Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Nowy Atlas Ekonomiczny - blog Rafała Wosia Nowy Atlas Ekonomiczny - blog Rafała Wosia Nowy Atlas Ekonomiczny - blog Rafała Wosia

2.10.2017
poniedziałek

Zbijcie Sroczyńskiego. A i tak będziecie mieli gorączkę!

2 października 2017, poniedziałek,

Grzegorz Sroczyński odszedł z „Gazety Wyborczej”. Wcześniej z „Sieciami” pożegnał się Piotr Zaremba. Teraz oba tytuły będą jeszcze bardziej tożsamościowe, jeszcze bardziej przewidywalne i jeszcze bardziej odklejone od rzeczywistości. Brawo, antysymetryści! Brawo! Zbijajcie kolejne termometry. Ale gorączka Wam i tak nie ustąpi!

Sroczyński nie jest pierwszym ważnym autorem, który pożegnał się z „GW” w ostatnich miesiącach. To odejście jest jednak odmienne. W przeciwieństwie do poprzednich poważnych ubytków tym razem nie była to decyzja o podłożu ekonomicznym. Sroczyński jest zbyt taktowny, by powiedzieć to wprost, ale nie trzeba być Sherlockiem, żeby dostrzec, dlaczego odszedł. Oddał etat przy Czerskiej, bo miał dość walenia głową w mur.

Sroczyńskiego kręciło wymuszanie na własnym środowisku poważnej autorefleksji. Temu służyły ważne wywiady i teksty. Rozmowy z Marcinem Królem, Karolem Modzelewskim, Zofią Romaszewską, Januszem Filipiakiem. To do dziś można czytać jako streszczenie lat 2011-2015. Gdy można było odnieść wrażenie, że obóz liberalny, który trząsł tym krajem (z przerwami i nie zawsze sam) przez sporą część III RP, zapragnął dokonać ożywczego, uczciwego rachunku sumienia. Sprawiał wrażenie, że chce wyjść poza sztampowe „patrzcie, ale nam się to wszystko pięknie udało”.

Nie byłem przy tym, ale podobno jeden z braci Karnowskich powiedział wtedy (oczywiście z przerażeniem): „Ależ się Sroczyński z Michnikiem genialnie umówili!”. I ja też uważam, że gdyby wtedy „Gazeta” podchwyciła ton Sroczyńskiego, to nie musiałaby wcale zaliczyć traumy roku 2015. I utraty całej władzy politycznej, ekonomicznej i symbolicznej na rzecz prawicy.

Niestety, nie umówili się. O ile jeszcze przed rokiem 2015 Sroczyński był uważany w redakcji „GW” za ciekawą odmianę, o tyle po przejęciu władzy przez PiS kierownictwo uznało go za śmiertelne zagrożenie. Woleli zbić termometr, byle tylko nie pokazywał im ciągle, że mają ponad 40 stopni gorączki (z tendencją rosnącą). To nie tylko jaskrawy dowód na niechęć poważnych dorosłych publicystów do mierzenia się z celną krytyką. Ale też dowód głębokiej niechęci do budowania wewnętrznego pluralizmu wewnątrz „Gazety Wyborczej”. I tu nie chodzi o jakąś pierwszą lepszą redakcję, tylko o gazetę, która uwielbiała (i uwielbia nadal) operować wielkimi słowami. Mówić o demokracji, wolności słowa, pluralizmie, otwartości na innego, etosie i niezależności.

Jak na ironię coś bardzo podobnego zdarzyło się kilka tygodni temu po drugiej stronie medialnego spektrum. Z funkcji wicenaczelnego „Sieci” zrezygnował Piotr Zaremba. I tu też doszło do kolizji szefostwa redakcji (bracia Karnowscy) z wziętym publicystą. Karnowscy (podobnie jak kierownictwo „GW”) powtarzali, że „jesteśmy na wojnie dobra ze złem”. I tu nie ma miejsca na dzielenie włosa na czworo.

Oba te medialne fakty pokazują, że antysymetryzm triumfuje. Pamiętam z dzieciństwa taki rysunek Zbigniewa Jujki. Pola Grunwaldzkie. Rok 1410. Z jednej strony pędzi chorągiew polska z okrzykiem „Bóg z nami”. Z drugiej Krzyżacy z hasłem „Gott mit uns”. Już wtedy mnie to niezachwiane poczucie, że sto procent (co ja mówię – pięćset!) racji jest po „naszej” stronie, mocno przerażało. Patrząc na moją własną branżę, potrafię dorysować do tego obrazka nawet konkretne twarze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 102

Dodaj komentarz »
  1. PiS właśnie zbił Rzepeckiego. I ma 43 stopnie gorączki zmierzone przez doktora Kantar Public. A ludzie głupieją.

  2. Jest Pan doświadczonym publicysta, więc sugestie jakichś „racji” są niepoważne. Zarówno pod Grunwaldem jak i dziś chodzi o nasze „być albo nie być”, a nie o ” rację”

  3. Z tego co wiem GW zwalnia personel masowo z powodów ekonomicznych. Nie wiem, skąd zatem oburzenie w tym konkretnym przypadku? Zwolnienie z innych powodów? Bardziej merytorycznych.

    I trochę nie rozumiem, co ma to wspólnego z „anytsymetryzmem”. Sam określam się według konwencji Polityki jako zdecydowany „symetrysta”, ale aluzji Autora nie łapię.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szkoda. Dopiero niedawno odkryłam dla siebie tego Autora i stwierdziłam, że mądrze pisze.

  6. Jak na razie gorączkę ma Sroczyński z Wosiem. Nie spodziewam się, żeby spadło czytelnictwo GW z powodu braku Sroczyńskiego.

  7. „Zbijcie Sroczyńskiego. A i tak będziecie mieli gorączkę!”.

    Jak Pan Redaktor niewątpliwie zauważył, wielu – również i na tym blogu – chętnie by „zbiło Wosia”.
    I tylko patrzeć jak w naszym kraju zniknie wtedy bieda i nędza, emigracja, ogromne kolejki w służbie zdrowia; jak podniesie się z upadku kultura, nauka i przemysł; jak rozkwitnie innowacyjność. Czytelnictwo książek będzie biło światowe rekordy a nasze czołowe uczelnie wyprą Harvard, Stanford, Princeton i MIT z pierwszych pozycji światowych rankingów. No i wielu na świecie zacznie oczywiście uczyć się polskiego aby zamiast DIE ZEIT, FRANKFURTER ALLGEMEINE ZEITUNG, THE ECONOMIST, THE NEW YORKER czy też LE MONDE móc czytać POLITYKĘ i GAZETĘ WYBORCZĄ… O tym, żeby zamiast BBC oglądać naszą wybitną telewizję już nawet nie wspomnę…

  8. Zarzuca szanowny Pan Redaktor antysymetrystom, iż mają „niezachwiane poczucie, że sto procent (co ja mówię – pięćset!) racji jest po „naszej” stronie”.
    A czy sam Pan Redaktor jako symetrysta jest w stanie wymienić te rzeczy które faktycznie są „racją” każdej ze stron? Jak szanowny Pan Redaktor rozumie symetryzm? Czy jedynie jako krytykę każdej ze stron czy też może jako połączenie pozytywnych aspektów występujących na obydwu krańcach?

  9. Trochę gorzkawa tonacja tekstu, ale za to w Polityce…

  10. I bardzo dobrze że odszedł. W TOKFM prowadzi program w sposób niesłychanie irytujący , wymuszając na swoich rozmówcach poparcie dla swoich (marksistowskich) poglądów a jak mają mimo wszystko swoje zdanie to lekceważąco je zbywa albo przerywa niegrzecznie wątek.

  11. Tak z ciekawości jak konkretnie „wypchnięto” Sroczyńskiego z gazety? Nie publikowano mu tekstów? Chyba nie, bo miałem wrażenie że jest ich aż nadto. Brak dostępu do fruktów? Czy strzelił focha bo „nie przyznano mu racji”, najlepiej w jakiejś oficjalnej samokrytyce Michnika czy Kurskiego.

  12. Panie Redaktorze gdy czytałem twórczość red. Sroczyńskiego w ,,GW” to aż przecierałem oczy ze zdziwienia – taaakie poglądy i ,,GW”? Aż nie mogłem uwierzyć. Na szczęście szybko dotarło o mnie, że W. Gadomski nieodmiennie pozostaje szefem działu ekonomicznego i wzorem swojego guru Balcerowicza ma poglądy nieodmienne przez jakiekolwiek przypadki. Gadomski i Maziarski – wystarczyło poczytać by zrozumieć, że to co każdy dobry liberał głosi (na polu ekonomii liberał z przedrostkiem ,,neo”) jest niezmienne – ludzie za dużo zarabiają, podatki dla biznesu są za wysokie a zatrudniający (alias pracoDAWCA czyli dobrodziej nieskończony) to najbardziej prześladowana i upośledzona grupa społeczna w naszym kraju. ,,Swoim” oprócz nieznacznych uchybień nie mają nic do zarzucenia a wynik wyborów w 2015 to tylko efekt amoku i ogłupienia zaprzedanej za 500zł ludożerki nie zaś tego co Sroczyński opisywał.

  13. Wielka szkoda. Bardzo ceniłem jego teksty w GW.

  14. Hitlerowcy też mieli klamry z napisem Gott mit uns. Czy to oznacza ze nasza wiara w zwycięstwo dobra była porownywalna z ich wiarą?

