robotniczej.

    Trochę się śmieję, ale gdyby w Polsce obowiązywała kiedykolwiek konstytucja i szanowane by było prawo to Autor miałby problemy prawne z paragrafu propagowania faszystowskich i komunistycznych idei totalitarnych. Autor może mówić o szczęściu, że się urodził w kraju, który nierządem i bezprawiem stoi.

  3. @snakeinwebb
    Kpisz wasc,czy o droge pytasz?A moze w glowe cie walili bejsbolami?Rozwiazania przyjete w najbogatszych i najzamozniejszych panstwach swiata, panstwach skandynawskich, uznajesz za ‚faszystowskie i komunistyczne’? Takich bredni dawno nie czytalem.
    Przypomne ci slonko,ze zwolennicy dzikiego kapitalizmu zawsze w koncu koncza powieszeni przez ta sama klase robotnicza, ktora tak pogardzaja.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Od czasów Karola Marksa kolejne pokolenia teoretyków ekonomii zastanawiały się co to jest płaca i dochodziły do wniosku, że jest ona wynagrodzeniem za pracę wypłacane w pieniądzach (wyjątkowo w naturze), czyli za sprzedaż swojej siły roboczej. Płaca realna to suma dóbr i usług, które można kupić za dane wynagrodzeni pieniężne.
    Pełna zgoda z tezą felietonu red. Wosia, że rynek nie może wyznaczać płac, bo o tego nie umie.

  6. Wg mnie płaca jest to udział członka społeczności w łącznej puli dóbr i usług jakie dana społeczność wytwarza i winien on być proporcjonalny do jego wkładu w wytworzenie tego wszystkiego.
    Inaczej mówiąc jest to prawu do korzystania z wytworów innych członków społeczności.
    Uwzględniać ona winna :
    – proporcjonalność w stosunku wkładu danego osobnika do „wspólnego kotła” – zróżnicowanie ( oczywiście w granicach rozsądku ) stanowi bodziec mobilizujący do efektywniejszej pracy.
    – solidarność społeczna – dzielimy się także swymi produktami także z tymi, którzy z rożnych przyczyn nie mogą się do tego „kotła” dołożyć ani nawet sami dla siebie niezbędne minimum wytworzyć.

  7. Proponuje Gospodarzowi załozenie budki z warzywami, zatrudnienie pracownika i płacenie mu wg. zasad wyznaczonych przez Komitet Centralny.
    Pracownik tyle zarobi, le jest wart na rynku.
    Jesl potrzeba jednego filozofa na 100 tys mieszkanców, a jest chetnych 1000 , to ile ten jeden ma zarobić ?
    Zarobi malo.
    Odwrotnie, jesli potrzebujemy 1000 hydraulików na 100 tys mieszkanców, a mamy do dyapozycji dziesieciu, to te dziesięć zarobi dużo.
    I nie potrzeba do tego artykulu na całą stronę w Polityce, żeby to zrozumieć.
    Placa zależy od kwalifikacji i umiejetności, oraz zapotrzebowania i podaży pracowników.
    proste jak drut kolczasty.

  8. Jak red. Woś wie (bo czytał m.inn. moje komentarze) finansjalizacja gospodarki jest skutkiem interwencjonizmu państwowego w postaci keynesowskiej polityki monetarnej ‚pobudzania popytu’ kredytami, którą to politykę red. Woś sam zaleca, więc może mieć pretensje do siebie i swoich keynesowskich kolegów, a nie do rynku.

    Płace klasy średniej rosną na prawie całym świecie, w Afryce, Azji, Ameryce Łacińskij i Europie Wschodniej i jest to niewątpliwie sprawiedliwe, że rynek w pierwszej kolejności podnosi pensje gorzej opłacanym pracownikom z tych regionów wykonującym taką samą pracę, jak kuriozalnie już bogaci mieszkańcy Europy Zachodniej i USA. Czy red. Woś jest przeciw zmniejszaniu nierówności przez rynek?

    Płace minimalne i inne tego rodzaju wynalazki nie zmieniają wynagrodzeń, tylko ich formę, gdy części pracowników bardziej się opłaca pracować na czarno. Dodatkowo jest to wzmacniane przez opodatkowanie pracy tzw. składkami ZUS. Płace są wyznaczane przez rynek, czyli dobrowolne umowy i żadna ustawa tego nie zmieni.

    Pozdrawiam
    KM

  9. Z tego co wiem, od zawsze rozlegają się ze strony rynku (czyt. pracodawców) głosy o stabilność zasad. A to podatki nie powinny byc zmieniane co kwartał, a to aby ZUS nie był płynny jak fale na Bałtyku, a to CIT, a to VAT, a to przepisy BHP które musi zapewnić pracownikowi…bo w biznesie najważniejsza prognoza, a jak tu planować kiedy co i rusz zmiany.
    Zasady powinny być stałe, bo bez tego nie ma szans na sensowny interes.
    Przypomnę,że treść powyższych zasady leży w gestii państwa.

    Ale jest też drugi segment rynku, bez którego ten pierwszy ( o ktorego prawa upominałem sie powyżej)po prostu traci racje bytu.
    I on również ma prawo wiedzieć, na czy siedzi. W większości jego prawa pracownicze zawarowane są w Kodeksie Pracy. Chodzi jednak również o to ,że druga strona chce również wiedzieć w dłuższej perspektywie jak na tym swoim zatrudnienie wyjdzie.
    Biorąc pod uwagę życiowa empirię wie ,że z „rynek” to mało poważny zawodnik, a on chce wiedzieć, czy wysłać dziecko do lepszej szkoły, ale płatnej, wypierdol…starego 25-letneigo rzęcha i kupić coś nowego, ale trzeba zapomóc się w jakiś kredyt…załóżmy w SKOK-u, może by zaczął się budować, ale tak naprawde to nie wie na czym stoi i nie wie czy za 3 lata rynek ustali jego „gażę” na 33% tej obecnej.
    Reasumując.
    Jeżeli uwzględnimy powyższe kwestie to nie ulega wątpliwości ,że w cywilizowanym świecie tylko odpowiedzialne za swoich obywateli państwo, ma szanse sprostać ich oczekiwaniom…
    …chyba, że żyjemy w Ameryce Łacińskiej, a to już odrębny problem.

  10. @andrzej52
    A co doprowadziło do sytuacji że na 100 tys. mieszkańców mamy 1000 filozofów zamiast jednego a tylko dziesięciu hydraulików podczas gdy potrzeba ich 1 000 ?
    Ty tez kupujesz tonę lakieru skoro potrzebujesz tylko 10 kg a kleju 1 kg gdy potrzebujesz go 10 kg ?.
    Na pewno kupujesz tyle, co potrzebujesz, bo racjonalnie kierujesz swoją firmą.
    Miasto, powiat, województwo czy wreszcie państwo to też coś na kształt firmy, którą należy racjonalnie kierować a nie puszczać wszystkiego na żywioł bo to „samo się zrobi”
    To, o czym piszesz jest właśnie SKUTKIEM braku racjonalnego, EFEKTEM niekompetentnego zarządzania i puszczenia wszystkiego na żywioł.

  11. Bill Gates, założyciel Microsoftu (75 mld dol. majątku); Amancio Ortega, magnat modowy i właściciel takich marek jak np. Zara (67 mld dol.); Warren Buffett, inwestor giełdowy (60,8 mld dol.); Carlos Slim, meksykański biznesmen (50 mld dol.); Jeff Bezos, założyciel i prezes Amazona (45,2 mld dol.); Mark Zuckerberg, współzałożyciel Facebooka i jego obecny prezes (44,6 mld dol.); Larry Ellison, współzałożyciel firmy Oracle (43,6 mld dol.); oraz Michael Bloomberg, prezes agencji Bloomberg i były burmistrz Nowego Jorku (40 mld do0.l

    Ośmiu najbogatszych ludzi na świecie ma tyle co 3,5 mld najbiedniejszych.

    Ale tego chce rynek.

  12. Zresztą nie wiem, czy jakaą regulacja płac ze strony państwa nie będzie też działała z korzyścią dla wiadomej części rynku, czyli pracodawców.
    Ich przecież tez dotyczy mechanizm rynkowy, czyli jakaś doza niepewności. Oczywiście wszyscy zakładają,że na każdym rogu czeka błagający o pracę bezrobotny. Kolor skóry i narodowość nie ma w tym momencie większego znaczenia. Jeżeli będzie inaczej, czyli rynek zadziała to oczywiście będzie tylko lepiej, czyli znajdziemy ludzi do roboty za mniejszą stawkę godzinową.
    Ale każdy kij ma dwa końce.
    Wcale nie jest wykluczona sytuacja (stop na wschodniej granicy dla Ukraińców z różnych przyczyn),że trend się zmienia.
    Ukraińce pracowali po 10 złotych za godzinę na budowach. Polacy też musieli za tę stawkę robić.
    Państwo chce ustalić minimalną stawkę na 12 złotych.
    Pracodawcy nie chcą.
    Ale w pewnym momencie Ukraińcy znikają z rynku. Mądry polski pracobiorca już nie chce 12, ale dajmy na to 18 złotych, bo wie że nie ma konkurencji.
    I jaka jest wtedy reakcja pracodawców?
    K…, ale byliśmy głupi, że nie chcieliśmy się zgodzić na 12, teraz oni chcą 18 za godzinę. A kontrakt był zawarty na 13 mln. Przecież jak zapłacimy ludziom 18 to pójdziemy z torbami.

    Ale tego chciał rynek. Niestety.

  13. Niestety „rynek” godzin przyjęć ewentualnych rozżalonych uczestników organizowanej przez niego loterii do tej pory nie ustalił.
    Trzeba by jakąś rewolucję zorganizować jak radzi @jakowalski.
    Moim zdaniem wystarczy odpowiedzialne za swoich obywateli państwo.

  14. Wąsko pojete, egoistyczne interesy pracodawców, sa jak najbardziej słuszne.
    Ciąć koszty osobowe.
    Tyle że przekłada się to na całą populację kraju.
    Pracownicy są jednocześnie konsumentami.
    Mniej w ich kieszeniach, to mniej w kieszeniach pracodawców, ze względu na brak zbytu.

    Już Henry Ford to rozumiał……

    Słuszne jest też jednostkowe założenie, że o bezrobotnych, czy wykluczonych, powinno dbać Państwo.
    Za pieniądze płącących podatki, niestety…….
    Głównie przedsiębiorców.
    Im więcej bezrobotnych, tym podatki i inne obciążenia wyższe.

    Wolny rynek i swobodne ustalanie płac nie istnieje w żadnym poważnym państwie, czy firmie.
    Pensja musi dawać szanse przeżycia.
    Jeżeli nie daje, ludzie biorą sprawy w swoje ręce.
    Powstaja organizacje zapewniające swym członkom taka szansę.
    Nazywaja się różnie- mafie, gangi…..
    Porwany dla okupu, czy zmuszony do opłacania się przedsiębiorca, raczej nie kojarzy swoich decyzji z takimi skutkami.
    A szkoda….

    O ile wiem, płace nie są w Polsce największym ze składników kosztów.
    Ich udział w PKB jest jednym z najniższych w UE.
    Biadolenie, że zarzyna się podwyżkami płac przedsiębiorców, jest jakieś alogiczne. Choćby dlatego, że wiekszość kosztów stałych jest porównywalna z zachodnimi.
    Marża zysku naszych eksportujących na zachód, czy konkurujących choćby w transporcie, musi byc czterokrotnie wyższa?
    Nie dołożą krajanom?

  15. Jeszcze taki mały problemik…..
    Przedsiębiorca planuje z wyprzedzeniem, prognozuje, bada rynek.
    Państwo musi robić dokładnie to samo.

    Koncepcja niewidzialnej ręki, to opieranie się na chaosie.
    Chcemy żyć w chaosie, zgodnie z jego zasadami?
    Ja dziękuję, nie chcę…..
    Do wychowania wnuków, potrzebna jest stabilność.

  16. Szanowny Autor chciałby z jednej strony regulacji płac a z drugiej strony chciałby pozostawić rynkowi ustalanie cen dla towarów konsumpcyjnych! Szkoda że szanowny Autor nie dostrzega absurdu takiego stanowiska.
    Wysokość płacy roboczej jest przecież elementem kapitału zmiennego zastosowanego do wytwarzania konkretnych produktów. Ceny zaś towarów są ustalane wg wielkości zaangażowanego do produkcji kapitału. To są ustalenia Karola Marksa więc nie powinny budzić wątpliwości szanownego Autora.
    W konsekwencji zatem ceny wytwarzanych towarów, jeżeli zostaną pozostawione rynkowi, dostosują swoją wysokość do wysokości regulowanych płac. Realne płace pozostaną zatem na tym samym poziomie.

  17. Problemy sfery ekonomicznej, ale i nie tylko w dużej mierze rozgrywają się już na poziomie języka, w sferze definiowania pojęć. A zakres pojęć, ich znaczenie, ich barwę emocjonalną, nazywanie wygranych, albo tych którzy muszą wygrać, określanie przegranych, albo tych którzy mogą przegrać zawsze określa władza.
    Przy czym pod pojęciem władza nie należy rozumieć tych którzy z nadania ludu zasiadają w wygodnych fotelach w budynkach swoich ciał przedstawicielskich. Oni właściwie tylko przyklaskują decyzjom tych którzy podjęli za nich.
    Wyglądać to może trochę na teorię spiskową, ale socjologia dla tego typu mechanizmu używa pojęcia „stosunki definiowania”.
    Kiedyś były „stosunki produkcji” i rządził ten kto warsztat tkacki…abo i dwa, a dzisiaj miejsce stosunków produkcji zajęły „stosunki definiowania” i władzę ma ten kto nazywa… swoich, wrogów, społeczne priorytety, kulturowe tabu, odrażających, brudnych złych, ale i tych którzy wystąpią na publicznych wybiegach dla gawiedzi.
    Bo jak się nazwie rzecz, problem, zjawisko, osobę, społeczność i ogłupiony lud to kupi (a są niezawodne do tego sposoby) to nie potrzeba już nic więcej, bo każdy wie jak ma łykać sens pojęć obecnych w publicznej przestrzeni
    Rynek to zbawca
    Państwo to grabieżca
    Pracownik to bezmózgi natręt
    Związki Zawodowe to banda obiboków
    Konsumpcja to wyszukana samorealizacja jednostki we współczesnym świecie
    Świat globalnych korporacji – tysiące które myślą o dobru milionów, a może i miliardów obywateli

    A później taki @andrzej52, @Krzysztof Mazur, @snakeinweb piszą to co piszą…

  18. Wiesiek59 7 marca o godz. 10:36 1946
    Planować może tylko monopolista. Przedsiębiorca działający w warunkach wolnego rynku nie może niczego zaplanować, jako że nie wie on, jaki będzie w przyszłości popyt na jego produkcję, jakie będą ceny surowców, kursy walut etc. Monopolista może zaś manipulować ceną zbytu, a więc ma przynajmniej pewność, że sprzeda to co wyprodukuje, a tylko wysokość zysku jest dla niego zagadką.
    Oczywiste też jest, że dla wychowania potomstwa potrzebna jest stabilność, tyle, że może ona być na bardzo niskim poziomie, tak jak stabilność w krajach III świata (wiadomo, że tam było jest i będzie źle, a dzieci się tam przydają jako darmowa siła robocza, stąd jest ich tam aż tak dużo).

