Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Nowy Atlas Ekonomiczny - blog Rafała Wosia Nowy Atlas Ekonomiczny - blog Rafała Wosia Nowy Atlas Ekonomiczny - blog Rafała Wosia

13.01.2018
sobota

Dość przyzwolenia na klasizm!

13 stycznia 2018, sobota,

Przeczytałem sobie na spokojnie tekst Jana Hartmana „Cham to cham. A idiota to idiota”. Szok? Nie. Raczej smutna konstatacja, że wyszło na moje.

Filozof potwierdza w nim moje przypuszczenie. Rozbuchany, pewny siebie i zasmucający klasizm części polskich elit jest realnym problemem, który trawi polską politykę i nie pozwala nam rozwijać się w kierunku postępowego społeczeństwa opartego na zasadach równości i tolerancji.

Zamieńcie w tekście Hartmana „chamów” i „idiotów” na „czarnuchów”, „ciapatych” albo „pedałów”. Dostaniecie wtedy takie zdania, że nawet nie mam ochoty ich tu cytować, bo mi nie przechodzą przez klawiaturę. A jednak Hartman je tworzy. Z iście prawicowym zapałem łamie uwierającą go polityczną poprawność, każącą myśleć o współobywatelach jako o równych sobie. Doprawdy tak otwartej pogardy dla członków wspólnoty politycznej, której się jest członkiem, dawno nie czytałem u nagminnie podejrzewanych o ksenofobię publicystów skrajnej prawicy.

Dokładnie to miałem na myśli, pisząc kilka dni temu, że „klasista – podobnie jak rasista – myśli o sobie jak najlepiej. W swoim mniemaniu wyraża tylko to, co jest oczywiste. Jeden powie, że »murzyn« i »ciapaty« są z natury gorsi, głupsi i mniej cywilizowani. Drugi powie to samo o »ciemnogrodzie«, »nieoświeconym plebsie« czy »kibolach«”.

Ja nie widzę pomiędzy jedną a drugą postawą żadnej różnicy. Obie są równie okropne. Dla obu nie powinno być przyzwolenia.

No może poza tą różnicą, że w społeczeństwie takim jak polskie okazji do manifestowania niszczącego solidarność społeczną klasizmu jest dalece więcej niż do obrzydliwych rasistowskich ekscesów. Dlatego powinniśmy je piętnować z zawzięciem.

Ta debata to dobry moment, by zacząć mówić klasizmowi zdecydowane NIE!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 36

Dodaj komentarz »
  1. Jak zatem szanowny Pan Redaktor oceniałby krytykę ludzi bogatych, szczególnie kapitalistów? Czy nie wpisuje się to idealnie w pojęcie „klasizmu” które Pan potępia?
    Można by nawet zasugerować że ta krytyka własności prywatnej była początkiem takich zachowań.

    Natomiast profesor Hartman nie wiadmo z jakiej przyczyny utożsamia wykształcenie z kulturą:
    „Chodzi po świecie cała masa idiotów i chamów, czyli ludzi pozbawionych wykształcenia, mało inteligentnych, a jednocześnie aroganckich, pewnych siebie, nieuczciwych i nieliczących się z uczuciami innych ludzi.”
    Chyba tylko dlatego że sam ma zaświadczenia potwierdzające uzyskanie wysokiego doświadczenia.

    Tymczasem
    „”Chodzi po świecie cała masa idiotów i chamów, (…) a jednocześnie aroganckich, pewnych siebie, nieuczciwych i nieliczących się z uczuciami innych ludzi.”
    zarówno wykształconych jak i pozbawionych wykształcenia, zarówno mało inteligentnych jak i bardzo inteligentnych.

  2. Errata – linie 9, 10
    Jest „…uzyskanie wysokiego doświadczenia.”
    Winno być ” ..uzyskanie wysokiego wykształcenia.”

  3. Red. Woś ma dosyć klasizmu w swoich tekstach pełnych stereotypów o ‚klasie średniej’?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Cham to cham. A idiota to idiota”. Dotyczy tzw. totalnej opozycji

  6. „Klasizm” to okropnie brzmiące (nieistniejące) słowo i kompletnie nie pasuje do kontekstu. Jak już to „klasitami” byli marksiści. Tutaj pasuje bardziej segragacja albo nawet fałszywie pojęty samozwańczy elitaryzm.