  15. @Sylwester1955
    3 października o godz. 13:09
    Jasne – my Dobro oni Zło. Na szczęście polska szkoła jest polska więc nikt nie pamięta gett ławkowych czy ,,pacyfikacji” na Ukrainie kolbami polskich rycerzy. Zbitym przez ,,Burego” Białorusinom też się należało.

    @Lewy
    Ps. ostatni akapit jest trochę chybiony – takie były czasy i ich koloryt. Każdy był z Bogiem i w jego imię. Wiem, że chciałeś powiedzieć dokąd prowadzi przekonanie o ,,prawdzie najsłuszniejszej” ale widać niektórzy wzięli to dosyć dosłownie. Znajdź coś bliższego naszym czasom…Może Pol Pot? O, ten to miał poczucie słuszności? Hitler? Też przekonany. Stalin – mniej – to cyniczne bydlę było.

  16. @opv
    3 października o godz. 10:30
    Nie każdemu jest dana umiejętność prowadzenia debaty, nie każdy potrafi wypowiedzieć swoje myśli klarownie. Sroczyński umie pisać. Jeżeli ,,marksistowskie” poglady (WTF?) Sroczyńskiego mijały sie z prawdą to powinni je zbić faktami.
    Ja tak zrobiłem z dyskusji z jednym pisowcem – sprowadziłem ją do poziomu faktów – a ten zagnany nimi do narożnika zdobył się na pytanie ,,a kim był twój tatuś”…by z mojego backgroundu wygrzebać choc kawałek argumentu.

  17. Pierwsze słyszę ,że zadaniem dziennikarza jest przerobienie zespołu redakcyjnego
    na swoją modłę.
    I tak bez oglądania się na ilość sprzedanych egzemplarz,dochody ze sprzedaży,
    zarobki kolegów ??
    Trochę to aroganckie podejście. Pana też.
    Coś mi mówi ,że gdyby Sroczyński miał wystarczającą klikalność,pozytywne
    komentarze i dobry odbiór u czytelnika to chętnie by tam pozostał
    i korzystał z szansy na przedstawianie swoich poglądów.
    GW nie ucieka od prezentowania różnych punktów widzenia.
    Dowodem jest zakładka 8/9 .Niestety ,poza nielicznymi wyjątkami ,poziom
    młodego dziennikarstwa szoruje po dnie.
    Od niedawna komentarze pod tekstami mogą wstawiać tylko prenumeratorzy
    i wyraźnie widać ,że to nie jest target Sroczyńskiego.
    I tu chyba leży przyczyna.A GW walczy i wykonuje tytaniczną pracę żeby nie
    obniżyć poziomu i zyskać czytelnika.
    Znam kilka osób z Warszawy,które przestały kupować papierową ,warszawską bo
    wkurzyło ich to ,że stała się tubą Zandberga.
    Sroczyński to głośne nazwisko ale trochę przereklamowane.
    Mnie najbardziej rozczarowywało to,że posuwał się prawie w każdym tekście
    do manipulacji ,na granicy kłamstwa.

    Pani Romaszewska w telewizyjnym wywiadzie bardzo zachwalała Super Ekspres ,mówiąc ,
    że to najlepsza gazeta w Polsce. Może to jest jakiś sygnał dla Pana Sroczyńskiego.

    I jeszcze jedno. Symetryści i razemowcy nie będą ginąć za sądy,TK,demokrację, wolność
    słowa i zgromadzeń i takie tam.
    Jak będzie pińcet,te niedogodności da się przełknąć.

  18. Wieszczyłem to już prawie 2 lata temu. Odejdzie albo przejmie stery! Nikt nie jest prorokiem we własnym domu. Zwyciężyła ideologia. Szkoda, widziałem go naczelnym Dużego Formatu.

  19. @antonio

    „GW nie ucieka od prezentowania różnych punktów widzenia.”

    Nie ucieka? Prawda, bo reprezentuje tylko jeden. Maziarski, Środa, Kurski, Żakowski…

  20. @antónio
    3 października o godz. 17:49 3634

    „GW walczy i wykonuje tytaniczną pracę żeby nie obniżyć poziomu i zyskać czytelnika”.

    Czy Pani kpi czy o drogę pyta?
    GW w okresie tzw. „sukcesu transformacji” ciągle obniżała poziom aby nie tracić czytelników. Ostatnimi czasy ten poziom jest już niemal żenujący. A sprzedaż ogółem (wydanie papierowe + elektroniczne od kiedy jest dostępne) zeszła z niemal miliona egzemplarzy do stu tysięcy…
    A z GW już dawno odeszli – albo ich zwolniono – co lepsi dziennikarze.

    „Pani Romaszewska w telewizyjnym wywiadzie bardzo zachwalała Super Ekspres ,mówiąc ,
    że to najlepsza gazeta w Polsce”.

    Być może ma rację. W kraju wtórnych analfabetów trudno sprzedać cokolwiek ambitniejszego. Nie wiem czy dzisiejszy poziom GW jest wyższy od poziomu SUPER EXPRESSU…

    „Jak będzie pińcet,te niedogodności da się przełknąć”.

    A upadek kultury i sztuki, nauki, przemysłu, szkolnictwa (szczególnie wyższego), mediów; ogromne pokłady biedy a nawet nędzy, wtórny analfabetyzm i brak innowacyjności da się przełknąć?

  21. Bardzo słuszny tekst. Dopóki obecna opozycja nie nauczy się patrzeć krytycznie na SWOJE byłe/obecne decyzje merytoryczne i personalne oraz wyciągać wniosków – na pokonanie w wyborach PiS nie ma szans. Bo na SWOJE działania i ich JAKOŚĆ opozycja ma wpływ. Na działania obozu PiS – żadnego. Więc użalanie się nad sobą, 500+, nad tym, że oszukali i oszukują, że rządzi Kaczyński (a nie powinien), że naród głupi jest i ciemny etc. tylko opóźnia moment wyzdrowienia. Oby nie za długo … 😉

  22. AOlsztynski
    4 października o godz. 4:25 3636
    A co tam jest napisane o 8/9 ?!!!!
    Jako jedyna gazeta ,umieszcza obok siebie.w tym samym czasie
    wypowiedzi z przeciwstawnych obozów,
    dot.mocnych,kontrowersyjnych,aktualnych,gorących tematów.

    Maziarski i Żakowski to dwa różne bieguny.
    Chyba ,że myśli pan o Dorocie Kani .

    Kuźmiuk,najlepszy byłby Kuźmiuk.On chwali PIS z takim natężeniem ,że zrównoważy
    cały zespół GW.

  23. grzerysz
    4 października o godz. 9:19 3637

    Nie wypowiadam się co do poziomu SE.
    Nigdy tego nie czytałam. Wydawca nie dał mi szans. Okładka gwałci moje
    poczucie estetyki, co nie pozwala na dalszy,bliższy kontakt.

  24. @antónio
    4 października o godz. 15:10 3640

    „Nie wypowiadam się co do poziomu SE.
    Nigdy tego nie czytałam”.

    Ja też nie. Ale czytałem przez wiele lat GW.
    Od dość długiego czasu po prostu już nie da się tego robić. W redakcji zostali już sami mierni i wierni.
    Nie sądzę więc aby poziom SE był znacząco niższy.

    PS.
    Wiele lat temu AGORA wydawała bardzo krótko dziennik pod nazwą NOWY DZIEŃ. Miał mieć z założenia poziom pomiędzy tabloidami typu SE a GW. NOWY DZIEŃ szybko znikł z rynku a GW w ciągu dekady doszlusowała poziomem do SE…

  25. Sprawa z symetryzmem jako postawą w dyskursie publicznym (a i prywatnym), nie jest taka prosta jak się autorowi felietoniku wydaje.
    1. Gazety/portale medialne od zawsze były i są czyjeś – w mniejszym lub większym stopniu. I nikt przytomny nie oczekuje od medium informacyjnego, a właściwie infotainmentu braku propagandowego skrzywienia – ten kto płaci oczekuje, kiedyś, wysokiej sprzedaży wysokich nakładów – dzisiaj wysokiej liczby wejść i odsłon…
    Dzisiaj to odbiorca „formatuje” nadawcę/wydawcę… a szlachetny wydawca pokłada jedynie nadzieję, że bywa odwrotnie.

    2. Propagandę rozumiem tutaj tradycyjnie jako „szerzenie jakichś poglądów, haseł politycznych itp. mające na celu pozyskanie zwolenników”…
    Istnieje nieusuwalny konflikt między elitarnością medium i masowością odbiorców.
    Można „robić propagandę” – choć to trudne – zachowując swoją godność i nie być pospolitym oportunistą, ale do tego trzeba być wielkim i pożądanym przez wydawców, a to dobro i sytuacje rzadkie.

    3. Warto przytoczyć tutaj systematykę Janusza Lewandowskiego, który rozróżnia dwie formuły symetryzmu: obok symetryzmu „ex post” – czyli podejścia, że „jest źle, ale zawsze było źle”, dostrzega nową odmianę symetryzm „ex ante”, którego wyznawcy twierdzą „jest źle, ale nie będzie lepiej” i zdumiewają go chętni, by odgrywać rolę „pożytecznych idiotów” Jarosława Kaczyńskiego!
    http://januszlewandowski.natemat.pl/210093,symetrystom-na-pohybel

    A gdzie symetryzm „post ex ante” czyli „jest źle, ale może być lepiej” ?
    Czy to już tylko naiwna mrzonka idealistów?