  19. Hahaha, szanowny Czytelnik by chciał, żeby autor stał na stanowisku ortodoksyjnego marksizmu. Wtedy łatwiej by było polemizować. Ale autor nie stoi tam gdzie by Czytelnik chciał

  20. miłośnik czarnych jagód 7 marca o godz. 11:35 1948
    1. Kapitalizm jest w krótkim okresie czasu (a tylko ten nas przecież interesuje, zgodnie z twierdzeniem Keynesa, że w dłuższym czasie to i tak wszyscy będziemy martwi) grą o sumie zerowej, czyli aby kapitał osiągnął wyższe zyski, to pracownicy najemni muszą otrzymać niższe wynagrodzenie. Innymi słowy gra idzie tu o podział nadwyżki wypracowanej przez pracowników najemnych pomiędzy m, czyli zysk kapitalisty i v czyli płace robocze. Ponieważ suma m+v jest w krótkim okresie czasu stała, to aby wzrosły płace, czyli v, musi zmniejszyć się zysk czyli m, a do tego, to kapitaliści, mający w kapitalizmie władzę, przecież nie dopuszczą. To jest elementarna prawda,, tyle, że z przyczyn politycznych nie jest ona objaśniana studentom ekonomii i oczywiście pozostałym studentom.
    2. Na świecie dalej rządzą stosunki produkcji, czyli że ten, kto ma środki produkcji, czyli kapitał, definiuje także owe stosunki definiowania, na zasadzie, że who pays the piper, calls the tune, albo że baza (stosunki produkcji) definiuje nadbudowę (szeroko pojętą kulturę) czyli że stosunki produkcji określają stosunki definiowania.
    3. Tak więc:
    – Rynek jest mechanizmem wyzysku ludzi pracy przez próżniaczą klasę posiadaczy kapitału;
    – Państwo jest instytucją, która powinna chronić interesy wyzyskiwanych, czyli ludzi pracy, przed grabieżcami, czyli kapitalistami;
    – Pracownik jest tym, kto wytwarza zysk, przechwytywany później przez właścicieli kapitału (kapitalistyczna grabież w majestacie prawa);
    – Związki Zawodowe są organizacjami samoobrony pracowników najemnych przed wyzyskiem ze strony próżniaczej klasy posiadaczy kapitału;
    – Konsumpcja jest jedynym sensem i i jedynym realnym celem produkcji a więc jedynym sensem i celem gospodarowania oraz
    – Świat globalnych korporacji oznacza ubezwłasnowolnienie mas ludzi pracy przez garstkę pasożytniczych rekinów finansjery i będących na ich usługach polityków.
    Szalom!

  21. Rafał Woś 7 marca o godz. 11:49 1950
    1. NIE jestem ortodoksyjnym marksistą. Dawnej określono by mnie jako rewizjonistę i oskarżano o burżuazyjne, prawicowe odchylenie, jako że przejąłem zbyt dużo z Schumpetera czy Galbraitha oraz oczywiście Keynesa, a z polskich ekonomistów z Kaleckiego i Langego, którzy przecież musieli ciągle uważać, aby nie zostać oskarżeni przez ówczesną bolszewicką inkwizycję za heretyków (przypominam, że Lange w latach 1950. mógł w Polsce wykładać tylko statystykę).
    2. Wcale nie chcę, aby Autor stał na stanowisku ortodoksyjnego marksizmu. Poza tym, to nie ma przecież czegoś takiego jak „ortodoksyjny marksizm”. Nawet u Marksa widać ewolucję poglądów. Kiedyś definiowano ów „ortodoksyjny marksizm” w Moskwie, ale te czasy dawno już przecież minęły…
    Pozdrawiam,
    lech.keller(at)gmail.com

  22. Nie było w żadnym wypadku moim zamiarem jakiekolwiek „pozycjonowanie” szanownego Autora. Powołałem się na „Kapitał” Karola Marksa ponieważ zawarty w nim opis funkcjonowania gospodarki kapitalistycznej w ogromnym stopniu odpowiada rzeczywistości i porządkuje pojęcia i procesy jakie w niej zachodzą. Ponadto ze względu na swoje poglądy opis ten nie może być krytykowany za wolnorynkową propagandę. Dlatego też jest dobrą podstawą do analizy konsekwencji proponowanych rozwiązań.
    Chciałem po prostu pokazać, że prezentowany przez szanownego Autora postulat był już analizowany i oceniony sto pięćdziesiąt lat temu przez Karola Marksa.

  23. @jakowalski
    Ale komentarz Redaktora mknął chyba w kierunku @programisty który pisał:

    „… To są ustalenia Karola Marksa więc nie powinny budzić wątpliwości szanownego Autora…”.

    Wniosek.
    Wnikasz w istotę bytu zanadto jakowalskocentrycznie.
    Rada.
    Zmień perspektywę.

  24. Programista 7 marca o godz. 11:03 1947
    Racja, że Szanowny Autor chciałby z jednej strony regulacji płac a z drugiej strony chciałby pozostawić rynkowi ustalanie cen dla towarów konsumpcyjnych i że Szanowny Autor nie dostrzega absurdu takiego stanowiska.
    Zgadzam się z Tobą, że wysokość płacy roboczej jest przecież elementem kapitału zmiennego (v) zastosowanego do wytwarzania konkretnych produktów i że ceny towarów są ustalane według wielkości zaangażowanego do produkcji kapitału (c+v) i że są to są ustalenia Karola Marksa, a więc nie powinny one budzić wątpliwości szanownego Autora. Zgadzam się też, że jeżeli ceny dóbr konsumpcyjnych zostaną pozostawione rynkowi, to dostosują one swoją wysokość do wysokości regulowanych płac (v) , a więc realne płace pozostaną na tym samym poziomie. NIE da się więc regulować tylko płac bez regulacji cen, jako że każda podwyżka płac nominalnych spowoduje wtedy podwyżkę cen a co za tym idzie, płace realne pozostaną te same. To jest elementarna teoria ekonomi, na poziomie I roku studiów, zarówno na dawnym SGPiSie w latach 1970., kiedy ja tam studiowałem, jak też i pod koniec XX wieku na The University od Melbourne (gdzie również studiowałem teorię ekonomii).
    Niestety, ale Szanownemu Autorowi brakuje dobrej edukacji ekonomicznej, a więc nie odróżnia on, niestety, wielkości realnych od nominalnych i łudzi się on, że w kapitalizmie rynkowym da się cokolwiek regulować. A wiemy przecież doskonale, że regulując ceny (dokładniej ustanawiając ceny maksymalne), tworzy się tylko czarny rynek i że regulując płace (dokładniej ustanawiając płace minimalne), powoduje się wzrost cen, a z kolei ograniczenia nałożone na wzrost cen powodują praktycznie zawsze powstanie czarnego rynku. Takie są bowiem prawa rządzące wolnym rynkiem i nikt jeszcze z nimi nie wygrał inaczej, jak tylko poprzez całkowitą eliminację rynku, jako że kapitalizm, tak samo jak niewolnictwo czy feudalizm nie jest reformowalny.

  25. Szanowny Autorze,
    Pisz że, proszę, do kogo adresujesz swoje komentarze!

  26. Szanownemu Autorowi dedykuję:
    Iluzja pieniądza – w ekonomii zjawisko polegające na niepełnym lub opóźnionym uwzględnianiu inflacji w określaniu realnych zmian wartości i koncentrowaniu się na wartościach nominalnych a nie wielkościach realnych. Przykładowo osoba podlegająca iluzji pieniądza będzie zadowolona ze wzrostu swojego wynagrodzenia o 5 % przy 10 % inflacji, mimo iż rzeczywista siła nabywcza wynagrodzenia będzie mniejsza niż przed podwyżką.
    Iluzja pieniądza ma często miejsce przy porównywaniu obecnych cen jednostkowych dóbr z dawnymi cenami, kiedy zapomina się o zjawisku inflacji (tj. wzrostu ogólnego poziomu cen), a bierze pod uwagę jedynie nominalne zmiany cen danego dobra.
    Bibliografia:
    – Irving Fisher „The Money Illusion”, 1928.
    – Fehr, E.; Tyran, J. R. (2001) „Does Money Illusion Matter?”, American Economic Review, 91, 1239-1262.
    – Shafir, E.; Diamond, P.A. & Tversky, A. (1997) ‚On Money Illusion”, Quarterly Journal of Economics, 112 (May), 341-374.
    Więcej tu: https://en.wikipedia.org/wiki/Money_illusion

  27. Wiesiek59 7 marca o godz. 10:32 1945
    Do znudzenia powtarzam, że kapitalizm rynkowy jest zawsze gospodarką niedoborów, a szczególnie zaś gospodarką niedoboru popytu, jako że w interesie pojedynczego kapitalisty leży obniżka płac która jednak choć obniża koszta produkcji i tym samym zwiększa zysk na poziomie pojedynczej firmy, ale nie generuje przecież ta obniżka płac popytu na wytworzone dobra, a tylko go zmniejsza, a więc to, co pozornie jest dobre dla firmy, jest jednak w skali całej gospodarki źródłem kryzysu nadprodukcji – na rynku pojawia się coraz więcej towarów, ale coraz mniej ludzi jest na nie stać, jako że rośnie bezrobocie i spadają zarobki pracowników, a więc spada także i siła nabywcza konsumentów a z nią spadają także zyski kapitalistów. Tak więc oszczędny, innowacyjny i pozornie rozgarnięty przedsiębiorca jest w kapitalizmie rynkowym de facto generatorem cyklicznych kryzysów nadprodukcji, który ostatecznie doprowadzą do upadku kapitalizmu. Jest on więc bohaterem, jako że, choć nieświadomie i wbrew swoim intencjom, jego działanie prowadzi do zniszczenia kapitalizmu od wewnątrz.

  28. jakowalski
    7 marca o godz. 12:48
    Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że postęp techniczny kreuje nowe potrzeby czyli „koszyk zakupów” rozszerza się o nowe produkty albo produkty dawniej „luksusowe” stają się dobrami powszechnymi.

  29. jakowalski
    7 marca o godz. 12:55 1958

    Zgadza się…..

    Wymyslenie samoreprodukującej się i samoutrzymującej warstwy pracowników, do tego kształcącej się na własny koszt, było wspaniałą koncepcją.
    Zero obowiązków właściciela kapitału wobec społeczności…..

    Tylko że ten uklad zaczyna się sypać.
    Tych bilionów zgromadzonych na różnych kontach w rajach podatkowych- kosztem właśnie zaniżania płac i śrubowania cen- nie da się w sensowny sposób wykorzystać.
    Przynajmniej w realnej gospodarce.
    Przesyt już stworzonych mocy produkcyjnych, znacznie powyżej światowego popytu…..

    Chyba jedyną metodą jest inwestowanie w rozwój nowych technologii, jakiś program kosmiczny, itp.
    Spaliło by to nadmiar wykreowanej gotówki, oderwanej od ilości materialnie dostępnych dóbr.

  30. kaesjot
    7 marca o godz. 13:16 1959

    Zauważ, że te nowe potrzeby są kreowane sztucznie.
    I jedynie w populacji mającej jakąś kwotę dyspozycyjną, nadmiarową w stosunku do zaspokajania podstawowych potrzeb egzystencjalnych.
    Ta kwota wolna w świecie zachodnim sie kurczy.

  31. Snakeinweb 6 marca o godz. 20:41 1934
    Idea, że rynek, czyli dyktat silniejszego na nim, czyli kapitału, ma decydować o wysokości płac jest wyraźnie ideą faszystowska i totalitarną, a wiec propagując ją, naruszasz tym samym prawo RP, a dokładniej Konstytucję RP.

  32. Lspi 7 marca o godz. 6:04 1936
    Tak, od czasów Karola Marksa kolejne pokolenia teoretyków ekonomii zastanawiały się co to jest płaca robocza i dochodziły do wniosku, że jest ona wynagrodzeniem za pracę (dokładniej za siłę roboczą) wypłacaną na ogół w pieniądzach (wyjątkowo w naturze), czyli za sprzedaż swojej siły roboczej. Płaca realna jest to zaś suma dóbr i usług, które można kupić za dane wynagrodzenie pieniężne.
    Zgoda też, że rynek nie może wyznaczać płac, ale nie dla tego, że ono o tego nie umie, ale że ponieważ na tym rynku praktycznie zawsze mamy do czynienia z bezrobociem, czyli z nadwyżką podaży siły roboczej, to cena siły roboczej jest zawsze w warunkach wolnego rynku zaniżona w stosunku do jej wartości, czyli w stosunku do tego, co ta siła robocza wytwarza.
    Niestety, ale Szanownemu Autorowi czyli redaktorowi Wosiowi brakuje dobrej edukacji ekonomicznej, a więc nie odróżnia on wielkości realnych od nominalnych i łudzi się on, że w kapitalizmie rynkowym da się cokolwiek regulować. A wiemy przecież doskonale, że regulując ceny dóbr konsumpcyjnych (dokładniej ustanawiając na nie ceny maksymalne), tworzy się tylko czarny rynek i że regulując płace (dokładniej ustanawiając płace minimalne), powoduje się wzrost cen, a z kolei ograniczenia nałożone na wzrost cen powodują praktycznie zawsze powstanie czarnego rynku. Takie są bowiem prawa rządzące wolnym rynkiem i nikt jeszcze z nimi nie wygrał inaczej, jak tylko poprzez całkowitą eliminację rynku, jako że kapitalizm, tak samo jak niewolnictwo czy feudalizm nie jest przecież reformowalny.

  33. wiesiek59
    7 marca o godz. 13:21 1961
    Zgoda ale nie do końca. Powiedziałbym raczej, że ponad racjonalną potrzebę rozdmuchiwane i to jest źródłem marnotrawstwa zasobów.
    Natomiast niezaspokojone potrzeby są bodźcem motywującym do działania a przyrodzone człowiekowi lenistwo jest źródłem postępu technicznego.
    Ale to przychodzi z wiekiem. Dawniej śmiałem się z antagonistów Kaziuka z „Konopielki”
    w sprawie użycia kosy do koszenia zboża ” bo szybciej”.
    Teraz rozumiem, że ” po co szybciej ?”.

  34. Andrzej52 7 marca o godz. 7:50 1938
    1. Mylisz wartość z ceną. Pracownik ma wartość nieskończenie wielką, jako że jest on człowiekiem, a życie ludzie ma przecież nieskończoną wartość, innymi słowy jest ono bezcenne. Natomiast cenę siły roboczej w kapitalizmie rynkowym wyznacza rynek, a że na tym rynku praktycznie zawsze mamy do czynienia z bezrobociem, czyli z nadwyżką podaży siły roboczej, to cena siły roboczej jest zawsze w warunkach wolnego rynku zaniżona w stosunku do jej wartości, czyli w stosunku do tego, co ta siła robocza wytwarza.
    2. Oczywiste jest też, ze w kapitalizmie rynkowym płaca zależy nie tyle od od kwalifikacji i umiejętności pracownika, co od zapotrzebowania i podaży pracowników. A ponieważ w kapitalizmie rynkowym mamy z reguły nadpodaż pracowników, to płace realne są w tym systemie z reguły niskie, poza nietypowymi przypadkami, takimi jak rynek pracy ma Zachodzie w epoce Zimnej Wojny czy też płace tych nielicznych pracowników, których akurat brakuje na rynku. Większość, i to znaczna, wysokich płac nie jest bowiem determinowana w kapitalizmie przez rynek, jako że są to albo płace lekarzy czy prawników, które są ustalane przez korporacje zawodowe lekarzy czy prawników oraz wysokie płace wysokich urzędników i polityków, które też nie są ustalane przez rynek.
    3. Generalną zasadą w kapitalizmie rynkowym jest przecież to, że płace są tam niskie, jako że kapitalizm rynkowy jest w krótkim okresie czasu (a tylko ten nas przecież interesuje, zgodnie z twierdzeniem Keynesa, że w dłuższym czasie to i tak wszyscy będziemy martwi) grą o sumie zerowej, czyli aby kapitał osiągnął wyższe zyski, to pracownicy najemni muszą otrzymać niższe wynagrodzenie. Innymi słowy gra idzie tu o podział nadwyżki wypracowanej przez pracowników najemnych pomiędzy m, czyli zysk kapitalisty i v czyli płace robocze. Ponieważ suma m+v jest w krótkim okresie czasu stała, to aby wzrosły płace, czyli v, musi zmniejszyć się zysk czyli m, a do tego, to kapitaliści, mający w kapitalizmie władzę, przecież nie dopuszczą.

