Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

4.09.2017
poniedziałek

Praca. To o tym trzeba rozmawiać!

4 września 2017, poniedziałek,

Dziś Święto Pracy. Nie, nie u nas, tylko w Ameryce. Za oceanem to ważne święto i nikomu (nawet w czasach najciemniejszej neoliberalnej nocy) nie przychodziło do głowy podważanie jego sensu. Niech mi Czytelnicy tego bloga zezwolą, by wykorzystać ten dzień do rozpoczęcia nowej – bardzo nam wszystkim potrzebnej – rozmowy.

W Polsce Ameryka jest nieraz przedstawiana jako świątynia liberalizmu ekonomicznego. To też prawda. Ale należy pamiętać, że amerykański kapitalizm wykuł się w ogniu gorącego starcia potężnego kapitału z potężnym żywiołem pracowniczym. Ta walka niejedno miewała oblicze. Bywała nazywana populizmem, agraryzmem, komunizmem, socjalizmem, progresywizmem, liberalizmem, ruchem walki o prawa czarnych albo migrantów, feminizmem czy ruchem związkowym. Dzieje tych wszystkich walk świetnie opisał Howard Zinn w monumentalnej „Ludowej Historii Stanów Zjednoczonych”. Wyszła po polsku w 2016 r.

Gdy ktoś zajrzy do Zinna, dostrzeże, jak krwawy przebieg miały te walki. Do roli szczególnego symbolu urosły wydarzenia majowe z 1886 r. Na Haymarket (plac w centrum Chicago) doszło wtedy do wielkich demonstracji na rzecz skrócenia dnia pracy z 12 do 8 godzin. Wiec przyciągał coraz większe tłumy, a policja (mówiąc eufemistycznie) delikatna nie była. Więc z godziny na godzinę napięcie rosło. W pewnym momencie bomba wybuchła. I to nie tylko metaforycznie. Eksplozja materiału wybuchowego doprowadziła do bezładnej walki. Po obu stronach byli ranni i zabici. Niechętne ruchowi robotniczemu elity Chicago postanowiły wykorzystać masakrę do przykręcenia śruby. Policja aresztowała grupę anarchistów, której przypisano odpowiedzialność za atak bombowy. Odbył się proces zakończony skazaniem, który budził niesamowite emocje. Jedni domagali się przykładnego ukarania bandytów. Inni uznali go za przykład mordu sądowego. Maj 1886 r. wywołał tak duże poruszenie w ruchu robotniczym, że powstał projekt, by uczynić go symbolem walki o wolność i prawa ekonomiczne.

Zanim jednak Druga Międzynarodówka (rok 1890) podjęła decyzję o obwołaniu 1 maja Międzynarodowym Dniem Pracy, Amerykanie skręcili już w innym kierunku. Kilka miesięcy po masakrze liberalna część politycznego establishmentu USA wsparła pomysł, by dać światu pracy osobne święto. Ale przesunąć na inną datę. Żeby się nie kojarzyło z Haymarket.

Nawiązano do pomysłu, by Święto Pracy ustanowić w pierwszy poniedziałek września. Również w przeszłości popularny dzień robotniczych wystąpień. Już w 1887 r. stan Oregon obchodził pierwszy wrześniowy Labour Day. Potem dołączyły kolejne. W 1894 r. święto pracy było już ogólnoamerykańskim dniem wolnym, stając się przy okazji ważną częścią amerykańskiego kalendarza politycznego oraz kulturalnego. Pierwszy poniedziałek września od lat oznacza definitywny koniec sezonu letniego. Nawet w modzie panuje niepisana zasada, że po Dniu Pracy nie przystoi już pokazywać się w letnich garniturach i białych sukienkach.