    4. Czy podzielamy pogląd pana Jerzego Rastawickiego: ·
    „Pełna racja Panie Januszu, ale odpowiedź na pytanie „co się z tym narodem stało” jest akurat prosta. Historia uczy nas jednego: JEŚLI W JAKIMKOLWIEK KRAJU KTOŚ SPRÓBOWAŁ WPROWADZIĆ NARODOWY SOCJALIZM, TO LUDZIE ZAKOCHUJĄ SIĘ W NIM NA ZABÓJ, A POPARCIE DLA NARODOWYCH SOCJALISTÓW PRZEKRACZA 50 PROCENT I DOCHODZI NAWET DO 90 PROCENT!
    Co to oznacza? Wygrać wybory może tylko ten, kto w narodowym socjaliźmie przelicytuje pisowski gang. Widzę tylko jedno ugrupowanie szeregowych wariatów socjalistycznych, czyli Partię Razem, która w rujnowaniu finansów państwa może przelicytować PiS. Partia Razem jest równie nieodpowiedzialna jak PiS, ale reprezentuje lewicę internacjonalistyczną, a PiS lewicę pobożną. Teraz w Polsce aby sprzedać marksizm, trzeba go oblać cuchnącym sosem nacjonalistycznym, bo inaczej ludzie „komunizmu nie kupią”. Stąd z PiS może wygrać tylko „mega PiS”. Tacy ludzie muszę być nie tylko wariatami, nie tylko z lubością kłamać na lewo i prawo, ale także muszą być jeszcze większymi narodowymi socjalistami niż ferajna zawistnego gnoma z Żoliborza. Jaki jest wniosek? Idziemy na dno, a będzie tylko gorzej i gorzej” – 28 maja 2017 01:33

  26. Wracając do GAZETY WYBORCZEJ.

    Portal wirtualnemedia właśnie opublikował najnowsze wyniki – za sierpień 2017 roku – sprzedaży ogółem („sprzedaż ogółem to suma sprzedaży egzemplarzowej wydań drukowanych, sprzedaży egzemplarzowej e-wydań oraz wszystkich form prenumeraty wydań drukowanych i prenumeraty e-wydań”) dzienników.
    Tradycyjnie już zdecydowanie najwięcej straciła GW – w sierpniu 2017 roku sprzedawała ogółem średnio mniej o prawie 23.5% niż w sierpniu 2016 roku. Ba, w sierpniu bieżącego roku sprzedawała ogółem mniej średnio o ponad 5.5% niż w lipcu tegoż roku. Sprzedaż ta wyniosła zaledwie 101828 egzemplarzy.
    A pamiętamy przecież doskonale czasy gdy sprzedawano codziennie niemal milion egzemplarzy GW…

    Pewnie kolejne zestawienie pokaże sprzedaż ogółem niewiele większą niż 90000 egzemplarzy…

  27. Adam Szostkiewicz tak właśnie skomentował na swoim blogu wpis pewnego internauty:

    „pańskie wpisy mówią, kim pan jest i jaką rolę tu odgrywa”

    Nie ma jak pryncypialne podejście do interlokutora…
    Ale co to ma wspólnego z dziennikarstwem?
    Zapytam więc: kim jest Adam Szostkiewicz i jaką rolę odgrywa w POLITYCE?

    Znowu muszę zacytować Krystiana Lupę z niedawnego wywiadu:
    „To już nie staroświecka wrogość i nienawiść, ale raczej całkowita niemożność dialogu…. Rozmowa nie tyle kończy się źle, co w ogóle nie może się zacząć”.

  28. @grzerysz
    10/10 w kwestii A.Szostkiewicza … 😉

  29. @grzerysz
    > W kraju wtórnych analfabetów trudno sprzedać cokolwiek ambitniejszego.<
    A jak to się stało, że oni się tak masowo pojawili. Kiedyś znacznie ambitniejsza GW miała prawie milion nakładu i się sprzedawała, a dziś 😉 Raczej winne jest narastające sekciarskie czy propagandowe podejście GW do właściwie wszystkich poważniejszych problemów – nikt nie lubi być jawnie indoktrynowany na siłę za własne pieniądze. Z drugiej strony GW pozbywa się choćby o krok odbiegających od sztywnych politpoprawnościowych kanonów (to właśnie casus Sroczyńskiego) – nawet twórcy biznesowej potęgi GW G.Lindenbergowi dostało się w kwestii imigranckiej od kolegów. Czy GW nie żal, że po drugiej stronie jest np. jako wiceminister kultury jej wieloletnia szefowa działu kultury czy taki Magierowski np., ale i sporo innych. A ilu jest po zbliżonej stronie, ale już nie w GW … 😉

  30. @wladimirz
    7 października o godz. 22:27 3646

    „A jak to się stało, że oni [wtórni analfabeci] się tak masowo pojawili. Kiedyś znacznie ambitniejsza GW miała prawie milion nakładu i się sprzedawała, a dziś Raczej winne jest narastające sekciarskie czy propagandowe podejście GW do właściwie wszystkich poważniejszych problemów”.

    To oczywiście też. I to właśnie odrzuciło z czasem większość czytających GW od jej powstania (w tym mnie).
    Ale systematyczne odmóżdżanie społeczeństwa w okresie tzw. „sukcesu transformacji” (np. nędzny poziom studiów wyższych czy nadzwyczaj denna telewizja) spowodowało, że nie pojawiali się nowi czytelnicy co ambitniejszej prasy i aby przyciągnąć jakiegokolwiek czytelnika systematycznie obniżano poziom. GW nie jest zresztą tu wyjątkiem.
    Proszę zobaczyć co stało się ze stojącym w czasach PRL (i tuż po) na wybornym poziomie tygodniku FORUM.
    Po przejęciu w 2001 roku tytułu przez Spółdzielnię Pracy Polityka i przejściu na kolor jeszcze przez kilka lat dawało się to pismo czytać. Natomiast w ostatnich latach – szczególnie po przekształceniu w dwutygodnik – można tam już tylko pooglądać duże kolorowe zdjęcia… I ewentualnie poczytać wrażenia redaktora naczelnego (i jego żony) z weekendowych eskapad w różne zakątki Europy… Totalny upadek.

  31. Zapytam więc: kim jest grzerysz i jaką rolę odgrywa na forum w POLITYCE?
    Grzerysz – odgrzej wreszcie ten ryż i się posil, bo ledwie przędziesz.

  32. Znowu na chwilę wskakuję na blog Adama Szostkiewicza.
    A tam taki komentarz internauty:

    „Szanowny Gospodarzu Bloga
    Pańskie artykuły na tym blogu są nie tylko masowo czytane, ale również cytowane przez wielu dziennikarzy o różnych poglądach. Uważam, że trafia Pan w samo sedno sprawy…”

    I zupełnie nie wiem czy śmiać się czy płakać…

    POLITYKA nie straciła aż tylu czytelników co GAZETA WYBORCZA i nie upadła z poziomem aż tak nisko.
    Ale jest to poziom zdecydowanie za niski jak na czołowy tzw. opiniotwórczy tygodnik w czterdziestomilionowym kraju będącym członkiem UE i NATO.
    No, ale może jest to poziom odpowiedni dla kraju wtórnego analfabetyzmu i nędznych wyższych uczelni.

  33. @grzerysz
    … uderz w kimono i nie błaźnij się swoimi prostackimi wypocinami…
    Jak poziom za niski to dolej żuru…

  34. Czyżby lemarc to Szostkiewicz – jakoś mi pasuje 😉

  35. Drogi Panie Rafale, Wyjaśnienie jest chyba prostsze. Polaryzacja ideologiczna społeczeństwa napędzana świadomie przez obóz władzy powoduje, że miejsce dla tzw. „symetrystów” szybko się kurczy. Nie można być jednocześnie za demokracją parlamentarną i za nowym wydaniem dyktatury proletariatu. PiS szybko porzuca demokratyczną (wygraliśmy uczciwe wybory) legitymizację swojej władzy na rzecz ideologicznej (zmienimy ordynację wyborczą na słuszną bo mamy rację). Wie Pan, naziści w Niemczech organizowali akcję pomocy zimowej i pochylali się z troską nad głodnymi obywatelami (o ile Ci nie byli Żydami). Rozumiem, że nie chce Pan dokonywać wyboru, ale kontr-transformacja i wprowadzenie władzy monopartii będzie na tyle bolesne, że będzie Pan musiał.

  36. @Jarek16
    W Niemczech Hitler nie miał większości. Uzyskał władzę dzięki temu, że z socjaldemokratami zaczęli walczyć komuniści jako ci twardsi(!) (to miało drugie dno, ale nie o to chodzi) – w efekcie i jedni i drudzy trafili później do obozów. Twardych antysymetrystów nigdy nie będzie ponad 25%. Większość społeczeństwa ocenia obie strony po tym co i jak robią/robiły. I tego się nie zmieni. Więc symetryści mają rację – oni, dzięki widzeniu wad i zalet obu stron będą bardziej wiarygodni oraz przyciągną więcej wyborców … 😉

  37. @Jarek16
    Co GW po twardości jak będzie czytana i miała wpływ na niewielką tylko grupę nawiedzonych … 😉

  38. @wladimirz Co GW po Smoczyńskim jak PiS ją znacjonalizuje za pomocą pieniędzy z państwowych spółek i wstępniaki zacznie pisać drugi z braci Kurskich?

  39. @wladimirz NSDAP zdobyła 43,9% to przecież lepszy wynik niż PiS, a po drobnej zmianie ordynacji kilka miesięcy później zdobyli już 92,2%. Można? Można! Trzeba tylko przełamać imposybilizm. „/’. Smoczyński ze swoim hamletyzowaniem zupełnie nie nadaje się na oficera politycznego. No chyba, że odnajdzie się po drugiej stronie barykady.