  35. @jakowalski piszesz dużo i chyba z sensem, ale jak ten twój opis procesów ekonomicznych o raczej globalnym charakterze ,i być może w jakiejś perspektywie czasowej weryfikowalnych, ma się do problemów człowieka żyjącego tu i teraz to niestety nie wiem.
    Jego problemów nie rozwiąże odpowiedź na pytanie: „Czy kapitalizm jest gospodarką niedoborów?” ,ale w miarę szybka i trwała pomoc w jego nierównej walce o sensowny byt.
    I teza Redaktora , że państwo ma rolę do wypełnienia w procesach rynkowych jest jakąś receptą na rozwiązanie problemu, ale jak na moje wyczucie nie zaszkodzi pójść również w innym kierunku i powalczyć o słowa, a stąd już niedaleko do świata wartości, bo w tym świecie rozgrywa się zasadniczy bój.

    Do znudzenia powtarzam, że kapitalizm rynkowy jest zawsze gospodarką niedoborów, a szczególnie zaś gospodarką niedoboru popytu

  36. To zdanie na dole to @jakowalskiego robota.

  37. Krzysztof Mazur 7 marca o godz. 8:50 1939
    1. Zgadzam się, że interwencjonizm państwowy w postaci keynesowskiej polityki monetarnej pobudzania popytu kredytami nie jest w stanie uratować kapitalizmu w dłuższym okresie czasu, ale w krótkim okresie czasu uratował on kapitalizm i to nie raz, z przecież to Keynes twierdził, ze dłuższy okres czasu nas nie interesuje, jako że że w dłuższym czasie to i tak wszyscy będziemy martwi.
    2. Dalej – rosną może gdzieniegdzie płace, ale tylko nominalne, a nie realne. Ty też mylisz wielkości nominalne z realnymi.
    3. Rynek pozostawiony samemu sobie z reguły obniża płace, jako że w interesie pojedynczego kapitalisty leży obniżka płac która jednak choć obniża koszta produkcji i tym samym zwiększa zysk na poziomie pojedynczej firmy, ale nie generuje przecież ta obniżka płac popytu na wytworzone dobra, a tylko go zmniejsza, a więc to, co pozornie jest dobre dla firmy, jest jednak w skali całej gospodarki źródłem kryzysu nadprodukcji.
    4. Tylko w kapitalizmie rynkowym płace są wyznaczane przez rynek, ale NIE na zasadzie dobrowolnych umów, jako że normalnym stanem gospodarki rynkowej jest przecież bezrobocie, a więc nadwyżka podaży siły roboczej, a więc płace są w tej gospodarce praktycznie zawsze wyznaczane przez kapitalistów, stąd też ta tendencja do ich minimalizacji. Nie dość, że cierpisz na iluzję nominalnych płac i cen, to także cierpisz na iluzję wolności umów zawieranych na rynku pracy. 🙁

  38. miłośnik czarnych jagód 7 marca o godz. 8:55 1940
    Kapitalizm rynkowy polega na niestabilności, na tym, ze na ryku wszystko się ciągle zmienia: podaż, popyt, ceny (w tym kursy walut czyli ceny dewiz i stopy procentowe czyli ceny pieniądza) oraz ceny akcji czyli szacunek rentowności firm na giełdzie. Pewność i stabilność możliwa jest tylko w gospodarce centralnie kierowanej (planowej), niezależnej od rynków. Gospodarka planowa załamała się zaś w Polsce, ZSRR itd., głównie dlatego, że te gospodarki zależały od zagranicznych rynków, nad którymi nie miały one kontroli, a z kolei centralny planista nijak nie mógł przecież przewidzieć zmian zachodzących na tych rynkach, stąd też Polska zadłużyła się na Zachodzie w najgorszym momencie, jako że nikt nie mógł wówczas przewidzieć, że nadchodzi globalny kryzys gospodarczy.

  39. miłośnik czarnych jagód 7 marca o godz. 13:41 1966
    Ja nie jestem Bozią, a więc nie potrafię inaczej rozwiązać problemów człowieka pracy żyjącego tu i teraz jak poprzez doradzenie mu, aby agitował za rewolucją mająca na celu obalenie kapitalizmu, jako że kapitalizm jest systemem amoralnym, irracjonalnym i niereformowalnym. Ponieważ nie jestem w stanie pomóc nikomu, kto nie ma kapitału, to doradzam wszystkim, którzy tego kapitału nie mają, a więc są oni z definicji dyskryminowani i okradani w kapitalizmie, obalenie tego ustroju. Zbyt dobrze bowiem znam mechanizmy rządzące wolnym rynkiem, aby mieć złudzenie, ze kapitalizm rynkowy da się zreformować.
    Musimy sobie wyraźnie powiedzieć, że kapitalizm polega na wyzysku człowieka pracy przez kapitał i że ten wyzysk jest w kapitalizmie legalny, a więc kapitalizm jest ustrojem opartym na kradzieży, a także na oszustwie i że jest on niereformowalny, jako że tłumaczyłem już, że regulując ceny dóbr konsumpcyjnych (dokładniej ustanawiając na nie ceny maksymalne), tworzy się tylko czarny rynek z jego paskarskimi, wysokimi cenami, a więc obniża płace realne i że regulując płace (dokładniej ustanawiając płace minimalne), powoduje się wzrost kosztów produkcji a co a tym idzie wzrost cen nominalnych a więc spadek płac realnych, a z kolei ograniczenia nałożone na wzrost cen powodują praktycznie zawsze powstanie niedoboru towarów na rynku i powstanie czarnego rynku, z jego wysokimi, paskarskimi cenami, a więc znów spadek płac realnych. Takie są bowiem prawa rządzące wolnym rynkiem i nikt jeszcze z nimi nie wygrał inaczej, jak tylko poprzez całkowitą eliminację rynku, jako że kapitalizm, tak samo jak niewolnictwo czy feudalizm nie jest przecież reformowalny. Dziwię się tylko, że Autor czyli Red. Woś nie chce tego zrozumieć… 🙁

  40. Raz jeszcze:
    1. Kapitalizm polega na wyzysku człowieka pracy przez kapitał.
    2. Wyzysk ten jest w kapitalizmie legalny.
    3. Kapitalizm jest więc ustrojem opartym na kradzieży, a także na oszustwie.
    4. Kapitalizm jest niereformowalny – patrz niżej.
    5. Regulując nominalne ceny dóbr konsumpcyjnych (dokładniej ustanawiając na nie ceny maksymalne), tworzy się czarny rynek z jego paskarskimi, wysokimi cenami, a więc obniża płace realne.
    6. Regulując płace nominalne (dokładniej ustanawiając płace minimalne), powoduje się wzrost kosztów produkcji a co za tym idzie wzrost cen nominalnych a więc spadek płac realnych.
    7. Tak więc ograniczenia nałożone na wzrost cen powodują praktycznie zawsze powstanie niedoboru towarów na rynku i powstanie czarnego rynku, z jego wysokimi, paskarskimi cenami, a więc spadek płac realnych, a ustanawiając płace minimalne powoduje się wzrost kosztów produkcji a co za tym idzie wzrost cen nominalnych a więc znów spadek płac realnych.
    8. Takie są bowiem prawa rządzące wolnym rynkiem i nikt jeszcze z nimi nie wygrał inaczej, jak tylko poprzez całkowitą eliminację rynku, jako że kapitalizm, tak samo jak niewolnictwo czy feudalizm nie jest przecież reformowalny.

  41. Wiesiek59 7 marca o godz. 13:21 1961
    Nowe potrzeby są w kapitalizmie rynkowym kreowane sztucznie, jako że kapitalizm rynkowy jest zawsze gospodarką niedoborów, a szczególnie zaś gospodarką niedoboru popytu.
    Brak popytu (dokładniej jego deficyt) jest zaś w kapitalizmie rynkowym stanem normalnym, jako że ogromna większość konsumentów to są ludzie pracy, a im się płaci tak mało, że nie są oni w stanie kupić wszystkiego tego, co oni wyprodukują. Dlatego też, co już zresztą wiele razy pisałem, kapitalizm rynkowy jest zawsze gospodarką niedoborów, a szczególnie zaś gospodarką niedoboru popytu, jako że w interesie pojedynczego kapitalisty leży obniżka płac która choć obniża koszta produkcji i tym samym zwiększa zysk na poziomie pojedynczej firmy, ale nie generuje przecież ta obniżka płac popytu na wytworzone dobra, a tylko go zmniejsza, a więc to, co pozornie jest dobre dla firmy, jest jednak w skali całej gospodarki źródłem kryzysu nadprodukcji – na rynku pojawia się coraz więcej towarów, ale coraz mniej ludzi jest na nie stać, jako że rośnie bezrobocie i spadają zarobki pracowników, a więc spada także i siła nabywcza konsumentów. Tak więc innowacyjny i pozornie rozgarnięty przedsiębiorca jest de facto generatorem cyklicznych kryzysów nadprodukcji, który ostatecznie doprowadzą do upadku kapitalizmu. Jest on więc bohaterem, jako że, choć nieświadomie i wbrew swoim intencjom, jego działanie prowadzi do zniszczenia kapitalizmu od wewnątrz.
    Znany krytyk socjalistycznej gospodarki, czyli Kornai zaczął ostatnio, choć niestety ale za późno, widzieć wady kapitalizmu choć wciąż nie chce on widzieć jego podstawowej wady, a mianowicie tego, że oparty jest on na wyzysku pracowników najemnych. Nawet Kornai nie dowodzi więc już, że gospodarka kapitalistyczna ma wyłącznie zalety i opisuje jej oczywiste, niemożliwe do ukrycia słabości, związane głównie z chronicznym bezrobociem a więc wpisaną w fundamenty tego ustroju niezdolnością do pełnego zagospodarowania zasobów pracy, ale stojąc na całkowicie błędnym stanowisku ahistoryczności kapitalizmu, uważa on, że tych słabości nie da się całkowicie wyeliminować, nie podważając rzekomo pozytywnych cech takiej gospodarki takich jak innowacyjność i dynamizm. Po prostu nie rozumie on, że innowacyjność i dynamizm możliwe były w kapitalizmie tylko wtedy, kiedy miał on jeszcze rezerwy wzrostu, głównie w postaci rabunkowej eksploatacji kolonii. Ale ponieważ dziś tych rezerw już nie ma, to skończyła się ta kapitalistyczna innowacyjność i dynamizm, a mamy dziś już w zasadzie tylko marketing (sztukę wciskania konsumentom towarów, który oni nie potrzebują, a nawet są one dla nich wręcz szkodliwe) czyli pseudo-innowacje oraz zastój, jak nie regres. Kapitalizm okazał się więc być systemem gospodarowania opartym na niedoborach – głównie miejsc pracy, a więc systemem nieracjonalnym, niepotrafiącym w pełni zagospodarować zasobów pracy ludzkiej – tego najważniejszego przecież (przynajmniej dotychczas) czynnika produkcji.

  42. I po dyskusji na blogu.
    Kto wpuścił Kellera ?

  43. Wiesiek59 7 marca o godz. 13:18 1960
    Nowe technologie są z reguły pracooszczędne, a wiec zwiększają one bezrobocie. Program kosmiczny też da pracę tylko garstce wysoko wykwalifikowanych fachowców, ściągniętych z przemysłu zbrojeniowego, a więc nie zwiększy on popytu na ludzką pracę. Oczywiście, wolę wyrzucanie pieniędzy na badanie kosmosu niż na zbrojenia, ale nie łudźmy się, że kapitalizm da się uratować.

  44. andrzej52
    7 marca o godz. 14:39 1973
    Stać jest ciebie na coś więcej niż na atak ad personam?
    Przypominam też wpisy naruszające zasady komentowania i Regulaminu będą usuwane. A w szczególności te, które:
    b. Obrażają i deprecjonują inne osoby ze względu na ich pochodzenie, wykonywany zawód, przekonania, wyznanie, światopogląd, wiek, płeć czy orientację seksualną,
    c. Dotykają prywatności innych osób, naruszają ich godność, dobra osobiste, prawa autorskie i inne dobra prawem chronione,
    d. Zawierają oskarżenia, które nie są podparte dowodami w postaci ustaleń prokuratury czy wyroków sądów.”
    http://www.polityka.pl/opolityce/1508316,1,zasady-publikacji-komentarzy.read

  45. Panie Redaktorze,
    1. Astronomiczne zarobki prezesów banków i ogólnie wysokich funkcjonariuszy (executives) w sektorze finansowym NIE są wyznaczane przez wolny rynek, a przez monopol, a dokładniej oligopol panujący na rynku finansowym, szczególnie zaś jeśli chodzi o wielkie, ponadnarodowe banki o zasięgu globalnym.
    2. Stagnacja pensji klasy średniej na Zachodzie wynika głównie ze stagnacji kapitaizmu na tymże Zachodzie.
    3. Płaca minimalna, godziwa etc. oznacza zawsze wzrost kosztów produkcji a co za tym idzie wzrost cen nominalnych a więc spadek płac realnych. Z kolei ograniczenia nałożone na wzrost cen powodują praktycznie zawsze powstanie niedoboru towarów na rynku i powstanie czarnego rynku, z jego wysokimi, paskarskimi cenami, a więc spadek płac realnych, a więc ustanawiając płace minimalne (godziwe etc.) powoduje się wzrost kosztów produkcji a co za tym idzie wzrost cen nominalnych a więc znów spadek płac realnych.
    4. Takie są bowiem prawa rządzące wolnym rynkiem i nikt jeszcze z nimi nie wygrał inaczej, jak tylko poprzez całkowitą eliminację rynku, jako że kapitalizm, tak samo jak niewolnictwo czy feudalizm nie jest przecież reformowalny.

  46. „Takie są bowiem prawa rządzące wolnym rynkiem i nikt jeszcze z nimi nie wygrał inaczej, jak tylko poprzez całkowitą eliminację rynku, jako że kapitalizm, tak samo jak niewolnictwo czy feudalizm nie jest reformowalny.” Jakowalski
    ………………………………………………………………….
    Otóż to, po co tu więcej sobie zawracać głowę ,że jednak się coś da, jak nie da się nic zrobić. Ileż to już na tym szacownym blogu napisano , namozolono się na próżno?

    Jak to wyraził T. Pikkety w swoim „Kapitale XXI wieku” , w rozdziale zamykającym to dzieło pt.”Wnioski” ( zresztą cała ta grubaśna książka mogłaby ograniczyć się do „wniosków” , które są nam znane odkąd Markas się tym zajął i opisał doskonale);

    „Zbyt wiel energii poszło i dalej idzie na czysto teoretyczne spekulacje,podczas gdy fakty ekonomiczne, które pragnie się wyjaśnić, albo problemy społeczne i polityczne , które chce się rozwiązać, nie zostały nawet jasno określone.” s.727

    „Tak długo, jak dochody klas współczesnego społeczeństwa będą pozostawały poza zasięgiem badania naukowego, niemożliwe będzie napisanie prawdziwej historii gospodarczej i społecznej.” s.728

    „(…) Raz zgromadzony kapitał sam się reprodukuje,rosnąć szybciej, niż rośnie produkcja. PRZESZŁOŚĆ ZATEM POCHŁANIA PRZYSZŁOŚĆ.” s.723
    …………………………………….
    „Zamożność niewielu opiera się na tym, że liczni żyją w biedzie.” A. Smith
    Przecież to jest dogmat kapitalizmu.
    ………………………………….
    „Oczywiste jest, że elita, która rządzi społeczeństwem, użyje wszelkich dostępnych metod, by te normy społeczne, na których opiera się jej władza, przedstawić jako uświęcone i uniwersalne, albo objawione przez Boga , albo wpisane w ludzką naturę” napisał niedoceniany E.Fromm , który napisał również ,że „ekonomia jako sposób na życie dla człowieka jest chorobą śmiertelną.”

    I żeby nie było wątpliwości dodam jeszcze znamienne zdanie przewodn.CSU Bawarii H.Seehofera;

    „Ci którzy decydują nie są wybierani, a ci ,którzy są wybierani nie mają nic do decydowania.”
    Praktycznie na tych cytatach opiera się cały sens obecnego ustroju ,panującego na świecie, zw. kapitalizmem.