Politycznie też Święto Pracy w Ameryce ożywa. Zwłaszcza w ostatnich latach, gdy coraz widoczniejsze staje się pęknięcie społeczeństw na linii praca – kapitał. Sam piszę o tym często w POLITYCE i w innych miejscach. Niech amerykański Labour Day będzie również okazją do ogłoszenia Czytelnikom tego bloga, że 18 września ukaże się moja nowa książka „To nie jest kraj dla pracowników”. W sam raz na początek nowego sezonu politycznego w Polsce. Z nadzieją, że o pracy zaczniemy wreszcie na poważnie rozmawiać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Oho! Po trzech miesiącach urlopu red. Woś przypomniał sobie o pracy. Żyć, nie umierać. 🙂

  2. Agencja ratingowa Moody’s mocno podniosła prognozę wzrostu gospodarczego w 2017 roku dla Polski z 3,2 proc. do 4,3 proc. W prognozie Moody’s zmieniły się też oczekiwania co do deficytu sektora finansów publicznych.

  3. Można jeszcze zmienić tytuł na ‚To nie jest kraj dla socjalistów’.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. razem z POZYCJĄ KAMILA FEJERA PREMIERA 2017-09-27
    https://www.swiatksiazki.pl/zawod-opowiesc-o-pracy-w-polsce-to-o-nas-6357263-ksiazka.html

    konkurencja…nieeee w JEDNOŚCI siła dwie publikacje o takiej mocy, razem spotkania :))) jest MOC

    LOVE Woś :* zerknie Pan?
    a może już całość przeczytał http://www.praktykateoretyczna.pl/numery/2017-2/pt-2242017/

    może na blogu określi swoje stanowisko GZ /Dochód parycypacyjny {MMT theory postkeynes Tchnereva] czy jasno UBI/ BDP Szlinder

  6. Czy Pana nowa ksiazka bedzie dostepna na Amazon? (konkretnie: amazon.de) Udalo mi sie tam ostatnio znalezc Pana „Dziecieca chorobe liberalizmu”

  7. Każda poważna rozmowa o pracy musi się rozpocząć od wydzielenia z pojęcia pracy za Karolem Marksem PRACY SPOŁECZNIE UŻYTECZNEJ. I określenia kryteriów kwalifikowania do tej kategorii.

  8. Jeśli „To nie jest kraj dla pracowników” to dla kogo jest ten kraj(mówimy o Polsce)?
    To dlatego od początku tzw. transformacji wyemigrowało z niego (na stałe lub okresowo), jak podają różne źródła/sondaże 8-10 mln osób za pracą(powodów jest wiele ale generalnie jest praca i wszystko co się z tym wiąże).
    Czy to nie jest aby jedyna „zasługa” „Solidarności” ludzi pracy?
    Czy aby dlatego Polska stała się „państwem teoretycznym” i jest miejscem gdzie ” Ch… d…a i kamieni kupa” „robiąc laskę” wiadomo komu?

    Stawiam śmiałą tezę, wprost za Toquevillowską przepowiednią sprzed przeszlo 150 lat po powrocie z podróży po USA( „O demokracji w Ameryce”), że Rewolucja 1789 roku zniosła zasadnicze nierówności między ludźmi, nie usunęła jednak prawa własności. Zatem w przyszłości walka rozegra się między tymi, którzy posiadają , a tymi , którzy nie posiadają.
    Proroctwo godne Marksa ,(nieprawdaż?), który potem „rozgryzając” kapitalizm do reszty, wiemy doskonale co przewidywał. Aczkolwiek A.de Tocqueville uchodził za liberała konserwatystę.
    Obecna przyspieszona koncentracja kapitału w coraz węższej grupie ludzi, jak wykazują czołowi ekonomiści w swoich dziełach , jak Kołodko, Piketty,Stiglitz czy H.Zinn w swojej „Ludowej historii Stanów Zjednoczonych”, wskazują do coraz bliższego starcia tych dwóch grup ludzi ,”posiadaczy” i „nieposiadaczy”.
    Zapobiec temu może nic nie rozwiązujący lub „rozwiązujący” wszystko, konflikt/reset nuklearny na globalną skalę.