  7. Drogi Panie Woś, Kibole będą Panu wdzięczni, że ich Pan uklasowił. Niech Pan pójdzie o krok dalej. Kibole wszystkich krajów łączcie się!

  8. „Gorszy sort” i „zdradzieckie mordy” nastawcie po.chrześcijańsku drugi policzek suwerenowi, żeby was jeszcze raz w pysk zdzielił, bo on nie wie co czyni.

  9. Nie habit czyni mnicha. nie dyplom inteligenta.

  10. Nie wiem czy ci co negatywnie komentują wpis red. Wosia robią to bo ,,Woś to marksistowski lewak” czy palą głupa. Raczej podejrzewam to pierwsze.
    To jest jedno z praźródeł – obok ,,sukcesu” transformacji zgotowanej przez Leszka B., sukcesu ,,dobrej zmiany”
    Te wszelkiej maści Lisy, mistrzowie akuratności i stylu (dopóki ktoś ich nie nagra ), ci celebryci skrajnie zniesmaczeni najazdem chamów upasionych na 500+, nota bene z pieniędzy ukradzionych im pod postacią podatków, co to zalali polskie plaże i egipskie kurorty. To straszne.

  11. @Slawczan. Słowo kibol ma określone znaczenie. Jeżeli częścią etosu lewicy jest szacunek, zrozumienie i wspieranie kiboli to ja całkiem dla mnie nieoczekiwanie staje się zwolennikiem prawicy. Naprawdę szacunek dla kiboli jako kryterium lewicowości to nowy twórczy wkład redaktora Wosia do dyskusji na temat lewicowości.

  12. @Sławczan
    Imagine
    …bo wszyscy Polacy to jedna rodzina..

    Nie bądźmy naiwni. Podziały i klasy są w społeczeństwi i pozostaną. Wszyscy są równi wobec prawa, mają te same szanse i ci którzy pracą i nauką, a także urodzeniem te szanse wykorzystują i zostają koniami pociągowymi nie muszą mieć k… ciągle z tego powodu wyrzutów sumienia i poczucia winy wobec tych, którym się nie chce, albo nie potrafią, ale dławi ich zawiść i nienawiść w stosunku do tych „koni pociągowych”, którym się udało.

  13. Redaktor Woś polemizując z Prof. Hartmanem konstatuje że nie ma większej, a nawet żadnej różnicy między nadawcami komunikatów typu: z jednej strony – „murzyn”, „ciapaty”; i padające z drugiej strony -„moher”, „ciemnogród” , „nieoświecony plebs” pisze:
    „Ja nie widzę pomiędzy jedną a drugą postawą żadnej różnicy. Obie są równie okropne. Dla obu nie powinno być przyzwolenia.”

    Ja też nie widzę,a profesor mimo to dostrzega.
    Myślę, że w przypadku Profesora jedna rzecz ma decydujące znaczenie.
    Profesor strasznie żyje bieżącą polityką. Bez tej polityki żyć nie może.
    Wstaje rano z małżeńskiego łoża myśli o polityce, idzie do łazienki myśli kto – kogo. Je przygotowane jajka przez małżonkę jajka na miękko i trawi – nie spożywane jajka – ale wystąpienia polityków z dnia poprzedniego. Idzie do pracy i już myśli, nie, nie o pracy badawczej w Zakładzie Bioetyki UJ a o tym jak i gdzie podzielić się swymi przemyśleniami na temat bieżących działań zaczepnych obu politycznych obozów. Je obiad z kolegami komentuje ostanie wystąpienie członka gminnej egzekutywy w jakiejś na przykład Pszczelej Woli.
    No i wieczór, rozparty w fotelu oddaje się spekulacjom…nie, nie metafizycznym, ale gdzie i z kim zawalczyć o swoją wizję Polski.
    I tak dalej, i tak dalej. Bo profesor Hartman jest już raczej politykiem (mało skutecznym),a nie kimś z polskiego świata nauki.
    I w ten sposób szanowany prof. Hartman staje się odpowiednikiem prof. Legutko, prof. Krasnodębskiego, prof. Nowaka, czy prof. Wolniewicza. W duchu być może myśli i inaczej, ale przecież jest przedstawicielem jednej ze stron polskiego politycznego sporu i mówi i pisze wszystko aby przypadkiem nie odejść na krok od treści jej jedynie słusznego politycznego przesłania

    Właściwie niczym się od nich nie różni, dzieli ich tylko barykada.
    A najgorsze jest to, że uważa z racji tego że jest profesorem: „Ja zawsze mam rację!”
    A niestety jest już tylko marnym politykiem.