    Jak to się dzieje w teorii?, nie ma potrzeby wątpić w wiedzę Jakowalskiego
    Jeśli chodzi o praktykę , to każdy z nas doświadcza jej na codzień.
    „Nihil novi sub sole” od tysięcy lat.
    „W popularnej odmianie społecznego darwinizmu egotyzm, konkurencję i agresywność uważa się za najwyższe wartości, ponieważ to są rzekomo główne zasady , na których opiera się przetrwanie i ewolucja gatunku.” Fromm
    ……………………………………………
    Wszystko , co tutaj zaprezentowałem stanowi kwintesencję barbarzyństwa współczesnej cywilizacji względem samej siebie, co w prostej linii prowadzi do samozagłady.
    Żadna rewolucja tu nie pomoże jak nie pomogła w przeszłości żadna , tworząc jeszcze więcej problemów jakie chciała rozwiązać.
    Można to wszystko spuentować marksowskim „byt określa świadomość”.
    „Bytem” jest tu kapitalizm w sensie materialistycznym(baza) ,natomiast „świadomość” to stan umysłów ludzi(nadbudowa), spowodowany tym bytem. Czyli kapitalizm to w efekcie stan umysłów ludzi.
    Dopokąd nie zmienimy tego stanu świadomości ,dopotąd będzie tak, jak jest.
    Wiemy już ,że kapitalizm jest NIEREFORMOWALNY.
    W związku z tym, pytanie rudymentarne; jak zmienić świadomość ludzką?( nie wchodzą tu w grę instrumenty związane i wynikające z systemu ,który ma ulec zmianie).

  47. @Optymatyk
    To w końcu jak – pisać starając się zmienić ludzką świadomość czy nie pisać, żyć w nieświadomości i godząc się na to, co jest i do czego zmierza?

  48. @Optymatyk zadaje pytanie…ru…ru…rudymentarne.

    Sprawdzam:
    rudymentarny:
    1. «elementarny, podstawowy»
    2. «zanikający, szczątkowy»

    Tak więc czy pytanie jest podstawowe, czy zanikające?

    Mam co prawda swój typ, ale kto pyta nie błądzi.

  49. A sama treść pytania ciekawa

    „Jak zmienić ludzką świadomość?”

    Mam nadzieje, że myślisz o zmianie na lepsze.

    Moja teza, a wlaściwie pytanie brzmi nieco inaczej, ale przyświeca jej podobna perspektywa i znaczenie.

    Do jakich wartości powinien się odwołać świat na początku III tysiąclecia i gdzie powinno znajdować się ich źródło jeżeli chce zachować resztki przyzwoitości?

    W tym przypadku również mam swoje typy, ale o tym kiedy indziej.

  50. Nieocenionym cytatem jest:

    ILOŚĆ PRZECHODZI W JAKOŚĆ……

    Ilość w…wionych na obecny sytem łaskawie nam panujący w najbogatszych krajach świata, systematycznie rośnie.
    Ten ruch oburzonych, osiąga już masę krytyczną.
    Pewne zmiany narracji czy poszukiwania dróg wyjścia z tego ślepego zaułka, zostały więc zainicjowane.

    Pierwszym etapem jest wymiana rzadzących elit.
    Przed nami ciąg wyborów w ważnych krajach europejskich.
    Ich wyniki dadzą do myślenia wszystkim.

    Faktem co prawda jest, że jedne marionetki zastąpione zostaną innymi jedynie, a sznurki pozostaną dalej w rękach tych samych- elit finansowych.
    Ale, nie brakuje w nich osób myslących, adaptujących swoje strategie do zmiany warunków gry.
    By utrzymac sie przy władzy, trzeba czasem zmodyfikować panujący porządek.

    Czy będzie to opodatkowanie robotów, czy dochód obywatelski, czy zwiększenie opodatkowania firm, nieistotne.
    Trzeba wygasić nieco ciśnienie społeczne, bo grozi to elitom rewolucją i stratą władzy opartej na pisanym pod ich interesy prawie.
    Strzelanie do zbuntowanych mas- jak dowodzi historia- nic nie daje.
    Może da „helicopter money”?….

  51. „Kapitalizm rynkowy polega na niestabilności, na tym, ze na ryku wszystko się ciągle zmienia: podaż, popyt, ceny (w tym kursy walut czyli ceny dewiz i stopy procentowe czyli ceny pieniądza) oraz ceny akcji czyli szacunek rentowności firm na giełdzie. Pewność i stabilność możliwa jest tylko w gospodarce centralnie kierowanej (planowej), niezależnej od rynków. Gospodarka planowa załamała się zaś w Polsce, ZSRR itd., głównie dlatego, że te gospodarki zależały od zagranicznych rynków, nad którymi nie miały one kontroli, a z kolei centralny planista nijak nie mógł przecież przewidzieć zmian zachodzących na tych rynkach, stąd też Polska zadłużyła się na Zachodzie w najgorszym momencie, jako że nikt nie mógł wówczas przewidzieć, że nadchodzi globalny kryzys gospodarczy.” Jakowalski
    Za to Cię cenię.
    Kiedy Jaruzelski et consortes w Polsce( „Solidarność”) i Gorbaczow w ZSRR( głastnost i pieriestojka”), połapali się o co w tym wszystkim chodzi( spotkanie Generała W.J. z Rockefellerem 25.09 1985 w NY, poten Fundacja Batorego,plan Sorosa)robili wszystko aby przekazać władzę bezkrwawo, parę lat to trwało i jakoś to się im udało. Bo później mogłoby być różnie. Chiny poszły swoją drogą ale one były wtedy tzw. ” braćmi odłączonymi ” od głównego nurtu krajów demokracji ludowej. Reaganomika i thatcheryzm panowały wtedy niepodzielnie. Aż doszło do „wyjaśniewidzonego” przez Jackowskiego z Człuchowa 15.09.2008., krachu bankowego w USA, który rozlazł się był po całym rozregulowanym do granic możliwości świecie dzięki internetowi ,systemowi nerwowemu świata współczesnego. „Per capita” trzeba upaść aby tego nie skumać.
    I dupa blada. Kapitalizm okazuje się być kanibalem. Rak ludzkości , który niszczy organizm ,który go żywi. Sam się podkopuje. Kapitalizm=pasożytnictwo. „wyprodukuje sznurek , na którym się powiesi”. Pozostaje teraz RESET.Nie wiem jak to się odbędzie ale „maczugi” jeszcze gdzieś tam pozostały.
    „Wolnością jest nie robić tego, co się musi” Wolter

  52. Dodam jeszcze tylko to, że wysokie płace oznaczają w kapitalizmie rynkowym wysokie koszta pracy, a więc powodują one wzrost bezrobocia, jako że kapitalistom opłaca się wtedy jeszcze bardziej zastępowanie pracy ludzi – pracą maszyn. Nie o to chyba Redaktorowi Wosiowi chodziło, a więc niech on wreszcie zrozumie, że nie da się w kapitalizmie rynkowym pogodzić sprzecznych ze sobą, i to fundamentalnie, interesów pasożytniczej garstki kapitalistów z interesami mas ludzi pracy.

  53. Optymatyk 7 marca o godz. 17:10 1982
    Tak, kapitalizm okazuje się być kanibalem, rakiem ludzkości , który niszczy organizm ,który go żywi, który sam się podkopuje. Kapitalizm=pasożytnictwo. Jest to bowiem system, który „wyprodukuje i sprzeda sznurek , na którym zostanie powieszony” (Lenin). Itp. Itd.

  54. @miłosnik czarnych jagód
    Podstawowe.
    W zaniku to raczej zdolność rozumienia czytanego tekstu.
    A mówią ,że nie ma głupich pytań. Chyba halucynogenne te jagody.

  55. Wiesiek59 7 marca o godz. 17:07 1981
    Źle to zrozumiałeś. Marks twierdził, że zmiany ilościowe przechodzą w zmiany jakościowe. Oznaczać to może, że zwiększanie skali produkcji powoduje na ogół spadek jej jakości ale także to, że jeżeli w społeczeństwie feudalnym przybywa burżujów i mają oni coraz więcej pieniędzy, to w pewnym momencie te zmiany ilościowe spowodują zmianę jakościową, czyli to, że burżuazja,a nie arystokracja ziemska stanie się dominująca klasą społeczną.
    I nie łudź się, kapitalizmu nie da się dziś w Europie uratować tak samo, jak nie można było uratować feudalizmu we Francji pod koniec XVIII wieku.

  56. Panie Woś,
    Dlaczego toleruje Pan na swoim blogu chamskie ataki ad personam niejakiego „Andrzeja”, Płatnego Propagandzisty PO z Górnego Śląska??
    Z jakiej racji podaje on tu publicznie moje nazwisko, a ukrywa swoje?

  57. Miłośnik czarnych jagód 7 marca o godz. 16:43 1980
    Optymatyk 7 marca o godz. 16:11 1977
    Byt określa świadomość, a więc tylko zmiana warunków bytowania zmienić może naszą świadomość.

  58. Innymi słowy: ludzie pracy muszą dostać jeszcze potężniejszego kopa w dupę, aby zrozumieć, że w kapitalizmie są oni skazani na dyskryminację i że ten ustrój jest niereformowalny.

  59. @ Jakowalski
    A to Ty już powiedziałeś hehehehehe

    Ktoś tu napisał ,że Twoja osoba urywa dyskusję , a ja uważam ,że odwrotnie .Właśnie ją rozszerza, aż do wytrzeszczu oczu spowodowanego niespodziewanym ogromem a jednocześnie prostotą podjętego tematu. Ogrom historycznego zamieszania i prosta recepta. Którą już Diodor Sycylijczyk pojął w lot;
    „Równość wobec prawa bez równości posiadania jest bezużyteczna.”
    A potem oczywiście „dura lex sed lex” dla tych co dużo posiadają na usługach których tworzone są te twarde prawa.

  60. W Indiach ponad 50 mln (38,4 proc.) dzieci poniżej piątego roku życia ma poważne opóźnienia w rozwoju z powodu niedożywienia – wynika z opublikowanego we wtorek raportu powstałego na zlecenie indyjskiego ministerstwa zdrowia.
    http://www.rp.pl/Swiat/170309226-Indie-Ponad-50-mln-dzieci-opoznionych-w-rozwoju-przez-niedozywienie.html#ap-1
    ==========

    Złośliwy będę…….

    Podobna sytuacja panuje we wszystkich krajach trzeciego świata- odwiecznie kapitalistycznych zresztą.

    Ci ludzie w krajach biednych, rolniczych, nie mają żadnych szans.
    Często- nawet na przeżycie.

  61. Czy red. Woś odbiera swoje wynagrodzenie ustalone przez rynek, czy nie odbiera i czeka na decyzję rządu albo sejmu w tej sprawie?

  62. Na http://www.wirtualnemedia.pl zobaczyć można najnowsze wyniki sprzedaży ogółem („sprzedaż ogółem to suma sprzedaży egzemplarzowej wydań drukowanych, sprzedaży egzemplarzowej e-wydań oraz wszystkich form prenumeraty wydań drukowanych i prenumeraty e-wydań”) naszych dzienników. Podają tam sprzedaż ogółem za styczeń 2017 roku oraz wyniki sprzedaży ogółem rok do roku styczeń 2017 – styczeń 2016.
    Jak zwykle ostatnimi czasy, najgorzej w tym zestawieniu wypada GAZETA WYBORCZA.
    W styczniu 2017 roku sprzedano ogółem tylko 118252 egzemplarze gazety – to aż o prawie 25% mniej niż w styczniu 2016 roku i aż o 11% mniej niż w grudniu 2016 roku.

    Agora w połowie października ubiegłego roku ogłosiła, że zamierza zwolnić 135 pracowników etatowych (przede wszystkim z zespołu „Gazety Wyborczej” – zarówno dziennikarzy, jak i pracowników działu sprzedaży reklam). Ostatecznie w ramach zwolnień wypowiedziano umowy ze 176 pracownikami etatowymi. Ponadto z niektórymi osobami rozstano się w ramach porozumienia stron, a niektóre osoby z całego etatu przeszły na część.

    Czy już nie najwyższa pora na zmianę redaktora naczelnego i jego pierwszego zastępcy, Jarosława Kurskiego?

    Choć tak naprawdę to GAZETA WYBORCZA powinna już trafić na śmietnik historii.

  63. Krzysztof Mazur 7 marca o godz. 20:01 1992
    A czy twoje wynagrodzenie ustalone przez rynek, czy też przez ciebie, jak to jest w przypadku prezesów banków, polityków i wyższych urzędników państwowych?

  64. Wiesiek59 7 marca o godz. 18:41 1991
    Poza garstką potęg imperialnych i ich bankierów, to ogromna większość krajów kapitalistycznych jest przeraźliwie wręcz biedna, a jeszcze biedniejsza jest ich ludność.

  65. Optymatyk 7 marca o godz. 18:22 1990
    Oczywiście, że równość wobec prawa bez równości posiadania jest tylko fikcją prawną i nie ma ona żadnego sensu. „It is silly to make laws on the basis of equality for all persons, and yet to establish inequalities in social intercourse” (Diodorus Siculus “Library of History”, Book II), co w wolnym tłumaczeniu brzmi mniej więcej tak po polsku: „Głupotą jest aby tworzyć prawo na zasadzie równości wszystkich ludzi, a jednocześnie ustanawiać nierówności społeczne”.

  66. jakowalski
    7 marca o godz. 17:38 1987
    A to czyje ? chory człowieku :
    Pozdrawiam,
    lech.keller(at)gmail.com

  67. Andrzej52 8 marca o godz. 5:48 1998
    Zrozum durniu, że w adresie e-mail mogę pod dowolny ciąg znaków dozwolony w takim adresie i że czasem może on przypominać imię i nazwisko, ale to nie znaczy, że to jest imię i nazwisko posiadacza tego adresu.
    I przestań zaśmiecać kolejny blog swoimi atakami ad personam na mą skromną osobę. Martw się lepiej o to, ze twój szef, czyli Tusk wyleci wkrótce ze swej doskonale płatnej synekurki w Brukseli, a więc obejmie posadę w PO, co oznacza, że ty możesz wkrótce stracić swoją posadę, jako że ktoś w Polsce będzie musiał mu oddać swój stołek,a więc nadchodzi w PO fala degradacji i usuwania z posad, podczas której ty możesz stracić swój stołek. 🙂

  68. Andrzej52 rozwalił ten blog swą obecnością na nim. 🙁

  69. Jakaś zaraza w tej Polityce się szerzy ?
    Co chwile kolejnemu jej dziennikarzowi wali w dekiel – ostatnio Bendykowi.
    Pora spadać !

  70. kaesjot
    8 marca o godz. 20:22 2005
    Nie dziwię się.

  71. Bendyk jest na żołdzie pogrobowców UPA, OUN i dywizji SS „Galizien”, a więc propaguje on ideologię już nie tylko faszystowską, ale wręcz nazistowską. Przecież gdyby nie akcja „Wisła”, to mielibyśmy dziś w Polsce ukraińskich terrorystów i problemy takie, jak Serbia miała i nadal ma z Kosowem. Wołyń pamiętamy.

  72. kaesjot
    8 marca o godz. 20:22 2005
    Po przeczytaniu artykulu red. Bendyka, wpłacilem drobna kwotę na rzecz obchodów 70 rocznicy akcji Wisla.
    uważam, że jako Ślązak, czyli obywatel najgorszego sortu w piSSlandzie, powinienem sie trzymać razem z Łemkami, Ukraincami, Kaszubami, Niemcami i nnymi mniejszosciami.
    pozdrowienia dla Wielkopolski.

  73. andrzej52
    9 marca o godz. 6:26 2008
    Czyli na złość PIS-owi odmrozisz sobie uszy.
    Nie chcę tematu rozwijać, ale akcję Wisła uważam za uzasadnioną akcję profilaktyczną.
    Ponadto wg mnie przesiedleni na ziemie odzyskane na tym skorzystali.

