Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

20.03.2017
poniedziałek

Piąte: wprowadzić spadek powszechny!

20 marca 2017, poniedziałek,

Fakt jest taki, że żyjemy w późnym kapitalizmie. Jeśli więc chcemy choć trochę wziąć się za bary z problemem nierówności ekonomicznych, trzeba zamieszać po stronie zakumulowanego kapitału.

Od początku roku pozwalam sobie w tym miejscu podrzucać bardzo konkretne pomysły wyrównywania społeczeństw w warunkach bardzo realnego kapitalizmu. Porady czerpię z książki „Nierówności” Anthony’ego Atkinsona (2015), zmarłego w styczniu brytyjskiego pioniera badań nad ekonomicznymi nierównościami.

Dziś czas na krok piąty. A więc pomysł na to, jak „pomóc” kapitałowi. By nie odkładał się tylko w tych samych rękach. A mówiąc bardziej precyzyjnie – na kontach już i tak dość pełnych, w aktywach już i tak sytych czy wreszcie w nieruchomościach i tak świetnie wycenianych przez rynek. Tylko by rozpełzał się po społeczeństwach trochę bardziej równomiernie.

dsc_0143

Zacznijmy od podstaw. W późnym kapitalizmie nie jest oczywiście tak, że tylko bogaci mogą coś odłożyć. To nie pierwsza połowa XIX wieku, gdy ogromna część klasy robotniczej żyła z dnia na dzień. Możliwości akumulacji kapitału przez niższe warstwy społeczne od kilku dekad (neoliberalizm) się obniża. Ale wciąż (zwłaszcza na Zachodzie) istnieje. Z tym odkładaniem jest jednak problem. A właściwie dwa.

Po pierwsze, wszędzie z wyjątkiem kilku krajów zachodnich (Niemcy, Austria) jest on pakowany w zapewnienie podstawowej potrzeby mieszkaniowej. Dlaczego tak się dzieje – to temat na inną rozmowę. Dużą rolę odgrywa tu wycofanie się większości zachodnich państw z roli regulatora rynku mieszkaniowego. A także podmycie wiary w wydolność systemów emerytalnych (odchodzenie od systemu zdefiniowanego świadczenia). W konsekwencji ludzie się boją i ładują swoje oszczędności w mieszkania. Jeśli masz więcej kapitału, to może być dla ciebie nawet niezła inwestycja. Ale im jesteś uboższy, tym bardziej kredyt hipoteczny staje się kulą u nogi (choćby w sensie mobilności) oraz maszynka do wysysania z człowieka wszystkich nadwyżek finansowych.

Po drugie, pozycja drobnego ciułacza na rynku finansowym jest zasadniczo gorsza niż dużego gracza. Dużo łatwiej wpuścić go w maliny, wykorzystać niewiedzę albo po prostu oskubać. Choćby przy pomocy wysokich opłat transakcyjnych, które de facto uniemożliwiają jakąkolwiek akumulację. Sprawiając, że drobny ciułacz na zawsze pozostanie drobnym ciułaczem. Tyle że posiadającym parę instrumentów finansowych.

Aby to zmienić, Anthony Atkinson proponuje kilka mechanizmów. Pierwszym i najprostszym jest oczywiście wymuszanie przez państwo na rynku, żeby istniały jakieś przejrzyste formy bezpiecznego inwestowania. Choćby poprzez obligacje skarbowe oprocentowane lekko powyżej inflacji. Akurat w Polsce nie jest z tym tak najgorzej.

Bardziej ambitne posunięcie to plan powszechnego spadku. Wielu się pewnie zdziwi, ale tę propozycję rzucił już w roku 1797 jeden z ojców założycieli USA Thomas Paine (pisał o tym w „Agrarian Justice”). Filozof argumentował tak: silni na pewnym etapie rozwoju społeczeństw uwłaszczyli się na wspólnej własności, mówiąc, że teraz ta ziemia jest moja. Takie były początki kapitalizmu (mniej więcej w tym samym czasie Adam Smith nazwał to „akumulacją pierwotną”). I niech sobie kapitalizm dalej istnieje, ale aby wynagrodzić tamtą przemoc, stwórzmy coś w rodzaju publicznego funduszu, który będzie wypłacał każdemu człowiekowi ekwiwalent utraconego spadku. Najlepiej w momencie wchodzenia przezeń w dorosłe życie.

Minęło z górką dwieście lat i kapitalizm bardzo się od tamtej pory rozwinął. Tylko jakoś o „zadośćuczynieniu” po drodze zapomniano i idea powszechnego spadku się nigdy nie zmaterializowała. Rozważano ją jednak na papierze. Ile miałaby wynosić? Paine myślał podobno o 15 funtach, co w roku 1797 odpowiadało rocznego dochodu rolnika angielskiego. W latach 90. XX wieku do sprawy wrócił głośny amerykański konstytucjonalista Bruce Ackermann. Proponując 80 tys. dolarów (dwukroktność ówczesnej rocznej mediany zarobków w Stanach). W roku 2007 Julian La Grand proponował 10 tys. funtów dla Wielkiej Brytanii.

Jak to finansować? Bardzo prosto. Przy pomocy wyższego niż dotychczas podatku spadkowego. Który w większości krajów zachodnich jest niski (w Polsce „dzięki” PiS i Zycie Gilowskiej). A taki mechanizm byłyby przecież bardzo czytelny. Opodatkowujemy przekazywanie bogactwa, na które beneficjenci nie zapracowali (rodziców sobie przecież nie wybieramy). I oddajemy je na fundusz, który wyrównuje szanse startu w dorosłe życie. Oczywiście można dyskutować, w jakiej formie spadek miałby zostać wypłacony. I czy należy obłożyć go warunkami (zakaz transferu za granicę? nakaz wydania na edukację lub inwestycję w siebie? etc.) czy też postawić na wolność wyboru spadkobierców. Faktem jest jednak, że odpowiednio wysoki i równy spadek wiele by zmienił w temacie nierówności kapitałowych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 182

Dodaj komentarz »
  1. „Bardziej ambitne posunięcie to plan powszechnego spadku.”

    Znaczy się, jak oskubać Grażynę Kulczyk i jej dzieci-półsieroty?

  2. Wszystko oczywiście sprowadza się do wyrównania szans życiowych, a podatek od spadku to oczywiście jeden ze sposobów wyrównania tych szans.
    Ale chyba sobie wyobraża Redaktor skowyt dużej części społeczeństwa na samą myśl o czymś takim.
    Taki podatek toż to gorsze niż pańszczyzna, bo lud polski miastowy i wsiowy to raczej któreś pokolenie po tamtej warstwie społecznej i wszystkie podatki i świadczenia publiczne to dla niego albo pańszczyzna, albo dziesięcina.
    Niestety.

  3. A poza tym Redaktorze takie pomysły to nie w demokracji.
    Perspektywa kolejnych wyborów za rok, sondaży za 3 tygodnie, internetowej jatki na drugi dzień po ogłoszeniu pomysł mało zachęcająca do jego empirycznej materializacji.
    Tutaj trzeba białoruskich realiów, albo co najmniej jakiegoś Kazachstanu. W Polsce ten numer już nie przejdzie.
    Demokracja na to nie pozwoli.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. I już na koniec.
    W tej chwili wiadomo kto byłby narażony na tego typu podatek.
    Raczej nieliczna grupa społeczeństwa, bo i bogactwo w narodzie sporadyczne.
    Oczywiście Oni treż podnosili by najgłośniejszy raban.
    Przypuszczalny tekst spontanicznego protestu-manifestu:
    „No tak chcą zabrać nam i naszym dzieciom. Co prawda jest nas nie dużo, ale wy wszyscy też możecie być bogaci i was ten podatek również obedrze do gołej skory. Musicie więc razem z nami – bogatymi – protestować w wielkiej, wspólne,j sprawiedliwej przecież sprawie. Naszej dzisiaj, a Waszej jutro, pojutrze…”

  6. Jak się czyta Wosia, można się ucieszyć, że rządzi PiS, który tak kuriozalnych pomysłów nie zgłasza, a nawet Mikke zaczyna się wydawać momentami normalny.

    Woś doskonale wie, że podatek spadkowy w dowolnej wysokości nie sfinansuje wysokiego zasiłku nazwanego ‚spadkiem’, podobnie jak w totolotku większość nie może wygrywać. To jest niemożliwe arytmetycznie, ale kogo interesuje arytmetyka, skoro tworzy infotainment? Woś też doskonale wie, że podatki spadkowe zachęcają bogatych do zmiany rezydencji podatkowej i tworzenia fundacji, co się kończy opodatkowaniem średniaków. Istnieją bardziej sensowne metody opodatkowania majątku, ale znowu kogo to obchodzi? Wprowadzenie powszechnego ‚spadku’ skończyłoby się tak samo, tylko bardziej, jak 500 plus, czyli wzrostem długu państwa, który ostatecznie spłacany będzie inflacją, czyli pozbawieniem mieszkańców wszelkich aktywów finansowych, dokładnie odwrotnie do Wosiowych deklaracji, że rzekomo ma być więcej akumulacji kapitału. I to ostatecznie pokazuje racjonalność inwestowania w nieruchomości: zysk jest niewielki, albo czasem żaden, ale rząd nie wywłaszczy właściciela inflacją. Istnieją oczywiście też inne możliwości, jak metale szlachetne, czasami akcje. Główna trudność w zakupie akcji nie polega na opłatach transakcyjnych, tylko cierpliwości w nabywaniu wiedzy i czasu, który można na to poświęcić. To jest dodatkowa praca, której wielu nie chce podejmować i mogą mieć swoje powody. Udziały w funduszach inwestycyjnych ma w Polsce ok. 2,1 mln osób (podobna jest liczba osób, które postanowiły pozostać w OFE, aczkolwiek państwo te pieniądze z czasem zapewne w całości ukradnie), aktywnych rachunków maklerskich jest ok. 150-200 tyś. Czy to jest mało inwestorów? W stosunku do ogółu dorosłych wychodzi ok. 7-8 %.

  7. Moim zdaniem koncepcja sterowania, tym, co żyje na Globie Ziemskim, musi się
    zmienić. Ta wymyślona i realizowana przez bangsterów, polegająca na zamiarze
    „wybicia” połowy ziemskiej ludzkości, za pomocą big farmy i innych wynalazków,
    a także przekupienia całej elity rządzącej poszczególnymi krajami, za pomocą
    wojen , takich tworów jak UE — może okazać się nieskuteczna. Bankierzy, nie przewidują tego, że sami mogą zginąć od swoich wynalazków.

    Osobiście polecałbym bankierom zmianę myślenia, świadomości, odbycia kursów kwalifikacyjnych, u amerykańskiego biologa Bruca Liptona. Nasz odkrywca, wielki
    specjalista od świadomości, można ją nazwać kwantową — niestety, już nie żyje, mam na myśli księdza Włodzimierza Sedlaka, od 1993 roku krzem gryzie, który,także był Jego wynalazkiem, jako niezbędny pierwiastek potrzebny do życia człowiekowi, na Ziemi.

    A profilaktycznie, naszym bangsterom, przydałaby się dieta optymalna lekarza
    z Ciechocinka Jana Kwaśniewskiego, podaję prawidłowy adres
    http://www.dr-kwasniewski.pl.
    Odkrywca tej diety szczególnie dla poprawy funkcjonowania mózgu tę dietę zaleca.
    Trzeba być bardzo zdyscyplinowanym, żeby kuracja się powiodła.

  8. Możemy być dumni, w XX wieku, na naszej polskiej ziemi urodziło się dwóch wielkich odkrywców, na miarę Kopernika, Newtona, Einsteina, Maxa Plancka — innych
    Polaków zdatnych do tak wielkiego wyróżnienia nie widzę — są nimi;
    Jan Kwaśniewski w dziedzinie sposobu odżywiania człowieka;
    Włodzimierz Sedlak za odkrycie plazmy fizycznej w organizmach żywych,
    za zburzenie
    systemu kopernikańskiego/ sposobu myślenia/, we Wszechświecie, fizyki mechanistycznej, obecnej teorii biologii, w Układzie Słonecznym, bo to co teraz obowiązuje, już nie nadaje się do użytku.

    Ci dwaj Panowie, odkrywcy, nie zdążyli się ze sobą spotkać, fizycznie, choć wiedzieli o sobie dużo. W rym linku Dr Jan Kwaśniewski opowiada jak to było, że nawet do wspólnej wizyty u papieża nie doszło
    https://www.youtube.com/watch?v=NX2YamSaRro

    Teraz, od Sedlaka, jesteśmy, my ludzie, jednym i tym samym bytem, z całym
    Wszechświatem; energią, światłem, falą elektromagnetyczną – w 99,5 procentach. Tak było zawsze, tylko dopiero Włodzimierz Sedlak nam to uświadomił, odkrył.

  9. Sądząc po samym tytule, to znowu tytuł pasujący do bolszewickiej propagandowej odezwy. Ale sądząc po treści, to problem ciekawy, realny i nie nowy. Tylko po co wymyślać rozwiązania koślawe, złe, trudno przeprowadzalne, kiedy trzeba szukać rozwiązań prostych.

    Wiele wskazuje na to, że rozwinięty świat współczesny nie obejdzie się bez takich rozwiązań jak „dochód podstawowy” dla każdego mieszkańca. Niektóre kraje to już eksperymentalnie wprowadzają. Rozwiązanie to ma ten walor, że jest jak kij proste i że daje bardzo prostą odpowiedź na coraz bardziej złożone problemy wysoko rozwiniętej cywilizacji oraz alternatywę dla skostniałych i nieżyciowych już systemów socjalnych, bytowych i emerytalnych, które wyrosły z epoki przemysłowej i dla tej epoki były optymalne.

    Byt człowieka jest już tak mocno wprasowany cywilizację i systemy ekonomiczno-socjalne, że cywilizacja musi stać się ekosystemem gwarantującym każdemu jakiś bezpieczne istnienie. W średniowieczu jak byłem głodny, to mogłem iść do pańskiego lasu i próbować upolować jelenia, nawet gdy pod zagrożeniem kary śmierci. Dzisiaj praktycznie nie ma już lasów i w nich jeleni. Nawet w komunie jak były pustki w miejskich sklepach to można było jechać gdzieś na wieś i załatwić sobie wałówę. Dzisiaj nie ma już kontaktów, ani takiej wsi, albo też wkrótce jej nie będzie. Do tego akumulacja kapitału się do tego stopnia zdepernalizowała i odeszła od źródeł, że zatraciła zupełnie związki przyczynowo-skutkowe. Do tego technologie pozbawiają naturalnie ludzi pewnej, dożywotniej i dziadowskiej pracy otwierając przy tym zupełnie inne, nowe i ciekawsze możliwości, ale mniej dożywotne, pewne i stabilne. Produktywność wzrasta niebotycznie, ale stabilna możliwość pracy znika systematycznie. Stare systemy socjalne, emerytalne, oświatowe, redystrybucyjne, instytucjonalne, polityczne i prawne pasują do tego świata jak pięść do nosa i „zdychają” w oczach.

    „Dochód podstawowy” wydaję się być jednym z prostych rozwiązań niektórych tych problemów. Pozwoliłby na odejście od skostniałych mocno zbiurokratyzowanych systemów zabezpieczeń socjalnych, obowiązkowych ubezpieczeń emerytalnych i uprościłby mechanizmy redystrybucyjne. Po części rozwiązywałby też problem „sprawiedliwości”.

  10. Jedną z podstawowych przyczyn tego, że społeczeństwa stają się prężne, lepsze, i co za tym idzie bogatsze jest zmienność społecznych ról.
    Nie muszę nikomu przypominać jak zakończyły się dzieje społeczeństwa zakonserwowanego w swoich rolach społecznych w sposób doskonały.
    Mam na myśli oczywiście czasy tzw. Pierwszej Rzeczpospolitej. wszystko było ustalone raz na zawsze. „Akumulatorem pierwotnym” był oczywiście szlachecki herb.
    Każdy miał zapewnione, że tak jak jego prapradziad był szlachcicem tak i jego prapraprawnuk. także będzie szlachciurą.
    Szanse awansu mieszczan jeżeli chodzi o status społeczny i majątkowy były raczej znikome, żeby nie powiedzieć żadne.
    O pozycji i perspektywach na zmianę położenia chłopów polskich lepiej nic nie mówić
    Stabilizacja ról społecznych wręcz doskonała.
    Skutek znany. Polska chorym społeczeństwem. A że diagnozę stawiali lekarze z trzech sąsiednich krain to zakończyło się to…kilkoma powstaniami.
    Czyli utrzymywanie spolecznych ról, pozycji prowadzi do degeneracji tkanki społecznej. W zdrowym organizmie krew cały czas krąży i w ten sam sposób powinno funkcjonować zdrowe społeczeństwo.
    Proszę sobie wyobrazić liczbę Janków Muzykantów którzy tylko z tej racji, że urodzili się w chłopskiej lepiance nie mieli szans na wykazanie się swoim talentem.
    A ilu takich Janków było w innych dziedzinach życia społecznego. ile talentów zostało zmarnowanych. Tylko z racji tego, że nie mieli szans swoje talenty, bo w tatusiowym mieszku były ino dziury.

    I dzisiaj problem jest ten sam.
    Stabilizacja ról społecznych. Kto miał dzianego tatusia, mamusię z handlowego rodu, kto mieszkał w Warszawie, Krakowie, Gdańsku już na samym starcie ma 15m przewagi w biegu na 100 metrów gdzie główną nagrodą jest wygrane życie. Jeżeli nic się nie zmieni to ich dzieci, wnuki, prawnuki chociaż wszystkie do tytanów intelektu nie należą również będą uczestniczyć w podobnych spolecznych procedurach
    A tymczasem gdzieś w zapadłej podlaskiej wiosce, gdzie zlikwidowano ostanie połaczenie PKS-u, gdzie już dawno rozebrano kolejowe tory, a szkołę z braku dzieci przerobiono na kolejny autoryzowany salon odzieży używanej rośnie może jakiś człowiek o zdolności Einsteina, żeby nie powiedzieć Donalda Tuska i jeżeli nikt mu nie poda ręki aby mógł wykazać sie przymiotami ducha i ciała to on i jego dzieci, wnuki, prawnuki…
    …bo karty już dawno zostały rozdane.

    A podatek spadkowy daje jednak szanse, jeżeli nie na wyrównanie różnic, to przynajmniej ich sensowne zniwelowanie.
    Bo jego miejsce jest już zajętę przez tych którym się to należy z racji urodzenia.

  11. Szanowny Autor w imię likwidacji nierówności proponuje konsumpcję nagromadzonego kapitału.
    Karol Marks wskazywał, że w danych warunkach wytwórczych są określone proporcje pomiędzy kapitałem a aktywizowaną przez ten kapitał pracą. Jeżeli kapitału będzie mniej to warunki wytwórcze ulegną pogorszeniu, zmniejszy się wytwarzana przez pracę wartość społecznie użyteczna i będzie wytwarzanych mniej produktów. Mniej produktów to wyższe ich ceny bo wraz z dekoncentracją kapitału wzrośnie stopa zysku.
    Także wszyscy zapłacą za konsumpcję więcej, a najbardziej dotknie to jak zwykle najbiedniejszych, czyli tych którym prawdopodobnie szanowny Autor chciał najbardziej pomóc.

  12. @ programista – mógłbyś podać swoją definicję – co to jest kapitał i co takiego on robi ?

  13. Kapitał – środki służące prowadzeniu działalności gospodarczej. Zwiększa społeczną użyteczność pracy czyli pozwala wytwarzać więcej przy mniejszym wydatkowaniu siły roboczej.

  14. „Jak to finansować? Bardzo prosto. ”

    Pamiętajcie ludziska. Jeśli ktoś wam wciska takie zdania (tutaj dodatkowo tłusty druk) to natychmiast powinny wam się włączać wszystkie wewnętrzne sygnały alarmowe. Można oczywiście śmiać się z autora tych słów, ale pod warunkiem, że nie ma szans, aby kiedykolwiek on i inni specjaliści od prostych recept na uszczęśliwianie ludzi nie dorwali się do władzy.

  15. @programista pisze a ja interpretuje:

    „Karol Marks wskazywał, że w danych warunkach wytwórczych są określone proporcje pomiędzy kapitałem a aktywizowaną przez ten kapitał pracą. Jeżeli kapitału będzie mniej to warunki wytwórcze ulegną pogorszeniu, zmniejszy się wytwarzana przez pracę wartość społecznie użyteczna i będzie wytwarzanych mniej produktów. Mniej produktów to wyższe ich ceny bo wraz z dekoncentracją kapitału wzrośnie stopa zysku.”

    @programista pisze a ja dokonuje interpretacji:
    „…Karol Marks wskazywał, że w danych warunkach wytwórczych są określone proporcje pomiędzy kapitałem a aktywizowaną przez ten kapitał pracą…” – fakt, który chyba i bez pomocy Marksa można dostrzec.

    „…Jeżeli kapitału będzie mniej to warunki wytwórcze ulegną pogorszeniu, zmniejszy się wytwarzana przez pracę wartość społecznie użyteczna i będzie wytwarzanych mniej produktów…” -wniosek wysnuwam taki, że ilość kapitału ma wpływ na ilość wytwarzanych produktów i na warunki ich wytwarzania, czyli ludzie się radują.

    „… Mniej produktów to wyższe ich ceny bo wraz z dekoncentracją kapitału wzrośnie stopa zysku…” Wniosek taki, że wysokie ceny to skutek małej ilości produktów,a mała ilość produktu jest efektem małej ilości kapitału. Będzie dobrze jeśli kapitału będzie więcej.

    Wniosek końcowy
    Ten który posiada kapitał to kapitalista.
    Ten który posiada dużo kapitału to duży kapitalista.
    Recepta aby było na rynku dużo i tanich produktów brzmi.
    Bardzo duża ilość dużych kapitalistów zdaniem @programisty i Marksa zbawi lud pracujący miast i wsi.

  16. miłośnik czarnych jagód 21 marca o godz. 13:49 2085

    Dokładnie tak twierdził Karol Marks.
    Koncentracja kapitału będzie powodować coraz mniejszą stopę zysku i coraz większą produkcję. Gdy stopa zysku osiągnie 0 to kapitalizm upadnie i nastąpi uspołecznienie wszystkich środków produkcji.

  17. „Gdy stopa zysku osiągnie 0 to kapitalizm upadnie i nastąpi uspołecznienie wszystkich środków produkcji.” programista

    I wtedy powstaną warunki wstępne do ukonstytuowania się nowego ustroju , który krąży nad światem już o 1848 roku.
    Jestem ciekaw spotkania pierwszego i ostatniego komunisty. Jeden ma powtórnie przyjść , drugi jeszcze żyje. Wczoraj w TVN24 ks. S.Walczak wyraźnie zaznaczył ,że wspólnota to komunia , no to ustrój ,który powstanie jak nazwiemy? Materializacja „widma”.
    Jedno jest w tym zagadką, czy krwawo ,czy bezkrwawo?

  18. Jeżeli tak twierdził Marks to ja nic nie mam przeciwko temu.
    Interesuje mnie w takim razie horyzont czasowy tego stanu „zerowego”. Czyli kiedy to nastąpi.
    Przypominam, że prognozy końca świata z czasów Chrystusa przesuwają caly czas się przesuwają.
    Widmo komunizmu z czasów Marksa gdzieś też się zapodziało.
    A jeżeli się uwzględni pogląd kolejnego Żyda ,czyli Einsteina ,że czas jest tak naprawdę pojęciem względnym to moment kiedy nastąpi godzina O (stopa zysku zero) jest chyba tak samo realny jak to, że polski klub wygra Ligę Mistrzów.

  19. A poza tym świat kapitału, czyli robienia kasy nie bawi się już w jakąś materialna pracę, kopalnie, zakłady włókiennicze, huty.
    Świat kapitału dzisiaj rozlokował się w bankach, branży ubezpieczeniowej, spekuluje na giełdzie. Mechanizmy ktore opisywał Marks i na tej podstawie stawiał swoje prognozy to czas XIX i XX wieku.
    Dzisiaj każdy kto ma kasy jak lodu, nie bawi się w jakieś akumulacje, tylko podrzuca ją ostatnimi naiwnym, którzy jeszcze myslą że można gdzieś jeszcze bawić się w produkcję młotków, taczek itd i się na tym
    dorobić.
    Po prostu świat kapitału czytał ‚Kapitał” Marksa i wyciągnął z tej lektury jakieś wnioski.
    To jest

  20. Na górze, w coraz mniejszej ilości kieszeni gromadzi sie coraz większa ilość kapitału.
    Również dzięki spadkom, i niskiej dzietnosci elit.
    Następuje naturalna koncentracja majątków.

    Na dole, odwrotnie.
    Wysoka dzietność rozdrabnia majątek.

    Efekt- kraje bogate maja ujemny przyrost naturalny, natomiast zasoby w postaci domów, gruntów, mają coraz wyższą wycenę.
    I są wykupywane przez róznokolorowych przybyszów, po coraz wyższych cenach.
    Zachód się bogaci, ubożeją kraje z których wytransferowano te miliardy, dodatkowo potęgując nędzę.

    To jeden aspekt.
    Drugi jest równie ciekawy.
    Do zaspokojenia potrzeb podstawowych człowieka, zużywa się coraz mniejszą ilość pracy żywej, coraz więcej energii mechanicznej, elektrycznej, itp.
    Dlatego cena jednostkowa produktu spada, tak jak i zysk jednostkowy na produkcie. Nadrabia się masą, ilością.

    Istnieje bariera popytu na dobra masowe.
    I tą barierą jest zarówno ilość, jak i kieszenie biedaków.
    Cięcie płąc, zwalnianie pracowników, na pewno popytu nie zwiekszą.
    Częściowo załatano tę luke kredytem- dochodami wziętymi z przyszłości.
    I mamy konsumentów zakredytowanych na śmierć……

    Cóż więc pozostaje Zachodowi w arsenale?
    Helicopter money, albo reset długów……

    W momencie kiedy kraje trzeciego świata przestaną eksportować swój kapitał na zachód, podniesie się ich poziom życia.
    Ale nam się pogorszy…..

  21. wiesiek59 pisze:
    „…I mamy konsumentów zakredytowanych na śmierć…”

    A swoją drogą kredyt hipoteczny ładnie brzmi po angielsku

    Mortgage credit – kredyt hipoteczny
    Mortally -smiertelnie

  22. miłośnik czarnych jagód
    21 marca o godz. 15:52 2091

    Wybudowanie domu to konkretna kwota za materiały i roboczogodziny.
    Wartość tego domu potrafi w zalezności od miejsca, byc wielokrotnoscią kwoty kosztów poniesionych- przy założeniu że budujemy typowy obiekt, z takich samych materiałów.
    Zmienna jest jedynie stopa zwrotu.

    Większość wszelkich aktywów na globie będzie w pewnym momencie własnością banków.
    Tak dzieje się już w kilku krajach swiata.

    Kłania się analogia do panów feudalnych.
    W momencie dysponowania prawem własności, można zrobić z będącymi na terenie waściciela zrobić WSZYSTKO.
    Czyja ziemia, woda, powietrze, tego prawo……

  23. A propos banków.
    Nie weryfikowałem empirycznie, ale wyczytałem u Daneckiego w Historii (albo dziejach ) islamu,że muzułmańskie banki (inspirując się zapewne treścią Koranu) działają w specyficzny sposób,
    Otóż mieszkaniec Iranu biorąc kredyt w tamtejszym banku ma gwarancję, że ryzyko związane z ewentualnymi trendami makroekonomicznymi (zmiany kursów walut, stóp, i innych tego rodzaju ekonomicznych pojęć-wytrychow) bierze na siebie również udzielający kredytu, czyli bank.
    I gdyby np. bank w Teheranie im.Chomeiniego udzielił we frankach jakiemuś …Persowi kredyt wysokości 100000 franków, to ewentualne zmiany kursów i wynikłe z tego zwiększenie zadłużenia biorą na siebie wierzyciel i dłużnik.
    W tym momencie nie sposób przywołać praktyk banków zachodnich.
    I jeżeli jest coś takiego jak czarny pijar to właściciele których banków wydadzą ostatnie grosze aby wmówić kto jest ostatnim draniem?
    Oczywiście islam.
    Gdzie jedna połowa muzułmanów to terroryści, a druga połowa w tym czasie tłucze swoje żony.
    Po tygodniu jest oczywiście zmiana.
    Ci co tłukli organizują zamachy, a terroryści tłuką żony.

    I tak kręci się ten najpiękniejszy ze światów.

  24. Cała ta dyskusja to przelewanie z pustego w próżne. Auto wygląda na młodego człowieka, a zajmuje się utopiami. W USA czarni Amerykanie otrzymują ogromną pomoc z redystrybucji, a ich warunku życia za kadencji Obamy uległy dużemu pogorszeniu. Ta pomoc nie zapewnia i nie zmusza ich do zdobycia nawet minimalnego wykształcenia. Politykom (głównie demokratom) odpowiada tak sytuacja (jako biednych i uzależnionych od pomocy rządowej) bo potrzebują głosów w wyborach. Temu samemu celowi służy preferowanie nielegalnych imigrantów z biednych krajów Ameryki Łacińskiej. Rolą rządu powinno być zapewnienie wszystkim odpowiedniej jakości wykształcenia, które będzie przydatne. Lewacka propaganda powinna być wyrzucona ze szkół wszystkich szczebli (w USA króluje w szkołach średnich i wyższych). Jeżeli tego się nie zapewni, to wszystkie takie rozważania jak pana Wosia są warte funta kłaków. Kilka lat temu jeden z czarnych dziennkarzy The Wall Street Journal napisał książkę pod tytułem „Przestańcie Nam Pomagać”. Może tytuł przytoczyłem niedokładnie, ale oddaje on istotę rzeczy. Tylko tyle i aż tyle.

  25. Japońskie banki zbliżaja się do własności 40% aktywów giełdowych kraju…..
    Produkując biliony jenów z powietrza.

    EBC wykupuje akcje i skrypty dłużne NIEKTÓRYCH europejskich spółek giełdowych, płacąc żywą gotówką- z powietrza…..

    FED wrzuca do systemu finansowego swiata biliony$, nie majacych pokrycia w niczym, poza komputerowym zapisem.
    Udziela kredytów innym bankom centralnym zachodniej zony, w zamian za wykupywanie amerykańskich obligacji.

    Zachodni system finansowy, ta cała inżynieria, nijak ma się do islamskiej, opartej na twardych aktywach i pokryciu w dobrach realnych, w tym złocie.
    Pieniądz oparty na długu to raczej piramida finansowa.

    Stan kont nawet najpoważniejszych finansistów, to czyjś dług.
    Co będzie, gdy dojdzie do masowego bankructwa dłuzników?
    Przedsmak był w 2008.
    ZAUFANO gwarancjom FED.
    A gdy zabraknie zaufania?

    Władcy pożyczali od bankierów stosując zastawy na dobrach, czy skrypty dłużne.
    Niejedna wojna nie doszła do skutku, z braku kasy na jej przeprowadzenie.
    Pozbycie się długu było proste.
    Można było zlikwidować wierzycieli- Templariusze, bądź wygnać- hiszpańscy Żydzi.

    I swiatową sfinansowano z kredytów, no i inflacji która pochłonęła większość wartości waluty, czy obligacji wojennych.

    Po zerwaniu powiązania walut ze złotem, kreowanie papierowego pieniądza i prowadzenie wojen stało się znacznie łatwiejsze.