    „Równość wobec prawa bez równości posiadania jest bezużyteczna” Diodor Sycylijczyk
    Skąd my to znamy? i „…nic nowego pod słońcem” od tysięcy lat.
    Historia jest dobrą nauczycielką ale uczniów ma do d…y. Ot co!
    Dlaczego? ,bo zamieniono właśnie głowę na d..ę. Sorry.
    Całkiem ładnie to wyraził prof. Julian Aleksandrowicz, który napisał:
    „Wszelkie trudności społeczne, gospodarcze, polityczne, a także zdrowotne mają swoją przyczynę w wadliwej strukturze i w wadliwej czynności mózgów ludzkich, spowodowanych czynnikami ekologicznymi. Czynniki te są zewnętrzne, to znaczy możliwe do usunięcia.”
    Stwierdzenie to wyszło spod pióra wybitnego uczonego. Jemu się to nie wydawało. On to wiedział. Napisał również, że nie ma chorób nieuleczalnych. Niedostateczna jest tylko nasza wiedza.
    Żyję już na tym świecie „kopę” lat i takie jedynie zaobserwowałem wyjście z tego cywilizacyjnego węzła Gordyjskiego, jakie zawarte jest w zdaniu Profesora.
    Wszystko inne było już z wiadomym skutkiem „wypraktykowane” wiele razy i zostawała zawsze …”kamieni kupa”,bo głowami rządzili ” ch… i d…” a nie ROZUM.
    ………………………..
    Ale książkę nabędę i przeczytam ,oczywiście hehehe.

  9. Nawet ten fragment z „Rozum na wygnaniu” Jarosław Makowski potwierdza moją tezę;

    „Ta, zdawać by się mogło, banalna informacja pokazuje, że jednym z największych mitów nowoczesności jest to, iż dziś dominuje rozum. Przeciwnie: rozum jest dziś na wygnaniu. Wiedza przegrywa z naiwną wiarą. Fakty z mniemaniami. Nie dziwmy się więc, że gdy wypędziliśmy rozum z naszego życia, to budzą się w nim rozmaite demony.”
    http://makowski.blog.polityka.pl/2017/09/07/rozum-na-wygnaniu/#more-1923

  10. https://www.youtube.com/watch?v=Oazk8Omh5XU
    Globalizm, wąska elita, niewolnictwo – Psychiatra Naczelny.avi

  11. Słuchałem rozmowy szanownego pana Redaktora z Witoldem Gadomskim. Szanowny Pan ma rację w kwestii, że neoliberalizm całkowicie się nie sprawdził. Wytworzył się bowiem taki dość jasny układ:

    Aktor – bank centralny, rola – ustalanie wysokości stopy procentowej.
    Gdy inflacja konsumencka jest niska to stopa procentowa jest niska. Gdy występuje krach w wycenie aktywów kapitałowych to stopa procentowa jest obniżana.

    Aktor – posiadacze kapitału, rola – dokonywanie inwestycji.
    Gdy stopy procentowe niskie to ma łatwo dostępny kredyt. Gdy stopy procentowe niskie to aktywa kapitałowe drogie. Gdy aktywa kapitałowe drogie to są dobrym zabezpieczeniem dla kolejnych kredytów.

    Dla kapitalisty inwestycja na kredyt w kolejne dobra kapitałowe przy niskiej stopie jest właściwie za darmo bo zakupiony kapitał jest zabezpieczeniem dla następnych kredytów. Następny kredyt i następny zakup aktywów podbije ich cenę. Jeżeli zaś nastąpią kłopoty ze spłatami kredytów to bank centralny jeszcze bardziej obniży stopy procentowe albo odkupi aktywa.
    Inwestycja w pracę ludzi spowoduje że wzrośnie inflacja konsumencka, bo ludzie zaczną większe płace wydawać. Jak wzrośnie inflacja to bank centralny podniesie stopy procentowe. Jak stopy procentowe wzrosną to ceny aktywów kapitałowych spadną i będą kłopoty z pozyskaniem nowych kredytów. Dotychczasowe kredyty będą miały coraz mniejsze zabezpieczenie i trzeba będzie sprzedawać aktywa co jeszcze bardziej obniży ich cenę.

    Czyli kapitalistom nie opłaca się inwestować w pracę ludzi. Płace zatem stoją w miejscu.