  14. Istota problemu tkwi chyba w zdaniu które przytacza Red. Woś w swoim tekście w GW.

    „Mam pretensje do Kaczyńskiego, że z cynicznych powodów dał nieoświeconemu plebsowi poczucie dostępu do władzy” .

    Jego autorem jest kolega profesora Hartmana, prof. Wojciech Sadurski

    Zdanie to jest rzeczywiście z gatunku tych które mogą przejść do historii i winno być zapisane złotymi zgłoskami w księdze twórczych dokonań inteligencji polskiej początków III tysiąclecia.

  15. Wchodzi do sali operacyjnej kibol i wrzeszczy; Co to, k*rwa, za graty. A ten z maska na twarzy, to kto, moze mu przywalic. Chirurg wola: siostro prosze wrzwac ochrone, zeby tego chama wyprowadzila !
    O nie !Ten caly chirurg sie wynosi, przezywa patrioote od chamow. Typowy klasizm.
    Doprawdy tak otwartej pogardy dla członków wspólnoty politycznej, której się jest członkiem, dawno nie czytałem u nagminnie podejrzewanych o ksenofobię publicystów skrajnej prawicy.
    A gdyby uderzyl z glowki, jak ten patriota , co to pobil profesora za to, ze mowi w tramwaju po niemiecku ? To cham czy nie cham.
    No coz, pan Wos, razem z Ziobro zabiora sie za takich chirurgow.
    I prosze pozdrowic redaktora Rachonia, z ktorym panu tak sie dopbrze rozmawia.

  16. Osoba kryjąca za nickiem @Lewy w sposób nader obrazowy zgłosiła swoje zdecydowane „nie” wobec przekonań głoszonych przez Redaktora Wosia.
    Gwoździem zarzutu jest niewątpliwie rzekoma koalicja ideowa zawarta między Redaktorem a Ministrem Ziobro.
    Jak na filara ateistycznej gromadki ( a ten fakt do czegoś kiedyś obligował) średnio trzymająca się faktów teza.
    W tym miejscu przytoczę jedno zdanie z tekstu Redaktora Wosia:

    „Ja nie widzę pomiędzy jedną a drugą postawą żadnej różnicy. Obie są równie okropne. Dla obu nie powinno być przyzwolenia”.

    A ja z kolei nie dostrzegam rażącej różnicy między przesłaniem płynącym z ostatnich tekstów profesora Hartmana i komentarzem ateisty @Lewego
    czyli
    …pisać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej…

  17. @miłośnik czarnych jagód
    14 stycznia o godz. 12:30 4097

    „…pisać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej…”

    To co tak delikatnie określiłeś w swoim komentarzu dobitniej nazwał niegdyś Stanisław Lem:

    „Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów”…

  18. I jeszcze o jednej rzeczy przy okazji występu @Lewego na blogu Redaktora Wosia warto wspomnieć.
    Otóż Redaktor Woś – rzekomy druh Ziobry – nie ma w zwyczaju wcielać w życie zasad Dobrej Zmiany, czyli ciąć równo wszystkich którzy odważą się zgłosić wątpliwości wobec jego idei sensownie i sprawiedliwie urządzonego państwa. Szczególnie jego sfery gospodarczej społecznej.
    O zwyczajach panujących na blogu którego współgospodarzem jest w/w @Lewy względem osób głoszących cokolwiek zdanie odrębne od blogowej racji stanu lepiej nie mówić za wiele.
    Jedyna analogia która nasuwa się przy ocenie działalności osoby moderującej jego prace to dbałość o jakość strategicznych sojuszy w czasach PRL-u w zadymionych pokojach Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk usytuowanego w Warszawie przy ulicy Mysiej.

    A u Wosia każdy pisze co chce i jak chce.

  19. @aaronku zjadaczu jagod
    Pan Kowalczyk cie wyciepnal, bo mial dosyc twego gledzenia. Prawda ?

  20. Wyważyć racje……
    Te kryjące się pod stereotypami typu „moher”, „ciapciaty”, na przykład.
    Co kryje się za etykietką, czym jest spowodowany pogląd na zawartość.