  40. @Jarek16
    Bez Smoczyńskiego wpływy społeczne GW będą jeszcze mniejsze, więc ona albo padnie albo PiS ją tym bardziej znacjonalizuje … 😉

  41. Sroczyński stał się po drodze Smoczyńskim 😉

  42. Tylko w POLITYCE…cos Sroczynskich brakuje.

  43. Eee tam symetryzm czy anty.

    Problem polegal byc moze na tym, ze Sroczynski chcial byc bardziej michnikowy od Michnika i krytykowal dzisiejsza opozycje z pozycji…pryncypialnych.

    Przychodzi mi do glowy… O Michniku,Kuroniu i Modzelewskim, z Dzienników Kisiela (1969): „Ci dopiero daliby nam w dupę!”…

  44. Przepraszam najmocniej pana Sroczyńskiego za błąd w pisowni jego nazwiska. Mea culpa!

  45. Kadzenia Szostkiewiczowi na blog Szostkiewicza ciąg dalszy:

    „Pan redaktor jest dla mnie mistrzem kwintesencji polskiej polityki Mozna tak powiedziec? Wszystko co wazne krótko, kazde zdanie jest wazne i wiarogodne i warto czytac”.

    Odpowiedź Szostkiewicza:

    Żenada, tandeta, prostactwo, obciach, wiocha…

  46. Odpowiedź Szostkiewicza to uśmiechnięta buźka.

    Żenada, tandeta, prostactwo, obciach, wiocha… to już mój komentarz…

  47. grzerysz, a ty sukinkocie z której wiochy?

  48. Mówi reżyser Andrzej Jakimowski w rozmowie z krytykiem filmowym Januszem Wróblewskim (POLITYKA):

    „…obaj wiemy, że Warszawa jest zacofanym, biednym, cywilizacyjnie słabo rozwiniętym miastem z rachityczną siecią metra, bez funkcjonującej obwodnicy. Zatruwa nas smog. Stoimy w korkach. Brakuje infrastruktury i opieki socjalnej. Nawet nie poruszam tych tematów, żeby nie robić nikomu przykrości – przecież w Łodzi jest jeszcze gorzej. Weźmy ten squat na ulicy Skorupki. Nazywa się PRZYCHODNIA, bo tam była kiedyś Przychodnia Chorób Płuc i Gruźlicy. Stara tablica z lat 80. wciąż wisi nad wejściem i Mareczek się jej przygląda. Przychodnię zlikwidowano, ale za to pojawiły się od lat nienotowane przypadki gruźlicy”.

    Tak, „najlepszą polityką jest zupełny brak polityki”…

  49. Dziennikarz Wojciech Szacki, po dziesięcioletniej pracy w GAZECIE WYBORCZEJ, przeszedł kilka lat temu do POLITYKI. W serwisie goldenline napisał: hobby – narty, tenis, książki (zwłaszcza kiedyś, nie tracę nadziei, że znów będę miał na nie czas)….

    To, że hobby „książki (zwłaszcza kiedyś)” ma ogromna większość naszych współczesnych dziennikarzy doskonale widać po rozpaczliwie niskim poziomie polskich mediów…

  50. grzerysz… jak na mendę o esbeckiej mentalności ciągleś mały…

  51. Tak – zachowania nicka lemarc bardzo do Szostkiewicza pasują – na 99,9% to on we własnej osobie 😉

  52. Kiedyś, gdy jeszcze nie czytałem strony internetowej Polityki to uważałem, że jak ktoś pisze w Polityce to, mając w pamięci tych z czasów Rakowskiego i Bijaka jest fachowcem najwyższej klasy. Jednak gdy zacząłem czytać na stronie internetowej a zwłaszcza blog red. Szostkiewicza to o znacznej ich części radykalnie zmieniłem swe zdanie.

  53. wladimirz – kolejny zadowolony z siebie półgłówek…

  54. @lemarc
    Niewątpliwie masz nieodpartą moc przekonywania … 😉

  55. Wracając do naszej prasy, tym razem POLITYKI.
    5 stycznia 2014 ukazała się na portalu POLITYKI notka „Zmarł były redaktor naczelny „Polityki”. Jan Bijak nie żyje” a 14 stycznia 2014 Wiesław Władyka opublikował komentarz „Jan Bijak – reporter, redaktor, przyjaciel.
    Lubił ludzi”.
    Jan Bijak pracował w POLITYCE od 1969 roku a w roku 1982 zastąpił Mieczysława Rakowskiego na stanowisku redaktora naczelnego tygodnika. W 1994 r. redaktorem naczelnym pisma został Jerzy Baczyński.

    Pod artykułem Władyki znalazłem tylko jeden komentarz:

    „2014-01-16 20:46 | Wojciech
    Ostatni

    Odszedł ostatni wielki Redaktor Polityki. Kultura, wrażliwość, odpowiedzialność i niezależność. Po nim pozostał tabloid, sieczka dziennikarska i słup ogłoszeniowy. Szkoła wielkiego Rakowskiego, nie do powtórzenia”.

    Tak, „po nim pozostał tabloid, sieczka dziennikarska i słup ogłoszeniowy”…
    A co pozostało po wybitnym kiedyś tygodniku FORUM?

  56. No po Polityce plącze się jeszcze rodzina Passentów. P.Daniel kiedyś(!) był wielki … 🙁

  57. @wladimirz
    19 października o godz. 13:30 3675

    Z bardzo starych czasów POLITYKI został jeszcze do dziś też Marian Turski.

  58. Wymieniłem doskonałe niegdyś FORUM a więc przypomnę jak ten tygodnik wspominał kilkanaście miesięcy temu profesor Bronisław Łagowski:

    „W latach 60. zaczął ukazywać się tygodnik „Forum” poświęcony przedrukom z prasy zagranicznej, głównie zachodniej. Jego pierwszym redaktorem był Jan Gerhard – pisarz, działacz polityczny, człowiek zaciekawiający. Miał on znakomite rozeznanie w prądach myślowych politycznych, a także filozoficznych i miał też wyczucie ważności poglądów. „Forum” za jego redaktorowania dawało bardzo ciekawy obraz życia intelektualnego, zwłaszcza we Francji, którą Gerhard najbardziej się interesował. Utkwiły mi w pamięci artykuły poświęcone strukturalizmowi (w wersji literackiej i filozoficznej), który wówczas był nie tylko powierzchowną modą, lecz zjawiskiem przełomowym, spychającym egzystencjalistyczny i marksistowski „humanizm” na boczny tor. Pojawiły się nowe kombinacje idei nietzscheanizmu-freudyzmu-marksizmu; przewrotowe, bo dawniej nie do pomyślenia. Wystarczy przykładów, bo chodzi mi tylko o pokazanie charakteru publikacji. Do naszego instytutu filozofii przyjechał (lata 70.) stypendysta francuski i stał się gorliwym czytelnikiem „Forum”, gdzie znajdował dobrze wyselekcjonowane artykuły czy ambitne eseje, których musiałby szukać w wielu tygodnikach zachodnich. Ten charakter „Forum” utrzymywał się jeszcze przez jakiś czas po śmierci Gerharda, za redaktorstwa Michała Hofmana. Mógł polski czytelnik zaznajamiać się z „duchem czasu”, z przemianami, jakim podlegała Europa. Później, już w III RP, „Forum” stawało się coraz ładniejsze pod względem graficznym, ale utraciło atrakcyjność intelektualną, cały swój ideologiczny „seksapil”, nie miała redakcja wyczucia, co ważne, a co banalne w prasie zachodniej”.

  59. Spór „jak dzielić by było „sprawiedliwie”.
    Lecz ciągle w realiach wytwarzania „prawych drzwiczek do lewej szafki łazienkowej'” CZYLI w realiach b.niskiej wartości dodanej i w ślad za tym b.niskiego zysku, b.niskiej płacy i b.niskiej składki ubezpieczeniowej/emeryckiej.
    Młócenie słomy.
    Wciąż oczekuję istotnych myśli jak z tej szafki łazienkowej wybić się na nowoczesność.

  60. Joanna Mucha, jedna z najbardziej skompromitowanych twarzy PO, ciągle walczy o powrót do żłobu.

    „Zaproponujmy Polakom nowy pomysł na Polskę.
    Przedstawmy taki pomysł urządzenia naszego kraju, by każdy czuł się w nim równorzędnym partnerem i nikt nie chciał z niej wyjeżdżać”

    Kto bronił jej wcześniej taki pomysł przedstawić? Ba, kto bronił jej taki program realizować?

    Oto kilka komentarzy pod tekstem w GW zbieżnych z moim widzeniem posłanki Muchy i jej podchodów:

    „Czyli że gdyby nie PiS to taki program nie byłby potrzebny, co? Kolejna pokerzystka”.

    „Próba reaktywacji, czy reanimacja gdy trup już zimny?”

    „Pani Joanno: „my”, czyli kto? Pisze Pani w imieniu własnym czy partii, której twarz Pani dała? To próba tworzenia czegoś nowego, reprezentowanego przez pokolenie z Pesel z max. 7 z przodu, czy platformiany fejslifting?
    Sonduje Pani rynek, czy wychodzi z konkretną propozycją? Pytam, bo z Pani tekstu tego nie wyczytałem”.