    Linków do „bankowości islamskiej” jest sporo.
    Do terminów „lichwa” „pieniądz fiduracyjny”, dających jakiś obraz obecnej sytuacji świata, również.

    Jak w tym kontekście będą brzmiały postulaty płacowe, relacje pomiędzy właścicielem a uzależnionym od niego najemnikiem- „wolnym najmitą” albo niewolnikiem?
    Naprawdę, trudno powiedzieć….

    A tu jeszcze Franciszek wrzuca swoje zastrzeżenia co do lichwy i porządku świata…..

  26. @wiesiek59
    Pieniądz fiducjarny (fides – wiara), nie „fiduriacyjny ” jak napisałeś pewnie przez omyłkę.

  27. Miłośniku cz.j . – dobry wpis 2080 . Dobrze oddaje fakty .
    Natomiast @programista zaszalał z tym kapitałem przeznaczonym na „prowadzenie działalności gospodarczej ”
    Czyżby ?
    Teraz u większości napakowanych forsą służy do zasilania funduszy hedżingowych , tworzenia baniek spekulacyjnych i lokowaniu tak zdobytej kasy w rajach podatkowych ! Ilość pustej kasy NIE służącej niczemu dobremu osiągnęła jak mówią „pierdyliony” .

  28. @Optymatyku , teraz wszystko (!) jest fiducjarne . Dawno już światowy system , zwł. finansowy nie był tak fiducjarny , i to z mocno nadwątloną wiarą !
    To trochę tak jak u wierzącego katolika . Czy naprawdę wierzy w stworzenie świata w 6 dni + 1 odpoczynku ?

  29. @momo1
    Zgadza się , „broń boże” nie wymądrzam się.
    Nie na darmo , nie tylko w znaczeniu religijnym ,S.Staszic napisał ,że „wiara czyni człowieka głupim”. Kiedyś tej głupocie ulegli wszyscy i uwierzyli ,że przy pomocy pieniędzy da się załatwić wszystko. A jak się teraz okazuje można „załatwić” skutecznie całą ludzkość , bo bez „resetu atomowego” się nie obejdzie. Nie wierzę ,że bogacze tego świata naprawią go przy pomocy kasy, z której ten świat odarli. Już nie jestem taki „fiducjarny”.

  30. Sorki, że taki przydługawy tekst ale lepiej to już chyba napisać nie można, więc wklejam tekst
    z https://obserwatorpolityczny.pl/?p=45963

    „Machina kapitalizmu oliwi się krwią, łzami i potem wyzyskiwanych robotników. Neoliberalizm stworzył kolorowaną przykrywkę na brutalność kapitalizmu, w postaci pop-kultury i tego wszystkiego, co się z nią wiąże. Pustka, pozorność, bylejakość, powtarzalność i zawsze wyzysk, to fundament, na którym opiera się kapitalizm, nieprzerwanie – od czasów feudalnych.

    Stworzenie systemu, w którym kilka osób ma więcej majątku, niż kilka miliardów ludzi. Jak również, ten majątek nielicznych bogatych, jeszcze szybciej przyrasta, niż powszechna zamożność, można nazwać tylko powszechnym wyzyskiem. Jednak w warunkach gospodarki wirtualnej, która wysysa ze świata zasoby. Głównie dla zachodnich społeczeństw, które przez trzy lub cztery pokolenia zużyły ich więcej, niż ludzkość w okresie trwania całej cywilizacji. Można mówić o przestępstwie doskonałym.

    Niestety jednak, tym razem widać, że Zachód przekombinował. Ponieważ okazało się, że system się nie domyka. Zaczęło brakować ludzi, społeczeństwa się starzeją, dzieci się nie rodzą, koszty rosną. Zdecydowało o tym szereg czynników, wynikających ze zmian we wzorcach kulturowych, ekonomii i polityki. Model zachodniego społeczeństwa, jako zatomizowanych jednostek, które muszą za wszystko płacić, żeby przetrwać w stworzonym dla siebie samych systemie – to model zwijania cywilizacji w ogóle. Chociaż, nie bez powodu mówi się o człowieku w kapitalizmie, jak o wirusie – niszczącym planetę. Być może więc kapitalizm musi się po prostu skończyć krachem cywilizacji. Pisał o tym Karol Marks, również Lenin i Slavoj Žižek, wedle tego ostatniego człowiek zyskuje wolność, gdy wolność (wg. mnie powinno być uwalnia się) się od swego otoczenia, ale ceną za wolność jest obłęd, a tragedia liberalizmu polega na braku wymiaru wspólnotowego. Nie potrzeba lepszej diagnozy przyczyn kryzysu kapitalizmu, zwłaszcza w jego krwawym wymiarze neoliberalizmu, będącym w istocie wściekłą i przekłamaną karykaturą wspaniałej idei liberalnej, która jest przecież składową myśli wspólnotowej (jak kto woli komunistycznej ale to zakazane słowo w naszym kraju). Jednakże na wynalezienie nowej formy życia społecznego, to już chyba nie mamy czasu. Poza tym, nie ma do tego chętnych, bo ludzie są sformatowani w swoich percepcjach przez lata propagandy.

    Ostatecznym dowodem na wielkie kapitalistyczne kłamstwo, jest przyzwolenie ze strony strażników tego systemu, na jego krytykę. Robią to tylko po to, żeby umocnić system, przez ośmieszenie każdego głosu sprzeciwu, a nawet każdego, kto ma trochę odmienne zdanie i inne poglądy. Masz milczeć, albo przynajmniej potakiwać. Sprzeciwiasz się – jesteś taki lub jeszcze inny. Ludzi ściga się za kilka liter na serwisie społecznościowym, chociaż korzystają z wolności słowa. Poprawność ogólna, jest formą wybitnej cenzury, nieskończenie cynicznej. Kapitalizm w ten sposób buduje sam spiralę, w której zaciska wszystkich w żelaznym uścisku. Nie da się przebić barier, które zbudował, za samo krytykowanie systemu jest się prześladowanym, oczywiście w imię systemu i dla dobra powszechnego, które tylko on reprezentuje.

    Tymczasem korporacje są jeszcze bogatsze, środowisko naturalne jeszcze bardziej zdewastowane, banksterzy zarabiają najwięcej jak ktoś zbankrutuje, wówczas mają jego majątek, a kredyt stracony odpisują od podatków – bo banki nie mogą upaść! Słyszał ktoś podobny idiotyzm? Jeżeli już decydujemy się na utrzymywanie banków, to niech wszystkie będą państwowe. Dlaczego prywatni właściciele mają zarabiać na kreowaniu pieniądza przez kredyt, ale jak przesadzą z chciwością i grozi im bankructwo – to wyciągają chciwe łapska do rządów? Czy wszyscy zwariowaliśmy i nikt, tego nie widzi? Normalnie nas okradają na masową skalę, w sposób zalegalizowany. Spróbujcie Państwo wyjść ze sklepu nie płacąc!

    Kontrola społeczna poprzez media się nie dzieje. Nie ma już czegoś takiego, ponieważ o zachowaniu mediów decyduje ten, kto im płaci. Nie ma pieniędzy nie ma mediów. Los wolnych mediów, utrzymywanych z pieniędzy społecznych, a nie reklam lub sponsorów korporacyjnych jest trudny lub gorszy. W najlepszym wypadku można liczyć na łatkę oszołoma, jak się jest odrobinę ambitnym, to nazwą was zdrajcami. Wszystko, żeby logika systemu się domykała i nic mu nie groziło.

    W konsekwencji w mediach mamy tematy zastępcze, a krytyka opiera się na promowaniu emocji, a nie samej idei burżuazyjnego państwa i międzynarodowego systemu powiązań kapitałowych. Nikt tego nie zauważa, że nie ma krytyki systemu jako takiego?

    Twierdzenie, że machina kapitalizmu oliwi się krwią, łzami i potem wyzyskiwanych robotników – jest już nieaktualne. Oto bowiem, stał się tak, że praca jest przywilejem. Trzeba się o nią prosić i zabiegać, masz pracę – chcesz żyć zgodnie z wzorcami systemowymi, jesteś niewolnikiem. Dzisiaj Machina kapitalizmu oliwi się krwią, łzami i potem wyzyskiwanych ludzi i całych Narodów. Wszyscy są wyzyskiwani przez globalizację. Kiedyś bogaci przynajmniej coś ładnego budowali, zostało w wielu miejscach do dzisiaj. Dzisiaj bogaci, tylko nieliczni korzystają ze swoich majątków w sposób społecznie użyteczny. Reszta bogactwa znika w wirtualnej gospodarce, która pewnego dnia po prostu upadnie, bo to nic innego, jak jedna wielka piramida finansowa. Nie ma innego wyjścia z tej sytuacji, niż poprzez wielki reset. Jednak bez nowej wielkiej idei, znowu kapitalistyczna hydra podniesie swój łeb i się odrodzi. Anarchia? Nie da się zarządzać poprzez anarchię, nie da się tak dzielić zasobów. Nie ma alternatywy, ponieważ ludzie byli, są i będą napędzani poprzez chciwość. Ta w warunkach rzadkości wymaga zarządzania, a rząd się zawsze wyżywi.”

  31. Trochę w nawiązaniu do tego co przytaczał @optymatyk, ale nie tylko.

    Swego czasu Wiktor Osiatyński opublikowal książkę „Prawa czlowieka i ich granice”.
    Tytuł może nazbyt akademicki, ale lektura samej książki to naprawdę kawał dobrej politologicznej roboty, a momentami czyta się ją prawie jak niezły kryminał.
    Przede wszystkim jest to książka bardzo rzetelna. Nie ma w niej świętych (czyt. USA), a Ci na których jeżdzono od niepamiętnych czasów jak na „burej suce” od Osiatyńskiego słyszą głosy wsparcia (Białoruś, kraje muzulmańskie i obyczajowość tych krajów).
    Kilka pojec które są gdzieś obecne w przestrzeni społecznej, ale mało kto zwraca uwagę na ich wzajemną polemikę, czy wręcz wzajemne wykluczanie się.

    Wszyscy oczywiście wkoło trąbią prawa człowieka, ale są również obowiązki wobec społeczenstwa.
    Jest wolność jednostki, ale jednostka ma również prawo do szczęścia.
    Jest prawo do godności ludzkiej.
    Prawo do bezpieczeństwa osobistego , ale również do bezpieczeństwa socjalnego.

    Historia w dziedzinie praw człowieka zdaniem Osiatyńskiego to walka dwóch wizji.
    Jedna to tradycja anglo-amerykanśka ze zdecydowanym naciskiem na prawa wolnościowe jednostki. Druga to tradycja europejska gdzie wolność osobista też ,ale na równych prawach z poczuciem bezpieczeństwa, w tym również socjalnego.
    Aje jedna rzecz zwróciła moją szczególną uwagę.
    Pojęcie szczęście jednostki w świecie islamu. Kiedy jednostka czuje się szczęśliwa?
    W krajach Zachodu jednostka szczęśliwa, to ta która na każdym kroku podkresla swoje „ja”, swoją autonomię, swoją tożsamość i tylko w tej mikro przestrzeni odczuwa potrzebę osiągnięcia szczęścia.
    W krajach islamu jednostka jest szczęśliwa kiedy wspólnota z którą się identyfikuje dana osoba ma poczucie szczęścia. Moje własne zadowolenie może wynikać tylko z zadowolenia innych.
    Osiatyński wspomina o Bhutanie, niewielkim azjatyckim królestwie.
    Bhutan słynie z tego, że słynny i „niezatapialny” produkt krajowy brutto jest zastąpiony przez koncepcję…”szczęścia krajowego brutto”.
    Komisja d/s Szcześcia Krajowego ktora zastąpiła tamtejsze komisje planowania, przyjęła szereg wskaźników szczęścia krajowego dotyczących rozwoju socjalno-ekonomicznego, ochrony środowiska, promowania kultury i dobrego zarządzania. Na podstawie tych wskażników uwzględniających psychologiczno-duchowy dobrostan mieszkańców ustala instrumenty pozwalające na uwzględnienie tych wszystkich czynników w polityce społeczno-ekonomicznej.
    Ponoć zainteresowanie tą koncepcja w sąsiednich krajach jest znaczne.
    W 2007 roku nawet w Kanadzie odbyla się jakaś międzynarodowa konferencja na temat szczęścia krajowego brutto.
    Pisałem o islamskim rozumieniu szczęścia. Na koniec cytat ktory przytacza w swojej książce Osiatyński.
    Autorem jest chrześcijański personalista – Francuz Maritain -który nawiązując do Kanta napisał :

    „Osoba ludzka posiada prawa z racji samego faktu bycia osobą, całością, panem siebie i swych czynów, i z tego powodu nie jest srodkiem do do celu, ale celem który jako taki winien być traktowany. Godność osoby ludzkiej? Słowa te nic nie znaczą, dopóki nie przyjmiemy, że na mocy prawa naturalnego osoba ludzka ma prawo do szacunku, jest podmiotem praw, posiada prawa. To wszystko należy się człowiekowi z samej racji bycia człowiekiem”.

    I na koniec.
    Coraz bardziej obecna jest wśród politologów teza, że religia – szczególnie islam i katolicyzm – przejęły pałeczkę po komunizmie jako głowny i jedyny rywal degenerującego się iewidntnie dogorywającego kapitalizmu.
    Walka odbywa się nie na barykadach, liniach frontu, ale w głowach, sferze ducha.
    Walka będzie zacięta, ale wygrany może być jeden.
    Mam swojego faworyta, ale chwilowo nie będzie żadnych proroctw.

  32. To moze juz od razu wprowadzmy tzw. ‚kredyt dla mlodych malzenstw’?
    Mlodszym Forumowiczom, a i panu Wosiowi, przypominam, ze byl on wymylsony przez komunistycznych wesolkow od ‚ekonomii politycznej socjalizmu’. Tych samych, co mowili o swiezych buleczkach albo wynajdywali drugi (i nastepne) etap reformy, ktore to pomysly nieodmiennie prowadzily do kolejnej zapasci gospodarczej.

    Panie Wos,
    Nie ma bezpiecznego inwestowania. Amen.
    Anthony’emu Atkinson’owi przeciwstawic moge tylko slowa noblisty z ekonomii, Miltona Friedmana: ‚nie ma darmowych obiadkow’. Inwestowanie w nieruchomosci obarczone jest rowniez ryzykiem i to niebagatelnym. W 2009 przekonali sie o tym Amerakynie. Czy termin ‚foreclosure’ cos panu mowi czy moze pan Atkinson zapomnial o nim wspomniec w swoich dzielach?
    To co pan proponuje nie wytrzymuje najelementarniejszej krytyki.
    Ja juz pomijam etyczna strone zagadnienia typu wolnosc dysponowania swoim majtkiem po smierci (z jakiej racji moi spadkobiercy placic maja podatek od odziedziczonego majatku skoro, aby go zgromadzic, zaplacilem juz cala mase roznych podatkow?) ale wyobrazmy sobie nastepujaca sytuacje:
    Jest mlody czlowiek. Wkracza w dorosloe zycie. Nie ma nic. Swoimi umiejetnosciami, kreatywnoscia i przy odrobinie szczescia (ponoc bardzo sie w businessie przydaje) dorabia sie sporego majatku. Nikt mu nie pomogl, nikt mu nic nie dal. W koncu umiera i jego spadkobiercy zmuszeni sa zaplacic w miedzyczasie wprowadzony podatek spadkowy wg. panskiego poyslu. Za jego plotem zagniezdzila sie komuna narkomanow. W chwili smierci naszego bohatera kilku z nich wlasnie wchodzi w dorosle zycie a wiec przejma jakas tam czesc zagrabionego uprzednie (dzieki pankiemu pomyslowi) majatku owego bohatera.
    Niech mi pan poda chociaz jeden sensowny argument za tym, dlaczego ciezko zapracowne pieniadze sluzyc maja do fundowania kolejnych dzialek amfetaminy?

    Spadek i dziedziczenie to cywilizacyjna norma od czasow rzymskich. Juz samo pobieranie spadkowych podatkow zakrawa na kpine i PiS dobrze robi obnizajac je. Robiloby jeszcze lepiej, gdyby je zlikwidowalo.

    Niech pan nie zapomina, ze panskie felietony czyta masa polonusow, ktorzy w krajach do ktorych przyjechali zaczynali parktycznie od zera, nikt nie podarowal im na dzien dobry 80 tys USD, a mimo to podorabiali sie, doszlusowali do klasy sredniej i raczej krzywym okiem patrzec beda, gdy jakis lajdak probowal ich bedzie obrabowac kolejnym podatkiem.

  33. NIe lubie takiego pozamerytorycznego argumentowania „Pan mi wygląda na młodego człowieka”. Co to za ograniczenia wiekowe dla prowadzenia dyskusji.

  34. @Archer
    Nie dość ,że cała Twoja argumentacja nie trzyma się kupy dupy, to jeszcze zapominasz zupełnie jak to z powstaniem USA było i czego konsekwencją jest obecne państwo amerykańskie.
    Trzeba przeczytać ;
    „Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś”
    Howard Zinn

    To jedna z tych książek, które naprawdę powinien przeczytać każdy. Ta wyjątkowa historia Stanów Zjednoczonych opowiedziana jest z perspektywy jej ofiar: rdzennych amerykanów, Afroamerykanów, związkowców, kobiet, imigrantów i biednych.

    Howard Zinn ze skrupulatnością i swadą opisał wszystko to, o czym Amerykanie czasem woleliby nie pamiętać, ale o czym zapomnieć nie powinniśmy nigdy. Ludową historię Stanów Zjednoczonych czyta się jak kryminał.

    „Moloch .Krytyczna historia Stanów Zjednoczonych”
    Karlheinz Deschner

    Dzieje Stanów Zjednoczonych przedstawione przez odważnego i ironicznego jak zwykle Deschnera. Ten prowokujący pamflet opiera się na szczegółowo udokumentowanej wiedzy historycznej i stanowi głęboką rozprawę z polityką zagraniczną Stanów Zjednoczonych. Autor ujawnia w swojej książce wiele nieznanych faktów historycznych, poczynając od XVII-wiecznych dziejów tej dzisiejszej potęgi militarno-gospodarczej. Dezawuuje tym samym obiegowe mity na temat Ameryki.
    …………………………..
    Twoje myślenie to okaz bezmógowia neoliberalnego pędzącego do ogólnoświatowej katastrofy.

    „Nie ci są biedni co mało mają, ale ci co dużo potrzebują”
    Obawiam się o problemy ze zrozumieniem powyższego cytatu.

  35. O tak tak, Zinn musowo!!!

  36. Całość dyskusji sprowadza się do sposobów na oskubanie tego 1% jak nie za życia to po śmierci. Koncept ciekawy, w świetle wzrostu społecznych nierówności może i słuszny ale nierealny. Co parszywi bogacze w zglobalizowanym świecie znajdą niejedną metodę na ocalenie majątku dla rodziny. I zawsze opłacą lepszych prawników niż państwo urzędników.

    Wolę opodatkowanie luksusowej konsumpcji. Bardziej realne. Auto trzeba zarejestrować żeby jeździć, precjoza ubezpieczyć. Jest jak wykryć i opodatkować. A bogacz nie po to się dorabiał żeby do firmy zaiwaniać Corollą czy Golfem.

  37. @Rafał Woś
    22 marca o godz. 11:42 2103

    Szanowny Panie Redaktorze,

    Proszę nie brać zbyt poważnie słów co niektórych na tym blogu.

    A zwrócił Pan może uwagę na kończące wszelką dyskusję „slowa noblisty z ekonomii, Miltona Friedmana”?

    Ciekawe czy Pana „uczony” interlokutor wie, że „noblistami z ekonomii” są również np. Joseph E. Stiglitz
    i Paul Krugman? Szczerze wątpię jednak aby cokolwiek ich autorstwa przeczytał…

  38. Rzuciłem okiem na biografię Zinna w Wikipedii

    Zinn pływał w hotelowym basenie, gdy dostał ataku serca. W dniu, w którym zmarł, miał wygłosić mowę w muzeum sztuki w Santa Monica. Zinn pozostawił córkę Myla Kabat-Zinn, syna Jeff Zinna i pięcioro prawnuków.

    Ciekawe.
    Thomas Merton mnich – trapista. Korespondował z Miłoszem. Dosyć popularny wśród kontestującej młodzieży amerykańskiej w czasach wojny w Wietnamie. Próbował pojednać buddyzm z chrześcijaństwem. Dostrzegał pewne podobieństwa komunizmu i chrześcijaństwa.
    Zginał tragicznie w Bangkoku podczas kąpieli w wannie. Suszarka do włosów (wentylator łazienkowy) miała przebicie.
    Następnego dnia miał wygłosić telewizyjne przemówienie na temat związków komunizmu z chrześcijaństwem.
    Ciekawe, czy suszarka była na gwarancji?

  39. nie każdy bogacz się dorobił. „Dorobiło SIĘ” b. niewielu..

  40. ” I zawsze opłacą lepszych prawników niż państwo urzędników.” Marchewa

    No więc trzeba zmienić prawo zmieniając system ,na taki , w którym zapanuje równowaga, taka, jaką wskazuje przyroda. Eqiulibrium. Zresztą to już nieuchronnie się zbliża, zatrzymać może jedynie reset atomowy. Jestem ciekaw co ludzie wybiorą?, lub co się ludziom zafunduje?

  41. Dobre!
    Okazuje się, że na WUML-u się zadymiło. WUML to oczywiście tzw. Ateistyczny blog Redaktorka-cenzorka Kowalczyka.
    Głos zabrał nawet Sam Tanaka w kolejnym wstępniaku.
    Powód?
    Moja obecność na blogu Wieczorowego Uniwersytetu Myśli Laickiej.
    Kilka postów odbiegających treścią od tamtejszej mdłej jak flaki z olejem blogowej sztampy i …
    Kaśka poli się!!!..kaj są klucze…Kurasiowej chałupa poli jak cholera!!!

    Przyczyna pożaru to oczywiście obecność @samby kukułeczki
    Jedna osoba przeciw całej chmarze członków fanclubu Jurija Gagarina i od razu wiadome administracyjne procedury.
    A już zapowiedź mojego powrotu na blog i ich blady strach z tego powodu…
    Dawno nie byłem w takim nastroju.

  42. @Archer , tu chodzi o podatek nie od ciężko zapracowanego domku , czy małego konta w banku. Idzie o dziedziczenie fortun !
    Przy okazji , do lat 70-tych podatek dochodowy był w USA dla bogatych 80-90 % . I USA się rozwijały dynamicznie .

    @Mczj – po co wspominasz blog ateistów z jakimiś szyfrowanymi ksywkami ? Blog jest taki przez wygonienie opozycji . Tak jest zawsze.
    Cierpią na to wszystkie gazety od GW począwszy na GP skończywszy.
    Ci ludzie nazwali zresztą bloga TWA – towarzystwo wzajemnej adoracji . Piją sobie z dziobków . Straszne , fakt , ale po co o tym wspominać ?
    Tanaka dał za to doskonały wpis pod artem o wzięciu płd.am prawnika dla odzyskania wraku . Przeczytaj . Celny jak cholera .
    Za to wpis trolla z USA niejakiego maćkaplacka jak zwykle pisslamsko wściekły .
    W ogóle Tanaka pisze dobrze , tyle , że na blogu TWA wszystko jest słodko-mdlące .
    Dlatego brak mi @jakowalskiego .

  43. @Mczj , pisząc o tym blogu popełniłeś błąd logiczny , pomyśl !
    Nie można spowodować ŻADNEGO popłochu , ani nawet odzewu na blogu cenzurowanym . Po prostu „czekasz na moderację ” do us.. j
    śmierci i nikt nic nie wie .pzdr.

  44. We wszystkich dziennikach tv szaleją , bo ktoś rąbnął w Londynie 4 osoby !
    Chore !
    Pamiętam Biesłan , ofiar – dzieci , było coś koło 250 i chamstwo naszych mediów , typu – no „wicie , rozumicie ” ale to Ruscy .
    A niejaka chora psychicznie Kurczab – Redlich , „specjalistka od Rosji” insynuowała , że za wszystkim stał Putin !

  45. I pytanie paru tzw. dziennikarzy -” czy możemy czuć się bezpieczni ? ” . Się obśmiałem !

  46. Piąte: nie zabijaj, siódme: nie kradnij.

  47. momo1
    Tam nie ma moderacji.
    Ostatni komunikat brzmiał:

    Jacek Kowalczyk
    19 marca o godz. 13:35

    „Ja już dojrzałem. I lubię być konsekwentny. Zatem żegnam Sambę Kukułeczkę. Bardzo się starała być kimś innym i znów nie wyszło.
    Trzeba mieć odrobinę godności, ale widocznie w kościele tego nie rozdają.”

    I było tak samo w przypadku:
    Aarona Sprężynera
    Aateisty
    Miłośnika czarnych jagód
    i ostatnio „Samby…”

    Jedynie raz miałem propozycje „spontanicznego ” opuszczenia blogu, ale powiedziałem, że chcę aby mnie wypierd…w trybie administracyjnym. Podobnie jak Kiszczak proponował Kuroniowi i Michnikowi w stanie wojennym:
    „Wicie Obywatelu Kuroń i Obywatelu Michnik my dla was nie chcemy źle, ale żeby było jeszcze lepiej, to my wam damy paszport, załatwimy robotę we Francji, albo w NRF-ie, ale my nie chcemy żebyście na polskiej ziemi przebywali, bo wy nas po prostu wkur…”.

    Ale Michnik z Kuroniem powiedzieli, że im się Polska podoba.

    No i Kowalczyk uwzględniając historyczne uwarunkowania chciał ten sam manewr zastosować, ale ująłem się dumą i godnością osobistą i powiedziałem, że nie… że mam umysł dialektyczny, ale wnętrze jak najbardziej metafizyczne i nie będę z siebie robił jednostki o bardzo plastycznym kośćcu itd.

    A przecież jestem tam dosłownie jedynym który zgłasza słowo odrębne i tak po prostu dla higieny osobistej powinni od czasu do czasu wpuścić świeżego powietrza, zmienić raz na kwartał te swoje ateistyczne majty
    na jakieś bardziej wzorzyste, ale niestety.
    Ale sami sobie gotują ten los.

  48. Bój się Pan boga!
    To już piąte ministerstwo które Pan powołał.
    Tym razem do kontroli wydatków z tytułu otrzymanej darowizny w 18 -tym roku życia.
    Darowizna to dochód —też powinien być opodatkowany.

    Zostaw Pan bogaczy w spokoju.Jest ich tak mało ,że nie warto się nimi zajmować.
    Trzeba się cieszyć ,że likwidacja podatku spadkowego umożliwiła milionom
    niezamożnych osób ,wejść w posiadanie jakiegoś majątku często pierwszy raz od
    II wojny.

  49. @momo1

    Wracając jeszcze na chwilę do bardzo wysokiego już stopnia zdebilizowania naszych (potencjalnych już niestety) czytelników i widzów. Masz rację, że proces rozpoczął się jeszcze w drugiej połowie lat 1980.

    W związku ze śmiercią Wojciecha Młynarskiego pojawiło się sporo artykułów wspominkowych. W jednym z nich autor cytuje zmarłego niedawno mistrza, który np. powiedział o telewizji lat 1960. tak: „tam pracowali inteligenci. To znaczy mieli inteligentne pomysły, angażowali inteligentnych artystów, po to żeby inteligentna publiczność ich oglądała. I ten obieg funkcjonował”.

    Gdzie teraz szukać inteligentnych pracowników mediów, inteligentnych artystów i inteligentnej publiczności?

    Młynarski zaczął nawet marzyć o „pełnym półinteligencie”, na inteligenta już nie licząc będąc coraz bardziej otoczony ćwierćinteligentami i niżej…

    „Bo się zrobił taki czas
    że cię trzeba nad pojęcie,
    wracaj do nas, ratuj nas
    pełny półinteligencie,
    bo się strasznie pienią mi
    łypiąc znad herbaty plujki
    ćwiartki i szesnastki i
    czy ja wiem? Trzydziestodwójki…”

    Dzisiaj inteligencja to ludzie marginesu. Młynarski poświęcił im jakiś czas temu przejmujący wiersz:

    „W ostatnich dniach, dokładnie według
    Harmonogramu i wykresu,
    Odbyło w naszym się osiedlu
    Spotkanie z ludźmi marginesu.

    Byli to dwaj przystojni chłopcy,
    Oko myślące, buzia gładka,
    Znali po dwa języki obce
    (W tym polski! Rzecz doprawdy rzadka!).

    Mówili krótko, miło, mądrze,
    Doprowadzając nas do stresu
    Tym, że czytali dużo książek
    Dwaj młodzi ludzie z marginesu.

    Ubrani byli bardzo biednie
    W rzeczy gustowne, choć niedrogie,
    Zarobki mieli – mniej, niż średnie,
    Dwaj absolwenci filologii.

    Za to premiery znali wszystkie
    W teatrze, telewizji, w kinie,
    Mówili z nagłym w oku błyskiem,
    Czy rzecz udana była, czy nie.

    Kontakty z nimi, choć pobieżne,
    Dały nam poznać w jednej chwili,
    Że sądy ich są niezależne
    I rzadko któryś z nich się myli.

    Ale osiedle ich nie lubi,
    Twierdzi, że nie ma interesu,
    Żeby się mieli w jego klubie
    Wymądrzać ludzie marginesu.

    Osiedle woli innych gości,
    Tych, którzy są tej ziemi solą,
    Nurt główny naszej społeczności,
    Tupiący w rytmie disco polo.

    U osiedlowej stojąc bramy,
    Powtarzam sobie: Niech ja zginę,
    Społeczność mamy, jaką mamy…
    …ale na szczęście jest margines!

    Ta myśl, żarliwa i łakoma,
    Nową napawa mnie nadzieją,
    Margines zaś siedzi po domach
    I cieszy się, że go nie leją…”

  50. @Rafał Woś
    „NIe lubie takiego pozamerytorycznego argumentowania „Pan mi wygląda na młodego człowieka”. Co to za ograniczenia wiekowe dla prowadzenia dyskusji.”

    To bylo do mnie?
    Jezeli tak to chyle z pokora czola bo widze, ze trafilem przypadkiem na blog, ktorego Autor doskonale zna wiek swoich komentatorow, oraz wie, ze doskonale znaja oni niuanse i szczegoly polityki gospodarczej rzadow podczas jaruzelskiego koszmaru.
    Ale moze rzeczywiscie niepotrzebnie wspomnialem tylko o tych mlodych, bo zapytalem sie wczoraj mojego 80-letniego wujka czy pamieta co to byly ‚kredyty dla mlodych malzenstw’. Nie pamietal.

    Jak to „pozamerytorycznego argumentowania”. Wylozylem argumenty kawa na lawe i nie uslyszalem od pana ani slowa komentarza. Jezeli chce pan zobaczyc pozamerytoryczna odpowiedz, to prosze przeczytac co napisal Optymatyk

    @Optymatyk
    Niejeno juz w zyciu widzialem, niejedno uslyszalem i przeczytalem. Zwlaszcza na forum ‚Polityki’. Dlatego chetnie uwierze, ze historia Stanow Zjednoczonych datuje swoj poczatek na rok 1492 (chodzi pewnie o 12 pazdziernika tego roku, kiedy to Krzysztof Kolumb wbil w ziemie kij na rdzennej ziemi USA – wyspie San Salvador). Poparty autorytetem pana Zinna sprobuje przekonac do tego amerykanskich historykow, mylnie datujacych poczatek swego kraju na 4 lipca 1776, kiedy to podpisano Deklaracje Niepodleglosci.
    Licze na pomoc.