  74. kaesjot
    9 marca o godz. 7:23 2009
    Słuchaj przyjacielu.
    A gdyby tak Wielkopolan „profilaktycznie” rozparcelować po wschodniej Polsce ?
    Jak czułbyś się ?

  75. andrzej52
    9 marca o godz. 7:54
    Ale nie rozparcelowano, bo nie było ku temu żadnych podstaw, gdyż nikogo nie mordowaliśmy.

  76. @jakowalski dlaczego stawiasz jakieś horoskopy, czy inne wrożby o tym co mogłoby sie zdarzyc gdyby Ukraińcy, Łemkowie zostali w swoich rodzinnych stronach.
    Ale masz przecież w pamięci prognozy Karola Marksa dotyczące formacji gospodarczych i perspektyw jakie rysują się przed kapitalizmem i jego pogromca komunizmem i wiesz co ostatecznie z tych czarnych scenariuszy wynikło. A miały być takie wiarygodne, takie naukowe.
    Nie taki diabeł straszny jak go malują,

  77. Andrzej52 9 marca o godz. 7:54 2010
    Natomiast śląskich separatystów, takich jak ty, należy deportować do Rajchu czyli RFN.

  78. miłośnik czarnych jagód 9 marca o godz. 9:08 2012
    To nie są wróżby. Dobrze wiemy, dlaczego akcja „Wisła” była konieczna i co się dzieje, kiedy razem ze sobą mieszkają narody czy plemiona wzajemnie siebie nienawidzące.
    Marks doskonale przewidział ewolucje kapitalizmu i doskonale się one sprawdzają. Gdyby nie Keynes i jego polityka interwencjonizmu, która zmieniła kapitalizm rynkowy na państwowo-monopolistyczny, to kapitalizmu dawno by już na świecie nie było.

  79. Czytelnik by chciał, żeby autor stał tam gdzie Marks a autor sprytny, mówi jak Marks ale się w piórka Nibyniemarksa przebrał i się śmieje.
    Żeczywiście, ha ha ha, spryciarz z Was, daleko zajdziecie z takim sprytem, proszę mentosa łyknąć, takie cukierki cwaniaczków.
    Rynek nie umie wyznaczać płac. Kto umie?
    Wiadomo, redaktor Woś umie.
    A ile będą wtedy wynosić pensje dziennikarzy? Ha ha ha.
    A co z cenami produktów bardziej skomplikowanych niż majtki czy pietruszka?
    Gdzie będzie sięgał rynek, do kaleson i selera?

  80. Problem płac nie jest błahy.
    Ale moje myślenie jest nakierowane, na to, z jaką klasą władztwo PiSowskie jest
    zwalczane przez zbiorowy wysiłek intelektualny ludzi w kraju i zagranicą.
    Mamy tutaj walkę dobra ze złem. Niech to zabrzmi patetycznie, nawet naiwnie.
    Bez użycia, choćby jednego epitetu to się odbywa, ze strony zwalczającej PiS.
    To zło, tylko epitetem się posługuje, z braku argumentów.
    Zastanawiam się, jak to wpłynie na zbiorową świadomość, tego elektoratu,
    niezwykle podzielonego, będącego za i przeciw.

  81. @jakowalski z 9 marca o godz. 11:45 2015
    Witam po dłuższej nieobecności na blogu red. Wosia. Mam nadzieję, że będziemy w najbliższym czasie dyskutować z Panem, jak marksista z marksistą. Dalej będziemy przekonywać innych blogerów, że trwa upadek kapitalizmu w wirującym świecie globalnej gospodarki ,europejskiej i światowej.

  82. Już ponad półtora roku rządzi III RP narodowo – katolicko – socjalna partia o dumnej nazwie Prawo i Sprawiedliwość, a nic nie słychać aby premierka Beata Szydło wzięła udział w dyskusjach ekonomicznych na temat płacy. W okresie jej rządów jedna rzecz dotycząca płac została zamknięta tylko do określenia wysokości płacy minimalnej: 13 złotych za godzinę pracy. Mimo, że PiS, której jest wiceprezesem, obiecało w kampanii wyborczej, że zajmie się problemem płacy godziwej, zabezpieczającej życie polskiej rodzinie na poziomie przyzwoitym. Od czasu objęcia rządów w Polsce przez PiS nie było żadnych dyskusji parlamentarnych na temat rozpiętości płacowych. A są one wielkie i nadal rosną.

  83. Żeby podnieść ludziom płacę trzeba zwiększyć podaż dóbr a ściślej ich produkcję u siebie – broń Boże nie , jak to ma miejsce obecnie poprzez import towarów na kredyt.
    Już to kiedyś ćwiczyliśmy, gdy w 1980 roku Solidarność wywalczyła podwyżki po 2 000 zł na pracownika a tymczasem wskutek strajków, restrykcji produkcja spadała. Dla mnie wtedy te 2 000 zł to był wzrost pensji o 40% i tak prawdę powiedziawszy był to początek ciągłego, nominalnego wzrostu zarobków a właściwie inflacji. Do 1988 roku moja pensja nominalnie wzrosła 10-krotnie.
    Podwyżek się nie daje – podwyżki trzeba wypracować !!!
    Inna sprawa to zróżnicowanie wynagrodzeń. Ciągle słyszymy o rosnącym średnim wynagrodzeniu tylko wstydliwie „zapomina się ” o innych wskaźnikach – medianie, dominancie, rozrzucie.
    Nadmierne zróżnicowanie może zniwelować podatek progresywny..

  84. http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1696304,1,branko-milanovic-o-problemie-spolecznych-nierownosci.read
    Tutaj znakomity wywiad Wosia na temat znikających nierówności w kapitalizmie. Czy red. Woś czytał swój wywiad?

  85. Parker 9 marca o godz. 13:53 2016
    Rynek, szczególnie pracy, od dawna nie jest wolny, jako że jest on manipulowany przez monopole i oligopole. Na rynku pracy dominują przecież w kapitalizmie kapitaliści, jako że taka jest natura kapitalizmu, że służy on kapitalistom a nie pracownikom najemnym. Stąd też płace są kształtowane w kapitalizmie nie przez wolny rynek, a przez konsumentów tejże pracy (dokładniej siły roboczej), czyli przez kapitalistów, którzy celowo ograniczają popyt na pracę, aby sztucznie zaniżać ceny na nią, czyli aby zaniżać płace.

  86. Lspi 11 marca o godz. 1:48 2018
    Ponownie witam na tym blogu! 🙂

  87. Kaesjot 11 marca o godz. 9:07 2020
    Przecież w kapitalizmie mamy praktycznie zawsze permanentną nadwyżkę podaży towarów nad popytem na nie.
    Solidarność celowo zaś walczyła o te nieuzasadniane podwyżki płac w sytuacji malejącej podaży dóbr konsumpcyjnych, aby w ten sposób doprowadzić gospodarkę Polski do ruiny. Wałęsa przecież zawsze działał na niekorzyść Polski i Polaków, a jego hasłem było zawsze: im gorzej dla Polski i Polaków, tym lepiej dla Zachodu i dla niego samego.

  88. Krzysztof Mazur 11 marca o godz. 10:39 2021
    Red. Woś sam już nie wie, kim jest – marksistą, keynesistą czy tez (neo)liberałem. Niby krytykuje on kapitalizm, ale robi wszystko, aby go uratować, mimo ze powinien on wiedzieć, że kapitalizm da się dziś tak samo skutecznie uratować, jak dało by się skutecznie uratować feudalizm w XIX wieku.

  89. kaesjot
    11 marca o godz. 9:07 2020
    Żeby podnieść płace, przede wszystkm należy zmniejszyc obcążenia fiskalne.
    Jakieś ustawowe podnoszenie, tylko spowoduje nakrecanie inflacji, czyli powrót do poprzedniego stanu za jakis czas.

  90. Wszystko zaczyna się oczywiście w głowach.” napisał red.Woś w:

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1690542,1,8-osob-ma-tyle-pieniedzy-co-biedniejsza-polowa-ludzkosci-i-te-nierownosci-beda-rosly.read

    Zgadza się ,”wszystko zaczyna się w głowach.” I od tego jak one są „umeblowane” zależy wszystko co dzieje się między ludźmi ,nie do dzisiaj ale od początku pisanej historii ludzkości. Skoro to co jest prowadzi nadal do tak opisanego stanu ;
    „Jeśli nic się nie będzie działo, będą rosły (bo taka jest logika działania kapitalizmu). Jeśli będą rosły, czekają nas dalsze niepokoje społeczne oraz konflikty. Tak między klasami społecznymi, jak między krajami. To stawka, o którą toczy się tutaj gra.”
    To znaczy ,że „umeblowanie ” tych głów jest niewłaściwe, eufemistycznie mówiąc.
    Nie oszukujmy się ,wykręcając/usprawiedliwiając się takimi czy innymi nie dającymi pożądanych skutków teoriami( jakie tu teorie i ich sławetni autorzy tu już nie zostali przywołani to zawsze Marks ma nadal rację).
    Żadne z dotychczasowych prób zreformowania kapitalizmu ich nie przyniosły, jedynie krótkotrwałe ,kosmetyczne zabiegi, bez naruszania jądra przyczyny takich rzeczy.
    Bo kapitalizm to stan umysłów generujący takie a nie inne skutki, wykorzystujący szerokie spektrum instrumentarium swoich teoretycznych i praktycznych możliwości.
    Przywołam tu Gandhiego; „Świat jest na tyle duży aby zaspokoić wszystkich, ale na tyle mały aby zaspokoić chciwość jednostki.”
    Bez zmiany takiego stanu umysłów nie zrobi się nic.
    Niezaspokojona chciwość , ta siła napędowa kapitalizmu jest właśnie stanem umysłu i powoduje to , z czym teraz mamy do czynienia. Nie ma skutku bez przyczyny.
    „Jeśli nic się nie będzie działo, będą rosły (bo taka jest logika działania kapitalizmu).”
    Pytanie , co MUSI się (nie może) stać aby to wszystko zmienić?
    Jeśli w ogóle chcemy coś zmienić a nie tylko prowadzić niekończące się i bezpłodne dyskusje nad postępującymi nierównościami.
    Jeśli nie MUSI to i nie może, to będzie jak jest.
    I wtedy należy zastanowić się nad zdaniem P.Ikonowicza;
    „ALBO ZOSTANIE KAPITALIZM ALBO LUDZKOŚĆ.”

  91. Andrzej52 11 marca o godz. 12:25 2026
    Nie wygłupiaj się z tą starą a dawno już temu skompromitowaną śpiewką liberałów, że by podnieść płace, przede wszystkim należy zmniejszyć obciążenia fiskalne. Tak się bowiem składa, że najwyższe płace REALNE są tam, gdzie są najwyższe podatki, a najmniej zarabiają pracownicy najemni tam, gdzie podatki są najniższe, jako że chciwość kapitalistów nie ma granic. Inflację powodują bowiem tylko podwyżki płac w sytuacji deficytu towarów na rynku, ale przecież w kapitalizmie mamy, i to od setek lat, praktycznie zawsze sporą nadwyżkę towarów na rynku, a więc NIE jest prawdą, że podwyżki płac są inflacjogenne. Inflację w kapitalizmie nakręca bowiem tylko rynek finansowy, który produkuje tylko i wyłącznie pusty pieniądz.

  92. Optymatyk
    Żadne z dotychczasowych prób zreformowania kapitalizmu nie przyniosły poprawy, a jedynie były to tylko krótkotrwałe kosmetyczne zabiegi, bez naruszania jądra przyczyny takich rzeczy, ale nie dlatego, że kapitalizm jest „stanem umysłów”, ale dlatego, że kapitalizm oparty jest na wyzysku pracy przez kapitał i na ekonomicznym przymusie pracy, a z kolei naruszając te dwa fundamenty kapitalizmu, musimy spowodować jego załamanie się. Stąd wiec kapitalizm jest niereformowany, tak samo jak niereformowalne były poprzedzające go ustroje takie jak niewolnictwo czy też feudalizm.

  93. @jakowalski
    Tylko w tym wszystkim nie ma recepty na bolączki kapitalizmu. Naprawdę świetny opis , narracja , diagnoza i co? – Rozpierducha? ,a co po niej?
    „…a z kolei naruszając te dwa fundamenty kapitalizmu, musimy spowodować jego załamanie się.”
    Kto i jak?
    Jak to zrobisz bez zmiany stanu umysłu?
    Ja mam wrażenie ,że Ty myślisz ,że kapitalizm to taka nadprzyrodzona siła , która podobnie jak wrażenie bogów, zadomowiła się na świecie skutecznie eliminując swoje zaprzeczenie. Kapitalizm jest bogiem i bóg kapitalizmem.
    A czym to jest w takim razie, jak nie stanem umysłu??? Ponieważ tak myślisz to tak masz. Zmień myślenie zmieni się twoje życie. Czym myślisz jak nie głową ,a w niej mózgiem? Tu gnieżdżą się wszelkie ustroje!
    Nie kapitalizmem myślisz ale mózgiem!
    To mózg myśli o ustroju a nie ustrój o mózgu!
    Ustroje same się nie wymyśliły, nie zaistniały tak sobie same z siebie. Wymyślił je człowiek i nie ważne czym powodowany.
    Kapitalizm to nie natura ,ale realia, i nie rzeczywistość.
    Kapitalizm to stan zdegenerowanego umysłu.
    Przecież tak wspaniale opisujesz właśnie ten stan degeneracji umysłów w swoich wpisach , chociaż nie zauważasz co jest tego powodem.
    Marks się w niczym nie pomylił piszą ,że byt określa świadomość. Byt ,tutaj głowa(mózg) jego degeneracja ,spowodował taką a nie inną świadomość w postaci kapitalizmu, w którym wszyscy walczą ze wszystkimi o wszystko. Katastrofa.
    „Mózg , jego użycie, przerosło już nie jednego”, jak mawiał klasyk.
    Skąd wiemy ,że nastąpiła degeneracja mózgów? , głupie pytanie, nie?
    Jak degeneracja , wszyscy jesteśmy zdrowi. To po kiego tyle hałasu o nierówności?
    Degeneracja rodzi patologie wszelkiego rodzaju i skrzętnie je ukrywa przed większością ludzi, technicznymi i technologicznymi możliwościami, mamiąc swoją pseudo wielkością.
    Nie ma żadnych nierówności jest tylko kwestia, czy chęć ich zmiany jest równoznaczna z niechęcią do samounicestwienia. Equilibrium.

  94. @Optymatyk
    Stąd wniosek, że rozwiązaniem problemu winni się zająć nie ekonomiści lecz psycholodzy.
    A tak właściwie winni to być psycholodzy posiadający dodatkowo wiedzę techniczną i ekonomiczną.
    I to jest chyba to.

  95. jakowalski, 16;08
    Lwa Trockiego chrzesniak, doradca rzadu chinskiego, profesor historii ekonomii Michael Hudson swietnie objasnia na youtube gre w trzy karty, jaka jest obecna anglosaska ekonomia.

  96. wyzysk 12 marca o godz. 11:55 2033
    A ja polecam Ci tu prace, niestety już dziś nie żyjącego, prof. J.K. Galbraitha, jednego z najwybitniejszych ekonomistów XX i XXI wieku, który określił współczesny amerykański i generalnie światowy kapitalizm jako gospodarkę opartą o “niewinne oszustwa” w swym ostatnim dziele p.t. „The Economics of Innocent Fraud” („Ekonomia niewinnego oszustwa”). Polecam też jego inne dzieła takie jak n.p. „American Capitalism”, „The Affluent Society”, „The New Industrial State”, „Economics and the Public Purpose”, „The Nature of Mass Poverty”, „The Anatomy of Power” (niektóre z nich dostępne są także i po polsku). Polecam je, jako że nie tylko, że ich treść jest wciąż aktualna, to są one na dodatek napisane pięknym, literackim a jednocześnie jasnym i zrozumiałym, precyzyjnym językiem, w odróżnieniu od tego, co „produkują” nasi współcześni ekonomiści. Napisał on też, na początku lat 1990., artykuł pod tytułem „Which capitalism for Eastern Europe?” czyli “Jaki kapitalizm dla Wschodniej Europy?” (Harper’s Magazine, April 1990 – tłumaczony także na język polski i wydrukowany, o ile się nie mylę, w „Polityce”). Profesor Galbraith napisał wtedy, że Plan Balcerowicza nie może się udać, gdyż „kurację wstrząsową w Polsce można interpretować jako próbę osiągnięcia w ciągu zaledwie kilku lat tego, na co kapitalizm zachodni potrzebował lat kilkuset” oraz że „narzucamy Europie Wschodniej taki kapitalizm, jakiego sami nie odważylibyśmy się przyjąć na Zachodzie. Począwszy od ubiegłego stulecia, od czasów Marksa, aż do obecnych.” A przecież prof. Galbraith należał zawsze do ścisłych elit w amerykańskiej nauce i polityce – był on nawet ambasadorem USA w Indiach za czasów prezydentury J. Kennedy’ego.