    To wymaga dyskusji, sprecyzowania poglądów, argumentacji, logiki.
    A nie emocji.
    Klasyfikowanie, szufladkowanie, bez jakichkolwiek kryteriów, to jedynie polaryzacja.
    Zerojedynkowe wszystko albo nic.
    Życie bez kompromisów,czy świat bezkompromisowców mających monopol na rację?
    Taka rzeczywistość nie istnieje w naturze.

  21. Lewy
    14 stycznia o godz. 17:45 4104

    Pan magister Kowalczyk, niczym się nie różni od Szostkiewicza.
    Dość ograniczony doktryner z monopolem na rację.

  22. Pal diabli „klasizm”. Ciekawy jest dialog w jednej klasie pomiędzy Żakowskim, Kukizem i Kazikiem, w którym z kolei „inteligencja” dzielona jest na ułamki.
    Coś walnęło, coś gruchnęło.

  23. To już było.
    W najlepszym wydaniu zrealizowały to Chiny.
    Nawet w Rosji po rewolucji było niedoskonałe.

    Niech Pan próbuje,ale kobiety Pana zadziobią.Nie dadzą się ubrać jednakowo.
    Może Pan nie wie ,ale przypadkowe pokazanie się na imprezie ,dwóch pań w jednakowych sukniach,jest dla nich traumatycznym przeżyciem.

  24. wiesiek59
    14 stycznia o godz. 19:58 4109

    ” z monopolem na rację”

    Powinien Pan wiedzieć ,że prawo ustanawiania monopolu ma wyłącznie państwo—
    przeważnie opresyjne.
    O ile dobrze wiem w Polityce rządzi red.Baczyński.A co on może w kwestii monopolu.
    Nic.

  25. A Pan Woś chciałby równać np.do prof. UW ,Matczaka ,czy do posła Tarczyńskiego?
    A Mleczko-geniusz w swojej dziedzinie ,ma mocno rozbudowane ego, uzasadnione
    świadomością swoich unikatowych umiejętności.
    Raczej żyje w swojej ”bańce” i nie ukrywa pogardy dla tych z którymi nie może
    nawiązać intelektualnego kontaktu.
    Przestał nawet przychodzić na rozmowy do Mellera w TVN.
    Jak Go naprawić według Pana przepisu?
    Gdyby Pan zaczął rysować, oczywiście na Jego poziomie ,to jest szansa ,że Mleczko by spuścił z tonu
    mając świadomość ,że nie jest jedyny.

    Ale i tak, sukces nie jest pewny,bo np .mnie brakło by życia ,żeby przestać uważać właśnie Jego za króla.
    I wtedy trzeba byłoby naprawiać mnie.

  26. POLITYKA to przedziwny tygodnik. Największymi i najostrzejszymi serwilistami, oportunistami, propagandystami i manipulatorami są tam teraz stary PRL-owki propagandzista Daniel Passent oraz równie, a może nawet bardziej teraz zakłamany, ówczesny opozycjonista Adam Szostkiewicz.
    Obydwaj panowie nie mają za grosz poczucia wstydu i przyzwoitości.
    Oto co pod najnowszym wpisem Passenta napisał m.in. jeden z internautów:

    „panteodor
    14 stycznia o godz. 23:46

    Nie sadzilem, ze kiedykolwiek przeczytam slowa akurat @Daniela Passenta na temat USA jako „naszego najwazniejszego sojusznika”. To jest czysty surrealizm, odlot, Mrozek. Jakk by nie bylo – „Polityke” cztuje od lat szescdziesiatych, mialem takze nieprzyjemnosc zapoznac sie z felietonami „Bywalca”. Pamietam doskonale, co @Daniel Passent publikowal po wprowadzeniu stanu wojennego i kogo wiwczas bezlitosnie wyszydzal. A teraz – co za siupryza – Stany Zjednoczone jako „nasz najwazniejszy sojusznik.
    To juz nie kon – to poczworny zaprzeg by sie usmial. Niby nie moj cyrk – ale posmiac sie i tak mozna.
    „Moderacja” pewnie ten wpis usunie – zreszta blog @Daniela Passenta to chyba jeden jedyny, na ktorym cenzura nie jest prewencyjna, tylko dziala post factum. Do dziela zatem, @moderacjo. Usuwaj, zwalczaj i dawaj odpor. A ja chyba sobie przez umyslnego zamowie co nieco publikacji @Daniela Passenta z okresu, kiedy to „najwazniejszym sojusznikiem” byl zupelnie, ale to zupelnie inny kraj. Archiwa jeszcze ciagle sa dla kazdego dostępne”.