    Acha i jeszcze slowko: o ile umiem czytac to dyskusja jest o podatku spadkowym a nie o rzeziach amerykanskich Indian czy niedoli „rdzennych amerykanów (czyli wlasnie Indian), Afroamerykanów (czyli Murzynow), związkowców, kobiet, imigrantów i biednych” no ale, z braku argumentow, zawsze mozna zmienic temat. Czemu nie?
    Wspomnialem o kryzysie 2009 i upadku amerykanskiego rynku nieruchomosci a Ty kazesz mi sie doksztalcac z historii USA. Czy jak wspomne o kryzysie na polskim rynku gieldowym (w roku bodajze 2013) to bede musial przestudiowac ludowa historie Rzeczpospolitej Polskiej od… sam juz nie wiem, moze od czasow Juliusza Cezara?

    @momo1
    „@Archer , tu chodzi o podatek nie od ciężko zapracowanego domku , czy małego konta w banku. Idzie o dziedziczenie fortun !”

    No to moze cytat z powyzszego artykulu pana Wosia:
    „W późnym kapitalizmie nie jest oczywiście tak, że tylko bogaci mogą coś odłożyć. (…) Możliwości akumulacji kapitału przez niższe warstwy społeczne (…) wciąż (zwłaszcza na Zachodzie) istnieje.”
    „Opodatkowujemy przekazywanie bogactwa, na które beneficjenci nie zapracowali (rodziców sobie przecież nie wybieramy). ”
    Innymi slowy drobny ciulacz rowniez dorobic sie moze sporego majatku czy, jak wolisz, fortuny. Przyklady mozna mnozyc. A co sie tyczy starych fortun, to je rowniez ktos kiedys zgromadzil. Byly czasami gromadzone przez cale pokolenia tych, ktorzy rodzicow sobie nie wybierali (ani ich rodzice nie wybierali ich).
    I jeszcze jeden cytat:
    „Jak to finansować? Bardzo prosto. Przy pomocy wyższego niż dotychczas podatku spadkowego. Który w większości krajów zachodnich jest niski”
    Gdzie tu jest napisane, ze chodzi tylko o ‚fortuny’? Opodatkuje sie wszystkich i juz, prawda panie Wos?

    Nadmierne opodatkowanie spadkow (czy wogole jakiekolwiek ich opodatkowywanie) to jeszcze jeden zamach na wolnosc dysponowania swoim majatkiem. Ciekaw jestem czy pan Wos cieszylby sie bedac swiadom ze oprocz jego rodziny, jakis mieszkajacy pod mostem menel moglby byc beneficjantem jakiejs czesci, przy przekazywaniu jego majatku – chocby niewielkiego – nastepnemu pokoleniu.

  51. Kryzys czytelnictwa polskiego

    Tymczasem w auli spotkanie z Czytelnikiem,
    na sali sami autorzy książek,
    dla niektórych zabrakło miejsc siedzących.
    Wreszcie wchodzi nieco spóźniony,
    chwiejnym krokiem.
    Łyknął sobie jednego dla kurażu w garderobie.
    Brawa i flesze, transmisja na żywo.

    Czytelnik wymienia dwa lub trzy wybrane tytuły,
    Streszcza fabuły.
    Na sali jęk zachwytu, jęk zawodu.
    Pisarze zadają pytania:
    Jak pan właściwie to robi?
    Jak pan znajduje moment?
    Na kanapie? Przed snem?
    W podróży?
    Papier czy czytniki?
    Co pan lubi?

    Chcę, żeby czytanie
    było dla mnie świętem, odpowiada.
    Niech to będzie celebracja.
    Wybieram dzień i godzinę,
    strój i drobne słabostki.
    Czytać – uśmiecha się lekko – powinno się rzadko
    i niechętnie.
    Czy pan nie jest zmęczony? – pytają.
    I co następne, czy zdradzi pan nam
    Swoje plany?

    Tournée trwa drugi tydzień,
    Czytelnik dyskretnie ociera pot z czoła.
    Przed nim kolejka pisarzy po autograf,
    każdy ze swoją książką.
    Niektórzy są natrętni, a on
    Przecież jeden.
    Tak wielu chciałoby być pośród wybranych.
    Czy pan się nie boi? – pada ostatnie pytanie.
    To trudne hobby, by nie rzec powołanie.
    Niech ktoś sam spróbuje.

    To zajęcie ma znamiona świętości.
    Nie wiem, skąd to się wzięło.
    Od początku coś czułem.
    Śniły mi się litery.
    Potem poznałem poetkę, nie wiem,
    Czy to poświęcenie.
    Gdyby nie honorarium i setki fanek – żartuje –
    Dawno bym to rzucił.

    Czasem jest bardzo ciężko,
    Mam czarne myśli.
    Dostaję listy z pogróżkami, ktoś zostawia mi
    na drzwiach cytaty.
    Dręczą mnie nałogi.
    Jestem wrakiem człowieka.
    Sny są fabularne.
    Tak naprawdę żyję w koszmarze.
    To żart – mówi i ściska plastikową butelkę
    po wodzie mineralnej.
    Kończmy już.
    Bardzo tu duszno.
    A jeszcze przed nim
    wywiady do pism kolorowych.

    Niestety m.in za upublicznienie tego wiersza,tekstów Mlynarskiego zbytnie przywiązanie do osoby poety Czesława Miłosza (to był mój tam „antyznak firmowy”) co i rusz miewałem scysje z zarządem obywatelskiego bloga Redaktora Kowalczyka.
    A ostatni epitet „bywalec gminnych bibliotek” kierowany pod adresem „Samby” – czyli moim – autorstwa humanisty naszych czasów, czyli Sama Tanaki wystawia komuś świadectwo.

    Ale komu?

  52. @Archer
    Ale właściwie w imię jakich zasad uznajesz, że właściciel skromnej lepianki z 26 izbami powinien podlegać takim samym regulacjom prawnym i takim samym świadczeniom wobec fiskusa, co wyżarty pan na włościach, czyli posiadacz kawalerki o powierzchni 26m kwadratowych i …balkonem 1,23 na 2,48 co daje dodatkowo 2,9404 metra kwadratowego na którego zejście czeka w kolejce córka z czwórką pociech.

    Ja twierdzę, że w imię stworzenia szansy na bardziej godziwe życie właściciel większej kubatury ma moralny obowiązek pomocy tym gorzej sytuowanym.
    Jemu się udało, dlaczego ma nie udać się innym.

    A państwo mające na uwadze dobro wszystkich obywateli powinno stworzyć mechanizm czynienia dobra możliwym.
    Jednym ze sposobów jest podatek skarbowy.
    Szersza argumentacja moich racji niewykluczona.

  53. miłośnik czarnych jagód 23 marca o godz. 10:06 2122

    Ten sam „moralny obowiązek pomocy tym gorzej sytuowanym” wymaga aby ta pomoc został przekazana w sposób jak najbardziej efektywny. Czyli tak, by innym mogło się także częściej „udawać”. Stary dylemat pomiędzy „rybą” i ‚wędką”, dylemat pomiędzy natychmiastowym dobrym samopoczuciem związanym z jednorazową pomocą czy też faktyczna odpowiedzialność za losy drugiego człowieka w perspektywie kilkudziesięciu lat.
    Taka odpowiedzialność w perspektywie wielu pokoleń nakazuje przede wszystkim zapewnienie stałych, niezmiennych, prostych i przede wszystkim przewidywalnych reguł współpracy pomiędzy ludźmi. Temu celowi służą właśnie prawa własności. Akceptacja takiego podejścia jest bardzo trudna, gdyż wiąże się z poświęceniem natychmiastowej przyjemności doznawanej podczas jednorazowej pomocy.

  54. Fragment z ostatniego felietonu Tomasza Jastruna, pamiętnego SMECZA z paryskiej KULTURY:

    „Mój przyjaciel wydawca też wymiguje się od druku moich wierszy. Mówię mu: „Sam sprzedam ci połowę nakładu”. On na to: „A co z drugą połową?”.

    Agnieszka Osiecka mówiła kilka lat przed śmiercią wyraźnie rozgoryczona, że potrafi pisać tylko te swoje „snuje”, a na to publiczności już nie ma.

    No i jak podała w swoim weekendowym wydaniu DZIENNIK GAZETA PRAWNA (na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego), w przeciętnym polskim gospodarstwie domowym wydaje się w ostatnich latach na książki – w tym podręczniki – od 19 do 22 zł rocznie…

  55. Nieco więcej w kwestii wątku tytułowego, czyli podatku spadkowego.

    Żyje sobie facet który czegoś się dorobił.
    Wie, że żyć wiecznie nie będzie, kasy jest jak lodu.
    Co więc z nią robić?
    Wyjścia są trzy.
    Pierwsze to przepisać chłopakowi.
    Drugie to przehulać wszystko przed śmiercią.
    Trzecie – wydać na cele społeczne.
    Ad1)
    Zapisać wszystko chłopakowi. Ale dlaczego? Jeżeli chłopak jest bystry ( ma to na przykład po ojcu) to bez odziedziczonej kasy i tak sobie poradzi.
    Ma fach w głowie, smykałkę do interesów, jest robotny jak ojciec to sobie poradzi.
    A jeżeli wdał się w sąsiada? Czyli mysli tylko o d…Maryni to przepisując mu kasę wyda ja całą na swoją d…,czyli d… tejże Maryni Z.
    Owszem jako tatuś mogę , a nawet powinienem jemu zostawić nieco kasy na start, ale nie wszystko aby w mig przetupał. To samo dotyczy żony i córki. Rozsądne zabezpieczenie, ale nic ponadto.
    Ad2)
    Wydać wszystko przed smiercią, Zarobiłem to mogę decydować na co mam wydać. Ale nikt rozsądny kto stracił zdrowie aby zarobić trochę grosza, nie zgodzi się na takie manewry. Nie ta mentalność.
    Ad3)
    Pieniędzy chlopakowi (założmy taki Tomaszek z „Nocy i dni”) nie przepisał.
    Kasy nie wydał na głupoty, bo było mu szkoda.
    Pozostają więc cele społeczne.
    Świat jaki jest widać.
    Bogatych nie za wielu, a biednych …nie wiem ile zer w tym momencie wpisać.
    Perspektywa może być jedna.
    Aby ulżyło biednym rewolucja , utopia komunizmu i inne tego typu ustrojowe propozycje, czyli od nowa Polska Ludowa i przerabiamy to co przerabialiśmy w ubiegłym tysiącleciu.
    A można temu zaradzić w sposób cywilizowany, harmonijny, czyli wprowadzić progresywny podatek skarbowy.

    I dla tego podatek skarbowy rozsądna propozycją jest.

  56. „dla tego” to oczywiście dlatego.

  57. A na obywatelskim WUML-u znów poszła temperówka w ruch.
    Tym razem Kowalczyk Jacek temperuje @Observera.
    I chyba skutecznie.

    O tempora! O mores!

  58. miłośnik czarnych jagód 23 marca o godz. 10:45 2125

    Jeżeli już szanowny Pan opiera swoją analizę na rozsądku spadkodawcy, to wypadałoby uwzględnić jeden podstawowy fakt. Zgromadzone środki to zakrzepła praca, zatem im większymi zasobami tej zakrzepłej pracy można dysponować tym większe plany mogą być zrealizowane.
    Ten fakt podważa zatem argument szanownego Pana:
    „Ale dlaczego? Jeżeli chłopak jest bystry ( ma to na przykład po ojcu) to bez odziedziczonej kasy i tak sobie poradzi.
    Ma fach w głowie, smykałkę do interesów, jest robotny jak ojciec to sobie poradzi.”
    Rozsądek mówi bowiem że nie chodzi o „radzenie sobie” lub nie, ale o to co stanie się możliwe do wykonania dla tego „chłopaka”. Będzie on mógł podjąć się wyzwań większych i ambitniejszych niż jego ojciec. Tego motywu nie wolno moim zdaniem pomijać.

  59. @programista.
    Zawsze stoimy w obliczu jakichś wyborów.
    Większy lub mniejszy kapitał nowego pokolenia wchodzącego w biznes.
    Większa lub mniejsza liczba osób którym zostanie udzielone wsparcie.
    Większa lub mniejsza kwota tegoż wsparcia
    Większa lub mniejsza radość jakiegoś dziecka
    Większe lub mniejsze ryzyko niepokojów społecznych z powodu nierówności społecznych.itd.

    Stajemy w obliczu wyborów i za każdym razem mamy szanse tego wyboru dokonać

    A Ty zakładasz już na starcie, że optymalnym jest stan w którym wielki ma więcej, a progresywny podatek taki stan rzeczy torpeduje.

    Jeżeli uważasz , że Twój model rozwiązywania problemów przyniesie w jakiejś większej skali więcej dobra, to masz oczywiście prawo do takiego sądu.
    Ja z kolei uważam, że kosztem zgrzytania zębami przez wiadomej konduity majątkowej jednostkę, mogę spowodować taką ilość dobra które zrekompensuje mi ten wcześniejszy widok osoby cierpiącej na ściskoszczęk.
    Lub inne podobne zachowania.

  60. miłośnik czarnych jagód 23 marca o godz. 11:39 2129

    „Stajemy w obliczu wyborów i za każdym razem mamy szanse tego wyboru dokonać”

    O to właśnie chodzi by każdy mógł takiego właśnie wyboru dokonać. Propozycja zaś szanownego Autora zmierza do likwidacji możliwości takiego wyboru na rzecz jednej możliwości.

  61. @programista

    Preferując wolność jednej osoby dając jej mozliwość realizowania się w „branży biznesowe” na dużą ( powiększona jeszcze przez nie wyegzekwowany podatek spadkowy)skalę uniemożliwiasz, albo utrudniasz realizację podobnej wolności innym.
    Jedni marzą o tym aby być wielkimi biznesmenami.
    A inni chcą się realizować, czyli potwierdzać podstawową wartość jaką jest wolność przez zdobycie na przykład atrakcyjnej pozycji społecznej.
    Dotychczas dla jej rodziców, dziadków itd. niedostępnej.
    Na przykład jako lekarz, prawnik, naukowiec, aktor kabaretowy, mandolinista-szansonista. Te dwa ostatnie to już na zasadzie hobby.

    Ale niestety z różnych przyczyn losowych (choroba w dzieciństwie, mało zaradni rodzice, oddalona od centrum kraju wioska, słaba kadra pedagogiczna na różnych szczeblach edukacji) nie mogą niektórzy realizować swojej wolności.
    Potrzebna jest pomoc państwa.
    Kiedyś mówił jeden Francuz, że „Państwo to ja”, teraz model państwa się zmienił i „Państwo to MY”.
    I jako jeden z tych „MY” mam gest i na tyle wrażliwie usposobienie, że chciałbym pomóc innym.
    A szansą usprawnienia tego procederu jest podatek spadkowy.

  62. jest i taka lista..

  63. @miłośnik czarnych jagód 23 marca o godz. 12:33 2131

    Realizacja marzeń ludzi jest trudna dlatego, że wszystkie dostępne środki są w ograniczonej liczbie, a marzenia nie. Oczywiste jest że jeżeli jeden ma dostęp do jakiejś rzeczy, to drugi nie może już zrealizować żadnego swojego marzenia związanego z tą rzeczą.
    Dlaczego jednak w imię realizacji marzeń jednych ludzi konkretne środki mają być odebrane tym, którzy włożyli trud w ich pozyskanie? Czy ich marzenia są mniej ważne? Czy „gest” jaki ma szanowny Pan jest wystarczającym usprawiedliwieniem do odbierania innym ludziom ich własności?
    Dlaczego „gest” szanownego Pana nie ogranicza się do środków które są pańską własnością?

  64. Archer pisze nie w moim kierunku, ale głosi swój sąd publicznie więc mam prawo ten sąd we fragmencie przywołać:

    „Niejeno juz w zyciu widzialem, niejedno uslyszalem i przeczytalem. Zwlaszcza na forum ‚Polityki’. Dlatego chetnie uwierze, ze historia Stanow Zjednoczonych datuje swoj poczatek na rok 1492 (chodzi pewnie o 12 pazdziernika tego roku, kiedy to Krzysztof Kolumb wbil w ziemie kij na rdzennej ziemi USA – wyspie San Salvador). Poparty autorytetem pana Zinna sprobuje przekonac do tego amerykanskich historykow, mylnie datujacych poczatek swego kraju na 4 lipca 1776, kiedy to podpisano Deklaracje Niepodleglosci”.

    A ja swój komentarz ograniczę do minimum, bo w moim imieniu zabierze głos On, czyli…

    Stojący Niedźwiedź (1834 1908)- wódz Indian Ponka

    „Amerykanie mają takie słowa jak:” wytępienie”, „zaraza” , „szkodnik”, których my w ogóle nie znamy. Przed wtargnięciem Amerykanów do kraju Indian nie tępiliśmy żadnych gatunków roślin, ptaków czy innych zwierząt. Wszystko żyło i umierało w wiecznej równowadze natury po to żeby się odrodzić.
    Później przyszli Amerykanie i zaczęli polować na bobry, dopóki nie zabili wszystkich. Potem polowali na bizony aż ich także zabrakło. A kiedy zasmakowało im mięso antylop, w niedługim czasie też wszystkie pozjadali.
    Przybyli na prerię, na której przez stulecia lasy okalały bieg rzeki. Potrzebowali drewna, ale nie trochę , tylko całego. Dziś nie ma lasów nad rzekami.
    Uznając wszystkie zwierzęta i rośliny za szkodniki tępią je, dopóki one nie wyginą. Żyjących w w zgodzie z naturą ludzi traktują tak samo. I tępią ich gdzie tylko mogą.
    Nawet choroby na które zapadają Amerykanie są przeciw naturze. Przecież ospa, gruźlica, cholera i tyfus niemal całkowicie wyniszczają ludzkie ciała.
    W języku Indian nie ma słów wyrażających całkowite, nieodwracalne zniszczenie. Ileż jest chwastów, które szkodzą innym roślinom? Można je częściowo usunąć z miejsc, gdzie rosną rośliny służące człowiekowi jako pożywienie i leki, ale nie wolno wytrzebić ich wszystkich! W ten sposób w przyrodę wkrada się chaos, rzeki wysychają, znikają jeziora, rośliny , zwierzęta i ludzie. W miejsce tego co zostało zniszczone, Amerykanie sadzą coś, co lepsze od natury. Jednak to jest znacznie gorsze od natury, bo rodzi kolejne zniszczenie i zamęt.
    Z jednej strony Amerykanie twierdzą, że potępiają przemoc, a z drugiej strony właśnie nią się trudnią. Ich myśli i czyny skażone są przemocą. Słowo grzech nie istnieje w języku Indian, a Amerykanie uważają, że radość życia jest właśnie grzechem. Z tego powodu nienawidzą świata i samych siebie. Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    Nazywają wygodnictwo komfortem, a to osłabia siłę psychiczną ludzi. To właśnie komfort czyni cywilizowanego człowieka, zasadzoną przez niego roślinę i oswojone zwierzę chorowitymi słabeuszami. A kiedy przeważające większość ludzi staje się słabeuszami, zaczynają oni uważać silniejszych od siebie za szkodniki. I tępią ich, a sami stają się jeszcze słabsi.
    Dlatego lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna.”

    I jeszcze przypomnę że Deklaracje Niepodległości podpisano 4 lipca 1776 roku.
    Stojący Niedźwiedź żył w latach 1834-1908

  65. Tekst mowy Stojącego Niedźwiedzia zaczerpnąłem z jednego z tomów „Wielkich mów historii” wydanych w 4 tomach kilka ( a może już więcej) lat temu.

  66. … przez Politykę.

  67. Podatek spadkowy istnieje w większości krajów zachodnich, sięgając 60% wartości majątku- powyżej pewnej sumy.
    Stąd też tak modne zakładanie przez miliarderów fundacji.
    Ta luka stworzona przez ich lobbystów, pozwala na unikanie takiej „niedogodnosci”.

    Nie wiem, czy dalej istnieją tzw. „dobra martwej reki” przypadające gminie w przypadku braku spadkobierców.
    Ale zapewne tak, skoro gmina dziedziczy z dobrodziejstwem inwentarza również długi mieszkańca……

  68. Dodajcie do tego jeszcze jeden aspekt…..

    Walą sie długookresowo inwestujące fundusze emerytalne.
    Nie ma ŻADNEJ inwestycji, która byłaby pewna.
    A europejskie społeczeństwa się starzeją, kumulując majątek w miarę wymierania populacji.
    Ktos tym starcom- skoro nie ma już piramidy pokoleń- musi zapewnic byt, jakieś środki do życia na emeryturze.
    Giełdowa wycena nie odpowiada już realnej wartości, czy zdolności do wypłacania dywidendy.
    Więc podatek od spadków jest poza katastrem jedyna sensowną metodą pozyskania znaczących sum.

  69. „Z jednej strony Amerykanie twierdzą, że potępiają przemoc, a z drugiej strony właśnie nią się trudnią. Ich myśli i czyny skażone są przemocą. Słowo grzech nie istnieje w języku Indian, a Amerykanie uważają, że radość życia jest właśnie grzechem. Z tego powodu nienawidzą świata i samych siebie. Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.” wkleił „miłośnik czarnych jagód” ,(wyimek).

    I w tej materii nie zmieniło się nic poza coraz nowocześniejszymi środkami tępienia wszystkiego co żyje. MONSANTO.
    Jakże prawdziwe słowa wodza indian Ponka.
    Acher napisze pewnie coś w stylu ,że a co to ma wspólnego z tematem wątku?

  70. @Optymatyk
    Dla ścisłości
    Po pierwsze nie wkleił tylko wystukał kiedyś własnoręcznie.
    Po drugie „miłośnik czarnych jagód” jest również wielbicielem „samby”.

  71. wiesiek59 pisze m.in:

    „…Więc podatek od spadków jest poza katastrem jedyna sensowną metodą pozyskania znaczących sum…”

    Moim zdaniem idziesz na łatwiznę.
    Sytuacja jest rzeczywiście podbramkowa, ale moim zdaniem jeszcze nie beznadziejna.
    Trzeba, w miarę szybko wymyślić jakąś dla świata kontrofertę polityczną, ale na bazie czegoś naprawdę poważnego.
    Czegoś, za czym ludzie pójdą w ogień, na barykady, w rowy przeciwpiechotne.itd.
    Musi to przede wszystkim być ludziom sprawa bardzo bliska.
    Tak bliska, albo jeszcze bliższa jak był kiedyś, komunizm, albo pierwotna- nie ta dzisiejsza zdewaluowana – idea narodu.
    A tym czymś w dzisiejszych czasach może być już tylko religia…albo piłka nożna.
    Nie musisz wcale patrzeć na religię jako zbiór dogmatów, wiarę w transcendent, czy życie wieczne.
    Na religię możesz spojrzeć jak na fakt społeczny na bazie możesz porwać ludzi do walki i następnie zbudować przyszłe społeczeństwa.
    Za religią (islam, katolicyzm, ale nie protestanci) stoją wartości które są również bliskie, a przynajmniej takie powinny być ludziom którzy dobrze życzą światu.
    Wartości takie jak sprawiedliwość, miłosierdzie, miłość bliźniego, również – a może przede wszystkim- tego słabszego.
    I jeżeli połączysz religijną wiarę ze sprawą o którą walczysz, to może wyjść przynajmniej sensowny kontrprojekt wobec obecnie panującego.
    A przypomnij sobie jaki „ludzki” był kapitalizm kiedy u jego bram stał poważny rywal, czyli komunizm w wersji rosyjskiej.
    Tylko coś obok, coś stanowiącego sensowną, przemawiającą do ludzi alternatywę i posadowione na solidnym fundamencie, może zmusić neoliberalizm do zmiany w coś naprawdę sensownego. Albo go zwyciężyć.
    Tak w bardzo dużym skrócie przedstawia się moja koncepcja zmiany na lepsze w skali globalnej.
    Bo tylko w tej skali zmiany mogą mieć jakieś przełożenie na sytuację tu i teraz w Polsce.

  72. I moim zdaniem dlatego, media – bo one definiują świat – które powiedzmy,że spóldzielniami pracy (no chyba,że Polityka)nie są ukazują swoich głównych wrogów jako:
    wszyscy islamiści to terroryści (tacy są również)
    a wszyscy katoliccy księza to pedofile ( tacy są również).
    Przypomnij sobie w tym momencie amerykańskie filmy klasy B i C które szczególnie trafiały do ludu, jak pokazywani w nich byli ich głowni wrogowie, czyli Rosjanie.
    Tępy, nalany tłuszczem, morda czerwona od samogonu. Tylko po to aby amerykański kinoman nie zakochał się w Ruskich, bo ruski to komunista.
    Dzisiaj w medialnej narracji w roli Ruskich zostali obsadzeni muzułmanie i katolicy, bo z ich strony grozi możnym tego świata „czapa”.
    A jeżeli się pokaże ich w ponurych medialnych kreacjach, to jest szansa ,że jeszcze parę lat pociągniemy.

  73. To znaczy pociągną oni.

  74. @miłośnik czarnych jagód
    Przepraszam , myślałem że z jakiegoś PDF-u wzięte. No toś się nastukał, dzięki.
    Co wielbienia kogo i czegokolwiek, „wolnoć Tomku w swoim domku”.

  75. miłośnik czarnych jagód
    23 marca o godz. 18:50 2141

    Jedynie strach przed tłuszczą może zmusić elity do ograniczenia swoich apetytów na władzę i dochody wyduszone z nędzarzy.
    Tu i ówdzie do tego dochodzi….

    Co do religii….
    Ponoć bóg nakazał się dzielić.
    Jakie proporcje tego dzielenia, można poznać po facjatach większości purpuratów.

  76. Wraz z przedłużaniem się wojen i umacnianiem więzi międzyplemiennych, skutkującym wspólnymi wyprawami, rosła władza naczelnego dowódcy, która to instytucja stopniowo przekształcała się w dziedzicznego monarchę, niemniej silna tradycja egalitarnej wspólnoty przeszkadzała w powstaniu typowego stanowego społeczeństwa, w którym rozwarstwienie skutkowało powstawaniem wielkich majątków, konserwowanych przez nagłaśniany dogmat konieczności poszanowania własności prywatnej. W typowym europejskim schemacie coraz częściej rozumiano to zawołanie w protokapitalistyczny sposób, polegający na dopuszczaniu możliwości swobodnego dysponowania własnymi dobrami materialnymi, co powodowało wzrost zamożności najbardziej dynamicznych arystokratów, powiększających swoje domeny o kolejne wioski, pola uprawne i lasy. Szczególnie wyraziście model ten wystąpił we Francji i Hiszpanii, gdzie potomkowie zwycięskich germańskich zdobywców z łatwością przekształcali się w osiadłych na potężnych włościach hrabiów i hidalgów. Pomagał im w tym system prawny, który poddawał chłopów panom feudalnym. Ci ostatni stawali się dla szerokich mas przykładami podziwianego sukcesu, przygotowując drogę dla potentatów przemysłowo-finansowych. Czas tych ostatnich nadszedł po tym, jak Korona złamała potęgę wielkich królewskich wasalów, co w najbardziej wyrazisty sposób wystąpiło we Francji, prowadząc do opartego na zbliżonych do socjalistycznych założeń merkantylizmu, opierającego się na przesłance ekonomiczno-politycznego opanowania Francji przez koronowanych władców.
    http://nowadebata.pl/2016/10/13/uspolecznianie-oraz-prywatyzacja-panstwa-i-wladzy/
    ==============

    Trochę historii…..

  77. @ miłośnik czarnych jagód
    „Ale właściwie w imię jakich zasad uznajesz, (…) podlegać takim samym regulacjom prawnym i takim samym świadczeniom wobec fiskusa, (…) z czwórką pociech.”
    Mowimy o jednym jedynym podatku. Tzw. spadkowym. A nie calej masie innych, ktore bogacz placil bedzie wieksze. Chociaz i tutaj mam watpliwosci. Wyobraz sobie dwoch ludzi przyjezdzajacych tego samego dnia do Polski. Jeden Wietnamczyk a drugi Somalijczyk. Wietnamczyk rzuca sie do roboty, obiera kartofle w wietnamskiej knajpie, po miesiacu awansuje na zmywacza naczyn, po trzech miesiacach dostaje dwoch mlodszych wietnamczykow do nadzoru (czyli jest juz ‘managerem’), za rok zostaje kelnerem, potem szefem kelnerow a w koncu dogaduje sie z szefostwem, inwestuje w knajpe zaoszczedzone pieniadze i zostaje wspolnikiem. Po 7 latach ma juz 80% udzialow w 3 knajpach i jednej agencji towarzyskiej oraz kupuje wypasiony dom. Niech Ci bedzie, ze jest tam 26 izb.
    Somalijczyk natomiast zajmuje sie dealerka i drobnymi kradziezami a co uciula to albo przegrywa albo traci na dziwki ewentualnie marynuje pieniadze w inny sposob. W efekcie nie ma nic i po 7 latach ma jednoizbowe mieszkanie z socjalu.

    Daj mi teraz chociaz jeden sensowny powod dla ktorego ten Wietnamczyk mialby doplacac chociaz 1 grosz do Somalijczyka.

    „Ja twierdzę, że w imię stworzenia szansy na bardziej godziwe życie właściciel większej kubatury ma moralny obowiązek pomocy tym gorzej sytuowanym.”
    Dobrze. Zobaczymy jak serio traktujesz swoje wlasne slowa.
    Masz dom/mieszkanie?
    Jesli tak to nie ma w Polsce takiego prawa, ktore zabranialo by Ci wziac pod swoj dach np. rodzine biednych uchodzcow z Aleppo, czyli takich co nie maja nic. Zobowiazesz sie, ze bedziesz ich utrzymywal i nie mozesz ich wyrzucic – nawet gdyby wyciagneli Ci kable ze scian i opchneli na zlomie – i juz mozesz zapraszac ich calymi garsciami.
    Twoje poczucie moralnosci jest bardzo wysokie, na pewno wyzsze niz moje. Daj wiec dobry przyklad, przyjmij gorzej sytuowanych bliznich pod swoj dach a za pol roku opisz swoje obserwacje i doswiadczenia.
    Bo mlec ozorem jest latwo ale przejsc od slow do czynow… oooooo… to juz moze lepiej ktos inny prawda?

    „A państwo mające na uwadze dobro wszystkich obywateli powinno stworzyć mechanizm czynienia dobra możliwym.”
    Wszystko to bardzo ladne, tylko pojecie dobra zmienia sie od czlowieka do czlowieka i od zbiorowosci do zbiorowosci. I niekoniecznie musi miec wymiar materialny. Wezmy na ten przyklad tych pare tysiecy osob mieszkajacych w Polsce, ktore deklaruja ze sa muzulmanami. Dla nich bedzie dobrze, gdy prawo szariatu zapanuje w calym kraju. I panstwo, na Twoja prosbe, czyni to mozliwym.
    Masz corke? Jesli tak, i gdy mi sie spodoba, to moze wezme ja za druga zone, gdy pierwsza mi sie juz znudzi.