  97. Optymatyk 11 marca o godz. 23:52 2031
    1. Recepta na kapitalizm jet tylko jedna, czyli rewolucja, jako że nie ma czegoś takiego jak niekonfliktowe przekazywanie władzy. Niekonfliktowo zmieniają się bowiem tylko przedstawiciele władzy, ale prawdziwa zmiana władzy zachodzi tylko w wyniku rewolucji – patrz teoria władzy V. Pareto.
    2. A aby rewolucja była udana, to musi ja poprzedzić zmiana, ale nie w sposobie myślenia, a w technologii wytarzania (tu z kolei Marx). Tak samo jak postęp w rolnictwie (głównie wykorzystanie w nim narzędzi, nawozów i zwierząt) doprowadził do upadku niewolnictwa a postęp w rzemiośle i przemyśle (mechanizacja) do upadku feudalizmu, tak samo obecny postęp w przemyśle (automatyzacja, a szczególnie robotyzacja i komputeryzacja) doprowadzić musi do upadku kapitalizmu, jako że dochód kapitalisty pochodzi tylko i wyłącznie z wyzysku pracownika najemnego, ale jeśli wszystko będą już niedługo wytwarzane przez maszyny, to zniknie wyzysk pracownika najemnego a wraz z nim zniknie zysk, a wraz z zyskiem i wyzyskiem zniknie też kapitalizm.
    3. Dziwie się tylko, że żaden z uznanych akademickich ekonomistów jeszcze na to nie wpadł. A może wpadł, ale zabroniono mu to ogłosić pod karą pozbawienia stanowisk i pozbawienie dostępu do liczących się publikacji. A pamiętajmy, że w nauce, a tym szczególnie w ekonomii, rządzi na świecie od lat mafia profesorska, złożona z profesorów z najwyżej klasyfikowanych uniwersytetów (takich jak np. Harvard czy Oxbridge), która nie dopuszcza do stanowisk i publikacji w liczących się pismach naukowych osób, głoszących inne poglądy niż obowiązująca dziś na uniwersytetach neoklasyczno-monetarna ortodoksja. Przypomina to stosunki panujące na uniwersytetach w średniowieczu, kiedy też każdy, kto głosił nieortodoksyjne poglądy był potępiany a nawet i palony na stosie. Dziś, co prawda, nie pali się na stosie nieortodoksyjnych ekonomistów, ale pozbawia się ich pracy i możliwości publikacji, czyli innymi słowy skazuje się ich na śmierć zawodową. Ale takie praktyki nie uratują przecież kapitalizmu, taki samo jak dawniej palenie na stosie uczonych nie uratowało ani feudalizmu, ani też scholastyki, panującej na średniowiecznych uniwersytetach, przed kompromitacją i klęską.

  98. Kaesjot 12 marca o godz. 11:23 2032
    Psychologia, jako że jest ona oparta na indywidualnych spostrzeżeniach (retrospekcjach) nie jest jest nauką, a więc nie może ona być fundamentem polityki gospodarczej.

  99. Dalej o „sukcesach” polskiej transformacji:
    1) Prof. Jerzy Żyżyński z Uniwersytetu Warszawskiego szacuje, że w samym tylko roku 2008 z Polski wytransferowano za granicę blisko 80 mld złotych. (awronka.nazwa.pl/txt/txthtml/Gigantyczny_transfer_kapitalu.htm).
    2) Z kolei według dra Zbigniewa Kużmiuka niezamożna Polska jest dostarczycielem kapitału dla zagranicy. W latach 2000-2012 ten transfer sięgnął blisko 500 mld zł. (wpolityce.pl/polityka/166198-niezamozna-polska-jest-dostarczycielem-kapitalu-dla-zagranicy-w-latach-2000-2012-transfer-siegnal-blisko-500-mld-zl).
    3) Zagraniczne korporacje wyprowadzają pieniądze z Polski, a PiS, SLD i PO-PSL przymykały i dalej przymykają na to oko. Jak podaje raport Global Financial Integrity (międzynarodowej organizacji, która prowadzi analizy nielegalnych przepływów finansowych) zatytułowany „Nielegalne przepływy finansowe z krajów rozwijających się: 2004-2013”, a który został opracowany przez dwóch ekonomistów z Global Financial Integrity – Deva Kara i Joseph’a Spanjers’a – za granicę trafia aż 5% polskiego PKB, czyli ok. 90 mld zł rocznie. Raport ten zalicza Polskę do niechlubnej dwudziestki, w rankingu najbardziej wyzyskiwanych krajów świata. (pressmania.pl/?p=23783).
    Itp. Itd.

  100. @jakowalski
    Prezentujesz podejście, które w medycynie nazywa się redukcjonistycznym a tymczasem potrzebne jest podejście holistyczne.
    Niedawno była dyskusja na temat, że metody ekonometryczne się nie sprawdzają gdyż na wiele decyzji wpływają elementy irracjonalne, których nie sposób matematycznie zamodelować. Bardziej do wyjaśnienia ich nadają się metody z dziedziny psychologi.
    Człowiek to nie robot, którego można zaprogramować wg takiego czy innego algorytmu.
    @Optymatyk mnie przekonuje – zgadzam się z nim.
    Piszesz – „dochód kapitalisty pochodzi tylko i wyłącznie z wyzysku pracownika najemnego, ale jeśli wszystko będą już niedługo wytwarzane przez maszyny, to zniknie wyzysk pracownika najemnego a wraz z nim zniknie zysk, a wraz z zyskiem i wyzyskiem zniknie też kapitalizm.”
    Nie do końca prawda – żeby mieć zyski to nie wystarczy produkt wyprodukować – trzeba go jeszcze sprzedać a tak naprawdę to wymienić na inne produkty. Nieszczęściem tego świata stało się to, iż tę wymianę zastąpiło sprzedawanie i kupowanie za pieniądze. Już teraz nie musisz oferować czegoś co sam wytwarzasz ( produkt czy usługę ) – wystarczy , że masz pieniądze.

  101. Jak kapitalizm upadnie Jakowalski zostanie bezrobotny na tym blogu.

  102. Prospector 12 marca o godz. 18:40 2039
    Kapitalizm upadnie wtedy, kiedy praktycznie każdy będzie bezrobotny, w tym więc też i ty. Rozwiązanie problemu bezrobocia czyli nadwyżki ludności, w duchu liberalizmu możliwe jest bowiem tylko w taki sposób, jak to opisał Stanisław Lem w „Dziennikach gwiazdowych”, a dokładniej w Podróży 24 Ijona Tichego. Otóż problem z narastającym bezrobociem technologicznym „rozwiązano” na planecie (nomen omen) Indiotów budując tam w pełni automatyczną machinę zwaną DUPA (Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego), która przerabiała owych Indiotów, czyli proletariuszy zwanych tam „tyrałami”, a zbędnymi przecież po całkowitym zautomatyzowaniu przemysłu, rolnictwa, handlu oraz innych usług, na lśniące krążki, którymi wykładano w estetyczne wzory reprezentacyjne place i ulice planety wolnorynkowych i liberalnych Indiotów. Pod koniec, kiedy zabrakło już bezrobotnych proletariuszy czyli tyrałów, owa DUPA wzięła się za ocalałych początkowo z tego zmechanizowanego pogromu kapitalistów, nazywanych tam „dostojnymi”. Rewolucja, tu technologiczna, znów „pożarła” swoje dzieci…

  103. Kaesjot 12 marca o godz. 17:44 2038
    1. Z tego, że ludzie nie zawsze postępują racjonalnie, nie wynika, ze psychologia jest racjonalna, a wręcz przeciwnie. Psychologia jest przecież irracjonalna, jako że nie jest ona oparta na naukowych fundamentach, a więc nie może ona służyć do rozwiązywania problemów ekonomicznych. To przecież podejście psychologiczne jest redukcjonistyczne, gdyż redukuje ono człowieka tylko do jego instynktów i irracjonalnych zachowań i zakłada, że istnieje coś takiego, jak „natura człowieka”, choć żaden psycholog nie jest w stanie tejże natury zdefiniować i poza tym, to każdy psycholog twierdzi coś innego, jako że ma on inne życie wewnętrzne, na którym buduje on swoją psychologię.
    2. Otóż to – komu sprzedadzą kapitaliści swoje wyroby, jeśli ludzie pracy nie będą mieć pracy, jako że pracę zabiorą im roboty? Przecież wtedy kapitalista nie zrealizuje swojego zysku na rynku, jako ze nie będzie popytu na to, co wyprodukują roboty (a roboty przecież niczego kupować nie będą, a jeżeli będą czegoś potrzebować, to same to dla siebie wyprodukują), a więc nawet kapitaliści, którzy nie będą mieli oszczędności, też nic nie będą w stanie niczego kupić, a garstka bogaczy, która ma pieniądze, nie będzie przecież w stanie wykupić całej tej ogromnej produkcji, która będą coraz szybciej i coraz lepiej wytwarzać roboty. Magazyny zapełnią się wszelakimi dobrami, których praktycznie nikt nie będzie kupować, a z kolei ideologia liberalna i duch wolnego rynku nie pozwolą na to, aby te dobra rozdawać za darmo bezrobotnym, gdyż zdaniem zwolenników wolnego rynku, zdemoralizowało by to bezrobotnych, jako że dostawali by oni wtedy „coś za nic”. Jedyne rozwiązanie będzie więc tak jak u Lema (patrz powyżej), czyli eksterminacja bezrobotnych. Jak to powiedział Ikonowicz: „ALBO ZOSTANIE KAPITALIZM ALBO LUDZKOŚĆ.” (Optymatyk 11 marca o godz. 12:31 2027).

  104. „Stąd wniosek, że rozwiązaniem problemu winni się zająć nie ekonomiści lecz psycholodzy.”
    Napisał „kaesjot”‚
    Tylko ja nigdzie tego nie napisałem a jedynie Ty wyciągnąłeś taki wniosek bo tak się powszechnie przyjęło i uważa. Tak samo medycyna nie jest nauką ponieważ nie zna przyczyn prawie wszystkich chorób. Wykorzystuje jedynie naukowe oprzyrządowanie do swej działalności.
    Jakowalski ma racje ,że psychologia jest tym, co napisał.
    Stan umysłu, to nie psychologia chociaż jej opisy wskazywałyby na takie określenie, ale biologia. Tak więc stan umysłu to czysta biologia ,to wielkość ,struktura i funkcje mózgu.
    Jedną z funkcji mózgu jest myślenie , która świetnie pojął nie kto inny jak właśnie Marks, który napisał był ,że, „nie można oderwać myśli od materii, która myśli.”
    Natomiast B.Russell wspaniale określił większość populacji tego świata ,że
    „Większość ludzi prędzej umrze niż pomyśli.”

    @Jakowalski
    To przewidujesz ,że przerobią nas na coś bardziej „praktycznego i przydatnego” niż jesteśmy, ludzkie odpady, ludzkie śmieci. „Ludzie bezdomni” Żeromskiego to mały pikuś!
    To mi przypomina Baumanowskich „ludzi na przemiał”. Kurde, on też czytał Lema?, całkiem możliwe. Obaj wiadomego pochodzenia.
    Polecam, Douglas Reed „Kontrowersje Syjonu”pdf

  105. To kto ma się tym zająć – „szeptucha” ?

  106. @kaesjot
    Ty byś chciał aby znowu ktoś za Ciebie coś zrobił ,aby za Ciebie zaczął myśleć.
    Ludzie chcieliby aby im podać wszystko na talerzu, jak to się mówi.
    No to Ci podadzą zawsze nie to czego byś pragnął.
    Nie bądź taki jak sentencji B.Russella;
    „Większość ludzi wolałaby umrzeć, niż myśleć. I tak zresztą robią.”
    ……………………………..
    Wyjdź od tego;

    Kim jesteś ?

    Do pewnego Mistrza przyszedł człowiek, który chciał zostać jego uczniem.
    – Powiedz mi; kim jesteś? – zapytał Mistrz, po powitaniu gościa.

    – Jestem dyrektorem banku. Kieruję pracą wielu ludzi. Mój bank ma siedzibę w…
    – Nie pytałem; gdzie pracujesz i jakie masz stanowisko. – przerwał Mistrz – Kim jesteś?

    – Jestem katolikiem, tak jak cała moja rodzina. Staram się…
    – Nie o to pytałem – Mistrz stawał się zniecierpliwiony – Nie chcę wiedzieć; jakiego jesteś wyznania i do kogo modli się Twoja Rodzina… Kim jesteś?

    – Hmmm… Jestem ojcem mego syna i mężem mojej żony. – niepewnie zaczął człowiek.
    – Czy ja cię pytałem o stan cywilny i ilość dzieci? Odpowiedz na moje proste pytanie; KIM JESTEŚ???


    – człowiek nie wiedział co powiedzieć…
    A Ty wiesz ?
    ………………………

    Ale pewnie nie o to Ci chodziło. Szeptuchy zawsze coś wiedziały i były dlatego wiedźmami, które tępiono właśnie za tę wiedzę. Ja wiedźminem nie jestem.
    Jedynie bacznie obserwuję co się dzieje bo praktycznie na niewiele mam osobisty wpływ, zresztą jak większość ludzi z Tobą włącznie. Staram się jak mogę aby omijały mnie przykrości spowodowane systemem, który jak wiemy wali się. Ja nie mam złudzeń, lepiej to już było, teraz będzie tylko gorzej. Zresztą popatrz co się dzieje aktualnie , nie nadążamy już nad natłokiem informacji. A tu jeszcze jak na złość realizuje się Lemowski „przemiał na płyty chodnikowe”, jak wieszczy Jakowalski.
    „Wielką jest mądrością znosić głupotę innych” Pitagoras

  107. @Optymatyk – a co robić, gdy głupota większości ciągnie cię w przepaść ?