  27. Zamieńcie w tekście Hartmana „chamów” i „idiotów” na „czarnuchów”, „ciapatych” albo „pedałów”.
    Taka podmiana jest bezsensowna. Manipuluje Pan cudzymi wypowiedziami zarzuca „klasizm”.
    Pachnie to marksizmem.

  28. Zawsze elita rzadzi krajem. Są to ludzie światli, wykształceni – przygotowani do tych nie łatwych zadań. Oddanie rządów w ręce robotników i żołnierzy pamietamy jakie miało skutki.
    Może to i brutalne nazywanie chama, chamem ale skoro tak się zachowuje to on sam na taką nazwę zasługuje. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Po co nazywać kogoś „mądry inaczej” skoro mamy wyraz idiota.
    Tym bardziej że dzisiaj nie urodzenie określa przynależność do elity a wykształcenie – a takowe jest dostepne dla każdego.
    Lekceważacy stosunek do: kiboli, moherów, idiotów jest zrozumiały – nic wartościowego nie wnoszą do społeczności. Przeciwnie, swoją anarchją i głupotą – szkodzą.

  29. Cham, idiota… to są określenia nic nie mające wspólnego z kolorem skóry, orientacja seksualną, czy ciapatowością, bądź jej brakiem. Więc, nie można tych określeń stosować zamiennie. Może czasem z wyjątkiem idioty, jęzeli ktoś używa tego niemodnego dzisiaj okreslenia w ocenie medycznej, bo wtedy należałoby go dołączyć, do tych z kolorami skóry.
    To nie przypadek, że dzisiaj jest wydana walka z rasizmem, seksistowością, homofobią…, ale czy to ma znaczyć, że np. rasistowskie, podłe zachowania/słowa nie należy nazywać po imieniu? Bo to też będzie prejudism? To jak to nazwać? jeżeli nie chamstwo, czy idiotyzm?
    Pogardzać nikim napewno nie wolno, ale bez przesady.
    Są przykłady chamstwa i to jest właściwe na nie określenie.
    Jak to mówią; nie starajmy się wyglądać na świętszych od świętych (czy jakoś tak?)

  30. Ciekawy tekst na blogu Bendyka. Tekst będący pokłosiem
    lektury raportu zatytułowanego „Dobra zmiana w Miastku” dokonanego przez Macieja Gdulę. Socjologa. Człowieka z kręgu „Krytyki politycznej, jak równie wypadu do krainy scyzoryków na przedstawienie państwa Strzępków , albo jak kto woli Demirskich zatytułowane „Ciemności”.
    Tekst do wglądu na blogu, tak więc jego przesłanie do weryfikacji dla zainteresowanych, ale jego zakończenie mimo wszystko przytoczę, bo jest chyba tego warte:

    „Artyści w tym momencie kończą sztukę, pozostawiając widzów z przekonaniem, że powrotu do normalności rozumianej jako powrót do ideału liberalnej demokracji nie ma, bo przebudzenie Miastka nie oznacza jedynie mobilizacji gniewu interioru. Ten gniew uruchamia podświadomość mieszkańców metropolii, drąży ich sumienia i prowadzi do rozkładu struktury społecznej opartej na samozadowoleniu, fałszywej świadomości i hipokryzji.”

    Tak na marginesie ciekawe, czy zdaniem profesora Hartmana socjolog poświęcający swój cenny czas na sporządzenie diagnozy, jak to jest tak naprawdę z tymi Chamami to też Cham, czy wręcz Chama typ idealny, czy może jednak Swój, Nasz, czyli Profesora Hartmana człowiek.
    Ta sama wątpliwość ma miejsce w przypadku Strzępko-Demirskich dokonań.

  31. Observer
    Tak, elita zawsze elita rzadzi krajem (Pareto). Ale czy są to na pewno ludzie światli, wykształceni – przygotowani do tych nie łatwych zadań?. Oddanie rządów w ręce robotników i żołnierzy zaś miało skutki pozytwne, takie jak wyciągnięce milionów Polaków ze skrajnej nędzy.