    No i co sie tyczy tego „Starego Niedzwiedzia”, to bylbym troche ostrozniejszy w dawaniu wiary jego slowom bo nie wynika z nich nic innego, tylko ze polnocnoamerykanscy Indianie zyli w idyllicznym srodowisku i w calkowitej zgodzie z natura, dopoki nie wpadl tam bialy czlowiek i wszystkiego nie zniszczyl. A jest to, najlagodniej ujmujac, bzdura na kolkach. Znane sa zapisy i relacje o krwawych wojnach miedzyplemiennych a wyrafinowany rodzaj zadawania smierci przez sciagniecie skalpu nie jest bynajmniej wynalazkiem bialego czlowieka. Innymi slowy przemoc i okrucientwo bylo tam wpisane w zycie.
    Wykopaliska dowodza, ze spora czesc polnocnoamerykanskiej pustyni pokrywaly lasy, ktore zostaly wyciete przez Indian w pien. Mieli na to pare tysiecy lat.
    W Ameryce polnocnej zyja miliony bobrow a bizony zabijali rowniez masowo sami Indianie bo wierzyli że „bizony amerykańskie porozumiewają się między sobą. Dlatego też żaden bizon amerykański nie mógł ujść z polowania, aby „nie przekazał informacji innym stadom bizonów””. Antylopy zyja w Ameryce Polnocnej do dzis.
    Co sie chorob tyczy to najpaskudniejszy, najbardziej zakazny gatunek kily znany byl w Ameryce Polnocnej jeszcze w czasach przedkolumbijskich. Chorowali tam tez masowo na goraczke krwotoczna Denga. Pierwsi eluropejscy medycy wspominaja o masowych grzybicach i robakach (glisty ludzkie, tasiemnce). Sposoby „walki” z tymi chorobami przeszły do rytułałów leczniczych szmanów.
    Wiec zamiast Starego Niedzwiedzia posluchaj dla odmiany kogos, kto trzezwiej patrzy na te sprawy.

  78. Szanowny Panie Rafale, każdy kto wchodzi w dorosłe życie otrzymuje od Państwa pokaźnej wartości prezent w postaci wykształcenia, bo choć na co dzień tego nie dostrzegamy wykształcenie nawet podstawowe, że nie wspomnę o średnim, czy wyższym, bo to sprawa niemal oczywista, jest czymś o wartości dużo większej niż roczny dochód przeciętnego człowieka. Chodzi się do szkoły przez co najmniej 12 lat po co najmniej 35 tygodni w roku, a w każdym takim tygodniu spędza się w niej ok 35 godzin. Kurs angielskiego 70 godzin kosztuje ok. 1,5 tys. zł. Nawet jeżeli nauka w szkole jest na niższym poziomie i jest warta za godzinę połowę tego co wspomniany kurs, to i tak jej wartość w każdym roku jest taka jak 8 takich kursów czyli min. 12 tys. zł. co przez 12 lat daje 144 tys. zł – równowartość trzyletniego dochodu netto (mediana – 4 tys. zł. miesięcznie ‚na rękę’) przeciętnej polskiej rodziny.

  79. słuszna uwaga

  80. @Archer
    Chwilowo ne mam czasu na dłuższą polemikę, ale tak na chybcika jedynie się upewnię, czy opisywani przez Ciebie Wietnamczyk i Somalijczyk są obywatelami RP?
    Wiedza ta pozwoli mi na bardziej precyzyjne przedstawienie swojego stanowiska.

  81. Panie redaktorze Woś ,
    czemu proponuje Pan karanie zaradnych za to że potrafili zgromadzić jakiś majątek ? Cieszę się , że te trochę co uzbierałem , jak zakończę ziemską wędrówkę oddam swoim dzieciom- mam nadzieję że wędrówka potrwa jeszcze czas jakis ;-))))) nie przepuściłem , odłozyłem , szczęśliwie zainwestowałem a teraz trzeba mi zabrać bo jakiś koleś wolał palić trawę zamiast pracować ?? Teraz nie ma co dać swoim dzieciom to mi trzeba zabrać ?? Komunizm to chyba się nazywa .

  82. @blackley

    Przecież pod Twoim postem podpisać by się mogli oboma /biema/obadwoma rękami/cami/koma wszyscy tacy jak z brzegu wzięty np. Rotschild.
    Tacy jak on nie robili nic innego w swojej życiowej wędrówce jak tylko zaradnie , gromadzili ,zbierali, odkładali szczęśliwie inwestowali …. to co inni wypracowali. I nazwij to sobie jak chcesz, jakimś izmem . Reszta paliła trawę bo na cygara hawajskie nie było ich stać.
    Dzieciom trzeba dać odrobinę człowieczeństwa , ale śmiem wątpić abyś, po pokazie takiej pychy zrozumiał o co na tym blogu biega.

  83. Nie będę chwilowo odnosił się do konkretnych wypowiedzi, a przynajmniej nie będę wskazywał palcem z kim polemizuje.
    Po prostu w kilku , mniej lub bardziej zwięzłych zdaniach napiszę dlaczego jest mi po drodze z wizją funkcjonowania społeczeństwa na pocz. XXI wieku. autoryzowaną przez Redaktora Wosia.
    Po pierwsze podstawowa konstatacja.
    Zarzuty jakoby Redaktor Woś pałał szczególnym sentymentem do rozwiązań znanych w wiadomym modelu politycznym są moim zdaniem niesprawiedliwe.
    Większość krytykujących pomysły Redaktora uważa , że nie są one w duchu gospodarki wolnorynkowej, są też wbrew wolności osobistej, czy kolidują z pojęciem sprawiedliwości społecznej.
    Chcę jednak przypomnieć, ze gospodarka rynkowa( również i pozostałe wymienione przeze mnie pojęcia) nie jest ścisłym terminem fizycznym, czy matematycznym.
    Gospodarka rynkowa może przybierać różne formy , różnie rozkładać akcenty i do odmiennych światów wartości się odwoływać.
    Jest przecież wolny rynek w wersji amerykańskiej, wolny rynek działa również w Grecji, rozwiązania liberalne na polu gospodarki uwzględnił ustawodawca brazylijski. Nie można zaprzeczyć, że gospodarka Francji, czy Holandii nie jest poddana działaniu wolnego rynku.
    Zaryzykuję również twierdzenie, że podmioty gospodarcze krajów skandynawskich ( na przykład Szwecji) są również poddane działaniom sił wolnorynkowych.
    Nieprzypadkowo być może wymieniłem akurat nazwy tych krajów.
    Chcę bowiem nieśmiało zasugerować, że każda z tych wersji od czasu do czasu poddawana jest politycznej weryfikacji społeczeństw tych krajów.
    Jest też coś takiego jak stopień niepolitycznej akceptacji społeczeństw dla modeli gospodarczych funkcjonujących w danym kraju.
    Wyraża się on np. stopniem optymizmu czy wzajemnego zaufania obywateli do swoich władz.

    I jeżeli przyjmiemy ( a nie będzie to chyba z mojej strony obarczone dużym ryzykiem popełnienia błędu), że dwa kraje z wymienionych przeze mnie reprezentują dwa skrajne modele wolnego rynku -mam tu na myśli Szwecję i Stany Zjednoczone Ameryki Północnej – to znając treść dotychczasowych tekstów Redaktora Wosia mam prawo wyciągnąć wniosek ,że Szwecja , a nie Stany Zjednoczone Ameryki Północnej są tym krajem którego gospodarka rynkowa stanowić może inspiracje kolejnych tekstów Redaktora.

    I jeszcze raz przypomnę: Szwecja jest krajem gospodarki rynkowej, a ludzie tam żyją dostatnio.

  84. @ miłośnik czarnych jagód
    24 marca o godz. 22:02 2153
    Zgadzam się z Panem, że to właśnie Szwecja, a nie Stany Zjednoczone Ameryki Północnej są tym krajem, którego gospodarka rynkowa stanowić może inspiracje kolejnych tekstów red. Wosia. Szwecja jest bowiem krajem społecznej gospodarki rynkowej, a ludzie tam żyją dostatnio.
    Od siebie dodam, iż Szwecją przez kilka dziesięcioleci kierowali premierzy socjaliści.

  85. Zniknęły właśnie generalnie poświęcone kulturze blogi Zdzisława Pietrasika i Justyny Sobolewskiej. Zainteresowanie nimi było praktycznie zerowe. Trzyma się jeszcze mający swoją nieliczną ale dość aktywną publiczność blog Doroty Szwarcman. Ale ile osób w tym kraju słucha muzyki poważnej? Drobny promil tych, którzy czytają książki. A książki w Polsce czytają teraz bardzo ale to bardzo nieliczni.
    A więc znowu powrót do wiersza Wojciecha Młynarskiego i marzenie o „pełnym półinteligencie”.
    Bo o pełnym, a może nawet choćby niepełnym, inteligencie to nie ma chyba już nawet co marzyć:

    „Bo się zrobił taki czas
    że cię trzeba nad pojęcie,
    wracaj do nas, ratuj nas
    pełny półinteligencie,
    bo się strasznie pienią mi
    łypiąc znad herbaty plujki
    ćwiartki i szesnastki i
    czy ja wiem? Trzydziestodwójki…”

  86. wiesiek59 w moją stronę 23 marca o godz. 19:17 wysłał m. in. tej oto treści komunikat:

    „Co do religii….
    Ponoć bóg nakazał się dzielić.
    Jakie proporcje tego dzielenia, można poznać po facjatach większości purpuratów.”

    Wiesiek59 to jednak potrafi.
    W sposób zwarty, prosty, ale jakże esencjonalny powiedzieć co ma na myśli.
    Ja tez bym tak chciał, ale nie potrafię.
    Piszę szczerze, bez cienia jakiejkolwiek ironii.

    I mimo powyższej laurki pisanej pod adresem Wieśka59 spróbuję udowodnić, że świat religii nie jest tak jednowymiarowy jakby się to mogło wydawać.

    Ale co tam ja! Pozwolę sobie przytoczyć opinie kilku osób które podobnie jak ja twierdzą, że chrześcijaństwo posiada również swój wymiar społeczny i który – to już moja opinia – w dalszym ciągu jest niewykorzystany.

    Na wstępie dwa cytaty. Znane, ale nie zaszkodzi odkurzenie ich treści.

    Cytat pierwszy
    Hélder Pessoa Câmara (1909–1999) – brazylijski duchowny katolicki, związany z teologią wyzwolenia

    „Gdy daję biednym chleb, nazywają mnie świętym. Gdy pytam, dlaczego biedni nie mają chleba, nazywają mnie komunistą”.

    Cytat drugi. Wyszedł spod pióra Francuza. Andre Gide’a autora „Fałszerzy” i ‘Lochów Watykanu”.

    „Do komunizmu nie dotarłem przez Marksa. To Ewangelia doprowadziła mnie do niego.”

    A teraz przywołam osobę legendę.
    Karol Modzelewski.
    Uwaga!!! Proszę nie mylić z Modzelewskim Witoldem – znanym ekonomistą.
    W tym miejscu – będąc po lekturze – „Kobyły zajeżdzonej…” przytoczę kilka zdań zaczerpniętych z treści tejże autobiografii Karola Modzelewskiego.
    Na początek zdanie którego treść mówi wiele. A może nawet wszystko.
    Otóż Karol Modzelewski który przesiedział w PRL-owskich więzieniach prawie 9 lat opisuje fragment spotkania odbywającego się w słynnej sali BHP w Stoczni Gdańskiej już w III tysiącleciu.. W pewnym momencie ktoś z uczestników zadał pytanie o dawne solidarnościowe ideały. Dlaczego tak to wszystko wyszło? Karol Modzelewski wówczas odpowiedział:

    „Ja nie walczyłem o kapitalizm. Przesiedziałem w więzieniu 8 i pól roku, ale za kapitalizm nie zgodziłbym się siedzieć ani jednego dnia.”

    I teraz fragment który przytaczałem już kiedyś, ale uznałem, że może mi przyjść na pomoc w polemice z Wiesławem59

    „W Polsce przeważa populizm prawicowy. Najbardziej jego masowy odłam nie jest partią, lecz szczególnego rodzaju ruchem społecznym solidnie zakotwiczony, w licznych parafiach – to Rodziny Radia Maryja
    Nie mam czasu by na to by regularnie słuchać tej rozgłośni, zdarzyło mi się jednak wysłuchać transmitowanego przez nią wiecu w strajkujących zakładach Tormięs.
    Strajk został podjęty przeciwko prywatyzacji zakładu. Słuchałem ich wypowiedzi jak zaczarowany – to był dawno nie słyszany, ale dobrze znajomy głos w moim domu Miałem wrażenie, że czas się cofnąl, i że znów jestem na jednym z burzliwych zgromadzeń robotniczych w 1980 roku.”

    Gdybym osobie postronnej zadał pytanie jaka rozgłośnia spowodowała wzruszenie starego socjalistycznego wiarusa, to zapewne nikt nie wymieniłby Radiostacji Ojca Tadeusza. A jednak tak się stało i to „moherowa rozgłośnia” spowodowała , że zadrżał głos Pana Karola.

    I na sam koniec rada, sugestia, memento dla młodych rewolucjonistów autorstwa doświadczonego empiryka:

    „Nie będę ich zachęcać ani powstrzymywać od kontestacji. Będą dostawać baty, ale to akurat nie powód, żeby dać za wygraną. Każde pokolenie ma niezbywalne prawo aby dostawać w skórę, to jedyne prawo człowieka którego żaden reżim nie odbierze. Na pewno nie będę im towarzyszył na ich ciernistej drodze, bo jestem na to zwyczajnie za stary. Nie mam już siły, ani zdrowia na żadne barykady. Poza tym za dużo wiem.. W świetle mojej wiedzy rewolucja jest albo niemożliwa, albo zbyt kosztowna, w każdym razie kończy się nie tak, jakbyśmy chcieli. Niewiedza go tylko uskrzydla i pozwala dokonywać rzeczy niemożliwych, dzięki którym zmienia się świat. Będzie on potem rozczarowany lub co najmniej nieusatysfakcjonowany zmianą, do której się przyczynił.
    Wśród przyszłych rewolucjonistów, do których kieruję te słowa, jest pewnie wielu niewierzących. Ja tez nie jestem religijny, ale na pożegnanie chciałbym im powiedzieć: „Szczęść wam Boże” I nam też”

    I z Tobą Wiesławie59 również Karol Modzelewski żegna się starym katolickim „Szczęść Boże”.

  87. miłośnik czarnych jagód
    25 marca o godz. 12:33 2156

    Teoria chrześcijaństwa, czy marksizmu, nijak ma się do praktyki.
    Co jest tego przyczyną?
    CZYNNIK LUDZKI……

    Komuniści czy kapłani, nie mogą się uwolnić od imperatywów kulturowych. Pomimo że doktryny stanowią całkowicie inaczej.
    Nasza cywilizacja oparta na chciwości stanowi potężny czynnik warunkujący ludzkie zachowania.
    Chciwość jest dobra- na każdym stanowisku……
    MIEĆ, zamiast BYĆ.

    Cóż, kumulowanie się majątków i nierówności, zawsze prowadzi do zmian rewolucyjnych, po czym cykl zaczyna się od nowa.
    Jak to Hołdys celnie ujął:

    „już was w swoje szpony dopadł szmal
    zdrada płynie z ust”…..

    Możemy sobie popatrzeć na tuzy Solidarności.
    Co się stało z ideowymi niegdyś naprawiaczami swiata walczącymi o socjalizm z ludzka twarzą?
    W miarę czerpania konfitur władzy, ich twarzyczki zaczęły obrastać w podgardla, bycze karki, sylwetki dostojnie się zaokrągliły, facjaty zaczęły przypominać te prosięce…..

  88. panie Optymatyk,

    postawił mnie Pan w jednym rzędzie z Rotszyldem…..noooo Panie szanowny nadmiar łaski , poważnie. Skala. Istnieje coś takiego jak skala.Pan Rotszyld to Himalaje , ja to kretowisko. Miedziak przy worach złota. Pojął Pan o c o b i e g a ?

    Na tym blogu , ” biega ” głównie o to by zabrać tym co mają . Wiadomo że grubasom nie da się niczego zabrać bo co mieli to wywiezli a reszty pilnują im prawnicy i ochrona. No to kto zostaje do obłupienia ? Jakiś żuczek co ma 3 mieszkania i jakąs firemkę …. Miłościwie panujący nam rząd zdobył brakujące kilka procent głosów dzięki takiej narracji – ” opodatkujemy banki , korporacje i bogaczy , będzie forsy jak lodu na wszystko nie tylko 500plus” . Wiadomo już że ani banków ani korporacji opodatkowywać się nie będzie o bogaczach też cicho. Więc będzie się zabierać szaraczkom – sredniaczkom …Nic nowego , w powiesci ” Komu bije dzwon ” Hemingway opisywał ja lud się wziął za mordowanie bogaczy. Ponieważ nie było w poblizu zadnego bogacza to zabili człowieka , który wyrabiał cepy , zaden kapitalista ale jednak kupował taniej żeby sprzedać drozej …..
    Panu Redaktorowi Wosiowi też wymknęło się parę razy że ” PiS stawia trafne diagnozy ” …..
    Rekapitulując- podatku katastralnego chcą ci ktorzy zadnej nieruchomości nie maja . Nie wiedzą przy tym , że na Zachodzie ów podatek placi L O K A T O R .
    Natomiast podatku spadkowego chcą ci , ktorzy żadnego spadku nie zostawią oraz ci , ktorzy żadnego spadku nie otrzymają .
    Punkt widzenia zalezy od pun ktu siedzenia. Nic nowego.

    kłaniam się

  89. @blackley pisze m.in:
    „Natomiast podatku spadkowego chcą ci , ktorzy żadnego spadku nie zostawią oraz ci , ktorzy żadnego spadku nie otrzymają .
    Punkt widzenia zalezy od pun ktu siedzenia. Nic nowego.”

    Oczywiście pisze ma do tego prawo.
    Niby to Redaktora Wosia sprężyna z tym podatkiem spadkowym, ale jako jego zwolennik (podatku)zabiorę głos ponownie,
    Pisałem już jakiś czas temu o prawdopodobnych motywach które przyświecają idei podatku.
    W skrócie przypominam.
    Z nagromadzonym majątkiem można się obejść na rożne sposoby.
    Ja wyszczególniłem trzy:
    -przekazuje swemu prawnemu następcy (dzieci)
    -bawię się w sybarytę, czyli przejadam zanim zejdę z tego świata
    -udostępniam w formie podatku państwu, a ono tym, którzy jego zdaniem takiej pomocy najbardziej potrzebują w danym momencie.
    Mój wybór padł na tę ostatnia możliwość. Uzasadniałem to moralnością do której się odwołuje i wizją społecznej harmonii.
    Wszystko tylko nie rewolucje.
    A propos siedzenia – me narzekam.

    A zarzut wobec Redaktora jest moim zdaniem zupełnie nietrafiony. Przy tej okazji wspomnę o ciekawej idei.
    Przecież Redaktor Woś jako młody, zdolny, perspektywiczny może naprawdę kiedyś wejść w bliższą komitywę z niezłym kapitałem trwałym i ruchomym. A jeżeli wejdzie to znaczy, że działa na swoja zgubę. W Twoim oczywiście@ blackley rozumieniu.
    Będzie miał majątek Redaktor Woś to fiskus po rozpoczęciu procesu dematerializacji Redaktora Wosia ( ale nie Jego majątku) rozpocznie odpowiednie procedury aby w majestacie prawa…itd, itd.
    Ale Redaktor Woś postępują według klasycznej już reguły zasłony niewiedzy.
    Zasłona niewiedzy to takie usytuowanie ustawodawcy w momencie stanowienia prawa, że nie może przewidzieć kim będzie, jaki będzie jego status społeczny, majątkowy kiedy ta zasłona zostanie uniesiona, czyli prawo zacznie działać.
    Czyli stawianie zarzutu o jakieś osobiste korzyści jest zupełnie bezpodstawne.
    Za Redaktorem Wosiem stoją po prostu racje natury czysto moralnej i jakaś wizja funkcjonowania społeczeństwa.
    Za Tobą raczej mało wyszukana prywatna korzyść, bo nie wiem w imię jakich racji krytykujesz pomysł przedstawiony przez Redaktora.

  90. Drobna kwestia statystyki- skrzyzowanej z socjologią i ekonomią.

    Warstwy wyższe rozmnażają się „oszczędniej”, na ogół.
    Zawierają małżeństwa w podobnej sobie sferze, kumulując majątki przez pokolenia, czy ich dziesiątki.
    Efektem jest dominująca pozycja w wielu krajach tzw. „starych pieniędzy”.
    Efekt to kontrola kraju przez kilka, kilkanaście rodzin.
    Przykład- kraje latynoamerykańskie.
    Skutek- powszechna nędza i tworzenie prawa pod interesy tych rodzin.

    W długiej perspektywie- do której Europejczycy raczej nie przywykli- skutki są katastrofalne.
    Następuje stagnacja i zawłaszczenie kraju przez wąską elitę.
    Rozwalić taki układ może jedynie rewolucja.
    Majątek daje władzę i wpływy polityczne.

    Szacowny Blackey zdaje się nie rozumieć tego, co udowodnił Piketty.
    Jego małe, prywatne interesiki, chęć ochrony własnego dorobku, przekazanie go potomnym, nie sa problemem.
    Gdyby został Radziwiłłem, Zamoyskim, stanowiłyby spory problem dla kraju i jego mieszkańców.
    Zaczynając jako rębajły stojące na czele głodnych łupów watah, kumulując dobra wszelkimi metodami, po kilkuset latach spowodowali upadek kraju…….

    Współczesne elity idą dokładnie tą samą drogą.
    W perspektywie, skończą dokładnie tak samo.
    Podcinając gałąź na której siedzą…..

    Przypuszczam, że psychologicznie jest to nie do uniknięcia.
    Władza i pieniądze deprawują, odrealniają, tworzą bańkę izolującą od rzeczywistości.
    I co najgorsze, zapewniają bezkarność, swoisty immunitet wobec wymiaru sprawiedliwości.

  91. @blackley
    Jaki tam ze mnie pan? – widzisz jak już Cię nosi? netykieta pan panu panie powiem na Ty.
    Ponieważ ,iż gdyż, zdawało by się ,jakoby nigdy nic, pragną panu /Tobie przypomnieć clou mojej wypowiedzi ;
    „Dzieciom trzeba dać odrobinę człowieczeństwa , ale śmiem wątpić abyś, po pokazie takiej pychy zrozumiał…….. ta reszta jest na razie nie istotna (o co na tym blogu biega.)
    I tak też się stało , nie zrozumiałeś sedna sprawy. Tak mają ludzie ze spieniężonymi sumieniami o chorobliwej i „schorowanej wyobraźni” życiowej. Rotschid był jedynie przykładem i pułapką jednoczesnie ,w która wpadłeś jak przsłowiowa śliwka w kompot.
    Chciwość i w konsekwencji niezaspokojona zachłanność to zasadnicze cechy ludzi od Rotschilda do kreta na kretowisku , który zaśpiwuje się w myślach pioseneczką znanego góraskiego teamu śpiewaczego na góralską nutę „tam na razie jest ściernisko, a tam gdzie to kretowisko, będzi stał mój bank.” Głowy wypełnione szeleszczącymi banknotami i brzęcząca monetą najlepiej w złocie, zastąpiły takim ludziom mózgi.
    A Przyroda domaga się equilibrium ,czyli swojego naturalnego stanu pod każdym względem, wtedy jest w niej dobrze.
    I na koniec E.Fromm:
    „Celem naszego życia nie powinno być posiadanie bogactw, lecz bogactwo bycia.”
    Moje obawy co do zrozumienia są jak na razie niezmienne.
    Chociaż jak mawiał klasyk , „nie masz nic pewniejszego nad zmianę”, powiało optymizmem.

  92. @wiesiek59
    „…masz u mnie plus , jakiego jeszcze nie miał nikt u nikogo…”

  93. Islandzka lekcja dla całego świata
    Opublikowano 19 Listopad 2011 by Mikołaj Rozbicki

    Islandczycy sprawili, że rząd, który Aprobował pod dyktando światowej finansjery zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie „przerabianym” przez Grecję, podał się w komplecie do dymisji! Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii.

    Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania.

    Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione? Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania: Co by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii?
    Oto krótka chronologia faktów:

    • Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii,Glitnir Banku, w wyniku czego giełd zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju.
    • Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu,a następnie przedterminowe wybory.
    Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procent.
    W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji.
    • Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie.
    • Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu.
    W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii.

    W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co „przerobionej lekcji”. W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej „25″ – poza nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej – była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób). Ta nowa rada konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią „Magna Carty”.

    Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich środkach przekazu? Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym? Oczywiście – NIE! W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję bezpośredniej demokracji oraz niezależności narodowej i monetarnej całej Europie pokojowo sprzeciwiając się Systemowi.

    Minimum tego, co możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i uczynić z tego „legendę” przekazywaną z ust do ust.

    Póki co wciąż mamy możliwość obejścia manipulacji medialno informacyjnej służącej interesom ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych korporacji. Nie straćmy tej szansy i informujmy o tym innych, aby w przyszłości móc podjąć podobne działania, jeśli zajdzie taka potrzeba.

    (Źródło: Na podstawie artykułu Marco Pali „Storie di ordinaria rivoluzione…”, http://creativiculturali.ning.com/profiles/blog/show?id=3565617%3ABlogPost%3A86298&xgs=1&xg_source=facebook )

  94. Optymatyk
    25 marca o godz. 22:36
    To jest właśnie to !!!
    Tak to jest, gdy ludzie, którym społeczeństwo w dobrej wierze powierza ster rządów zamiast modernizować i rozwijać gospodarkę by społeczeństwo to mogło SAMO NA SIEBIE, na swój lepszy byt zapracować biorą wszystko na kredyt i/lub własny ( społeczny, broń Boże swój własny, osobisty ) majątek oddają do dyspozycji obcych.
    Właśnie to trzeba ludziom uświadomić !

  95. wiesiek59 napisał:
    „Nasza cywilizacja oparta na chciwości stanowi potężny czynnik warunkujący ludzkie zachowania.
    Chciwość jest dobra- na każdym stanowisku……
    MIEĆ, zamiast BYĆ.”

    Ten fragment posluży mi za pretekst do kilku zdań komentarza.
    Po pierwsze.
    Czy tylko nasza cywilizacja? I przede wszystkim co kryje się pod tym pojęciem?
    Ale w tej kwestii później.

    Może wieśku59 nie chodzi tu o cywilizację. Może sama natura człowieka determinuje ten rodzaj jego zachowań. Może istotę człowieczeństwa i jego relacje z drugim człowiekiem oddaje powiedzenie „homo homini lupus”?
    A jeżeli jest to prawdą, to wszystkie dotychczasowe modele ustrojowe, polityczne popełniały jeden podstawowy błąd. Wszystkie one zakładały, że człowiek tak naprawdę jest dobry. Zdarzają się wyjątki, ale są one wynikiem działania czynników zewnętrznych wobec człowieka (stosunki społeczne na przykład, ale nie tylko).
    Jeżeli się coś wymyśli „super”(chodzi o model polityczny) to da się te wszystkie niedociągnięcia usunąć.
    Ale kto wie, może trzeba przyjąć właśnie założenie, że człowiek jest z natury istotą złą, zawistną, niesprawiedliwą i do takiego człowieka dostosować jakiś wzorzec ustrojowy.
    Przyjmując takie założenie swoją propozycje zaprezentował np. Hobbes.
    Nie patyczkował się. Uznłl, że ludzkość to kłębowisko żmij i trzeba ją chwycić za mordę i potrząsnąć nią trochę.
    A dokładniej.
    Owszem przywódcę królestwa, państwa wybieramy, ale czynimy to tylko raz. Czyli jakaś tam procedura demokratyczna następuje.Ale potem to on jest już absolutnym panem i władcą. Może dosłownie robić wszystko w społeczeństwie które mu podlega.
    Musi jedynie przestrzegać 2 kardynalnych zasad.
    1) ma zapewnić aby nikt spośród jego poddanych nie chodził głodny
    2) nie ma prawa do zabijania swoich poddanych
    Jeżeli nie spełni przynajmniej jednego z powyższych warunków społeczeństwo ma prawo wypowiedzieć takiemu władcy posłuszeństwo.

    Hobbes żył dosyć dawno (XVI-XVII) wiek, ale jak na moje wyczucie w kilku krajach rozwiązania polityczne zmierzają w tę akurat stronę.
    Ale powiedzmy, traktuje te fakty z należną im wstrzemiężliwością jeżeli chodzi o udzielanie pochwał.

  96. https://www.youtube.com/watch?v=QYs8QcFu_g4
    Igor Witkowski wie dużo o cywilizacjach, zaprzeszłych – ale nie wie wszystkiego.
    Jedno jest pewne nasza obecna cywilizacja, która trwa gdzieś od 4000 lat przed
    Chrystusem – stacza się na łeb na szyję. Najwyżej stał stała za Sunerów, potem w czasach egipskich. Sumeria podobno za darmo otrzymała swoje zabytki, po
    zamierzchłych cywilizacjach, z przed wielkiej katastrofy, która miała miejsce,
    znawcy nie są zgodni, twierdzą, że zdarzyło się to przez 10000 latami do 13500 lat
    temu. Całkiem niedawno. Wiemy tylko coś niecoś o POTOPIE, arce Noego…

    Do mnie wiadomość o tej wielkiej katastrofie dotarła dopiero, jak się zestarzałem,
    już w XXI wieku, z książki Jana Kwaśniewskiego „Jak nie chorować” tego się dowiedziałem.
    To Jan Kwaśniewski, tam napisał; nasza cywilizacja traci rozum, patologicznej czynności umysłu dostaje, i, że przyczyną tego procesu jest wprowadzenie rolnictwa, spożywanie produktów zbożowych, głównie pszenicy.
    Ta degradacji ludzkości trwa, pomimo wielkiego postępu technologicznego,
    technicznego… to z pogadanki Igora Witkowskiego też wynika.
    Jest wiele, na tę okoliczność przykładów, które zaświadczają, ze to co uznaje się za postęp, praktycznie doprowadzi ludzkość do zagłady.

    Do prawdziwej wścieklicy doprowadził mnie ukraiński naukowiec, z polskim pochodzeniem, a wykształcony w Rosji, obecnie mieszka w Polsce, nazywa się
    – Aleksander Woźny.
    Co powiedział w swoich pogadankach yutubowych —
    przed katastrofą 13,5 tyś lat temu, nad Ziemią nie było Księżyca, dopiero z rozwalonej planety, IKARA, pojawił się satelita Ziemi.
    Ziemia miała inną orbitę, dalszą od Słońca, zamieniła się miejscami z Marsem,
    doba się skróciła, w głowie się przewraca od tych ruskich rewelacji.
    Z kolei wnętrze Ziemi zupełnie inaczej wygląda, w porównaniu z tym, jak nas uczono w szkołach, nie ma tam, żadnego niklu i żelaza. Jest natomiast, wielka elektrownia, pozytonowa, o niewyobrażanej wydajności energetycznej, jest tam,
    również materia o wielkiej gęstości 42 grama na cm sześcienny.

  97. wiesiek59 napisał:
    „Nasza cywilizacja oparta na chciwości stanowi potężny czynnik warunkujący ludzkie zachowania.
    Chciwość jest dobra- na każdym stanowisku……
    MIEĆ, zamiast BYĆ.”

    Ponownie odniosę się do merytorycznej zawartości powyższego.
    Odwołam się trochę pojęć ogólnych. Będzie nieco o etyce również.