  61. abchaz
    19 października o godz. 18:04 3678

    Istnieją trzy rodzaje krajów bogatych- według mnie przynajmniej:

    1-surowcowe, w których elity dzielą się zyskiem ze społeczeństwem. takie jak AS, Norwegia, Australia, ale koniunktura zależy od cen surowców.
    2-uprzemysłowione, gdzie wysoka wartość dodana produktów zapewnia dostatnie zycie, takie jak Francja, Niemcy.
    3-kraje oparte na usługach bankowych, bogactwo pochodzi z dodruku i kredytów.

    Łącznie, to może 40 krajów świata na dwieście bodaj.
    Bogate w tych krajach są jedynie elity i politycy- dzięki korupcji.

    Nie sądzę, by w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat coś się zmieniło.
    Poza może chińskim, czy wietnamskim eksperymentem, gdzie za cenę zamordyzmu, planowo buduje się dobrobyt.

    Na rolnictwie, turystyce, rękodziele, hodowli, bogactwa zbudować dla wszystkich się nie da.

  62. „Nie sądzę, by w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat coś się zmieniło.” wiesiek59

    Zmieniło , nie zmieniło.
    „Demokracja w kapitalizmie to demokracja bogatych (elit) i złudzenia biednych” mawiał klasyk.
    A co jeśli w tym czasie ‚ktoś ” się na taki stan rzeczy wreszcie wqrwi i „zresetuje”(atomowo) tu i tam to i owo? Coś mi się zdaje ,że te uzurpatorskie elity same zakładają sobie pętle na szyje.

  63. Z dzisiejszego portalu GAZETY WYBORCZEJ – mówi wydawca tej gazety:

    „Jerzy B. Wójcik: Wielka władza to wielka odpowiedzialność. Facebook tego nie rozumie, my tak”.

    Czyżby?

    A czy to rozumie POLITYKA rozpętując choćby ostatnio klawiaturami Adama Szostkiewicza i Jana Hartmana
    obrzydliwą i zakłamaną propagandową kampanię nienawiści (odpowiednio „Człowiek w płomieniach” i „Podziękowanie dla samobójcy”) i żerując podle na człowieku, który dokonał w czwartek samopodpalenia w centrum Warszawy?

  64. Na portalu GAZETY WYBORCZEJ Stanisław Skarżyński rozmawia z nową – ale przecież już „starą” i skompromitowaną – opozycyjną nadzieją tej gazety, Joanną Muchą. Ta nagle zaczęła dostrzegać problemy ciągnące się od ćwierćwiecza z hakiem:

    „Przykładem jest służba zdrowia. Tu nie chodzi o lekarzy rezydentów, bo służba zdrowia nie jedzie na protezach, tylko na protezach do protez. To już są piętrowe wygibasy, żeby to w ogóle wszystko chciało się trzymać. Temu musimy powiedzieć „nie”. Państwo ma być zorganizowane normalnie, nie można dłużej robić wyjątków od wyjątków, tylko trzeba pewne rzeczy ułożyć od początku do końca na nowo.
    Jestem nieprawdopodobnie wdzięczna tym młodym lekarzom, że byli tymi, którzy krzyknęli, iż król jest nagi. Wszyscy wiemy o tym, że na służbę zdrowia przeznaczamy za mało pieniędzy. Wiemy o tym od lat! I wciąż udajemy, że można coś z tym zrobić, jakoś dać sobie radę. Ale nie można. Ten ambulans już dalej nie pojedzie….

    Część polskich przedsiębiorców musi sobie uświadomić, że jeśli nie zamkniemy czasu drapieżności, to wcześniej czy później ich sytuacja będzie nie do pozazdroszczenia. Nie będzie tak wysokiego muru, który ich odgrodzi od nienawiści ludzi….

    Przedstawiłam założenia, w kolejnych tygodniach przedstawię konkrety. Nie mam zamiaru mówić Polakom: „Wy nam zaufajcie, a my zrobimy dobrze””.

    Oj, chyba właśnie o to chodzi: „Wy nam zaufajcie, a my zrobimy [sobie znowu – grzerysz] dobrze”…

    Oto trzy najpopularniejsze komentarze – lub ich fragmenty – pod wywiadem:

    „Wolę Skarżyńskiego, niż Muchę jako lidera opozycji. Mucha wie, że chciałaby rządzić, ale nie wie po co”.

    „Pani po prostu chce wrócić do gry, a ja pani nie wierzę”.

    „Kolejne pomysły, które będą realizowane w bliżej nieokreślonym czasie … pani Mucha nadal okrakiem na barykadzie”.

  65. grzerysz … ubogi onanisto grafomanie – gdyby nie Gazeta, nie miał byś… defekacji.

  66. @grzerysz Obrzydliwe jest to co napisałeś o człowieku, który się podpalił przed PKiN. Bardzo obrzydliwe. Idź lizać żyć Prezesowi, który robi dobrze ludziom pracy. On pokona nieludzki kapitalizm i wprowadzi światła monarchię absolutną, raczej niedziedziczną.

  67. @grzerysz
    Akurat Muchę, z jej „dokonaniami” – publicznymi 5 mln na koncert Madonny, osobistym fryzjerem jako szefem COS, licznymi dowodami totalnej niekompetencji w ministerstwie sportu i wypowiedziami medialnymi o potrzebie szybszej eliminacji emerytów itp. itd. GW&Michnik mogliby sobie darować, szczególnie ze swoim nienachalnym intelektem na miarę Petru czy Gasiuk-Pichowicz, wyborców raczej odstraszy(!) niż zdobędzie. A ten jej „program” to zestaw banałów, stereotypów, oklepanych schematów myślowych i pustosłowia, niestety … 🙁

  68. @Jarek 16
    Ten facet miał/ma po prostu depresję. Dlatego kreowanie go na nowego świętego „antypisu” to jest dopiero obrzydliwe .. 🙁

  69. @wladimirz
    21 października o godz. 19:14 3688

    „Akurat Muchę, z jej „dokonaniami”…”

    Mucha ma straszliwy ciąg na szkło, popularność i władzę.
    Jej żenujący wprost popis wokalny w Sejmie ani jej ani PO nie przysporzył głosów. Zresztą wystarczy poczytać komentarze na YouTube…
    Niedawno wydała książkę. Nawet bardzo jej życzliwa GW zamieściła miażdżącą recenzję.
    Mucha w młodości chciała zostać aktorką. Na nasze nieszczęście nie przyjęli jej do szkoły…

  70. @wladimirz No tak, ma po prostu depresję i wszystko jasne. Depresja jest bardzo częstym zaburzeniem nastroju/chorobą i nie uniemożliwia dokonywania racjonalnej analizy faktów. Problemem jest nieproporcjonalnie wysokie przygnębienie w stosunku do wywołujących je przeżyć. W takim Związku Radzieckim to pod jego koniec właściwie wszyscy opozycjoniści byli chorzy psychicznie. Radziecka psychiatria słusznie zdiagnozowała, że jak ktoś nie dostrzega, że żyje w socjalistycznym raju to musi być chory.

  71. @Jarek 16
    Depresja to bardzo popularna dziś choroba (nawet były takie akcje społeczne) i wielu chorych popełnia samobójstwo albo próbuje z niezrozumiale błahych dla normalnych ludzi powodów. Tu akurat na politykę trafiło i on te powody wziął z mediów głównie.
    O jego chorobie mówili ludzie z jego otoczenia i że się leczył. Co ma do tego ZSRR??? 😉

  72. @wladimirz Poczytaj trochę o tym człowieku zanim napiszesz, że wziął coś z mediów. Błahe przyczyny? Dla mnie przekształcanie demokratycznej Polski w dyktaturę nie jest błahą rzeczą. Dla Ciebie jest? No to gratuluję Kolego! Naprawdę gratuluję! Jesteście Kolego dobrze przygotowani do Nowych Czasów. Mnie się zbiera na wymioty, ale może jestem chorym psychicznie nadwrażliwcem. Ważne, że u Ciebie wszyscy zdrowi. By the way. Nie ma zdrowych, są tylko niedostatecznie zdiagnozowani.

  73. Jak pisze Jędrzej Winiecki na portalu POLITYKI, „Umieramy przedwcześnie, bo oddychamy fatalnym powietrzem”.

    „Kilka słonecznych, bezwietrznych dni w połowie października wystarczyło, by polskie miasta znów spowił smog. 18 października mieszkańcy Warszawy oddychali czymś, co według polskiego indeksu jakości powietrza jest „bardzo złe”. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska w takim przypadku radzi, aby ograniczyć przebywanie na wolnym powietrzu do niezbędnego minimum. Czyli zamiast podziwiać złotą polską jesień, powinno się siedzieć w domu.
    Następne dni nie przyniosły poprawy, np. w piątek wieczorem, 20 października, marne odczyty (powietrze jakości umiarkowanej do złej) docierały ze stacji pomiarowych ze środkowej i południowej Polski.
    Na razie na mapach przedstawiających koncentrację szkodliwych pyłów Polska wypada koszmarnie, gorzej w Unii Europejskiej jest tylko w Bułgarii. Zresztą specjalistyczna aparatura nie jest potrzebna, by zauważyć, że z powietrzem coś jest nie tak, skoro w ciągu dnia delikatna mgiełka przysłania błękit nieba, a nocą wyczuwalny jest w centrach metropolii zapach odległego ogniska”.