  108. @kaesjot
    Napisałem Ci co ja robię , wiedząc ,że na nic co istotne w świecie nie mam realnego wpływu. Nic nikomu nie doradzę bo to co ja robię nie koniecznie może być skuteczne dla innych. W każdym razie nikomu staram się nie szkodzić. Na rewolucjonistę już się nadaję, zostawiam to do namysłu przed młodszymi ode mnie, choć jak powiadam, sam staruszkiem jeszcze nie jestem. Kiedyś liczyłem na ludzi i sromotnie się zawiodłem, na instytucjach też, praktycznie wszystko się wali ,więc jedyne co można doradzać to stan ograniczonego zaufania do wszystkich i wszystkiego.
    „Coraz częściej w przyszłości dochodzić będzie do zderzeń wynikających z tego, że choć proces wnioskowania wydawał się logiczny,to konkluzja okaże się błędna,ponieważ w zadanym pytaniu chodziło nam o jutro, ale przesłanka , którą się posłużyliśmy, była z wczoraj.” Napisał prof.G.Kołodko w „Dokąd zmierza świat.”(2013)s.327, i popatrz ,że akurat miał rację. I wydaje się ,że nadal może mieć rację pisząc na s.112-113 następujące zdania;
    „A czasy przyszłe to te, kiedy coraz bardziej decydujaca bedzi siła intelektualna.Tak jak kiedyś rządziła pięść, a teraz pieniądz, tak kiedyś rządzić będzie umysł. Nie wystarczy już ani banda osiłków czy cała wielka armia ,ani też skarbiec pełen złota czy zasobny sektor finansowy,aby mieć najwięcej do powiedzenia. To będzie zależało od tego, co będzie się miało do powiedzenia, a o tym przesądza intelekt, który przez następne generacje powoli,ale skutecznie będzie torował sobie drogę do supremacji.”
    O ile wcześniej nie nastąpi atomowy reset.
    Widzisz teraz dlaczego ja stawiam na „stan umysłu”(mózgu).
    I dlatego właśnie lansuję gdzie tylko mogę diagnozę prof.J.Aleksandrowicza,że;
    „Wszelkie trudności społeczne, gospodarcze, polityczne, a także zdrowotne mają swoją przyczynę w wadliwej strukturze i w wadliwej czynności mózgów ludzkich, spowodowanych czynnikami ekologicznymi. Czynniki te są zewnętrzne, to znaczy możliwe do usunięcia.”
    Jeśli nie naprawimy stanu umysłów ludzkich to „nici” a lepszej przyszłości. Tu żadne teorie ,rewolucje nie pomogą jeśli nie pomoże biologia.
    „Chaos to prawo natury,aczkolwiek akurat w niej bywa więcej porządku i harmonii niż w świadomym gospodarowaniu.” s.409.
    Kołodce jak widać też chodzi o stan umysłów , czyli świadomość a raczej jej brak.
    Tako rzecze Optymatyk

  109. @jakowalski z12 marca o godz. 23:01 2041
    Ma Pan rację, że kapitalizm upadnie wtedy, kiedy każdy będzie bezrobotny, w tym więc i ty. Właśnie na tym polega tajemnica wygranej Donalda Trumpa w ostatnich wyborach prezydenckich w USA. On postawił na wyborców ze środkowych stanów Ameryki Północnej: bezrobotnych, białych mężczyzn w takich miastach, jak Detroit, którzy w ostatniej dekadzie stracili pracę w upadłych przedsiębiorstwach przemysłu samochodowego, hutniczego i obrabiarkowego. To do nich rzucił hasło :”Ameryka znów wielka”. To oni uwierzyli Trumpowi, że ich kraj wróci do lat 50 – 60 ubiegłego wieku i że znów będą mieli pracę, domy z ogródkami i nowe samochody, zaś ich żony wrócą do minionej urody. Ostatnia kampania wyborcza w USA była pierwszym krokiem do upadku kapitalizmu w skali światowej. Wbrew hasłom Trumpa to się nie wróci (to se ne vrati – jak mówią bracia Czesi), gdyż automatyzacja, robotyzacja i teleiformatyka nie potrzebuje tyle stanowisk pracy w fabrykach i firmach rozmaitego typu. Dzisiejsi bezrobotni poza zasiłkiem z opieki społecznej nie dostaną nic od państwa, stanu czy swego miasta. A w dodatku Donald Trump odstąpił od Obamacare, więc nie będą mieli za co się leczyć. To się nie odwróci przez całą kadencję prezydencką D. J. Trumpa. Jak pisał wybitny filozof B. Russel: ” Większość ludzi prędzej umrze niż pomyśli”. I to właśnie spotkało wyborców, którzy mając do wyboru między dżumą czy cholerą, wybrało dżumę, czyli 45 prezydenta Stanów Zjednczonych Ameryki Północnej, Donalda Johna Trumpa.

  110. @Ipsi – jest tak jak piszesz ale to wcale nie znaczy , że tak jest dobrze.
    Trzeba sobie postawić zasadnicze pytanie :
    PO CO ludzie to wszystko wytwarzają i DLA KOGO ?
    Najczęściej słyszy się odpowiedź, że na to, by sprzedać i mieć z tego zyski.
    BZDURA !!!
    Wytwarzają to DLA SIEBIE, by zaspokoić SWOJE potrzeby!
    Robotom i automatom to, co wytwarzają nie jest potrzebne.
    Sprzedaż czyli handel a właściwie WYMIANA dóbr i usług jest konsekwencją podziału pracy i specjalizacji. Pieniądz jest tylko umownym symbolem wartości , który znakomicie ułatwił wymianę ale sam w sobie nie zaspokaja ŻADNEJ ludzkiej potrzeby ( poza zachłannością i żądzą ich posiadania ).
    Wartość jego opiera się wyłącznie na zaufaniu – wytwórca ufa, że przyjmując je w zamian za swój produkt otrzyma za nie ekwiwalentną ( w jego odczuciu ) ilość innych produktów czy usług.
    Na swe nieszczęście świat poszedł w tym kierunku, ze najważniejsi stali się dysponenci pieniędzy, choć nie wytwarzają niczego, co ludziom do życia niezbędne.

  111. @kaesjot z 14 marca o godz. 8:03 2049
    Pełna zgoda z treścią Pańskiego komentarza. To kolejny dowód na zbliżającą się śmierć kapitalizmu, który już ginie w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej od kilkunastu lat. Po wyborze 45 prezydenta, Donalda J. Trumpa agonia ta stała się widoczna gołym okiem. Aby rozwinąć ten temat, warto przytoczyć prace najwybitniejszych ekonomistów od XIX do XXI wieku: „Kapitał” Karola Marksa, „Kapitał finansowy” Róży Luksemburg, prace (różne) Johna Kennetha Galbraitha, np. „Ekonomia w perspektywie. Krytyka historyczna”, czy też dzieło życia francuskiego ekonomisty Thomasa Piketty’ego „Kapitał w XXI wieku”. Myślę, że duży wkład w dyskusję na temat kierunku, w którym idzie światowy kapitalizm , wniósłby pan jakowalski, ale on lubi dyskutować po nocach, zaś w dzień spać.
    Pozdrawiam. lspi (prosty magister ekonomii).

  112. „…duży wkład w dyskusję na temat kierunku, w którym idzie światowy kapitalizm , wniósłby pan jakowalski,…” napisał Ispi

    Ależ to żaden problem ,weź sobie za punkt honoru i przeczytaj całą dyskusję na tym blogu , tak jak to zrobiłem . Zajęło mi to 3 dni ,ale co tam, przeczytałem, właśnie ze względu na wpisy Jakowlskiego, uzasadniłem też w jednym z swoich wpisów dlaczego . Nie wiem czy on jest jeszcze w stanie coś nowego napisać niż to co już napisał? ,zresztą tam celowo jest dość dużo powtórzeń dzięki , którym niektóre rzeczy łatwiej wchodzą w pamięć. Konkluzją jego wpisów jest stwierdzenie rozkładu systemu kapitalistycznego , czego jesteśmy świadkami. Zresztą ja nie mam nic przeciwko temu żeby pisał dalej i niechybnie to zrobi jeśli uzna za stosowne. Polecam więc Tobie lekturę wszystkich wątków tego blogu. Pewnie potem będziesz myślał podobnie do mnie.
    Cierpliwość jest gorzka ale owoce jej słodkie.

  113. „Kapitalizm jest, wbrew temu, w co wierzą liberałowie, bardzo brutalnym systemem, którego wprowadzenie i utrzymanie wymaga gigantycznej przemocy. Każda przemoc rodzi cierpienie, z którym trzeba coś zrobić. (…)
    „…z zestawu liberalnych wolności trzeba wykreślić jeden punkt: wolność swobodnego wyzyskiwania pracy przez kapitał.”

    źródło http://krytykapolityczna.pl/kraj/sowa-prosze-nie-przeszkadzac-polemika/
    Warto przeczytać.

    „Kapitalizm jest(…) systemem (…),z którym trzeba cos zrobić”.
    Czy trzeba coś zrobić( co?) , czy poczekać nieco aż się sam wykończy?( jak długo, bo przecież „w dłuższej perspektywie czasu….” itd), to pytanie na miejscu , czy nie?

  114. Drodzy, a nawet kochani dyskutanci, łącznie z @jakowalskim.
    To Wasze gadanie o kapitalizmie nie trzyma się kupy.
    Bo kapitalizm, jako system, już niedługo będzie nazwany świadomością
    ekonomiczną, gospodarczą, społeczną… podlega prawom fizyki kwantowej.
    Kapitalizm jest energią, światłem, jest w ciągłym rozwoju, wcześniej był nazywany
    feudalizmem, niewolnictwem, wspólnotą pierwotną… a teraz wchodzi w globalizm,
    korporacjonizm…
    Kapitalizm, ponieważ jest energią, nigdy nie zginie, co najwyżej wejdzie na wyższe formy rozwoju….
    Karol Marks nie mógł kwantowo opisać kapitalizmu, bo za jego życia materializm wchodził w użycie, i filozofia Izaaka Newtona panowała, wszystko było maszyną,
    nawet my ludzie, ówcześni. Teraz panuje filozofia Maxa Plancka, od 1925 roku.
    Powoli, jak wszystko co nowe.
    Również w ekonomii.
    Wszyscy musimy, nie mamy innego wyjścia – zmienić myślenie. To także dotyczy naszego gospodarza, pana red. Krzysztofa Wosia.On też materializmem nadaje.

    W fizyce kwantowej dużo się mówi o energii. Materia jest energią, światłem . Fotonami,, witonami się należy posługiwać. Pamiętać należy, że życie jest światłem.
    Że nasze ciało jest zagęszczoną materią, energią, światłem.

    Niektórzy ludzie, jak na przykład Jarosław Kaczyński, pani premier Szydło, ich marionetki promieniują światłem ciemnym, słabo widocznym. A światłem jasnym
    promieniują, są samym światłem — to dotyczy dziewczynek Petru, szczególnie Joasi. One mają tak słaby stan skupienia, że są prawie przezroczyste. Tego nie widać, bo w ubraniach się pokazują.

    Ekonomia powinna także energią się posługiwać, a nie dolarami, euro, liczbą
    wyprodukowanych samochodów, i innych produktów ….

    Tematem tego bloga jest akurat płaca, wynagrodzenie -zamiast mówić, o płacy wyrażonej w złotówkach, powinno się rozprawiać o ilości energii potrzebnej na wykonanie określonej pracy w jednostce czasu…. to jest ciężki temat.
    Praca jest energią, tylko za pomocą fizyki kwantowej można ja sprawiedliwie ocenić, zmierzyć….

    Zacznijmy od początku. Bogaty może być tylko kraj, który, jako zorganizowany organizm, bo tylko taki jest zdolny do rozwoju, a nawet samorozwoju — jeżeli potrafi zgromadzić , na swoim terytorium, możliwie jak największą ilość energii ze Słońca, a także z wnętrza Ziemi. Ta energia powinna być zgromadzona, wytwarzana, za pomocą produkcji roślinnej, a potem zwierzęcej, a jeszcze później w nas ludziach.
    Dopiero ludzie z wewnętrzną energią nadają się do pracy, edukacji, pisania mądrych artykułów w mediach, dzieci do nauki, zabawy, starsi także, kupowania samochodów…
    Energetycznie rzecz biorąc, w naszym kraju mamy sytuację fatalną, gospodarczo
    na to patrząc: — połowa ludzi jest chora, w nieużyteczną energię jest zaopatrywana,
    w zupełnie niezdatną do wykonywania pracy, nawet tej umysłowej. Cała ta energia idzie w gwizdek. Ludzi przy władzy, mamy tak mało energetycznych władców,
    z ciemnym światłem, że nawet tego nie widzą, nic nie robią, żeby ludzi chorych było mniej.
    Wprost przeciwnie robią wszystko odwrotnie.
    Sprawa jest niezwykle rozwlekła do opisywania….

    Co jeszcze jest energią , światłem w ekonomii?
    O świadomości,już było, która bierze się z umysłu, dzieli się ten umysł na świadomy, na co dzień używany , i ten podświadomy, od dziecka zdobywany, jest jeszcze rozum, myśl, myślenie, inteligencja, wiedza… wszystko jest niematerialne, jest tylko energią elektromagnetyczną.

    Oddzielnym problemem jest nasz mózg, z całym układem nerwowym.

    A czym jest człowiek , jako pracownik – jest elektronem, polem elektromagnetycznym, niektórzy są w jądrze atomu, są protonami, neutrinami,
    jeszcze inni fotonami, witonami, a jeszcze inni są materią, nie do rozbicia na poszczególne elementy składowe Wszechświata, z wygaszoną energią życiową.

    Może wystarczy. Nie lubimy czytać długich tekstów. Jak będzie potrzeba, to jeszcze napiszę.

  115. Optymatyk
    14 marca o godz. 13:06 2052
    Otóż to – kapitalizm jest, wbrew temu, w co wierzą liberałowie, bardzo brutalnym systemem, którego wprowadzenie i utrzymanie wymaga gigantycznej przemocy. Każda przemoc rodzi cierpienie, z którym trzeba coś zrobić, a z zestawu liberalnych wolności trzeba wykreślić jeden punkt: wolność swobodnego wyzyskiwania pracy przez kapitał.

  116. Muzyka jest fizyką kwantową, na jej prawach jest osadzona.
    @jakowalski napisze, że to jest nie na temat,oczywiście niesłusznie.

    Jak mi zaczyna brakować energii do czytania, słuchania, pisania –
    zamiast szukania odpowiedniego kęsa w lodówce – uruchamiam muzykę.
    Akurat na mnie dobrze działa ten kawałek muzyczny „The Second Walz”,
    w tym wykonaniu i w tej atmosferze, środowisku zrealizowany, w tym
    przypadku w Holandii.
    https://www.youtube.com/watch?v=vauo4o-ExoY
    Mam wrażenie, że podnosi się mój poziom kwantowy, elektrony mojego ciała
    zaczynają szybciej wirować, na wyższe poziomy się przenoszą. Czuję, jak energia
    od tych rozentuzjamowanych holendrów do mnie dociera, za każdym razem, jak to oglądam — najmocniej , od tej mało szczupłej saksofonistki.

    Każdy z nas ma swoją muzykę, która go wprawia w trans.
    Po swojej rodzinie widzę, jak wielkie jest zróżnicowanie w tym zakresie, percepcji muzyki.

  117. Optymatyk 14 marca o godz. 11:56 2051
    Ze względu na chamskie wręcz ataki na moją osobę, nie będę już więcej komentował na tym blogu. W zasadzie powiedziałem zresztą to, co chciałem tu powiedzieć, a na szarpanie się z głupkami i chamami nie mam ochoty. A przecież tylko cham albo głupek może bronić dziś kapitalizmu : pierwszy z głupoty a drugi dla chamskiej satysfakcji obrażenia kogoś, kto ma inną opinię niż on. :-(.

  118. I na koniec – zobaczcie, jak Archer czy Axiom wypisują na mnie oszczerstwa i to zupełnie bezkarnie, na blogu np. Makowskiego. Mam więc taka dyskusję w dupie i tych, którzy mnie szkalują, też. Ale w sprawie UE zgadzam się z Archerem praktycznie w 100%. Niemniej nie będę się poniżać do dyskusji z kimś, kto mnie publicznie szkaluje na tym blogu i innych blogach czy forach. Znikam więc i z tego bloga, gdyż tu też dyskusja odbywa się tu też głównie ad personam a nie ad rem. 🙁

  119. @jakowalski
    Ignoruj takie wpisy – ich to bawi jak się wkurzasz.
    Zastosuj się do rady mojej Mamy – pamiętasz ?

  120. @Jakowlski
    Nie musisz nikogo przepraszać ,że się urodziłeś i żyjesz. Tak jak nie musisz przyjmować jakichś epitetów za obrazę. Powiedz sobie ,że nikt i nic nie jest Cię w stanie obrazić, bo nie jest. Ja stosuję tę zasadę wszędzie od jakiegoś czasu i skutkuje. B.Linda na pytanie dziennikarzy , panie Bogusiu czy to prawda ,że pan to i tamto? , odpowiada , – „tak, to wszystko prawda.” Ok?
    Pomówienia były i będą elementem rozpraszającym dyskusję i wspomnę tu tylko zdanie P.Valery;
    „Gdy nie potrafi się atakować myśli, atakuje się jej autora.”