    Wieśkowa „nasza cywilizacja” to w/g mnie ( mam nadzieje, że się nie mylę) cywilizacja zachodnioeuropejska (z USAńskim krajem) której początki sięgają według niektórych do czasów Oświecenia, a inni jej źródeł doszukują się w filozofii Kartezjusza który jednoznacznie usamodzielnił wiedzę,czyli naukę spod kurateli religii.
    A dla uproszczenia i dla kibiców krakowskich drużyn przyjmę przełom ten nastąpił kiedy drużyna Nauki w mało emocjonującym pojedynku wygrała do zera z drużyna Religii.
    czyli Nauka Pany!!!
    I wynik tego meczu miał przełożenie na wszystkie inne dziedziny życia wieków póżniejszych.
    Również na etykę, moralność, postrzeganie człowieka , ludzi… i po prostu ludzkość.
    Tak jak do momentu kiedy nastała „Nasza Cywilizacja”
    ludzkość była kategorią moralną,
    czyli reguły obowiązujące wówczas ustalała religia, a przede wszystkim Bóg, tak Nasza Cywilizcja oznajmiła urbi et orbi,
    że ludzkość jest kategoria zoologiczną.
    Tak jak w tym pierwszym przypadku ludzkość i również człowiek ujmowany był i wartościowany w przestrzeni rozciągającej między dobrem i złem i wyznaczanej prze Boga, tak teraz – w Naszej Cywilizacji istotę człowieka jest jego gatunkowość, jego fizykalność. Czyli człowiek jest kolegą, albo wręcz bliskim krewnym sałaty, mewy śmieszki, dorsza, jodły pospolitej.

    Tak jak wcześniej cele człowieka określał Bóg swoimi uniwersalnymi kategoriami dobra i zła, tak Nasza Cywilizacja uznała, że skoro Bóg nie ma nic do gadania to dobro i zło jest pojęciem historycznym .Każda epoka ma prawo według swoich gatunkowych potrzeb określić swoje pojmowania zła i dobra.
    Tylko jest problem tej natury ,że każda epoka ma swoich suwerenów i to oni według swoich gustów i potrzeb określają wygranych ,czyli dobrych i pokonanych czyli złych.A więc dobro i zło.
    Obecnie obowiązującym globalnym paradygmatem z racji wiadomego hegemona jest wolność. Dlatego też Irak, Wietnam, Jugosławia.
    Wolność …czynienia naszego dobra wymagała abyśmy przeciwstawili się złu panującemu w tamtych krajach.
    Ale przecież gdyby II wojnę światową wygrał Hitler to on ustalałby co? albo kto? jest dobre, a kogo możemy uznac za zbędnego, albo przeszkadzającego.Już nie jaki jeden narów, ale narody.
    Podobna zasada obowiazuje w przypadku innego suwerena Naszej Cywilizacji, czyli Nauki.
    Współczesna nauka nie zna żadnego, a jeżeli już, to ona określi co jest dobre dla…homo sapiens.
    Dla uproszczenia dodam, że nauka to też ludzie.

    I tym optymistycznym akcentem…

  98. U pani Ewy Siedleckiej,
    napisałem, taki krótki tekst, pewnie mnie zmoderuje, czyli wyrzuci na zbity pysk,
    bo skąd mam, niby wiedzieć, że potraktuje moje postawienie sprawy na poważnie,
    mam wątpliwości. Piszę , o czasach zbyt odległych, żeby kobieta mogła je zrozumieć. Chyba, że pani Ewy to nie dotyczy.
    =================================================Pani Ewo!
    Te zwierzątka, o których mowa, być może uratowały człowieka od zagłady,
    po wielkiej katastrofie kosmicznej z przed 11 tyś. lat, tym biblijnym Potopie.
    Resztki ludzkości, i zwierząt, pozostały wtedy na świecie, rolnictwa, wtedy
    jeszcze nie było, były tylko drobne zwierzaki, jako karma dla człowieka, króliki
    i ptaki.
    Nic na powyższy temat nie wiemy. Nie wiemy, co się działo z człowiekiem,
    florą, fauną, na przestrzeni co najmniej 6000 lat po Wielkiej Katastrofie.
    Widzę, w tym artykule wstępnym wielkie otwarcie.
    Twój komentarz czeka na moderację.
    ========================================
    =============================================
    Tak, czy inaczej, u pani Ewy Siedleckiej, już więcej nic nie napiszą. Nie dlatego,
    że boję się moderacji, wiem z doświadczenia, że to ubezwłasnowalnia wymianę
    myśli, bardzo ją spowalniając.
    To nie ma sensu. Żadnego.

  99. Wacław1 pisze:
    „Tak, czy inaczej, u pani Ewy Siedleckiej, już więcej nic nie napiszą. Nie dlatego,
    że boję się moderacji, wiem z doświadczenia, że to ubezwłasnowalnia wymianę
    myśli, bardzo ją spowalniając.
    To nie ma sensu. Żadnego.”

    Ale możesz sobie Wacławie za to wyobrazić ludzi pióra i ich problemy w czasach PRL-u kiedy działała tzw autocenzura.
    Znać z życia to jednak co innego niż wiedza z książek.

  100. Waclaw1
    Te klimaty (ubezwłasnowolnienie wymiany myśli) doświadczyłem swego czasu i ja.
    Rzeczywiście nie należy ten stan do przyjemnych.
    Na laickim u Kowalczyka za pierwszym razem pełna ekspresja. Swoboda myśli i formy całkowita.
    Pisał się, przytaczało, naświetlało.
    Spało się cytatami, nazwiskami.
    Miłosz!!! Kierkegaard, Szestow, Bauman.
    Sporo swoich niekonwencjonalnych przemyśleń…że tak powiem.
    Delikatna nuta ironii…również w aucie.
    Nawet głaskano mnie czasami po głowie.
    Ale do czasu…
    Jako stary konspirator i deszyfrant z czasów stanu wojennego nie poddałem się jednak.
    Zostałem Aateistą. Ale to już nie to.
    Musiałem zdradzić Miłosza. Pewnych form wyrazu musiałem zaniechać. Znałem już słabe punkty Kowalczyka, tak więc siła polemicznych razów musiała ulec sporej redukcji.
    Wprowadzałem nieco modyfikacji, ale blogowy aktyw uznał, że moje publikacje są w duchu odchylenia prawicowego i rewizjonizmu i kolejny raz wysłano mnie na trybuny, abym stamtąd przyglądał się zmaganiom z formą i treścią udzielającym się na blogu wolno myślących.
    Kolejne próby to już zupełna utrata swojej tożsamości.
    Pisząc tam jako miłośnik czarnych jagód i samba kukułeczka czułem się chyba jak Michnik który w czasach stanu wojennego ukrywając się przed Jaruzelem drukował pod pseudonimem w Tygodniku Powszechnym.
    Niby pisał, ale można sobie wyobrazić jakich musiał używać zabiegów,żeby nie wkopać Turowicza.
    Niestety blogowe obywatelskie kontakty (Lewy, jakieś paniusie,)w ramach działań operacyjnych doniosły gdzie trzeba i skończyły się moje próby zachowania tożsamości.
    Na razie mam niczym nie skrępowaną możliwość zabierania głosu u Redaktora Wosia. I to sobie cenię.

  101. miłośnik czarnych jagód
    26 marca o godz. 13:10 2167

    Taka jest cała cywilizacja- nie tylko ta nasza, judeochrześcijańska.
    Globalny paradygmat rozwoju.
    Mieć, kumulować władzę i dochody, ustalać stratyfikację społeczną, nieprzenikalne klasy i warstwy hierarchizujące od urodzenia pozycję jednostki.

    Za fasadą demokracji, następuje dokładnie ten sam proces.
    Może jedynie dyfuzja wybitnych jednostek w górę, jest bardziej mozliwa niż w społeczeństwach wschodu, czy południa.
    Ale, tam rządzą rzeczywiście głowy klanów, czy rodów, od setek, a często i tysięcy lat.
    Święte prawo własności nadające im dawno temu tytuły do władania ziemią, czy innymi zasobami, powodowały przez pokolenia kumulację dochodów i wpływów politycznych.

    Chwile europejskiego egalitaryzmu po kolejnych rewolucjach, zasadniczo nie zmieniły układu zalezności.
    Majątki lordów, książąt, czy średniowiecznych jeszcze władców, przetrwały w stanie nienaruszonym- o ile potomkowie dawnych piratów, wodzów band rozbójniczych, czy zwycięskich wodzów, nie roztrwonili ich w międzyczasie w kasynach świata.

  102. wiesiek59
    To o co mam największy pretensje do ludzi inteligentnych, myślących, poddających krytyce świat faktów to o to, że jeżeli już interesują się sprawami dziejącymi się obok, to ich kontakt z rzeczywistością ogranicza się właściwie tylko do krytyki…obśmiać, skrytykować, zgnoić. Wszystko to czyniąc z poczuciem jakiejś dziejowej misji.
    A to jest w dzisiejszych casach, kiedy nic za to nie grozi, a jeszcze czyni się pozycji tych wygranych bardzo proste, żeby nie powiedzieć prymitywne. Świat jaki jest każdy widzi, i dziecko ze starszej grupy przedszkolnej wie ,
    że coś na świecie jest nie tak.
    Mam pretensje o to, że nie widać żadnej sensownej propozycji ze strony ludzi światłych( oprócz Redaktora Wosia) aby pomyśleć świat jeżeli nie
    na nowo, to przynajmniej jako funkcjonujący na jakichś innych zasadach.
    To co robią u Kowalczyka ( skąd wipierd… mnie co i rusz ) sprowadza się tylko do tego o czym wspomniałem powyżej.
    Ale spójrz wieśku na ich poczucie samospelnienia w momencie kiedy jeżdzą na religijnych jak na burej suce.A religia, Bóg to jest dzisiaj świat ludzi słabszych, gorszych.
    I wypada wprost, że ostatnim który miał jakąś konstruktywną propozycję dla ludzkości,a przynajmniej dla tej gorszej jej częsci był niejaki Marks Karol.
    Poskładał swoje pomysły do kupy i zapodał światu.
    Wyszło jak wyszło, ale nikt nie postawi mu zarzutu , że nie próbował.

    Rewolucje (szczególnie światowe) jak pisał Modzelewski raczej odpadają, a musi być jednak jakaś kontrpropozycja globalna, bo i przeciwnik jest o zasięgu światowym.
    Mój pomysł na początek to odzyskać pierwsze, prawdziwie znaczenia słów których sens dzisiaj został zupełnie zatarty, rozmyty, albo wręcz zmieniony.
    Jeżeli nazwiemy na nowo co naprawdę oznacza Dobro, Sprawiedliwość, Wolność, Odpowiedzialność, Bezpieczeństwo, Równość to dopiero wówczas możemy pomyśleć o jakichś praktycznych działaniach.
    Jeżeli nasze działania opierać się będą na dzisiejszym rozumieniu Wolności, Dobra to nigdzie z jakimś nowym projektem nie zajedziemy. Będzie to nic innego jak zmiana aktorów w przedstawieniu. Dramat będzie grany cały czas ten sam.
    A globalną moc ponownego nazwania w dzisiejszych czasach posiadają…

    Widzisz, sytuacja jest taka jak z PRL-em
    Wiemy jaki on był. Jaka jest prawda o nim. Wiemy, że nie był idealny, ale widać też co zrobiono w świadomości Polaków z Polską tamtego okresu.
    Pamięć i prawdę o Polsce zawładnęli urzędnicy jednej partii i pracownicy jednego naukowego Instytutu i wmawiają że tamta Polska była właśnie taka jaką Oni chcą widzieć. Bo czynią to dla swoich małych politycznych celów.
    I podobnie jest z pojęciami które wymieniłem wcześniej, czyli Dobro, Wolność itd. , itd. Też ktoś dla swoich celów wmawia ludowi…

  103. wiesiek59
    Noam Chomsky. Myślę,że kojarzysz faceta.
    Swego „nadziałem” się na jakiś dokumentalny film o Nim.
    Językoznawca, filozof, politolog, alterglobalista. Jego wypowiedzi działają na mieszkańców Białego Domu jak czerwona płacht byka.
    O wszystkim tym była mowa w filmie.
    Rozmawiający z Chomskim zapytał w pewnym momencie o kwestie światopoglądowe. Religia , Bóg.
    Chomsky był świeżo po śmierci żony.
    Tak, jestem ateistą, ale wie pan nie bardzo się z trym ateizmem obnoszę.
    Dlaczego? – zapytał ten drugi
    A czy Pan, gdyby zapytała Pana matka która straciła swoje 2-letnie dziecko i wierzy, że jeszcze spotka je na tamtym świecie, czy Pan powiedziałby jej że Boga nie ma? Ja nie potrafiłbym. I dlatego mój ateizm trzymam tylko dla siebie

    Tyle Chomsky na temat Boga, religii , ateizmu.

  104. miłośnik czarnych jagód
    26 marca o godz. 15:17 2172

    Prawdę o naturze ludzkiej zawarł już Szekspir.
    Nie mówiąc już o starszych autorach, od Ajschylosa chyba poczynając.

    Najgenialniejszym zaś propagandystą wszechczasów, był bez wątpienia Homer.
    Jak łupieżczą wyprawę przekształcić w szlachetne przedsięwzięcie……
    Złoto, to powód do wojny trywialny, Helena, godny śmierci wielu bohaterów.

    Potem miałeś walkę sił Światłości Wiekuistej z herezją, innowiercami, krucjaty.
    I dalej chodziło o to samo.

    Obecnie masz globalną walkę Imperium Dobra o co?
    Prawo do wolności?
    Czy o w dalszym ciagu kasę i władzę?

    Niedawno gdzieś czytałem kapitalną konkluzję.
    Przedtem, walczyła zainteresowana tym grupa szlachty.
    Po wynalezieniu szowinizmu, patriotyzmu, narodowości, można powołać było pod broń WSZYSTKICH, wciągnąć do walki o jak zwykle to samo, dziesiątki milionów ludzi. Ginących za nie swoje interesy.
    Masom za pomoca propagandy wmówiono, że to ich SPRAWA, za którą warto ginąć.
    gENIALNE?

    i NIE MARTW SIĘ.
    Na polskim gruncie raczej nic nie wymyślimy.
    Nowa koncepcja rozwiązania starych problemów, urodzi się na pewno na jakiejś zachodniej uczelni.
    I dotrze do nas z pewnym opóźnieniem- jak zwykle.
    Kuźnie idei i mód, to nie u nas.
    Zawsze importowaliśmy bezkrytycznie z tamtego kierunku, nie szacując skutków, ani wartości pomysłów.

  105. miłośnik czarnych jagód
    26 marca o godz. 15:38 2173

    jest niezły tekst w ostatniej Polityce o Bannonie.
    Wczoraj chyba, część programu również mu poświęcono.
    Ideolog, wszechstronny, nienawidzący establishmentu i chcący go zniszczyć….
    U Trumpa ma wysoką pozycję.
    Moze być kimś klasy Kissingera, na skalę globalną.

    Myśliciele i ich idee często są w stanie zmienić świat.
    O ile mają wsparcie władcy, albo władzy.
    To jednostki tworza wizje, koncepcje.
    A zespoły ludzkie je realizują z mniejszym, lub większym skutkiem.
    Często zreszta odwrotnym od zamierzonego.
    Ale nawet w wypadku klęski, nic już później nie będzie takie samo.

  106. @miłośnik czarnych jagód

    nie jestem pewny jak należy się do Autora zwracać , ” pan ” jest zle widziany/zabroniony ? na tym blogu, może zostanę przy ” Autorze” , bo nie zakładam , że najbardziej mile widziany byłby ” towarzysz ” ?

    Tak więc , Autorze , nie podejmuję się debat z Autorem na te wszystkie zagadnienia, które Autor poruszył . Za obszerna materia to raz , dwa Autor wydaje się być bardzo ideowy , ja zaś zawsze z ludzmi tak mocno ideowymi mam klopot. Przytałaczaja mnie ich idee poprostu…obojętnie z którego ” pudełka ” pochodzą.

    Zadam pytanie , ktrore wiele wyjaśni . Ile Autor ma lat ? Czy Autor zdążył zapoznać się na wlasnej skorze z niesławnej pamięci prl-em , czy tylko słyszał o prl-u ? Poprosze o szczerą odpowiedz, Szanowny Redaktor Woś o prl ma pojęcie tylko z książek/opowieści/legend. Autor też?
    A jeśli Autor jest z tym wieku ze zapoznał prl na własnej skorze to a. byl beneficjentem tamtego ustroju , b. był jednym z tych ludzi dzięki którym rosja tak łatwo zaszczepila komunizm w Polsce- bo sam on się nie zrobił , było sporo ideowcow 😉 którzy w tę utopię chcieli wierzyć ..

    Szanowny Autorze, dla mojego pokolenia , samo wspomnienie słowa ” Marks ” to co najmniej gruba nieprzyzwoitość. Ale zrozumieć czemu to
    taka conajmniej nieprzyzwoitość jest w stanie człowiek znający prl z życia w wyzej wymienionym ../ nie piszę znać coś z autopsji bo autopsja kojarzy mi się nieodmiennie z krojeniem ludzi po smierci / .

    Jak widzę , również Oświecenie i kult rozumu-nauki-technologii też jakoś Autora uwiera ….. czy się mylę ? nie wiem jak w parze u Autora idzie podziw dla Szwecji i lekkie obrzydzenie dla Oswiecenia z jego kultem nauki…. Szwecja , podobnie jak wszystkie bogate, zachodnie kraje są jakie są dzieki Oswieceniu i kultowi rozumu-nauki – technologii.

    Co do podatku spadkowego – Autorze , jak pisałem, ten podatek w odniesieniu do prawdziwych bogaczy miałby sens . Ale w Polsce ich N I E M A . Znaczy może paru jest ale swoje aktywa dawno przeniesli w bezpieczne miejsca swiata . W waszym – pisze ” w waszym ” mam na mysli zwolenników owego podatku a nie jakichś ” WAS” w sensie ” towarzysze” – w waszym wykonaniu podatek byłby zabieranym jakimś żuczkom z malymi firemkami i kilkoma nieruchomościami . …. tak jak PiS miał zabierać bankom i korporacjom jak zobaczył że się nie da to się zabiera za mizerną klasę srednia w Polsce ….
    Jak ma Autor dzieci to jak im Autor wytłumaczył by , że teraz muszą splacać kredyt za mieszkania bo Tata WOLAŁ rządowi oddać pieniądze , które miały byc ich ?

    kłaniam się

  107. @blackley
    Jaki apostrof?
    Mów mi aa.
    Liczba literek „a” jest dowolna, jeden warunek podstawowy – musi to był liczba parzysta, czyli aaaa, aaaaaa aaaaaaaa.
    Może Ci to kiedyś wyjaśnię.
    Piszesz o ideowości. Mojej rzekomej.
    Pamiętaj , że jest ideowość i ideowość.
    Ideowy był na przykład Czerwony Kapturek który przez ciemny las szedł do chorej babci aby dostarczyć nieco suchego prowiantu, chociaż wcale nie musiał, bo mógł matkę wysłać, bo miała wolne po nocnej zmianie.
    Ideowy też był Janek Krasicki który mógł bawić się w szmugiel lewych dokumentów do getta. Miałby jakąś kasę i pisano by może o nim dzisiaj grube książki. A on wybrał inną, mało popularne życiowe credo i chciał budować w Polsce nowy ustrój.I myślał już o tym w czasie wojny. Razem z Hanką Sawicką.
    Załóżmy, że na potrzeby dalszych polemik określaj mnie osobnikiem średnio ideowym.
    Bo ani ja Czerwony Kapturek, ani tym bardziej Janek Krasicki.
    Takie coś po środku.

    Do innych wątpliwości odniosę się w dalszej kolejności.
    Chwilowo liczę majątek…przed opodatkowaniem przez Redaktora Wosia.

  108. @blackley
    PRL znam również z autopsji. Załapałem się.
    PRL to biografia również mojej rodziny.
    Znam ją też z opowieści starszych i mądrzejszych ode mnie.
    Bardzo lubiłem słuchać opowieści z pierwszego okresu epoki zwanej PRL-em.
    Babcia zawsze mówiła mi żebym szeroko buzi nie otwierał bo to jest niekulturalne.
    A beneficjentem PRL-u chyba jednak jestem, bo otrzymałem z tamtego okresu jako takie wykształcenie.

    Jest mi z tego powodu bardzo wstyd, ale nic na to już nie poradzę.

  109. @miłośnik czarnych jagód
    26 marca o godz. 18:25 2178

    „A beneficjentem PRL-u chyba jednak jestem, bo otrzymałem z tamtego okresu jako takie wykształcenie”.

    A ja z prawdziwym smutkiem i żalem donoszę, że oprócz otrzymania „jako takiego wykształcenia”, mogłem obcować – poprzez ambitny program telewizyjny z niezapomnianym Kabaretem Starszych Panów, legendarnym Teatrem Telewizji i arcydziełami światowej kinematografii w ciągłym obiegu na czele, świetny repertuar filmowy w kinach, rozwiniętą sieć Dyskusyjnych Klubów Filmowych z wybitnym DKF KWANT (a tam m.in. światowa prapremiera doskonałego filmu Antonioniego „Zawód: reporter”), bardzo dobry teatr (Axer, Dejmek, Kantor, Jarocki, Swinarski, Szajna, Grzegorzewski, Wajda z Łomnickim, Holoubkiem, Zapasiewiczem, Nowickim, Pszoniakiem, Mrozowską, Mikołajską) i kino (Has, Munk, Wajda, Kawalerowicz, Morgenstern, Skolimowski, Konwicki) oraz szereg czasopism na poziomie (KULTURA, LITERATURA, ŻYCIE LITERACKIE, FILM, FILM NA ŚWIECIE, TYGODNIK POWSZECHNY, DIALOG itp.) – z kulturą najwyższego lotu.
    Nawet tzw. muzyki młodzieżowej uczył mnie mistrz Piotr Kaczkowski serwując w swoich audycjach tylko najwyższą półkę.
    Zostałem też tak zepsuty przez ówczesną POLITYKĘ i FORUM, że naprawdę nie mogę czytać ich dzisiejszych odpowiedników. W przypadku FORUM należałoby napisać raczej „oglądać” bo czytać w tym piśmie to nie ma już praktycznie czego…

    „Jest mi z tego powodu bardzo wstyd, ale nic na to już nie poradzę”.

  110. blackley
    26 marca o godz. 16:10 2176

    Interesuje mnie, z jakim krajem porównujesz PRL i jego osiągniecia?
    W porównaniu z jakimi krajami, pod jaką dominacją, było nam źle?

    Wybranie punktu odniesienia wiele znaczy we wnioskowaniu.

    Mam wrażenie, że uległeś wpływom propagandy.
    Bogactwo narodów niekoniecznie od tego zależy.
    Raczej od siły militarnej, czy kreatywnosci społeczeństwa.
    A najbardziej, od możności kreowania pieniądza światowego w nielimitowanych ilościach.
    Z powietrza…….

    Czego PRL robić nie mógł.
    Ale, pięć w sumie krajów zachodnich, jak najbardziej.

  111. @miłośnik czarnych jagód @ grzerysz

    „Jest mi z tego powodu bardzo wstyd,”
    Kuźwa za co???, z jakiego powodu???
    Kto z nas może sobie wybrać czas narodzin? – NIKT!
    Jeśli nie robiliście niczego tego, czego byście chcieli żeby i wam nie robiono, to nie ma czego się wstydzić.
    Wstydem raczej powinno być niedotrzymanie 21 postulatów i hasła (pamięta ktoś jeszcze jakie było pierwotne hasło „Solidarności”?) „Socjalizm tak , wypaczenia nie.”
    A czego teraz można się domagać jak nie odrobiny SOCJALIZMU, ale nie takiego jaki został spieprzony m.in. przez takich jak przypuszczam ,(może niesłusznie), blackley. PRYWATA. Po trupach do celu.
    „Bolek” kiedyś powiedział, chociaż pewnie nie wiedział co mówi ,że „Nie o take Polske”.
    Ano ,nie o taką , rozpieprzoną na cztery wiatry, Polskę walczyliśmy wszyscy, każdy na swoim poletku. Prywata wzięła górę.
    E. Mounier , (myślę ,że blackley wie kto zacz?)
    „ŹRÓDŁEM ROZMAITYCH PRZEJAWÓW ZŁA W SPOŁECZEŃSTWIE JEST WŁASNOŚĆ PRYWATNA.”
    Bo „własność to kradzież” ,jak mawiał inny klasyk.

  112. @optymatyk

    jak się dowiedziałem zwracanie się ”per pan ” jest zle widziane na tym blogu. W ogóle nie przychodzi mi do głowy że komuś przyszło do głowy ;-)))uzywać ” towarzyszu ” więc będę uzywał zwrotu ”Autorze” .Choć muszę przyznac po przeczytaniu kilku ostatnich postów wcale nie jestem pewny, że ów ”towarzysz ” to już tak całkiem do lamusa…

    „ŹRÓDŁEM ROZMAITYCH PRZEJAWÓW ZŁA W SPOŁECZEŃSTWIE JEST WŁASNOŚĆ PRYWATNA.”
    Bo „własność to kradzież” ,jak mawiał inny klasyk.

    to cytat z Autora wpisu …. może niedokładnie Autora zrozumiałem, to jak mielibysmy żyć ? bez prywatnych domów, mieszkań, aut, ziemi , srodków produkcji- zarabiania pieniędzy ??? Toż to czysta komuna , Autorze !! Jak sobie to autor wyobraża ? Coś tam Autor posiada i każdy sobie tak korzysta z tego jak i kiedy chce ? Może Autor szerzej wyjasni ?

    ps.niczego nie ”spieprzałem” jeśli idzie o tzw ” postulaty sierpniowe” , przypuszczam , ze chodzi Autorowi o branie udziału w prywatyzacji państwowego jako jakis dyrektor zakładu lub coś w tym rodzaju. Byłem chłopo-robotnikiem w owym czasie , znaczy w 1989 już znowu chłopem.

    kłaniam się

  113. @miłośnik czarnych jagód
    „Chwilowo ne mam czasu na dłuższą polemikę, ale tak na chybcika jedynie się upewnię, czy opisywani przez Ciebie Wietnamczyk i Somalijczyk są obywatelami RP? Wiedza ta pozwoli mi na bardziej precyzyjne przedstawienie swojego stanowiska.”

    Nie ma pospiechu. Poczekam.
    Nie bardzo pojmuje co to ma do rzeczy czy sa obywatelami RP czy nie. Zakladamy ze zyja, pracuja i placa podatki (o ile placa) w Polsce. W dodatku przebywaja na naszym terenie legalnie np. maja pobyt staly.
    Ale niech bedzie, ze sa to obywatele RP.

  114. wiesiek59
    26 marca o godz. 19:53 2180

    Proponuję szanownemu Panu wizytę w Warszawie na ulicy Stalowej. Taka uliczka w kwadracie Ratuszowa- Szwedzka na Pradze .Część kamienic jest w rękach prywatnych , część w rękach panstwowych. Te prywatne wyglądają jak normalne domy. Państwowe – Kandahar.

    ps.panstwowe- eufemizm. Oczywiście są to prywatne domy ukradzione prawowitym wlascicielom lub ich spadkobiercom przez władze państwowe po 1944 roku. Piszę po 1944 bo Pragę wyzwolono w 1944 roku . Władza ukradła prawa do tych budynków wlascicielom zasiedlając w nich ludzi według własnego widzimisię. Powstała złodziejska instytucja zwana ” kwaterunkiem ” ktora zajmowała się zasiedlaniem domow zostawiając jednoczesnie dbanie o tzw ” substancję mieszkaniową ” prywatnym wciąż włascicielom . Oczywiście ów ” kwaterunek ” ustalał czynsze na utopijnym , smiesznie niskim poziomie umozliwaiającym najwyżej pomalowanie okien. Przez kilkanascie pierwszych powojennych lat , może 20-25 jakoś domy się trzymały. Każdy kto ma swój dom /mieszkanie wie , że trzeba dbać bo jak się zapusci to ciężko dojść do ładu. Pózniej nastapiła degradacja aż do rozpadu w niektórych przypadkach
    Historia którą szanownemu Panu opowiedziałem doskonale wyjasnia czym był , jak dzialal i jak skończył prl.

    kłaniam się

  115. blackley
    27 marca o godz. 18:13 2184

    NIE WIDZĘ metody zakwaterowania ludzi w ówczesnych czasach, innej niż przymus kwaterunkowy.
    Straty w substancji mieszkaniowej i przemysłowej, wymagały kilkunastu lat intensywnego odtwarzania.
    Co w dużej mierze się udało.

    A ludzie ci byli niezbędni do odbudowania kraju.

    Gigantyczną pracę odwalił Gomułka jako szef od zagospodarowania ziem odzyskanych. Logistyczny majstersztyk- pokierowanie strumienia ludzi z dawnych kresów do nowych siedlisk, zagwarantowanie im podstawowych usług, pracy.

    Szanowny pan zdaje się abstrahować od warunków, teoretyzując?
    Więc może pan poda inną dostępną metodę zagwarantowania pogorzelcom, uciekinierom, przesiedlanym, jakiegoś podstawowego zabezpieczenia egzystencji?

    Mamy przykłady z ostatnich lat, jak wygląda to w USA, na Haiti, czy innych kapitalistycznych od zawsze krajach, po klęsce żywiołowej.
    Władze mają ludzi w d…..

  116. @wiesiek

    Jasne. Ciekawy jestem jak Autor będąc wtedy włascicielem ”ocalałej substancji mieszkaniowej ” czyli mieszkania / kamienicy , tak chętnie by przystał na ” przymus kwaterunkowy ” ? Wiedząc, że majątek p r y w a t n y bedący dorobkiem często pokoleń , na który zaciągano pożyczki itd itp idzie na zmarnowanie ? Będąc pozbawiony przez ów ” przymus ” – któremu Autor dziś tak ochoczo przyklaskuje – majątku, zródła utrzymania , czegoś co dzieciom by zostawił ? Czy tak sobie Autor tylko teoretyzuje ? No ? Jak tam Autorze ? Zmienia się optyka czy nie ?

    Podatku spadkowego chcą ci ktorzy żadnego spadku nie zostawią i nie otrzymają. Rozdawania mieszkań przez ”kwaterunek ” chcą ci którzy żadnego mieszkania nigdy nie mieli i mieć nie będą , krótko mówiąc chcą rozdawać nie swoje. Zlikwidowania własności prywatnej chcą ci ktorzy nigdy żadnej wlasności prywatnej nie mieli i mieć nie będą . Ale w momencie gdyby jakąś jednak własność jednak posiedli już likwidacji własności prywatnej nie pragną.

    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    Ciekawe , że zniszczenia spowodowane wojną w kapitalistycznych krajach jak USA czy Niemcy stały się przyczyną niebywałego boomu gospodarczego . Proste – potrzeba było tak wielu przedmiotów, materiałów , domów, samochodów , mebli i innych dóbr że przemysł nie nadążał produkować. Ludzie kupowali , był ruch w interesie.

    Natomiast w krajac tzw socjalistycznych – w każdym jednym od Rumunię przez CCCP do NRD , nie było żadnego boomu. Zamiast wykorzystać sytuację wzmożonego popytu utopijny socjalizm wynalazł terminy ” gospodarka niedoborów” , ” braki na rynku ” , ” oszczędzanie materiałów i surowcow ” a pózniej ” wsad dewizowy ” . Mówiąc krótko , socjalizm bohatersko zwalczał problemy , które sam stworzył . Kupić nie było za co bo rząd dbał zeby ludzie zarabiali mało . Mieli mało – nie kupowali nic po za pasztetową i najtańszą wódką . Koło się zamknęło.