    Tak, „…na mapach przedstawiających koncentrację szkodliwych pyłów Polska wypada koszmarnie, gorzej w Unii Europejskiej jest tylko w Bułgarii”.
    To kolejny przykład „sukcesu transformacji”. Jak mawiali neoliberalni hunwejbini Balcerowicza, „najlepszą polityką jest brak polityki”…

  74. @Jarek 16
    O ile ktoś nie ma w rodzinie sędziego, to informacje o problemach sądownictwa etc. czerpie z mediów raczej (bo skąd?), ty też. A już od mediów zależy jak te informacje przekażą. On akurat preferował te rozhisteryzowane, ale, jak widać, w jego przypadku ta ich histeryczna przesada była zabójcza 🙁

  75. @wladimrz Jasne! Złe media ryją pod dobrą zmianą. Na szczęście Ty wiesz jak jest naprawdę. Pytanie skąd Ty wiesz lepiej niż ten człowiek? Media oprócz komentarzy przedstawiają fakty. Suma faktów bez jakiegokolwiek komentarza wskazuje jasno na to, że partia PiS w Polsce dokonała zamachu stanu. Polegało to na podejmowaniu przez funkcjonariuszy tej partii szeregu działań łamiących konstytucję. Instytucje demokratycznego państwa stają się powoli atrapami kierowanym w nieprzewidziany w systemie prawnym demokratycznego Państwa sposób przez funkcjonariuszy partii PiS. Najbardziej jaskrawym przykładem jest Trybunał Konstytucyjny. Do takich wniosków można dojść analizując dostępne fakty na własną rękę. Fakty są bezlitosne. Dlatego jeśli pasuje Ci dyktatura to powiedz, że Ci pasuje, a nie owijaj w bawełnę pisząc o rozhisteryzowanych mediach. Nie chodzi o media, chodzi o rzeczywistość.

  76. @Jarek 16
    Z „faktami” jest problem, bo można je różnie interpretować. Z ludźmi podobnie, bo różne rzeczy mówią w różnych momentach. Taki prof. Rzepliński np. jako RPO mówił o KRS i sędziach etc. rzeczy, które dziś mówi Ziobro. A GW, dla której DZIŚ jest ikoną sędziowskiej niezależności, zarzucała mu niedawno jeszcze zależność od KrK i psy na nim wieszała. A Rzepliński przecież ten sam … 😉
    http://wyborcza.pl/1,76842,17307048,Prof__Andrzej_Rzeplinski_odznaczony_za_zaslugi_dla.html

  77. @wladimirz To jak porównywanie kataru (Przyjmowanie odznaczeń kościelnych przez Prezesa TK) do syfilisu (Były agent wywiadu i jego T.W. na czele TK) . Jedno jest chorobą i drugie. Co jest prawdą. Jednak wysnuwanie z tego wniosku, że nie ma między tymi chorobami bardzo istotnej różnicy to dosyć prymitywna sofistyka na poziomie posła Mularczyka. Zatem lubisz dyktaturę w narodowo katolickim sosie czy nie lubisz? Coś mi się wydaje, że lubisz.

  78. Wiadomości z blogu Adama Szostkiewicza ciąg dalszy:

    „rosemary
    24 października o godz. 8:16
    Panie Adamie, dziękuję Panu i całej redakcji za wpisy na blogach i artykuły. Są dla mnie dowodem na to, że ten kraj ma jeszcze myślących i zatroskanych o dobro naszej ojczyzny ludzi. Pochodzę ze wsi i prowincja jest moim domem….

    Adam Szostkiewicz
    24 października o godz. 9:39
    @rosemary
    dziękujemy”.

    „ten kraj ma jeszcze myślących i zatroskanych o dobro naszej ojczyzny ludzi”.
    Z ubolewaniem stwierdzam, że w redakcji POLITYKI jest ich akurat nadzwyczaj niewielu.
    A zaliczenie Adama Szostkiewicza do ludzi myślących…

  79. Szymon Grela pisze na portalu GAZETY WYBORCZEJ: „Z wykładaniem poglądów Leszka Balcerowicza jest trochę tak jak z wykładaniem dachów azbestem. Kiedyś wydawało się to rozsądne i tanie”.

    „… otrzymaliśmy właśnie kolejny zastrzyk myśli ojca polskiego kapitalizmu. Do księgarni trafiła niedawno składająca się z czterdziestu esejów miniantologia jego twórczości z całego okresu III RP.

    „Wolność, rozwój, demokracja” (wyd. Czerwone i Czarne) to historia polskiego liberalizmu: od sejmowego wystąpienia w grudniu 1989 r., gdy Leszek Balcerowicz przekonywał do swojej wizji reform gospodarczych, po pisaną w tym roku krytykę rządów PiS.
    Znajdziemy w tej książce zestaw standardowych peanów na cześć wolnego rynku, niskich podatków i państwowych oszczędności, który słyszeliśmy już setki razy przy setkach okazji.

    Czy warto więc to czytać? Okazuje się, że tak, bo można się z tej książki dowiedzieć, co działo się w głowach liberałów przez ostatnie trzy dekady. Dokładniej, że nic się tam nie zmieniło…”

    Tak, przez ostatnie trzy dekady w głowach Balcerowicza i jego neoliberalnych hunwejbinów nic się nie zmieniło…

  80. Adam Szostkiewicz w ciągłym samozadowoleniu:

    „Dpalski
    24 października o godz. 11:20
    Szanowny Panie Redaktorze, przylaczam sie do @rosemary i dziekuje za Panski wklad w normalnosc tego kraju!

    Adam Szostkiewicz
    24 października o godz. 11:35
    @Dpalski
    Dziękuję!”

    Nie wiem zupełnie czy śmiać się czy płakać…

    Na czym niby ma polegać wkład Szostkiewicza „w normalnosc tego kraju!”?
    Na jego jawnie propagandowych, pełnych języka nienawiści do inaczej myślących, komentarzach?

  81. @Jarek 16
    1.Rzepliński dostał ten medal nie za darmo – musiał się (orzeczeniami) KrK przysłużyć. Jak tam z jego niezależnością??? 😉
    2. Przeczytaj motto do „Zniewolonego umysłu” Miłosza. Jak dla mnie PiS robi rzeczy dobre i złe, podobnie jak PO-PSL. Tyle, że PiS robi rzeczy dobre innym ludziom niż PO-PSL, podobnie z rzeczami złymi…. 😉 Ale hasło kwitnącego kraju rujnowanego przez PiS do mnie nie trafia i „Żeby było tak jak było” też- za dużo rzeczy przed 2015 rokiem cuchnęło na odległość 🙁

  82. @wladimirz Chyba się nie rozumiemy. Ja wiem i ja się z Tobą zgadzam jak ten Stary Żyd z Podkarpacia, że PiS robi dobre rzeczy pewnym ludziom. Józef Stalin też robił dobre rzeczy pewnym ludziom. Benito Mussolini takoż robił dobre rzeczy pewnym ludziom. Al Capone robił dobre rzeczy pewnym ludziom. Adolf Hitler robił dobre rzeczy pewnym ludziom. Aleksander Łukaszenko nadal robi dobre rzeczy pewnym ludziom. Sęk w tym jakie Ci panowie złe rzeczy robili i robią pewnym innym ludziom. Jesli natomiast dyskutujemy zapachy to Ty najwyraźniej lubisz zapach późnego Gomułki z dodatkiem kościelnego kadzidła i lekkim delikatnym akcentem nazistowskiego łajna. Mnie ta perfuma nie pasuje.

  83. @Jarek 16
    Rozumiem, że masz się w dziedzinie zapachów za prawdziwego psa tropiącego. Za Gomułki, o którym tyle piszesz, też tacy byli… A tak naprawdę myślisz prymitywnymi stereotypami, godnymi Pawłowicz czy Suskiego tylko a rebours 😉 . BTW – Łukaszenka wygrywa spokojnie kolejne wybory na Białorusi, już nawet Europa się nauczyła, że bez fałszerstw…. A przecież my tyle PUBLICZNEJ kasy w Biełsat Romaszewskiej ładujemy. Jak myślisz – dlaczego???

  84. GAZETA WYBORCZA na swoim portalu publikuje artykuł byłego doradcy ds. międzynarodowych (notabene absolwenta Technikum Górnictwa Naftowego im. Ignacego Łukasiewicza w Krośnie) byłego prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.

    Roman Kuźniar: „Czas pogardy. PiS w dwa lata unieważnił ćwierć wieku ciężkiej pracy Polaków”.

    Pod powyższym tekstem rzeczowa refleksja internautki:

    „Niestety, słuchając od kilku lat ujawnianych poglądów polityków PO obawiam się, że praca Polaków była sabotowana i niszczona od dawna.
    Nie jestem w stanie zaufać homofobom i mizoginom nie tylko dlatego, że jestem kobietą, ale przede wszystkim dlatego, że skłonność do dyskrymiancji ma uniwersalny charakter. Dziwimy się dlaczego dotychczas nikt nie zawalczył o wyższą jakość życia obywateli, dlaczego Polacy zarabiają kilkukrotnie mniej od Erupoejczyków, dlaczego kobietom jest tak ciężko podjąć decyzję o macierzyństwie, dlaczego zdolni wciąż wyjeżdżają z kraju. Źródłem jest właśnie mizoginia i homofobia koeljnych generacji polityków będąca jedynie przykrywką głębszych zahamowań, ciemnoty i zabobonnych lęków. Jesteśmy naiwni pokładając nadzieję na postęp w takich ludziach”.

  85. Krótki wypad na blog Adama Szostkiewicza:

    „scrambler
    25 października o godz. 11:53
    Szanowny Panie Redaktorze,
    przede wszystkim proszę przyjąć wyrazy szacunku za Pańską biblijną wręcz cierpliwość w znojnym tłumaczeniu – bywa, że elementarnych – podstaw postrzegania otaczającej rzeczywistości. Nazwałbym to nawet swoistym dziennikarskim „ekumenizmem”, cechą zdało by się współcześnie skazaną na ekstynkcję….