  32. Ten Pan od Czarnych Jagód
    A u Wosia NIE każdy pisze co chce i jak chce. Niektórzy mają tu tzw. Zapis, znany z czasów PRLu i Sanacji.

  33. Być może, dałoby się na palcach jednej ręki policzyć, ile razy elity rządziły dla dobra ludu, w jego imieniu, zgodnie z jego interesami.
    Przytłaczająca byłaby jednak ilość elit rządzących ludem jedynie dla własnych korzyści.

    Kłania się analiza dokonana przez Piketty’ego…..

  34. Pisałem już kiedyś o tym, ale przy okazji Chama warto na ten aspekt problemu uwagę zwrócić.
    Karol Marks, wiadomo znany filozof (nie mylić z aktorami, braćmi Marx), teoretyk, jego poglądy miały kiedyś swoje 5 minut . No, może trochę dłużej, bo na upartego to 100 lat robił ludziom nadzieje na lepsze czasy.
    Ale niestety ostatecznie sztandary wyprowadzono.
    Miał kilka swoich pojęć, zdań które robiły zawrotną karierę.
    Jednym z nich były „stosunki produkcji”. Kapitalistyczne stosunki produkcji, czyli charakterystyczne dla tej formacji społeczno – gospodarczej formy własności, stosunki zwierzchności i podporządkowania itd .
    Niby niewiele się zmieniło od czasu kiedy Marks otwierał ludziom oczy na istotę kapitalizmu ,ale jakoś tak się złożyło że diagnozy i recepty Marksa poszły w zapomnienie.
    Miejsce wyzysku klasowego zajęły wydajność, rentowność, minimalizacja kosztów, nowe rynki zbytu itd.
    A zdaniem niektórych pojęcie „stosunki produkcji” ustąpiło miejsca „stosunkom definiowania”,
    Cóż to są owe „ stosunki definiowania”.

    Wyłuszczę na przykładzie ..Chama.

    Otóż tak jak w przypadku środków produkcji tego jest na wierzchu kto ma jak surowce, materiały oraz półprodukty oraz środki pracy, czyli fabryki, zakłady, ziemie, w tym kopalnie, rafinerie i saliny oraz maszyny i narzędzia , tak w przypadku środków definiowania ten spogląda na wszystkich jako pan i władca kto dysponuje definicjami. Czyli ten kto przekona wszystkich że wie kto jest największym wrogiem ludzkości (Putin, ten młody z Korei, Fidel Castro, albo jego duch bo Fidel już nie żyje). Co zagraża życiu na ziemi (ocieplenie, ochłodzenie, brak wody, zatopienie całych kontynentów). Kto będzie zbawcą ludzkości (Putin, Trump, Duda, Merkel) I tak dalej.
    I nie bardzo jest ważne czy masz to, czy tamto. Najważniejsze jest to czy twoja definicja, twoje nazwanie największych wyzwań stojących przed Twoim krajem, światem uzyska uznanie jak największych tłumów.
    Ktoś kiedyś wpadł na pomysł, że największym złem świata jest komunizm i wszyscy jak za panią matką poparli tą złotą myśl. Nie trzeba wojen, bombardowań, frontów wystarczy nazwanie komunizmu złem i jesteśmy hegemonem.
    Teraz przyszła pora na islam który stanowi jakąś kulturową alternatywę dla dogorywającego świata zachodniego. Nie będziemy ryzykować dalszych niekończących się bojów tylko będziemy nazywać (mamy ku temu środki media, Internet, Hollywood) wyznawców islamu terrorystami, leniami, czyhającymi na cześć naszych kobiet i jak się postaramy to cały świat uwierzy. I islam też podwinie ogon.
    I tak dalej, i tak dalej.

    A Chamy? Gdzie problem?
    Otóż w tym momencie toczy się walka o to, kto kogo będzie miał prawo nazywać Chamem
    Jak na razie w jakiś tam sposób jest przyjęte, że Ci od Hartmana są właścicielami definicji Chama i mogą sobie strzelać na kogo wypadnie, na tego bęc. Nikt bardzo nie protestuje , bo wiemy od zawsze że Chamy to ci z »ciemnogrodu«, »nieoświecony plebs« czy »kibole«”.
    Ale nic jest na zawsze.
    Mało kto sobie zdaje sprawę że dzisiejsza walka toczy się nie tylko o to kto będzie rządził, kto będzie obsadzał, kto będzie wsadzał do więzienia, i kto będzie wręczał medale i dekorował sztandary.