    Co do ziem odzyskanych …..Szanowny Autorze, jest pan w mylnym błędzie. Państwo niczego nie musiało gwarantować . Jeśli istniałby wolny rynek , wkrótce jednostki bardziej obrotne stworzyły by przesiedleńcom – cytuję Autora -”zagwarantowanie podstawowych usług, pracy ” . Wszystko w ilościach i gatunku stosownych do okoliczności. Ale wtedy ci obrotniejsi by się dorobili pieniędzy , majatków, spadków do przekazania i temu podobnych obcych klasowo facecji. A na to ani komuniści wtedy ani Autor dziś – ZGODY NIE DAJĄ !!! Czyż nie ?

    Kłaniam się

  117. @wiesiek59
    Dobrze ,że tak napisałeś ,ale nieustannie wątpię aby interlokutor zrozumiał cokolwiek.
    On celebruje świętą własność a ta zawsze opierała się na przemocy.
    A tak naprawdę przychodzimy i odchodzimy z tego świata nie wnosząc w pierwszym przypadku i nie zabierając w drugim, ze sobą kompletnie nic. Opisałem wcześniej stan umysłów spieniężonych , które za chińskiego boga nie dadzą sobie przemówić do świadomości , bo ich jest już głęboko schorowana. Próbuje on, sprowadzić tę dyskusję do poziomu kłótni/sporu o własność osobistą do latyfudialnej. Napisałem mu o człowieczeństwie (a co to takiego jest?) ale on się zachowuje jak ludzie w anegdocie o tym ,który ludziom palcem pokazywał na Księżyc a ludzie patrzyli na palec. To jest właśnie zawężona perspektywa czubka własnego nosa. Moja chata skraja.
    Gospodarz zastanawia się jak bardziej „sprawiedliwie zreformować świat” ,a on twierdzi ,”żeby było jak było”. A już chwila refleksji nad Mounierem? , tego nie da się spieniężyć!
    No cóż, „wyszedł chłop ze wsi ale nie wieś z chłopa”. Nie wiem czy jest w ogóle sens jakiejkolwiek dyskusji.
    Gandhi słusznie zauważył ,że ” świat jest na tyle duży aby zaspokoić wszystkich, ale na tyle mały aby zaspokoić chciwość jednostki”.
    No tak ,ja tu piszę a tam inni się dorabiają, gromadzą, oszczędzają, inwestują i do tego są wyznawcami poniższego;
    „19Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. 20Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. 21Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.”
    Czas , który jest podobno złudzeniem, to pieniądz ,też nim jest.

  118. Blackey
    1. Nie jest sztuką wyznaczyć wysokie czynsze, za które utrzymuje się domy w dobrym stanie, ale tym samym pozbawić dachu nad głową tych, których nie jest stać na opłacenie tych wysokich czynszów.
    2. W zamożnej Australii praktycznie wszystkie domy są prywatne, a mimo to dominują tam rudery, jako że właścicieli na ogól nie jest nawet tam stać na utrzymywanie swoich domów w dobrym stanie technicznym, a już prawdziwą tragedią są tam domy czy mieszkania (flats) wynajmowane lokatorom. Wyjątkiem są oczywiście luksusowe rezydencje, ale na nie to nawet w Australii stać jest tylko garstkę bogaczy.
    3. W Niemczech Zachodnich, Wielkiej Brytanii czy Francji zaraz po wojnie też istniała instytucja kwaterunku. Tyle, że Francja i W. Brytania były o wiele mniej zniszczone niż Polska, a Niemcy Zachodnie, dzięki ogromnej pomocy ze strony USA, bardzo szybko się odbudowały, a więc ten kwaterunek tamże zniesiono.
    4. Majątek prywatny (chodzi tu oczywiście o kapitał, czyli środki produkcji) bierze się w kapitalizmie z wyzysku, czyli inaczej z kradzieży. Nie widzę więc powodu, aby miał on podlegać jakiejkolwiek ochronie.
    5. Własność prywatna (chodzi tu oczywiście o własność środków produkcji czyli kapitału) pochodzi w kapitalizmie z wyzysku czyli z kradzieży, a więc też nie widzę powodu, aby miała ona podlegać jakiejkolwiek ochronie.
    6. W USA nie było zniszczeń wojennych, może tylko poza Pearl Harbor. Niemcy Zachodnie oczywiście były zniszczone, ale odbudował je ze 100% politycznych powodów amerykański kapitał, który wówczas szukał rynków zbytu, i takim rynkiem stały się wówczas, czyli zaraz po wojnie, Niemcy Zachodnie, ale tylko i wyłącznie z przyczyn politycznych (zimna wojna). Inaczej, to Niemcy nie zostały by odbudowane i zapewne nie stanowiły by już nigdy zagrożenia dla pokoju w Europie.
    7. W kapitalizmie normalnym stanem jest zawsze nadprodukcja, w więc nie jest prawdą, że po wojnie przemysł na tzw. Zachodzie nie nadążał produkować. On wciąż miał nadwyżki mocy produkcyjnych, tyle, że dzięki tzw. planowi Marshalla, Niemcy zostały wówczas zalane dolarami USA, a więc Niemcy mieli pieniądze aby kupować to, co produkował wówczas ich przemysł, odbudowany wówczas dzięki ogromnej amerykańskiej pomocy.
    8. W tzw. krajach socjalistycznych też był boom. Jak to już wiele razy pisałem, gospodarka kapitalistyczna jest zawsze z defincji gospodarką niedoborów, a szczególnie zaś gospodarką niedoboru popytu. Brak popytu (dokładniej jego deficyt) jest bowiem w kapitalizmie rynkowym stanem normalnym, jako że ogromna większość konsumentów to są ludzie pracy, a im się płaci w tym systemie z reguły tak mało, że nie są oni w stanie kupić wszystkiego tego, co oni wyprodukują. Dlatego też, co już zresztą wiele razy pisałem, kapitalizm rynkowy jest zawsze gospodarką niedoborów, a szczególnie zaś gospodarką niedoboru popytu, jako że w interesie pojedynczego kapitalisty leży obniżka płac która choć obniża koszta produkcji i tym samym zwiększa zysk na poziomie pojedynczej firmy, ale nie generuje przecież ta obniżka płac popytu na wytworzone dobra, a tylko go zmniejsza, a więc to, co pozornie jest dobre dla firmy, jest jednak w skali całej gospodarki źródłem kryzysu nadprodukcji – na rynku pojawia się coraz więcej towarów, ale coraz mniej ludzi jest na nie stać, jako że rośnie bezrobocie i spadają zarobki pracowników, a więc spada także i siła nabywcza konsumentów. Tak więc innowacyjny i pozornie rozgarnięty przedsiębiorca jest de facto generatorem cyklicznych kryzysów nadprodukcji, który ostatecznie doprowadzą do upadku kapitalizmu. Jest on więc bohaterem, jako że, choć nieświadomie i wbrew swoim intencjom, jego działanie prowadzi do zniszczenia kapitalizmu od wewnątrz.
    9. Znany krytyk socjalistycznej gospodarki, czyli Kornai zaczął ostatnio, choć niestety ale za późno, widzieć te wady kapitalizmu choć wciąż nie chce on widzieć jego podstawowej wady, a mianowicie tego, że oparty jest on na wyzysku pracowników najemnych. Nawet Kornai nie dowodzi więc już, że gospodarka kapitalistyczna ma wyłącznie zalety i opisuje jej oczywiste, niemożliwe do ukrycia słabości, związane głównie z chronicznym bezrobociem a więc wpisaną w fundamenty tego ustroju niezdolnością do pełnego zagospodarowania zasobów pracy, ale stojąc na całkowicie błędnym stanowisku ahistoryczności kapitalizmu, uważa on, że tych słabości nie da się całkowicie wyeliminować, nie podważając rzekomo pozytywnych cech takiej gospodarki takich jak innowacyjność i dynamizm. Po prostu nie rozumie on, że innowacyjność i dynamizm możliwe były w kapitalizmie tylko wtedy, kiedy miał on jeszcze rezerwy wzrostu, głównie w postaci rabunkowej eksploatacji kolonii. Ale ponieważ dziś tych rezerw już nie ma, to skończyła się ta kapitalistyczna innowacyjność i dynamizm, a mamy dziś już w zasadzie tylko marketing (sztukę wciskania konsumentom towarów, który oni nie potrzebują, a nawet są one dla nich wręcz szkodliwe) czyli pseudo-innowacje oraz zastój, jak nie regres. Kapitalizm okazał się więc być systemem gospodarowania opartym na niedoborach – głównie niedoborach popytu i niedoborach miejsc pracy, a więc systemem nieracjonalnym, niepotrafiącym w pełni zagospodarować zasobów pracy ludzkiej – tego najważniejszego przecież (przynajmniej dotychczas) czynnika produkcji.
    10. Rynek NIE jest więc w stanie zagwarantować wszystkim pracy. Bezrobocie jest bowiem naturalnym stanem gospodarki rynkowej. .Bezrobocie jest bowiem w kapitalizmie rynkowym permanentne. Oczywiście, istnieje też tzw. bezrobocie frykcyjne (osoby zmieniające pracę), ale po pierwsze, to te osoby nie wchodzą z reguły w ogóle do statystyk bezrobocia, jako że rezygnują one z jednej pracy na ogół tylko wtedy, kiedy mają już zapewnioną drugą a poza tym, to w krajach o wysokim bezrobociu, takich jak np. Polska, jest to zjawisko marginalne, nie większe niż 1% siły roboczej. Jest ono nieco większe podczas krótkich obecnie w kapitalizmie okresów dobrej koniunktury, w krajach z duża ruchliwością siły roboczej, np., w USA, gdzie jest on nawet do 2% siły roboczej, ale USA są tu przecież wyjątkiem, z ich wielkim rynkiem pracy. Nawet w UE, pomimo teoretycznego zniesienia ograniczeń na mobilność siły roboczej, rynek pracy jest wciąż, i zapewne będzie jeszcze długo, aż do powstania nowej, prawdziwie europejskiej unii, pofragmentowany na rynki w poszczególnych państwach będących członkami owej unii. Poza tym w Europie dochodzą bariery językowe i kulturalne, praktycznie nie istniejące (przynajmniej do niedawna) w USA.
    11. Istnieje także hipoteza tzw. naturalnej stopy bezroboci., ale to jest, jak na razie, tylko hipoteza, wymyślona przez ortodoksyjnych ekonomistów, aby usprawiedliwić i wyjaśnić istnienie permanentnego bezrobocia w kapitalizmie rynkowym. Naturalna stopa bezrobocia (tzw. bezrobocie naturalne) jest to według tej hipotezy poziom bezrobocia występujący w kapitalistycznej gospodarce rynkowej, gdy cały rynek (poza rynkiem pracy) znajduje się w stanie równowagi. Ekonomiści często definiują naturalną stopę bezrobocia jako sumę bezrobocia frykcyjnego i strukturalnego. Bezrobocie to wiąże się ze zmianami na rynku pracy związanymi z wahaniami w aktywności siły roboczej (czyli wahaniami koniunktury), likwidowaniem niektórych branż i powstawaniem nowych oraz istnieniem tzw. rezerwowej armii pracy, niezbędnej w kapitalizmie rynkowym do utrzymania płac pod kontrolą, a więc dla zapewnienia zysków kapitalistom. Naturalna stopa bezrobocia w gospodarce rynkowej nigdy nie jest więc równa zero, albowiem gospodarka rynkowa jest zawsze gospodarką niedoborów – gospodarką niedoboru popytu i gospodarką niedoboru miejsc pracy, jako że jest to jej naturalna, fundamentalna właściwość. Kapitalizm rynkowy nie może się bowiem obyć bez bezrobocia i bezrobotnych>/b>, co dawno temu wyjaśnił Marks, a ostatnio też i „nasz” Kalecki.
    Szalom!

  119. Errata
    11. Istnieje także hipoteza tzw. naturalnej stopy bezrobocia, ale to jest, jak na razie, tylko hipoteza, wymyślona przez ortodoksyjnych ekonomistów, aby usprawiedliwić i wyjaśnić istnienie permanentnego bezrobocia w kapitalizmie rynkowym. Naturalna stopa bezrobocia (tzw. bezrobocie naturalne) jest to według tej hipotezy poziom bezrobocia występujący w kapitalistycznej gospodarce rynkowej, gdy cały rynek (poza rynkiem pracy) znajduje się w stanie równowagi. Ekonomiści często definiują naturalną stopę bezrobocia jako sumę bezrobocia frykcyjnego i strukturalnego. Bezrobocie to wiąże się ze zmianami na rynku pracy związanymi z wahaniami w aktywności siły roboczej (czyli wahaniami koniunktury), likwidowaniem niektórych branż i powstawaniem nowych oraz istnieniem tzw. rezerwowej armii pracy, niezbędnej w kapitalizmie rynkowym do utrzymania płac pod kontrolą, a więc dla zapewnienia zysków kapitalistom. Naturalna stopa bezrobocia w gospodarce rynkowej nigdy nie jest więc równa zero, albowiem gospodarka rynkowa jest zawsze gospodarką niedoborów – gospodarką niedoboru popytu i gospodarką niedoboru miejsc pracy, jako że jest to jej naturalna, fundamentalna właściwość. Kapitalizm rynkowy nie może się bowiem obyć bez bezrobocia i bezrobotnych, co dawno temu wyjaśnił Marks, a ostatnio też i „nasz” Kalecki.
    Szalom!

  120. @optymatyk

    Szanowny Autorze,
    wywołał mnie Autor do odpowiedzi….
    1. ”Swięta własność opiera się na przemocy ” – o jakiej przemocy mowa w moim przypadku ! ? wypraszam sobie , panie szanowny, nie używam przemocy
    2.”A tak naprawdę przychodzimy i odchodzimy z tego świata nie wnosząc w pierwszym przypadku i nie zabierając w drugim, ze sobą kompletnie nic.” – Zgoda. Inaczej – trumna nie ma kieszeni. Ale co z tego? To lepiej dziadować ??

    3.”Napisałem mu o człowieczeństwie (a co to takiego jest?)” – czemu uważasz , ze człowieczeństwo wymaga nieposiadania pieniędzy ?

    4.”Gospodarz zastanawia się jak bardziej „sprawiedliwie zreformować świat” ,a on twierdzi ,”żeby było jak było””- Ależ reformujcie Autorzy , sprawiedliwie a jakze by inaczej ! Tylko proszę zostawcie w spokoju uczciwych ludzi.
    5.”Czas , który jest podobno złudzeniem, to pieniądz ,też nim jest.”
    Szanowny Autorze , może Autor spróbuje wytłumaczyć szefowi że czas to złudzenie . Szczególnie wtedy gdy się Autor spózni ze dwie godziny. Albo jeśli Autor nie ma szefa , proszę powiedzieć jakiemuś kluczowemu klientowi , ktory może zapewnić byt Autora firmie przez poł roku , że czas to złudzenie w momencie gdy nie przyszedł Autor wcale na spotkanie . Ze pieniądz nie jest złudzeniem Autor się łatwo przekona na stacji benzynowej jak po zatankowaniu nie ureguluje Autor nalezności za paliwo. Albo proszę konduktororwi w pociągu powiedzieć że pieniądz to złudzenie jak zlapie Autora na jezdzie na gapę .

    To co napisałem wymaga konkretnych odpowiedzi , ustosunkowania się do z y c i a poprostu . Autor , jak zdążyłem zauważyć , konkretow unika …..

    kłaniam się

  121. @jakowalski

    Szanowny Autorze,

    ok, czy w momencie w którym panskie mieszkanie / dom zostaje zajęte na lata- przeważnie całe życie własciciela- przez obcych ludzi i podlega powolnemu rujnowaniu aż do stanu smierci technicznej i to za D A R M O , TEŻ JEST W PORZĄDKU !????!???? czy jednak nie ? może spłacał pan kredyt za ten dom , spłacił pan do uczciwie a teraz ładuje się tu siedem osób , zabierają panu lazienkę , musi pan chodzić do wychodka na podwórku i panskia córka nie ma już swojego pokoju !??!!??

    No chyba że to pan Autorze był tym dokwaterowanym za darmo komuś do domu . W takim wypadku kwaterunek moglby być ok.

    Wywodow o ” złym kapitalizmie ” nie komentuję . Każdy przytomny człowiek może sam sobie wyrobić zdanie patrząc na kraje kapitalistyczne i tzw socjalistyczne. O wynik głosowania gdzie kto chce mieszkać jestem spokojny. Czy tam gdzie są swieże bułki i papier toaletowy czy tam gdzie ich nikt nigdy nie widział …..

    ”4. Majątek prywatny (chodzi tu oczywiście o kapitał, czyli środki produkcji) bierze się w kapitalizmie z wyzysku, czyli inaczej z kradzieży. Nie widzę więc powodu, aby miał on podlegać jakiejkolwiek ochronie”

    panie szanowny , posiadam srodki produkcji , z tym , że wypraszam sobie teksty o złodziejstwie. Nikomu niczego nie ukradłem . To pan postulując ” brak jakiejkolwiek ochrony ” dla tychże staje się wspólnikiem przestępstwa zwanego K R A D Z I E Ż Ą

    kłaniam się

  122. @blackley

    ad.1 – proszę zapoznać się ( nie proszę o zrozumienie bo do tego trzeba mieć rozum) z wpisem „Jakowlskiego”, ten facet go ma. „Na cóż pieniądze w ręku głupca? Mógłby nabyć mądrości, lecz nie ma na to rozumu.” Prz: 17:16
    ad.2 – proszę dokładnie zapoznać się ( jak wyżej w nawiasach) z rzeczonym wpisem. „Kto ufa swemu bogactwu, ten upadnie (…)”. Prz. 11:28
    ad.3 – proszę jeszcze raz dokładnie i z zastanowieniem zapoznać (jak wyżej w nawiasach) ze wspomnianym wpisem. „Mądrzy gromadzą wiedzę (…).Prz. 10:14
    ad.4 – proszę ,ale to bardzo proszę przyjąć do wiadomości ,że użycie mózgu cię przerosło. „Uczciwy człowiek nigdy się nie bogaci” Menander
    ad.5 – Co to jest pieniądz? , Marks się kłania. A czas? , a czas skończyć tę jałowiznę. Mierzi mnie babranie się w kapitalistycznej kloace.

    „Albo zostanie kapitalizm albo zostanie ludzkość.” P.Ikonowicz

  123. @ Jakowlski
    Krótko , well come back.

  124. @optymatyk 23;21

    panie szanowny Autorze,

    to co Autor tu napisał to zbiór komunałów. Nie powstrzymał się Autor od fraz o ” uzywaniu mózgu ” i ” o głupcu który nie nab edzie mądrości bo nie na rozumu ” to ja też nie będę owijał w bawełne. Typowe tłumaczenia gołodupca , że ” mu się nie chce w kapitalistycznej kloace babrać ” … A może raczej się nie chce pracować , Hę ?

    A ma Autor chociaż własne mieszkanie – nawet i wynajmowane – czy dalej Tacie i Mamie na głowie siedzi? No bo jak forsa niewazna to za co je kupic / wynająć ? A dzieci Autor ma ? I co im mówi jak głodne albo maja dziurawe buty ? Że to złudzenie ? Czy żeby wody się napiły to im przejdzie ?
    Kłaniam sie

  125. @optymatyk

    zdaje się że rodzona siostra p.Ikonowicza to milionerka z branzy kulinarnej . Można ?

    klaniam si,ę

  126. @backley

    „Nie odpowiadaj głupiemu według jego głupoty, abyś i ty nie upodobnił się do niego.
    Prz. 26:4

  127. Optymatyk
    Dziękuję. Jak widać, długo nie wytrzymałem poza tym blogiem…

  128. Blackey – Generalnie:
    1. Widzę, że zachwycasz się kapitalizmem i działaniem rynku, ale nie widzisz, że rynek jest systemem, który wcale nie znajduje się w stanie równowagi, że gospodarka rynkowa oznacza zawsze bezrobocie, niepełne wykorzystanie mocy produkcyjnych (poza krótkimi okresami prosperity) i ciągłe, okresowe kryzysy nadprodukcji. Nie jest bowiem tak, że rynek samoczynnie (automatycznie) dąży do stanu optymalnego. Owszem, rynek czasami znajduje się w stanie równowagi, ale jest to tylko równowaga pozorna, jako że popyt na takie dobro jak np. paper toaletowy pozornie jest gospodarce rynkowej zawsze zaspokojony, czyli że podaż tego papieru jest taka sama jak popyt na tenże papier, ale pamiętaj, że odbywa się to zawsze kosztem tych, których na ten papier nie jest stać. Jeszcze bardziej widoczne jest to na rynku mieszkaniowym – w gospodarce rynkowej podaż mieszkań jest pozornie taka sama jak popyt na nie, ale oznacza to bezdomność dla tych, których nie jest stać na zakup bądź też wynajęcie mieszkania po cenie rynkowej. Jeszcze gorzej jest zaś w kapitalizmie rynkowym na rynku pracy – tu podaż jest (poza okresami wojen, kiedy jednak mechanizmy rynkowe przestają działać) zawsze większa niż popyt – innymi słowy w gospodarce rynkowej rynek pracy zawsze jest w stanie permanentnej nierównowagi, co z kolei oznacza jawną dyskryminację tych, którzy nie mogą znaleźć pracy, czyli bezrobotnych.
    2. Jedyne działające lekarstwo na okresowe i nieuchronne w kapitalizmie rynkowym kryzysy nadprodukcji, niepełne wykorzystanie mocy produkcyjnych i na bezrobocie to jest więc likwidacja kapitalizmu rynkowego, jako że w kapitalizmie rynkowym musi prawie zawsze istnieć stan niepełnego wykorzystania mocy produkcyjnych oraz tzw. rezerwowa armia pracy, która składa się z tzw. marginalnych pracowników, zwalnianych kiedy nadchodzi recesja, a przyjmowanych znów do pracy, kiedy gospodarka chwilowo wychodzi z recesji. Ponadto to owa rezerwowa armia pracy niezbędna jest w kapitalizmie rynkowym do utrzymywania płac pod kontrolą, a więc dla zapewnienia zysków kapitalistom. Jak to jest bowiem wyraźnie widać, zysk kapitalisty bierze się w kapitalizmie rynkowym tylko i wyłącznie z wyzysku ludzi pracy (z płacenia im za pracę mniej niż ona jest warta) i z krzywdy bezrobotnych, dla których nie ma pracy, a więc na moralnym gruncie kapitalizm jest nie do obrony, a tak samo jest on nie do obrony na gruncie prakseologicznym, jako że w kapitalizmie normalnym stanem jest niepełne wykorzystanie mocy produkcyjny oraz siły roboczej, a więc jest to system nieefektywny ekonomicznie, marnujący moce produkcyjne i ludzkie talenty.
    3. A ponieważ globalny kapitalizm znajduje się w permanentnej, długotrwałej recesji od roku mniej więcej 1973 (globalny kryzys wywołany kolejną agresją Izraela na swych sąsiadów i spowodowanym tą agresją embargiem nałożonym na tzw. Zachód przez arabskich producentów ropy naftowej), to nie łudźmy się, że są dziś gdzieś na świecie państwa kapitalistyczne wolne od problemu permanentnego bezrobocia, niepełnego wykorzystania mocy produkcyjnych i okresowych kryzysów nadprodukcji. Dziś mamy bowiem tylko państwa kapitalistyczne lepiej czy gorzej ukrywające prawdziwy rozmiar swojego problemu z bezrobociem czy też niepełnym wykorzystaniem mocy produkcyjnych.
    4. Upadek gospodarczy i społeczny współczesnego kapitalizmu widać jest chyba najlepiej na przykładzie Niemiec, a szczególnie byłego NRD, gdzie bezrobocie było do niedawna zerowe, a nawet i ujemne (ostry deficyt rąk do pracy), a dziś przekracza ono oficjalnie 10%, a realnie 20%, oraz na przykładzie tego, że była NRD się dziś mocno wyludnia, mimo że otrzymał ten region największą chyba w całej historii świata pomoc gospodarczą: i w liczbach absolutnych i per capita. Statystyki bezrobocia, inflacji czy PKB są zresztą Niemczech tak samo „poprawiane” jak w Polsce – przecież realna stopa bezrobocia w Niemczech wynosi nie te oficjalne 4.7% a co najmniej 12%: „It is also of importance to mention that countries like Germany with ostensibly very low official unemployment percentages are not spared from real unemployment. In the case of Germany, where the official unemployment is only 5.2%, there is another, almost equally important percentage of unemployed part-timers of 4.1% of the labour force, plus 1.3% of seeking but not available and another 1.3% of people available but not seeking for employment. Add those four percentages and you arrive at 11.9%, which is a quite important part of the labour force.”
    (Patrz n.p. http://europeansting.com/2014/01/21/eurostat-real-unemployment-double-than-the-official-rate/).
    CDN

  129. Blackley – 27 marca o godz. 22:42 2191
    1. W czasach wyjątkowych (wojny, klęski żywiołowe etc.) własność prywatna wszędzie jest zajmowana i administrowana przez państwo. Jeżeli większość obywateli nie ma dachu nad głową, to państwo musi dokwaterować bezdomnych do mieszkań tych, którzy maja nadmiar metrażu. Oczywiście, taki stan nie powinien być permanentny, czyli że państwo powinno zacząć budować mieszkania dla tych bezdomnych. I tak było w Polsce Ludowej, tyle, że zimna wojna i związana z nią ekonomiczna blokada Polski przez Zachód spowodowała, że państwo polskie nie miało dość środków, aby te mieszkania wybudować. Ale bez przesady – co prawda nie ja, ale rodzina mojego stryjka miała ten problem z kwaterunkiem, tyle, że nie było to tak jak ty piszesz, czyli że zabrano mu łazienkę czy też pokój córki, ale było tak, że stryjek odziedziczył domek z działką w Płocku, obok placu, na którym stoi pomnik Broniewskiego. Wujek miał zawsze głowę do interesów, a więc założył z kolegami z wojska firmę przewozową i za zarobione pieniądze kupił kamienicę przy tym placu, którą mu jednak szybko objęto kwaterunkiem. Ale domek (całkiem spory, dobrze ponad 100 m2) kwaterunkiem nie objęto, a więc oznaczało to tylko to, że stryjek nie zarabiał na tej kamienicy, ale z kolei kwaterunek mu ją remontował – głównie z zewnątrz, gdyż stoi ona przy reprezentacyjnym placu, tuż obok katedry. Dziś większość lokatorów płaci już rodzinie stryjka czynsze rynkowe, a więc zaczynają oni na tej kamienicy zarabiać. A gdyby nie kwaterunek, to rodziny, które dzięki kwaterunkowi miały dach nad głową, byłby by bezdomne. Musisz więc wreszcie zrozumieć, że prawo do własności prywatnej nie jest absolutne – jeżeli moja własność oznacza, że inni ludzie będą pozbawieni elementarnych praw takich jak prawo do dachu nad głową czy prawo do pracy, to znaczy, że moje prawo do dysponowania moją własnością musi być ograniczone dla dobra ogólnego.

  130. Blackley – 27 marca o godz. 22:42 2191
    2. Akurat ja sporo podróżowałem i znam mnóstwo biednych państw kapitalistycznych, gdzie żyje się o wiele, wiele gorzej niż żyło się w PRL-u. Co z tego, że są tam w sklepach świeże bułki i papier toaletowy, skoro dostępne są one tylko dla garstki bogaczy, a ogromna większość żyje w biedzie i nie jest ich stać ani na te bułeczki, ani też na papier toaletowy?? Kapitalizm to jest bowiem nie tylko Szwajcaria, Austria czy Dania – to jest także Burkina Faso, Haiti czy też Sudan Południowy. Jak to już pisałem – standard życia w PRL-u był marzeniem dla ponad 90% ówczesnej ludności Ziemi. Owszem, u naszych zachodnich i północnych sąsiadów, (RFN, Szwecja, Dania) wtedy było jeszcze lepiej, ale tylko dlatego, gdyż tuż za miedzą było NRD, CSRS a nawet i Polska z ich bezpłatnym szkolnictwem, bezpłatną służbą zdrowia etc (bezpłatną w znaczeniu opłacaną przez państwo z jego dochodów, czyli głównie z podatków, także tych „niewidocznych”, czyli potrącanych z zarobków przed ich wypłatą i nie ujętych w dokumentach wręczanych pracownikowi, czyli w tzw. pay slips). Ale teraz NRD, CSRS ani PRL już nie ma, a więc standard życia ludzi pracy w całych Niemczech (i na całym praktycznie Zachodzie) spadł i to bardzo szybko i bardzo znacznie. Większość Niemców żałuje więc dziś upadku NRD. W Polsce też miliony chciały by powrotu „komuny”, co tłumaczy wyborczy sukces neo-komunistów (wł. katolicko-narodowych socjalistów) z PiSu i klęskę neo-liberałów z PO.

  131. @blackley
    Oni piszą o lesie, Ty o pojedynczym drzewie.
    To nie to samo !.

  132. Blackley – 27 marca o godz. 22:42 2191
    3. Skąd pochodzi twój kapitał, czyli środki produkcji? Z tego, że ty, albo twoi przodkowie zatrudniali pracowników najemnych i płacili im za ich pracę mniej niż wynosi jej wartość, a więc ci pracownicy wypracowali dla ciebie zysk, ale ponieważ płaciłeś/płaciliście im za ich pracę mniej niż ona jest warta, a to oznacza, że ty albo twoi przodkowie ich wyzyskiwaliście, czyli inaczej okradaliście. Kapitał pochodzi bowiem z zysku, a zysk z wyzysku, czyli z kradzieży, ergo każdy posiadacz kapitału jest albo złodziejem albo potomkiem złodzieja. Elementarne poczucie sprawiedliwości wymaga zaś, aby odebrać złodziejom to, co oni ukradli i oddać to tym, którzy zostali okradzeni, czyli pracownikom najemnym okradzionym przez kapitalistów. Niestety, kapitalizm, tak samo jak niewolnictwo i feudalizm oparty jest na przymusie pracy (tyle, że w kapitalizmie ten przymus jest „tylko” ekonomiczny) i na kradzieży, czyli na tym, że wyzyskiwacze (właściciele niewolników, feudałowie i posiadacze kapitału) są pasożytami żyjącymi z pracy innych ludzi. Taki ustrój może wydawać się efektywny ekonomicznie, niemniej oparty jest on na przymusie i kradzieży, na dodatek dokonywanej w pełnym majestacie prawa. Ale już przecież Starożytni Rzymianie zauważyli, że non omne quod licet, honestum est. A przecież warto być uczciwym, co dedykuję kapitalistom i zwolennikom kapitalizmu.

  133. Blackley 27 marca o godz. 23:39 2195
    Powtarzam – można być milionerem, ale czy to jest uczciwe? W starożytności można być było przecież być właścicielem niewolników, ale już przecież Starożytni Rzymianie zauważyli, że non omne quod licet, honestum est. A przecież warto być uczciwym, co dedykuję tobie i siostrze p. Ikonowicza.

  134. Blackey – generalnie
    Atakujesz tu inaczej myślących niż ty ad personam, a więc odpowiedz mi proszę na poniższe pytania:
    1. Jak się nazywasz w realu?
    2. Z czego żyjesz?
    3. Jakie są źródła pochodzenia twojego majątku?
    4. Czy są te źródła legalne i etyczne (pamiętaj: non omne quod licet honestum est</i?).
    5. Czy uczciwie płacisz podatki?
    Czekam na odpowiedź.

  135. Blackey – generalnie
    Atakujesz tu inaczej myślących niż ty ad personam, a więc odpowiedz mi proszę na poniższe pytania:
    1. Jak się nazywasz w realu?
    2. Z czego żyjesz?
    3. Jakie są źródła pochodzenia twojego majątku?
    4. Czy są te źródła legalne i etyczne (pamiętaj: non omne quod licet honestum est?).
    5. Czy uczciwie płacisz podatki?
    Czekam na odpowiedź.