    Adam Szostkiewicz
    25 października o godz. 13:13
    @scrambler
    Serdecznie dziękuję. Cóż, trzeba dać świadectwo, gdzie się stoi i że inaczej się nie może”.

    Uśmiałem się do łez.
    Adam Szostkiewicz i tłumaczenie „podstaw postrzegania otaczającej rzeczywistości”…
    Może dobre dla ludzi, którzy nie ukończyli nawet kilku klas szkoły podstawowej…

  86. Dzisiaj na stacji benzynowej przeczytałem w najnowszej POLITYCE felieton Daniela Passenta.
    Pierwsza jego połowa jest tradycyjna (oj niedobry ten Kaczyński, bardzo niedobry) – jakbym czytał Szostkiewicza albo Celińskiego.
    Oczywiście Passent jest nieporównanie bardziej inteligentny i utalentowany od Szostkiewicza, ma znacznie lepsze pióro, no i kultura na poziomie absolutnie niedostępnym dla aktualnie pierwszego propagandzisty POLITYKI.
    Zaskoczyła mnie natomiast druga połowa felietonu. Passent pochwalił ostatnią książkę Rafała Wosia i nawet skrytykował – co prawda słowami Naszego Gospodarza – Bronisława Komorowskiego.
    Gdyby dawna podpora POLITYKI miała odwagę pisać bardziej wyważone teksty a nie tylko bezwzględnie pałować po linii partyjnej obowiązującej w redakcji na Słupeckiej, to choćby tylko dla Wosia, Stommy i Passenta warto by czytać POLITYKĘ bardziej systematycznie.

  87. Pochwaliłem częściowo Daniela Passenta za ostatni felieton w POLITYCE, a ten napisał właśnie najnowszy tekst na swoim blogu. Tu już tylko pałowanie po linii partyjnej obowiązującej w redakcji na Słupeckiej.
    Oto reakcja (z moimi drobnymi poprawkami literówek) na ostatni wpis Passenta napisana przez jednego z internautów:

    „neospasmin
    26 października o godz. 1:30

    Bardzo pouczajacy tekst: pokazuje zasadnicza chorobe demokracji: oddalanie sie elit od mas.
    Dla p.Passenta (niewatpliwie elity) kurczenie sie obszarow biedy to niby osiagniecie bo on z bieda nie ma i niegdy nie mial nic wspolnego.
    Sciagalnosc podatkow to fiume bo on przeciez swe wlasne i to nie male placi i placil regularnie i co go w gruncie rzeczy to obchodzi- on swe uslugi moze kupic, stac go.
    Odpowiedzialnosc wymiaru sprawiedliwosci przed bogiem(bogami) i historia to tez dla niego fiume- przeciez jego stac na najlepszych prawnikow.
    Polityka zagraniczna? Przeciez nie napisze ze podziela opinie p.Sikorskiego w kwestii polskiej polityki zagranicznej ostatniego cwiercwiecza bo to oznaczaloby ze popiera wysilki by probowac cokolwiek tu zmienic.Ze popiera p.Waszczykowskiego a nie p.Sznepfa.
    Wysilki na rzecz reformy systemu opieki zdrowotnej (siec szpitali ktore beda mialy pieniadze na wszystko, niezaleznie od popytu) to dla p.Passenta betka- on korzysta z opieki prywatnej lub prywatnych ubezpieczen.
    Reforma oswiaty? Widzial ktos chocby prawnuka p.Passenta borykajacego sie z problemami publicznych gimnazjow?
    Reasumujac: dla wspolczesnych polskich elit, dokonania Kaczora zawsze pozostana egzotyka, sprawami dalszych planow. Bo te dokonania nie do elit adresowane.
    A z tego niezrozumienia niemoznosc uczciwej analizy czemu tenze Kaczor ma tak wysokie poparcie spoleczne.
    Teraz cwiczenie dla szanownych czytelnikow: obecna opozycja dochodzi do wladzy.
    Prosze podac 10 punktow- zmian programowych/instytucjonalnych, nie presonalnych jakie nowa ekipa powinna przeprowadzic w pierwszej kolejnosci.
    Po sporzadzeniu takiej listy (bedacej w swej istocie oczekiwanym programem wyborczym obecnej opozycji) ocenicie panstwo z latwoscia szanse na sukces wyborczy obecnej opozycji.

    marcin lazarowicz”

  88. W jednym z poprzednich swoich wpisów przywołałem nazwisko Andrzeja Celińskiego. Zanim pojawił się na blogu POLITYKI kilka lat temu, był często bardzo krytyczny wobec Platformy Obywatelskiej. Ale na portalu tygodnika ze Słupeckiej jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki to zniknęło. Teraz jest Celiński jednym z czołowych – obok Adama Szostkiewicza i Daniela Passenta – bezkompromisowych i demagogicznych pałowników redakcji. Oto co pisze nasz bohater w najnowszym wpisie na blogu:

    „… wiem, czuję, myślę, że tylko Platforma może dzisiaj być skuteczna w obronie Polski przed głupotą i szaleństwem”.

    Tak, wrócą do władzy Kopacz, Schetyna, Mucha, Arłukowicz, Szejnfeld, Komorowski i będą znowu piękne [dla nich i ich popleczników, również w POLITYCE] czasy…
    Wy nam jeszcze raz zaufajcie, a my zrobimy [sobie znowu] dobrze…

  89. 20 362 PLN, 29 234 PLN, 30 115 PLN to roczne czesne 2017–2018 (odpowiednio przedszkole
    i szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum) w szkole francuskiej, do której uczęszcza starszy wnuk popularnego felietonisty POLITYKI. Młodszy wnuk pewno pójdzie w swoim czasie w ślady starszego.
    Ale dla tej rodziny takie pieniądze to tyle co splunąć.
    Tak więc słusznie napisał w swoim komentarzu internauta neospasmin:
    „Dla p.Passenta … kurczenie sie obszarów biedy to niby osiągnięcie bo on z biedą nie ma i nigdy nie miał nic wspólnego”.

  90. @grzerysz
    To niewiele – szkoła amerykańska (ta w Konstancinie, o jakichś związkach z ambasadą USA) to podobne kwoty rocznie ale w USD. I pcha się tam cała polska „elita” choć szkoła marna. Za to jakie TOWARZYSTWO 😉

  91. @wladimirz
    27 października o godz. 17:47 3718

    Tak, w American School of Warsaw roczne opłaty wynoszą od $6,500 + PLN 23,000 do $10,900 + PLN 49,500.
    Ale to też taniocha.
    Akademeia High School oferuje trzy lata nauki i za każdy rok płaci się od 100000 PLN do 120000 PLN.
    Niedawno w GW był wywiad z Andrzejem Dethloffem, założycielem Akademeia High School.

    Chociaż jak do szkoły francuskiej będą jednocześnie uczęszczały obydwa wnuki Passenta to rocznie wypadnie do zapłacenia około 60000 PLN. Ale dla rodziny Passentów to oczywiście mniej niż zero…

  92. @grzerysz
    Akurat Passentównie majątek zostawiła i dostarcza nadal głównie Agnieszka Osiecka – rzeczywiście genialna tekściarka i poetka. To w miarę przyzwoite źródło kasy ….
    Tyle, że majątek źle wpływa na rozumienie społecznej rzeczywistości, szczególnie u b.starszych panów 😉

  93. @wladimirz
    27 października o godz. 22:01 3720

    Pełna zgoda.
    Passentówna tylko „jedzie” na rodzicach.
    I jest wyłącznie znana z tego, że jest znana…

  94. @wladimirz Dziękuję za komplement miło mi, że uważasz, iż myślę prymitywnymi stereotypami. Rewanżując się odpowiem, że wydaje mi się, że Ty jesteś wyrafinowanym i przenikliwym intelektualistą. Ze znanych postaci porównałbym Cię do Alkibiadesa. Wskazuje na to wyjątkowo błyskotliwa analiza sytuacji na Białorusi. Po latach zastraszania społeczeństwa i fizycznej eliminacji przeciwników politycznych pan dyktator wygrywa „wolne” wybory. Niby czego ma to dowodzić? Po śmierci Stalina ludzie płakali na ulicach. Wielu na pewno szczerze. Słyszałeś o syndromie sztokholmskim? Życzę powodzenia w dalszym udowadnianiu, że czarne jest białe. W Polsce małego wielkiego Prezesa to cenna umiejętność. Howgh!

  95. Dr Adam Leszczyński, w latach 1994-2017 współpracownik, dziennikarz, a potem publicysta „Gazety Wyborczej”, opublikował kilka dni temu artykuł „JAK LIBERAŁOWIE PRZEGRALI POLSKĘ”.

    Poniżej drobne fragmenty z jego początku. Zachęcam do lektury całości.

    „W liberalnej publicystyce czuć wyraźnie gorycz i poczucie krzywdy. Polska gospodarka nie powinna rosnąć, a rośnie. Program 500+ powinien był zatopić budżet – a nie zatapia. Kapitał powinien uciekać przed autorytarnym PiS – a nie ucieka. Liberałowie przyglądają się swojej przegranej z osłupieniem i niedowierzaniem….