  121. Kowalski, jak on nienawidzi oprocentowania, i uciekl z pola bitwy jak polska szlachta pod Ujsciem. Wystraczylo 0.25% wzostu w stopie procentowej przez amerykanski bank centralny. Rozpoczyna sie nowa era wzrostu stop procentowych. I bedzie to znacznie latwiejsze bo rycerz uciekl. Pokonany przez tchorzostwo. Ale im wieksze stopy procentowe tym mmniej ludzi bedzie sie zadluzalo.

  122. Dwa lata temu, a dokładnie 7 marca 2015 roku, Wojciech Młynarski powiedział w wywiadzie:

    „ … IQ jest w odwrocie. Ten problem będzie narastał, a niestety nie da się go naprawić drogą administracyjną ani dekretem. Edukacja musi trwać od domu, przez szkoły, bez końca. Nie wolno tego porzucać. W końcu musi dojść do próby przeobrażenia społeczeństwa. Jest nadzieja, że trwała niezgoda na zbiorową głupotę zaprocentuje”.

    Kilka dni później na Facebook’u odezwała się jego córka:

    „Paulina Młynarska
    18 marca 2015 ·
    Tata niestety znowu ma rację. IQ mamy w odwrocie. Od kilkunastu dni jestem w Warszawie. Po Kościelisku i Zakopanem, gdzie głównie pisanie, narty, książki i wódka- prawdziwy szał kultury. Biegam po teatrach i do kina, potem czytam ( czasem nie umiem powstrzymać grafomanii i też pisuję) recenzje. Okazuje się, że rzeczy bardzo złe i mierne bywają w nich wysoko oceniane, tylko dla tego, że twórcy potrafią sypnąć garstką cytatów i klisz, dając dowód ćwierć, ale jednak, inteligencji. Rzeczy przeciętne są nazywane są genialnymi. Rzeczy na prawdę świetne zaś stanowią niszę, o której pies z kulawą nogą. Tata, ratuj”.

    Niestety, „Tata” już nie może ratować. Tak jak nie mogą już ratować niestety inni wspaniali ludzie naszej kultury: Jeremi Przybora, Jerzy Wasowski, Agnieszka Osiecka, Marian Eile, Aleksander Bardini, Konstanty Puzyna, Marta Fik, Tadeusz Łomnicki, Gustaw Holoubek, Erwin Axer, Jerzy Jarocki, Jerzy Grzegorzewski, Tadeusz Kantor, Józef Szajna, Wojciech J. Has, Andrzej Wajda, Jerzy Kawalerowicz, Janusz Morgenstern, Tadeusz Różewicz, Zbigniew Herbert, Wiesława Szymborska, Ryszard Kapuściński, Miron Białoszewski i dziesiątki im podobnych, którzy odeszli.
    Odeszła też KULTURA, LITERATURA, ŻYCIE LITERACKIE, FILM, FILM NA ŚWIECIE i genialny TEATR TELEWIZJI.
    Następców nie widać.

  123. Wraz ze śmiercią Wojtka Młynarskiego – – skończyła się epoka wzlotu polskiej
    kultury.
    Jak mi jest bardzo źle, tu uruchamiam sobie Edytę Geppert, Chopina, i „Pragnienie miłości” – słowa napisał Wojciech Młynarski.
    https://www.youtube.com/watch?v=1F8-w7HAnAQ

  124. Jako uzupełnienie mojego poprzedniego wpisu z cytatami z Młynarskiego (i Młynarskiej) sprzed dwóch lat podam może, że w DZIENNIKU GAZECIE PRAWNEJ, gdzie – mimo przenosin do POLITYKI – publikuje ciągle Nasz Gospodarz, właśnie przestał ukazywać się cotygodniowy dodatek KULTURA.
    W Polsce w ostatnich latach średnie roczne wydatki na książki – w tym także na podręczniki – w gospodarstwie domowym to 19, góra 22 zł…
    Żeby zobaczyć skalę intelektualnej degradacji polskiego inteligenta wystarczy porównać poziom POLITYKI i FORUM sprzed 45 czy też 50 lat z poziomem ich dzisiejszych odpowiedników.
    Żeby zobaczyć skalę intelektualnej degradacji polskiego obywatela wystarczy porównać poziom ówczesnych programów telewizyjnych z poziomem tego, co jest nam serwowane dzisiaj.
    No i porównać kulturę ówczesnych gwiazd telewizji – np. Jana Suzina, Edyty Wojtczak, Lucjana Kydryńskiego, Ireny Dziedzic, Krzysztofa Teodora Toeplitza, Adama Hanuszkiewicza, Zofii Kucówny, Bogdana Misia, Adama Słodowego, Jeremiego Przybory, Jerzego Wasowskiego czy Karola Małcużyńskiego (ojca) – z prostactwem i prymitywizmem dzisiejszych „bohaterów”…

  125. Wraz ze śmiercią Wojciecha Młynarskiego kończy się epoka „Wielkiej Trójki”: Jonasza Kofty, Agnieszki Osieckiej i Wojciecha Młynarskiego. Nikt ich (na razie) nie zastąpi w pisaniu setek i tysięcy utworów poetyckich, którym towarzyszyła muzyka wybitnych twórców.
    Jestem o 6 lat młodszy od W. Młynarskiego, mam w swych zbiorach wszystkie jego utwory na płytach i wszystkie jego opublikowane książki. Wczoraj cały wieczór spędziłem na słuchaniu jego piosenek i lekturze jego wierszy – felietonów. Cześć Jego Pamięci.

  126. jakowalski , pisz dalej . Nie wygłupiaj się z obrażaniem .

  127. @grzeryszu , mylił się Młynarski co do narzucania dekretem , ustawą itp. kultury .
    Wszystkie tuzy kultury których wymieniłeś były właśnie owocem pozytywnej dyktatury !!!
    Zabroń internetu , przywróć 2 kanały w TV , zabierz paszporty , przywróć do życia PZPR z jej ideałami niesienia kaganka oświaty i masz to co było . Ale to „se ne wrati”.
    Wiesz kiedy spostrzegłem czego potrzebuje lud ? W czasach rozlużnienia „komuny” . Jak „rzucili na rynek ” Isaurę . Lata 80-te .
    Pamiętasz TŁUMY witając aktorkę w Polsce ? Prawie takie jak „na papieżu” !
    A było to przecież pokolenie wychowane na dyktaturze wymienionych tuzów kultury .

  128. Feudalna, folwarczna mentalność pana i niewolnika (chłopa pańszczyźnianego), siedzi to gdzieś głęboko w zakamarkach podświadomości społecznej.
    Młoda ,piękna ,wykształcona i biedna niewolnica, kontra zamożny,przebiegły latyfundysta ,świadomy swojej przewagi społecznej. I wszyscy czekali , czy ją, zgodnie z pańskim prawem „weźmie” czy nie „weźmie”. Pamiętam te spekulacje.

  129. @momo1
    17 marca o godz. 17:44 2066

    Zgadzam się tylko częściowo.

    „Wszystkie tuzy kultury których wymieniłeś były właśnie owocem pozytywnej dyktatury”.

    To prawda.

    „Zabroń internetu , przywróć 2 kanały w TV , zabierz paszporty , przywróć do życia PZPR…”

    To bzdury.
    Są kraje, których obywatele mają dostęp do internetu, setki kanałów w TV, paszporty w domu i ani śladu PZPR a kulturą – i to również tą wysoką – bardzo się interesują i w niej uczestniczą: czytają sporo książek, oglądają dobre filmy, mają doskonały teatr, wydają gazety i czasopisma na wybornym poziomie. I te gazety i czasopisma na świetnym poziomie czyta naprawdę mnóstwo ludzi.
    W wolnym i demokratycznym kraju mającym tylko dwa razy więcej ludności niż Polska wychodzi np. tygodnik o poziomie u nas zupełnie niewyobrażalnym, mający stary, bardzo duży format gazetowy i ponad 500000 nakładu.
    Wychodzi tam też (m.in. oczywiście) doskonały dziennik o równie dużym formacie i nakładzie niewiele mniejszym. Łącznie te dwa pisma czytuje kilka milionów ludzi.
    A jak już wspomniałem, w kraju tym wychodzi jeszcze kilka innych świetnych dzienników i parę bardzo dobrych tygodników. Ktoś to kupuje i ktoś to czyta.

    „Pamiętasz TŁUMY witając aktorkę w Polsce?”

    Pamiętam. Było w tym jednak wtedy sporo ze zwykłej ciekawości.
    Teraz 99% społeczeństwa interesują tylko takie – albo znacznie gorsze – rzeczy.

  130. @momo1
    17 marca o godz. 17:44 2066

    „Wszystkie tuzy kultury których wymieniłeś były właśnie owocem pozytywnej dyktatury”.

    Dodam nawet, choć niektórzy z nich – szczególnie po latach – woleli tego nie dostrzegać…

    Zawsze w takich chwilach przypominam fragment z życiorysu współczesnej tuzy kultury, godnego następcy naszych mistrzów teatralnych sprzed lat, Krystiana Lupy:

    „Początkowo studiował na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W latach 1963-1969 studiował na Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie (dyplom na Wydziale Grafiki, 1969), później przez dwa lata studiował reżyserię filmową w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi, a następnie reżyserię teatralną w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie w latach 1973-1977.

    Po studiach związał się z dwoma teatrami: Teatrem im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze, prowadzonym wówczas przez reżyserkę Alinę Obidniak, gdzie z grupą młodych aktorów prowadził poszukiwania nowych form teatralnego wyrazu i ze Starym Teatrem im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie, który od 1984 stał się najczęstszym miejscem jego pracy.

    Okres jeleniogórski to spektakle autorskie: „Przezroczysty pokój” (1979), „Kolacja” (1980), oraz inscenizacje sztuk Stanisława Ignacego Witkiewicza (polskiego prekursora teatru absurdu): „Nadobnisie i koczkodany” (1978), „Pragmatyści” (1981), „Maciej Korbowa i Bellatrix” (1986). Przedstawienia te, nazwane w manifeście reżysera „Teatrem Ujawnienia”, traktowały teatr jako jedną z możliwości poznania i przekroczenia granic ludzkiej osobowości. Syntezą tego kierunku poszukiwań stał się spektakl według powieści Alfreda Kubina „Po tamtej stronie” – 1985 („Die andere Seite”) – „Miasto snu” w Starym Teatrze w Krakowie, który był rodzajem podróży w głąb jaźni”.

    Tak, gość przez prawie dwadzieścia lat studiował „za friko” kolejno na czterech kierunkach czterech doskonałych (wówczas) uczelni a potem przez dobrych kilka lat w Jeleniej Górze „z grupą młodych aktorów prowadził poszukiwania nowych form teatralnego wyrazu”.
    I ktoś te nadzwyczaj dogłębne i wszechstronne studia a następnie te poszukiwania „nowych form teatralnego wyrazu” cierpliwie finansował…

  131. Dziś fakt upadku kultury, ekonomii, nauki …i czegokolwiek, nikogo nie epatuje,
    nie rzuca na kolana. Przyzwyczailiśmy się do tego, jak krowa do swojego miejsca w oborze.
    O faktach się nie dyskutuje.
    Ale o przyczynach można. Nawet należy.
    No więc, dlaczego takiej dyskusji nie ma, właśnie o przyczynach tego wszystkiego?
    Rzecz jest wyjątkowo prosta. Współczesnemu człowiekowi brakuje energii, tej osobistej, do zrobienia czegokolwiek — szczególnie człowiekowi Zachodu.
    Kreatywność ludzka rozwija się teraz na Dalekim Wschodzie. Najpierw pojawiła się w Japonii, Taiwanie, Południowej Korei, …..ostatnio w Chinach.
    W Naturze musi być równowaga, jak gdzieś rośnie, to gdzie indziej upada.
    Ewolucja zawsze wybiera lepsze środowisko do rozwoju.
    Energię do życia dostajemy ze Słońca, Ziemi i z pożywienia.
    Ile tej energii wykorzystujemy zależy od nas ludzi. Największy wpływ mamy na energię uzyskiwaną ze środowiska, praktycznie z tego co spożywamy, zasilając własny organizm….

    Tak się akurat składa, że najlepiej energetycznie karmieni są obecnie Chińczycy, Japończycy, i pozostałe narody DW. Na innych kontynentach, zdarza się to również, niestety zawsze przypadkowo, bez rozumnego działania człowieka. Kilka przykładów
    podam: Szwajcaria, WB, Szwecja,Islandia,….w USA tak było, dopóki nie wprowadzono Coca-coli, hamburgerów,

    W naszym kraju jest jedna wielka nędza, pod tym względem. Objawy, to coraz większa liczba chorych osobników, którymi nikt się nie przejmuje.

    Każdą patologię można zlikwidować za pomocą energii. Również te wielkie, jak demograficzną, bezrobocie, upadek rynku w obrocie towarami, niskie płace, nierównowagę w dochodach, kulturę można podnieść do góry, czytelnictwo gazet i książek … wszystko co dusza zapragnie, nawet upadek cywilizacyjny Zachodu.
    Starożytny Rzym , z powodu braku energii osobistej rzymian upadł był, bo w I wieku przez Chrystusem zaczęli się odżywiać śmieciowo, odpadem żywieniowym
    dla człowieka. Brakowało im energii potrzebnej do obrony przed „dzikusami”
    z północy, południa. Teraz mamy to samo zjawisko, znowu tę mądrą , bogatą Europę atakują „dzikusy” z Azji i Afryki. Środków do obrony brak, głownie tej właśnie energii osobistej…nie mówiąc o uzbrojeniu militarnym, praktycznie Europejczyk, już nie nadaje się do trzymania karabinu w rękach. To Polaków również dotyczy.

    Jak należy się żywić, żeby tę energię do życia posiadać, taką efektywną, tak się akurat składa jest obecna taka wiedza w Polsce, już do pół wieku wisi medialnie,
    tylko nie ma nikogo, żeby po nią wyciągnął rękę, i już chyba nie sięgnie.
    Ludzie mają już tak spaprany mózg, tak mocno są uzależnieni od spożywanych pokarmów – tylko klęski możemy oczekiwać.

    Gdzie jest ta wiedza? Bardzo blisko, na stronie Jana Kwaśniewskiego,
    www. dr-kwasniewski.pl
    Jest tylko jeden warunek, trzeba wyzwolić z siebie niezbędny pokład energii, żeby się z tym zapoznać, łyknąć tej wiedzy, popróbować, ….

    Już od 2014 roku popularyzuję na blogowisku POLITYKI tę wiedzę, niestety bezskutecznie, najpierw na blogu Daniela Passenta, być może z tego powodu zostałem z tamtego bloga zepchnięty do rowu, za pomocą moderacji, czyli cenzury.
    Od czerwca 2014 roku, jedynie liczba wejść na stronę Jana Kwaśniewskiego się zwiększyła – trzykrotnie, zbliża się do dwóch milionów miesięcznie.

    W ostatnim czasie,kilku miesięcy, dzięki internetowi, dotarło do mojej świadomości, że sposób odżywiania proponowany przez lekarza medycyny z Ciechocinka jest jedynym, który uwzględnia biologię kwantową w żywieniu człowieka. Odkryłem dla siebie wiedzę , że jedząc cokolwiek, mój organizm musi doprowadzić zjadane pokarmy do światła , energii skupionej w elektronach, fotonach . Dopiero potem następuje cud życia, który jest Światłem, energią elektromagnetyczną. Tego się zobaczyć nie da, to można sobie tylko wyobrazić.

    To też Polak odkrył, bardzo dawno, w 1967 roku,ksiądz profesor Włodzimierz Sedlak, nawet książkę napisał o tym , nazywa się BIOEKTRONIKA, która nie wzbudziła wielkiego zainteresowania, jak wszystko co nowe i wartościowe.
    Nikt na świecie, takiej książki, z taką odkrywczą wiedzą nie napisał.
    W dalszym ciągu biologi kwantowa tkwi w mrokach, a nawet w ciemnocie naukowej świata.
    Coś napisał w tej sprawie amerykański biolog Bruce Lipton.