  136. Blackey
    Co do Ziem Odzyskanych – jeśli istniałby tam wolny rynek, to wkrótce jednostki bardziej obrotne stworzyły by NIEKTÓRYM przesiedleńcom dobre warunki do życia. Ale powtarzam – tylko wybranym przesiedleńcom, czyli tym z kapitałem albo też tym, pozbawionym hamulców moralnych, którzy, jak to było kiedyś na tzw. Dzikim Zachodzie, korzystając z chaosu spowodowanego końcem wojny, masowymi przesiedleniami i słabością organów policyjnych i sądowniczych etc. rabowali by swoich sąsiadów. Ci obrotniejsi (czytaj pozbawieni hamulców moralnych) szybko by się wtedy dorobili dużych pieniędzy, majątków, spadków etc., ale kosztem tych mniej zaradnych i posiadających hamulce moralne. Mielibyśmy wtedy na tych Ziemiach zarówno nielicznych bogaczy mieszkających w pałacach i nie wiedzących co zrobić z pieniądzmi, których mieli by oni w nadmiarze oraz masy proletariuszy ledwo wegetujących od wypłaty do wypłaty oraz rzesze bezrobotnych i bezdomnych, czyli ludzi zbędnych, których losem ty się przecież nie przejmujesz, dopóki sam się nie staniesz jednym z nich. Ale pamiętaj, że w kapitalizmie rynkowym mobilność społeczna oznacza przecież nie tylko awans z klasy niższej do wyższej, ale także degradację z kasy wyższej do niższej, czego jednak nie dowiesz się z mediów, będących dziś w rękach wielkiego kapitału, a więc nie podających prawdy o kapitalistycznej rzeczywistości. 🙁

  137. Przypominam też wazniejsze postulaty sierpniowe:
    – Zagwarantować prawo do strajku oraz bezpieczeństwo strajkującym i osobom wspomagającym.
    – Przywrócić do poprzednich praw: – ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976
    – Podjąć realne działania mające na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji kryzysowej poprzez:
    – Wypłacić wszystkim pracownikom biorącym udział w strajku wynagrodzenie za okres strajku jak za urlop wypoczynkowy z funduszu CRZZ.
    – Podnieść wynagrodzenie zasadnicze każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen.
    – Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza.
    – Realizować pełne zaopatrzenie rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe, a eksportować tylko i wyłącznie nadwyżki.
    – Wprowadzić na mięso i przetwory kartki – bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku).
    – Znieść ceny komercyjne i sprzedaż za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym.
    – Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej, oraz znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego poprzez: zrównanie zasiłków rodzinnych, zlikwidowanie specjalnej sprzedaży itp.
    – Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 50 lat, a dla mężczyzn do lat 55 lub przepracowanie w PRL 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek.
    – Zrównać renty i emerytury starego portfela do poziomu aktualnie wypłacanych.
    – Poprawić warunki pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym.
    – Zapewnić odpowiednią liczbę miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących.
    – Wprowadzić urlop macierzyński płatny przez okres trzech lat na wychowanie dziecka.
    – Skrócić czas oczekiwania na mieszkanie.
    – Podnieść diety z 40 zł do 100 zł i dodatek za rozłąkę.
    – Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy. Pracownikom w ruchu ciągłym i systemie 4-brygadowym brak wolnych sobót zrekompensować zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy.
    Które z nich zrealizowała obecna, post-1990 POPiSowska władza, podająca się za spadkobierców pierwszej „Solidarności”? Może tylko wprowadzając formalne, ale nie faktyczne prawo do strajku. 🙁

  138. @jakowalski
    Oooooo…!!!
    Witam na powrot, Janie, w naszych niskich progach. Twoja rejterada nie trwala dlugo. Wiedzialem, ze nie wytrzymasz. No bo tez gdzie indziej jak nie tutaj znalazlbys najwierniejszych komentatorow swoich komunistycznych dyrdymalow?
    Axiom, jestes gdzies tutaj? Nasz pacjent powrocil z samowolki.
    1. „Nie jest sztuką wyznaczyć wysokie czynsze, (…) których nie jest stać na opłacenie tych wysokich czynszów.”
    Wiec co robic? Acha, juz wiem. Zorganizowac czworki murarskie z birkutami brygadzistami i ci pobuduja nam tanie domy, ktore kazdy utrzyma w zadowalajacym stanie i mieszkac sie w nich bedzie za darmo. A zawiadywac wszystkim beda spoldzielnie mieszkaniowe czyli ‚body corporates’.
    2. „W zamożnej Australii (…), a mimo to dominują tam rudery,(…)”
    Tak tak. Gdzie tam australijskim ruderom do spoldzielczego M-2 ze slepa kuchnia. Szkoda, ach szkoda, ze na calkiem spory czas wyniosles sie z naszych socjalistycznych luksusow do wych australijskich ruder.
    3. Tak jest. Tym razem na serio, bez ironii. Dodalbym tylko ze w GB kartki na zywnosc utrzymywano dluzej niz w powojennej Polsce
    4. „Majątek prywatny (…) aby miał on podlegać jakiejkolwiek ochronie.”
    Moj znajomy w Mebourne mial dom. Za plotem, w sasiednim domu, usadowila sie wietnamska fabryczka krawiecka. Jej majatkiem (kapitalem, srodkami produkcji) bylo kilka maszyn do szycia i stary, zdezelowany pick-up, ktorym rozwozili urobek. I wiesz co, Janie? Ten moj znajomy byl dokladnie tego samego zdania co Ty, czyli ze nalezy zniszczyc tych kapitalistow z calym ich majatkiem.
    6. „Niemcy Zachodnie oczywiście (…) odbudował je ze 100% politycznych powodów amerykański kapitał (…)”
    Wow. Nie wierze. Bo wychodzi na to, ze ow kapital potrafi cos tam zbudowac a moze i odbudowac. Szkoda, ze i nas nie odbudowal. No ale decyzje o tym podjal juz nieodzalowany tow. Stalin.
    7. „W kapitalizmie normalnym stanem jest zawsze nadprodukcja (…)”
    Tak jest. Za to w komunizmie…
    8. „(…) gospodarka kapitalistyczna jest zawsze z defincji gospodarką niedoborów, a szczególnie zaś gospodarką niedoboru popytu.”
    Natomiast komunizm to niedobor podazy. Wyrownuje sie to przy pomocy kartek na cukier, talonow na maluchy i 20-letnim oczekiwaniem ma spoldzielcze luksusy w postach chocby tego M-2.
    9. I ja dolaczam sie do opinii Komai’ego, ze kapitalizm jest pelen wad. Tylko slowko do”Po prostu nie rozumie on, że innowacyjność i dynamizm możliwe były w kapitalizmie tylko wtedy, kiedy miał on jeszcze rezerwy wzrostu, głównie w postaci rabunkowej eksploatacji kolonii. Ale ponieważ dziś tych rezerw już nie ma, to skończyła się ta kapitalistyczna innowacyjność i dynamizm, a mamy dziś już w zasadzie tylko marketing (sztukę wciskania konsumentom towarów, który oni nie potrzebują, a nawet są one dla nich wręcz szkodliwe) czyli pseudo-innowacje oraz zastój, jak nie regres.”
    Tak tak. Zastoj i regres. Za to paleczke dynamizmu i innowacyjnosci przejely dzis komunistyczne potegi gospodarcze: Kuba i Korea Polnocna.
    10. „Rynek NIE jest więc w stanie zagwarantować wszystkim pracy.”
    Za to w naszym kochanym PRLu prace mieli wszyscy. Byl nawet obowiazek pracy, tzw. ‘nakaz pracy’. Najczescie w PGRe. Lenin uzasadnial to biblijnym „Kto nie pracuje, ten nie je” (chociaz sam holdowal raczej jezusowemu ‚nie samym chlebem czlowiek zyje’ i plawil sie w luksusach). Dziwne, Janie. Mimo wysilku ludu pracujacego miast i wsi Zwiazku Radzieckiego, narod tam niedojadal. Jak to wytlumaczyc na gruncie marksizmu – leninizmu? Bo na grincie archeryzmu wytlumaczysz to w kilku zdaniach, wlasciwie w jednym, w postaci pytania: po co wlasciciel ma karmic niepracujacego niewolnika?

  139. @jakowalski

    generalnie- nie ma zwyczaju odpowiadania na konkretne pytania na tym blogu. Pana Autora Optymatyka zapytałem – ogólnie , bez prósb o personalia – jak zyje , zalatwia swoje potrzeby / swojej rodziny bez pieniędzy. W odpowiedzi zamiescił cytaty i o n pierwszy zaczął ad personam – proszę uważnie poczytać .

    Legenda o pańskim wujku – wzruszająca . Tyle że to archetyp. ” Koledzy z wojska ” , kamienica raz jest kamienicą , raz ” domkiem ” , wogóle jak na kamienicę 100m2 to bardzo chudo , jakieś półtora porządnego mieszkania ….

    Odpowiedzi na moje pytanie – zwykłe teoretyczne pytanie bez żądań podawania personaliów – ” jak Pan Autor by się czuł gdyby Autorowi zabrano osobistą własność na lata na zmarnowanie ” N I E M A . Jest legenda w ” wujku ” ….. A ja ” muszę wreszcie zrozumieć ” ….Niech Autor opowie jak by się zapatrywał na wszelkie przymusy i prymaty społecznego interesu nad prywatnym ale wykonywane na jego osobistym majątku . Bez pytań o personalia, czy uczciwie płaci podatki i czy nie miał niewolnikow . Proste i jasne cwiczenie mentalno – logiczne . Da radę Autor odpowiedzieć ? Zapraszam .

    Kłaniam się

  140. @jakowalski
    Widze, Janie, ze podczas swojej nieobecnosci skrzetnie komentowales wpisy, i teraz hurtem je publikujesz.

    Celem postulatow sierpniowych nie bylo zniesienie socjalizmu lecz przelamanie partyjnego monopolu wladzy. Jak tak rozejrzysz sie troche po europie zachodniej, to znajdziesz tam niekiedy sporo wiecej socjalizmu niz w PRLu. Znajdziesz rowniez legalnie dzialajace partie komunistyczne, ktore nie moga jakos przeciagnac na swoja strone szerszych mas ze swiata klasy robotniczej. Dlaczego? Tajemnica to wielka. Osobiscie sadze ze dzieje sie tak dlatego, ze zyja jeszcze wnuki tych, ktorzy pamietali tow. tow. Stalina, Bieruta czy Gomulki.

  141. @jakowalski…

    ” Ci obrotniejsi (czytaj pozbawieni hamulców moralnych) szybko by się wtedy dorobili dużych pieniędzy, majątków, spadków etc., ale kosztem tych mniej zaradnych i posiadających hamulce moralne”

    Coś ustalilismy – obrotni to ci co nie mają hamulców moralnych . A może poprostu chce im się schylać ?

    klaniam się

  142. archer
    Z tobą dyskutować tu nie będę, jako że wypisujesz na mój temat oszczerstwa, w tym takie że byłem rzekomo agentem PRL-owskich służb specjalnych. A z taka gnidą, jak ty, atakująca mnie ad personam, i wypisującą na mój temat oszczerstwa, nie mające żadnych podstaw whatsoever, nie będę przecież dyskutować. Mam tylko nadzieję, że Gospodarz wywali ciebie i axioma z tego blogu – nie za poglądy, do których macie przecież prawo, ale za naruszanie prawa, za wypisywanie tutaj oszczerstw na mój temat. Przypominam wam tylko to, że jeżeli będziecie mnie dalej tu zniesławiać, to wytoczę wam procesy – zarówno cywilny jak też i karny, w których domagać się będę od was nie tylko odpowiedniego odszkodowania, ale także usunięcia tych obrażających mnie wpisów, jako że to, co wy tu robicie, daje mi prawo pozwania was zarówno z przepisów prawa karnego jak też i cywilnego. Wytoczę więc procesy zarówno tobie, archer jak też i axiomowi: zarówno kryminalny z art. 212 § 2 k.k oraz cywilny z art. 23 i 24 k.c, jako że wymyślając mi od współpracowników SB popełniacie tym samym występek zwany w prawie karnym pomówieniem, obmówieniem albo oszczerstwem, a polegający na pomówieniu innej osoby o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Przypominam też wam, że ten występek zagrożony jest karą grzywny albo karą ograniczenia wolności na podstawie art. 212 § 1 kodeksu karnego, a sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo karze pozbawienia wolności do roku jeżeli pomawia inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania (art. 212 § 2 k.k.). Przypominam też wam archer i axiom także to, iż naruszenie moich dóbr osobistych, do których zaliczana jest też i cześć jednostki, zabrania także kodeks cywilny w art. 23 i 24. Jeśli więc nie przestaniecie tego procederu publicznego zniesławiania mnie, to wytoczę wam zarówno proces kryminalny z art. 212 § 2 k.k oraz cywilny z art. 23 i 24 k.c. Nawet jeśli mieszkacie zagranicą, to nie uchroni to was przed karą, jako że mając polskie wyroki „w kieszeni” wytoczę wam procesy w krajach waszego zamieszkania.

  143. @jakowalski
    Blackey – generalnie
    Atakujesz tu inaczej myślących niż ty ad personam, a więc odpowiedz mi proszę na poniższe pytania:
    1. Jak się nazywasz w realu?
    (…)
    A pamietasz, Janie, jak pytales sie mnie ‚kim ty jestes i z czego zyjesz’?
    Ladnie to tak wyrzucac innym to, co robi sie samemu?
    Czekam na odpowiedź.

  144. Blackley 28 marca o godz. 8:53 2211
    W kapitalizmie majątków dorabiają się tylko jednostki pozbawione hamulców moralnych, czyli inaczej nieuczciwe, jako że zysk w tym systemie pochodzi tylko i wyłącznie z wyzysku czyli z kradzieży. Nie jest tu istotne, że ta kradzież odbywa się w kapitalizmie zgodnie z literą prawa, jako że non omne quod licet honestum est.

  145. @jakowalski
    Opanuj sie chlopie…
    Gdzie napisalem, ze byles agentem PRLowskiej bezpieki?
    Nie zaprzeczylem sugestion axioma1. To wszystko. Bo Cie blizej nie zam i nie wiem czy byles czy nie. Moze i byles? Moze wciaz jests?
    Z tego co o sobie napisales jest dla mnie jesnym ze, jak to juz sformulowalem, byles elementem kompradorskiej elity PRL, czyli tej Dzilasowej ‚nowej klasy’, ktora uksztaltowala sie w podbitych przez sowietow krajach, ktore stanowily ich powojenny lup, srodowisku wyslugujacemu sie okupantom w zamian za pewna doze przywilejow pozwalajacych im zyc na poziomie zachodniego rabotczika. Na tyle wysoko aby miec w miare nieskrepowany dostep do paszportu i na tyle nisko aby Twoja rejterada do Australii pozostala nieodnotowana nawet przez Wolna Europe.
    No i napisz teraz ze sie myle.

  146. Blackey
    1.Czytaj ze zrozumieniem – stryjowi objęli kwaterunkiem tylko kilkupiętrową kamienicę, a nie domek jednorodzinny, który ma od początku osobną księgę hipoteczną od tejże kamiennicy.
    2. Od lat płacę podatki, a to oznacza, ze państwo mi zabiera, na cele wyższe, czyli społeczne, sporą cześć tego, co zarobię. W Australii płaciłem ponad 50% mojego dochodu w postaci podatku. Miałem wątpliwości, czy państwo te pieniądze mi zabrane dobrze wydaje, ale zawsze rozumiałem, że żyjąc wśród ludzi, muszę się z nimi dzielić tym, co mam.
    3. W twoim idealnym ustroju nie byłoby państwa, podatków etc. a kazdy radził by sobie sam. Bogaci wynajmowali by do swej ochrony prywatne policje i prywatnych sędziów, którzy rozstrzygali by sprawy zawsze na korzyść tego, kto im więcej zapłaci. Podobnie było by z policją – bogatszy mógłby nawet nasłać tych prywatnych przecież policjantów na biedniejszego, aby go okraść, jako że jedynym prawem było by tej twojej liberalnej utopii prawo silniejszego finansowo. 🙁

  147. @jakowalski
    „Nawet jeśli mieszkacie zagranicą, to nie uchroni to was przed karą, jako że mając polskie wyroki „w kieszeni” wytoczę wam procesy w krajach waszego zamieszkania.”

    Moj adres:
    Sosong Street 32
    Pjongjang
    North Korea.

    I znam syna Kim Dzong Ila
    No? Wytaczaj mi teraz proces.

  148. Z blogu Makowskiego – cytuję verbatim:
    Archer 16 marca o godz. 10:57 33786
    Tak sie czasem zastanawiam, Janie, jak ja bym sie zachowal, gdyby mnie ktos porownal z partyjnym aparatczykiem, kompradorczykiem i tchorzem, ktory dal z karaju noge gdy krzeslo zaczelo sie pod nim trzasc. Zreszta nie musze sie zastanawiac, bo nieraz mnie tak juz nazywali. Splywalo to po mnie jak woda po kaczce bo ja na pewno wiem, a ci co tak pisali chyba czuli, ze to g***o prawda. W Twoim wypadku musi byc jednak inaczej. Jest takie powiedzenie: palnij w stol a nozyce sie odezwa. Nie chcesz dyskutowac? Twoja wola. Krzyzyk na droge. Jedno jest pewne: Twoj kraj powszechnej szczesliwosci i dobrobytu, Twoj PRL to juz historia. Minal jak zly szelag i da Bog, wiecej nie wroci. A miejsce owczesnych komradorskich ‘elit’ jest na smietniku tej historii, miedzy zdrajcami i sprzedawczykami jakich nie brak w historii ludzkosci. Jako jej odchody.
    Link: http://makowski.blog.polityka.pl/2017/03/14/a-jednak-unia-nie-taka-zla/#comment-33786

  149. Archer
    Nie kłam.

  150. Archer
    Publicznie nazwałeś mnie „partyjnym aparatczykiem, kompradorczykiem i tchórzem”.
    http://makowski.blog.polityka.pl/2017/03/14/a-jednak-unia-nie-taka-zla/#comment-33786

  151. Archer
    Co byś powiedział, gdyby ktoś o tobie napisał tak:
    „Archer Guilty of Raping Two Boys in McDonald’s. Known pedophile guilty of raping two boys in McDonald’s bathroom. He was found guilty of one count of oral rape and two counts of …”
    Więcej tu:
    https://books.google.pl/books?id=8jJKAgAAQBAJ&pg=PA152&lpg=PA152&dq=archer+pedophile&source=bl&ots=uxYLmfqXFM&sig=Il7AA_xpE3m1Ep7hRismoOwPUIE&hl=en&sa=X&ved=0ahUKEwiysoSkh_LSAhXsa5oKHR8uCw0Q6AEIPTAF#v=onepage&q=archer%20pedophile&f=false

  152. @jakowalski
    Tak. Ale nie „agentem PRLowskich sluzb”
    No i umknelo Ci chyba zdanie:
    „W Twoim wypadku musi byc jednak inaczej.”
    Stawiajace calosc w trybie warunkowym.
    Nawet sformulowanie:
    „Z tego co o sobie napisales jest dla mnie jesnym ze, jak to juz sformulowalem, byles elementem kompradorskiej elity PRL (…)”
    To tylko domysl a nie bezposrednie oskarzenie wiec nie wymachuj mi tu przed nosem paragrafami.
    Zreszta nie moge pisac inaczej bo nie znamy sie osobiscie i pewnosci zadnej nie mam.
    Wiec rozprosz teraz nasze watpliwosci i napisz czy nigdy nie byles czlonkiem przestepczej organizacji Platnych Zdrajcow Pacholkow Rosji (PZPR)? Bo do przynaleznosci do jej ‚kuzni kadr’, czerwonej przybudowki zwanej ZSP czy SZSP juz sie przyznales.
    O agenturalna przeszlosc nie pytam bo jej ewentualne ujawnienie nie zalezy od Ciebie tylko od Twojego oficera prowadzacego.

  153. @jakowalski
    „Co byś powiedział, gdyby ktoś o tobie napisał tak:
    „Archer Guilty of Raping Two Boys in McDonald’s. Known pedophile guilty of raping two boys in McDonald’s bathroom. He was found guilty of one count of oral rape and two counts of …””

    Janie, Janie, jak mozna byc takim dzieckiem…
    Co bym powiedzial?
    Przeciez sam to napisales w:
    http://makowski.blog.polityka.pl/2017/03/14/a-jednak-unia-nie-taka-zla/
    „Ad Archer. Oto kim on jest:
    Archer Guilty of Raping Two Boys in McDonald’s. (…)”

    „Oto kim on jest” Janie.
    To juz nie jest sugestia tylko stwierdzenie. I czy ja Ci za to urzadzam procesy?
    Chyba, ze jest inaczej: Prawda w oczy kole – jak to mowia. Gdy ktos publicznie naglosni o nas prawde – chocby tylko w trybie przypuszczajacym – to jest nam to bardtzo trudno zniesc i procesujemy sie do upadlego.
    Wiec nie kaz mi wierzyc, ze jednak byles abentem SBecji.
    Kto wie? Byc moze znam osobiscie Cenckiewicza i Gontarczyka i moge ich poprosic o sprawdzenie odpowiednich akt, nawet w archiwum zastrzezonym?
    Moga sie przydac na procesie.

  154. Archer,
    Dałem ci tylko posmak tego, jak łatwo jest kogoś oczernić w Sieci. Poza tym, to ja tylko skopiowałem informacje o pewnym Archerze, a teraz ty musisz wszem i wobec tłumaczyć się, że nie jesteś pedofilem. A może nim jednak jesteś, a wiec nie zaprzeczasz? A im bardziej będziesz zaprzeczać, że nie jesteś pedofilem, tym więcej ludzi uwierzy w to, że jednak nim jesteś, a z kolei jeśli nie będziesz zaprzeczać, to będzie to dla większości oznaczać, że jednak jesteś owym pedofilem. Z własnej winy znalazłeś się więc w sytuacji bez wyjścia – jak to mówią Anglosasi, jesteś w „no win situation”. 🙁
    Poza tym, to ani Cenckiewicz i Gontarczyk nie maja prawa grzebać w cudzych aktach „po znajomości”. Oni mogą w nich grzebać tylko wtedy, kiedy upoważni ich do tego odpowiednia władza, np. sądownicza. Poza tym, to w tym zastrzeżonym archiwum mogą się znaleźć ciekawe, a niewygodne dla ciebie, informacje na temat TWOJEJ współpracy z SB i twoich upodobań seksualnych… No cóż, sam to zacząłeś, a kto sieje wiatr…

  155. Archer,
    1. A ty się wytłumacz, czy nie jesteś przypadkiem członkiem pewnej zbrodniczej organizacji, konkretnie watykańskiej mafii, okupującej Polskę od ponad 1000 lat? I czy nie jesteś w związku z tym, jak większość członków tej mafii, zboczeńcem seksualnym, najprawdopodobniej pedofilem? Mam spore podstawy, aby tak sądzić, skoro publicznie bronisz zboczeńców w sutannach, a więc być może sam nim jesteś? Jak widzisz, to teraz ty musisz wszem i wobec tłumaczyć się, że nie jesteś pedofilem ani sukienkowym. A może nim jednak jesteś, a wiec nie zaprzeczasz? A im bardziej będziesz zaprzeczać, że nie jesteś pedofilem i sukienkowym, tym więcej ludzi uwierzy w to, że jednak nim jesteś, a z kolei jeśli nie będziesz zaprzeczać, to będzie to dla większości oznaczać, że jednak jesteś owym pedofilem i sukienkowym. Z własnej winy znalazłeś się więc w sytuacji bez wyjścia – jak to mówią Anglosasi, jesteś w „no win situation”. 🙁
    2. I jeżeli tak nienawidzisz PRL-u, to czy zrzekłeś się wszelakich dyplomów ukończenia szkół w tymże PRLu i czy zacząłeś już od nowa edukację w wieczorowej podstawówce dla dorosłych?

  156. @jakowalski
    No to ja odpowiadam otwarcie:
    – pedofilem nie jestem
    – jestem wierzacym i parktykujacym Katolikiem.
    Czy to tak trudno napisac prawde?

    No i jak z tym PZPRem Janie? Strach sciska posladki? Wstyd pali policzki? Skalamc czy napisac prawde? Oto dylemat nie?
    A moze lepiej zasypac wstydliwa przeszlosc nowym slowotokiem?

    O Slawka Cenckiewicza boj sie nic. Znamy sie niezle i sprawdzi to dla mnie. Co prawda publicznie rzeczy nie oglosi ale przynajmniej ja bede wiedzial.

    „I jeżeli tak nienawidzisz PRL-u, to czy zrzekłeś się wszelakich dyplomów ukończenia szkół w tymże PRLu i czy zacząłeś już od nowa edukację w wieczorowej podstawówce dla dorosłych?”
    Jesli uwazasz ze hitlerowska okupacja Polski byla zbrodnia to czy uwazasz, ze wszyscy absolwenci SGPiS’u w latach 1940 – 1944 powinni oddac swoje dyplomy i rozpoczac edukacje na powrot od komunistycznych zawodowek? Jesli obmierzla jest Ci przedwojenna, kapitalistyczna Polska to czy sadzisz, ze niewazne sa dyplomy owczesnych absolwentow?
    Mylisz, Janie, wiedze (ktora i za komuny mozna bylo zdobyc) z wiernopoddanczym wyslugiwaniem sie okupantowi, czy to bedac volksdeutchem czy ruskim kompradorczykiem.

  157. 28 marca o godz. 10:20 2224
    http://www.stachurska.eu/?p=14522#comment-28460
    ——————————————————————
    Na ten adres wejść nie mogę. Pojawia się krwiożerczy napis:

    You Are Banned.

    @jakowalski, w tobie nadzieja, żeś wrócił, i Twoim doktoratom, inteligencją,
    rozumem, bogatą podświadomością, wysoce kwantową – krzywe spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość, co mi się podoba, masz- jestem ci w stanie wybaczyć, uwielbienie do Stanisława Lema,
    także, za długie teksty, rozwlekłe. Abyś pisał! Bo co nam, na starość zostało, żeby nie doszło , do sflaczenia, szczególnie mojego mózgu.

    Teresa Stachurska wzięła się, i na mnie postawiła – nie zna się na uczuciach,
    osobiście jej nie znam, tylko ze zdjęcia, całkiem apetycznie wygląda, z tym swoim wzrostem na poziomie 1,60 metra. Nie spodobało jej się, że miałbym ochotę do niej się przytulić, i pocałować w czubek głowy. Jakby to był jakiś grzech?
    Dlaczego?
    To jest wyjaśnione szczegółowo w/zapodanym linku.
    Od hrabiego Jerzego Przeździeckiego się zaczęło, który, z powodu swojego jubileuszu przyjechał na spotkanie literackie.

    Mój zamysł pocałowania pani Teresy, stał się faktem, już nie do odwrócenia, nawet
    gdybym tego bardzo chciał, jak nie chcę. Bo, myśl podjęta – staje się materią, polem elektromagnetycznym, rzeczą, już nie do usunięcia, z przepastnej przestrzeni, w której wszyscy żyjemy.

    Doszło również do tego, że internauta o ksywie OPTY – głupka ze mnie zrobił,
    z powodu moich wybujałych uczuć, i ich okazywania. Przykrość mi robiąc.

  158. @jakowalski

    jednakm trochę Autor się orientuje w materii własności , wie że istnieje coś takiego jak Księga Wieczysta, co prawda nazywa ją ” księgą hipoteczną ” ale to już coś.;-))

    z faktu że ” domek ” miał inną księgę wieczystą niz kamienica nic nie wynika . Tzw ” kwaterunek” takimi detalami się nie zajmował , zabierali jak leci, zresztą wiele budynkow takowych ksiąg nie miało . A samo słówko ” domek ” zalatuje prl-owska gwarą na kilometr.

    skąd idea że ja podatków nie płacę , hę?? Autor płaci a z jakiego powodu uważa że ja nie płacę ??No ?

    nigdzie nie pisałem o prywatnych sądach , policji itd , itp . to poprostu projekcja Autora , Autor uważa , że jak ktoś ma ” srodki produkcji ” nawet i malutkie to musi chcieć prywatnego wymiaru sprawiedliwości

    Wciąż Autor uchyla się od odpowiedzi czy jego prywatny dom – mieszkanie też by należało oddać ” kwaterunkowi ” czy tylko cudze ? Coś mi się wydaje że cudze to byłyby ” kamienice ” a Autora to byłby ” domek ” . Więc jak ? W prywatne Autora ” kwaterunek ” ma wstęp czy nie koniecznie ?

  159. @archer

    kompradorczyk !!!! o , tego słowa mi brakowało. Muszę iść do roboty , pózniej napiszę

    kłaniam się

  160. blackey
    A ty jesteś zdegenerowany pedofil w sutannie, stad też popierasz innego zdegenerowanego pedofila w sutannie czyli archera. Obaj jesteście zaś agentami zachodniego kapitału, tu konkretnie watykańskiego, jak na pedofilów płci męskiej ale chodzących w sukienkach i koronkach przystało. Przypominam, że że w roku 1989 wybrano Polski na Zachodzie pewną opcję, która się do dziś w Polsce realizuje, a polega ona na tym, że zdaniem rządzących nami zachodnich zboczeńców głównie z Watykanu, Polakom nie są potrzebne wysokie kwalifikacje, jako że w wyniku tzw. transformacji a la Balcerowicz, Polska miała zostać i została ona typową wręcz republiką bananową, z gospodarką kompradorską, czyli gospodarką typową dla koloni, półkolonii oraz różnego rodzaju protektoratów, gospodarką w której lokalny kapitał jest bardzo słaby, a więc faktyczne rządy sprawuje w nich kapitał obcy, na ogół z tak zwanej metropolii, czyli z mocarstw kolonialnych. W przypadku Polski jest to znów, tak jak przed wojną (czyli w II RP), głównie kapitał niemiecki i amerykański oraz oczywiście watykański. Taki kapitał jest oczywiście zainteresowany w ograniczonym rozwoju swych kolonii, półkolonii i protektoratów (tu konkretnie Polski), ale tylko w takim rozwoju, który nie zagraża monopolistycznej i hegemonistycznej pozycji metropolii (tu głównie Niemiec i USA oraz Watykanu). Stąd też w koloniach, półkoloniach i protektoratach zachodniego kapitału, takich jak dzisiejsza Polska pod rządami PiSu, a wcześniej także PO-PSL i SLD, rozwija się w zasadzie tylko rolnictwo i górnictwo (jeśli ono wydaje się być opłacalne) oraz infrastrukturę, n.p. transportową a także niektóre (na ogół „low tech”, czyli „niskiej technologii”), wysoko pracochłonne a mało kapitałochłonne gałęzie przemysłu przetwórczego (n.p. meblowy, odzieżowy czy spożywczy) oraz montownie n.p. samochodów, wagonów, pralek, lodówek etc., ale już biura konstrukcyjne lokuje się, z oczywistych powodów, w metropolii, co oznacza, że w Polsce w zasadzie nie są potrzebni inżynierowie, fizycy czy chemicy, a najwyżej technicy oraz, jak w krajach III świata, prawnicy i lekarze do obsługi nielicznych przecież elit, których stać jest na lekarza czy prawnika. Tak więc kryzys w polskiej gospodarce, edukacji i nauce wynika przede wszystkim z tego, że brakuje na jej rozwój pieniędzy, jako że zyski są wywożone z Polski na Zachód – gównie do USA, Niemiec i Watykanu (ale nie brakuje w Polsce pieniędzy na wojsko, policje jawne i tajne oraz na kościół rzymski), a jeśli chodzi o szkolnictwo wyższe, to problemem jest tu głównie jego nadmierne upowszechnienie, przez co spadła drastycznie jego jakość. A upowszechniono je tylko po to, aby uczelnie wyższe, które dziś są już niemalże w każdej gminie, stały się fabryką i przechowalnią młodych bezrobotnych, dla których od roku 1990 chronicznie przecież brakuje w Polsce miejsc pracy. A za tym wszystkim stoją tacy zdrajcy Narodu Polskiego jak archer i blackey. Skandalem jest, że są oni wciąż na wolności.