    Walka toczy się również – a może przede wszystkim- o to kto będzie kogo nazywał Chamem i moim skromnym zdaniem losy boju cały czas się ważą i być może któregoś dnia to nie Hartman, ale Hartmana nazwą…i nikt nie bardzo chciał przeciwko temu protestować, bo Chamami już będą…

    A czy mamy na to wpływ?
    Nie wiem, ale może takie będą dzisiejsze rewolucje.

  35. Drogi Miłośniku
    Ekonomia polityczna kapitalizmu Karola Marxa jest wciąż aktualna. Wyzysk wciąż jest jedynym źródłem zysku.
    Pozdrawiam
    LK

  36. Z okazji powrotu Redaktora Wosia z Czarnego Lądu prezent. Pakowany przez miłośnika czarnych jagód, ale sam prezent to robota Tadeusza Różewicza.
    A jak Afryka to oczywiście:

    Nosorożec

    mam na imię Toni
    jestem białym nosorożcem
    nigdy nie widziałem mojej ojczyzny
    Południowej Afryki
    moja mama nazywa się Tessa
    urodziłem się w ogrodzie zoologicznym
    w jednej ze stolic europejskich
    jestem jedynakiem

    nie bawiłem się z innymi małymi
    nosorożcami
    wychowywałem się za bardzo grubą kratą
    przy mamie Taty nie pamiętam
    mama mi mówiła że Tata zaraz
    po godach weselnych
    wrócił do swojego miasta
    podobno miał na imię Diogenes
    Mam na imię Toni kiedy
    byłem mały chciałem być
    motylem ale powiedziano
    mi że urodziłem się nosorożcem
    i muszę być nosorożcem
    chciałem zostać wróblem
    bo wróble wylatywały
    z naszej klatki były wolne
    ćwierkały wesoło więc chciałem
    być wróblem ale powiedziano
    mi że nie mogę być
    wróblem
    pytałem dlaczego bo jesteś
    nosorożcem i zawsze będziesz nosorożcem
    z grubą skórą i rogiem na nosie
    słabym wzrokiem i małym mózgiem
    wydało mi się to krzywdzące
    Kiedy byłem większy wychodziłem
    z mamą na wybieg w naszym
    sąsiedztwie mieszkało stado
    małp
    małpy to wesoły ludek
    beztrosko kopulują nie używając
    przy tym prezerwatyw
    drapią się po tyłkach iskają zjadają
    pasożyty
    onanizują się bez obaw że

    pójdą do piekła
    tylko
    samce są złe aroganckie
    zazdrosne
    samice prezentują swoje
    kolorowe zadki nie tylko
    samcom ale całemu światu
    nie otrzymują za to wysokich
    honorariów w telewizji czy
    play-macie… ale się
    rozgadałem
    w zoo
    odwiedza nas jakiś dziwny
    gatunek małp
    małpy te są okryte różnymi
    kolorowymi szmatami
    i są nagie
    włosy mają tylko na głowach
    swoje małe wożą w wózeczkach
    ciągle piją jedzą i śmieją się
    mama mówiła mi
    że to są bliscy krewni
    orangutanów
    nazywają się homosapiens
    i bardzo dawno
    zeszli na złą drogę
    z drzewa wiadomości
    Te zdegenerowane małpy urządzają
    w Południowej Afryce
    aukcje białych nosorożców
    sprzedają nasze samice
    po 50 tysięcy funtów
    urządzają jakieś safari
    z naszych rogów robią
    jakiś proszek dla swoich
    samców impotentów
    Mama mówiła że ich samice
    noszą ciążę przez 9 miesięcy
    Nasze samice noszą ciążę 17 miesięcy
    i w tym czasie nie palą papierosów
    nie piją wódki nie chodzą do dyskoteki
    i nie oglądają w telewizji horrorów
    Stary Orangutan opowiadał
    mi o tych małpach różne okropne
    rzeczy
    i wtedy pomyślałem sobie
    jak to dobrze że jestem nosorożcem
    dziś w nocy śniło mi się
    że jestem papugą
    i bardzo się wystraszyłem

  37. Klasizm = symetryzm.
    Dobra zmiana = TKM = terozki nowe elity = stare elity do piachu.
    Obłęd buraczany.