    Dziś Balcerowicz jest głównie przedmiotem memów i okrutnych internetowych żartów. Nie traktuje go już nawet poważnie „Gazeta Wyborcza”. Ta sama „Wyborcza”, która stawiała Balcerowiczowi pomnik w latach 90.! Szymon Grela przeprowadził w niej (23 października) prosty test poglądów Balcerowicza, recenzując wybór jego tekstów: przez trzy dekady diagnozy Balcerowicza nie zmieniły się ani na jotę, chociaż świat zmienił się bardzo. „W całej książce próżno szukać problemu, który wydałby się autorowi złożony, niejednoznaczny, niedający się prosto rozwiązać. Dla Balcerowicza świat zawsze był i nadal jest prosty jak konstrukcja cepa” – pisał Grela. „U Balcerowicza jednostka i społeczeństwo są jedynie tłem lub narzędziem w pochodzie wzrostu gospodarczego ku wolności. Wszystkie sfery państwa i życia społecznego muszą zostać podporządkowane wzrostowi, bo nie ma nic poza tezą, że wzrost gospodarczy jest równy dobru”….

    Dziś [neoliberałowie – grzerysz] są przegranymi i nie rozumieją, dlaczego przegrali. Byłoby łatwo w tym miejscu uciec w Schadenfreude i załączyć parę żartów z najbardziej kuriozalnych produkcji Janusza Majcherka czy Wojciecha Maziarskiego (niemal każdy ich tekst wzbudza w internecie nie tyle nawet niechęć, ile salwy śmiechu). Kopanie przegranych jest jednak brzydkie i nazbyt łatwe”.

  96. Stary PRL-owski propagandzista z POLITYKI w ciągłym natarciu:

    „W PRL przynajmniej od lat 70. nacisk ideologiczny słabł. Wraz z upadkiem mitu komunistycznego państwo było coraz mniej ideologiczne, coraz bardziej pragmatyczne, świadome, że społeczeństwa nie da się nakarmić ideologią. W latach 80. żadnej panującej wiary nie było, bo i nie mogło być. Król był nagi. Lata 90. i początek XX wieku to odkrycie gospodarki rynkowej, wiara w cudowną moc liberalizmu, ale wiara nienarzucana dzieciom w szkołach i widzom w kinach, teatrach i muzeach”.

    Tak, „W latach 80. żadnej panującej wiary nie było, bo i nie mogło być. Król był nagi”…
    Ale nasz nadzwyczaj późno nawrócony miłośnik wolności, demokracji i niezależnych sądów tudzież mediów jakoś wtedy zupełnie nie sprawiał wrażenia, iż widział, że król był nagi. A nawet wprost przeciwnie.
    Jemu w każdym razie było wtedy – jak zawsze(sic!) – bardzo dobrze…

  97. > ale wiara nienarzucana dzieciom w szkołach i widzom w kinach, teatrach i muzeach”.<
    Na pewno? Ja pamiętam radiowe bajeczki o dobrym lisie Balcerku z początku lat 90-tych, słuszne filmy i sporo innych elementów propagandy neoliberalizmu … 😉

  98. @wladimirz
    7 listopada o godz. 0:19 3736

    Tak, „… wiara nienarzucana dzieciom w szkołach i widzom w kinach, teatrach i muzeach”…

    Można się tylko pośmiać i ubolewać, że Passent ma swoich czytelników za kompletnych idiotów.
    Neoliberalna opowieść była bardzo intensywnie propagowana wszędzie, również – a może przede wszystkim – w mediach, z POLITYKĄ i GAZETĄ WYBORCZĄ na czele.

  99. wladimirz
    7 listopada o godz. 0:19 3736
    Coś mi swita, ze na początku lat 90-tych widziałem w tv program Jacka Fedorowicza, który całkiem powaznie zachwalał zalety wolnego rynku.

  100. Adam Szostkiewicz wyłożył właśnie swoje i POLITYKI credo:

    „Adam Szostkiewicz
    8 listopada o godz. 8:07

    @aborygen
    Nie daję czasu na propagandę pisowską, tu nie ma dla niej miejsca, na dyskusję proszę bardzo, ale pisowcy to mają do siebie, że rzetelnej dyskusji unikają. Kilka osób na tym blogu usiłuje ją uniemożliwić. To zawsze te same osoby, jeśli wierzyć pseudonimom. Nigdy nie podejmują wątków innych niż te, jakie potrafią wykorzystać do obrony jedynie słusznej partii. Z drugiej strony jest też kilka osób skutecznie demaskujących i kontrujących tych zawsze wiernych. W pewnym sensie ten pozór rozmowy na moim blogu jest w mikrominiskali odbiciem pseudodialogu w naszym kraju. Ubolewam nad tym, walczę z tym, jak potrafię. Nie ma demokracji bez opozycji i bez wolnej debaty publicznej. Obawiam się, że Wchodzimy na ten etap”.

    Tak, „na propagandę pisowską, tu nie ma dla niej miejsca” ale zawsze i bezproblemowo znajdzie się miejsce na choćby najbardziej wulgarną, prymitywną i zakłamaną propagandę anty-pisowską…

  101. Stary PRL-owski propagandzista z POLITYKI w ciągłym natarciu:

    „… w oczach opozycji żadne osiągnięcia nie przeważają nad niegodziwościami obecnej władzy, żadne dobrodziejstwa socjalne nie usprawiedliwiają łamania prawa i gwałcenia demokracji, skoro wyborcy głosują portfelami”.

    Tak, redaktor Passent zdecydowanie nie musi głosować portfelem…

    Oto fragmenty niektórych komentarzy:

    „Glosowanie portfelami nie jest niczym nowym, w ’89 zaglosowalismy na szamanow neoliberalizmu”.

    „Banda Tuska nie tyle oszukiwała wyborców, co ich obrażała i pluła im w twarz.
    Ta słynna ciepła woda w kranie to były w rzeczywistości ciepłe szczochy lane wyborcom prosto w twarz z szyderczym rechotem i słowami „Pij nasze szczochy, a jak się nie podoba, to nasz kumpel Kaczyński na głowę będzie ci srał. Masz głos, masz wybór.””.

    „Portfele są bezmyślne, jak wiadomo. A przeważająca większość osiągnieć gospodarczych rządu Be Straszydło i Me Zmorawieckiego to marketing. Oczywiście w polityce marketing liczy się najbardziej. Dlatego Platforma przerżnęła, bo głównego sprzedawcę wysałała do Brukseli”.

  102. Fragmenty z dwóch świeżych tekstów autorów POLITYKI

    Krzysztof Burnetko („PAP z agencji prasowej przekształciła się w agencję towarzysko-biznesową”):
    „Artur Dmochowski – jako antykomunista – musiał słyszeć, że jednym z podstawowych filarów tego [PRL’owskiego – grzerysz] systemu była reguła nomenklatury. Sprowadzała się ona do tego, że partia nie tylko mianowała swoich wiernych funkcjonariuszy na intratne stanowiska, ale też nie pozwalała im umrzeć z głodu, kiedy – przez niekompetencję bądź inne ułomności – powinęła im się noga. W razie wpadki przesuwano ich najwyżej na inne stanowisko, a dzięki temu stawali się jeszcze wdzięczniejsi i wierniejsi”.

    Andrzej Celiński („Minęły lata, dekady, ustroje”):

    „Dzisiaj czytam, nieuprawniony, pewien dokument. Inny niż ten z Lublina. Najbardziej współczesny. Nie mogę powiedzieć, jaki. Nie moje życie zależy od tego, co się z nim stanie. Czytam w nim: „Prace lekturowe”. I w głowie mi się kłębi, czy tego magistra wyceniono niżej czy tak samo jak tego profesora? I po co nam profesorowie, nawet tak samo jak magistrowie wyceniani za „prace lekturowe”?
    I widzę siebie w 1978 r. To samo. Tak samo. Takie samo. Po co więc była ta rewolucja?”

    Trochę późno zebrało im się na takie refleksje…

  103. Absolutnie niezastąpiony we wciskaniu czytelnikom POLITYKI kitu, Daniel Passent, znowu – nad czym szczerze ubolewam – okrutnie się ośmiesza. Napisał właśnie na swoim blogu m.in:

    „Gdy myślę „Karol”, to nie przychodzi mi do głowy ani Darwin, ani Marks, tylko Karol Modzelewski. I zaraz potem mówię sobie: tak należy żyć!….
    Gdy myślę „Karol”, cieszę się, że taki człowiek jest wśród nas. Oby jak najdłużej”.

    Oto komentarz jednego z internautów:

    „Żyliśmy i żyjemy dokładnie w tych samych czasach, w tym samym kraju, w tym samym mieście”.

    Tak, tak, z czasem wszystko się zaciera, miesza i przestawia, to doskonały czas na poprawianie historii. W tym trybie wszystko Pana Redaktora jakoby łączy z Karolem Modzelewskim, ale zasadnicza różnica jest taka, że po liście otwartym Kuronia i Modzelewskiego do partii miała miejsce brutalna nagonka na autorów. W tym czasie Pan Redaktor działał w szeregach myśliwych, a nie gonionej zwierzyny i był jak pączek w maśle jeszcze przez ćwierć wieku ― do upadku komuny, a Kuroń i Modzelewski dostali po trzy lata odsiadki. Faktycznie, wszystko Pana Redaktora łączy z Modzelewskim”.

    Tak, „W tym czasie Pan Redaktor działał w szeregach myśliwych, a nie gonionej zwierzyny i był jak pączek w maśle jeszcze przez ćwierć wieku”…

    Należałoby nawet powiedzieć, że Pan Redaktor „był jak pączek w maśle” jeszcze przez pół wieku…