  161. Archer 28 marca o godz. 12:16 2227
    1. Jeżeli jesteś wierzącym i praktykującym katolikiem rzymskim, to znaczy, że świadomie popierasz pedofilię i chronisz pedofilów. Nie wyobrażam sobie bowiem, aby myślący człowiek, na dodatek tak jak ty z doktoratem, mógł być z dobrej woli członkiem tak zdegenerowanej wspólnoty pseudoreligijnej, jaką jest od dawna kościół rzymski zwący siebie katolickim.
    2. Jeżeli masz jakikolwiek dowód na to, że byłem kiedykolwiek członkiem (czy nawet choćby tylko kandydatem) PZPR, to go wreszcie przedstaw, jako że inaczej oskarżę cię o oszczerstwo. Jako katolik powinieneś zresztą znać przykazanie „nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu”. Dobrze też wiesz, że oskarżano mnie na blogach i forach, nie tylko „Polityki”, o to, że byłem albo tajnym współpracownikiem SB albo nawet i etatowym pracownikiem owej SB tylko na tej podstawie, ze jakiś, zresztą pewnie już dawno będący wśród umarłych, oficer owej SB miał to samo nazwisko i pierwsze imię co ja – nieważne, ze wszystko inne się nie zgadzało – od daty i miejsca urodzenia po imiona rodziców i drugie imię.
    3. W latach 1940-1944 na 100% nie było SGPiSu. Owszem, działała wówczas Miejska Szkoła Handlowa, w której na pół legalnie wykładano elementy programu przedwojennej SGH, ale to było przecież za zgodą tzw. rządu na uchodźstwie i za wiedzą okupanta, który potrzebował buchalterów i handlowców. Jeśli zaś chodzi o dyplomy z Polski przedwojennej, to jest to dyskusja czysto akademicka, jako że ostatnie z nich wydano w roku 1939, czyli 78 lat temu, a więc jeśli ktoś nawet był na tyle genialny, że taki dyplom otrzymał mając 18 lat, to miałby dziś prawie 100 lat, a więc szansa, aby był on aktywny zawodowo jest praktycznie równa zeru.
    4. Jeżeli zaś chodzi o wysługiwanie się okupantowi, to ty jesteś takim właśnie kompradorczykiem, tyle że na służbie Watykanu, a twoim głównym zadaniem jest tuszowanie afer pedofilskich w polskiej sekcji kościoła rzymskiego, co widać jest doskonale po twej aktywności na forach i blogach internetowych. Jak to się mówi, widzisz źdźbło w oku bliźniego swego, ale belki w oku swoim nie dostrzegasz. 🙁

  162. blackey
    1. Nie demonizuj kwaterunku. „Zabierano” (dokładniej administrowano poprzez kwaterunek) tylko te domy i mieszkania, których właściciele mieli znaczny nadmiar powierzchni mieszkaniowej. Nieco inaczej było w tylko w Warszawie, ale przecież Warszawa wyjątkowo była przecież zniszczona przez naszych obecnych „przyjaciół” z Niemiec. Płock nie był zaś zniszczony przez wojnę, a więc kwaterunek „zajmował” tam tylko kamienice czynszowe. Jeżeli znasz lepszy sposób na rozwiązanie problemu mieszkaniowego w trudnych czasach niż kwaterunek, to nam go opisz. Problemem dla ciebie jest to, że każdy inny system niż kwaterunek prowadzi w takich warunkach do masowej bezdomności i paskarskich czynszów.
    2. Oczywiste jest, że właściciele kapitału chcą takiej policji, takich sądów i takiego prawa, które chroniło by ich nielegalnie przecież zdobytą własność. A ponieważ kapitał pochodzi z wyzysku, kradzieży i oszustwa, to powinien on być zabrany kapitalistom i uspołeczniony, aby zyski z niego czerpali wszyscy, a nie tylko garstka kapitalistów, która kradzieżą, wyzyskiem i oszustwem a często zwykłym rabunkiem doszła do posiadania kapitału, kosztem biedy i deprawacji reszty ludności.
    3. Odróżnij własność osobistą od własności środków produkcji. Jeśli ktoś ma mieszkanie, powiedzmy do 100 m2 (a nawet i większe, jeśli ma np. dużą rodzinę), to to jest jego prywatne mieszkanie i tylko w warunkach wojny albo klęski żywiołowej można mu dokwaterować lokatorów i to też tylko tymczasowo. Natomiast jeśli ktoś żyje z wynajmu domów czy mieszkań, to znaczy, że jest on zwyczajnym pasożytem i że należy te mieszkania czy domy, które on wynajmuje, uspołecznić, jako że żyjąc z wynajmowania domów czy mieszkań, osiąga on dochód, który mu się nie należy, jako że że żyje on z cudzej pracy, z tego, że są ludzie, którzy nie mają gdzie mieszkać i tym samym zmuszeni są oni wynajmować powierzchnię mieszkalną („dach nad głową”) od takich właśnie kamieniczników, którzy są przecież typowymi pasożytami, osiągającymi dochody mimo że nie wykonują oni żadnej użytecznej pracy. A pasożytnictwo i pasożyty należy przecież tępić.

  163. Trzęsienia ziemi, czy tajfuny, zniszczyły w ciagu kilkudziesięciu ostatnich lat, sporo dużych miast.
    Warto może zerknąć, jak kapitalistyczne i demokratyczne rządy poradziły sobie z ich odbudową, czy zadbały o często kilkumilionowe populacje które straciły dorobek życia i dach nad głową.

    Szczególnie polecam przykłady z dwóch swiatów:
    -Taszkient, czy Baku
    -Sycylia, czy Dominikana, Nowy Orlean

    Kto poradził sobie lepiej?

  164. Wiesiek
    Kapitalistyczne, pseudodemokratyczne rządy gardzą zwykłymi ludźmi i mają ich w tzw. 4 literach. Wyznają one zasadę, że każdy ma sam sobie radzić, jak to przyznał nie tak dawno temu w Polsce ex premier Cimoszewicz.

  165. @jakowalski 28 marca o godz. 15:08 2232

    Autorze, jestem antyklerykałem 😉 , nie było okazji pisać na tematy kościelne więc nie dałem poznać od tej strony. Ale każdy kto mnie zna wie, że mam poglądy prawicowe jesli chodzi o gospodarkę , własność itd. Natomiast jeśli idzie o kwestie obyczajowe, społeczne, itd jestem liberałem .Coś jak w s p ó ł c z e s n i torysi. Więc tekst Autora jakoby bym w jakikolwiek związany z kościołem katolickim w Polsce bądz popierający Watykan to komedia a może i farsa. Dopóki nie przeczytałem tego wpisu Autora o ktorym piszę sądziłem , że na blogu Polityki udzielają się ludzie stabilni psychicznie. Widzę jednak że nie miałem racji. Ale może Autor miał ten gorszy dzień lub zapomniał zażyć właściwe leki .

    Reszty w/w wpisu nie komentuję tak jak nie komentuję wyczynów meneli pod osiedlowym smietnikiem,

    kłaniam się

  166. @jakowalski 28 marca o godz. 16:06 2234

    Jeśli idzie o tzw ”kwaterunek ” , wciąż nie mam odpowiedzi od Autora , co w sytuacji gdy ten tzw ” kwaterunek ” chciałby ”poadministrować ” ze 40-50 lat własnością Autora . Dopóki nie uzyskam odpowiedzi na w/w pytanie reszta dyskusji jest bezcelowa.

    Otóż , żyję- między innymi- z wynajmu domow i mieszkań . Mam kilkanaście mieszkań i dwa domy ktore wynajmuję roznym ludziom. Informuję Autora, że czynsze są adekwatne do stanu nieruchomości, jej polożenia oraz aktualnej sytuacji na rynku nieruchomości. Informuję Autora, że nabywając w/w nieruchomości zapłaciłem wszystkie zalezne podatki. Od środków za które zakupiłem w/w nieruchomości rownież zapłaciłem wszystkie należne podatki. W związku z powyższym wypraszam sobie jakieś insynuacje / majaczenia Autora jakobym coś ukradł . Informuję też Autora , że nigdy nikogo nie zmuszałem do wynajmowania czegokolwiek odemnie ;-))))) . Każdy może kupić mieszkanie za kredyt bądz gotówkę , będzie miał wtedy swoje i nie będzie wynajmował czyż nie ?
    Oprócz tego prowadzę firmę usługową i zatrudniam ludzi . Nigdy nikogo nie zmuszałem do pracy, zmuszały ich , jak sądzę , banknoty NBP ;-)))))))))))))).
    Wywody Autora są to mętne tłumaczenia lenia . Lenia , ktoremu nie chce się pracować , znacznie bardziej niż praca , leniowi podoba się okradanie uczciwych ludzi z owoców ich pracy. Złodziejstwo jest karalne , karalne jest też nawoływanie do przestępstwa . Karalne jest też paserstwo .Paserstwo to czerpanie korzyści z obrotu przedmiotami pochodzącymi z kradzieży. Paserstwem jest sprzedaż kradzionego samochodu . Paserstwem jest czerpanie korzyści z ukradzionych innym , uczciwym ludziom , nieruchomości. Wychodzi na to że Autor to zwykły , pospolity przestępca. ….. ale może to tylko to niewłaściwa dawka leku bądz jej brak .

    Klaniam się

  167. @blackley
    W swoich sześciu zdaniach zaczynających się od „Otóż”, zapewniasz ,że wszystko jest w porządku , czego w tej sytuacji nie można w żaden sposób sprawdzić a polegać jedynie na słowie. No to przyjmijmy, że tak jest. „Otóż” właśnie ciekawi mnie jak „tymi ręcami , rękami , rękoma , trzy wille i kilka samochodów” ,dorobił się w jednym ze skeczów znany kabareciarz. Gdzie ,jak i za ile?, źródełko kapitaliku na zakup tego wszystkiego , no bo nie od czyścibuta? handel obwoźny,handel łóżkowo-szczękowy,wymiana walut(cinkciarz), spadek po „cioci” w Stanach , dotacje z UE, kredyt w banku ,no duża wygrana w lotto załatwiła by sprawę dokumentnie. A może to wszystko razem do kupy? Śp. Kulczyk dostał od tatusia pierwszy milion $ ,(co to trzeba go ukraść), jak mawiał ,ale znaleźli się tacy co udowodnili ,że wcale tak nie było, jest tego dużo w necie. Z grubaśnej książki T.Piketty wynika ,że niezbadane są losy kapitału szczególnie jego pochodzenia, w czym uzupełnia Marksa. Na zakończenie swojego „Kapitału w XXI wieku” napisał znamienne i na wskroś prawdziwe zdanie;
    „Tak długo, jak dochody klas współczesnego społeczeństwa będą pozostawały poza zasięgiem badania naukowego, niemożliwe będzie napisanie prawdziwej historii gospodarczej i społecznej.” s.728
    Nie łudź się i nas ,że napiszesz „jak to ze lnem było”.

  168. blackley
    28 marca o godz. 21:49
    Już Platon powiedział, ze najbogatszy człowiek, którego bogactwo pochodzi z własnej pracy może być co najwyżej 4 razy bogatszy od najbiedniejszego z pracujących.
    Skoro Ty masz dwa domy i kilkanaście mieszkań to rozumiem, że twoi pracownicy też mają po 3-4 mieszkania a ci lepsi to jeszcze domek dodatkowo.

  169. @jakowalski
    „Jeżeli masz jakikolwiek dowód na to, że byłem kiedykolwiek członkiem (czy nawet choćby tylko kandydatem) PZPR, to go wreszcie przedstaw, jako że inaczej oskarżę cię o oszczerstwo.”
    A oskarzaj sobie.
    Prokuratorem generalnym jest Zbigniew Ziobro a skargi i wnioski skladac mozna pod adresem:

    Ministerstwo Sprawiedliwości
    Al. Ujazdowskie 11
    00-950 Warszawa

    Tudziez na najblizszy posterunek MO albo pierwszemu funkcjonariuszowi ORMO.

  170. Archer
    Potrzebuję do tego twoje personalia. Inaczej, to będę musiał złożyć zażalenie na redakcję i wydawców „Polityki”, za to, że publikuje na tym blogu twoje bezpodstawne, złośliwe oszczerstwa.

  171. Optymatyk
    Oczywiście, że tak długo, jak dochody klas współczesnego społeczeństwa będą pozostawały poza zasięgiem badania naukowego, niemożliwe będzie napisanie prawdziwej historii gospodarczej i społecznej. Dodajmy do tego, że prawdziwym źródłem bogactwa obecnie bogatych narodów, poza narodami obdarzonymi ropą naftową, jest imperialny rozbój i brutalna eksploatacja kolonii (odnosi się to głównie do UK i jej byłych dominiów czyli Australii, Kanady czy Nowej Zelandii, Francji, Belgii, Holandii i częściowo nawet Hiszpanii i Portugalii oraz Włoch i Niemiec a poza Europą do USA i Japonii, które też miały przecież i to całkiem spore kolonie), albo też ścisła współpraca przy łupieniu kolonii (głownie chodzi tu o Szwajcarię, tego bankiera wszelakich tyranów i łupieżców z Hitlerem na czele) a także kraje Skandynawskie, które też, poza Finlandią, miały swoje kolonie i brały i dalej zresztą biorą udział w ich łupieniu.

  172. @jakowalski
    „Jeżeli znasz lepszy sposób na rozwiązanie problemu mieszkaniowego w trudnych czasach niż kwaterunek, to nam go opisz.”
    A rozwiazanie problemu mamy pare zdan dalej:
    „(…) należy te mieszkania czy domy, które on wynajmuje, uspołecznić, (…)”
    I juz wiemy co nalezy w trudnych czasach robic. A poniewaz kazdy przyzna ze czasy mamy trudne, wiec nalezy ‘uspolecznic’ (czyli zrabowac) wszelka nieruchomosc ponad ta, ktora jest do zycia absolutnie niezbedna czli ogranicza sie do jednego pokoju 12m2 + slepej kuchni i wspolnego wychodka na korytarzu.
    Ale ale… W ten sposob, na gruncie marksizmu, rozwiazemy byc moze ‘problem mieszkaniowy’ ale nie jest to jedyny problem naszych czasow. A co z samochodami? Moze sie przeciez trafic jakies zlodziejskie indywiduum, ktore ma ich, powiedzmy piec a potrzebuje tylko jeden (albo wogole nie potrzebuje bo do roboty moze jechac na rowerze). A byc moze ow osobnik w dodatku handluje samochodami czyli jest kapitalista? Niezawodny rewolucyjny instynkt juz podpowiada nam rozwiazanie: zabrac, ‘uspolecznic’, upanstwowic.
    I tak mozna ciagnac, poczynajac od motocykli i skuterow a konczyc na dlugopisach. A dlaczego na dlugopisach Janie? Dlatego, ze wypisal mi sie wczoraj wklad i poszedlem do marketu aby kupic nowy dlugopis. Pojedynczych nie bylo wiec kupilem od razu 6 w jednym opakowaniu. Chociaz potrzebowalem tylko jeden. A Twoj wpis do blackey uswiadomil mi cala perfidie burzuazji, ktora nie tylko wciska mi towar ktorego nie potrzebuje ale i ze mnie samego (jako posiadacza rzeczy niepotrzebnych) robi mini-burzuja.
    I w ten sposob dochodzimy do ostatniego zagadnienia:
    „Odróżnij własność osobistą od własności środków produkcji.”
    Czy te nadmiarowe dlugopisy to wlasnosc prywatna czy srodki produkcji? Co podpowiada Ci, Janie, Twoj rewolucyjny wech…?
    Brawo. Wygrales lizaka. Dobra odpowiedz. Oczywiscie, ze sa to srodki produkcji na gruncie marksizmu nie rozniace sie jakosciowo od maszyny parowej czy balii do prania brudnej bielizny. Bo przy pomocy tych dlugopisow moge wysmarowac antyleninowski paszkwil, ktory – o zgrozo – ktos jeszcze moze przeczytac zanim skonfiskuje go milicja. Moge ten paszkwil sprzedac miedzynarodowej burzuazji i nawet niezle na tym zarobic. Moze nawet wiecej niz blakey na swoich nieruchomosciach?
    Janie: po przeczytaniu powyzszego nie mozesz juz chyba zaprzeczyc ze wszelkie maszyny do pisania, klawiatury komputerowe, mini drukarnie, olowki, dlugopisy, wieczne piora a nawet swiecowe kredki dla dzieci to nic innego jak narzedzia burzuazyjnej miedzynarodowki i ich posiadanie nalezy ograniczyc tylko do obywateli swiadomych potrzeb systemu i madrosci etapu. No bo spojrzmy na to z drugiej strony. Przy pomocy tego samego dlugopisu napisac moge traktat dowodzacy slusznosci marksistowskich zasad historycyzmu we wspolczesnym spoleczenstwie klasowym. I rowniez go potem sprzedac (tym razem przyjaciolom innego kroliczka) i zarobic na tym… kto wie… moze lepiej niz na tym poprzednim, dla imperialistow? Ale mniejsza o podla mamone bo moze nam ona przeslonic prawdziwy cud, jaki sie wlasnie dokonuje a ktory z pewnoscia juz zauwazyles. Wiec tylko dla pozostalych czytelnikow wyjasniam, ze w ten sposob ow dlugopis zmienia sie z narzedzia wyzysku proletaryatu w narzedzie walki robotnikow, chlopow i inteligencji pracujacej o swoje klasowe prawa a docelowo w likwidacje wszelkich klas i warstw. Za wyjatkiem warstwy komunistow, ktora najchetniej zakopalbym 6 stop pod warstwa piachu.

    Nie wiem co o tym Janie sadzisz, ale ja na miejscu tego dlugopisu wogole nie chcialbym byc wyprodukowany.

  173. @jakowalski
    Potrzebuję do tego twoje personalia.

    Adres:
    Archer
    Sosong Street 32
    Pjongjang 153
    North Korea.

    여섯 번째 교외, 8 개의 지역
    김정일의 친구
    북한 민주당

  174. @optymatyk
    28 marca o godz. 22:34 2239

    Autorze, nie mam pojęcia co Autorowi napisać ….Widzę , że Autor aż płonie z rewolucyjnej czujności … Nie ma zwyczaju podawania swoich personaliów w internecie, nie widzę powodu dla ktorego miałbym to robić .

    Jak ?Wszystkiego po trochu – szczęścia, umiejętności , wiedzy , wyczucia rynku, spadku,kredytów w bankach , był i handel lózkowo-szczękowy , a także ” turystyka ” handlowa, nie było wygranych w lotto /pokera oraz dotacji z UE.Znam się na budowlance-remontach i wciąż to robię , udawało się coś kupić w ruinie której było strach i przywrócić do zycia itd , itp …. unikałem bardzo dużych robót , posredników , oszustów itd To tak po krótce. No i trzeba lubić co się robi. To wszystko pożera czas , nie ma urlopów, wyjazdów , wolnego. Ogólnie pracować trzeba , nie ma czasu na czytanie aż tylu książek tak często że całe cytaty można wykuć na pamięć. Mówiąc krótko , trzeba się poschylać .

    Proszę sobie darować porównywanie mnie z Kulczykiem . To był cwaniak panstwowych prywatyzacji z majatkiem wartości miliardow dolarów. Ja poprostu pracuję .

  175. Blackey
    1. Gdybym miał kamienicę, i „wlazł” by mi na nią kwaterunek z powodu wojny czy klęski żywiołowej, to nie byłbym zachwycony, ale pogodził bym się z tym, że muszę ponieść ofiarę na rzecz dobra ogólnego.
    2. Widzę, że w twoim przypadku byt określa świadomość. Żyjesz bowiem z cudzej krzywdy, ciągniesz zyski z cudzej pracy, a więc bronisz ten niesprawiedliwy i nieludzki system, który ci pozwala okradać swoich bliźnich w majestacie prawa. Jesteś więc zwykłym pasożytem, przez których jest obecnie m.in., w Polsce tak źle jak jest. Niestety, ale bez eliminacji takich pasożytów jak ty, bez odebrania im tego, co oni ukradli społeczeństwu, nie jest możliwy postęp.
    3. Poza tym, to czynsze są adekwatne do podaży i popytu na mieszkania. Gdyby państwo wypełniało swoje elementarne obowiązki i wynajmowało potrzebującym obywatelom mieszkania za rozsądną cenę, czyli za czynsz w wysokości nie większej niż 10% dochodu netto obywatela, to tacy kamienicznicy jak ty poszli by z torbami. Uważam bowiem, że dozwolony powinien być tylko prywatny wynajem luksusowych rezydencji, że w Konstytucji powinno być wpisane prawo obywatela do dachu nad głową i że wynajem oraz handel mieszkaniami dla normalnych ludzi powinien być dozwolony tylko przez państwowego pośrednika, aby uniemożliwić spekulację na rynku mieszkaniowym i związane z tym paskarskie wręcz czynsze, szczególnie zaś w Warszawie.
    4. Nie pisz też bredni, że każdy może kupić mieszkanie za kredyt bądź gotówkę, jako że NIE każdy dysponuje pieniądzmi na kupno mieszkania, nie każdy otrzyma kredyt na mieszkanie i nie każdy chce się zadłużać na lichwiarski przecież procent aby kupić sobie mieszkanie. Poza tym, to są takie przypadki jak np. osoby oddelegowane do pracy w danym mieście, które nie chcą tam osiąść na stałe, ale potrzebują dachu nad głową na czas zatrudnienia w danym mieście. Takim ludziom państwo powinno udostępniać mieszkania za rozsądny czynsz – jak to pisałem, maximum 10% dochodów netto.
    5. Niestety, ale ponieważ burżuazyjne państwo nie wypełnia swoich podstawowych obowiązków wobec swoich obywateli, takich jak zapewnienie im pracy, dachu nad głową i minimalnego dochodu, to w takim państwie najlepiej się maja takie odpadki społeczne jak kamienicznicy czy też lichwiarze, czyli indywidua (trudno mi jest bowiem nazwać ich osobami), którzy czerpią zyski z cudzej krzywdy, z tego, że państwo nie zapewnia swoim obywatelom ani pracy, ani dochodu ani też dachu nad głową.
    6. Można mieć pretensje do fabrykanta, ze wyzyskuje on zatrudnionych u siebie pracowników, ale on przynajmniej coś konkretnego a potrzebnego ludziom wytwarza, natomiast skandalem jest to, że w XXI wieku, w samym środku Europy, państwo toleruje kamieniczników i lichwiarzy. Ale cóż, kamienicznicy i lichwiarze są nieodłącznym elementem kapitalizmu rynkowego, tego ustroju z definicji opartego na przymusie, wyzysku i okradaniu ludzi pracy przez kapitalistów, w tym szczególnie przez kamieniczników i lichwiarzy. Tylko rewolucja może zaś znieść ten jawny rozbój, odbywający się w kapitalizmie w pełnym majestacie państwa i prawa. 🙁
    7. Nie pisz też bzdur, że nikogo nie zmuszasz do pracy. Do pracy zmusza ich bowiem państwo, nie gwarantując nikomu minimalnego dochodu. To się nazywa ekonomiczny przymus pracy i jest on także nieodłącznym elementem kapitalizmu rynkowego.
    8. Co zaś do okradania uczciwych ludzi z owoców ich pracy, to ty jesteś przecież takowym złodziejem, okradając ludzi, których zatrudniasz a szczególnie zaś ludzi, którym wynajmiesz mieszkania. Przecież ty, jako kamienicznik czy też przedsiębiorca nie pracujesz – to inni pracują na ciebie, a ty, żyjąc z ich pracy, zwyczajnie ich okradasz, pasożytujesz na innych ludziach. Twoje miejsce jest więc w reedukacyjnym obozie pracy, razem z innymi lichwiarzami i kamienicznikami.
    9. Zgoda, złodziejstwo jest karalne i karalne jest też nawoływanie do przestępstwa, a ty usprawiedliwiając czerpanie zysku z cudzej pracy nawołujesz wyraźnie do popełniania przestępstwa kradzieży i oszustwa. Karalne jest też paserstwo, czyli czerpanie korzyści z obrotu przedmiotami pochodzącymi z kradzieży. Paserstwem jest też na ogół czerpanie korzyści z posiadania nieruchomości, jako że zbyt często te nieruchomości zostały albo przejęte w nielegalny sposób, albo też zakupione za pieniądze pochodzące z kradzieży, rozboju czy też oszustwa (HGW!).
    10. Na koniec – skąd wziąłeś pieniądze na zakup tych nieruchomości, które obecnie wynajmujesz? Potrafisz się z nich przed nami rozliczyć? Tak czy inaczej, wychodzi więc na to, że Blackey jest to zwykły, pospolity przestępca – pasożyt społeczny, który jak najszybciej powinien być zamknięty w reedukacyjnym obozie pracy. 🙁

  176. Blackey
    Turystyka „handlowa” to jest inaczej przemyt. A z ciężkiej pracy, to się można dorobić tylko choroby zawodowej.

  177. Archer – nie udawaj głupka, którym przecież nie jesteś.
    Nazwisko i imię, proszę oraz datę i miejsce urodzenia, imiona rodziców oraz adres w Niemczech, gdzie przecież obecnie mieszkasz. Może być tez twój australijski Tax File Number i polski Pesel.

  178. Blackey
    Kościół Anglikański to są Torysi przy modlitwie, a różni się on od Rzymskiego tylko tym, że nie uznaje on papieża rzymskiego za swoją głowę. Poza tym, to pomyliłeś to, co ja pisałem do Ciebie z tym, co pisałem do Archera. Polecam Ci więc wizytę u dobrego psychiatry.

  179. Blackey
    Kulczyk to było panisko: aferzysta, oszust i cwaniak pełną gębą, a ty przy nim jesteś tylko drobnym, mało rozgarniętym cwaniaczkiem, który boi się swojego własnego cienia, gdyż wiesz, że odróżnieniu od takiego właśnie Kulczyka, nie masz tzw. pleców, a więc w każdej chwili możesz za swoje przekręty i oszustwa powędrować za kratki i utracić cały ten twój, pożałowania godny „majątek”, gdyż w odróżnieniu od Kulczyka nie potrafisz go ukryć przed okiem władzy w tzw. rajach podatkowych i w anonimowych spółkach zarejestrowanych na tzw. figurantów (nominees). Żal mi ciebie, gdyż całe swoje nędzne życie goniłeś za pieniędzmi, ale to, co złapałeś, to są przecież tylko nędzne odpadki z pańskiego stołu, ze stołu takich np. Kluczyków. Żyjesz przecież znacznie gorzej niż ja z emerytury, na która, owszem, zapracowałem, ale nie przepracowując się i na dodatek pracując albo na stanowiskach kierowniczych, a głównie na wyższych uczeniach i w instytutach naukowych, czyli inaczej zajmując się moim hobby, za które mi na dodatek płacono, i to nieźle, nawet jak na zachodnie układy… Ale tak jest w kapitalizmie: mądrzy w tym systemie żyją, a głupi pracują.

  180. Archer
    1. Wszystko można uspołecznić na wysokim albo niskim poziomie – inaczej wyglądać będzie więc uspołecznienie kapitału w Szwajcarii, a inaczej w Swazilandzie. Dziś sytuacja jest zaś inna niż zaraz po wojnie, jako że dysponujemy teraz, nawet w Polsce, nadmiarem powierzchni mieszkaniowej. Gdyby dać ludziom dochód minimalny, to sporo z nich wróciło by na wieś czy też do małych miasteczek, gdzie dziś jest przecież spora, niewykorzystana powierzchnia mieszkaniowa. Przecież Polacy migrują do wielkich miast (w Polsce i zagranicą), w których brakuje mieszkań, tylko w poszukiwaniu pracy.
    2. Co do samochodów, to wystarczy tu, aby wprowadzić coroczną opłatę rejestracyjną: zerową na pierwszy samochód i progresywnie podwyższaną na kazdy następny.
    3. Nie pisz też bzdur, że nie mogłeś kupić w niemieckim supermarkecie pojedynczego długopisu, chyba, że szukałeś najtańszego, jednorazowego użytku. Wstydził byś się zaś kupować takie gówno, jako że zaśmieca ono i to zupełnie niepotrzebnie, środowisko. Ja staram się używać piór wiecznych, jako najbardziej ekologicznych (i najbardziej eleganckich). Jako jedyny odpadek z nich zostaje butelka po atramencie, która nadaje się w 100% do przeróbki na nowe szkło, a bakelitowe (?) wieczko też da się przerobić na surowiec dla przemysłu.
    4. Nie udawaj znów głupka – długopis to NIE jest kapitał, to NIE jest środek produkcji. Dobrze o tym wiesz, jako inżynier, absolwent RMIT. Idąc za twoim chorym rozumowaniem, to twoje gardło też jest środkiem produkcji, jako że możesz z nim stanąć na Speakers’ Corner i zachwalać tam wszem i wobec kapitalizm. Zapewniam Cie, że nie będziesz mieć w takim przypadku żadnych problemów z londyńską policją a jakiś spacerujący tamże burżuj może cię, za tę pochwałę kapitalizmu, sowicie wynagrodzić. 😉
    5. Poza tym, to dobrze wiesz, że ta sama rzecz może być zarówno używana do ratowania życia ludzkiego jak też i do zabijania (np. samochód), a więc to nie fizyczne właściwości danej rzeczy stanowią, czy jest ona środkiem produkcji czy też nie, a tylko sposób jej użycia i efekty jej użycia. Co z tego, że zakupisz dla siebie supernowoczesną, zautomatyzowaną fabrykę np. mikroprocesorów, skoro nie będziesz tych mikroprocesorów sprzedawać, a tylko będziesz je używać do zbudowania super-hiper komputera, przy pomocy którego przejmiesz władzę nad światem. Na szczęście brakuje ci do tego pieniędzy i rozumu, a więc to, co napisałem, jest tylko opisem hipotetycznego przypadku. Na szczęście!

  181. Archer
    Mój adres:
    Dr. Lech Keller, c/o Mr. Donald Tusk,
    Rue de la Loi/Wetstraat 175
    B-1048 Bruxelles/Brussel
    Belgique/België
    Tel: +32 22816111, Fax: +32 22816934
    E-mail: donald.tusk@europa.eu

  182. @jakowalski vel Mr. Donald Tusk
    „Archer – nie udawaj głupka, którym przecież nie jesteś.
    Nazwisko i imię, proszę oraz datę i miejsce urodzenia, imiona rodziców oraz adres w Niemczech, gdzie przecież obecnie mieszkasz.”

    Oto pozostale szczegoly:
    너 내 엉덩이에 키스해라.
    제 2 차 세계 대전 전
    나는 북한에 살고있다.
    12 월 31 일
    Nie rozumiesz?
    Bylo sie uczyc jezykow obcych.

    P.S. dlugopisy kupilem w koreanskim supermarkecie. Dlugopis po koreansku to:
    볼펜